Jump to content
Dogomania

kinga

Members
  • Posts

    5623
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by kinga

  1. [B]hkk [/B]- pięknie dziękuję za fotorelację ;) Oglądam sobię Narnię w rzepaku, w trawach - i cały czas mam przed oczyma jej schroniskowy wybieg, i ją samą, leżącą na dachu budy, lub schowaną w budzie. Smutną. I przypomina mi się moment, gdy przyjechałam do schroniska, aby zabrać ją wreszcie z tego miejsca, w drogę do domu. Narnia siedziała głęboko w budzie - i potwornie trzęsła się ze strachu. To bardzo zapada w serce - taki widok psa, który nie jest pewien niczego, i który obawia się wyciągniętej w jego kierunku ręki. I ten przesmutny wyraz oczu. Psa, który został wychowany z człowiekiem, i który tyyyle umie - i nagle cała ta wiedza jest mu do niczego niepotrzebna. To mnie zawsze bardzo boli, np. reakcja psa schroniskowego na widok smyczy - ta radość, przypomnienie spacerów. Lub pięknie wykonywana komenda: siad, podawanie łapy, etc. I naraz w schronisku taki pies może sobie całą tę życiową wiedzę schować głęboko do budy; pozostaje mieć nadzieję, że mu się uda, i kiedyś... kiedyś, będzie mógł z niej zrobić znów użytek. Dobrze, ze w życiu Narnii ten okres był względnie krótki. Dobrze, że znaleźliście się Wy. Należało jej się!!! :loveu: Dla mnie - i dla wszystkich pewnie - ta historia jest kolejnym wielkim kopem. Bo ile takich narń, moze mniej rasowych, może nierasowych, może trochę mniej wyedukowanych, ale tęskniących za normalnością podobnie, jak ona - ile takich narń nadal gnije w schroniskach. I po prostu trzeba je odszukać, wyciągnąc, i domy takie, jak Wasz - dobre, ciepłe domy - muszą się z tymi psami spotkać. Te fotki Narnii z nowego domu, dowód na to, ze po raz kolejny się udało - są bezcenne. Strasznie się cieszę!
  2. [quote name='margaret'] mąż z dzieckiem odebrali psinę z rąk [B]dzielnej Tarzanki[/B] co całą Polskę zjechała aż do Wrocka (podziękować!) , [B]i zanim zdążyłam wrócić z pracy zdążyli sie w niej zakochać[/B]!!!, no a ja zaraz za nimi...., :[/QUOTE] w Tarzance? :) fotki od margaret boskie - uśmiechniętej Narnii nie poznałam nic a nic - myślałam w pierwszej chwili, że to Petra. kochani, niech ktos się zlituje i weźmie od margaret zdjęcia, i je wstawi - bo ja za chwilę wyjężdżam i będę beznetowa przez tydzień.
  3. dziewczyny, sorry - myślałam, ze już odpisałam... parę dni temu :oops: Szpulka nadal jest w schronisku - wczoraj byłam świadkiem, jak wypuszczona "na wylatanie się" - wylatywała się mały pershing :evil_lol:, tylko jej uszy łomotały jak śmigła helikopterka ( co długie łapki, to długie łapki :lol:). Natomiast są już ludzie zainteresowani nią wstępnie - ale najpierw Szpulka będzie miała sterylkę ( po długim weekendzie) - jak dojdzie do siebie, będziemy podejmować konkretne decyzje. Na razie nie piszę więcej, bo za wcześnie. Ale myślę, ze już jej można nie ogłaszać ;)
  4. [quote name='salibinka']O rany, ale wieści :). Wnioskuję, że Narnia jedzie do pałacu z troskliwymi pałacownikami - bo tam winny trafiać szlachetne, bajkowe psy :)[/QUOTE] Póki co - ma międzylądowanie we Wrocławiu i gości u koleżanki ze schronu Petry :). Mąż margaret zachwycony :p A ja dziś mam ruch w jej sprawie, jak nigdy. Jeden dom potwierdził chęć przyjazdu po nią pojutrze, ponadto miałam dziś dwa kolejne zapytania. salibinko - bo, jak się okazuje - ten pakiet ogłoszeń daje takie owoce ;) - jeśli coś można usunąc- to bardzo proszę. Chyba, ze wygasają samoistnie...
  5. [quote name='erka']Tylko wizyta raczej w tym miejscu, gdzie ona mieszka, a nie rodzice, jak ona chciała. Ale jakoś mi sie nie podoba intuicyjnie:cool3:. go.[/QUOTE] Wtrącam się z offu, ale wątek śledzę - mi - intuicyjnie - też coś nie leży. Pani jakoś słabo otwarta na współpracę. A dywagacje o tym, czy pies bardziej kocha pociąg, czy samochód - są czysto teoretyczne. Przecież to zależy od psa. Moja bernardynkę do pociągu wnosiliśmy na rękach we dwojkę, umierała ze starchu - samochód kochała od pierwszej chwili. Ulv - poczekajcie, znajdzie się ktoś fajny.
  6. Centrum Dowodzenia melduje w telegraficznym skrócie :): Narnia już W Drodze. Opuściła Koszalin o jakiejś nieludzkiej godzinie 7 rano :shake: - jako Główny Wydający musiałam jej w tym towarzyszyć, co o tej porze jest absolutnie niehumanitarne :oops:. Narnia również miała obiekcje co do opuszczenia schroniska, a właściwie bezpiecznej budy. Bidusia, zaszyła się głęboko w środku i trzęsła sie jak galareta, niepomna na moje czułe perswazje. W końcu zapięłam smycz - i jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki - wyszła od razu z budy, merdając ogonem :). Do samochodu tak wyrywała, że ledwie uprosiłam ją o ostatnie siknięcie przed podróżą. I... pojechała. We Wrocławiu przez parę godzin będzie pod opieką KOleżanki Margaret, a gł. jej męża. A następnie w/w zawiozą Narnię do Domu. ...domu? :diabloti: Ktoś kiedyś napisał, ze ona jest taka szlachetna i arystokratyczna :loveu:. ...ale na temat, gdzie trafiają szlachetne i arystokratyczne psy - wypowie się już margaret, jak wróci po odwiezieniu Narnii. Trzymajcie kciuki za tę spedycję ;). Mam nadzieję, że Narnia trafi wreszcie tam, gdzie jej miejsce - a przede wszystkim, gdzie jej ludzie.
  7. [quote name='Camara'] miśki czekają :cool3: ][/QUOTE] ale masz ich dużo, Camaro :crazyeye:. ... i WSZYSTKIE podhalany :loveu:
  8. [quote name='margaret'] kilka nowych fot Petry [URL]http://www.it-self.pl/petra/[/URL] jak widać nasza miłość kwitnie:Dog_run:[/QUOTE] margaret - nieodmiennie powalają mnie te zdjęcia. Aż słów brak :)
  9. Mam nadzieję, ze nad Szpulą zaświeci wkrótce słońce :). Krótko mówiąc - jest przygotowywana do... adopcji. Wkrótce bedzie wysterylizowana, a potem.... a potem... Myslę, ze za niedługi czas opuści schronisko :) :)
  10. [quote name='samoglow']czy ktos moglby mi podpowiedziec jak wstawic zdjecie do postu? jak wklejam adres z fotosika, to mam jako wynik tylko krzyzyk (czerwony) :([/QUOTE] oj, ja korzystam tylko z imageshack'a :(
  11. [quote name='KWL'] Chętnie dałbym się zbanaować na miesiąc żeby następny Biafrowy kaukazik znalazł dom :-)[/QUOTE] no co Ty, KWL - po miesiącu bana zaden kaukaz nie znajduje domu. Może jamnik - tak, ale ogólnie to się liczy od wagi, rozumiesz :-P Dom Igora był okupiony znacznie dłuższym banem Camary :) Najkrócej, bo pewnie główne winowajczynie wypowiedzą sie dokładniej w temacie :): Ponieważ okazało się, ze Igor, mając w głebokim poważaniu wszelkie statystyki dotyczące przeżywalności po zdiagnozowaniu czerniaka złośliwego - postanowił żyć... ...i żył... i żył... i CIĄGLE zył... Camara w końcu straciła cierpliwość - bo ILE mozna w końcu żyć. Wzięła Biafrę w obroty - i tłumaczyła jej ( i tłumaczyła... i tłumaczyła :) ), ze skoro Igor jednak nie zamierza zabierać sie z tego świata - może poprawić mu standard pobytu na tym świecie - i uczynić Jedynym Kaukazem Na Posesji. Biafra dojrzewała.. długo. Wychodząc z założenia - ze ile w końcu można żyć. A kiedy wreszcie dojrzała - sprawy potoczyły się względnie - jak na nieadopcyjnego psa z jednym okiem, ze zdiagnozowanym nowotworem złośliwym - szybko. Igor znalazł dom jak z bajki. Z ogrodem do pilnowania. Z ludźmi, których nie musi dzielić z hordą innych kaukazów. Wpadł w zachwyt - to wiem z relacji - od pierwszych chwil. I było to zauroczenie odwzajemnione :). Widziałam fotki, czytałam relacje. Potwierdzam. Nie przerobiły go na futro przed kominek tudzież na smalec. Nie zlikwidowały z tej racji, ze nie jest podhalanem ( Camara) lub kaukazem w nadmiarze ( Biafra). Mam nadzieję, że przed Igorem jeszcze troche lat. Ma najpiękniejsze życie, jakie mógł mieć. Jego zycie zatoczyło koło... jechał do własnego domu na południu Polski 3 lata temu, jako młody, przyjazny pies. Trafił do takiego domu... po trzech latach. A przy okazji spełnił wielką misję. Zapoczątkował u Biafry miłośc do kaukazów :), bo był tym Numerem Pierwszym :) :). Zawsze musi być ten Pierwszy Raz :) Camara, Biafra - nasze rozmowy telefoniczne przez te 3 lata polegały raczej na przekomarzaniu się, deklaracjach odesłania mi Igora, tudzież moich dzielnych obronach przed tymże aktem. Utyskiwaniu, ze ciągle żyje, ze taki drogi w utrzymaniu. Teraz publicznie, korzystając, ze to dosć poczytny wątek - chylę przed Wami czoła. Takie rzeczy zapamiętuje się na zawsze.
  12. Ale śliczne mikropsiaki :) Na kanapach wyglądają, jakby były tam od zawsze. Wszystkigo najlepszego na nowej drodze życia:)
  13. [quote name='salibinka']Ja też. Wolę Kraków [B]niż Tampere[/B].;)[/QUOTE] :crazyeye::crazyeye::crazyeye: salibinko - czy Ty, nie daj Bóg, jesteś JESZCZE BARDZIEJ na północ ode mnie? Bądź zamierzasz być?
  14. [quote name='samoglow'] Moze kiedys Ci pomoge, ale teraz jeszcze nie moge :([/QUOTE] trzymam za słowo :)
  15. [quote name='salibinka']Z płaczem, ale tymczas chwilowo nieczynny :(.[/QUOTE] mam nadzieję, ze z akcentem na: CHWILOWO :-P
  16. [quote name='salibinka']Czy zwykłej niewieście czy lekko głupieściej przydają się wieści niegłupieściej treści Dziękujemy:haha:[/QUOTE] salibinko. Poza wieloma walorami - jak zdolności poetyckie czy dystrybucja mięciutkich kocyków :-P - Ty chyba masz ostatnimi czasy jeszcze jeden, wielki walor :loveu: - a mianowicie BRAK TYMCZASÓW :evil_lol: Czy mogłabym z tego ostatniego skorzystać? :p Mam do pilnego opchnięcia szczenię :loveu:. Będzie wielkie:loveu: W chwili obecnej jest jedynie do kolana ( w kłębie), chude jak 3 szczapy, puchate - słowem, najpiękniejsze, co może się przytrafić. No i jest w moim schronie. Siostra padła :-(. Schron przepelniony, takiej ilości psów nie było nigdy. Przy takiej ilości niestety nie selekcjonuje się domow, jak trzeba. Duże szczenięta, które będą wielkie - wskazuje się chętnym "na podwórko". Wiem, pomyślisz, jaka ta kinga głupia - przecież mieszka 750 km ode mnie i od Krakowa. Ha! Mogę Ci dowieźć do rąk własnych za 1,5 tygodnia :loveu:, bo jadę w Twoje strony. Pomyślisz dalej, jaka ta kinga głupia - przecież zawsze wszystko, co duże i puchate, wciska Camarze ( Biafrę już zapchała :shake:) Ha. To nie takie proste, odkąd Camara ma moją Irgę podhalankę, która jej zeżarła wypielęgnowany ogródek :shake:. Zachwalałam szczenię. Dostałam sms-em lakoniczną odpowiedź: "TY uważaj! Bo to, co jest - wróci do ciebie w 2 kawałkach!" :shake: Wobec powyższego - zostałaś mi TYLKO TY!!! :loveu::loveu::loveu:. Wiem, ze szczenię wydasz w dobre ręce, skoro stuletnim psom znajdujesz cudne domy :multi: ( no a ja włąśnie z tej racji, ze za tydzień wyjeżdżam na tydzien - nie mogę wziąć tego cuda na tymczas - ani nie chcę ogłaszać, nie będąc na miejscu)
  17. głupieście Wy są :stupid: co stwierdzam z czystej, żywej wygody. Wszak wątek bez ciekawskich kibicujących - to martwy wątek. ...chyba, ze wypytuja w głupich porach :diabloti:. Domek w Koszalinie milczy; nie dzwoniłam, bo brak odpowiedzi - to też jest odpowiedź. Domek w Szczecinie brzmi obiecująco, ale za wcześnie pisać o szczegółach. Pan dziś wyjezdzał na jakiś słuzbowy wyjazd, będzie na początku przyszłego tygodnia - i wtedy da ostateczną odpowiedź. Wstępnie zapowiada się dobrze, choć mówił, ze jeśli do tej pory znajdzie sie dobry dom - to suki nie blokować. W zwiazku z powyższym myślę, ze allegro można odnowić, tanitko? Najwyżej przetrzymam kolejnych chętnych do połowy tego następnego tygodnia. ps. Tanitko - rudy kot, któremu onegdaj myślałaś zrobić łzawe allegro - czy sprawa nadal aktualna? :loveu:
  18. [quote name='salibinka']Jakieś nowiny? :scared:[/QUOTE] WSZYSTKIM Najlepszym Kolezankom :diabloti:
  19. [quote name='samoglow']Jakies nowiny?[/QUOTE] samoglow - łeb ukręcę :mad: 1. dwie godziny wcześniej napisalam, ze WŁAŚNIE dostałam maila ze Szczecina. 2. jestem w pracy, która nie jest zwiazana z wyadoptowywaniem bezdomnych wyżłów 3. miotam się pomiędzy lataniem po urzędach a rozmowami z milionem urzędników 4. w tzw. przerwach mam gorącą linię telefoniczną ze schroniskiem, z racji stu nie cierpiących zwłoki spraw 5. oraz półgorącą linię tel. z dzieckiem nr 1, dzieckiem nr 2 tudzież ojcem tych dzieci 6. z powodu alergii potwornie łzawi mi lewe oko, powodując rozmazanie tuszu tudzież zły humor :diabloti: 7. w związku z powyższym baaardzo proszę o ciut cierpliwości 8. bo łeb ukręcę :diabloti:, nawet najlepszym kolezankom :eviltong:
  20. [quote name='hop!'] Prusaczek, bo porusza się szybko i bezszelestnie, pojawia się wszędzie, czy się tego chce, czy nie, a poza tym pochłania wszystkie okruchy... ol3:[/QUOTE] Możesz ją wynajmować jako ekologiczny odkurzacz ( nie żre prądu), w dodatku pracujący z małą ilością decybeli - co bardzo cenne. W razie czego - mozemy pomóc :p przy ustalaniu cennika wynajmu.
  21. [quote name='tanitka']to poczekamy do popołudnia, a jak pani jednak nie odezwie się, to odnawiam allegro[/QUOTE] to moze jeszcze poczekaj - dzis dostałam KOLEJNEGO :crazyeye:, sympatycznego maila. Tym razem ze Szczecina. To w właśnie tak jest, prawda? Cisza, ciiiszaaa, jak makiem zasiał - a potem - lawina. I oby.
  22. [quote name='Natalisko']Ona musi nudzic sie w nocy,bo po schodach chodzic nie umie i spi sama na dole.Nastepnym razem zostawie jej schabowego:)[/QUOTE] To Ty sie módl kobieto, zeby się nie nauczyła chodzić po tych schodach. Moja Tajga, jak już po 2-3 tyg. opanowała tę czynność - zadekowała się w jakimś ciemnym kątku na górze wlaśnie, po czym nocami rozpocząła Akcję Gromadzenia Niezbędnych Rzeczy. Do dziś pamiętam mojego meża, błogo uśmiechniętego, gdy rano przyniósł mi mój piękny, czarny biustonosz... podzielony równiutko na pół :placz:.
  23. [quote name='tanitka']chyba odnawiam allegro, prawda?[/QUOTE] ...poproszę. Wczoraj zadzwoniła jeszcze przemiła Pani ( o dziwo, z Koszalina), kazałam jej się przespać z decyzją, zanim ją podejmie, i na spokojnie zadzwonić do mnie. No i modle się od wczoraj, aby Pani przespała się pozytywnie - bo na moje oko, to byłoby chyba TO. A tu Pani nie dzwoni... :-( ...Może długo śpi? :roll:
  24. Myślę, ze te uszka w byle jakim stanie - to jednak pogryzienia, popatrzcie - na fot. 3 chyba - lewe ucho jest nadgryzione :-(. Ona była szkieletorkiem strasznym, jak ją brałam. Podejrzewam, że jedzenie było towarem limitowanym i deficytowym; niewiele trzeba w takich sytuacjach, aby doszło do "zapłonu". Myślę, ze cała reszta u niej jest ok, bo kiedy już staneła na ( za długie :-P) nogi, to zmieniła się nie do poznania. Normalny, wesoły, młody pies.
  25. [quote name='karina1002']Oj, Kinga specjalnie robiłaś takie zdjęcia, co by nóżek-za-długich nie było widać :)[/QUOTE] oj, bo ona wcale nie ma takich znowu ZA DŁUGICH, tylko ciut-ciut. Szpula od razu po przywiezieniu przeze mnie zafundowala sobie cieczkę, stąd miała karcer w budynku, z koleżankami, które rownież owe cieczki miały. Więc nawet do zdjęć nie bardzo mogłam ją zabrac na powietrze i postawić na tych ZA DŁUGICH nóżkach na glebie - bo po drugiej stronie drzwi warowało wytrwale kilku kolegów. Aby w ogóle można było zrobić jakikolwiek kadr - Szpulka została umieszczona do pozowania na wysokim stole, z ktorego koniecznie i jak najszybciej postanowiła zeskoczyć na ziemię :-)
×
×
  • Create New...