Faro
Members-
Posts
1489 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Faro
-
Uzi albo bardzo się zmieniła , albo ....... pracownicy schroniska bardzo przesadzali . Cieczka wogóle nie wpłynęła na "uaktywnienie" (czyt. pobudzenie) suńki . Faktycznie jak na amstafa - to jest aniołkiem a rózki wcale nie sa duże:evil_lol: . Ot, jak normalny pies czasami poszczeka (choć już coraz mniej ) na psy przechodzące obok kojca , sama gdy wychodzi na spacerek - wcale sie nie awanturuje (a są w hotelu takie psiaki - zwłaszcza owczarki, które nim przejdą przez korytarz z końcowych boksów do wyjścia to chcą zeżreć inne w kojcach , tak "startują" do sąsiadów w boksach "po drodze" - trudno więc dziwić sie Uzi, że sie im odszczekuje ). Dziś z Sandrą spotkałyśmy Uzi i p. Iwonę (żona właściciela hotelu) na wieczornym spacerze - grzecznie zeszłyśmy im z drogi , a one nas wyminęły i Uzi wcale nie reagowała na Sanderkę . Potem szła kawałeczek przed nami , my sobie rozmawiałyśmy z p. Iwoną a Uziaczek grzecznie szedł przodem i nie zwracał uwagi , ze kawałek za nią idzie inna suka (Sanderka - bokserka ) - oczywiscie był zachowany bezpieczny dystans Muszę napisać Wam, że Uzi jest chyba ulubienicą p. Tomka, zresztą margo też "przypadł do gust" właścicielom hotelu - bardzo go chwalą. dziś miałam spotkanie również z Margo - akurat przyjechałyśmy do hotelu gdy Margo był na spacerku - tak wylewnie sie ze mną witał gdy wysiadłam z samochodu, że właśnie skończyłam prać kurtkę, w której byłam ..... aaa..... i jeszcze chyba dobra nowina - Uzi chyba ciut, ciut schudła (w każdym razie NA PEWNO NIE PRZYTYŁA )
-
Z pewnością trzeba być ostrożnym - z resztą z każdym psem będącym w takim hotelu trzeba być ostroznym - bądź co bądź to obce psy i dlatego np. ani Margo ani Uzi nie były w pierwszym dniu na spacerze, dlatego psy spacerują oddzielnie na smyczach i zawsze uważą się by przy wyjściu z hotelu nie spotkały sie ( w zasadzie to tylko Sanderka i Pajcio - malamut chodzą na wspólne spacerki, ale kazdy na swojej smyczy i ze "swoją" pańcią;)) Być może Uzi dopiero jak "poczuje się u siebie" zrobi się bardziej pewna i będzie "startować" , ale możecie być spokojne o nia- Jak (już mój) Maksymilian "nie zjadł" właścicieli hotelu - to i z Uzi sobie poradzą. :lol:
-
Po tym co przeczytałam w tym wątku o Uzi spodziewałam się zastać dziś w hotelu bandytkę - jazgoczącą i rzucającą się na kraty jeśli nie non-stop to przynajmniej za każdym razem gdy obok boksu przechodzi inny pies . No i co ?? :crazyeye::crazyeye::crazyeye: :crazyeye::crazyeye::crazyeye: Uzi to NAJNORMALNIEJSZA suka . Zadna tam "żyleta" . Całkiem grzecznie sobie leżała na palecie na kołderce lub stała przy kracie. Kilka razy poszczekała jak przechodził obok boksu jakiś pies "nie w jej typie" , ale nie było w tym jakiejś wściekłej, zajadłej agresji - ot, wyraziła swoje zdanie..... Do ludzi jest przyjacielska - karmiłyśmy się chrupkami Eukanuby przez kratę (tylko kilka MALUTKICH chrupeczek doddy) , bardzo delikatnie wyjmowała je z moich palców. Wieczorkiem trochę sobie prześcieliła w boksie :evil_lol:(tzn sciągnęla z palety kołdrę , wymościła z niej posłanko na ziemi położyła sie tam i spała). Jutro rano , w nagrodę, że jest taka grzeczna pójdzie już na pierwszy spacerek :lol: (Ciekawa jestem, kto przypiął jej tę "etykietkę agresorki" :mad:- być może nie pałą jakąs wielką miłością do innych psów, ale nie jest też "wsciekłą bandytką", przed która trzeba uciekać.......;)) A Margo też lubi chrupki Eukanuby ..... (ale nie lubi bananów, które uwielbia "moja" Sanderka). Jest bardzo grzecznym psem, spokojnym, nawet sąsiad z kojca na przeciw wielki rottek Ares nie jest w stanie go wyprowadzić z równowagi i sprowokować szczekaniem. Dziś gdy Arti szczekał na Margo ten ze stoickim spokojem obrócił sie i usiadł sobie TYŁEM do kraty (czyżby chciał pokazać Aresikowi w jak głębokim ma go poważaniu :evil_lol::evil_lol::evil_lol:.} Jeszcze nie słyszałam by Margo szczekał. Lezy sobie na kocyku na palecie i wszystko obserwuje, chwile bawił sie sznurem , który miał w boksie . Robi wrażenie bardzo zrównoważonego psiaka.
-
Z góry przepraszam za "offa" , ale może ktoś z Was słyszał o tej sprawie i wie coś o losie tego psa : będąc u mamy w Suchej Beskidzkiej wpadła mi wręce "Kronika beskidzka" - wydanie z 25 X a w niej artykuł "Nagły atak psa" - chodzi o zdarzenie , które miało miejsce wieczorem na początku pażdziernika w Waszym rejonie . Pies BOKSER BRUNO uciekł z posesji (miejscowość/wioska Bujakowo) i pogryzł jedną z dwóch dziewczyn , które szły poboczem szosy Kęty-Bielsko. Z psa oczywiśćie w artykule zrobiono prawie że mordercę. Sprawa na pewno była głośna w okolicy - może coś słyszałyście, może wiecie co stało się z BRUNEM po obserwacji ? czy żyje (jeśli będzie ktoś miał jakieś wieści o jego losie proszę o pw - dzięki i jeszcze raz sorry , że w Waszym temacie o to pytam)
-
[quote name='_bubu_']skoro Margo cietawy do pieskow to ciekawe co powiedzą na uzi ...........;)[/quote] Margo ciętawy :crazyeye::crazyeye: Może na porannym pierwszym spacerku coś "podszczekiwał" - nie wiem, ale wieczorkiem był bardzo grzeczniutki, leżał sobie spokojnie na palecie, potem karmiliśmy sie chrupkami przez kratkę, potem poszedł z p. Tomkiem (włascicelem hotelu) na spacerek - jak wychodził to ani nie mruknął przechodząc koło boksów kumpli a ogonek mu chodził radośnie - widać, że sie cieszył ze spacerku , potem wrócili , Margo zjadł kolacyjkę, połozył sie grzecznie na kocyku na palecie i obserwował mnie jak byłam w boksie Sanderki (to ta staruńka bokserka ), gdy podeszłam do jego boksu to podszedł do kraty - trochę go pomiziałam i mimo, że Sanderka zazdrośnie "pyskowała" i "wołała" donośnym szczekotem - wracaj do mojego boksu- Margo ani raz nie "odszczeknął się" :lol: - jakiż więc on ciętawy :evil_lol::evil_lol: ......... Mimo ,ze on nie bokser to poczyłam do niego jakąś słabość ;)
-
O ! Tu cię znalazłam białasku;) W końcu wiem jak się nazywasz :lol: Dziś karmiliśmy się przez kratkę "chrupkami" - chłopczyk jest bardzo delikatny i łagodny (przynalmniej do ludzi, Do psiaków hotelowych też nie "startuje"
-
Wróciliśmy właśnie z ważenia - 24,94 kg:multi: Jak więc widać Maksik powolutku , powolutku "idzie do przodu" . Odkąd jest u mnie przytył z 20,30 kg (to było 20 lipca) do dzisiejszego 24,94 kg. Zaczął też ładnie porastać - uda już nie są łyse, szyjka ładnie zarosła, a i na klatce pojawia się nowa sierść. Można powiedzieć , że jego stan zdrowotny jest ustabilizowany - fakt Maks nigdy nie będzie całkiem zdrowym psem , do końca życia będzie na ŚCISŁEJ diecie żywieniowej, do końca życia będzie zażywał leki , ale (jak to powiedział p. Dokotor) "będzie jeszcze z niego porządny bokser" :lol: "Leczymy" też psychikę - nigdy w życiu nie widziałam tak przerażonego boksera , gdy podam mu jakąś komendę .....:shake::shake: Staramy się pokonać ten strach - Maks już wie, że nic z mojej strony mu nie zagrażą, mimo to nadal kuli się podając łapę i wykonując "leżeć". A widok Maksa "pełzającego" z brzuchem przywartym do ziemi po komendzie "Maks - do mnie " :shake::shake: Człowiek / ludzie, z którymi zetknął się w swym życiu Maks musieli go bardzo skrzywdzić , strach w pewnym momencie obrócił się w agresję i pewmnie dlatego Maks wylądował w schronie , gdzie jeszcze pogłębili jego problemy. Maks jest "charakternym" psem, trzeba z nim postępować spokojnie lecz konsekwentnie . Mam nadzieję , że nie tylko fizycznie uda mi się go "podreperować" , ale i odbudować jego psychikę i pokazać, że z człowiekiem można współdziałać nie na zasadzie strachu lecz przyjaźni. Nie ukrywan ,że zycie z Maksem jako drugim psem jest bardzo trudne, ale skoro los tak chciał ...... .. Jest to duże dla mnie wyzwanie - może uda mi się mu pomóc by odzyskał "bokserską radość bycia z człowiekiem" ?
-
Fundacja Boksery w Potrzebie- Toro odszedł za TM [']
Faro replied to Iza i Avanti's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Aga - rozumiem , że Toruś posikuje. - może rozwiązaniem będzie to co wykorzystuję dla Sanderki. Teraz "lecę" do niej więc odezwę się wieczorkiem. -
Sanderka już w hotelu. Bardzo bałam się tej operacji - Sandrunia to jednak stara i "wyeksploatowana" porodami sunia. Dobrze, ze już to za nami ..... Teraz obawa i czekania co wykaże histopatologia - do badania wysłane są te guzki z listwy mlecznej (były 3) i guz ,który był na śledzionie. Przy okazji usunięto też 3 brodawki (m.in. tę dużą widoczną na zdjęciach) - były to zmiany starcze.
-
Prześwietlenie będzie za 3-4 tygodnie wraz zbadaniami kontrolnymi krwi, wcześniej powinny przyjśc wyniki z histopatologii. Sanderka w niedzielę wraca do hotelu. Dziś na wieczornym spacerku była bardzo ozywiona, podskakiwała, węszyła - widać, ze wraca do swojej formy. Spacerowałyśmy sobie po ciemku uliczkami osiedla. Gdy wróciłyśmy w "rejon" lecznicy, Sanderka zorientowawszy się gdzie jest "wzięła azymut" na wejście do lecznicy i tak gnała, ze ledwie za nią nadążyłam. W poczekalni wcale nie miała zamiaru czekać aż przyjdzie po nią p.doktor i zabierze ja na zaplecze (poczekalnia była już puściutka w środku) tylko sama ciągnęła do gabinetu . Gdy przyszedł p. doktor i zabrał ja - to tak pędziłą "do siebie" , ze aż przyduszała sie na obroży - pewnie spieszyła sie na "lekarską kanapę" - by jej nikt jej nie zajął :evil_lol: . Widać Sanderka bardzo dobrze czuje się w lecznicy . (Tak na marginesie muszę napisać , że i Maks bardzo chętnie "idzie do lecznicy" , gdy przychodzimy tam na wizytę, lub po prostu zważyć się, gdy tylko zorientuje sie w okolicy gdzie jest - ciągnie prosto do wejścia , mimo , iż tyle bolesnch zabiegów tam przeszedł - kroplówki, pobrania krwi, tyle zastrzyków....... - a jednak dobrze kojarzy to miejsce :lol:)
-
AMICUSOWE MALAMUTY - piękne, uśmiechnięte. Saba się pożegnała ['].
Faro replied to mar.gajko's topic in Już w nowym domu
Pajutku - szykuj się na wspólny spacerek z Sanderką . "Twoja dziewczyna" wkrótce wraca "na swoje" (czyli do hotelu) -
Dziś popołudniu Sanderka miała wyjete szwy - jak przyszłam do niej była już "bez szwów" , ale wyraźnie nie podoba się jej kołnierz pooperacyjny, który ma założony, bo nie pozwala lizać sie tam, , gdzie sie chce (pewnietu i tam swędzi, bo sie goi).Czeka nas jeszcze prześwietlenie płuc - trzymajcie mocno kciuki by nic w nich złego nie było. No i potem ...... powrót "na swoje" czyli niestety do hotelu :sad:
-
Włąśnie wróciłam z lecznicy od Sanderki - jeden z lekarzy "skarżył się " na nią ;) Mówił , ze nie można jej na moment zostawić samej poza klatką , bo od razu .......... wchodzi im "do łóżka" :evil_lol::evil_lol::evil_lol: Pytał, kto ja tego nauczył, ale ja oczywiście nic na ten temat nie wiem ;) - przecież mieszka sierotka w hotelu (fakt , że w hotelowym boksie ma "kanapę" z podusią i kocykami i baaaardzo lubi leżeć na niej na boczku , z głową na podusi i przykryta kocykiem ) - Pewnie sama wymyśliła, ze kanapa lekarska nie może sie marnować jak jest wolna :diabloti:
-
KRAKÓW - SOŃKA - SZCZĘŚLIWA u MANCZY w Zakopanem
Faro replied to mar.gajko's topic in Już w nowym domu
Ojej biedna "kruszynka" - może tak na spacerki zakładać bucik by się nie zapaprało ? -
Sanderka nadal w lecznicy - uzgodniłam , że wróci do hotelu jak już będzie wszystko o'key. Jestem u niej dwa razy dziennie i zabieram ją na spaceki (takie dłuższe , bo na "szybkie siku" wyprowadzają ja pracownicy lecznicy) Dziś rano Sanderka powitałam nie w....... kołnierzu pooperacyjnym (do tej pory nie miała go zakładanego) chyba sobie coś zaczeła rozlizywać :mad:. Dziś wyjęto jej też wenflon z łapki (do tej pory miała wenflon, jeśli byłaby konieczność "wzmocnienia" jej kroplówkami). Czeka ją prześwietlenie płuc - mam nadzieję, że nic tam złego nie będzie.
-
Wróciłam właśnie z lecznicy od Sanderki - "moja" księżniczka, gdy ją przyprowadzili zachowywała sie tak jakby mnie nie poznała, albo była na mnie ogromnie obrażona :shake::shake: Łaskawie poszła ze mną na spacerek, ale cały czas zupełnie mnie ignorowała, nie okazała nawet cienia zainteresowania moją osobą (chociaż kotem się zainteresowała) , ani obrobiny radości , nawet nie machnęła ogonkiem, nie mówiąc już o jakimś całusie :shake::shake::shake: (które tak ochocza dawała mi gdy przyjeżdżałam do hotelu) Podreptałyśmy pomaleńku po trawniczku i chodniczkach - jest jeszcze bardzo słabiutka (wczoraj po operacji dostała kroplówke na wzmocnienie) i wróciły do lecznicy . Sanderka rano (jak powiedziała pani doktor ) piła i zjadła suchą karmę, teraz dostanie to co jej ugotowałam (mięsko + marcheweczka + ryż = wszystko zmiksowane) - mam nadzieję ze zje , choć bananka nie chciała, a w hotelu to codziennie chciała mi zjeść banana razem z palcami ;) - tak uwielbia banany. Wyniki z histopatologii będą za jakieś 2 -3 tygodni.....
-
Sanderka już po operacji. Miała być "tylko" sterylka i usunięcie brodawki , ale w trakcie zabiegu okazało się, że Sanderka ma na śledzionie guza wielkości dużego orzecha włoskiego - trzeba więc było usunąć i śledzionę z tym guzem :-( . Guz został wysłany do badania histopatologicznego - czakam na wyniki.... Sanderka została w lecznicy , aż dojdzie do siebie .
-
Sanderka wciąż pod moją opieką - w uszach nadal "lokatorzy" (Sandra jest nosicielką pałeczki ropy i gronkowca). Próba znalezienia domku za pośrednictwem ogłoszenia w lokalnym wydaniu "dziennika polskiego" nie udała się - owszem , było kilka telefonów, ale albo w domku koty, albo inny psiak i właściciel obawiał sie o jego zdrowie ze względu na tych Sandrusi "usznych lokatorów" . Teraz własnie siedzę i "wyliczam" kiedy Sandra będzie mogła mieć zabieg (sterylka i usunięcię guzków), bowiem problemem jest fakt, że Sanderka moe mie cieczke bezobjawowa , a wtedy nie wolno ciac .Zobacze co jutro powie doktor.
-
Z pampersami to i owszem gania............ MAKS. Tak, tak, bym nie musiała 4 razy dziennie myć klatki schodowej od 3 piętra do parteru (Maksowi czesto zdarza sie "pokropić" schody nim dobiegnie do wyjścia ) odkąd zostałam babcia wpadłam na rewelacyjny pomysł - zakładam w mieszkaniu Maksowi pampersa (tak częściowo - na jednego rzepa:evil_lol:) i zdejmuje gdy wyjdziemy z klatki . W ten sposób zamiast myć schody - wyrzucam pampersa do najbliższego kosza na śmieci :evil_lol::evil_lol::evil_lol: (grunt to racjonalizacja i dobre pomysły) .
-
Dziś było ważenie chudzinki - choć tego wcale po nim nie widać waga pokazała 22.800 kg - czyli przez 3 tygodnie Maksik przytył 1,20 :multi::multi::multi: mam nadzieję, ze powolutku "wychodzi na prostą" :lol: ......................... opowiadanie o kombinacjach Maksika będzie w wekend jak będę mniej "zagoniona"
-
Do tej pory jakoś sobie radziliśmy (Maks - Sandra - i ja) w większości dzięki środkom z kalendarza , bazarku wielkanocnych ozdób , moim prywatnym i wpływom od 'miejscowych" darczyńców (m.in dzięki ostatniemu ogłoszeniu w prasie wprawdzie nie znalazł się domek . ale skontaktowała się ze mną Pani prowadząca w Krakowie kancelarię prawną i przekazała pieniążki na pokrycie sierpniowej opłaty za hotel :multi:) Nie mamy długów - opłacam wszystko na bieżąco . Teraz Maks jest wyłącznie na moim utrzymaniu więc odpadają mi koszty za jego hotel , pozostaje więc tylko Sandra : hotel, specjalistyczna karma i leczenie . W drugiej połowie września jak nic nie pokrzyżuje nam planów Sanderka będzie miała zabieg - sterylka + usunięcie guzków + usunięcie brodawek . Trochę to będzie kosztować, bo myślę, że trzeba to zrobić w narkozie wziewnej (która ze względu na wiek Sanderki jest dla niej bezpieczniejsza ) - więc każda pomoc mile widziana
-
Jek mogłabym zapomnieć o Sanderce - jestem u niej codziennie, chodzimy na spacerki, czyścimy i smarujemy maścią uszka. Sandra zrobiła sie , bardzo kontaktowtm boksiem - okropnie cieszy się gdy przychodzę - skacze chcąc mi dać całusa. tydzień temu była ogłoszona w Dzienniku Polskim Niestety - domku nadal brak :shake::shake::shake: