-
Posts
264 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by chip
-
Z tego co pisze Gosia Tobi zaczął się dziwnie zachowywać 2 lata temu, ale przedtem było OK ? Gosia - tak ? Nasza i psia też psychika po części zależy od sprawności mózgu. Znałam szanucerkę, która podobnie się zachowywała jak Tobiasz, miała takie zaburzenia emocjonalne przez parę lat, w pewnym momencie zaczęła gorzej widzieć, w rezultacie okazało się, że miała guz mózgu, który uciskał nerw wzorokowy. Sunia oslepła i w ciągu roku po tym odeszła. Wet powiedział, że jej wczesniejsze nierówne, agresywne zachowania mogły być spowodowane rozwujajćym sie guzem, tylko nikt tego nie kojarzył - wszyscy twierdzili, że jest źle wychowywana. W ludzkich przypadkach guzy mózgu mogą powodować efekty padaczkowe - może to jest u Tobiego ? Może to wogóle nie padaczka i zadne uszkodzenie mózgu, może jestem przewrażliwiona, ale bardzo mi było żal szanucerki i jej państwa. Daję Ci to pod rozwagę, może sprawdź to z wetem na wszelki wypadek.
-
Warszawska dystrybutorka mieszka w Konstancinie, ale można się z nią umawiać w pasującym wam obu (i jej i tobie) punkcie Warszawy. Pani Małgosia jest bardzo miła i sympatyczna i mozna się z nia dogadać. Ostatnio miała stoisko na wystawie krajowej w Warszawie i miała też małe opakowania. Zadzwoń do niej i dowiedz się czy ma małe opakowania tego co ciebie intersuje. Masz do niej numer ? - jak nie to mogę ci podać na pw.
-
MayaFoxa - tylko jedne, powinno wystarczyć, moga byc nawet takie co to je już właśnie chciałaś wyrzucić, albo takie, które wydarłaś z żarłocznego psyka - tu chodzi o wyrobienie skojarzenia zapach -> smak, a uczysz na stringach, bo z jakiegoś powodu sa one dla niej atrakcyjne :D, ale jak masz inne atrakcyjne dla niej rzeczy (np. zabawka) to też możesz użyć - tylko pamiętaj to coś co uzyjesz do wyrobienia kojarzenia zapach->smak jest bezpowrotnie stracone, tym juz suńka nie będzie sie bawić. A 9 miesięcy to jeszcze szczeniak i tu wcale nie chodzi o zmianę ząbków. Szczeniaki sprawdzają wszystko organo-leptycznie, a jak cos im pasuje to międlą to w chwilach nudy dłuuugo, jak w porę nie oduczysz to czasami pozostaje do końca psiego życia :roll: Psy bardzo sprytnie osiągają swój cel - nudzi mi się, ona się mną nie zajmuje więc zrobię coś co nie wolno i wtedy się mną zajmie :D Więc żre stringi, kwiatki, meble, wygryza dziury w ścianach, ściąga ręcznik i go zżera itp, itd. A potem jak sie złościsz :evil: to patrzy takim słodkim wzorkiem, jakby mówiło "ja ?? ja nie chciałam, cos mie sie popiep...., pobaw sie ze mną, no już sie nie gniewaj" Chip w takim momencie jeszcze kładzie sobie łapę na pysk i zerka spaza tej łapki. Ja wtedy wymiękam :roll: A Chip ma już (albo dopiero) 1 rok i 3 m-ce i fiu-bździu we łbie. :P
-
hi, hi, hi :lol: :lol: - no nieeee - nie każę wam w kamforowych stringach latać na randki :wink: , te kamforowe stringi są dla suńki do konsumpcji czyli zeżarcia, a na randkach to już zupełnie inna konsumpcja może się zdarzyć :wink:. No i nie wkładać takich kamforowych stringów do szuflady, bo cała będzie jechać kamforą :(. Dokładna instrukcja: Stringi przeznaczone do zeżarcia wyjąć z szuflady, najpierw poperfumować jakimś miłym zapaszkiem, który odpowiada tak na codzień. Dopiero po tym wysmarować kawałek stringów mixtrurką kamoforową i dać suni do konsumpcji - zapaszek miły zachęci, a smaczek kamfory z wanilią wykrzywi pyszczydło na drugą stronę - powstaje wtedy związek kojarzeniowy miły zapach perfum-> wstrętny smak =>obrzydlistwo nie jadalne :evilbat: . Po takim doświadczenu (czasem trzeba powtórzyć parę razy, jak nie zeżre całych stringów na raz to można je w eksperymencie wykorzystać drugi raz). Potem powinno już wystarczyć spryskiwanie miłym zapaszkiem co parę dni szuflady ze stringami (i czym tam jeszcze) - zadziała związek kojarzeniowy miły (konkretny) zapach perfum -> obrzydliwy smak. Mozna to potem wykorzystywać w innych sytuacjach - nie tylko dla ochrony stringów :wink: Ja długo szukałam czym by odstraszać Chipa od zżerania róznych rzeczy - nic nie pomagało, żadne mieszanki paprykowe, pieprzowe nie mówiąć już o gotowych odstraszaczach jakie można dostać w sklepach zoologicznych. Robiłam takie ciasto maka+pieprz+woda (doszłam już do proprcji że pieprzu było więcej niż mąki) i wkładałam to w wyżarte dziury w ścianach, smarowałam rogi mebli - i nic, wydłubywał kulki pieprzowe i je zżerał, oblizując się ze smakiem, dopiero wspomniana wyżej mixtura ocaliła moje ściany i resztki mebli. A dodam, że nie był to brak wapnia, bo dostawał karmę zbilansowaną RC i dodatkowo (po konsultacjach z wetem) tabletki wapniowe.
-
Weź maść kamforową, wymieszaj z olejkiem wanilionowym/wanilowym (takim do ciasta). Weź parę co atrakcyjniejszych kwiatków (tylko nie te trujące), wysmaruj je w/w miksturą i daj swojej ukochanej suni. Może pomoże bo smak ma to obrzydliwy - u nas pomogło :D nic innego nie działało, Chip obryzał sosnowe meble i żadne inne odstarszacze nie pomogły, dopiero to zadziałało. Teraz stringi - jesli pachną jakąs perfumą albo inną wodą toaltową to dobrze, a jak nie to wybierz sobie zapach jaki chcesz i spryskaj stringi, wysmaruj je w/w miksturką i daj sunieczce. Po tym powien wystarczyć już tylko sam zapach wybranej perfumy w szufladzie aby zrezygnowała z konsumcji. Wredna jestem, ale to działa :evilbat:
-
Monika (333) - dobrze, że dałaś znać o której sa buliki, będziemy ale też bez psów :D
-
"Pogrzeb na ziemi oznacza być może przyjęcie weselne wśród aniołów" Chalila Dżubrana Rotti zostawiłaś nas, otrzymałaś inne ważne zadanie - dbaj o te wszystkie zwierzaki, które odeszły przed tobą i o te, które do was dołączą.
-
Ronka w zasadzie nie szczeka, raczej gulgocze, grucha i buczy. I tak: - gulgocze i grucha jak czegoś chce, zazwyczaj jedzonko ze stołu, lub żeby wyjść na spacerek albo dać fioletkę-piłeczkę albo piesj=ka popieścić :roll: - buczy (jak cichy buczek okrętowy) jak jej dobrze i jest zadowolna, głaszczą, miętolą i wogóle wprawiają psa w stan "siódmego nieba" :D - szczeka jak nie chcą dać tego co ona chce (patrz pkt. pierwszy), jak pierwszy raz szczeknęła to zrobiłamtak :o a potem tak :lol: bo ten jej szczek nie brzmi jak psi, raczej takie piskliwe cóś. Na ludzi i inne psy na spacerze nie szczeka, inne psy olewa czasem podchodzi i obwąchuje, na ludzi reaguje dopiero jak się do niej odezwą słodko - wtedy leci sie poprzytulać. Chip na spacerach nie szczeka prawie wcale, zato na ogródku obszczekuje listonosza, inkasenta z elektrowni, rowerzystów i innych obcych ludzi za płotem. Na znajomych tak nie reaguje, sygnalizuje tylko jednym, dwoma szczekami ze ktoś jest za bramą. Jak on szczeka pod płotem takim głęboim basem to Ronka wychodzi na ganek, staje i sie gapi ze stoickim spokojem, wtedy przeważnie ABS'y szybkim krokiem opuszczają okolice płota :wink:
-
Moja suczka ma dokladnie to samo. Ciekawe z czego TO wynika? Psiak tak nie robi :roll: :hmmmm: Może tylko suki tak mają. Sama nie wiem...Jedno jest pewne. W czasie, i po takim tarzaniu, Saba wydaje się być najszczęśliwszym psem na świecie :lol: Nie tylko suczki tak mają :D Chip uwielbia tarzanie się w trawie (i tej rosnącej i tej skoszonej), w rosnącym zbożu - mamy takie pole za osiedlem i Chip już wygniótł tam spory placyk :wink: , dobrze, że go jeszcze gospodarz nie dorwał :-? W innych pachnidłach nie gustuje i to mnie cieszy :D
-
W regulaminie i podstawowych zasadch opracowanych przez ZK jest pewna sprzeczność. Poniżej fragmnety: Regulamin: "... 4. Aportowanie i przyniesienie własnego przedmiotu do mnie i do nogi 30 pkt. Rozkazy: „aport”, „do mnie”, „daj”, „noga” Na polecenie sędziego przewodnik wyrzuca przed siebie własny przedmiot (aport) na odległość około 10 kroków. Pies w tym czasie powinien siedzieć spokojnie bez smyczy przy nodze przewodnika. Na jednorazowy rozkaz słowny aport pies powinien szybko pobiec po wyrzucony przedmiot i podjąć go, na rozkaz do mnie natychmiast przynieść go i usiąść przed przewodnikiem. Po odebraniu aportu przez przewodnika, na rozkaz noga pies powinien usiąść przy lewej nodze przewodnika (bez komendy). W tym ćwiczeniu należy zwracać uwagę na dokładne podejmowanie aportu, jego prawidłowe niesienie i wytrzymywanie przed oddaniem przewodnikowi ..." Podstawowe zasady (też opracowane przez ZK) "... Aportowanie: Pozytywna ocena aportowania uzależniona jest od stopnia egzaminu. Na egzaminie - zawodach PT obowiązują zasady opisane regulaminem międzynarodowym psów użytkowych IPO, a między innymi: 1. Przedmiotem do aportowania jest "koziołek" drewniany - klocek z przewężeniem w środku - powszechnie dostępny w handlu. Na zawodach PT koziołek dostarczany jest przez organizatora jeden dla wszystkich uczestników. Aport powinien być rzucony na odległość 10 kroków, tj. około 7 metrów - nie dalej ani bliżej. Po odebraniu aportu przewodnik powinien trzymać go w prawej ręce opuszczonej w dół. ... " Tak więc regulamin mówi o "własnym przedmiocie", a zasady o "koziołku". Widać w Legionowskim ZK przyjumują wyższość regulaminu nad zasadami :wink: Prawdopodobnie interpretują iz zadady dotyczą bardziej zawodów bo jest tam taki zwrot "egzamin - zawody" więc sugeruje to, iż sam egzamin po kursie jest czymś innym niż egazmin - zawody (jak nazwa wskazuje jest to egzamin na zawodach). Jeśli to coś wyjaśnia - to się cieszę, ale jeśli jeszcze bardziej namotałam - to przepraszam.
-
Regulamin mówi o aporcie koziołka, ale w sumie zalezy od sedziego. U nas w ZK Legionowo (egzamin był 20 czerwca) sędział dopuszczał dowolny aport, tak więc psy aportowały swoje ulubione zabawki/aporty - głównie były piłeczki, ale znalazło sie też kółeczko i taka piłka ramowa (to wyglada jak by z piłki wyciąć trzy kawałki i pozostają tylko trzy ramiona na obwodzie). Flaire - a co zrobić jak pies już aport trzyma, ale na komendę siad wypuszcza ten aport i dopiero siada z pustym pyskiem ?
-
Choc ja problemów z masą Chipa nie ma - to tu wtrącę swoje trzy grosze. Chip do tej pory jadał Royal Canin Maxi Junior (Veterinary). Jadał to dość chetnie, ale potrafił w misce pozostawić niedojedzone resztki. Z różnych względów (głównie finansowych) szukaliśmy innej karmy, ale nic w jaśnie pański pyszczek nie wchodziło, aż trafiliśmy na Acanę Premium Delux. Teraz miska w 5 minut jest pusta, wylizana i błyszcząca jak nigdy a Chip przyłazi do kuchni i wyraznie widac, ze dokładką by nie pogardził :roll: Jest to wysokoenergetyczna karma więc spokojnie mozna na niej psa podtuczyć, a jak twierdzi pani dystrybutorka "wszyskie gargamele lubia Acanę" :P Ja jeszcze dodaje łyżeczkę siemienia lnianego mielonego i łyzke oleju z pestek winogron - to na sierść, bo mocno wyłaziła i pojawił sie minimalny lupież :wink:
-
Tylko kochać! :D A następnym razem, mniej się denerwować na egzaminie! Bo moim zdaniem, pies to wyczuł i stąd kłopoty... :(Fakt - ja bardzo przezywałam egzamin :oops: , a psa kocham, kocham i kochać nie przestanę :P . Chip po powrocie do domu pdał i spał chyba ze trzy godziny :roll: , a jak juz sie wyspał to sobie poszlismy na długi rekreacyjny spacerek.
-
Dziekuję za słowa otuchy. Może jednak we wrześniu spróbujemy poprawić, jeszcze nie wiem :-? Najlepsze było to, że na koniec trenerka zaprosiła wszystkie psy do ostatniego wspólnego "szkolenia". Wszyscy stanelismy na kole, chodzilismy na równaj, było siad, waruj, zostań, siad i waruj na odległość, przechodzenie zbiorowe przez środek (czyli tłumek ludzi i psów), zostań, do mnie, noga - czyli pełny pokaz mozliwości. I co ?? Chip był jedynym który to wszystko (oczywiście poza "do mnie" i "zostań" - bo to na smyczy trochę trudno :wink: ) wykonywał bez smyczy, cała reszta była na !! :roll: :D . Jednym słowem wyszło na to, ze moja psina pokazała co umie, ale egzamin olała. I co z takim zrobić ? albo go zabić :evilbat: albo go kochać :loveu:
-
MałGośka - jak tam remont schroniska :D ?? Daj znać jak będziecie mieć wyremontowane pomieszczenie biurowo-kuchenne - przywiezimy ten tapczan/kanapkę. Odzywaj się co u was słychać - mineło troche czasu, więc juz mozecie ocenic czy wasza akcja na dniu Wielunia dała jakies efekty, adopcje, pomoc mieszkańców ... :D O Kamie czytałam twój temat, mam nadzieję, ze trafi do dobrego domu. U nas niestey nic sie nie zmieniło - Chip nie bardzo toleruje inne psy na swoim terenie, chetnie bawi sie poza, ale na swój wpuszcza tylko Mitke (suke sasiadów) a i to na nie za długo, a jak mu się dobiera do miski to warczy na nią.
-
No i jesteśmy po egzaminie :( Oblaliśmy :( Mój ukochany piesuńcio po prostu pozostawił komisje i pańcię na placu i udał się do lasku, gdzie zgromadziła się cała reszta towarzystwa czekająca na swoja kolej :evil: . Mogłam sobie wołać, tam w lesie na pewno było duzo ciekawiej niż na placyku terningowym. W lasku to nawet pokazał pańci, że umie wykonywać komendy, przybiegać na zawołanie, ale przed komisją to nie chciał, tylko po odpięciu ze smyczy zwiał i już. Możemy podejść do poprawki w połowie wrzesnia, ale nie jestem pewna czy chcę. Nie do końca pasowało mi to szkolenie i metoda kolczatkowa, oraz organizacja samego egzaminu - na taką opinię nie ma wpływu fakt, ze obalismy (bo oblalismy słusznie i sprawiedliwie, wszak po prostu wyszliśmy z egzaminu- no nie). Ale za to mam inną dobrą wiadomość : Dorota (dorotak) z Atosem zdali na doskonałą :D :P Atos był wspaniały, jak zresztą jego pańcia też. Oboje zasłuzyli na taki wynik - jescze raz gratulacje :D
-
Niby taka pani tylko wypisuje kwitki a nie szkoli, ale szkody może swoim podejściem zrobić trochę :evil: . Mnie taka pogoniła prawie rok temu z ZK, bo powiedziała, że ZK nie szkoli nierasowców,onii zajmują się tylko psami rasowymi. :roll: No i co - teraz to powinnam ją odszukać i machnąc jej kwitkiem z innego oddziału ZK za szkolenie, gdzie jak wół jest napisane pies rasy mix :evil: , a jak jeszcze zdamy egzamin to powinnam jej dać kopię coby se w ramki oprawiła i głupot nie gadała :evilbat: . Ale miiiiiiiiii sięęęę nieeeeee chceeeee - bo to by była tylko starta czasu
-
Więc tak wg ZK: Do egzaminu wg przepisów ZK pies przystępuje w łańcuszku (nie może mieć ani kolczatki, ani obroży :roll: ). Nie wolno psa nagradzać smakołykami w czasie egzaminu :( - dopuszczalna jest tylko pochwała po prawidłowo wykonanym pełnym ćwiczeniu. Tu rozumiem, że chodzi o poszczególne ćwiczenia składające się na cały egzamin, czyli po wykonaniu np. siad w marszu i po powrocie do psa - mogę pogłaskać psiaka i pochwalić, nie muszę z tym czekać do zakończenia egzaminu. Nagródkę/smakołyk może pies dostać dopiero po zakończeniu całego egzaminu. Zastanawiało mnie dlaczego nie mozna zdawać w zwykłej, miękkej obroży i wyjaśniono mi, bo sama bym na to nie wpadła. Otóż niektórzy przemyślni właściciele nabijają taką miękką obrożę od spodu małymi kolcami czy innymi szpikulcami. Tego na oko nie widać, a pies chodzi jak "na szpilkach. Stad jest łańcuszek, bo tu niczego nie mozna ukryć . BUUU :( - ja skręciłam nogę w kostce, a mój mąż w kolanie i nie możemy ćwiczyć komend w biegu, człapiemy se tylko i trenujemy wszystko w marszu, a biegi Chip ćwiczy z Wojtkiem (mój syn) ale to nie to :-?
-
3 dni przerwy, potem duuuużżżo przysmaczków w kieszeń + piłeczka, na spacerach bieganie, uciekanie - wołanie "do mnie", za kazdym razem jak przybiegł nagródka - czyli cofnęliśmy sie do poprzedniego etapu nauki. Nastepnie przywołania "do mnie" ale ja już stałam, a on leciał bo wiedział, ze dostanie nagródkę, albo piłeczkę, którą uwielbia nosić w pysku. Teraz nagródki dostaje za perfekcyjne przybiegnięcie i siad przede mną, jak zrobi to troche gorzej to tylko głaskano i dobry piesek, więc skubaniec sie stara. Z dalszych sukcesów tu udało nam sie już parę razy wrócić z aportem do pana/pańci ale niestey na siad upuszcza piłeczkę - nie chce dawać do ręki :roll: . Chociaż jak tak zrobi na egzaminie, czyli przyniesie aport - to ja już będę szczęsliwa :D. Równaj bez smyczy ćwiczmy w ten sposób, ze mam w reku na wysokości pasa smakołyk, który Chip widzi i czuje. Jest wtedy mocno zainteresowany i idzie przy nodze. Ogólnie to było przetrenowanie i upały - pomogła przerwa, plus ćwiczymy w krótkich setach, tak aby sie nie znudził, co czasem się zdarza na szkoleniu. Prywatnie ćwiczymy w obrozy i wychodzi więc teraz planuję na szkoleniu przejść z kolczatki, której właściwie ostatnio już nie ma potrzeby na łańcuszek. Tyle z pola szkoleniowego :P Aha - jeszcze jedno - zmieniłam sposób karmienia, przedtem miał suchą karme na stałe w misce, teraz jak rano nie zje porcji sniadaniowej to zabieram i dostaje druga porcję dopiero wieczorem, po późno-popołudniowym spacerku (tak ok. 20:00).
-
jeszcze jedno do Twoich uwag hohufka - ustawa nie precyzuje w przypadku mieszańców ile pokoleń wstecz nastapiło mieszanie :wink: . Chodzi mi o to, ze ja np. mam mieszańca znalezionego na ulicy i nie wiem czego to jest mieszaniec, umaszczenie wskazuje, że gdzieś tam był rottweiler albo doberman - więc ??? A jak ma to mieszanie a wogóle rasy rozpoznać straż miejska - na liście jest zdaje się doberman, ale nie ma beaucerona, a on wygląda jak kudłaty doberman, więc dla straznika to może to jednak mieszaniec dobermana ?? Ale wielkie dzięki za tekst projektowanych zmian
-
To był jednak kryzys !!!!!! a nie wyłażący z Chipa morderca :roll: Przylatuje do pańci na zawołanie do mnie jakby mu się pod tyłkiem paliło z usmiechnietą morda i łakomie patrzy "co ona tam dla mnie ma ??". Dosiadanie innych psów już jest troszeczkę mniejsze (albo nie było dobrych okazji :evilbat: ), ale troche lepiej (skuteczniej) idzie mi dezaprobata takiego zachowania. Więc widać światełko w tunelu i powoli moze dojdziemy do stanu w którym Chip bedzie szczęsliwy a pańcia zadowolona :wink:
-
Kurcze, Marcin - a skąd to sie bierze ?? Tzn. co jest przyczyną tej choroby, powiedział Ci może wet ?
-
Psy mojej trenerki - owczarki niemieckie - jedzą Kobers'a, wygładają bardzo dobrze, piekne futro, widziałam, więc moge potwierdzic :D . Wg pani Ania (trenerka) ta karma jest produkowana przez hodowców właśnie ON'ów i pierwotnie była dla nich opracowywana. Dla mnie ma niestety jedną wadę - trzeba ją namaczać, więc odpada, bo Chip moczonego w mordę nie bierze :( . Próbowałam i nie udało się go przekonać.
-
SUPER !!! Gratulacje !! :P :P Dlaczego Wieluń jest tak daleko od nas :wink: Świetna organizacja i fajny fotoreportaż. Mam nadzieję, że teraz więcej psiaków znajdzie nowe domki :D
-
Ja na razie kupuję Chipowi też z serii Pedigree ale Denta Stix - to są takie kosteczki długości ok 10 cm ( wprzekroju mają kształt krzyzyka), jest ich w opakowaniu chyba 4 szt i paczka kosztuje pomiędzy 3,50 - 4,10. Jak na razie sprawdzają się - zęby czyste, bez kamienia, z pyska nie smierdzi :wink: . Daje jedna na raz co dwa-trzy dni, on to uwielbia. Też mnie interesuja ciastecza Acany - ale które z nich sa do higieny jamy ustnej, bo jakoś nie moge ich znaleźć - ja znalazłam tylko tzy rodzaje : Omega SCIENCE na sierść i skórę, JointHEALTH na stawy i chrząstki, oraz ACANA ASORTED mieszanka wyborowa zawierająca dwa poprzednie + warzywne + kurczak z serem, ale to raczej nie do higieny jamy ustnej :-?