-
Posts
264 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by chip
-
No i tak jak piszesz robiłam - wołałam "do mnie" lub gwizdałam tylko w sytuacjach, kiedy byłam pewna, że pies przyjdzie. Działało bez pudła więc zaczęłam go odwoływać (wołając) gdy był zajęty i na poczatku też działało - byłam w stanie odwołać go od fajnej zabawy. Sytuacja zmieniła się gdy trochę podrósł (tak około 5-6 miesiąca), stał sie bardziej pewien siebie i terenu, nie pomagał fakt, ze odwracałam sie i odchodziłam lub chowałam się - w zabawie ignorował moje wołanie, a jak jeszcze pojwiła sie taka jedna atrakcyjna (dla niego) sunia to zapominał o całym świecie. Próbowałam powrócić do gwizdka (tego ultradżwiękowego), ale nawet bez żadnych innych zajęć i rozpraszaczy uwagi słabo na niego reagował, więc ultradżwiękowy gwizdek zostawiłam. Dodatkowo skojarzył, że czasem "do mnie" oznacza koniec zabawy i powrót do łażenia w kółku na szkoleniu (psie przedszkole) - a to jest nudne :(. Efekt jaki na dziś osiagnęłam jest taki, że w spokojnym terenie, bez zadnych atrakcji typu inne psy - wraca na wołanie "do mnie', siada i czeka na pochwałę lub nagródkę, ale jak szaleje to słuch mu sie zrobił selektywyny i wraca jak chce - tu działa dopiero sytuacja kiedy odwracam się od niego i biegnę (czytaj uciekam). Więc w sumie rezultat osiągam - Chip przybiega do mnie, ale mnie to nie odpowiada (nie zawsze mam siłę biegać i nie o to chodzi zeby on mnie gonił) :roll:, chcę coby reagował na komendę - może być gwizdkiem bo głos mam słaby i na większą odległość to może być, ze mnie nie słyszy (choć psy mają lepszy słuch niż my ;-). Dlatego chcę wrócić do poczatku szkolenia i zacząć wg waszych porad "gwizdek - nagroda" , a myslę o zmianie gwizdka, bo na ultradziękowy próbująć znaleźć częstotliwość na którą najlepiej Chip reaguje popełniłam zbyt dużo błędów i schrzaniłam pożądany efekt (na żaden z jego dźwięków nawet nie podnosi głowy).
-
BeataG, Ile czasu zajęło ci nauczenie przywołania na gwizdek ? Ja próbuję stosować ten ultrdźwiękowy ale Chip słabo na to reaguje i żadne nagródki w tym nie pomagaja - jak jest czymś mocno zajęty lub zabawiony - to mogę sobie gwizdać. Próbowałam tak jak radziły dziewczyny, czyli gwizd, nagródka, i w bliskiej odległości i jak się nudzi to jest OK, ale jak już dalej to czasami nawet głowy nie podniesie :evil: - chyba przejdę na zwykły, bo ogólnie ze słuchem u niego jest w porządku, ale ja chyba nie umiem dobrać właściwej dla niego częstotliwości :roll:
-
Sorki, długo tu nie zaglądałam :oops: Więc tak - szkolonko jest ekstra, szkolą sie obaj panowie - pan pies i pan pan :P. Przypomnielismy sobie nauli z przedszkola i wcale, wcale - jesteśmy całkiem zdolni. Ale już tak mniej więcej po godzinie zaczynamy się rozpraszać, no bo ile mozna sie męczyć w szkole, a jeszcze kiedy taka jedna Sara jest obok to :iloveyou: i bysmy najchetniej z nią :Dog_run: . Sara to 10 miesięczna piaskowa labradorka, łagodna i bardzo poddańcza więc dla Chipa sam raj :roll: . Po 2-3 tygodniach wstepnych zajęć Anka podzieliła nas na dwie mniejsze grupy (bo zebrała się straszna ilość uczniów ) i teraz ćwiczymy w grupie max 10 psów (ale na zajęcia regularnie przychodzi mniej, no i boją sie deszczyku - wtedy to mamy prawie indywidualne szkolenia, jest nas 3 psy :wink: ). Na razie robimy wszystko jeszcze na smyczy, no oczywiście poza komendą zostań :D. Zaczeliśmy aport, ale Chip nie ma mysliwskiej żyłki, czasem pobiegnie za aportem, ale o oddaniu to zapomnij :evil: . No i jeszcze nie bardzo chce nam się wracać do kołka po przerwie na pobieganie, a jak sie jeszcze zjawi na szkoleniu ten amstaf - to należy mu coś wygryźć - więc pilnie oduczamy się agresji. I starsznie lubimy jak Ania przychodzi z Larusem (5 miesięczny ON, taki kumpel do poganiania).
-
Powrót Ewy 23'ego (niedziela) zaklepany - Witek też się ucieszył (ciekawe z czego :wink: ). Tak więc będą mogli zabrać ze sobą parę rzeczy (ile się zmieści do powiększonego bagaznika po położeniu tylnych siedzeń - szczegóły ustalimy w sobotę. Co do fotograficznej dokumentacji bardzo ważnego spotkania u Bea'ty - to przydałby się aparat cyfrowy, bo na zdjęcia z takiego zwykłego to trzeba by za długo czekać :roll: . Ale pewnie któraś z dziewczyn będzie miała takie cudo, ja niestety pozbawiona jestem nawet takiego zwykłego (cyfrowego sie jeszcze nie dorobiłam :( , a zwykły - uszkodzony, czekam na naprawę i sprowadzenie części, co może potrwać ze trzy tygodnie :roll: ).
-
No to no problem :P , pozwolę wam jeszcze rano zjeść późne śniadanko i mogliby w niedzielę ruszyć od ciebie tak około 11:00 (bo my do 10:00 ćwiczymy w szkole, a już jedne wagary mamy zaliczone więc na więcej :Dog_run: nie moge chłopakom pozwolić :wink: ).
-
Wróciłam z wojaży i posłusznie się melduję. Kiedy i na jak długo Ewa będzie w Warszawie ? Jakoś nie mogłam wyrozumieć z poprzednich postów nic na ten temat. Pytam, bo jeżeli przybędzie na któryś weekend to my mamy te obiecane dla niej deski budowlane i jak uzbiera się cos jeszcze to Witek mógłby Ewę razem z tym wszystkim odwieźć do Wielunia.
-
To jest inny? :crazyeye: Ja tak tylko na wszelki wypadek, jakby były różne - bo przecież są tez tacy co nie lubia zwierzaczków :(. Wolę sobie zaklepać miejsce tam gdzie mi będzie dobrze i będę w towarzystwie dogomaniaków :lol:
-
Czyli uruchomiłyścią ją !!!! Starsznie się cieszę :P , bo jednak w pozycji horyzontalnej przebywała dość długo i do tego troche trzęsący transport (włozyliśmy ją do samochodu wieczorem poprzedniego dnia + czas dojazdu = ok 30 godzin). Jednak co marka to marka - szwedzi są jednak niezawodni jesli chodzi o sprzęt lodówkowy. A my z Witusiem za te całuski to dziekujemy i :oops: I jeszcze jesli chodzi o raj - to ja chcę do tego gdzie są wszyskie psiaki :angel:
-
No i bardzo dobrze (chodzi mi o burmistrza). Mam nadzieję, że Ewa czuje się doceniona przez władze i już nie będzie się załamywała przeciwnościami losu . Daj znać kiedy ruszacie z remontem.
-
Biedna Tofi, biedna Ewa, biedna MałGosia, :bigcry: :bigcry: :bigcry: :bigcry: A jak inne psiaki - czy są jeszcze jakieś komplikacje i zagrożenia ?? Utul Ewę od nas, pogłaszcz i ucałuj - cały czas o was myślimy i robimy co tylko możemy :buzi:
-
Łożesz... :o :oops: Pojęcia bladego nie miałam... Taaaaki kawał :o Jednak w takich miasteczkach jak Wieluń ludzie żyją innymi odległościami :roll: Pseprasam... :wink: Ale może Kora czasami przebywa gdzieś w bliższych okolicach. Wysłałam jej pw, może jakoś się uda, bo cóś kojarzę, że te płyty to się ciagną i ciągną. Zobaczymy co się da zrobić ...
-
Bea, Będę u Ciebie w czwartek po pracy tj. ok 18:00 - może być ? Ograbiłam teściów :) i mam już jeden wór takiego pościelowego, ale raczej na szmaty do mycia, wycierania psiaków, część się nada do posłanek. Jutro będę miała takie bardziej porządne zmiany pościelowe :wink:, jeszcze przejrzę swój strych i tam też będą "skarby nieprzebrane" :roll: Szanowne Panie, Jeśli cos od kogoś trzeba zabrać po drodze to dajcie znać :D - kursuję rano i po południu na trasie W-wa śródmieście - Jabłonna - Legionowo - Chotomów, więc np. Żoliborz (czyli Szantinę) mam prawie na drodze.
-
Bea, kocie coś z terminami mi się nie zgadza :roll: : wg mnie piątek wieczór - to chyba już słonko nie zbierasz, bo jedziesz z Ogórkiem na ekspozycję czyli wystawę :P . Sprawdzę szmaty u siebie (dziś wieczór) i pewnie też Ci cos podrzucę (albo Gosi - jak wolicie ??). Ogłosiłam małą zbiórkę szmatek także u siebie w dziale - zobaczymy co mi chłopcy przyniosą :-?
-
:bigcry: :bigcry: :bigcry: :bigcry: :bigcry: :bigcry: :bigcry: :bigcry: :bigcry: :bigcry: :bigcry: :bigcry: on był taki sliczny i bezradny, cholerka a wydawło się, że ma szanse po tych kroplówkach :bigcry: :bigcry:
-
:cry: :cry: :cry: Czy to ten, z którym Ewa jechała wtedy do weterynarza ???
-
Już jestem po świątecznych obowiązkach dnia pierwszego i mogę wreszcie napisać trochę więcej. W schronisku wieluńskim zaczął się remont, na początek poszły kojce dla psów, potem będą pomieszczenia w budynku. W pierwszym Ewa planuje zrobić kuchnię, a w drugim będzie miała maleńkie biuro. Pan burmistrz też wspominał coś o drugim rzędzie kojców, takich mniejszych dla mniejszych psów. Była tez mowa o zrobieniu szamba, żeby odprowadzać wodę, bo tam nie ma w pobliżu kanalizacji :roll: . Tak więc, jak widać i słychać, idzie lepsze :D . Terzia – pytałaś o wilgoć w pomieszczeniach, w związku z przechowywaniem karmy – wilgoci nie było czuć, poza tym przywieźliśmy specjalny, szczelny pojemnik na sucha karmę, mieści się w nim 15-17 kg karmy, tak więc Ewa może przechowywać rozpoczęte opakowanie. Pojemnik jest naprawdę szczelny, używamy takiego w domu i karma jest cały czas suchutka i pachnąca. Wituś jest pod wrażeniem Ewy uporu i odporności na przeciwności losu. Stwierdził, że on chyba by się takiego zadania nie podjął, trochę mu to wygląda na syzyfową pracę :roll: . Ewa jest naj…. Cos mi się widzi, że Ewie przybył kolejny wielbiciel :wink: . Witek obiecał jej, że niedługo podrzuci trochę używanego drewna budowlanego na szalunki, może z tego cos się da wybrać do remontu bud, a reszta do remontu. Cała wieluńska gromadka schroniskowa (chodzi mi o ludzików) jest ekstra :angel: i tylko dzięki nim to schronisko ma szanse. PS. My też zrobiliśmy parę zdjęć, ale muszę wykończyć film w aparacie i dopiero wtedy będę je mogła tu wgrać, więc proszę o trochę cierpliwości.
-
Melduję posłusznie, ze byliśmy w Wieluniu, zostawilismy co mielismy i wrócilismy do domku. Wróciliśmy jakąś godzinkę temu, ale dopiero teraz udało mi sie oderwać moją dzidzię od kompa ;-) i dorwać si samej. Padam już i idę spatku, reszta realcji po światecznych obowiązakach (czyli po śniadanku u teściów, a to może trochę dłużej trawć niż zwykłe śniadanko :D )
-
Rotti trzymaj się, będzie dobrze. Walcz i zrób z choróbskiem :boom: Masz buziaki ode mnie i lizuski od Chipa :buzi: Trzymamy za Ciebie kciuki, uda się - nie ma innej mozliwości i napewno wypijemy razem nie jeden fiolecik :drinking:
-
Mam, mam, już wszystko mam pozałatwiane, umowy darowizny podpisane, VW Transportera biorę w piatek pod koniec dnia pracy. Jadę do Wielunia w sobotę, będziemy z Witusiem jak te Zajączki Wielkanocne. :laola: Saida, MałGośka - macie pw ode mnie. Od jutra jestem na urlopie, więc możemy sie umawiać na dowolny termin co do odbioru rzeczy od Saidy. Kontakt ze mna na dogomanii i na prywatny e-mail. Telefon oczywiście też działa.
-
Sama ją zagłaszczę jak tylko przyjadę :P , a może Wituś się zakocha :iloveyou: to ....
-
Nie masz się nigdzie chować !!! masz chodzić z dumnie podniesiona główką :D . Pozytywnie wyróżniasz się z szarego tła i tylko to sie liczy. Nie zmieniaj się :buzi:
-
Czy to diesel to nie wiem, ale raczej beznynka :( . Pewnie wezmę kredyt :D z mojej ukochanej linii kredytowej w moim ukochanym banku :D . Wam jak jechałyście z Saidą do Wielunia też nikt paliwka nie dał. Na razie jeszcze pracuję i jakoś sobie dam radę, ale dzięki za troskę :buzi: Jak już wszystko powysyłamy, podowozimy, a ty ozdrowiejesz to musimy :popcorn: :beerchug:
-
Ja będę jechała do Wielunia tak jak pisalam za tydzień lub dwa. Tego czego azzie5 nie zabierze zabiorę ja. Azzie, Bea ile i co teraz bierzecie ? Azzie - jesli chodzi o konto to jeśli masz ponad 13 lat, to możesz założyć konto w m-banku (dla małolatów :wink: ). Ty jesteś włascicielem konta, rodzice tylko muszą podpisać formularz do banku. Niezaleznie od tej sytuacji dzisiejszej - takie konto jest przydatne, zarzadzasz nim sobie przez internet, masz kartę płatniczą, pieniądze możesz pobierać z bankomatów Euronetu. Jak na razie założenie i prowadzenie takiego konta nic nie kosztuje, płaci się tylko za wykonywane przelewy (50 gr za kazdy, więc nie jest to dużo). Ja takie założyłam swojemu synowi i teraz to on mi czasami pożycza kasę :D .
-
Poza piszczeniem 'Auuuu" powyżej wyznaczonego progu dopuszczalnego podgryzania, ja jeszcze stosowałam metodę jaką poradziła na innym formu p. Zofia Mrzewińska. Jak psiak zaczynał gryżć a ręce/dłonie to zwijałam dłoń w pięść i wpychałam do psiego pyszczka na tyle na ile sie oczywiście dało, chwila przytrzmania zwiniętą dłonią języka i psiak sam wypluwał :roll: . Po dwóch - trzech takich akcjach jak zaczynał podgryzać wystarczyło samo zwinięcie dłoni w pięść jako znak ostrzegawczy i przestawał. Nauczył się do tego stopnia, że doskonale wie, które z nas ma jaki dopuszczalny próg podgryzania - mnie nie podgryza właściwie wcale, w zabawie jak mu się zdarzy kłapnąć to robi to tak jakoś obok ( ja mam bardzo niski próg bólu :-? ), męża w zabawie łapie trochę mocniej, tak jak to psiaki między sobą :D
-
Dogadamy się - bez paniki :D . Bea się chyba dziś wystawia, Saida - jutro, Gosia - asystuje na ringu, Jovka - nie wiem :( , ale pewnie wystawy też nie odpuści. Ten weekend jest pod znakiem wystawy w Warszawie :roll: , więc dogadywać sie będziemy pewnie od poniedziałku