-
Posts
6610 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by coztego
-
Cudownych sposobów chyba nie ma, jednym psom przychodzi to łatwiej, inne potrzebują więcej czasu. Zdarzył mi się kiedyś szczeniak, który nauczył się czystości zanim skończył 3 miesiące, wystarczył tydzień nauki i wszystko załapał... Musisz wychodzić z pieskiem tak często jak to tylko możliwe. Przynajmniej ja mam taką metodę- nie dawać jej okazji do sikania w domu. Czy chce, czy nie chce- co godzinę, 1,5 na spacer i trochę połazić za każdym razem, żeby psina zdążyła się załatwić. Jak siknie- pochwalić. W miarę upływu czasu zwiększać odległości między kolejnymi spacerkami. Cierpliwości, prędzej czy później się nauczy... :)
-
Mi też by nic takiego do głowy nie przyszło, gdyby nie to, że się z tym wielokrotnie spotkałam. Nawet u ludzi, którzy mają dwa psy, w obu niby są zakochani, a rasowemu kupują Royala, a kundelkowi chappi... Niestety... :evil: A co z mlekiem? Wiem, psie mleko ma zupełnie inny skład niż krowie i się to nie przekłada, jednak pamiętam z zamierzchłych czasów szczenięctwa mojego śp. staruszka, że dostawał dwa posiłki na mleku, trzy na mięsie? Jak dzisiaj się na to patrzy? A karma oczywiści będzie z wysokiej półki! Gdzieżbym moje maleństwo cudne kundelkowe mogła karmić jakimiś świństwami ;)
-
Tak się zastanawiam czym karmicie swoje znajdki? Kupujecie karmy z wysokiej półki "jak dla rasowca" czy poprzestajecie na tych gorszych- bo kundelki "nie są takie wydelikacone"? Mój śp. kundelek jadał głównie domowe jedzonko, jak był młody to jeszcze nie było u nas suchych karm i nigdy się do nich nie przyzwyczaił. A teraz czekam na sunię, która jeszcze jest przy mamusi i szykuję się już na zakup jakiejś extra karmy, żeby mi zdrowo rosła. Ale i tak pewnie głównie będę jej gotować, nie ma większej przyjemności niż patrzeć jak pies wcina to co mu ugotowałam ;)
-
Sunia jest tak zwanym mieszańcem owczarka niemieckiego, jest mniejsza od owczarka, czarna podpalana i przesympatyczna :) A maluszki wdały się w tatusia (kimkolwiek był :)) Są czarne z białymi wzorkami (skarpetki, krawatki, muszki itp)- cudne! Co do sterylizacji- jasne, że popytam, ale jestem dobrej myśli. Mój wet poddawał narkozie mojego psa w wieku 15 lat i wszystko poszło gładko, więc nie mam takiej schizy na tym punkcie ;)
-
He he! :B-fly: Muszę się podzielić z Wami tą wiadomością! Właśnie znalazłam weterynarza, który zgodził się wysterylizować "moją" sukę co najmniej 50 zł taniej niż mój znajomy! Znajomego chyba zamorduję, a temu pomnik ufunduję ;) Szukam dalej, mam jeszcze wiele lecznic do zwiedzenia... ;) :kciuki:
-
Dag- Pati Ci odpowiedziała, jest właśnie tak jak napisała. To na pewno ostatnie szczenięta tej suczki. Dziękuję Wam bardzo za zainteresowanie: dla szczeniaków udało mi się już znaleźć domy. Wolałam szukać z wyprzedzeniem, żeby nie było problemu na ostatnią chwilę. Są tylko trzy szczeniaki, więc poszło całkiem łatwo- psa bierze moja koleżanka z pracy- dla swojej sąsiadki, suczki biorę ja, jedną dla znajomego, drugą dla mnie. Pati, właśnie tak zrobiłam, kupiłam suchą karmę dla szczeniąt (Hill's), kazałam rozmaczać i idzie to dokarmianie całkiem dobrze. Na szczęście. :) Ale niepokój pozostaje i już nie mogę się doczekać kiedy będę miała maleństwo u siebie.
-
Może klatka? Poczytaj posty o klatkach...
-
Mój śp. pies nie mógł w ogóle jeździć samochodem- nigdy nie wymiotował, ani nic w tym rodzaju, ale całą drogę piszczał, wył, wariował.... Na dłuższą metę było to nie do wytrzymania... Być może to dlatego, że nie był przyzwyczajony od małego.... Naprawdę wymiotowanie to pikuś, przy takiej aferze jaką mój psiak potrafił urządzać. ;)
-
To chyba faktycznie zależy od składy śliny: Mój śp. staruszek-pies nigdy nie miał czyszczonych zębów (odgryzłby rękę czyszczącemu- kochana psinka:)), a do 14 roku życia nie miał ani śladu kamienia. Zęby jak u młodzika! Dopiero na starość zaczął mu się kamień osadzać, też w niewielkich ilościach.
-
Poszukaj w topicach, ten temat był niedawno poruszany. Z tego co czytałam, to nawet się zdarza, że ojciec kryje córkę, więc dalsze pokrewieństwo chyba nie przeszkadza. Nawet znalazłam Ci ten topic: http://www.dogomania.pl/index.php?name=PNphpBB2&file=viewtopic&t=5720
-
Ja też jestem przyzwyczajona do "chuchania i dmuchania" i dlatego ta sytuacja mnie tak cholernie stresuje. Usiłuję sobie wytłumaczyć, że wszystko będzie dobrze, bo sunia już nie jeden miot odchowała i to z gorszą opieką niż ma obecnie. A wiem, że suki sobie radzą w znacznie gorszych warunkach niż ta moja. Ta ma elegancką, ocieploną budę, duży, czysty kojec i jest regularnie, dość dobrze karmiona. I weterynarz był u nich, obejrzał rodzinkę, odrobaczył i chwalił, że świetnie maluszki wyglądają i sunia też. Więc liczę na to, że wszystko pójdzie dobrze. Już niedługo... Zresztą w miarę jak szczeniaki rosną i przyzwyczajają się do dokarmiania- będzie coraz łatwiej. W każdym razie staram się im pomagać jak mogę.
-
Sunia-mamusia będzie karmiona jak należy, to akurat jest pewne. Ona ma opiekę. Tylko osoba, która się nią zajmuje nie radzi sobie zbyt dobrze z dokarmianiem maluszków. Usiłuję ją przeszkolić, ale ciężko idzie ;) Mam nadzieję, że z każdym dniem maluszki będą się przyzwyczajały do karmienia i będzie coraz łatwiej.
-
Niestety nie mogę sama ich odwiedzić w czasie weekendu. Choć jeśli będzie to konieczne to odłożę swoje plany i pojadę zobaczyć co tam słychać. Przez tą psią rodzinkę z nerwów nie sypiam już od miesiąca! :) Ale jestem dobrej myśli, sunia-mamusia sobie świetnie radzi. Postaram się poczekać z zabraniem ich tak długo jak to będzie możliwe. Nie chcę mieć suczki ze skrzywioną psychiką, tym bardziej, że będzie dość duża. Wystarczy, że nie mam pojęcia jak ją nazwać... :wink:
-
Jeśli dotychczas były dobrze karmione przez matkę, ale zaczęto wprowadzać dokarmianie, a teraz np. przez trzy dni nikt by ich nie dokarmiał- matka nie będzie miała problemów? Nie chcę ich zabierać, widzę jakie są jeszcze maleńkie i jak potrzebują matki, tylko troszeczkę się o nie boję... Jedno z tych szczeniąt ma być moje i naprawdę zależy mi, żeby wszystko odbyło się jak najlepiej!
-
Opiekuję się trójką szczeniąt. Wczoraj skończyły 4 tygodnie, jak na razie wszystko idzie dobrze, są zdrowe, dobrze odżywione przez matkę, właśnie zaczęto je dokarmiać. Jednak nie przebywają w zbyt dobrych warunkach, są razem z matką w budzie, w kojcu. Boję się, że przez weekend nikt nie zadba o ich dokarmianie. Wiem, że optymalny wiek do zabierania szczeniąt od matki to 7-8 tygodni, w wyjątkowych przypadkach można je zabrać po 5 tygodniu. One pięć tygodni skończą w przyszły wtorek, czy mogę je zabrać przed weekendem, kiedy będą miały 31 dni? Czy lepiej poczekać, dac im jeszcze kilka dni przy matce????
-
Mój mieszaniec nie znosił dalmatyńczyków. Jak tylko widział gdzieś na horyzoncie czarne plamy na białym tle- dostawał ataku szału. Ja też nie przepadam za tą rasą... ;)
-
Mój pies burzy się nie bał, chyba że gruchnęło gdzieś blisko i szczególnie mocno, wtedy trochę się niepokoił. A w Sylwestra wszystko zależało od nas, jeśli my byliśmy zbyt zaaferowani fajerwerkami, staliśmy w oknie i podziwiali, to pies się strasznie denerwował każdym wybuchem, latał i szczekał jak oszalały. A kiedy siedzieliśmy w pokoju, jakby nigdy nic, rozmawiając i zagadując z lekka psa (ale bez nadmiernego pobudzania go), siedział w miarę spokojnie. Myślę, że najważniejsze jest zachowanie spokoju, żeby pies wiedział, że nic się nie dzieje złego. Uciszanie go i uspokajanie wprowadza tylko dodatkowy zamęt i nerwowość.
-
A w jakim wieku jest ten psiak? I skąd go masz? Gdzie przebywał przed przyjściem do Was?
-
No to masz fajnie, ze się normalnie zachowuje. Zwykle to właśnie zachowanie dziwaczne jest najbardziej uciążliwe dla właściciela. Ale weterynarza i hormonów nie unikniesz, z tego co wiem.
-
Jeśli ma mleko to już powinna dostać leczenie hormonalne. Z tego co wiem nie ma innej rady. Do tego należy zabrać jej wszystkie zabawki, żeby nie miała czemu matkować, dbać, żeby miała dużo ruchu. Jeśli w tak młodym wieku ma ciążę urojoną to na 90% będzie się to powtarzać przy każdej cieczce. Ratunkiem może być pokrycie, ale nie daje żadnej gwarancji, najskuteczniejesza- sterylizacja. POwodzenia!
-
Mojego psa zawsze wnosiłam i wynosiłam z pociągu. Nawet jeśli odległość nie jest duża, to ażurowe schodki powodują u psa lęk i nie bardzo radzi sobie z takim skakaniem, zwłaszcza, że sam pociąg jest stresujący. Kiedyś na krakowskim dworcu wyciągałam jednej pani dalmatyńczyka spod pociągu, skoczył, ale nie trafił tylnymi łapami na schodki. Na szczęście nic mu się nie stało, skończyło się na strachu. Moim zdaniem nawet duże psy należy wnosić, a przynajmniej podsadzać przy wsiadaniu. Wysiadanie zwykle jest łatwiejsze, pies się cieszy, że wreszcie może wyskoczyć na otwartą przestrzeń.
-
Moze trzeba z nim częściej wychodzić. Być może nie sika z radości, że idzie na spacer, tylko dlatego, że już nie może wytrzymać. Niech spróbuje przez jakiś czas wychodzić z nim bardzo często, nawet z "pustym pęcherzem", jeśli będzie pozytywny efekt, powoli z biegiem czasu będzie redukować ilość wyjść.