-
Posts
6610 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by coztego
-
Jaki misiowaty Misiek! :lol: Ale łapska ma jak mały niedźwiedź! ;) Piękny jest, maść ma cudną! Fantastyczna mieszanka Ci wyszła! :) A jak się wychowuje taka mieszanka?
-
Dziewczynki, wy tu gadu-gadu, a chłopak czeka pewnie na odpowiedź! ;) Wojtek, Już dawno powinieneś ją trymować. 8)
-
Oczywiście, że "co ich to obchodzi" i nie zniechęciłyby mnie żadne reakcje... Tylko zastanawiam się czy w ogóle są jakieś dziwne reakcje? ;)
-
Toffi, z tego co kojarzę z innych postów, Twój psiak ma dopiero ok. 2 m-cy? To jeszcze ma czas na jedzenie z umiarem ;) Staraj się jej nie przeszkadzac przy jedzeniu, nie stać nad miską, nie obserwować jej cały czas. Niech wie, że może jeść spokojnie i nikt jej nic nie zabierze, nikt jej nie przeszkodzi. Moja też była potwornie łapczywa, teraz ma 3,5 m-ca i wciąż wsuwa wszystko błyskawicznie, jednak już troszeczkę wolniej, czasem podniesie mordę znad miski, rozejrzy się dookoła... Widzę postępy, już nawet jak podchodzę do niej kiedy je, nie zwraca na to uwagi. A jeszcze niedawno kiedy podchodziłam to rzucała się na jedzenie jeszcze bardziej nerwowo... :roll: Ze względu na tempo jedzenia, wciąż dostaje suchą karmę namoczoną.
-
Dziewczynki spokojnie, nie nerwowo ;) Uziluna ma chyba taki sposób wypowiadania się... ;) Myślę, że chlebek w niewielkich ilościach jeszcze żadnego psa nie zabił. My tez nie zawsze jemy to co zdrowe. Swoją drogą, białe pieczywo jest ogólnie niezdrowe, a tym bardziej świeże i ze smalcem ;), a jednak mało kto potrafi sobie tego odmówić. I nikt nie myśli wówczas o swojej wątrobie. Niech pies też ma jakies przyjemności, nawet jeśli nie są w 100% zdrowe! Tak to już jest z przyjemnościami, że w nadmiarze szkodzą... Kto próbował ten wie :lol:
-
Proszę o pomoc - rodzice sabotują wychowanie szczeniaka
coztego replied to Hugo's topic in Wychowanie
Marta, staraj się być konsekwentna w wychowaniu, pies będzie wówczas Tobie posłuszny. Może kiedy reszta rodziny zobaczy, że pies wykonuje Twoje polecenia to zrozumieją, że masz rację! Ja też nieco mam problemów z moją rodzinką, ale kiedy widzą, że moje metody odnoszą skutek, przestają się śmiać. Sami chcą, żeby była posłuszna, bo wyrośnie z niej duży pies. Tylko różnica jest taka, że jestem dorosła, tylko mieszkam z rodzicami, a pies jest mój i ze mną się w przyszłości wyprowadzi, więc to ja za niego odpowiadam. Ale najchętniej bym się wyprowadziła już i spokojnie sobie sunię wychowywała po swojemu :roll: -
Bożesztymój! Już się boję. Moja będzie miała wtedy pół roku, trochę się obawiam jak to będzie z posłuszeństwem :roll: Chyba wszyscy liczymy na to, że to nie słomiany zapał i mam nadzieję, że się spotkamy w Borderkowie! :D Swoją drogą, ciekawe dlaczego nie chce nam umożliwić majsterkowania :beerchug: A może się umówimy na podziwianie Pecolda w Katowicach (gdzie pewnie i tak wielu z Was będzie wystawiać?) i przy okazji trochę pomajsterkujemy :lol:
-
A skąd wziąłeś takie fajne zabaweczki? Chyba dobrze sobie wyobrażam materiał z którego zostały zrobione :roll:
-
ingridir, a karmisz tego psa czasem :lol: Zobaczymy jak moja będzie szamała zabawki jak trochę podrośnie. Jak na razie ma sznurki już chyba ponad miesiąc i wciąż wyglądają całkiem nieźle, podobnie z jeżykiem- wcale nie jest nadgryziony (tylko właśnie taki okrągły, nie podłużny z pyszczkiem ;) ) Zresztą, póki pies zjada i mu nie szkodzi to pół biedy. Ale znam psiaka, który o mało co nie przejechał się na tamten świat po połknięciu piłki. Utknęła mu w przewodzie pokarmowym, na prześwietleniu nic nie wychodziło, pies czuł się coraz gorzej... Gdyby nie lekarz, który zdecydował się psa "otworzyć" to marnie by było...
-
Linka, Ja rozumiem, ze ryżowy chlebek jest paskudny, ale karmienie psów chomikami to "lekka" przesada :lol:
-
Ja mojej do gryzienia kupuję to co zjadalne, czyli uszy, kości z jelit lub ścięgien... A do zabawy staram się kupowac takie rzeczy, których nie przegryzie, albo których nie chce gryźć. :fadein: Z gumy ma taką piłkę-jeżyka, której nie próbuje gryźć bo nie jest to zbyt przyjemne ani poręczne. A do rzucania i szarpania ma takie sznurki dla psów, które nawet kiedy je przeżuwa, nie rwą się za bardzo i jeśli nawet zjada to tylko drobne nitki... Tych wszystkich gumowych kości czy kiełbasek, nie kupuję, bo wiem, że tę gumę zeżre. :wink:
-
Marcin, bardzo mądre słowa! Wezmę sobie do serca kiedy zacznę moją uczyć przychodzenia bez smyczy. 8) No właśnie, jak to jest z początkami? Moja na razie chodzi na smyczy, bo przed nami ostatnie szczepienie jeszcze. Ale trochę się boję jak to będzie kiedy ją puszczę... :roll: Niby mnie słucha, w domu, bez względu na to czym jest zajęta- momentalnie przybiega kiedy ją zawołam. Na dworze, na smyczy, też nie mam specjalnych problemów, zwraca na mnie uwagę, reaguje na polecenia (głównie "zostaw" ;) ), ale szczerze się boję ,jak się zachowa kiedy pierwszy raz odepnę smycz i mała poczuje przestrzeń...
-
A Twój Azziru jest kastrowany? Ja nigdy nie kastrowałam żadnego psa i nie mam doświadczenia w tej dziedzinie, ale czytałam u Fisher'a chyba, że jeśli są dwa psy w jednym domu, które walczą, to powinno się wykastrować tego mniej dominującego, żeby się łatwiej podporządkował. A zostawić tego silniejszego... :roll:
-
Moja mała dałaby sie pokroić za suchą piętkę chleba- to jej ulubiony gryzak-smakołyk. I raz dziennie kawałek takie piętki dostaje. A mój staruszek czasem dostawał chleb do jedzenia jako wypełniacz, ale bardzo sporadycznie, ze 3 kromki. Kiedy nam strajkował strasznie z jedzeniem- to było jego ulubione i nigdy nie odmówił. :wink:
-
Przyznam, że nie do końca rozumiem co masz na myśli? :roll: Myślę, że dla postronnego obserwatora, dogomaniacy na przykład, tez mają sekciarskie zapędy... Tylko psy i psy... :wink:
-
Rikosz nic się nie bój. Na prawdę niewiele psów wyje kiedy zostają same w domu. ;) A poza tym, przeczytałeś i już wiesz jak temu zapobiegać :lol:
-
No też się nad tym zastanawiam... :roll: Mój Pierwszy nie miał takich zapędów, więc nie wiem jak to rozumieć... 8)
-
Aga, Trzymam kciuki za sunie! ;) Pisz stale jak się ma! Niech to będzie topic poświęcony pomyślnym sterylizacjom naszych suczek! :D
-
Na szczęście teraz jest dużo śniegu, więc oczywiście wcina śnieg. To mi zupełnie nie przeszkadza, niech sobie je jak lubi... zwłaszcza jakieś grubsze, zbite grudy lubi pochrupać ;) Ale jak przyjdzie odwilż, znowu się zajmie ziemią- cholera! :wink:
-
U mnie po sąsiedzku mieszka taki wyjący jamnik. Weterynarz doradził, żeby mu towarzystwo jakieś sprawili, np. królika. Więc dokupili tego królika (zdesperowani, bo sąsiedzi się skarżyli wkółko), no i mieli, królika i... wyjącego psa! :D Przychylam się więc do przedmówców- psa wymęczyć przed wyjściem i dać coś solidnego i smacznego do gryzienia. (w każdym razie nie kupuj królika ;) ) A swoją drogą, wszyscy się przyzwyczaili do tego wyjca... Już nikt się nie skarży :D
-
Może nikt nie szkoli, a może nikogo takiego nie ma na dogomanii ;) A może spróbuj zadzwonić do ZK w Wałbrzychu i zapytaj o szkolenia. :roll:
-
Właśnie tak myślałam ;) Moja jest jeszcza mała, ale jak jej zapinam obrożę to szaleje, gryzie, przewraca się na plecy... :roll: Zaczęłam jej dawać smakołyka przy zapinaniu i teraz już nawet jak jej nic nie dam to siedzi w miarę spokojnie... :)
-
Do mnie przyszła parka na początku, miałam imię dla psa wymyślone (piękne skandynawskie imię: Magnus), a na suczkę jakoś nie miałam pomysłu. Ale psiaki przyniosły imiona ze sobą- pies został Tasmanem (po prostu inaczej się nie dało- wyglądał jak diabeł tasmański), a sunia została Kreską (też inaczej się nie dało, kiedy zobaczyliśmy białą kreskę na jej czarnym podbrzuszu ;) ). Tasman poszedł do swojego domku, gdzie został Tasmanem. A moja Kreska bywa: Kreseczką, Kresiunią, Kresią, Krechą, Krechutem, albo Suką (w chwilach złości). Podobno na początku powinno się konsekwentnie używać jednego imienia (bez zdrobnień ;) ), żeby pies się przyzwyczaił szybko. A potem to już produkcja leci samoczynnie ;)
-
A dajesz jej smakołyka jak przybiega?
-
Cally, ja próbowałam piszczeć jak moja mała mnie gryzła- pomogło za pierwszym razem. po prostu tak się zdziwiła co za odgłos wydaję, że aż przestała gryźć ;) Ale przy każdym następnym moim piśnięciu- coraz mniej zwracała na to uwagę i gryzła jakby nigdy nic ;) Ale gryzie coraz mniej, ma 14 tygodni. Najskuteczniejszym sposobem okazało się lekkie zaciśnięcie pyska kiedy zaczyna się bawić w gryzienie. Odstawiam ją od ręki i łapię za kufę (na tyle delikatnie, żeby jej żadnej krzywdy nie zrobić i na tyle mocno, zeby nie mogła pyska otworzyć). Chwilę przytrzymuję, jak piśnie to puszczam, a ona już nie gryzie... Przez jakiś czas :lol: