Jump to content
Dogomania

Faro

Members
  • Posts

    1489
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Faro

  1. Byliśmy się ważyć - "stuknęło" nam 27 kg :multi::multi::multi::multi: Gruuubas waży dziś 27,01 kg :evil_lol: (tak naprawdę to dalej z niego chudzinka, ale już nie szkieletor ;)) - przy okazji wszystkich naszych "fanów" zapraszam na www.bokserywpotrzebie.pl można tam obejrzeć kalendarz na biurko z uratowanymi bokserami - wprawdzie nie ma w nim Maksa, ale kto wie ..... w następnej edycji ...... (tylko muszę mu zamówić sesję zdjęciową:diabloti:) - kalendarz już w sprzdaży a pieniążki pójdą na ratowanie kolejnych boksiów.
  2. Niestety leczenie Sanderki JEST KOSZTOWNE - trzeba mieć tego świadomość.
  3. Sandra to ........"morderca kotów" (z pewnością ktoś ją szczuł na koty w przeszłości i to zostało mocno zakodowane w jej psychice).Do psów róznie - są takie które akceptuje, wręcz bardzo lubi , ale są też takie do których "startuje" z zębami - myślę jednak że relacje "psie" są do wypracowania. Sandra jest w ciągłym leczeniu - od roku "walczymy" z pałeczką ropy błekitnej i gronkowcem, które ma w uszach (teraz jeszcze doszedł grzyb). Dletego wymaga systematycznej pielęgnacji uszu (czyszczenie,zakrapianie) Ponadto jest po operacji nowotworowej - wycięta śledziona (guz niestety był złośliwy) i guzki listwy mlecznej. Jest wysterylizowana.W chwili obecnej jest w dobrej kondycji zdrowotnej , ale wymaga systematycznej opieki lekarskiej i okresowych badań kontrolnych Z uwagi na to iż jest alergikiem wymaga odpowiedniej karmy ( je eukanube dermatosis - dieta weterynaryjna dla alergicznych psów) Ma też problem z moczeniem się - ale być może przy częstych spacerach dałoby się to opanować . Po prostu jak każdy starszy pies wymaga czestych wyjść i ciepełka. Sandra jest niesamowicie kochaną staruszką, pragnie ciepła, miłości (jak każdy boksio. UWIELBIA BANANY, które .........je łyżeczką (taka z niej dama, że łyżeczką je banana ;))
  4. Dziękujemy i pozdrawiamy wszystkich, którzy są myślami przy nas. Miniony rok był bardzo trudny dla Maksa - dwukrotnie walczył o zycie balansując na cienkiej granicy między zyciem i śmiercią......... Dwukrotnie wygrał dzięki wspaniałemu lekarzowi , który wierzył w niego (mimo iż inni "spisali go na straty" nie wierząc , że wyjdzie z tego) i pomagał mi wlaczyc o niego. Miniony rok przyniósł wielkie zmiany w życiu Maksa - z psa "bandyty" , którego trzeba było premedykować by zrobic badania ratujac jego zycie zmienił sie w psa , który bez problemu pozwala sobie założyc kaganiec , chętnie wkracza do gabinetu lekarskiego, pozwala sie "miziać" lekarzowi i pracownikom lecznicy i bez problemu daje sobie pobrac krew . Fakt - nadal jest trudnym psem, nadal tylko ja i mąż możemy sie z nim spoufalać , nadal musi być izolowany od Piracika , ale jak na jeden rok to i tak OLBRZYMIA zmiana . No i ta najważniejsza -Maksymilian nie jest bezdomnym sierotą - jest MOIM psem i tak juz pozostanie do końca jego dni. (mimo iż nie ma luksusowych warunków, bo nadal nie zgadza sie z moim Piratem i chyba nigdy sie nie zgodzi - z tego powodu większość czasu spędza w swoim pokoju to myślę, że wie , że znalazł już swoje miejsce na ziemi gdzie jest bezpieczny i kochany)
  5. Prezencik znalazł się u mnie - Sanderka dostała dużą podusię do spania .
  6. Oj serduszko to ona już skaradła - tylko miejsca w domku brak :shake: Wczoraj "uczyłyśmy" sie nowej komendy ;) : Sandra - całus :evil_lol: i Sanderka dawała mi całuski "z wyskoku" :loveu::loveu::loveu:
  7. Czy zabieg będzie w narkozie wziewnej - taka jest bezpieczniejsza dla boksiów i psów z problemami sercowymi. Pozdrowienia dla Rodziców i uściski dla Amonka
  8. red - wiem, że to boli , mnie też choć nie związałam sie emocjomalnie z Lenka tak ja Ty , Amicusy czy Beacia. . To własnie Beacie dała Lence imię i poświęciła mnóstwo czasu przyjeżdżając do hotelu z Mariolą i Luizą. Spędzała z nią dużo czasu najpierw w kojcu "oswajając" a potem na spacerkach. Lenka uwielbiała ją. Wiem, jak ciężko jest Marioli, Luizie , Beaci , domyślam sie jak ciężko Tobie. Może trochę pocieszy Cię pewność, że Lenka mimo iż nie doczekała swojego domku - była tu w Krakowie bardzo szczęśliwa i radosna . Szczęśliwa do samego końca, bowiem z lecznicy po stwierdzeniu parwo pojechałą na DT własnie do Beaci. Przez ostatnie godziny była z człowiekiem którego pokochała całym swym psim sercem.
  9. Kasiu - dzwoń na nr komórkowy raczej zawsze ma ją przy sobie zwłaszcza jak jest w hotelu więc próbuj albo rano po 8.00 , albo wieczór po 17.00 - wtedy w hotelu zaczynają sie spacery i p. Tomek ma zawsze kom. przy sobie. Margoś dostał nowy kocyk. Gdy mu go rozłozyłam na palecie od razu na nim "zaległ" - oj chyba to typ "kanapowca" :evil_lol: (Uzi zresztą podobnie , wylegiwałą się z błogością na kołdrze - niestety zmoczyła i podarłą ją więc też dostała nowy kocyk (ale to już nie to samo co miękka kołdra:cool3::cool3:)
  10. Cioteczki "Amicuski" obeznane w malamucich zwyczajach pewnie by się nie przeraziły, ale boksery "takich numerów" nie robią ,(tarzanie w trawie to i owszem , ale w zimnym sniegu - co to to nie !!!!), to ja "bokserza niańka" przeraziłam sie nie na żarty (na serio) Dziś rano już nie robił takich "numerów" . Szybki spacerek (niestety rano mam malutko czasu a i tak jego większość poświęcam "mojej" Sanderce na czyszczenie i zakrapianie uszek, więc dla Pajcia mam go naprawdę tylko na krótki spacerek), ale wszystko było o,key - pewnie doszedł do wniosku, że skoro już się "kawał nie uda" szkoda czasu, lepiej szybko wracac do michy :evil_lol::evil_lol::evil_lol:
  11. Uzi i Margo to rewelacyjne psiaki - do ludzi łagodne i przekochane, dla psiaków - różnie , ale cóz to amstafiki i nie muszą kochać innych pobratyńców (ale nie jest też to wściekły atak gdy widzą innego psa) Uzi - jak to kobieta, trochę pyskata. Margo - małomówny "obserwator otoczenia" . Wczorak Marguś dostał od cioteczek Amicusek (Luizy i Marioli) kosteczkę z prasowanej skóry - jak mu od razu zaczął chodzić ogonej gdy Mariolka wrzuciła mu ją do boksu - zaczął ją sobie podrzucać, no i wrzucił pod paletę (musiałam wa razy wchodzic do boksu i wyjmować ją mu spod palety, bo taki był nieszczęśliwy, że nie może do niej sięgnąć;). Margo niestety nie ostała nić , bo cioteczka Doddy zabroniła ją "podkarmiać" cóż ciężki zywot "jobiety na diecie". ale jak sie chce być zgrabną :evil_lol:........(trzeba pocierpiec). Dziś Marguś dostanie nowy kocyk , dla Uzi też muszę jutro coś poszukać w zapasach Generalnie psiaki mają sie dobrze, ale widać jak lgnął do człowieka.......
  12. Mam troszke czasu to Wam opowiem jak to dzis przez Pajcia o mało nie dostałam zawału serca ! Zabrałam rano Pajutka na krótki spacerek , bardzo rażnie wyszedł z hotelu i poszliśmy sobie na łączkę "pod orzechami" - to na szczęście bliziutko , tuż za ogrodzeniem.... Spacerujemy sobie po sniezku pod tym orzechem , Pajcio to tu to tam coś powącha i nagle ......... PAC - leży na boku . Mówię Pajcio co jest , wstawaj. A on lezy dalej, próbuje go podnieść, a on rozdzierający skowyt ( czyt. nie ruuuuuuuszaj mnieeeeee) Przeraziłam sie troche, i myślę trzeba wołać pomoc a ten "mistyfikant" FIK i zaczął się jak wariat tarzać po sniegu. Normalnie , myślałam, ze ubiję za te nerwy , które mi zaserwował leżąc jak dentka na śniegu i wyjąc gdy go chciałam podnieść !!!!! (ale tak naprawde to sie ucieszyłam , ze ma dobry humorek i chęci do wygłupów - nawet moim kosztem psychicznym;))
  13. Dziś jest troszeńkę lepiej - spadła temperatura i Pajutek zjadł troszeńke namoczonej karmy (karmiłam go z ręki, by cokolwiek zjadł) . Ogólnie jest bardzo słabiutki , pucholek zapuchnięty z pewnością sprawia ogromny ból przy próbach jedzenia . Dostał rano czopek przeciwgorączkowi i przeciw bólowy- kochany staruszek. Musi się pozbierać.......
  14. Nie ma potrzeby bać się czy Margo czy Uzi - oboje do ludzi są OKRUTNIE PRZYMILNE I ŁAGODNE :lol:
  15. [SIZE=1]I jeszcze , tak na marginesie:[/SIZE] [SIZE=1]".........Faro -mylisz osoby które pisały o Mordzie na dogo z osobą która decydowała o tym psie.[/quote][/SIZE] [SIZE=1]Nie zmienia to jednak faktu, że ani Jedne ani Druga nie znały dobrze Mordy .[/SIZE]
  16. No cóż - szkoda tylko , że moje poprzednie "histeryczne przewidywania" się sprawdziły . Mam nadzieję , że tym razem się mylę . [SIZE=1](a opinia byłej włascicielki nie powinna być raczej wyznacznikiem w kwestiach Mordy - biorąc pod uwagę to z jakiego powodu oddawała psa )[/SIZE] Rozumiem, że wygodniej jest uciąć wszelkie dyskusje - nazywając pytania "histerycznymi zachowaniami" niż załączyć obiecane zdjęcia (nie mówiąc o nagraniu w programie - [SIZE=1]jeśli problemem jest tu tylko brak "czasu antenowego" mogę spróbować jakoś pomóc "w jego zdobyciu" :lol: )[/SIZE] Z pewnością nie tylko moje oczy ucieszyłby widok Mordy patrzącej ze zdjęć lub drugiej strony "szklanego ekranu".
  17. Odebrałam wczoraj wyniki badań krwi - całutka morfologi i biochemia - nie ma na razie w nich nic niepokojącego. Wszystkie wyniki Sanderki będą skonsultowane wkrótce z onkologiem z SGGW - zobaczymy jakie wg niego będą rokowanie dla Sanderki. Od wczoraj znów "walczymy" z pałeczką ropy błękitnej , gronkowcem i grzybem w uszach . Oby tym razem sie udało ..... Sanderka robi sie łobuzem - wczoraj wieczorem zamiast grzecznie ułożyć sie do spania (zawsze kładzie sie na boczku z głową na podusi, pańcia przykrywa ją kocykiem , drapie po łepku i Sandrunia zaraz zaczyna baaardzo głośno chrapać:lol:) zaczeła mnie łapać za rękawy , szczypać po dłoniach - jednym słowem agresorka :evil_lol:
  18. zeby była jasność : nikogo o nic nie podejrzewam, ale wiedząc jakim psem była Mordka i że groziło jej realne uspienie (z tego przecież powodu zabrana została od włascicielki ) chciałabym mieć pewność , że wszystko jest wporządku , że trafiła na własciwych ludzi i jest bezpieczna do końca swych dni. A że nie wierzę w słowa ?? No cóż, widocznie mam wstrętny charakter (albo inne powody) . Nie zamierzam tu dyskutować, dla mnie los Mordy był niepewny a nadal jest niewiadomy . Tym bardziej, że wiem jak bardzo myliły sie w jej ocenie osoby , które przejęły nad nią opiekę ( wystarczy przeczytać wpisy) - z uwagi na to z pewnościa nie mogły o niej podać wyczerpujących wiadomości przy adopcji .
  19. [quote name='Frotka'] 19.08.2007 18:34 Będą zdjęcia, ma być też filmik. Umówiłam się na wizytę mniej więcej za tydzień. Wtedy ściągnę zdjęcia z komputera Pana Mordy, bo on nie ma internetu i nie ma mi jak wysłać. Najnowsze wiadomości są takie, że Morda zachowuje się bez zarzutu, nadstawia się wszystkim do głaskania, bardzo lubi dzieci.[/quote] Nie ma zdjęć, nie ma filmiku , nie ma innych obiecanych w tym wątku informacji potwierdzających "naocznie wszystkim wątpiącym" ,że z Mordką wszystko w porządku. Choć minęły już ponad 3 miesiące od zacytowanego wyżej wpisu [U]Bardzo długo powstrzymywałam się[/U] (mimo iż prawie codziennie sprawdzałam czy są jakieś wieści) [U]by nic nie pisać[/U] w Mordzi watku , bo znając zycie od razu zostanę posądzona o zła wolę, o "czepianie" się, awanturnictwo , [U]ale cóz taki wstrętny mam charakter , że nie jest mi nigdy obojetny los psa z którym zetknęło mnie w jakiś sposób zycie . Zwłaszcza jeśli to był pies trudny , któremu na dodatek realnie groziło uśpienie. Jakoś nie daje mi spokoju natarczywe pytanie czy Mordka żyje !!!![/U][U]Tym bardzie , że obiecanych , bądź co bądź publicznie, "dowodów" na to , ze ma sie dobrze wciąż nie ma !!![/U] Szkoda, bo wygląda na to , ze wszyscy , którzy kilka miesięcy temu tak często odwiedzali ten wątek teraz zapomnieli o psie ..... No cóz często tak bywa , że najważniejsze jest pozbycie sie problemu nie ważne w jaki sposób - a takowym problemem Morda z pewnościa była !!!! Przynajmniej dla niektórych ??? Czyż nie ?
  20. odebrałam ten antybiotyk zamówiony (nawet nie był tak drogi , bo "tylko" 130 zł za tabletki na 10 dni i krople do uszu) - dziś zaczynam go podawać -jeśli uda sie zlikwidować pałeczkę ropy błękitnej i gronkowca z uszu to spróbuję Sanderkę znów ogłosić w prasie ( gdyby nie to paskudztwo -miała by już domek z poprzedniego ogłoszenia, ale pani bała sie o swojego boksia i ja to rozumiem - ale nr telefonu do pani zachowałam "na wszelki wypadek") Sanderka mieszka w hotelu pod Wieliczką - staram sie jej tam stworzyc jak najlepsze warunki - Sanderka ma swoja "kanapę" ,miski na stojaku, "dywanik" w boksie (co mogą poświadczyć osoby bywające w hotelu ). Jestem u niej codziennie (a czasami nawet 2 x dziennie), ale widzę, jak ona bardzo potrzebuje stałego kontktu ze swoim człowiekiem - w tej chwili właśnie mnie tak traktuje "jak swoja pańcie" - gdy przychodzę szaleje z radości i przez cały czas gdy jestem w hotelu szczekaniem domaga się mojej obecności przy niej w boksie (nawet gdy idę jej umyć miski - słyszę jak nawołuje mnie szczekaniem ) Gdy jestem z nią w boksie siada przy mnie "na kanapie" wpychając się na kolana i domagając pieszczot. Uwielbia banany (codziennie dostaje gdy przjeżdzam bananka - a może ona cieszy się nie na mój widok tylko z powodu tego tego bananka :razz:) bardzo lubi spacerować w towarzystwie Pajutka (stary malamut) czy innego "futrzaka jak np. Grall (miks haszczaka) ostatnio widzę , ze polubiła z wzajemnością Barucha (też "futrzak" ona ma chyba słabość do kudłaczy) choć są psy które jaj "nie odpowiadają" i potrafi do nich "wystartować" . Jak narazie nie widać po niej oznak choroby..... Jeśli się jej uda znależć dom w Krakowie na pewno pomogę w opiece nad nią i leczeniu . Ja nie jestem w stanie zabrać jej do siebie "na trzeciego"
  21. Odebrałam dziś wyniki z histopatologii guza ze śledziony. To był guz złośliwy :-(:-(:-(:-(:-(. Nie wiem ile jeszcze zostało Sanderce życia. Jak narazie nie widać po niej oznak choroby, ma apatyt , humorek dopisuje. Tylko te uszy stwarzają problem , ale pojawiła się szansa - znalazłam antybiotyk w tabletkach , na który i pałeczka ropy i gronkowiec (jak wynika z antybiogramu) są wrażliwe , nie jest tani (10 dni leczenia to prawie 300 zł a może trzeba go będzie podawać dłużej ), ale zamówiłam go dla niej , mam jutro odebrać w lecznicy Jeśli uda się dzięki niemu wyleczyć w końcu te uszy to może szybciej znajdzie dom - muszę spróbować. Ona tak bardzo potrzebuje , zwłaszcza w tej sytuacji prawdziwego domu, gdzie znajdzie miłość opiekę i wsparcie u kresu życia . Mimo iż codziennei jestem u niej w hotelu - nie jestem jej w stanie tego zapewnić - hotel to nie dom ...... Tak mi przykro , że musi przez chorobę przechodzić samotnie, bez swojego człowieka:-(:-(:-(
  22. Nawet nie wiesz Oskarku ile tu ciotek cieplutko myśli o tobie i Twojej rodzinie. :lol:
  23. Oj Torcik, Torcik ....... Same problemy z tymi krakowskimi sierotkami (Torem, Sanderką i Maksem- już nie-sierotką)
  24. I juz rok leczymy te uszy -znów zrobiłyśmy kontrolny wymaz z uszu , nadal pałeczka ropy błękitnej w nich mieszka :shake::shake::shake: i do tego jeszcze gronkowiec (ale ponoć nieszkodliwy dla zwierząt ) i grzyb :shake::shake:
  25. Konisiu - cieszę się , że u Was wszystko w miarę w porządku - u mnie też teraz mieszka taka "bokserkowa sikawka wykradziona śmierci" więc zwinęłam dywan w pokoju i rozłozyłam wykładzinę zmywalną ......;) Takie rozwiązanie na pewno i Wam "ułatwi" życie z Oskarkiem . Pozdrowienia dla Mamy .
×
×
  • Create New...