Jump to content
Dogomania

chip

Members
  • Posts

    264
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by chip

  1. Pika - ale za każdym nagraniem masz nową płytę ze zdjęciami, nie chcą dogrywać do posiadanej już płyty z poprzednimi zdjęciami :-? Dlatego ja zrezygnowałam z nagrywania płyty w punkcie "zdjęciowym" i tak jak Kasia najpierw robię odbitki ( i tak zawsze chcę mieć wszystkie na papierze, lubie oglądać zdjęcia w albumie, siedząc na kanapie, palcem pokazywać - jakoś ekram kompa nie zapewnia mi takiej "intymności" i frajdy jak album). Do przyniesionych odbitek sadzam młodego i on mi to skanuje, wyostrza, potem dogrywa do posiadanych płyt. A zdjęcia, które chcę dać do internetu, obrabiam, zmiejszam, kadruję i wrzucam na serwer. A tak wogóle to strasznie się cieszę, że kolejna/ostatnia córka Fali a siostra Dorki ma własnych ludzików :D .
  2. GRATULUJE WSZYSTKIM BABCIOM :klacz: :klacz: :klacz: :klacz: Wiecie co, tak sobie czytam te wątki o oczekiwanych szczeniaczko-fasolkach i takie mam marzenie - Jak by to całe przedszole razem zebrać to dopiero by był widok :D, przecież różnice wiekowe między nimi nie będą takie duże (tak ze dwa tygodnie do miesiąca). No bo mamy razem tak: 6 ogóreczków + 6-9 białasków + x fasolek. Marzenie nie zawsze musi byc sensowne i realne, ale to jest dla mnie piękne marzenie :wink:
  3. Szantina, trzymajcie się. Biała da sobie radę. Daj znać co wyszło na dzisiejszej kontroli. :buzi: :kciuki: :calus:
  4. :o :o Jakie piękne ogóreczki małosolne :P :P :P Gratulacje dla mamy Ogórkowej i babci Bei :new-bday:
  5. Ta piłka ramowa, o której pisałam wygląda tak a jej opis jest tu http://www.pedigree.pl/zabawki.html#zabawki Polecam - jest naprawdę świtna, dla bulika w sam raz, a jak pięknie się nadaje do aportowania :D
  6. nie tylko bulowate mają skłonność do pożerania gumowatych zabawek. Kundle marki Chipindel też :roll: Ronka dobrze bawi się (czytaj: rzuca, szarpie, gryzie i wogóle poniewiera straszliwie) taką "piłką ramową". To wygląda jak szkielet piłki, jakbyście z piłki wycięli trzy "większe ćwiartki" i zostały tylko takie trzy wąskie paski/ramionka. Zdjęcia szybko nie zrobię bo nie mam czym :( Jest toto z grubej , twardej gumy, z serii zabawek firmy Pedigree. Jak na razie wytrzymało już miesiąc z Roneczką i jeszcze jest całe :D, nie ma żadnych widocznych śladów zużycia . Piszczące piłeczki sa ekstra ale wystarczają na dzień-dwa, piszczałke tracą po 5 minutach :evil:
  7. My się dostosujemy do wyboru wiekszości :D. Wreszcie was wszystkich zobaczmy :D
  8. Nie mogę - nie mam trzeciego fotela :wink: I tak się już zastanaawiam nad szerokością łóżka jakie powinnam mieć :roll: czasami wpada mi na myśł coby zamiast regularnego, normalnego łózka w sypialni zainstalować na podłodze taaaaki ogrooomny materac :wink:
  9. No właśnie - coś w tym jest :roll: A potem takie obślinione i obtoczone w piachu potfory wbiegają radośnie do domku coby się napoić, nachlapać, otrzepać z piachu i zrobić błocko! :wallbash: :wink: Przynajmniej moje.... MałGośka - Pocieszę Cię... u mnie jest to samo :wink: A mają wodę w miskach też na dworzu... :roll: ... to nie... lepiej wpaść do domu, napić się, nachlapać, narobić błotnistych śladów, i polecieć na zabawę dalej na dworek :roll: :wink:A jeszcze w międzyczasie odpocząć na kanapie lub w fotelu :roll:
  10. chip

    Bo ugryze...:/

    ja też jeśli mozna :D
  11. Jeśli chodzi o budy to są u Azzie w Milanówku - to też w sumie niedaleko od Bei i nie trzeba wjeżdżać do Warszawy, ale z tego co wiem to azzie jest w domu do dziś, jutro (czyli w srodę) wyjeżdża i wraca w sobotę. Skontaktujcie się z nią bo nie pamiętam czy wyjeżdża w sobotę czy w niedzielę.
  12. MałGośka - nie martw się. Jak się nic innego nie znajdzie to przywieziemy tyle ile się amieści do mojego Seata (tapczan tam wchodzi spokojnie). Daj tylko znać kiedy skończycie remont pomieszczeń biurowo-kuchennych, aby mozna było tam juz coś wstawiać. My teraz jedziemy na urlop na dwa tygodnie, a jak wrócimy i będzie wiadomo, że mozna jechać do Was to bedziemy kombinować. azzie - co to za samochód, który możesz załatwić ? Chodzi mi o to jaka ładowność i czy wystarczy do jego prowadzenia prawo jazdy kat. B (czyli normalne) - jesli tak to spróbuje namówc Witka, chociaż do za-rozładunku on się nie nadaje - ma pozrywane ściegna w kolanach i lekarz mu zabronił dżwigać, ale prowadzic może.
  13. Bawią sie razem, ale kiedy Chip ja zaczepia to Rona to albo akceptuje, albo nie i w zalezności od tego bawią się, albo on rezygnuje i szuka innych do zabawy. Kiedy Ronka proponuje mu zabawę to Chip zawsze przyjmuje zaproszenie. Chip przechodzi pierwszy, wręcz sie przepycha, Ronka nie protestuje, czeka aż ten cham ;-) się przepcha. Ronka leży w wyrku, Chip przychodzi do niej i wita się z nią, ona łaskawie to przyjmuje. Jest jeszcze żarcie - bez awantur potrafią jeść z jednej miski, ale jak dostają jeść w jednym pomieszczeniu (każdy swoją michę) to Ronka czeka az on zacznie. Jak obdzielam smakołykami tak po kolei raz jeden, raz drugi to jak przypadkiem pomyli mi się kolejność i Ronka dostanie dwa razy z rzędu to Chip potrafi na nią lagodnie warknąć "nie pchaj się - teraz ja", bardzo pilnuje sprawiedliowści społecznej :wink: , ale jak to on dostaje dwa razy z rzędu to mu nie przeszkadza :roll: a Ronka nie protestuje. No to teraz powiedz, które z nich wyżej stoi w tym stadzie ?? bo ja nie wiem :roll:
  14. pepsi przy sterylce Ronki było dwóch wetów i siostra instrumentariuszka (praktykantka) w salce operacyjnej a trzeci wet na "podorędziu" jakby się co działo niedobrego. A moja lecznica jest malutka i lekarze w zasadzie pracują na zmiany po jednym, ale jak ustalałam termin z głównym wetem to on to tak planował aby była pełna obstawa lekarska. Zanim Ronka poszła na salke operacyjną to skakało wokól niej trzech wetów i czułam się obsługiwana na 10000%. Przed zabiegiem i po Ronka została przez panów doktorów wygłaskana, wymiziana. W czasie operacji ja podgrzewali coby nie za bardzo się wystudziła i nie zmarzała, podawali jej podgrzewaną kroplówkę. A przez pierwsze dwa dni po zabiegu byli na każdy gwizdek. Tak więc co lecznica i co wet to inne zwyczaje :D
  15. Matti jeżeli pies ma szansę wybiegac się - to linka w niczym nie przeszkadza, najwyżej pan zadyszki dostanie :D Mamy psy ogólnie uznane za niebezpieczne (nie wdaję sie w dyskusję dlaczego tak jest i czy słusznie - są na ten temat inne topiki) i sam ich wygląd wystarczy aby niektórzy zamarli ze strachu lub wpadli w panikę. Poza tym prawo jest prawem i niezaleznie czy słusznie czy nie, ale nakazuje wyprowadzanie w miejscach publicznych psa na smyczy i/lub w kagańcu. Więc Ty jesteś w zgodzie z prawem a pani od labradorów nie - i taka powinna byc Twoja reakcja. Nie przejmuj się tym babsztylem, głupich nie sieją i nie orzą - sami się rodzą. Wiem, ze bulowate (wychowywane bez agresji) najwyżej zaliżą na śmierć, ale pędzący bulik to może człowieka spokojnie przewrócić - tak jak Roneczka przeturlała mojego TZ po łączce. Dla wszystkich psiarzy polecam wyprowadzenie się poza miasto - tam na spacerki z psami to chodzą tylko tacy nienormalni jak my i nikomu nie przeszkadza pies bez smyczy hasający po łące. A po wsi to chodzimy grzecznie na smyczy i już. Myślcie, planujcie i zbierajcie kasę nawet na malutki domek, warto pomimo uciążliwych dojazdów do pracy ;-) i przykrego spłacania kredytu :evilbat:
  16. Agusia i Busiu - ale tak patrząc na zamieszczone zdjęcie to Twój TZ, wedle panujących w ludzie standardów, też należy do grona "morderców i ras agresywnych" ;-) - młody, chodzi w koszulce bez rękawów i ten tatuaż na ramieniu - toż to na oko widać, że zaraz kogos zagryzie ;-) ;-) no jeszcze ma psa mordercę - fuj, fuj - ubić takiego, odstrzelić i zamknąć w odosobnieniu, najlepiej wszystko naraz ;-) Ogół naszego społeczeństwa niestety działa wedle utartych schematów i szblonów :roll: - bo tak łatwiej, nie trzeba samodzielnie myśleć, papka prasowa i telewizyjna podana na tacy, sensacja goni sensację, nagłasniane i uogólniane są ekstremalne przypadki. Z przkrością, coraz częściej stwierdzam, że wokół rozrastają nam się Kiepscy. Chociaż niektórzy sa reformowalni - jak miesiąc temu pojawiła się u nas Ronka (bulterierka) to sąsiedzi obchodzili nas na dystans - toż to pies bojowy, ale po tygodniu to już każdy chciał się z nią witać i wszyscy stwierdzili, że nie przypuszczali, że to taka przyjacielska i łagodna rasa może być :D. Więc pracujmy nad zmianą kretyńskich poglądów bo tylko w nas nadzieja, że te mądre i wspaniałe psy przeżyją. PS. Agusia - tak serio to ta Twoja parka ze zdjęcia jest fantastyczna 8)
  17. chip

    B12

    almera napiszę Ci parę słów o mojej suni Ronce - może to Cię przekona do zabiegu :D Ronka jest podobno rasowym bulterierem w wieku ok. 8-9 lat. Podobno bo u mnie jest dopiero miesiąc, wzięłam ją z prywatnego przytuliska, gdzie spędziła ostatnie dwa lata. Papiery jej gdzieś tam właścicielka przytuliska ma, ale nie ma czasu ich odszukać :evil: , więc przyjmuję, że ich nie ma. O przytulisku nie będę się wypowiadała (to Rachów, więc Flaire na pewno zrozumie całą reszte historii Ronki). W czasie pobytu w przytulisku Ronka dostała ropomacicza, podobno spowodowanego lekami zapobiegającymi cieczkom. Nie została po tym wysterylizowana bo kon... wet opiekujący się schroniskiem leczy ropomacicze płukanakami :roll: a i właścicelka nie jest zwolenniczką sterylek :evil: :evil: :evil: (Flaire wie o co chodzi ). W kazdym razie każda następna cieczka to nawrót ropomacicza. Jedną taka cieczkę przeżyłam osobiście bo Ronka ze szczęścia wyzwolenia się ze schroniska dostała ją przedwcześnie tydzień po przyjeździe do nas do domu. Popuszczanie moczu po sterylce, które jest rzadkim przypadkiem i wcale nie musi wystąpić jest niczym w porównaniu z obfitą cieczką i cieknącą ropą (sunia cierpi, antybiotyki w robocie, wszystkie meble pozabezpieczane recznikami przed zabrudzeniem, jednym słowem cyrk, nie wspomnę o kosztach leków). Sterylizacja i tak była w naszych planach więc to tylko przyspieszyło zabieg - wykonaliśmy go tuż po zakończeniu cieczki. Ronka miała juz cysty (zmiany guzowe) na jajnikach, na szczęście macica była w porządku, gdybyśmy tego nie zrobili to istniało bardzo duże prawdopodobieństwo raka. Zabieg zniosła dobrze (niezły wet), praktycznie wstała i łaziła normalnie już na drugi dzień po zabiegu. Teraz mamy dzień trzeci i gdyby nie szwy + spadek apetytu to nie wiedziałabym że coś miała robione :D. Tak jak gdzieś pisała Flaire wykorzystałam narkozę do wykonania innych zabiegów i wet usunął jej dwa guzki, które poszły do badania histpatologicznego, czy przypadkiem nie są to jakieś groźne zmiany rakowate. almera zastanów się czy to warto narażać ukochanego psiaka na takie cierpienie i ryzyko, że wda się rak i sunia odejdzie przedwcześnie. A do tego ci uparci adoratorzy na spacerkach oraz poza spacerkami, którzy u mnie np. wyrwali dziurę w siatce, żeby się wedrzeć na teren :evil: ?? Nic nie skorzystali, bo Ronka była pod ścisłą kontrolą i przebywała w domu :evilbat: Ja chcę mieć moją Roninke jak najdłużej więc dla mnie decyzja była jedna.
  18. Cortina - skontaktuj się z tufi - ona jest też z Poznania i ma namiary na jakiegoś bardzo dobrego, polecanego przez innych poznaniaków weta, właśnie w związku ze sterylkami. Było o tym gdzieś na forum i z tego co pamiętam, ten wet stosuje tez narkozę wziewną, robi małe cięcie i wogóle jest OK.
  19. Dzieki za uspokojenie. Też jej dałam wczoraj wieczorem ryżyku z mięskiem i Ronka zjadła ciutek z ręki, a jak jej podstawiłam miske to odwróciła pyszczydło. Dziś rano nic do pyska nie chciała wziąć, to znaczy nic co wygląda na normalny posiłek - ryzyk z mięskiem był be, chrupy były be, no ale plasterk szyneczki to i owszem wszamała i widać, ze ochotę to ona ma ale na takie przysmaczki a nie na konkretne jedzonko :roll: . Zachowuje sie jak rozkapryszona pannica i cały czas wymaga, żeby się nia zajmować. Ale chyba te trochę, które wczoraj zjadła poruszyło pracę jelitek bo na porannym spaceru był też koopal 8) . Dzis kolejna wizyta u weta - zobaczymy co on powie. Ale jednak pańcie i panowie piesów to głupie istoty. Przed sterylką Ronki marzyłam, żeby ona choć raz pozwoliła mi pójść samej do kuchni, a teraz to się martwię :roll: .
  20. Ronka (bulterierka) miła wczoraj o 15:00 zabieg sterylizacji. Zniosła to zupełnie dobrze. Weterynarz powiedział, że po zabiegu do końca dnia nadal ma nic nie dostać jeść, zresztą ona cały czas przyspiała i tylko trzeba ją było utulać. Od dziś rano może już dostać jedzenie, ale ona nic nie chce jeść, nie chce też pić - czy to normalne ? Ogólnie od rana zachwuje się normalnie, rano wstała jak zawsze cała żwawa, poszła na mały spacerek, zrobiła siusiu, ale ani jeść ani pić nie chciała i nadal nie chce. Trochę mnie ten stan niepokoi bo ona jest łakomczuch i zawsze pilnowała jak byłam w kuchni czy przypadkiem nic tam dla suni nie spadnie ze stołu, a dziś nawet się do kuchni niepofatygowała. Napiszcie - jak było w was? Czy wasze suńki też miały taki spadek apetytu i jak długo to trwało.
  21. dlaczego rezygnować ? sznurki ze sznurów jelitkom nie szkodzą - trochę je przeczyszczą a i koopka się nie rozpada jak jest powiązana takimi niteczkami :wink: Ronka jeszcze uwielbia gumowe piszczące piłeczki (takie wielkości piłki tenisowej), tylko szybko przestają piszczeć, ale do glamdziania z wyrazem błogości na pysku pozostaje jeszcze guma w kształcie piłki, a jak się wygryzie jeszcze w niej dziurę to tak fajnie "prycha" powietrzem podczas glamdziania (piłka prycha a Ronka grucha z radości :roll: ). Z nietypowych rzeczy podoba mi się rolka po papierez toaletowym - muszę spróbować, dzięki za podpowiedź.
  22. Wielka... wielka... tylko 182cm wzrostu i zaraz wielka... :wink: OOO - kawał baby z ciebie :D ;-) ale i tak w drugim sensie wielkości też jesteś OK czyli WIELKA - staff-ka ma rację :evilbat:
  23. Tego niestety nie wiem. Kakadu zatrudniało kiedys weterynarzy jako konsultantów dla klientów, potem była jakaś zmiana organizacyjna i weci zniknęli z Kakadu, ta pani również, a nie przyszło mi wtedy do głowy coby wziąć od niej namiary. Jak coś chciałam od niej to wpadałam do Kakadu i już. Teraz jej tam nie ma :( , a szkoda, bo była dobra - poza tą mieszanką kamforowo-wanilinową, to bez pudła od pierwszej wizyty w sklepie dobrała mi kaganiec dla Chipa, był to jego pierwszy kaganiec w zyciu i spokojnie dał sobie założyc i poprzymierzać parę modeli, przy okazji ubrał sie w parę par szelek - pani mogła spokojnie zrobić z nim co chciała, pomimo że widział ja poraz pierwszy. Mam nadzieję że otworzyła gdzieś parktykę i pomaga innym właścicielom.
  24. Pysia - i tu cie zaskoczę :o żaden z gotowych odstraszaczy na mojego Chipa nie dziłał, ja nie wytrzymywałam ich zapszku a Chip chodził za tym jak za afrodyzjakiem :roll: Nie zdechnie - mój to przeźył :evilbat: nie zdaży zeżreć - to jest tak obrzydliwe, że jak tylko poczuje tego smak to pluje dalej niż widzi :evilbat: Wiem jaki to ma smak, bo sama zanim to dałam Chipowi spróbowałam językiem - tego sobie nawet nie wyobrażacie - pali, piecze, gorzkie i co tam jeszcze :shock: :eek: A tak wogóle to mixturke kamforowo-waniliową poleciłam mi pani weterynarz-behaviorysta. Taka kiedys pracowała w sklepie Kakadu w Warszawie, ale teraz jej juz tam nie ma :(
  25. kyane to nie konkurencja - na Warszawę jest jedna dystrubutorka - ja tylko pokręciłam imię. To p. Beata Zalewska, ale mieszka w Konstancinie - mam jej pieczątkę. agnes - ona przywozi karme od Warszawy, nie chce aby do niej jeździć. Mnie przywozi do pracy - teraz np. umówiłam się z nia na poniedziałek 19 lipca
×
×
  • Create New...