-
Posts
6610 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by coztego
-
Nic nie robię. :roll: Kreska je chętnie wszystko co wrzucę do miski ;) Jej wszystko jedno czy suche, czy mięsko, czy ryba... Ale mnie nie jest wszystko jedno i wrzucam jej najczęściej domowe, gotowane jedzonko, smakuje jej niezwykle! 8)
-
Przepraszam bardzo, ale mój ojciec bierze capivit i bardzo mu pomaga! Tylko, że nie na łysienie 8) , ale na problemy ze skórą. Może wątpliwości wzbudza stosowanie go na łysinę... chociaż mój ojciec włosów ma bez liku więc może i tu działa ;)
-
Dlaczego nie zrobisz? Możliwości jest dużo i dlatego chodzimy do lekarzy, a nie leczymy się sami na podstawie wyników ;) Lekarz pewnie zna jeszcze jakieś objawy, widzi psa, może zajrzeć mu w oczy (oni tam widzą zażółcenie przy chorej wątrobie) itd... Myślę, że lekarz coś wymyśli. 8)
-
Kreska, kiedy jadła pięć razy dziennie i cztery razy dziennie to ostatni posiłek zjadała ok. 22:00, ostatni spacer był o 23:00 i bez problemów wytrzymywała do 6-7 rano (jeśli chodzi o spacer). I najmniejszych problemów ze snem nie miała. 8) Im później pies je, tym później zachce mu się kupkę (czyli dopiero rano), trawi ponad 8 godzin. A teraz jeszcze je 3 razy, rano ok. 8, popołudniu ok. 16 i wieczorem ok. 20. Ale popołudniowy i wieczorny posiłek powoli przesuwam i zmieniam dawki, bo niedługo będzie jadła 2 razy dziennie, rano ok. 8 i popołudniu (wieczorem) ok. 17-18. (taki mam plan ;) )
-
Testy testami, a uczulenie uczuleniem. Czasem wychodzi uczulenie na wszystko a żadnych oznak alergii nie widać, a czasem odwrotnie... :roll: Może jednak spróbuj zmienić dietę? Czym karmisz pieska?
-
A kilka dni temu, kiedy podzieliłam się z paroma osobami informacją, o tym, że niedługo wysterylizuję moją młodą, usłyszałam od każdej z tych osób: "Przecież suka musi mieć przynajmniej raz w życiu szczeniaki!" Mity wiecznie żywe a schroniska wiecznie pełne... :evil:
-
Flaire, Gratuluję! Cudowna opowieść. 8) Dużo zdrowia dla Wyżlicy! A co do łapy- ostatnio trafiłam w TV na pieska, który miał amputowane dwie łapy, przednią i tylnią z jednej strony. Żebyście widzieli jak biegał, skakał i hasał! Tylko jak chciał odpocząć, to szukał sobie jakiegoś oparcia :wink: Trzymam kciuki, żeby Wyżlica wydobrzała! Acha, jeszcze w temacie sterylizacji- sterylizacja matki Kreski odbędzie się w pierwszy weekend po świętach- najprawdopodobniej. Na szczęście nie będę musiała walczyć z wariatką Kreską i jej matką-rekonwalescentką równocześnie. Moja przyjaciółka zgodziła się, żebym u niej z rekonwalescentką kilka dni przemieszkała! Wszystko super- mieszkanie na parterze, w mieszkaniu spokój (tylko przyjaciółka i ja), i jeśli zaszła by konieczność przedłużenia rekonwalescencji- to nie ma sprawy. Niech żyje Przyjaciółka!!! :D
-
Ja też bym definitywnie odstawiła wszelkie kości. Przecież pies nie musi dostawać kości. A przy okazji, jak pisze Basia_D- zrób badania.
-
Opowiem Ci jak to było z moją Kreską... Też chodziłam za nią, pilnowałam, wyprowadzałam co chwilę, ale nie zawsze się dało upilnować. Psina niby wiedziała, że ma sikać na dworze, ale jak uświadomiła mi Flaire, nie wiedziała, że w domu sikać NIE WOLNO. Do czasu... Pewnego dnia, moja matka wróciła z pracy, wyprowadziła Kreskę, a Kreska wróciła ze spaceru i natychmiast się zesikała w domu. :evil: Matkę moją szanowną trafił szlag, chwyciła gazetę, przyrżnęła w czarny tyłek i.... Skończyło się sikanie. Jak ręką odjąć, ciemny łebek zrozumiał o co chodzi z tym sikaniem. Tu tkwi cała tajemnica, pies musi wiedzieć, ze w mieszkaniu nie wolno sikać. A co do sygnalizowania- każdy pies jakoś sygnalizuje, zwykle są to różne "mikrosygnały", które z czasem właściciel uczy się rozpoznawać. A jak nie umiesz rozpoznawać to spróbuj nauczyć Twojego psa numeru z dzwonkiem, który AnnaIK opisała tutaj
-
A to dlaczego? Nie mówię, że kastracja poprawi słuch 8) , ale zasadniczo jest dość "szczęśliwym" pomysłem.
-
Koniecznie surowo skarcić. Ewentualnie eksmitować z łóżka na stałe. 8) I cóż- jeśli psiak ma potrzebę wyjścia o 5 rano to należałoby zwlec się z łóżka i pieseczka odsikać na dworze. Ja wstaję codziennie o 6-tej, nie ma zlituj się, sobota, niedziela- jak tylko Kreska mnie obudzi- idziemy sikać. Jeżeli pozwalasz psu sikać w domu (bo nie chce Ci się wstać) to on się nie nauczy. Musi wiedzieć, że NIGDY NIE WOLNO sikać w domu. Moja Kreska ma 5,5 miesiąca i już nie sika wcale. W nocy wytrzymuje od 22:00 do 6:00. (Ostatni posiłek je o 20:00). Jak nas nie ma w domu to też nie sika. Jak zawsze przy wychowywaniu psa- najważniejsza jest żelazna konsekwencja.
-
Rocki- cierpliwości, nacieszysz się jeszcze szczeniakiem wystarczająco. Jeszcze nie raz będziesz miał go serdecznie dość :wink: Niech go matka trochę wychowa! Ja moje szczeniaki zabrałam od matki jak miały trochę ponad 6 tygodni, zabrałam bo musiałam, ale starałam się aby zostały przy matce najdłużej jak to było możliwe. Jeśli możesz- to poczekaj nawet powyżej 8 tygodnia. Dla Ciebie to chwila, a dla szczeniaka ogromna różnica. Widziałeś szczenięta tuż po porodzie-głuche i ślepe? Widziałeś jak zmieniają się praktycznie z dnia na dzień? U tych maluszków każdy dzień ma znaczenie.
-
anniaa, temat kości był dość dokładnie omówiony tutaj Chyba wszystkiego się tam dowiesz. 8)
-
1) Jeżeli piesek jest za gruby to trzeba go delikatnie i rozsądnie odchudzić! A sapanie skontrolować u lekarza- może mieć kłopoty z sercem, na przykład. 2) Swędzący pyszczek również powinien obejrzeć weterynarz. Czy są na pyszczku jakieś zmiany? A może coś nie tak wewnątrz pyska? Może zęby, może jakaś infekcja...
-
Jeśli go urwałaś to idź do weterynarza. :roll: Jak się nie ma wprawy w wyciąganiu kleszczy to lepiej tego nie robić osobiście. Wyciągnięcie kleszcza to bezbolesny moment, a wyciąganie "resztek" to już dłubanina.
-
Ja byłam wczoraj i nie spotkałam handlarzy. Nawet zdążyłam się pozytywnie zdziwić, że nikt wokół wystawy psiakami nie handluje, a tu prosze, jednak byli... :evil: I tak pewnie pogoda dała się wszystkim we znaki, także handlarzom, prawdziwa giełda zacznie się w lecie, kiedy będzie ciepło i słonecznie... :evil:
-
No pewnie, że należy zacząć jak tylko psiak do nas trafi! Małe szczeniaczki są bardzo żarłoczne i błyskawicznie łapią, co musza zrobić, żeby dostać smakołyka. :wink: Dwie 2-3 minutowe sesje naukowe dziennie i już psiak nauczony! Kreska w wieku 7 tygodni reagowała na swoje imię (przybiegała na zawołanie- w domu rzecz jasna), umiała już "siad" i "leżeć"! Teraz ma 5 miesięcy, przychodzi grzecznie na spacerach, uczy się chodzenia przy nodze, umie też "zostaw" i "przynieś". 8) Za to lekko ogłuchła jeśli chodzi o siad i leżeć... Taki głupi wiek ;)
-
O koninie było już wielokrotnie, jak wpiszesz do wyszukiwarki "konina" to Ci wyskoczą tematy. Np. tutaj było. Ja koniny nie podaję, ze względów światopoglądowych. To tak jakbym konia miała karmić psem... :roll: Ale poczytaj sobie, czemu nie... :wink:
-
Hmmm, ja nie karmię owcą, ale karmili znajomi, bo suka miała alergiczne wysypki ciągle. Karmili RC z jagninęciną. Nie wiem jak kupki i chęć jedzenia, ale alergia nie minęła po tej karmie. Za to ustąpiła na czas jakiś po przejściu na domowe żarło.
-
Przyjmuje się, że pies nie powinien jeść 12 godzin przed narkozą. (z ludźmi podobnie chyba) Z narkozą zwykle wiążą się wymioty, więc lepiej żeby żołądek był pusty (łatwo się zadławić, kiedy się wymiotuje będąc nieprzytomnym :roll: ) Alcia, jak łapka?!
-
Skibi-maleństwo doskonałe. Ela, dużo zdjęć Kiri poproszę, cudowna jest! :D
-
Robull, wy w Warszawie możecie sobie ćwiczyć, bo tam nie ma śniegu. U nas jeszcze 2 dni temu leżało chyba z metr śniegu, teraz się topiiiiii, więc wszędzie gigantyczne ilości błota. My tu inny klimat mamy... :roll: Gwarek, odezwij się co z torem? Powoli można by zacząć się umawiać. Myślę, że za jakieś dwa tygodnie będzie już w miarę sucho. :lol:
-
Ile razy dzienie ją karmisz? Podobno dobrze jest karmić tyjącego pieska przynajmniej 4 razy dziennie, żeby rozpędzić metabolizm... (oczywiście dzienną rację dzielimy na 4 porcje). No i dawaj trochę mniej skoro przy dziennej porcji tyje. A jakiej karmy używasz? Wydaje mi się, że lepiej się jeszcze wstrzymać z light, rok dla psa tej wielkości to jeszcze młodość ;)
-
Flaire, Ty jednak jesteś wielka, ja bym "gałęzi" z "galazu" nie wymyśliła ;) Flaire ma rację, żadnych gałęzi do gryzienia. Do gryzienia są gryzaki. Kreska za patykami biega i przynosi, ale nie pozwalam na żadne żucie. INA, spokojnie, Misiu się przyzwyczai. Myślę, że Tobie jest zdecydowanie ciężej go zostawiać bez Twojej troskliwej opieki niż jemu. Masz szczęście, że będzie musiał zostawać tylko na 4 godziny i w dodatku masz mamę w pobliżu, która do niego zajrzy. Jak ja zostawiałam mojego staruszka kiedy chorował, nie miał kto do niego zaglądać, umierałam z niepokoju... Na to wygląda, powolutku, tradycyjnie, nauczy się, jak każdy. ;) Radio, gryzaki, zasłonięte okna, albo przeciwnie- otwarty balkon (niedługo zrobi się ciepło-wiem, Misiu nie może siedzieć na mrozie). Może kup mu taką piłkę, którą się napełnia smakołykami? Powodzenia!Trzymam kciuki za Misia i za Ciebie! :thumbs:
-
Hmmm, jaka piękna Kaza... :wink: Już parę razy ludzie szukali tu weterynarzy na Śląsku, pozwolę sobie zacytować Aishe: "Pani doktor Schnajder, Gliwice, tel: 237-08-48, Doktor Jacek Cymbryłowicz, Gliwice, tel. 2705565 - sam ma Husky. Dotychczas zawsze wiedział jak pomóc, przy problemach skórnych Młodej był bardzo skuteczny (polecam)" Zwłaszcza ten drugi może się przydać... Z własnego doświadczenia mogę polecić jednego weterynarza w Zabrzu, ale skóry mojemu psu nie leczył... 8)