-
Posts
6610 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by coztego
-
Bo pracujemy! 8) Co to kurcze jest, Zagadkowa Niedziela? Gdzie te doły i inne miejsca w Chorzowie? Jak znajdę na mapie to odpowiem. :wink: A poza tym, chyba lepiej będzie spotkać na pogaduchy bez piesków? Zresztą jak kto lubi, ja pojawię się bez, bo zwariuję w podróży z moim szczęściem ;) A co do godzin, jak dla mnie może być juz od 17-tej. Jakoś się uwinę. Ale poczekajmy na resztę.
-
KIRI, Flaire uroda Waszych psów powoduje u mnie gwałtowne ataki zazdrości :lol: Ja chcę walijczyka!!! Albo Airedala!!! 8) Flaire, czy Misia już wróciła? I w ogóle, jak tam się sprawy mają?
-
Porozmawiamy o tym 8) :lol: :lol: Oj, Krecha też najbardziej zawzięta jest w wypłaszczaniu się kiedy nadchodzi jamnik, albo york. Jakby chciała im kawał zrobić, że niby taka malutka jak one ;)
-
To może przywiozę Ci moją, niech się czegoś pożytecznego od Twojej nauczy! U mnie wieczny POTOP 8) Już nawet nie wycieram tych podłóg po piciu, bo wiadomo, że jak tylko skończę ścieranie, natychmiast zachce się jej pić i znowu pół paszczy wody rozleje na pół mieszkania... :lol:
-
Może być i Real, ale ja nie sądzę, żebym dała radę w środę o 16:30. Nie da się spotkać w weekend? Jeszcze się zastanowię, przeliczę czas wyjścia z pracy, dojazdu itd... :roll:
-
Psiunia ma rację. Po prostu nie zostawiaj psa samego w ogrodzie, zawsze się przyglądaj co robi, i upominaj jeśli dobiera się do kwiecia. Z czasem się nauczy. Przecież to jego pierwsza wiosna w ogrodzie, tyle nowych smaków do poznania :wink:
-
A Ty lubisz wszystkich znajomych Twojej rodziny? Na niektórych pewnie też warczysz... :wink: Pies wie co jest grane, coś jest nie tak z tym człowiekiem, może się boi psów? A moze ma psa, którego zapach drażni Twoją?
-
Psu na starość nieco zmienia się psychika, tak jak i ludziom. Pamiętaj, że to już staruszka, szanuj i kochaj. Ja bym jej trochę odpuściła to wychowanie na stare lata. Nie chce przychodzić- to trudno, niech chodzi na smyczy, pewnie bieganie już nie jest jej ulubioną rozrywką? Nie sądzę, żeby na stare lata chciała rządzić, stare psy wiedzą, że już nie podołają roli przywódcy stada i raczej próbują się jej pozbyć niż uzyskać. A co do tej niechęci do wychodzenia z pokoju... Mój Pies, jak był młody to był indywidualistą, zawsze chodził swoimi ścieżkami, a na starość w podobnym wieku będąc jak Twoja, ciągnął do nas, układał się jak najbliżej nas, wiecznie przebywał w tym samym pomieszczeniu co my... I nam było z tego powodu bardzo miło. I to, że się wyprowadziłaś na pewno ma znaczenie. To jest dla suni ogromna zmiana, mimo, że ją odwiedzasz co dzień. Myślę, że to nie hierarchia się rozwaliła, tylko rozwalił jej się świat. Musi go sobie na nowo poukładać. Z moim psem miałam na starość tak, że nie mogłam na dwa dni wyjechać z domu (mimo, że zostawał u siebie, z rodzicami, z którymi przecież mieszkałam), momentalnie "znikał", przestawał jeść, wychodzić, tracił całą chęć do życia. Zazdroszczę Ci, że masz swoją Staruszkę. Ja za moim tak strasznie tęsknię....
-
Uwielbiam tę Galerię! Piękne macie pieski! :D Ela, kiedy nowe zdjecia Kiri? Na pewno już urosła i wydoroślała od ostatniego wstawienia 8)
-
Pilnuj tej wody bardzo. Sprawdzaj czy nie jest odwodniony. Jak nie pije to mu wlewaj po trochu strzykawką do pyska przez cały dzień. Podawaj mu też płyny w innej postaci (jeśli nie pije wody zbyt chętnie)- mój nie był zainteresowany wodą to dostawał rosołek. Mój pies miał podobne objawy przy chorej wątrobie. Wyniki nie wskazywały na jakieś poważne uszkodzenie, ale jednak coś było nie tak. Poprawiło mu się przy karmie wątrobowej, dobrze też się czuł kiedy jadł kurczaka z ryżem. Zawsze wlewałam mu duuużo rosołu, żeby się nie odwadniał. Dostawał osłonowe leki na wątrobę, najpierw "hepatil", potem "esentiale forte", a jak mi zaczął po esentiale wymiotować, musieliśmy odstawić to dostawał cos takiego, ułatwiającego trawienie. tabletki... na "S" nie pamiętam nazwy...ale dobrze działało. Aha, czasem też dostawał Debridat, taki syrop poprawiający pracę całego układu trawiennego. A może spróbuj u innego weterynarza. Czasem tak jest, że jednemu nie przyjdzie do głowy diagnoza, a inny od razu załapie o co chodzi...
-
Sadystka :wink: Nic się nia martw, psiak jest młody, zdrowy, wszystko pójdzie jak z płatka :)
-
Kiedyś szłam sobie z Kreską, z naprzeciwka zbliżał się duży piesek, na widok Kreski położył się na chodniku i czekał aż się Kreska zbliży, po czym radośnie do niej wyskoczył. 8) Kresce tak się to spodobało, że od tego czasu, jak tylko zobaczy nadchodzącego psa, momentalnie się kładzie na ziemi, nawet łeb układa płasko na łapach i czeka... Jak się nie może doczekać to podczołguje się co nieco, cały czas przyczajona, z łbem przy ziemi. Jak pies znajdzie się w zasięgu jej susu- wyskakuje jak z armaty i radośnie się wita z przybyszem. :lol: Widok jest komiczny, bo Kreska kładzie się nawet jeśli spostrzeżony pies jest kilkadziesiąt metrów od niej i leży cierpliwie aż do skutku, żadne namowy, czy pociągnięcia z mojej strony nie odnoszą skutku, leży jak zamurowana. Zawsze towarzyszy temu jakaś widownia- właściel nadchodzącego psa, przypadkowi przechodnie... Wszyscy przystają widząc przedstawienie jakie odstawia Krecha i śmieją się do rozpuku, a ja nie wiem gdzie się schować :oops: :ylsuper:
-
Absolutnie nienaganne! :wink: I my się z Tobą spotkamy z przyjemnością nie mniejszą 8) A poza tym: Gwarek, ja do Bytomia raczej autobusem, tramwajem albo samochodem, bo pociągiem w tę stronę chyba się nie da :roll: W każdym razie, dzięki za wskazówki, mam nadzieję, że uda się trafić. Zaraz sprawdzę to wszystko na mapie. Czekamy już tylko, aż się odezwie szeroko pojęta "reszta" :wink: Okolice końca kwietnia są ok, ale raczej w weekend, bo w tygodniu, po pracy trudno mi będzie czas znaleźć. :roll:
-
Czytam kolejne tematy o uszach na Dogomanii i nie daje mi spokoju jedna myśl: Ja nigdy nie czyściłam moim psom uszu, ani nie zakrapiałam żadnym płynem czyszczącym :o Szczerze mówiąc przed przyjściem na Dogomanię nawet nie wiedziałam, że takie płyny istnieją. 8) I nigdy nie miałam żadnych problemów z uszami, oczywiście, oglądałam je regularnie, zawsze były czyściutkie, ładne i zdrowe. Kiedy Mój Pierwszy był młody (a to było bardzo dawno temu ;) ) weterynarz powiedział nam, że zdrowo odżywiany pies ma zdrowe uszy (i czyste), oczy, skórę i sierść. I już! 8) Wiem, że zapalenie ucha się zdarza. Wiem, że niektóre psy ze względu na swą zawiłą anatomię potrzebują czyszczenia uszu, czy zakrapiania oczu. Ale nie wiem, czy takie zakrapianie i czyszczenie na wszelki wypadek (u psów które nie są z grupy podwyższonego ryzyka) nie jest sprzeczne z naturą. Czy te płyny nie burzą naturalnej flory bakteryjnej, która chroni psa przed grzybicami, obcymi bakteriami itp? :roll:
-
A kiedy wystawa? Może być spotkanie w Bytomiu, zaraz poszukam gdzie to jest (ten "Dąb" nie Bytom ;) ). Z pewnością jak się spotkamy i pogadamy to jest większa szansa, że sprawa nabierze rumieńców :oops:
-
A które to zębiska? Nie ma szans, że wypadną same? Kiedy psiak zmienił zęby? Może można jeszcze poczekać...
-
No, wtedy to dopiero będziesz miała pytań bez liku :lol: A tu wszyscy są chętni do pomocy, po to tu przychodzimy, żeby sobie wzajemnie pomagać :wink:
-
popieram na 100% taki np. Adolf H. uwielbial owczarki niemieckie. Buldog, byłam na 100% pewna, że ktoś to napisze. :baddevil: Pewnie, niektórzy źli ludzie też kochają zwierzęta, a nienawidzą tylko ludzi... Ale nie mieści mi się w głowie, że ktoś może być dobry i zwierząt nie kochać. 8) LAZY, spoko, spoko, przecież nie posłuchasz rad jakiś dogomaniaków, którzy Twojego mężczyzny na oczy nie widzieli! Wychowuj go cierpliwie :wink:
-
Z Zabrza. Podobnie jak Nitencja.
-
Rzeczywiście, temat co nieco przycichł, co jest KARYGODNE :nono: Sama się wyłączyłam z tematu za sprawą licznych problemów rodzinnych. Ale problemy problemami, faktem jest, że przyszła wiosna i należy się zabrać za sprawy organizacyjne. Z tego co wiem to raczej wszyscy na tym topiku myśleli o rekreacji. Chyba, że któryś z naszych psów okaże się wybitnym agilitowcem- wtedy się od zawodostwa nie wywinie ;) Nitencja, to chyba nie jest bardzo daleko, to Ruda Kochłowice, o ile się nie mylę. Ale z tego co pisał (a?) Gwarek, to jest w srodku lasu, więc trzeba dojechać samochodem.
-
Na opakowaniu jest dzienna dawka, tak? Ważne, żeby psiak tyle dostawał dziennie ile zalecają. A czy to zrobisz jednorazowo, czy podzielisz tę dawkę na wszystkie posiłki to chyba nie ma znaczenia. :hmmmm:
-
Właśnie sprawdziłam, moja ma miskę, tę na żarcie, 2 litry. I jest to naprawdę ogromna micha! Kreska dostaje niespełna połowę miski jedzenia, więc spokojnie możesz kupić trochę mniejszą. Myślę, że 1,5 l wystarczy Ci w zupełności. Ja kupowałam ją na Wystawie Psów, jakoś w tym natłoku towaru nie wydawała mi się taka duża, dopiero w domu zobaczyłam, że kupiłam miednicę :lol:
-
nenufar, jak napisał Buldog, takich tematów już tu było wiele, jak troszeczkę poszukasz to się dowiesz. Rozmnażanie kundelków, jak i psów "rasowych" bez rodowodu jest nieodpowiedzialnym debilizmem! :evilbat: Jak ktoś chce kundleka, to zapraszam do najbliższego Schroniska! Do wyboru do koloru! Albo do gazety, kilkanaście ogłoszeń każdego dnia o szczeniętach do oddania. Jak znasz kogoś kto chce kundleka, a nie ma skąd go wziąć to pisz, zaraz mu znajdziemy pieska! Jest o wiele za dużo, rozmnażanych przez idiotów kundelków, dla których nie ma domu. Każdy miłośnik psów znajdzie coś dla siebie. Zajrzyj na "Psy w potrzebie" zobacz ile piesków szuka domu, i jak trudno jest znaleźć rodzinę dla kundelka. Sama szukałam domu dla kilku piesków i wiem jak trudno znaleźć. Właściciele, którzy rozmnażają swoje kundelki, bo "takie śliczne i znajomy chciał szczeniaczka" zapominają o tym, że każdy psi miot to kilka szczeniąt, a zainteresowanie mają co najwyżej na jedno. A reszta- do schroniska, albo do lasu... :evil: Ja na przykład uwielbiam kundelki i zdecyduję się na kupno rasowego psa dopiero kiedy nie będzie kundelków, a wszystkie schroniska będą puste, najwyżej jakies pojedyncze, zagubione rasowce w nich będą. A wtedy wszyscy będziemy tak szczęśliwi, że z tego szczęścia wydamy fortunę na wymarzonego rasowca!
-
Ale picie z wiaderka chyba nie jest zbyt wygodne. A i tak nachlapie ile wlezie. Najpierw będziesz latać ze szmatą, a potem się przyzwyczaisz :lol: Poczytaj sobie tutaj co psy robią przy swoich miskach. A co do żarcia, moja ma podgumowaną miskę plastikową, ale taką bardzo porządną, ciężką (żeby nie latała po kuchni) i wielką, żeby nie wywalała żarcia podczas konsumpcji. (2,8 litra to chyba wielgachna micha, myślę, że spokojnie Ci wystarczy ;) )
-
Nie mieści mi się w głowie, że można wyrzucić do budy psa, który mieszkał ze mną domu?! Jeśli rodzice nie chcą zaakceptować klatki w domu, to nie chodzi im o zniszczenia tylko psa. Oni po prostu nie chcą Twojego psa w domu i przykro mi to mówić, ale jeśli wiedzą, że Ty tego psa kochasz i Tobie na nim bardzo zależy to powinni go zaakceptowac także w nowym domu. Nie mogą kazać Ci wybierać, albo oni i mieszkanie z nimi, albo pies. To zwykłe okrucieństwo i emocjonalny szantaż. Ja w takim wypadku wybrałabym psa, bo on nie każe mi wybierać pomiędzy osobami, które kocham, nigdy mnie nie zdradzi i nie zawiedzie. A Twój chłopak powinien stać za Tobą murem jeśli lubi tego psa i jeśli mu zależy na tym, żebyś Ty była szczęśliwa! To jakiś bałwan :evilbat: :evil: :evil: :evil: