-
Posts
2423 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by SH
-
A ja mam pytanko do aktywu :) Czy jeśli sekcja dogoterapii dział w parzyste wtorki to oznacza, że będzie ktoś z tej grupy we wtorek 14 grudnia? I jeszcze jedno, czy osoba z "obcego" oddziału może z Wami współpracować?
-
Ech, życie jest niesprawiedliwe :wink: Ludziska, którzy marzą o "kanapowym" husky mają "sportowca" i odwrotnie :roll: Ula może poszukasz takiej osoby i przeprowadzicie zamianę :wink:
-
Cóż :roll: Niektórych boli cudzy sukces i stysfakcja jaką czerpią ze swojej pasji, która jest jednocześnie jednym ze źródeł utrzymania. Nie widziałam na własne oczy warunków panujących w tej hodowli, więc się nie wypowiadam w tej konkretnej sprawie. Miałam jednak okazję kilkukrotnie rozmawiać p.Supronowicz i zawsze klimat tego spotkania był miły. Dodam jeszcze, że sama hoduję jedną z ras, które ma Sasquehanna, ale moja hodowla ma raczej "domowy" rozmiar i nie stanowi "zagrożenia" dla dużych kenneli (jedno- czy wielorasowych). Obserwowałam też kilkukrotnie p. Małgorzatę jako sędziego na wystawie i... jestem zachwycona stylem w jakim pracuje. Oby wiecej było takich sędziów :) . Nie wiem na ile dobrze oceniła dane rasy, bo tylko raz była to Vgrupa FCI, w której się nieco lepiej orientuję, ale po minach wystawców i układzie/wyglądzie stawki wywnioskowałam, że wszystko było OK.
-
A propos "syndromu kenelowego" to chciałam zauważyć, że jest realna możliwość wyhodowania szczeniąt z takim syndromem w tzw. domowej hodowli! Wystarczy, że hodowca nie ma pojęcia o odchowie szczeniąt albo robi to np. wyłącznie dla kasy -> szczenięta trzymane są w izolowanym od ludzi i świata pomieszczeniu, mają kontakt z opiekunem tylko podczas dostarczania posiłków i sprzątania -> spaczone charaktery takich szczeniąt są w 100% pewne :evil: I co z tego, że mała, domowa hodowla skoro odchów do d... :evil:
-
Widzę, że temat rozwija się w interesującym i "malowniczym" kierunku :lol:
-
Spsób jest prosty choć moim zdaniem mało humanitarny :-? Około godziny przed startem podaje się psom letnie mleko pół na pół z wodą. Powoduje to u psów rozluźnienie stolca i umożliwia załatwianie się niemal w biegu. Metodę tę stosują np. zawodnicy startujący w midach. Nie zwalnia to oczywiście maszera i pomocnika z konieczności zapewnienia psom normalnej możliwości załatwienia się oraz zmusza do farmakologicznego "zatrzymania" luźnego stolca po dotarciu na metę, aby pies mógł normalnie przyswajać karmę.
-
Powiem więcej -> silnie zinbredowany pies + niespokrewniona sunia w podobnym typie to idealna para hodowlana :) Kolejnym krokiem powinno być wybranie do dalszej hodowli suczki w typie ojca i pokrycie jej samcem prowadzącym linię ojca (np. półbratem po ojcu) i będącym w tym samym, pożądanym typie. A możesz uchylić rombka tajemnicy : co to za para?
-
Gratuluję obecności w TV - tylko dlaczego materiał poszedł o tak idiotycznej porze :roll: Może warto napisać lub zatelefonować do "telewizorów" z prośbą o powtórzenie tego reportażu w któryś weekendowy poranek? A wracając do choróbska, które dopadło wasze psiaki - całe szczęście, że to raczej nie koronawiroza :) Fakt, że biegunka nie jest krwawa nie wyklucza tego schorzenia :roll: Zaszczepienie psa nie jest również gwarantem 100% odporności :( Za to przebieg choroby jest wówczas o wiele łagodniejszy :) A tak w ogóle to najważniejsze aby psiaki szybko wracały do zdrowia, czego im wszystkim życzę :D
-
Gdyby jeszcze informacja o wydobyciu tych "wdliwych" genów szła w świat i powodowała wykluczenie psów z linii niosącej te wady z hodowli to by było cudownie :angel: A przeważnie tego typu wiadomości są skrzętnie ukrywane -> zwłaszcza jeśli za inbred biorą się osoby o małej wyobraźni. Dlatego jeszcze raz podkreślam, że mocne inbredowanie to wyższa szkoła jazdy dla ludzi o ogromnej wiedzy, całkiem sporej kasie i twardym sercu.
-
Z tego co piszecie wynika, że na zawodach nastąpiło rosianie choroby wirusowej o nazwie -> koronawiroza. Okres inkubacji wynosi 1-4 dni. Objawy są dokładnie takie jak opisywane przez was. Sprawdźcie na wlepkach w książeczkach zdrowia waszych psiaków czy w kodzie literowym jest oznaczenie CCV - jeśli brak takiego kodu radzę udać się do weta. Utrzymująca się biegunka i wymioty mogą prowadzić do odwodnienia organizmu i z całą pewnością do jego osłabienia, czyniac zwierzę podatnym na inne zarazki i choroby. Jeśli psiak był szczepiony można próbować leczenia dietą ścisłą a następnie lekkostrawną + węgiel lekarski a jeszcze lepiej Nifuroksazyd.
-
Dzięki za wyjaśnienie :) Jednak to już nie jest zwykły inbred lecz program hodowlany oparty na dwu liniach wsobnych :evilbat: Ale koncepcja jest w istocie ciekawa i pewnie stosowana także w hodowli psów -> np. przy odtwarzaniu ras ( chyba coś koło tego działo się u PONów :-? ). Słyszałam, a jakże :) Jednak tutaj po prostu "wyszło szydło z worka" czyli ujawniły się geny rasy użytej do tworzenia czernyszy, a mianowicie owczarka kaukaskiego :evilbat:
-
No i jaki sens ma mocne inbredowanie jeśli szczenięta trafiają potem w przypadkowe ręce? Pół biedy jeśli "na kanapę" -> pozostaje tylko niedosyt, że nie wpłynęły pozytywnie na rozwój rasy. Gorzej jeśli sa kojarzone w "głupi" sposób np. nadal mocno inbredowane (rośnie ryzyko!) albo z "pieskiem z sąsiedztwa" (robota hodowcy idzie na marne). Inbredować powinien ktoś, kto wie jak dalej poprowadzić hodowlę/daną linię i ma na to warunki. W pozostałych przypadkach skórka nie jest warta wyprawki. "... więc po co przepłacać" :wink:
-
Wydaje mi się, że poza wiedzą potrzebne jest też twarde serducho i te nieszczęsne pieniądze :-? Szczenięta z widocznymi lub możliwymi do zdiagnozowania wadami należy poddawać eutanazji, a te, które są po prostu "nieładne", wydawać dopiero po sterylizacji. Na to potrzebna jest,oprócz wiedzy, spora kasa i umiejętność trzymania emocji w karbach rozsądku :roll: Kogo z forumowiczów na to stać - psychicznie i finansowo? Niektórzy uważają za inbred już kojarzenie 3/2 czy 3/3 a nawet 4/3 - moim zdaniem to jest "bezpieczne" inbredowanie, którego efekty są jednak zbliżone do wyniku kojarzenia "podobne z podobnym". Kojarzenie 2x 3/2 to już znacznie większe ryzyko ujawnienia się wad. A 2/2 -> wyższa szkoła jazdy. O kojarzeniach matka-syn i ojciec córka nie wspominam w kontekście hodowli amatorskiej, bo wydaje mi się, że to są sprawy dla profesjonalistów. Choć oczywiscie każdy może ryzykować - > powinien tylko mieć świadomość po co to robi i jakie chce osiagnać efekty oraz jakie to niesie za sobą zagrozenia.
-
Heterozja poprzez kikukrotny inbred :o Chyba żartujesz :lol: :wink: Chociaż ... któż to wie co w rodowodach siedzi :roll: Papier jest cierpliwy i wszystko przyjmie, a prawdę zna tylko hodowca i to nie całą :evilbat: Nawet po odchowaniu kilku własnych pokoleń! Znacie przypadek (zanotowany w Polsce) kiedy z dwu pięknych, absolutnie rodowodowych czernyszy (CTR, czarny terier rosyjski) urodziły się łaciate szczenięta?
-
Prawdziwi hodowcy z pewnością się stosują, bo leży to w ich interesie. Natomiast kompletni amatorzy być może nie mając wystarczającej wiedzy i kompetencji łamią tę zasadę. Niektórzy być może popełniają błąd w doborze pary hodowlanej jedynie z niewiedzy, a inni z głupoty czy zwykłego lenistwa. Najgorsze jest to, że płacą za o zdrowiem szczenięta i całe populacje danej rasy oraz nabywcy zwierzaków z takich bezmyślnych skojarzeń :evil:
-
Szczenięta ze skojarzenia inbredowego mogą być baaardzo różne o czym było wczesniej :) . Istotne jest natomiast, że swój typ (dobry lub zły!) przekażą silniej swojemu ewentualnemu potomstwu niz psy niezinbredowane. I jeszcze wracając do sprawy Zasadą w hodowli jest planowe kojerzenie i raczej nie ma w nim miejsca na stosowanie inbredu w kolejnych, bezpośredno po sobie następujących pokoleniach :) Osobniki zinbredowane kojarzy się ze słabo zinbredowanymi np. o nowej, interesujacej krwi/linii m.in. po to, aby zapobiec obniżeniu jakości nasienia oraz wystąpieniu innych niepożądanych cech silnego inbredu a także aby uzyskać "nową jakość" :)
-
Testy karm wypadają zazwyczaj dokładnie tak jak życzy sobie firma zlecająca badania :evilbat: Najwspanialsza karma jest nic nie warta jeśli pies jej nie akceptuje -> nie zjada całej porcji albo ma sensacje żołądkowe!
-
To jest rasa, którą dopiero się tworzy na wyraźne zapotrzebowanie rynku, dlatego m.in. są tak mało wyrównane w typie. Wiele osób marzy o husky, który nie urośnie i nie będzie potrzebował aż tylke ruchu oraz nie nabierze tak wielkiej siły jaką mają "standardowe" husky. Dla nich właśnie amerykanie tworzą tę rasę :D Uważm, że to dobre, choć oczywiście nie idealne, rozwiązanie. Lepiej aby "leniwy" amator haszczaka miał jego miniaturkę/podróbkę niż unieszczęśliwił siebie i prawdziwego husky.
-
Qrcze, może mi się w końcu uda chociaż pokibicować :-? Jakiś "paskud" wyznaczył terminy zawodów akurat wtedy, kiedy muszę być na uczelni :evil: Ale tak bardzo mam ochotę Was wszystkich zobaczyć i podopingować psiaki, że chyba tym razem zrobię sobie bumelkę i pojawię się w Świerklańcu :D
-
Qrcze, czyżby następna rasa, w której pies nie może być "ładny" i równocześnie nadawać się do pierwotnej pracy :roll: Przecież te psy, nazwijmy je umownie użytkowe, mogą również być piękne eksterierowo. A zdolność do pracy powinna być związana m.in. z prawidłową anatomią, typem szaty itd. czyli ogólnie ze zdrowiem i zgodnością z wzorcem :)
-
Otóż to! :wink: I dlatego nie daję jako nagrody suchych ciasteczek czy kulek karmy. Frolic jest tak inny - ma ohydny zapach i miękkawą konsystencję, że moje psiaki łaskawie się nim interesują :evilbat: Preferują oczywiście "domowe wypieki" oraz... suchą karmę dla maine coon'ów :o
-
Przez setki lat psy żyły OBOK człowieka - w psiarni, na podwórzu, w stanie półdzikim (jak do dziś żyją psy-pariasy). Wejście "na salony" zaczeło się od ras miniaturowych i przez wiele lat tylko takie psy-zabawki miały prawo mieszkać w domach. To, że obecnie jest już inaczej nie znaczy wcale, że pies jest nieszczęśliwy żyjąc poza domem w towarzystwie swoich pobratymców. Zwłaszcza jeśli jest dobrze żywiony, pielęgnowany, ma możliwość swobodnego wybiegu i zabawy z innymi psami i ludźmi. Zauważcie, że wśród ras hodowanych w Sasquehannie brak jest typowych psów do towarzystwa (poza chińskim grzywaczem); są to głównie rasy kiedyś użytkowe, a dopiero od niedawna utrzymywane jako ulubieńcy mieszczuchów.
-
Zdaniem moich psiaków Frolic "cudownie" śmierdzi i dla jednego kółeczka są w stanie wiele zrobić :lol: Mimo to daję im Frolica jako "nagrode" tylko wtedy kiedy nie mam czasu upiec psich ciasteczek a inne "nagrody" nie działają. A co dajesz jako "nagrody"?
-
:o :o :o miejsce to się nawet zgdza tylko miesiąc nie ten :) Koniec lipca ewentualnie pierwsza połowa -> czas wielkiego grillowania i kompletnego zawieszenia treningów :P Miot, o którym mowa urodził się 18 marca, więc szczeniaki miały w porywach 4,5 miesięca :P Wystarczy sprawdzić go na liście reproduktorów dostępnej w necie, aby się przekonać, że w 2003 roku miał aż 2 lata :D Pomyliłaś go z innym moim psem, którego tam wtedy wcale nie było :P Podobno świetnie znasz szczegóły wydarzeń :o Powinnaś zatem wiedzieć, który pies uczestniczył w tym nieszczęsnym zdarzeniu :evilbat: Ponoć... Podobno... Nie wiem, ale się domyślam... itd Kiepściutkie te informacje! Na ich podstawie, z uporem godnym, lepszej sprawy formułujesz oskarżenia, obrażasz mnie nazywając "bezmyślną" itd
-
Nie byłam "wyprowadzaczem" lecz spacerowałam tam ze swoimi dorosłymi psami, które zostały przy mnie. Maluchy dopiero uczyły się "światowego życia", miały 3-4 miesiące. Z wyjątkiem jednej suni, mam kontakt z wszystkimi moimi psimi dziećmi.A z tymi, które mieszkają na Śląsku widuję się osobiście nawet co tydzień :D