Jump to content
Dogomania

Faro

Members
  • Posts

    1489
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Faro

  1. Karusiu - jak spotkamy sie w hotelu to porozmawiamy o specjalnej obróżce dla dobcia (tylko przypomnij mi o tym, bo ostatnio kiepsko z mą pamięcią) - byłoby super jesli udałoby sie taką zdobyć (a przecież nie ma rzeczy niemożliwych)
  2. U chłopaków bez zmian - każdy mieszka "u siebie" i póki co nie ma mowy nawet o próbie integracji :shake: :shake: Zdrówko Maksa - no cóż można powiedzieć, że jest stabilny, robi piękne kupony i jest niesamowicie "żarłoczny" (choć go nie głodzę :cool3: ) Nieststy, nic nie widac ani po nim , ani po wadze ze cokolwiek przybiera ciała:shake: Już jestem zmęczona wyjaśnianiem ciekawskim ludziom dlaczego on taki chudziutki i najczęściej nie reaguje na komentarze typu "oj zobacz jaki on zamożony/wychudzony/zagłodzony" - chyba , że ktos zapyta wprost "co mu jest, że taki chudy " wtedy odpowiadam krótko - bo jest chory i ma problemy z przyswajaniem pokarmu. Maksio dostaje 4 razy dziennie jedzonko posypywane pól godziny wcześniej enzymami co ma spowodować jego (jedzonka nie Maksia) "nadtrawienie" i ułatwic przyswajanie , do picia ma przegotowana , odstaną wodę - poza tym ścisła dieta . No i oczywiście leki Maksiorek to mądrala - zawsze przed jedzeniem mówiłam "siad" i jak Maksio usiadł - kładłam miske z jedzeniem na stojaku - teraz gdy tylko wejdę do pokoju z miska w ręce - Maks momentalnie , nim cokolwiek zdążę powiedzieć - siada i czeka na jedzonko . w związku z powyższym ja tylko go chwale i kłade miske na stojaku Maksio znów zaczął często posikiwać (to z powodu leków , które bierze) tak więc biegamy na spacerki co 2 - 3 godziny (a mieszkam niestety na 3 pietrze bez windy:diabloti: ) Po 20 VIII wraca "Maksia p. doktor" z urlopu, więc pójdziemy na badanie kontrolne - może choć tyci , tyci przytyje do tej pory..... Z nowości - wprowadzam powoli do jedzenia maksa makaron w miejsce ryzu (makaron szybciej "tuczy") - jesteśmy juz na etapie pół na pół (czyli 30 dkg makaronu i 30 dkg ryżu) i jak narazie nic sie nie dzieje więc chyba będzie mógł go zjadać bez problemów .
  3. Marda jest w dzisiejszym Dzienniku Polskim :lol: Niestety , ktos podał, ze Morda "idealnie nadaje sie na stróża" :shake: :shake: - przecież to pies z krótką sierścią, który całe zycie spędził w mieszkaniu - jak ma "stróżowac" zimą i mieszkac w budzie w kojcu ? (bo tak przeważnie mieszkaja psy stróżujące , które pilnują terenu - chyba , że ja mylnie rozumię pojęcie "pies stróżujący" ) .
  4. - u chłopaków bez zmian, czyli każdy mieszka w swojej części i nie widują się. Może kiedyś ...... Ale na to potrzena bardzo dużo , duzo czasu. Ważne , że nie szczekają"w duecie" tzn. nawet jeśli Piratek szczeka (bo np. ktoś chodzi po klatce) to Maks nie "odszczekuje się" i odwrotnie - Pirat nie odpowiada szczekaniem na szczekanie Maksa - dla mnie to bardzo ważne,bo jednak mieszkam w bloku i są też inni mieszkańcy. Maks ma bardzo zniszczona psychikę - wyrażnie widać to dopiero teraz gdy mam go w domu - z pewnościa był bity, panicznie boi sie wykonać komendę "leżeć" - zrobi (nawet chętnie) "siad" , da , wprawdzie niepewnie, ale da łapkę na komendę "daj łapę" , natomiast gdy wydam komendę "Maks -leżeć" to maksio jest panicznie przerażony, wiem , że rozumie co od niego chcę, bo kładzie się, ale bardziej wyględa to na "przerażone przywieranie do ziemi" wręcz , gdy sie położy to od razu kuli sie ze strachu . Być może bicie , które dostawał było poprzedzone krzykiem "leżec" i potem razy ......... Nie mam innego wytłumaczenia. Dlatego narazie ograniczamy sie tylko do "siad" i "daj łapkę" by Maksio wiedział, że coś trzeba robić i słuchać poleceń pańci , na reszte przyjdzie czas...... Teraz ważniejsze jest jego zdrowie. Gdy "pozbiera się" troche i dojdzie do siebie zdrowatnie - zajmiemy sie psychiką (być może te agresywne zachowania to wynik strachu - Maks w końcu zaczął sie bronić ......). Najpierw jednak musimy wyleczyć ciało, potem zajmiemy sie duszą (gdy będzie w dobrej formie fizycznej , łatwiej będzie leczyć duszę) . O jego zdrówku napiszę innym razem, bo wychodzę już do pracy - na razie jest stabilny, ale "masakrycznie" chudy. -cdn
  5. [quote name='Frotka']Morda kończy obserwację, poza tym bez zmian[/quote] - No właśnie, okres obserwacji wkrótce się zakończy i co dalej czeka Mordkę ? teraz już chyba nikt nie ma wątpliwośći, że Mordka nie może być wydana "pierwszym chętnym" ale to nie znaczy, że nie ma szans na adopcję. Jest psem trudnym - to fakt, ale "do wypracowania". Tylko trzeba z nią cały czas właściwie pracować, by ułatwić adopcję. Jeśli ktoś z nią pracuje , to teraz powinien przejść do etapu "pozytywnego kojarzenia kagańca" - Morda musi być przyzwyczajona do bezproblemowego chodzenia w kagańcu (może to potrafi - szczerze mówiąc nie zdążyłam tego sprawdzić) to bardzo ułatwi adopcję .
  6. Desdemona - zadzwoń pod nr który Ci podałam - może jakos mu dziewczyny pomogą, albo choć "będa miały na oku". W tym schronisku nie jest bezpieczny, myślę, że bezpieczniejszy był na terenie tej jednostki :shake: :shake: :shake: :shake:
  7. schron w Kielcach to faktycznie raczej nie za dobry pomysł :shake::shake::shake:
  8. [quote name='Hippies: ..... miałam na myśli wielka biedna chudzinka z przeogromnym serduchem ? :loveu:[/quote'] Oj, oj, aż taka chudzinka to ja nie jestem - właśnie uświadomiłam sobie , że ważę tyle co moje boksery łącznie (tj. Maks i Piratek, przy czym Piratek waży dwa razy tyle co Maks + jeszcze 2 kg ):evil_lol::evil_lol::evil_lol:
  9. Maksiu odwiedził wczoraj Panią Dominikę w recepcji lecznicy i ważył się - waży 21,340 kg. - kolejne ważenie za 2 tygodnie. Mam nadzieję, że w końcu Maksiu zacznie systematycznie przybierać na wadze.
  10. [quote name='koduchaben']Faro Ty po prostu jesteś wielka........ No masz ........ A ja sie tak cieszyłam , że przez te codzienne wizyty u boksików w hotelu jestem mniejsza o 10 kg , które starciłam od jesieni:diabloti:
  11. Na zgodę między panami boksiami nie ma co liczyć Maks NIGDY nie zgodzi sie z Piratkiem (przynajmniej takie są na dzień dzisiejszy rokowania). Dlatego też Moksior (tak nazywa go mój mąż) mieszka w jednym pokoju, ma do dyspozycji małą sofkę (które już uznał za swoją), 2-3 razy dziennie może jakieś pół godzinki pospacerować po części mieszkania zwiedzając dwa sąsiednie pokoje i łazienkę (do kuchni zakaz wstępu ze względu na ścisły rygor żywieniowy ..:cool3:) Właśnie przed chwilą wróciliśmy ze spacerku , Maksio zjadł (a raczej pochłonął w mgnieniu oka wydzieloną "rację żywieniową " , teraz zwinął się w kłębuszek jak kot na sofce i śpi a ja siedzę obok i przeglądam co nowego na necie ). Ale już za chwilkę muszę zmykać na spacerek z Piratkiem
  12. Maks jest trudnym psiakiem - w trakcie całej naszej znajomości "postawił" sie do mnie 4 razy - z tego 2 razy u mnie w domu, gdy chciałam "rozdzielić " go z ........."jego" panem (tzn zabrac na spacer gdy siedział przy moim męzu) . To typowo meski pies , tak jak uwielbiał p.Tomka -teraz uwielbia mojego mężą i chce mi pokazać , ze mam sie między nich nie wtrącać . Jest też troche innych problemów z maksikiem, który próbuje na mnie wymuszać szczekaniem "swój interes" (np. wypuszczenie z pokoju gdy słyszy pana ). Unikamy wiec takich sytuacji , by nie prowokowac konfrontacji....... Wydaje mi sie , ze Maks NIGDY nie zgodzi sie z Piratkiem (to Maks na niego warczy przez drzwi i na razie zdrowy rozsadek dyktuje mi, by lepiej sie nie widzieli , nie mówiąc o spotkaniu ) Pewnie do końca zycia Maksika - nasze zycie będzie przebiegało między jednym a drugim psiakiem , tak by Piracik nie czuł sie zazdrosny a Maks nie był izolowany od człowieka . Nie jest to łatwe , ale nie miałam mozliwości innego rozwiązania jesli chcę próbowac ratowac Maksika (tak bardzo przypomina mojego nieżyjącego Sokratesika, że nie mogliśmy inaczej zdecydować .......) . Została jeszcze Sanderka, której niestety nie moge juz zabrac do mieszkania, ale ona jest łagodnym psiakiem i nie sprawia takich problemów jak Maks - tylko kto pokoch staruszkę ? pilnie szukam jej kochającego, odpowiedzialnego domku......... , a dokąd go nie znajdę - jak zawsze będe u niej codziennie (to mój trzeci bokser tylko "w terenie" ;) )
  13. Maksiu wciąż walczy z choróbskiem, które stale zagraża jego zyciu - nawet gdy "jest dobrze" . Ile ten biedaczek juz był kłuty.... to zastrzyki , to kroplówki, to pobieranie krwi , a wcześniej jeszcze podawanie "głupiego Jasia" i potem antidotum i tak praktycznie od 26.XII. jest potwornie chudziutki - mimo niesamowitego apetytu, dziś rano ważył 20,10 kg. Wyobrażacie sobie ? Sama skóra i kości i te jego wielkie , piekne oczy i wietrzący sie języczek...... Jeszcze nigdy nie ważył tak mało ............................................................ ...........................................:shake::shake: Tym razem po kolejnym "załamaniu zdrowotnym" i pobycie w szpitaliku przy lecznicy Maksymilianek nie wrócił do hotelu , znalazł swą przystań życiową. Wprawdzie nie są to warunki o jakich bym dla niego marzyła - Maks mieszka w bloku na 3 piętrze , ma do dyspozycji tylko jeden pokój 15 m2 , bo w pozostałej części mieszka 45 kg samiec - rezydent, z którym Maks nigdy sie nie zgodzi, więc chłopcy MUSZA być non-stop izolowani, ale pańcia stara sie w miarę sprawiedliwie dzielić swój czas między obu .... Nie są to więc luksusy, ale za to Maks ma zapewnioną myślę, że bardzo dobrą opiekę - do "swojej" lecznicy ma 7 min spacerku po osiedlowych alejkach, jedzonko zapewnione takie jak potrzebuje, leki, kontrolne badania i kilka ( w czasie wakacji 5-6) spacerków dziennie. Maks ma też już "swojego" pana, którego bardzo pokochał (tak bardzo, że aż sprawia to duuuży problem, ale o zachowaniu Maksia innym razem ....) Nie wiem jak długo Maksiu będzie jeszcze potrafił walczyć o życie, zmagać zwycięsko z chorobą , nie wiem jak długo będzie zył........., ale wiem jedno , znalazł swoją przystań i gdy przyjdzie "jego czas" nie będzie umierał w samotności hotelowego boksu ......... Tylko tyle mogę mu dać .................. Dziękuję wszystkim, którzy nam w różny sposób pomagali .
  14. [quote name='romi_lew']........ Tak widziałem Mordę i wiem jaka jest......." - Nie wystarczy [B]widzieć Mordy , by wiedziec jaka jest[/B] (chyba , że chodzi o fenotyp psa) . Ja [B]po [/B](nawet nie dziesiatkach) a [B]setkach godzin[/B] [B]spedzonych z nia[/B] w różnych sytuacjach [B]mogę powiedzieć[/B] - [B]nie że ją znam, ale że potrafie przewidzieć jak może sie zachować ,[/B] że wiem, iż jest to pies trudny, "z przeszłością" i dlatego zawsze powinien być pod "szczególnym nadzorem" - co do reszty Pańskiej (Twojej ?) wypowiedzi nie będę sie odnosić, bo nie widzę płaszczyzny, na której moglibyśmy podjąć konstruktywną dyskusję.
  15. [quote name='Foksia i Dżekuś']............ Problem pojawil sie jak morda wchodzi do domu ,Morda panicznie broni swojej wybranej wlascicielki ......" jeśli pies robi to bez realnego zagrożenia (tak jak w przypadku Mordy) to takie zachowanie świadczy o niewłaściwie ustalonej hierarchii , dlatego Morda powinna zostać wydana dopiero gdy ma sie pewność, że zna swoje miejsce w relacjach "nowy człowiek - Morda"
  16. [quote name='Frotka']Nie rozumiem co ma dygresja schroniskowa do sprawy Mordy. To zakrawa na obsesję.....:cool1: Jeśli jednak już o schronisku mówimy to gdyby zwolniło się miejsce w boksach indywidualnych i gdyby schronisko przyjęło Mordę byłabym dużo spokojniesza....... - Nie ważne jak to nazwiemy obsesja / paranoja / czy może obawa ..... grunt , że uzasadniona , co jasno wynika z dalszej wypowiedzi. No cóż, ja niestety nie mam tak dobrego zdania na temat pobytu psa w schronisku, nawet w indywidualnym boksie. Może dlatego, że własnie z takich indywidualnych boksów zabierałam psy, psy oddane do tych "dobrych warunków" przez włascicieli , oddane z powodu agresji więc od razu mające przyczepioną etykietkę "agresywny", psy które miały na sumieniu ugryzienie człowieka i przeszły schroniskową obserwacje w kierunku wścieklizny , psy , które gdy "znalazłam w pojedynczym schroniskowym boksie " , miały tak zniszczona psychikę, że w niczym nie przypominały swym zachowaniem "normalnych bokserów" - wiem więc co czeka Mordke , jesli trafi do schroniska (przez 6 m-cy codziennych wizyt w schronisku "u agresora" napatrzyłam sie wystarczająco jakie jest podejście pracowników do takich psów) i niestety nie potrafie być spokojniejsza mając świadomość tego wszystkiego ".........Nie mamy problemu z "pożeraniem" osób, które zajmują się Mordą ani ze zdobywaniem jej zaufania. Jest bardzo przyjaźnie nastawiona do wszystkich........ " - to kogo Morda ugryzła, bo odniosłam wrażenie, że była to osoba (włascicielka? ) z hotelu , która sie nią tam opiekowała ? "...........Co zaburzyło poczucie bezpieczeńtswa Mordy kiedy ugryzła dziecko i kiedy (będąc pod Waszą opieką) dwukrotnie zdominowała osoby zainteresowane adopcją?[/quote - pod "moją opieką " Morda znalazłą sie dopiero jakiś czas po powrocie z drugiej adopcji . Znając historię Mordy i z wiarygodnych relacji wydarzenia związane z poprzednimi adopcjami - uwazam , ze Morda powinna być przygotowana do adopcji a adopcja "odpowiednio przeprowadzona" , Morda nie jest psem , którego można wydać po jednym /dwóch / trzech spotkaniach z nowymi ludźmi . Nowy człowiek Mordy powinien przyjeżdżać do niej , najpierw towarzyszyć we wspólnych spacerach , zabawach, pracy z psem - potem stopniowo wchodzić na miejsce "przewodnika" Mordy, a osoba pracująca z nia powinna stopniowo sie wycofywać . Dopiero gdy człowiek będzie nad nią całkowicie panował na terenie gdzie Morda teraz przebywa (? - na własnie ? gdzie ?) - może ja wprowadzić do domu. Morda musi być przyzwyczajona do kagańca. Początkowo nawet powinna przebywać w nim w domu , gdy jest więcej domowników (oprócz jej przewodnika) - jeśli spróbuje znów kogoś zdominować - wtedy musi dojść do konfrontacji sił i zostać "zdołowana" (za obrożę i do ziemi - kaganiec zabezpieczy przed ugryzieniem , a pies zrozumie , kto jest "szefem w tym stadzie" ) Zachowanie Mordy świadczyło , ze ludzie, którym została (myślę , że zbyt szybko) wydana nie panowali jednak nad nią . Nie potrafili przewidzieć takiego scenariusza zachowania Mordy (chyba , że nie zostali poinformowani i tym, że Morda tak sie może zachować) i własciwie zareagować . Przed Mordą był teraz etap "pozytywnego kojarzenia kagańca" i poszerzania grona ludzi - czy będzie w takim zamyśle ta praca kontynuowana - to juz decyzja osób, pod których pieczą jest teraz Morda, ale moim skromnym zdaniem jest to jedyna droga , która może doprowadzić do udanej adopcji . (chyba , że zdarzy sie cud ....)
  17. [quote name='AgaiTheta']Gdzie Mordzia jest teraz? :([/quote] No własnie , co dzieje sie teraz z Mordką ? Zgodnie z prawem powinna mieć prowadzoną obserwacje w kierunku wścieklizny - mam nadzieję, ze nie została oddana na obserwacje do schroniska , bo wiem w jakich warunkach (barak, gdzie w upały takie jak teraz panuje temperatura powyżej 50st.) przebywaja psy na obserwacji w krakowskim schronisku, wiem, ze niedawno po takiej obserwacji pies został uśpiony (mimo iz nie stwierdzono wścieklizny i właściciel miał psa odebrać - zgodnie z ustna umową na drugi dzień po zakończeniu obserwacji - niestety, gdy zadzwonił kiedy może przyjechac po psa - pies juz nie żył, ale to dlaczego go uśpiono będzie dochodził właściciel.....) Mam nadzieję, ze Mordka pozostała na obserwacji w bezpiecznym miejscu i nic nie zagraża jej zyciu....... Nie dziwi mnie wcale jej reakcja - pisałam jak żle znosiła powrót do hotelu w Lednicy po nieudanych adopcjach. W ciągu niecałego miesiąca ten pies zmienił z tego co wyliczyłam chyba z 5 razy miejsce pobytu (z hotelu w Lednicy do domu prywatnego, potem do innego hotelu, potem do domu nowych ludzi , powrót do hotelu, wyjazd do rodziny z nową panią, powrót do hotelu ). To całkowicie zburzyło jej poczucie stabilizacji i bezpieczeństwa budowane mozolnie przez kilka miesięcy , nic dziwnego ze w końcu tak zareagowała. To pies trudny, ale nie morderca. Nie było tak, ze będąc w Lednicy, akceptowała tylko mnie a innych "pożerała" . Wychodziła na spacery i ze mna i z p. Tomkiem i z Mariolą ......... Pamietam, ze i któraś z przyjeżdzających wolontariuszek miziała Morde i dziwiła sie , że ma taka miękką sierść...... Morda to pies , który ma silny charakter i aby ja opanować musi trafic na osobę delikatna w postepowaniu, ale o silnej psychice - tylko taka uzna za przewodnika, tylko takiej zaufa (ale na to potrzebuje czasu - nam zajęło to kilkanaście tygodni , by całkowicie mi ufała) i w sytuacji poczucia w jej mniemaniu zagrożenia - nie bedzie atakowac intruza , tylko "wierzyć w siłę swego pana/ pani". Nie wystarczy kilkanaście dni zabaw z Mordą, by nad nią panować . Zabawa z człowiekiem dla Mordy powinna być nagrodą, po wykonaniu jakiejś pracy. To człowiek powinien wybierać czy teraz sie bawimy , czy pracujemy, czy teraz miziamy podstawiony brzuszek czy Morda robi "siad i zostań " i siedzi mimo iż ja bawię sie jej ulubionym aporcikiem . Morda to pies niewatpliwie trudny i trudno jej bedzie znależć odpowiedni dom , ale jest to mozliwe . Ważne , by w okresie gdy bedzie sie szukac Mordzie domu - wciąż z nia pracować (A nie tylko sie bawic), by nie stracic tego czasu , ważne by również w czasie obserwacji pies miał kontakt z człowiekiem, którego zna , z zachowaniem oczywiście wszelkich zasad bezpieczeństwa, ale jednak by był utrzymany stały kontakt (Maks po schroniskowej obserwacji ma tak zniszczona psychikę, że nie wiem czy kiedykolwiek bedzie normalnym boksiem - piszę "po obserwacji", bo jeden z pracowników schroniska opowiadał mi, ze przed obserwacja , gdy przyszedł do schronu był normalnym bokserem, a gdy wyszedł z obserwacji to na widok człowieka sikał pod siebie i przywierał do ziemi )
  18. Maksymilianek mimo tych wszystkich problemów "nie daje się", a ja mam nadzieję, że w końcy będzie już tylko lepiej ..... Jednak mam też świadomość, że Maksik w takim stanie zdrowia (plus bardzo trudny charakterek) nie nadaje się do "normalnej" adopcji .........
  19. Niestety nie mam dobrych wieści - Maks tydzień temu miał kolejny "kryzys zdrowotny" - najadł sie na spacerze trawy i łapsnął jakieś czereśnie, które leżały pod drzewem .Właściel hotelu nie zwrócił na to uwagi, bo innym psom trawa nawet pomaga , ale Maks :shake::shake::shake:. Skończyło sie potwornym wzdęciem brzuszka, potem wymiotami nawet po wodzie i w efekcie ponownym pobytem w szpitaliku lecznicy, kroplówki, zastrzyki .... Teraz jest już lepiej , wymioty ustały, Maksio pije już i zaczyna "normalnie" jeśc. Jest nadzieja, że wkrótce antybioyk w zastrzykach zamienimy na antybiotyk w tabletkach. Niestety , Maks znów "masakrycznie" schudł - stracił nie tylko to 15 dkg, na które tak mozolnie pracowaliśmy przez cały miesiąc , ale jeszcze dodatkowo 45 dkg - wczoraj ważył 22,550:shake::shake:
  20. [quote name='irenaka'].................Nie podobają mi się jednak wpisy na tym wątku dotyczace właścicieli Mordeczki. Trzeba kogoś poznać, porozmawiać a dopiero póżniej próbować oceniać.......... " - Jestem daleka od oceniania tych ludzi , nie chciałabym tylko by kiedyś znaleźli się w sytuacji bez wyjścia tzn z Mordką , ale bez dachu nad głową, bo właściciel wypowiedział im mieszkanie z powodu psa ( mam już trochę lat i jestem realistką ) - dlatego podpowiadam zapis w umowie najmu nawet z uwzględnieniem wagi psa - by nie powtórzyła sie sytuacja (tj. zgoda na małego ) [quote name='irenaka'] ".......Dla mnie są to ludzie wyjątkowi jeżeli chodzi o podejście do psa ........ " - nikt (a z pewnościa ja) tego nie neguje , tym bardziej jeśli z powodu Mordki szukają nowego lokum by razem zamieszkać (no cóż "bokserowiroza" jest nieuleczalna a chorzy na nią są często totalnie pozytywnie "zakręceni" - a Mordka z pewnością ma w sobie coś z boksera........) [guote=irenaka;6382945] "......Osobiście rozmawiałam z nimi na temat Mardy i jej przeszłości. Nic ich nie było w stanie zrazić......" - bo do Mordy wcale nie trzeba ludzi zrażać , trzeba im tylko powiedzieć w czym tkwi "problem" Mordy i jak z nią postępować by uniknąć "konfliktu interesów", czego od niej wymagać , jakich sytuacji unikać...... By to wiedzieć, trzeba spędzić z psem dziesiątki godzin w różnych sytuacjach . Jeśli będą chętni dowiedzieć się tego wszystkiego o Mordzie - ponawiam propozycję pomocy, bo chyba nikt nie zna Mordy lepiej niż ja i chyba nikomu bardziej niż mnie (bez jakichkolwiek podtekstów) nie zależy na tym by tej suni w końcu sie udało .........
  21. Jeśli uda się Im znależć takie lokum , to niech w umowie najmu zaznaczą punkt.iż właściciel wyraża zgodę na psa. Dlaczego ? prosta sprawa : okres wakacji to "posucha" , bowiem studenci wyjezdżaja i przez miesiące letnie "ich" lokale stoją puste. Ktoś więć by nie tracić może wynająć takie mieszkanie , a po okresie wakacyjnym , gdy znów wróca studenci i "ich pieniądze" , stwierdzić, że wypowiada umowę, bo nie zgadza sie na psa . Wtedy Ci ludzie zostaną "pod gołym niebem " na dodatek z Mordką.
  22. Wybaczcie , ale chyba wcześniej powinni sprawdzić czy właściciel mieszkania zgadza sie na pobyt psa , a potem brać psa - znów powtórzył sie scenariusz pochopnej adopcji , znów cierpi pies , a własnie przed tym chciałyśmy ją ustrzec , przed nieprzemyślanym robieniem psu nadziei....... . Pisałam jak Morda ciężko przeżyła powrót do hotelu po drugiej adopcji..... Miałam nadzieję , że już jej to nie spotka , że zostanie wydana po dokładnym sprawdzeniu wszystkich aspektów nowego lokum ....... Biedna psina .....:shake::shake:
  23. Mordka kiedyś bardzo żle znosiła zamknięcie w boksie - był to "poczatek naszej znajomości" gdy Mordzia wróciła z drugiej adopcji. Nie niszczyła nic w boksie, nie demolowała, tylko nieustannie szczekała - aż zachrypła całkowicie. Jednak przez te miesiące pobytu w hotelu w Lednicy Mordka bardzo się zmieniła - stała się mniej nerwowa, bardziej "wyluzowana" , leżała sobie na boczku na palecie a jak jej było zbyt gorąco to na płytkach z głową opartą o podmurówkę przy kracie i obserwowała co sie dzieje. Myślę , że nie powinno być problemów z niszczeniem i zostawaniem w mieszkaniu - bardziej może być problem ze szczekaniem (nawoływaniem ) nim się przyzwyczai do nowego miejsca i do tego , że jej ludzie wracają do niej (choć wcle tak być nie musi)
  24. Hassan z tego co wiem nie musi czekać do końca kwarantanny by iść do domku - jako pies zrzeczony , jeśli będzie domek - może iść tam od razu . Tylko aby ten włąściwy domek się szybko znalazł.....
×
×
  • Create New...