Jump to content
Dogomania

Faro

Members
  • Posts

    1489
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Faro

  1. Maksińskiemu potrzeba więcej szczęścia , bo on bez rodowodu i z większymi problemami niz był Astonek :shake:
  2. Wiem , gdybym tej wiary nie miała to :shake: :shake: :shake: . Iza - zdjęcia nie oddaja tego jak Maksio wygląda - widziałaś zdjęcia Filipka ? Ten kręgosłup , zebra, kości miednicy ? Jestem przyzwyczajona już do takiego widoku na codzień :-( Tak właśnie wygląda Maksymilianek. Mimo iż je z ogromnym apetytem - w sumie dzienna racja jaką dostaje to 1,50 (mieso + marchew + ryż - zwiększałam stopniowo od 1,20 i od jutra juz będzie racja dzienna znów o 10 dkg większa 1,60 kg gęstej zmielonej masy mięsno-jarzynowo - ryzowej ) a on wcale nie przybiera na wadze nic a nic. Może gdybym ryz zamieniła na makaron to może szybciej by cos zaczął przybierać, ale szczerze mówiąc boje się cokolwiek mu zmieniać, że znów zaczną sie "jazdy" z kuponami. W tej chwili choć nie ma biegunek , kupony robią sie coraz lepsze - chociaż tyle. Gdyby on był "normalnym" pacjentem , mozna by go zawieżć do jakiejś kliniki , ale te wszystkie problemy :shake: premedykacja przed każdą wizyta :shake: Nie każdy lekarz zgodzi sie przyjąc TAKIEGO pacjenta , jestem wdzięczna , że znalazł opieke w krak-wecie . Jak mam strasznego "doła" to sie pocieszam, że gdyby został w schronie to juz pewnie by nie żył :shake: :shake: :shake: A tak żyje , nic go nie boli , ma wokół ludzi , którzy go bardzo polubili (właściciele hotelu) a nawet i pokochali (zgadnij kto ? ) , tylko .... marne szanse na adopcje :-( :-( :-(
  3. Oglądałam go dziś - nie szczęście nie ma w tym miejscu odczynu zapalnego . mam nadzieję, ze wszystko bedzie w porządku.
  4. Ten Maksik to naprawdę pechowiec - nie dośc , ze taki biedaczek schorowany, chudziutki - sama skóra i kości , to jeszcze wczoraj wlazł mu kleszcz - znalazłam go wieczorem wpietego w jego kark - wyjęłam w całości , ale i tak drżę , jakie będa tego konskwencje . A już zaczynałam sie cieszyć, że jest ciut , ciut lepiej .....:shake: Musze zaraz w poniedziałek podejśc do lekarza i wziac cos do zabezpieczenia Maksa przed kleszczami (dla Sandry też pewnie by sie przydało) - czekam do poniedziałku, ąż wróci lekarz , którey go prowadzi, bo wolę skonsultowac z nim rodzaj środka na kleszcze (nie wiem czy ma ty jakieś znaczenie stan zdrowia Maksia)
  5. Dakar pojedzie w monencie jak znajdziemy dla niego transport na trasie Rzeszów - Częstochowa (praktycznie od soboty kawaler bedzie "siedział na walizkach" i czekał na przewóz). Gonia - tak zmień tytuł . Dakar dostał szansę , ale potrzebny transport i pomoc finansowa . Jeśli ktos może pomóc w sprawie transportu proszę o info do Dharmy.
  6. Mamy pierwszy maleńki sukces - od trzech tygodni Maksymilianek wprawdzie nie przytył ale i nie stracił na wadze. Kupony nie sa rewelacyjne , ale jak na jego problemy to całkiem dobre - najważniejsze , że nie ma już biegunek z krwia . Je cały czas gotowane - ( 3 x dziennie ) , które codziennie wieczorem dowożę mu do hotelu . Cały czas przyjmuje też leki .Po 21 III znów badania kontrolne - zobaczymy jak wygląda profil wątrobowy i trzustkowy na takim zywieniu
  7. Wg mnie troche ten guzek się zmniejszył, ale może działa tu moja wyobraźnia determinowana przemożną chęcia by tak było. Dziś bedę wiedzieć konkretnie - o 16 mamy wizyte u dr Gawora w Arce.
  8. Patia - dziękuję za te piękne zdjęcia Maksika
  9. Rozmawiałam telefonicznie w piatek z Nelą - Amonek miał jeszcze antybiotyk i czakała ich kontrola u weta . Z kotami wszystko o'key - jeden nawet usiłuje go prowokowac paradując po mieszkaniu , ale Amonek nic sobie nie robi z tego .... Państwo sa nim zachwyceni, choc Amonek bardzo zaskoczył Pania gdy wyszła a on został z Panem - cały czas wył za Nią (a jak Pan poszedł na ryby ,to Pańcia bawiła się z Amonkiem piłeczką , by mu nie było smutno :multi: :multi: i by znów nie rozpaczał jak za nią :evil_lol: ) Na spacerkach Amonek zaczyna sie rozglądac za panienkami - dlatego w planach kastracja (ale jak juz wydobrzeje i dojdzie do siebie) Tyle tak na gorąco - jak mi nic nie wypadnie to w przyszłą sobote może wybiore sie do Nich w odwiedziny .
  10. Myślę, że można to "opanować" własnie większą ilością spacerów , ale to moznna sprawdzić TYLKO w warunkach domowych.
  11. Sandra je tylko suchą - chrupie ją bez namaczania. Badania miała robione i moczu i mocznik i kreatynina - wszystko było w normie. Obawiam się , że to może byc kwestia mechanicznego nie trzymania moczu i z racji wieku i częstego rodzenia. Ale faktycznie - był okres , ze po nocy podkłady były całkiem suche - tylko podarte, a teraz znów "powódź". Sandra z pewności a musi wychodzić na spacer częściej niż 3 razy dziennie (w hotelu 2 razy wychodzi). ma też przygotowane do nowego domku specjalnie zabezpieczone legowisko , tak ze wystarczy na noc w nie wkładac własnie takie podkłady jak ja jej kupuje i je wymieniać. A w ciągu dnia wychodzić częściej ....... Przed kontrolna wizyta zrobie jej tez jeszcze raz badanie moczu - zobaczymy. Dzis Patia zrobiła jej parę zdjęc w hotelu - chciałysmy uchwycic "boczki" na potwierdzenie, że babinka utyła . Może cos wkrótce tu zamiści....
  12. Babcia ma sie dobrze - przytyła , boczki sie jej zaokrągliły i znikły zeberka . Wazy juz ponad 24 kg. 21 III kolejna kontrola (i mam nadzieje, ze juz wymaz kontrolny z uszek) . Uszy już nie śa takim problemem - należy je tylko systematycznie zakrapiać i czyścic. Wiekszym problemem jest to , że sunia moczy posłanko .......
  13. :crazyeye: Hmmm - nie przypominam sobie bym prosiła o wystawianie jej w chwili obecnej na allegro !!!! To chyba jakies nieporozumienie .
  14. A rachunek jak dojdą pieniądze z AFN to odbiorę na miejscu.
  15. Oczywiście , ze możesz go / ja skierowac do mnie "na przepytanie" ;)
  16. Dzięki , ale nie będe eksperymentować, narazie jest poprawa i to mnie cieszy . Moge jakis zmian próbowac gdy Maks odrobi z 7-8 kg wagi i każda kolejna biegunka nie będzie dla niego zagrożeniem zycia .
  17. Mogłby jeszcze probować jesć jagnięcinę , ale nie mam do niej dostępu (a nawet jesli by była w markecie - konine kupuje w markecie , nie na prywatnym bazarze, to i tak po prostu nie byłoby mnie stac na kupowanie mu jagnięciny). a to że nie może jeść nawet cielęciny nie mówiąc już o wszelkim drobiu wynika z zasad karmienia psów alergicznych . Podejrzewamy, że Maks jest uczulony na "grzybki", bez których nie mozna wyprodukować ZADNEJ SUCHEJ KARMY , nawet najlepszej diety weterynaryjnej. Psy takie nie toleruja ZADNEJ suchej karmy , ciasteczek czy innych suchych "przysmaków" . Nie mamy jednak pewności, że nie jest przy okazji uczylony i na jakies mięsa - dlatego psy takie psy karmi się tym z czym nie miały mozliwości zetknąc się wczesniej i w przypadku Maksa udało sie z konina. Wiem, że wielu sie oburzy, ale mając do wyboru ratowanie Maksa dzięki mięsu , które i tak jest sprzedawane (czy Maks je będzie jadł czy nie ) w pobliskim markecie czy patrzenie jak ten pies w oczach gasnie - wybrałam to pierwsze.
  18. i...... Omar przywieziony w poniedziałek z Olkusza (a w Olkuszu czeka jeszcze na ratunek jeden !! prawdopodobnie z wybitymi przednimi zebami)
  19. Maks od tygodnia je wyłacznie gotowane : konina + marchewka + ryż. Codziennie gotuje mu , miksuje (by sie lepiej wchłaniało z jelit) i poporcjowane (je trzy razy dziennie, by zbytnio nie obciążac jelit) woże do hotelu. Biegunki ustały , lecz jeszcze sie nie ciesze , bo kupony sa lepsze , ale jeszcze nie takie jak byc powinny. Bede sie cieszyc jak Maks zacznie przybierać na wadze. W tej chwili każdy dzień bez biegunki to juz sukces, bo nie jest gorzej. Jest jakby trochę "zywszy" - ale to nic dziwnego, przynajmniej nie męczą go biegunki w dzień i w nocy ........ Biedaczek jest okropnie chudy - wazy tylko 25 kg :-( :-( :-( Pod koniec miesiąca (jesli w międzyczasie cos sie złego nie podzieje) bedzie miał robione kontrolne badania - nie wiadomo jak reaguje trzustka na takie zywienie. Leki trzustkowe i tarczycowe przyjmuje cały czas, dostaje także Silimarol na osłone watroby i lakcid . Uszka ( pekały małzowiny na obrzeżach) smarujemy maścia i lest lepiej - nie ma nowych peknięc a stare pomalutku sie goją . Tyle jesli chodzi o zdrówko - w tej chwili z całej czwórki boksiów (liczac Mordę) - Maks na największe problemy zdrowotne. Dowiedziałam sie tez czegoś o jego zachowaniu (całkiem przypadkowo) - Maks z pewnościa był bity i pewnie w końcu zaczął "bronic sie agresją" Byłam w boksie u Maksa , gdy przyjechała do hotelu Kiwi i ktos jeszcze . Dziewczyny szły wzdłuz boksów witając się z psiakami, chciałam więc sprawdzić czy mam dobrze zamknięty od środka boks na haczyk , podniosłam odruchowo szybko ręke a Maks w tym samym momencie słyszac obce głosy (a może na mój ruch reki ? nie wiem , ale on słyszac obcych tak skacze na kratę) , skoczył na krate i uderzył mnie zebem w dłoń - było to przypadkowe, absolutnie bez jakiejś agresji skierowanej na moja osobe, ale na tyle mocne uderzenie wystajacym zebem, ze krzyknęłam ostro "Maks - co robisz !!!!???" Maks momentalnie (nim dokończyłam zdanie) zwinał sie w kłębek na posadzce - nawet nie na swoim legowisku, był przerażony, cały dydotał. Usiadłam na jego posłaniu i powiedziałam łagodnie "chodź Maksiu - nic sie nie stało" . Usiadł i zaczął sam podawac mi ( przerazony nadal - odwracał głowe) łapke . Powiedziałam znów bardzo łagodnie - choc do pańci i pogłaskałam go . Wtedy pomału wszedł na posłanie i zaczął sie do mnie bardzo tulic- cały chciał wtulic sie we mnie, jakby całym soba przepraszał za to co sie stało . Nie jestem specjalista od psich zachowań, ale mysle, że ten pies dostawał mocne cięgi i zaczał bronic sie/ ostrzegać warczeniem , dlatego oddano go jako agresywnego. W schronisku musiał poczuć sie zagrożony i ponieważ była to obca osoba - nie ostrzegł warczeniem tylko złapał za rękę. Mnie nie zaatakował , mysle, że nawet nie ten ruch ręką go przestraszył a był to przypadek - chciał skoczyc na kratę (tak czesto robi słyszac obce głosy) i "zderzył" sie z moja ręką a że ma okropny przodozgryz to trafił w dłoń dolnym kłem. Miałam troche obolała rękę ,ale "warto było" bo wiele mi ta sytuacja dała do myslenia.
  20. Mam taka nadzieje. Wczoraj by ogloszony w programie Kundel bury jako pies znaleziony. Nikt nie dzwonil . PROSZE SPRAWDZCIE JESZCZE [B]OSOBISCIE[/B] W SCHRONIE WPISY W ZESZYCIE ZGOSZEN . Za tydzien chcialabym oglosic go w prasie
  21. Ząbki mogl stracic niekoniecznie z powodu wieku, moze ktos mu w tym pomogl :shake: :shake: . Jesli przyjechalby do Krakowa , zabiore go do dr Gawora ( to najlepszy psi stomatolog) A Omarek ma tabuny robali ..... Dzis musze go odrobaczyc.
  22. To nie zepsuta waga - ona NAPRAWDĘ TYLE WAŻY :crazyeye: , robi sie ze szkieletorka grubasek :evil_lol: :evil_lol: , humorek jej dopisuje , wczoraj chciała brykac na spacerku, ale nie pozwoliłam , bo była po jedzonku . Wierzcie mi - to nie ten sam pies, który 7.XI przyjechał do hotelu - kontaktowa, bardzo cieszy sie na mój widok, ładnie nabiera ciałka , sierśc zaczyna jej sie juz troche błyszczeć. Na 21 III planujemy wyzyte kontrolna (bo teraz przez 3 tygodnie nie ma "naszego" lekarza). Marzę, by swieta wielkanocne Sandrunia spędziła już we własnym , tym jedynym, kochającym domku - oby !!!!
  23. Oczywiście, że nadaje się do adopcji, tylko ........do odpowiednich ludzi. To pies , który absolutnie nie jest psem dla osoby starszej, czy domu z małymi dziećmi. To pies, który ma silny charakter a do tego mnóstwo niespożytej energii - jeśli stworzy sie mu warunki do własciwego jej "zagospodarowania" -pies bedzie znacznie spokojniejszy w domku.ideałem byłby dla Mordki dom z ogrodem .Nie wystarczy jednak sam ogród - Mordzie potrzebny jest człowiek , który bedzie się z nia bawił - pracował w tym ogrodzie , a wiec rodzina z ludźmi w średnim wieku czy starsza młodzieżą , którzy lubia i chcą pracowac z psem. Morda bardzo potrzebuje aktywnego kontaktu/ zabawy z człowiekiem, ale chce w tej zabawie dominowac , nie mozna jej pozwalac na takie sytuacje kiedy ona "wychodzi zwycięsko" z zabawy , bo przeniesie zapędy dominacyjne na "domowy grunt" . jesli Moeda trafi do mieszkania w bloku - sprawa będzie trudniejsza, ale nie niemozliwa - jesli będą odpowiedni ludzie. Wystarczy długa linka i zabawa na tej lince . codziennie wieczorem zabieram Morde na spacer własnie na takiej długiej taśmie - morda wie juz , że jak wchodze do boksu , z taśma to idziemy "na bieganie" - momentalnie zabiera kółko (które dostała na mikołaja) w pycholek i czeka az pozapinam ją , potem biega jak szalona, podrzuca kólko, skacze jak sarenka , prowokuje mnie bym kólko jej zabierała , a jak chwyce - to warczy, ale nie jest to warczenie "z agresji" , ona sie ze mna "droczy" . jest jedna zasada - jesli juz trzyman za kólko - a Morda z drugiej strony je ciągnie , to JA musze wyjść zwycięsko z tej próby sił . Najczęściej Musze palcem podważyć zębiszcza Mordy, by wypuściła kólko , "grzebię" jej paluchem między tymi zębami, aż wypuści kółko, Potem momentalnie "siad" - siedzi jakby miała szpilki w tyłeczku , ale chwile wytrzymuje , nawet daje mi łapę , potem rzucam kółko ze słowami "aport" a Morda z prędkościa światła je dopada i znów zaczyna skakac z nim , podrzucac je. (niektórzy widzieli ja w akcji :loveu: ) - jak więc widac - Morda jest normalnym, choc na pewno nie łatwym i NIE DLA KAŻDEGO psem. Teraz uspokoiła sie w hotelu , przytyła, wyleguje sie na boczku na palecie te wieczorne "gonitwy" wyrażnie "dobrze jej robia" Domu mozna a nawet należy jej szukac - ale odpowiedniego , by nie musiała poraz kolejny wracać do hotelu , takie powroty robia psom więcej złego niż dłuższe czekanie na własciwy dom.
  24. Choć trudno mi w to uwierzyć to chciałabym by jednak go tam zaszczepili i stąd ten guzek na grzbiecie (oby to był guzek poiniekcyjny !!!) postaram się skontaktowac z ludźmi, którzy go znaleźli i dowiedziec czy miał wtedy tego guzka czy nie - może zwrócili uwagę
×
×
  • Create New...