-
Posts
2423 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by SH
-
Określenie "klasyczny" i "współczesny " odnosi się do umaszczenia :) "Kolorowe klasyczne" są szpice maści czarnej i czekoladowej/brązowej natomiast "kolorowe współczesne" to umaszczenia np. pomarańczowe, wilczaste, sobolowe, kremowe, podpalane, błekitne i...np. łaciate :roll: Szpice duże występują tylko w umaszczeniu białym oraz kolorach klasycznych (czarny, czekoladowy). Szpic wilczy to odrębna "rasa" (jest większy od szpica dużego). Szpice średnie i małe występują w umaszczeniu białym, kolorach klasycznych i kolorach wspólczesnych. Z takim podziałem spotykamy się na ringach wystawowych podczas oceny. Szpice miniaturowe, nazywane pomeranianami są oceniane razem bez względu na umaszczenie (wszystkie umaszczenia są dopuszczalne; w USA zdarzają sie nawet pomeraniany pręgowane :o )
-
Podczas spaceru zerwała się linka w bębnie smyczy automatycznej. Nagle "uwolniony" pies ruszył przed siebie... wprost na drogę, pod koła samochodu... :cry: Wataha składał się pewnie z trzech 5 miesięcznych szczeniaków, nieprawdaż? :wink: Ja też świetnie pamiętam uroczą sunię, która ugryzła 8 tygodniowe szczenię (prowadzone na smyczy!) mimo, że była prowadzona na smyczy przez równie uroczą nastolatkę w towarzystwie taty :wink: Nie przewidzieli oni niestety, że ich kochana suczka może mieć tak "krwiożercze" instynkty, bo nie miała wcześniej kontaktu z takim maleństwem. Do zestawu : refleks, oczy dookoła głowy, smycz i teren wolny od niepowołanych stworzeń, dodała bym jeszcze odrobinę wyobraźni i wiedzy o psychice i etologii psów Prawidłowa socjalizacja => słowo wytrych. A co się pod nim tak naprawdę kryje?
-
W miniony wtorek zadzwonił do katowickiego oddziału ZK pewien facet, który chciał oddać sunię husky bez papierów. Niestety jako przedstawiciel "firmy" dla papierowców mogłam mu doradzić jedynie kontakt z dogomanią i stroną adopcyjną zaprzęgowców. Nie wiem czy skorzysta z tej możliwości :-? Sunia ma 3 lata i (cytuję właściciela) "jest AGRESYWNA :o w stosunku do teściowej, a poza tym nam "młodym" ma urodzić się dziecko, więc sama Pani rozumie..." NIE! NIE ROZUMIEM! :evil:
-
Każdy odpowiada za los , zdrowie i życie swojego psa/psów. Każdy ma prawo wybrać sposób w jaki dba o powyższe sprawy. Nike's nigdy nie był puszczany luzem poza ogrodem i... zginął pod kołami samochodu mimo, że był prowadzony na smyczy!!! Niestety znam kilka innych przypadków śmierci psów pod kołami samochodów, które nie wynikały z tego, ze psy były puszczane lecz ich przyczyną było nagłe uwolnienie się z obroży... awaria karabińczyka... puszczenie szwu itp. Oczywiście wiem, że pies prowadzony całe życie na smyczy jest potencjalnie bezpieczniejszy niż ten, który bywa puszczany (we właściwym do tego miejscu i po odpowiednim wychowaniu). Chcę tylko uświadomić niektórym, że życie na smyczy również nie daje 100% gwarancji na uniknięcie tragicznej śmierci :( Daje natomiast złudzenie, że tak jest :evil: A ubocznym skutkiem "czarodziejskiego myślenia" bywa brak wychowania psa do bezpiecznego życia poza uwięzią :(
-
Jak to fajnie zajrzeć czasem w ten topic, na którym pojawiają się od jakiegoś czasu tak dobre wiadomości :D Tak trzymać :klacz:
-
Z tego co wiem to spore grono hodowców prowadzących tzw. małe, domowe hodowle (1-2 suczki) biega ze swoimi psami. Oczywiście większość rekreacyjnie :) Po prostu Ci ludzie mają na to czas i ochotę. Dużo gorzej wyglada to w tzw. dużych hodowlach (kilka suczek + reproduktory), a całkiem kiepsko w wielorasowych "farmach" :( A to, że można biegać i biega się nawet z championami widać świetnie m.in. na stronie http://www.siberian-husky-austria.org/, do której link wstawiłam niedawno w topicu "linki do stron o sh..." Znam również w Polsce podobne przykłady :) Racja! Tylko skąd ma być wiadomo, że pies ma chęć/zapał do pracy w zaprzęgu skoro nigdy nie miał na sobie szelek :-? Jak się przekonać o "prawdziwym" charakterze psów, które od szczenięctwa były przygotowywane do pokazywania się w ringu i karcono je za wszelkie przejawy ciągnięcia oraz "nadmierny" entuzjazm?Powtarzam wszystkim i wszędzie, że tym czego przede wszystkim musi nauczyć się husky jest to, że obroża=spacer i posłuszeństwo, a szelki=praca/ciągnięcie. A mimo to nadal spotykam mnóstwo psiaków maszerujących po parku lub w miescie właśnie w szelkach :roll: I są to zazwyczaj osoby, które z internetu, książek lub o zgrozo :evil: od hodowcy dowiedzieli się, że najważniejsze dla husky są szelki, bo wtedy pies nauczy się dobrze ciągnąć :o Robią tak nawet wtedy, gdy wcale nie mają ochoty uprawiać sportu zaprzęgowego :-? Po prostu paranoja :evilbat:
-
:o Czukcze mieli po prostu psy zaprzęgowo-pociągowe, które selekcjonowali wyłącznie pod kątem użytkowości. Rasę w obecnej formie stworzyli (m.in. na bazie psów Seppali) ci okropni amerykanie :evilbat: (cytuję bez pytajnika, bo to chyba jedna z literówek :-? )Z tym się niestety nie mogę zgodzić :( Zdolny, ale nieprzygotowany kondycyjnie pies może sobie zrobić krzywdę podobnie jak człowiek, który jest przecież "zdolny" do biegania, ale jeśli całe życie spędził w przysłowiowym fotelu to nie można go "z marszu" postawić na bieżni. Sport wymaga pracy/przygotowania. Temperament husky został zmieniony m.in. dlatego, że "rasowość" jest głównie wytworem hodowców=wystawców, a dla nich liczy się głównie eksterier i "miły", nieuciążliwy dla właściciela, charakter. I masz do tego pełne prawo :D A ja pozostanę przy swoim tzn. według mnie husky potrzebuje przede wszystkim towarzystwa ludzi i innych husky oraz rozmaitych form aktywności w tym towarzystwie. I lepiej aby biegał po torze agility lub startował w zawodach obidience niż "gnił" w ogrodowym kojcu wyciągany tylko na "trening" prz rowerze :) Husky to jednak przede wszystkim PIES :D
-
Małe i miniaturowe są słodziutkie, ale chyba jednak troszkę za małe :wink: Acha i sprawdziłam we wzorcu dopuszczalne umaszczenia dla średniaków i małych szpiców. Okazało się, że pod pojęciem "inne" w umaszczeniu kolorowym współczesnym mieszczą się m.in. czarne podpalane oraz łaciate :o Czyli wszystko jest OK z tym czarno-białym szpicem średnim, który był zgłoszony do Katowic i Łodzi :) A oto szpic średni black & tan oraz łaciaty
-
A teraz coś dla matrix'a :wink: Średniaki kolorowe klasyczne średniak kolorowy współczesny - kremowy średniak kolorowy współczesny - pomarańczowy z nalotem średniak biały
-
:laola: Oto grupa dużych szpiców niemieckich czarnych :D oraz strona pełna linków do hodowli szpiców niemieckich wszelkich romiarów i umaszczeń. http://www.deutsche-spitze.de/index1.htm W tym dwie hodowle dużych czarnuchów :B-fly: http://www.spitze-eifelselfkant.de/Kauthen.html http://www.spitze-eifelselfkant.de/Bessarabien.html
-
Pisząc o "maniakalnych zaprzęgowcach" nie miałam na myśli Ciebie metros, bo jesteś jedną z tych osób, które mają ogromną wiedzę i zwiazaną z tym tolerancje na odmienność poszczególnych ludzi i zwierząt :D Jednak będę sie upierać, że niestety większość głoszonych na tym forum poglądów dotyczących potrzeb husky i innych ras północnych jest kompletnie nieobiektywna a chwilami wręcz radykalna :( I proszę zwrócić uwagę , że "większość" a nie "wszystkie". A teraz pomarudzę kolejny raz na temat wzorca :evilbat: "zdolny do wykonywania swojego pierwotnego zadania psa pociągowego i ciągnięcia lżejszych ładunków w umiarkowanym tempie na dużych odległościach" Zacznę od słowa "zdolny" => to znaczy ma taką budowę anatomiczną i odporność fizyczną, że może to "coś" wykonywać, a nie że to wykonuje na codzień!!! A już kilka słów dalej jest napisane, że było to zajęcie pierwotne, czyli teraz już nie jest tak użytkowany!!! Podobnie stało się z wieloma rasami np. ze sznaucerami, które pierwotnie były pospolitymi szczurołapami, a obecnie są psami głównie do towrzystwa ( i szkolenia sportowego :wink: ). Poza tym istotą pierwotnego użytkowania husky nie były biegi sprinterskie lecz (umownie) średnio- i długodystansowe. Dlaczego teraz siberiany biegają głównie w sprintach? Taka forma użytkowania sportowego jest najtańsza i najbardziej dostępna dla ogółu właścicieli tych psów. Mozna by się jednak uczepić tego, że nie jest to "pierwotne użytkowanie", a więc jest niezgodne z przeznaczeniem rasy :o :evilbat: ZDOLNOŚĆ nie znaczy KONIECZNOŚĆ Z całą resztą rozważań o potrzebie ruchu, zajęcia, pracy, ćwiczeń czy jak to ujmiemy w zasadzie się zgadzam. Powinno się jednak cały czas pamiętać, że KAŻDY PIES, NAWET TEJ SAMEJ RASY, JEST INNY i może się realizować w zupełnie innych rodzajach aktywności. Dlatego tak bardzo irytuje mnie "manaiaklne" wręcz podcinanie skrzydeł osobom, które znalazły taką "inną" formę pracy ze swoim alaskanem czy husky przez osoby, które nie chcą, nie mogą lub nie potrafią w ten sposób pracować z własnym psiakiem. Znam charty, które startują z sukcesami w agility i konkursach posłuszeństwa... czy to znaczy, że przestały być chartami -> psami do pościgu za zwierzyną? I nie oszukujmy się - zdecydowana większość ludzi jest wzrokowcami i to właśnie uroda psa jest najczęstszym motywem zakupu predstawiciela danej rasy. Rekordy popularnosci biją zwykle przedstawiciele ras, które występują w reklamach tv czy prasowych oraz w filmach. Pamiętacie chyba "wysyp" dalmatyńczyków po filmie Disney'a :evil: Czy ktokolwiek ostrzegał nabywców uroczych szczeniąt, że jest to trudna i wymagająca rasa :-? Ile z nich trafiło potem do schronisk? Głównym problemem jest nie rasa lecz brak kultury kynologicznej naszego społeczeństwa - kiepściutka wiedza o potrzebach psa (każdego!) i konieczności odpowiedzialnego wychowania (nawet maleńkiego mieszańca):evil:
-
=> "cerny nebo hnedy" to nic innego jak "czarny lub brązowy" czyli "kolorowy klasyczny". A ponieważ brązowe szpice są jeszcze rzadsze niż czarne, bo kolor jest recesywny, to pewnie ów duży szpic był czarny :D Czy mogę prosić o pełne dane psa w tym płeć oraz adres właściciela na priv?
-
:roll: Całe forum jest pełne irytujących wypowiedzi w tej kwestii np. ... co to za husky, który nie ciągnie... ... "zaprzegowiec" bez chęci do pracy to nie jest prawdziwy "zaprzęgowiec"... ... po co uczyć husky/malamuta chodzenia przy nodze skoro on ma ciągnąć... itd, itp Jest tego mnóstwo :evilbat: A na dodatek niemal każda próba pochwalenia się, że malamut lub husky świetnie radzą sobie jako psy niezaprzęgowe spotyka się z krytyką :(
-
Z tego co wiem to wzorzec nie zawiera umaszczenia łaciatego u średniaków :-? Ale podobny o ile nie ten sam szpic był zgloszony na Katowice 2003 - sprawdzę to w katalogu jak wrócę do domu. Wszelkie umaszczenia są dopuszczalne tylko u miniatur. Pozostałe rozmiary ocenia się z podziałem na białe, kolorowe klasyczne ( czarne i czekoladowe) i kolorowe współczesne ( pomarańczowe, sobolowe, wilczaste itp, ale jednomaściste ). :D A jakiej maści?
-
Qrcze ani śladu po dużych szpicach niemieckich w naszym oddziałowym archiwum :( Są za całkiem liczne jak na te rasy ilości wilczych, małych i miniaturowych :) Pozostało mi dotarcie do najstarszych zapisków w księgach miotów oraz przeglad katalogów wystawowych. Ciekawe czy tam coś znajdę :roll:
-
Nie martw się zakla :) Problem z "maniakalnymi zaprzęgowcami" wraca na tym forum jak bumerang :evilbat: Dla niektórych malamut czy husky jest przede wszystkim PSEM, czyli towarzyszem człowieka. Dla innych pozostanie "urządzeniem" do ciągnięcia, mimo że twierdzą iż tak nie jest. Psu należy się opieka i wychowanie oraz odpowiednia porcja ruchu w towarzystwie człowieka. A zdaniem "maniakalnych zaprzegowców" malamut czy husky MUSI biegać w zaprzęgu lub conajmniej przy rowerze, a w ostateczności jako towarzysz cani-crossu. Wszelkie inne formy aktywności są zakazane :wink:
-
A propos To pewnie autorka właśnie wilcze szpice miała na myśli. Zrobił się ostatnio spory ruch w tej rasie => przybyło kilka importów ( pies z hodowli Friendly's Malinako oraz parka z hodowli del Monte Dragone) i posypały się mioty; w tym roku urodziło się już chyba 6 miotów :-? A co do ilości szpiców wilczych na wystawach to poza klubówką, która regularnie gromadzi około 20 sztuk to tegoroczny rekord padł chyba w Częstochowie. Zgłoszono 14 :o , a pokazano 11 szpiców wilczych :D Było na co popatrzeć :)
-
Otóż to! Prawie same zalety i tak niewielu miłośników :( Może to pokutujące przekonanie o "głupocie" szpiców, które potrafią tylko ujadać, a nie kąsają i nie "pożerają" ludzi, sprawia, że w dzisiejszych czasach nie ma ich zbyt wiele :roll: Interesujące jest to, że w okresie powojennym, kiedy odradzała się polska kynologia, duży i średni szpic biały był najczęściej widywanym przedstawicielem tej grupy ras, a większość z prezentowanych psiaków miała na imię Puszek :D O husky nikt wtedy nawet nie słyszał :evilbat:
-
"Aż" 5 sztuk, z czego jedna została u mnie :) Moje suczki mają, dzięki bogu :wink: , nieliczne mioty.
-
Domyślam się w jakim wydawnictwie widziałeś dużego szpica o tym wyjątkowo rzadkim umaszczeniu :wink: Z tego co wiem był to samiec i o ile jeszcze żyje to jest już dość wiekowy :( Od kilku lat w Polsce nie było urodzin szpiców niemieckich dużych w którymkolwiek umaszczeniu :( Zresztą średniaków chyba też :-? Dziś będe w oddziale ZK to sobie znowu pogrzebię w archiwach. Może trafię na jakiś nowy trop :) W Niedźwiedziej Gawrze raczej nie ma już szpiców wilczych ani dużych :(
-
Nie napiszę tego, bo to nie byłaby prawda :) Jednak moim zdaniem troska o dobro rasy, rozumiane jako jej doskonalenie pod względem eksterieru i charakteru, nie wyklucza przecież troski o codzienny los wyhodowanych szczeniąt :roll: Czy sugerujesz, że decydując się na szczenięta z planowanego skojarzenia nie troszczę się wystarczajaco o los szczeniat, które nie zostaną w mojej hodowli, bo nie zbieram wcześniej zaliczek lub zadatków? :-? Nigdy dotąd nie miałam najmniejszego problemu ze sprzedażą szczeniąt. Wszystkie opuściły hodowlę przed ukończeniem 4 miesiąca życia. Z niemal wszystkimi (poza 1) mam do tej pory kontakt i znam dokładnie ich losy. A NIGDY nie wzięłam zaliczki :roll: Może to szczęście, ale na pewno nie przypadek :)
-
1 => Ciąganie przez psa czegokolwiek bez wcześniejszego przygotowania i odpowiedznich akcesoriów to dowód głupoty ludzkiej :evilbat: Również starty w weight pullingu psów pracujących zazwyczaj w zaprzęgu! 2 => Obroża nie jest "sprzętam" do pracy zaprzęgowej :evilbat: 3 => Malamut uczący się pokonywania przeszkód na torze jest psem przygotowywanym do tego rodzaju pracy i może bezpiecznie brać udział w zawodach agility :D 4 => Pies, który znał wcześniej pracę w zaprzęgu a trafił na tor do prób uciągu jest nieprzygotowany i nie powinien uczestniczyć w takich zawodach. A jednak niektórzy mało świadomi zaprzęgowcy uważają, że to jest OK :evil:
-
Ta wypowiedź odnosiła się do rozważań "kiedy decyduję się na krycie => jeśli mam zaliczki na około 4 szczeniaki, które są dopiero w planach" ( taki pogląd zasygnalizowała sh_maniak). Ja się decyduję na krycie nie dlatego, że mam zbyt na szczenięta tylko wtedy kiedy zanalizuję rodowody, poobserwuję potomstwo, krewnych itd. i stwierdzę, że są spore szanse na szczenięta lepsze od pary rodzicielskiej -> taka mała różnica :wink: Szczenięta, które nie spełniają moich oczekiwań trafiają do starannie dobranych domów aby cieszyć swoich właścicieli :) Ależ ja nie mam nic "do tego" tylko stwierdzam, że trzeba mieć sporo szczęścia aby znaleźć osoby skłonne do zaliczkowania kwotą 300 zł czegoś co może nie nastąpić, a nawet tego szczęścia gratuluję :)
-
Moim zdaniem szczenięta planuje sie po to aby były lepsze od rodziców i tylko takie powinny trafić do dalszej hodowli. Aby tak sie działo najlepsze psiaki należy zostawiać w hodowli albo u osób, które zechcą współpracować z hodowcą w dalszej pracy hodowlanej. Pozostałe psiaki trzeba ulokować tak, aby dawały radość swoim właścicielom. Znalezienie kilku takich odpowiedzialnych ludzi wśród osób interesujących się rasa nie jest niemożliwe :) Ja wiem coś innego :-? Im dłużej małe są z matką tym lepiej są zsocjalizowane z psim gatunkiem i tym łatwiej ocenić ich rzeczywistą wartość hodowlaną. Fakt, że to wymaga wiele nakładów finansowych i czasowych, ale... czego sie nie robi dla osiągniecia satysfakcji :) Owszem nie ma regulaminów zaliczek, ale jest zdrowy rozsadek.Zaliczkować można coś co jest niemal pewne, czyli np. szczenię będące już w brzuszku matki lub wręcz narodzone. I tu jest moim zdaniem pełna dowolność co do wysokości tejże zaliczki (a tak swoją drogą jako hodowca wybrałabym zadatek :wink: ). Jednak kiedy mowa o czymś, co jest zaledwie w planach, to bardziej na miejscu wydaje mi się "rezerwacja" czyli owe 5 % wartości "produktu". Stąd moje wyliczenie, że przy rezerwacji wynoszącej 300zł cena szczenięcia musiałaby wynosić 6000zł - o co Cię oczywiście nie podejrzewam :D Ja również znam podobne przypadki :( Niestety znam również takie, gdzie zadatkowano 300zł, a szczenię zostało w hodowli, bo potencjalny nabywca zrezygnował :-? To nie wysokość zaliczki czy zadatku jest decydująca lecz "gatunek" człowieka, a czasem również nieprzewidywalne okoliczności życiowe. Gratuluję aż tylu zdedcydowanych na to osób :) Ja od 2002 roku sprzedałam 6 szczeniąt bez pobierania jakichkolwiek zaliczek. Są w dobrych rękach, szczęśliwe, zadbane :) A zauważ, że nie jest to łatwe, bo mieszkam w okolicy, w której działają dwie największe hodowle siberianów wypuszczające rocznie po 50 szczeniąt (łącznie ponad 100!!!) oraz kikanaście mniejszych hodowli tej rasy. Jednak moje szczenięta trafiają zwykle do osób, które są polecane przez wcześniejszych nabywców psiaków z mojej hodowli, albo spotkały mnie na spacerach czy wystawach i postanowiły kupić psiaka właśnie u mnie. Nie biorę żadnych zaliczek, ani zadatków przed urodzeniem się szczeniąt, bo mam czas na to aby ich dobrze poznać zanim sprzedam im szczenię. Po urodzeniu sie maluszków zapraszam przyszłych nabywców do siebie i dopiero wtedy wybierają "swojego" psiaka i zadatkowują go. Zwykle jest to 150-200 zł. Do tej pory ten system mi się sprawdził w 100%.
-
Jest już karma specjalistyczna dla bokserów :D Może warto spróbować :roll: