Faro
Members-
Posts
1489 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Faro
-
Kraków: Mix bokserka - znowu w schronisku, potrzebna pomoc!
Faro replied to Trop's topic in Już w nowym domu
Przekażcie Państwu informacje dot. nadwrażliwości przednich łap (ważne by uniknęli konfliktu) . Zresztą jeśli będą chcieli coś więcej wiedzieć o zachowaniach Mordy , na co zwracać uwagę itd , itp - mogą do mnie dzwonić (Frotka zna mój nr telefonu - może Im podać) -
Fundacja Boksery w Potrzebie- Toro odszedł za TM [']
Faro replied to Iza i Avanti's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Hi hi hi .......... La pegaza - nie byłabym tego taka pewna ;) przecież widać jaka agresja bije z jego oczu (hihihi) . .........a tak na poważnie , psy znają się na ludziach, a boksie szczególnie w tym celują :lol:, trzeba umieć do niech dotrzeć i wszystko jest o,key :lol:. -
Zaczęłam grać w "totka" (choć nie robiłam tego nigdy do tej pory) może uśmiechnie sie do mnie fortuna:lol: wtedy będziemy mogli zamieszkać wszyscy razem i Piracik i Maksik i moze jeszcze inne boksie - sierotki .........:multi: Wiem , że to utopia, ale trzeba sie jakoś pocieszać ;););) i mieć nadzieję , bo inaczej cała walka o życie Maksa byłaby bezsensowna. Idę grzać jedzonko dla "agresorka" , bo trzeba sie pakować i jechać do niego
-
Maksiu nie jest "przytulastym" , łagodnym faflunkiem - dlatego bardzo trudno znaleźć kogoś u kogo mógłby zamieszkać, choć nie jest to niemożliwe, jeśli taka osoba chciałaby poświęcić swój czas na codzienne wizyty w hotelu Maksiu pewnie po upływie dłuższego czasu by ją zaakceptował . Jedno jest pewne , musiałaby to być osoba mająca bardzo duże doświadczenie w obcowaniu z psem trudnym, umiejąca odczytywać sygnały i przewidywać sytuacje, bo tak jak pisałam , w niektórych sytuacjach Maks mimo, ze ma do mnie juz całkowite zaufanie , to chwyciłby i mnie za rękę , nie żeby mnie skrzywdzić, ale żeby ostrzec "nie wtrącaj sie" . Staram sie unikać takich sytuacji , bo nie chcę (póki nie muszę) doprowadzać do konfrontacji a z drugiej strony nie mogę pozwolić , by Maks zakodował sobie, ze "jest górą" . Ja wiem jak unikać tych sytuacji , ale to miesiące pracy i codziennego obcowania z Maksem ......
-
Oprócz mnie p.Tomka i jego żony - p. Iwony - nikt do Maksa nie podchodzi, tzn . nie rzuca sie na ludzi , nie atakuje ich, ale nie pozwala na bliski kontakt (na niektórych nawet warczy ostrzegawczo) . Bardzo polubił p. doktora i panie z rejestracji w lecznicy : jak jesteśmy u nich Maks łasi sie nadstawia do miziania - ale wszystko bezpiecznie w kagańcu. Co miesiąc ma pobieraną krew i jest barrrrrrrrrdzo grzeczny i dzielny . Nawet nie mruknie w gabinecie - nie ten pies, kwietniowy pobyt w ich szpitaliku bardzo go zmienił i to jest wielki sukces, bo nie wyobrażam sobie dalszego comiesięcznego premedykowania go, pewnie w obecnym stanie by tego nie przeżył.... Jak więc widzicie adopcja Maksa nie jest taką prosta sprawą, coraz częściej myślę , że musiałby zdarzyć sie CUD by Maks znalaz dom, bo musi być spełnionych zbyt wiele warunków , aby Maks "przeżył po adopcji" - specjalne żywienie (konina , do której nie każdy ma dostęp) - stała opieka lekarska , a jak pamietacie Maks to bardzo trudny pacjent - teraz akceptuje "swojego " lekarza, ale czy zaakceptowałby innego (więc najlepiej by leczenie było kontynuowane przez tego samego lekarza) - trudny charakter , można być pewnym , że w sytuacji poczucia niepewności, zagrożenia Maks bronić sie będzie atakiem (mnie zjęło ponad pół roku zbudowanie relacji zaufania z Maksem) - i przede wszystkim koszt utrzymanie tak chorego psa - miesięczny koszt samego jedzenia dla Maksa to ok.270 zł + ok. 100 zł leki (które ma aktualnie zażywać)+ comiesięczne badanie i wizyta lekarska ok.80 zł co daje łącznie ok 450 zł miesięczne utrzymanie i leczenie Maksymilianka. Tak więc jak sami widzicie adopcja Maksa byłaby prawdziwym CUDEM Wiem, że najlepiej byłoby mu (napiszę nieskromnie) gdyby zamieszkał u mnie (nawet polubił mojego mężą, a syn wkrótce sie wyprowadza).... Wiem też, ze niestety nigdy nie zgodziłby się z Piratem (nasz 45kg boksio) .........:-(:-( Nie wiem jak izolować dwa duże samce w mieszkaniu w bloku, raczej byłaby to dla wszystkich domowników (i psiaków i ludzi) gehenna :shake::shake: Szkoda, że Maksiu nie jest miziastym, przytulastym boksiem ............... ale gdyby taki był nie potrzebowałby właśnie mojej pomocy ................
-
U Maksia jest takie "błędne koło" , bowiem Maks nie toleruje suchej karmy , nawet po dietach weterynaryjnych -jak pamiętacie miał non-stop biegunki, a dopiero skończyły sie one gdzy przeszłam na gotowaną koninę. Z kolei przy chorej trzustce powinien mieć specjalną dietę (której nie toleruje ....) Maks tak jakby nie przyswajał składników pokarmowych - z kolei w teście kliszowym kału , wyszło , że wszystko jest trawione o,key . Praktycznie nie wiadomo co mu jest ........(oprócz tego co jest stwierdzone) ....... Jeśli chodzi o charakterek to Maks nie jest aniołkiem . To trudny pies , a to że jest tak bardzo chory nie ułatwia pracy z nim.... Maks przepada za p. Tomkiem właścicielem hotelu , jak go widzi czy słyszy to nic i nikt wokół (nawet ja) sie nie liczą. Widać ten pies miał w przeszłości "swojego ukochanego mężczyznę". Ja mogę z Maksiem zrobić w zasadzie wszystko . nawet zaglądać do pycholka (biedaczek ma bardzo starte zęby....) Ale są momenty kiedy Maks i mnie by złapał np. gdy widzi jak pan Tomek wychodzi z innym psem okropnie skacze na kratę - jest wtedy głuchy na moje komendy a jeśli bym go próbowała powstrzymać - złapał by mnie za ręke na zasadzie "nie przeszkadzaj , puszczaj" ! Lub gdy bawi sie kongiem ... Kupiłam mu wielkiego czarnego KONGA , którym już od wiosny sie bawi i nie zniszczył go co jest niesamowitym sukcesem, gdyż jakakolwiek dotychczasowa zabawka "traciła zywot" po góra 2 dniach . Zawsze po powrocie ze spacerku dostaje do zabawy KONGO a ja sprzatam mu w boksie i szykuje jedzonko. Maks niesamowicie pilnuje swojego KONGA - leży na posłaniu, trzyma go łapami i "ogryza" - gdy próbowałam go niby mimochodem pogłaskać nawet tylko po tyłeczku - warczał. Teraz jest już postęp - mogę go pogłaskać nawet po karku gdy ma KONGA , nauczył sie że mu go nie zabieram ...... Dopiero gdy dostaje całą miske jedzenia - zostawia KONGA i idzie jeść (a ja go wtedy chowam - inaczej go nie odda ! Byłaby konfrontacja , a po co )
-
Dzięki, że pamiętacie o nas , ze podnosicie wątek. Nie piszę tu wiele, bo brakuje mi doby ...... Codziennie rano i wieczorem jeżdżę do Lednicy do hotelu gdzie jest Maks i Sanderka, by osobiści "dopilnować" Maksika . U niego w zasadzie bez zmian. Pochłania ogromne (1,80 dziennie) ilości gotowanego przeze mnie specjalnie dla niego jedzenia (konina+ryż+marchewka+ siemię lniane), ale wcale tego po nim nie widać . Jest okropnym szkieletorkiem - waży tylko 23,13 (przez ostatni miesiąć przybrał 15 dkg !!), zażywa cały czas leki (wczoraj policzyłam, ze jest to 17 tabletek dziennie ). Ma nadal wyłysienia, choć w niektórych miejscach zaczął wyrastać mu taki "meszek" Co miesiąc jesteśmy u lekarzac na kontrolnych badaniach...... Niestety , nadal mamy problemy z trzustką i na dodatek podniesiony mocznik, nadal bardzo niski (poniżej 1) wynik hormonu tarczycy...... cdn
-
Fundacja Boksery w Potrzebie- Toro odszedł za TM [']
Faro replied to Iza i Avanti's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Aganiok - Torcika nikt nie chciał uśpić (przynajmniej ja nic o tym nie wiem, a znam dobrze jego historię ) , ale gdyby go dziewczyny nie zabrały na SGGW pewnie nie przeżył by długo pamietając jego stan w dniu zabrania do W-wy ... -
My już trochę wiemy ;) .Potrzebna tylko jeszcze info gdzie jest w schronie (czy już w boksach ogólnych i jak biedaczek sobie radzi - więc wystarczy go odnależć i poobserwować ) .
-
Kolejny "zbędny" staruszek :shake::shake::shake:
-
Kraków: Mix bokserka - znowu w schronisku, potrzebna pomoc!
Faro replied to Trop's topic in Już w nowym domu
[quote name='kiwi']...........po prostu wszyscy sie wypieli............. Wypraszam sobie takie uogólnianie !!! Proszę napisać wyraźnie, bez niedomówień kogo masz na mysli. Ja robiłam to do czego sie zobowiazałam , czyli pracować z Mordą w hotelu , by jak najlepiej przygotować ja do adopcji . To , ze Morda jest teraz taka jaka jest - nie warczy na każdego na "dzień dobry" , jest chętna do współpracy z człowiekiem, jest w miarę karna - to samo nie przyszło , to efekt 7 miesięcy cierpliwej, konsekwentnej, codziennej pracy z psem gdy był w hotelu p. Tomka , wiec proszę nie pisać "ze wszyscy sie wypieli" !!!!! [quote name='kiwi'] ..............doskonale pamietam afere z tym, ze Frotka przyjezdza zabrac Morde "nie wiadomo gdzie" do Zakopanego i oburzenie ze nie wiadomo co sie teraz z Morda stanie.......... Szkoda Kiwi , że nie piszesz (bo chyba pamiętasz) jak w tym czasie Morda reagowała np. na Twoją osobę. Pies z problemami, który juz dwukrotnie wracał z adopcji , powinien być do niej odpowiednio przygotowany, by nie wrócił po raz kolejny. Jesli intencje pozostawienia psa w miejscu, do którego sie juz przyzwyczaił i gdzie zaczyna sie otwierać na człowieka nazywasz robieniem afer to krańcowo róznie rozumiemy sens słowa "afera" (Mar.gajko wyraźnie pisała o co Jej chodziło). Śledzę ten wątek na bieżąco, bo dziesiatki godzin poświęciłam by pomóc Mordzie , większość wpisów tu świadczy o zupełnej nieznajomości i samego psa i jego historii ...... Napiszę tylko tyle - nie jest uczciwym w stosunku do właściciela hotelu przedstawianie sprawy tak, ze Morda musiała opuścić hotel z powodu długu Dług jest faktem - ale ani jeden pies o ile mi wiadomo z powodu długu nie został "wyrzucony" z tego hotelu . Wystarczyło skontaktować sie z p. Tomkiem , przyjechać, zadzwonić (o co i Amicusy i ja osobiście prosiłam osoby , które rozpoczeły ratowanie Mordy ). Zresztą właściciel hotelu wyraźnie powiedział gdy Morda wyjeżdzałała, że dług jest sprawą drugorzędną , chodzi mu o to , że żadna z osób,( które powinny czuć sie za Mordke odpowiedzialne , bo ją "ratowały od uśpienia" )sie Mordą nie interesowała, nawet nikt od zimy nie zadzwonił by zapytać czy nie ma np. jakis problemów zdrowotnych z Mordką ...... -
Nooo i ta "rozpieszczana" Sandra zrobiła w boksie taaaaki sajgon , ze byłam w szoku , rano cały boks zasypany konfetti , na które to przerobiła trzy podkłady szpitalne (ma takimi zabezpieczane posłanko na wypadek "awarii"), prześcieradełko podarte w szczępy ..... Co ona robiła w nocy ???? Może goniła jakąś zabłąkaną mysz , a może we śnie zobaczyła kota ???? W kazdym razie byłam w SZOKU jak zobaczyłam rankiem szczęsliwą i zadowolona z siebie Sanderkę . A z nowości - babcia sandra uroiła sobie , ze ......... jest w ciązy. Dzis wizyta u lekarza .
-
Kraków: Mix bokserka - znowu w schronisku, potrzebna pomoc!
Faro replied to Trop's topic in Już w nowym domu
"Koleżanka Trop - Ania" i Trop to dwie rózne osoby (Ania, która rozpoczęła sprawe Mordy, z tego co mi wiadomo jest kolezanką Trop). -
Kraków: Mix bokserka - znowu w schronisku, potrzebna pomoc!
Faro replied to Trop's topic in Już w nowym domu
Doroto - jeśli pamietasz kiedys postawiłam sprawe jasno , ze przygotuje na ile bede potrafiła Morde do adopcji , ale resztą muszą zając sie osoby odpowiedzialne za nią, bo nie jestem w stanie wziąc całkowitej odpowiedzilności za trzeciego psa , przy dwóch z minimalnymi szansami na adopcje za które jestem odpowiedzialna . Myślę, że z tego zobowiązania wywiązałam sie solidnie. Własnie dlatego , ze mi na tym psie zależało, że sie o niego martwiłam - poświęciłam tyle godzin pracy by "na dzień dobry" Morda nie warczała , nie szczerzyła zębów , (Sama napisałas , że własciciele mieli powody, by jej sie obawiać !) Myślę , ze to jest równie ważna praca jak szukanie domu więc "nie bierz mnie pod włos "ironicznie proponując adopcje , bo te dziesiątki godzin które poświęciłam Mordzie świadczą że autentycznie martwię sie o jej los. A że sie zirytowałam , ze Morda jedzie na dwa dni do schroniska to chyba nie powinno Cię dziwić ! . -
Kraków: Mix bokserka - znowu w schronisku, potrzebna pomoc!
Faro replied to Trop's topic in Już w nowym domu
[quote name='Frotka']Nie wiem skąd bierzesz twierdzenia, że Morda spi czy spała dotąd pod gołym niebem. ...... Na spakojnie , bez zbednych emocji , przeczytaj raz jeszcze co napisałam - nigdzie nie twierdzę, ze Morda spi/ spała pod gołym niebem . Napisałam tylko o swoich spostrzeżeniach i lęku Mordy przed buda - by ktos kto sie nia bedzie opiekował wziął to pod uwagę. A informacje , ze Morda jedzie z hotelu do azylu do pojedynczego boksu (do wtorku) sama musiałas przekazą w trakcie rozmowy p. Tomkowi (bo nie podejrzewam by to sobie wymyslił ). Jeśli w trakcie drogi plany sie zmieniły - wystarczyło napisać , ze Morda nie trafiła do azylu tylko do domu prywatnego . Pytania typu "kto uratuje Morde" , "co się z nią stanie" , "kto ma jakis pomysł" w sytuacji kiedy juz ustaliłyście , że przyjeżdzasz i ją zabierasz uważam za niepotrzebne sianie zamętu - jesli miały słuzyć podniesieniu tematu - wystarczyło napisać " podnoszę tamat, bo wazny" -
Ale sie z Amonka zrobił śliczny chłopak , nabrał ciałka , sierść pięknie błyszczy ...... Ej, szczęściarz z niego . Z kocikami widze pełna zgoda jeśli mu nawet z miski wyjadają :multi: :multi:
-
Kraków: Mix bokserka - znowu w schronisku, potrzebna pomoc!
Faro replied to Trop's topic in Już w nowym domu
Nela - szczerze mówiąc nie wiem co mam Ci wybaczać...... Zbyt wiele jest niedomówień , dwuznacznych wypowiedzi, retorycznych pytań typu "Kto uratuje Mordke" by mozna sie połapac co dzieje sie z tym psem od momentu gdy została zabrana z hotelu . "Włozyłam" w Mordzińska dużo serca i dziesiatki godzin pracy , by ułatwić jej znależienie domu . Zależy mi tylko na jednym - by praca ta nie została zaprzepaszczona , ktos nadal umiejetnie z Morda pracował do momentu az znajdzie ten własciwy dom . Jesli Ty będziesz miała codzienny kontakt z Mordka to bardzo sie cieszę , chetnie zadzwonie i przekaże Ci wszystko co wiem o Mordzie , bo Mordka nie jest łatwym psem . ( Zadzwonić mogę dopiero po powrocie do domu - chyba , ze prześlesz mi SMS z nr tel bo go nie mam zapisanego przy sobie) Mam nadzieję, ze hotel, w którym jest aktualnie Morda ( bo tak wynika z wczesniejszych wpisów) może zapewnić jej pobyt wewnatrz budynku , bowiem Mordka - jak pisałam wcześniej - boi sie budy, nie wchodzi do niej, gdy przez kilka dni mieszkała w zewnętrznym boksie , całe dnie leżała na budzie i na nic były moje "podchody" , by przekonać ja do wejścia do budy. Teraz noce są ciepłe , ale może sie to zmienić . Morda to mix boksera i nie nadaje sie do spania "pod gołym niebem" (tzn w kojcu nie wchodząc do budy ) -
Kraków: Mix bokserka - znowu w schronisku, potrzebna pomoc!
Faro replied to Trop's topic in Już w nowym domu
[quote name='Frotka']......., tym bardziej, że z rozmów które z nimi przeprowadziłam wynika, że mieli realne podstawy, by psa się bać.[/quote] Zawsze twierdziłam, że Morda nie jest psem dla każdego, Morda to pies dla osoby znającej psie zachowania , potrafiącej właściwie nia pokierować, osoby konsekwentnej i stanowczej, ale równocześnie delikatnej w stosunku do psa. Morda z pewnościa będzie próbowała dominować, ale umiejętne i bez używania siły prowadzenie tego psa daje naprawdę dobre efekty. My doszłyśmy do etapu, na którym bez problemu mogłam sprzątać jej w boksie, a Morda spokojnie leżała na palecie lub jadła z miski, mogłam jej przesuwać miske z jedzeniem i ruszeć w niej gdy jadła , a ona ani mruknęła, ale to dziesiatki godzin pracy .Morda wykonuje podstawowe komendy , jest w miarę opanowanym psem choć ma "swoje przyzwyczajenia i obawy " - jeśli ktoś odpowiedni będzie chciał adoptować Mordkę - chętnie przekażę mu s spostrzeżenia o tym psie, a myslę,ze skoro udało mi sie z nią tyle osiągnąć to znalazłam "drogę do Mordy" -
Kraków: Mix bokserka - znowu w schronisku, potrzebna pomoc!
Faro replied to Trop's topic in Już w nowym domu
Mordka po niedzieli ma być w Gazecie Wyborczej - do którego schroniska mam odsyłac potencjalnych zainteresowanych jeśli bedą dzwonić? (Choć wiem , że nie jeden człowiek bierze psiaka z takich ogłoszeń własnie dlatego, że nie chce jechać do schroniska, bo nie jest w stanie emocjonalnie udźwignąc tego widoku - do kogo mam wiec odsyłac tych ludzi ????) Sprawa długu to jedna rzecz, wczoraj długo rozmawiałam z P. Tomkiem , chodziło przede wszystkim o całkowity brak zainteresowania psem , ze strony osób, które "zaczeły sprawę Mordy" - i nie chodzi tu o Ciebie Frotko ( bo to nie Ty byłas inicjatorką ratowania Mordki ). Koleżanka Trop - Ania (ta , która miała sie zastanowic w/s koniczynek!) była tą inicjatorką, ale jej zaangażowanie w pomoc Mordzie szybko sie skończyło . W zasadzie po umieszczeniu Mordy w hotelu ograniczyło się chyba tylko do tego, by uzyskać od własciciela hotelu obietnicę , ze jesli włascicielka Mordy by dzwoniła i o nia pytała, powinien jej przekazać informację , że Morda mieszka u niego w domu (na co sie nie zgodził i wcale sie Mu nie dziwię ) Gdy zaczełam jeżdzic do hotelu - Mordkę czasami odwiedzała Trop wychodząc z nia na spacer wspólnie z Mariolą z Amicusów ( bo jak mi wyjaśniły , Morda jest niepewna.). Było to juz po pierwszej nieudanej adopcji , potem była druga nieudana adopcja i Morda wróciła do hotelu z mianem "trudnego psa" , bardzo źle znosiła ten powrót , od szczekania całkowicie straciła głos, Nawet nie wiem jak to sie stało, że Mordka do mnie "przykleiła sie" - zaczełyśmy razem wychodzic na spacerki, zaczełyśmy sie poznawać i "uczyc siebie" , od początku stawiałam sprawę jasno,ze moge pracować z Mordką by przygotować ja do adopcji , ale resztą powinny sie zając osoby, które rozpoczeły jej sprawę Na mojej głowie jest zdobywanie środków dla Maksa i Sandry, które jak wiecie są niewiele krócej od Mordki, w dodatku to psy schorowane , ich leczenie - wizyty lekarskie , badania, leki , do tego specjalistyczne zywienie które im obojgu zapewniam we własnym zakresie i hotel - to wydatek kilku setek miesięcznie, setek, które musze jakoś zdobyć z własnej inicjatywy , by nie obciążać funduszu "bokserów w potrzebie" ...... Fundusz bokserów początkowo pomagał Mordce , ale nie mógł tego robić w nieskończoność , gdy druga strona nie wykazywała cienia inicjatywy w zdobywaniu srodków dla Mordki ( jakie było i jest podejście do sprawy dokładnie obrazuje odpowiedź na moją propozycje "koniczynkowych cegiełek" - dwie osoby , zupełnie nie związane z Mordką były gotowe to zrobić, a osoba odpowiedzialna "musi sie zapoznac z tematem i zdecydować " - SZOK) - fundusz bokserów przestał pomogać Mordce - i od tego czasu zaczął rosnąc dług, nikt z osób które powinny tym się interesowac nie próbował ani zrobić jakis bazarków , ani aukcji dla Mordki ....... po prostu nic. Nikt też nie poczuwał się by skontaktowac sie z włascicielem hotelu , by wiedział , że jednak to "przejściowe kłopoty" i Morda nie jest psem "porzuconym" w hotelu przez "wolontariuszki " . Nawet kilka dni temu, mozna było jeszcze sprawę załatwić inaczej - wystarczło by "koleżanka Ania" i "Trop" zadzwoniły czy przyjechały do hotelu i wspólnie usiłowały znaleźć rozwiązanie . Sama dzwoniłam do Trop i prosiłam o kontakt z P. Tomkiem by jakoś sie dogadać w/s Mordy - no cóz , lepiej było milczec i czekac aż sprawa sie rozwiąze sama . Niestety chowanie głowy w piasek nie pomaga psom a tylko im szkodzi, szkoda , że Morda, która juz tak zaczęła sie otwierać, zrobiła juz takie postepy zapłaciła za to.... Wczoraj dwukrotnie odmówiłam wyprowadzenie Mordki z boksu do samochodu ( zarównie Tobie Frotko jak i p. Tomkowi powiedziałam, że nie wyprowadzę Mordy z boksu) bo ona wyjścia ze mna kojarzyła jako cos fajnego, do końca zycia bym sobie nie mogła wybaczyć,że oszukałam ją i zamiast na bezpieczny spacer , zabawę - wyprowadziłam w nieznane (jak się okazało do schroniska) . I tak nie mogę zapomnieć jej wzroku gdy stała przy samochodzie i patrzyłą za mną. -
Kraków: Mix bokserka - znowu w schronisku, potrzebna pomoc!
Faro replied to Trop's topic in Już w nowym domu
Jesli zrzeczenie było w hotelu - to nadal w nim jest. -
Kraków: Mix bokserka - znowu w schronisku, potrzebna pomoc!
Faro replied to Trop's topic in Już w nowym domu
Własnie wróciłam z hotelu......" Koniczynkowe" cegiełki nie sa juz Mordce potrzebne , wieczorem została zabrana z hotelu i jak sie dowiedziałam pojechała do SCHRONISKA. Podobno od wtorku ma mieć dom tymczasowy , ale jeśli to jest prawda, to po kiego diabła dzis zawieziono ja do schronu ????? Wystarczyło, by osoby , które prawie rok temu rozpoczęły sprawę Mordki , zadzwoniły do P. Tomka i porozmawiały , z pewnościa zgodziłby sie , by Mordka została do tego wtorku w hotelu .Nie potrafie tego skomentować . Jedno jest pewne - schron to dla Mordki wyrok powolnej śmierci , dobrze będzie jesli nie "dziabnie na dzień dobry" , któregoś z pracowników. Mordka wogóle nie wejdzie do budy , bo sie jej boi , ( początkiem czerwca Mordka przez kilka dni mieszkała w hotelu w zewnetrznym kojcu , wogóle nie weszła do budy mimo iżusiłowałam ja do tego przekonać , włozyłam w budę swój swetr , by czuła mój zapach - nic nie pomogł , a gdy wrzucałam tam jej ulubione kółeczko do aportowania - szybko wkładała do budy głowe by je wyjąc, ale jeszcze szybciej sie z niej wycofywała. Ona po prostu boi sie budy Tak jak pisałam już wcześniej - ten pies nie poradzi sobie w schronie , pójdzie w agresje . To co udało sie z Mordka wypracować - zostanie zmarnowane,cała praca nad jaj socjalizacją, godziny, dziesiatki godzinpracy z Mordka i pieniądze wydane juz na jej ratowanie pójdą na marne. Mordka straci szansę na udana adopcję , A tak bardzo juz sie zaczęła otwierać na człowieka , któremu ufa.... Dziś rano gdy po spacerze i codziennej porcji zabawy jadła sniadanko w boksie , a ja wymieniałam jej miskę z wodą i nachyliłam sie nad nią - Mordka zaczęła mnie lizać po policzku, jakby czuła co ja czeka wieczorem i chciała sie pozegnać ....... (cdn - bo musze troche uspokoić emocje........) -
Kraków: Mix bokserka - znowu w schronisku, potrzebna pomoc!
Faro replied to Trop's topic in Już w nowym domu
Rano jak zwykle byłam w hotelu u Maksia i Sanderki - pan Tomek mówił mi , ze wczoraj wieczorem dzwoniła p. Kasia (Trop), z informacją , że w niedziele lub poniedziałek przyjedzie po Mordkę Frotka i zabierze ją z hotelu. -
Kraków: Mix bokserka - znowu w schronisku, potrzebna pomoc!
Faro replied to Trop's topic in Już w nowym domu
Moge przekazać "na cegiełki" trochę 4 i 5 -listynych koniczynek. Miały być na cegiełki dla Maksia i Sandry, ale jakos poradzę sobie bez nich w tej chwili. Nie mam jednak czasu na przygotowanie aukcji (trzeba te koniczynki popakować w foliowe torebki , można do nich dołaczyc malutkie zdjęcia Mordki i wystawić na allegro lub bazarek.) Zbierałam juz tak pieniądze w tamtym roku dla Maksa - i przyniosło efekt. Osobie, któa sie tego podejmie przekaże koniczynki . Niestety , pieniądze same "nie przyjdą" , trzeba wykazać sie inicjatywą w ich zdobywaniu !!! "Boksery w potrzebie" maja "dużo kasy" , bo wspólnie wymyślamy coraz to nowe sposoby jej zdobywania :bazarki, aukcje, kiermasze,kalendarze, kubki z boksiem, breloczki do kluczy, kartki walentynkowe, świateczne, stroiki wielkanocne .... - to wymaga duzo zaangażowania i pracy , zainwestowania troche własnych srodków , ale i przynosi wymierne efekty . Niestety oprócz "kasy" mamy i boksie w potrzebie ( dużo boksiów w potrzebie :shake::shake::shake:), którym pomagamy a kolejne czekaja na pomoc ( Mordce też pomogły "boksery" w postaci opłacenia hotelu - jeśli dobrze pamietam łącznie 1200 zł - teraz musimy tu na miejscu wykazać pomysławość i inicjatywę w zdobywaniu środków ) Czekam na informacje kto przygotuje "koniczynkowe cegiełki " dla Mordki . -
Kraków: Mix bokserka - znowu w schronisku, potrzebna pomoc!
Faro replied to Trop's topic in Już w nowym domu
[quote name='Jagienka']Faro zniknęła z pola widzenia: [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images27.fotosik.pl/7/a9ea47d87efe552f.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images25.fotosik.pl/7/cb4af9a6dc6ca6d0.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images28.fotosik.pl/7/d3ba7d85c2256852.jpg[/IMG][/URL][/quote] Tak Mordka siedziała wpatrzona w bramę hotelu gdy zniknęłam za nią by przygotować Mordzińskiej jedzonko w boksie . Mordka bardzo przywiązała sie do mnie emocjonalnie , niesamowicie cieszy sie na mój widok, na hotelowej łące, gdy jesteśmy razem - skacze , wykłada się "kołami do góry" - jest tak szczęśliwa i radosna ....... A ja gdy pomyślę , że za 3 -4 dni znajdzie sie pewnie w schronisku ..... Ten pies nie poradzi sobie w schronisku , broniąc sie przed sytuacją "pójdzie w agresję" , nie ma więc wtedy najmniejszej szansy na adopcję , czeka ją tam śmierć w samotności . Taka jest prawda. Szkoda, ...... Cała praca z Mordką pójdzie na marne. Teraz to zupełnie inny pies niz ten , którego spotkałam w hotelu jesienią. Bardzo związałyśmy sie ze sobą, Morda pozwala mi prawie na wszystko : zaglądam jej w zęby, czyszczę uszy, sprzątając w boksie przesuwam miske gdy z niej je - a ona nawet nie mruknie na mnie.Nie pozwala tylko na "manewry" przednimi łapami - do tej pory nie wiem dlaczego , moze jakis uraz ? złe skojarzenia ? nadwrażliwość ??? Nie znaczy to jednak, ze jest potulna jak baranek - o nie. Morda ma charakterek - to dominantka , ale to co mnie udało sie z nia osiągnąć świadczy, że przy własciwym podejściu , można nie tylko ją opanować , ale i wychować na SUPER psa, ( stosując sie do wskazówek i rad, które z chęcią przekażę) - cdn, bo jade do Mordki ( być może zostało nam jeszcze tylko 6 wspólnych, radosnych spacerów :-( ) -
BOKSER DAKAR - w Gliwicach znalazł dobrą opiekę i DOMEK!! :)
Faro replied to g_o_n_i_a's topic in Już w nowym domu
Cieszę się ogromnie, że Dakuś wykorzystał tak wspaniale swoją szansę. Nigdy nie mozna skreślac życia nie mając pewności, ze wykorzystało sie wszystkie mozliwe środki ....... Myślę , ze przykład Dakarka jest najlepszym świadectwem na to, ze każde zwierzę powinno dostać PRAWDZIWĄ szansę. Pozdrowienia dla Pani Kierownik schroniska i podziękowania, że zaufała i dała PRAWDZIWĄ szansę Dakusiowi.