Faro
Members-
Posts
1489 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Faro
-
Wyniki badań - w porządku , tylko nadal trochę podniesiony mocznik i znów obnizył sie poziom hormonu tarczycowego - musieliśmy więc wrócić do podawania Euthyrox-u. Poza tym Maksik nadal nie ma zamiaru zaprzyjaźnić się z Piracikiem i chyba , (a raczej na pewno) nigdy nie będą mogli być razem - Maks mieszka nadal w "swoim pokoju" (mam z tego powodu starsznego "kaca moralnego" , bo przecież to nie warunki jakie bym chciała mu zapewnić :shake::shake::shake: Ma ogromny apetyt - je 4 razy dziennie i wydaje mi się, ze ciut zaokrągliły muy się zapadnięte pośladki , ale czy to moje złudzenie czy fakt okaże się w piątek na wadze ...... Maksio uwielbia mojego męża - gdy "jego pan" woła go do siebie do pokoju - Maks od razu wskakuje na tapczan i kładzie sie przytulony obok niego i tak oglądaja sobie TV - ja wtedy nie istnieję dla Maksa , a wręcz wzrokiem ostrzega mnie " nie próbuj sie wtrącać między nas , bo cie pogonię zębami.....:razz: Na spacerkach jest już bardziej ożywiony , zainteresowany otoczeniem , potrafi nawet napyskować (tzn obszczekać) kogoś jak mu sie nie spodoba ..... No i jest strasznym spryciarzem - kombinatorem - w ubiegłym tygodniu rozbawił mnie do łez (ale o tym za chwilę)
-
Byliśmy dziś na badaniach kontrolnych - wyniki w poniedziałek, Maksik nadal jest strasznym szkieletorkiem , ale pomaleńku przybiera na wadze -co tydzień 8 -10 dkg (chodzimy na spacerki i co tydzień ważymy się) dziś ważył tylko (i aż ) 21,600 kg.
-
Jagienko - dodaj jeszcze kilkogramik - waga 23,750 :loveu: Sanderke czeka sterylka i usunięcie 2 guzków przy sutkach , a przy okazji także tej dużej brodawki. Wcześniej będzie miała zrobione dokładne badanie krwi i serducha . Niestety musieliśmy wszystko przesunąć o kolejne 3 tygodnie, bo znów uszka sie odezwały, bardzo brudzą - dostała 2 maści do smarowania w nich i zastrzyk przeciwalergiczny w tyłeczek .
-
Prostuję nieścisłości - aparat od wczoraj w rękach Luizy :roll: , teraz juz nie ma wymówki, robić zdjęcia , tylko obiektywne.;) ;) Toż je wcale nie twierdze , ze Misiątko jest brzydkie tylko , że okrąglutkie jak serdelek a nózki ma chude jak patyczki - taka paróweczka na patyczkach :loveu: :loveu: :loveu:
-
[quote name='Klementynkaa'].........klepanie dwoma rękami po udach z przodu - oznacza "do mnie" (od przodu) klepanie jedną ręką, lewą po udzie z boku - oznacza "do nog" (z siadem jesli się stoi a w ruchu "idziemy przy nodze") prawa ręka w górę wysoko - "siad" prawa ręka z dłonią płasko, nisko do ziemi - "waruj" to takie najprostrze, jesli wszyscy będą jednakowo to robić + duuużo samkołyków to nam sie chłopak wyskoli :) Oj , oj - albo całkowicie"zgłupieje" :evil_lol: Praca z psem z problemami to praca dłuuuuga i mozolna (zresztą podobnie jak z dzieckiem) - do znudzenia należy powtarzać wykonywanie jednej czynności , dopiero jak psiak ją utrwali i będzie wykonywał prawie jako "automat" można wprowadzać kolejno następne . Najpierw Ramzesiatko musi nauczyć sie chodzić na smyczy , jeśli dodatkowo skojarzy , że podejście na określony gest do człowieka opłaca mu sie - to bedzie na poczatek bardzo duzy sukces . Nie można się spieszyć - "co nagle to po diable":evil_lol: :evil_lol: - Karusiu - uzbrój sie w cierpliwość - przed Wami długa wspólna praca:lol:
-
A... bawiłam sie dzis z Ramzesikiem w..... klepanie po udzie :evil_lol: :evil_lol: tzn. Ja klepałam ręką po swoim udzie , raz z jednej strony boksu - raz z drugiej , a jak Ramzesiatko do mnie podchodziło - dostawał nagródke . Nie powiem , że "załapał" o co chodzi (że na taki ruch trzeba podejśc do mnie i to sie opłaca) ale z pewnościa mu sie to spodobało , bo podbiegała do mnie i z zadowoleniem uderzał łapka w krate kojca zaczepiając mnie ;)
-
[quote name='mar.gajko']WŁAŚNIE! I wtedy wszyscy zobaczą że Misiątko, może troszeczkę okrągłe, ale od razu [B]"parówka na zapałkach[/B]"; no skandal.[/quote] Nooo - żeby ktos nie myślał, że to taka cieniutka paróweczka cielęca , wyjaśnię dokładnie - co z pewnościa potwierdzą obiektywnie wykonane fotki :[B] to serdelek[/B] (za moich młodych lat była taka parówka w jelicie) oczywiście [B]na zapałkach [/B] (hihihi)
-
Tu jesteś mały dobciu - łobuziaku :lol: Karusia - podkłady szpitalne to ten maly łobuziak będzie pewnie darł i może jeszcze zjadał :cool3: Przywioze Wam takie zabezpieczenie na kołdrę wielkości palety (to które miał Maksik) . Tym zabezpieczy sie kołdrę, a dopiero na to kocyk - jak zmoczy kocyk to go wymienicie , a kołdra bedzie nadal sucha ;)
-
Karusiu - może "Twój " dobcio jest i głuchy , ale ........ niemy to on napewno nie jest :evil_lol: . Szczekot ma przerażliwy (jak to szczeniak), donośny i chetnie korzysta z niego zachęcając do zabawy z nim jego maskotką :lol: . Maluszek potrzebuje "nowej dostawy" - kołdra , koce , bo to co mu zostawiłyście wczoraj miał juz posiusiane (dziś pewnie bedzie już mokre "na wylot") a ładnie leżał na miękutkim. Jesli mogę doradzić -zorganizujcie jakąś kołdrę i ze dwa koce. Ja wieczorkiem przywiozę "zabezpieczenie" (takie jak miał Maks czy ma Sandra ) by kołdra nie przemokła i na to dopiero połozycie koc - jak go posika będziecie mogły wyprać i wysuszyć . Mariola była wczoraj z maluszkiem na króciutkim spacerku, bym mogła mu sprzatnąc w boksie (*dobrał" sie do kołdry z nudów :razz: ) - chłopczyk wogóle nie umie chodzić na smyczy . Pilnie potrzebuje szeleczek (takich z taśmą na pleckach bo one pewniejsze), z obróżki może wysmyknąć sie , a łańcuszek zaciskowy bedzie go zbyt stresował i można nim "przyszczypić" szyjkę. O reszcie porozmawiamy w hotelu, bo pewnie sie zobaczymy.
-
W razie jakiejś potrzeby , problemów (których mam nadzieję nie będzie) jestem na miejscu w Krakowie :lol:
-
Umierająca młoda boksereczka w krakowskim schronisku
Faro replied to Faro's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Pamiętam, a wspomnienie porażki wciąż bardzo boli. ............. Planowałam , że jak wyzdrowieje to z Orzesza przyjedzie do mnie i u mnie zostanie ,mam wyrzuty sumienia że nie zdążyłam jej pomóc, że nie dostała prawdziwej szansy ...... , jedynym pocieszeniem teraz jest to. że jej miejsce w moim domu zajął Maks......... Może choć jemu sie uda. -
No własnie, inaczej by mnie juz zezarł , bo czasami "obściskując go" jestem tak nachalna jak ta wczoraj w samochodzie (hihihi)
-
....ale wtedy nadal by sie cieszył na widok miski a nie mój :razz: (już po spacerku i obiadku)
-
Pewnie, że nie oddam , szybciej sama stanę się szkieletorkiem od biegania po schodach niż oddam komuś Maksymilianka :evil_lol: Nie wiem ile mu jeszcze pisane życia , ale postaram sie by było ono jak najlepsze, z pewnościa nie zabraknie mu u mnie miłości i opieki - biegne więc do domku szykować jedzonko, bo to co Maksymilianek teraz najbardziej kocha to ...... jedzenie. Może kiedyś i na mój widok ucieszy się tak jak na widokmiski z jedzonkiem ....
-
[quote=fochistka;6501868.........on ma energię, czy jest słabiutki? ..... - niestety Maksio jest słabiutki i trochę nawet smutny, zupełnie nie ma w nim bokserzej radości Zastanawiam sie czy go coś nie boli, ale raczej nie , bowiem zupełnie zmienia się gdy na spacerku zobaczy kota - tak ciągnie chudzinka , ze aż jestem zdziwiona , że ma tyle siły. Podobnie jak dostanie kongo do zabawy - w parę minut zdemolowane posłanko i szaleństwa z zabawka na całego ..... Maks z pewnościa był bardzo skrzywdzony , pamietam jak zobaczyłam go pierwszy raz w schronisku - w życiu nie widziałam tak przerażonego boksera , cały drżał i kulił sie gdy po 20 min. podchoidził do mnie (a raczej do mięska) do kraty