-
Posts
264 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by chip
-
jeśli to jest to, co ja przerabialam, to NIE MA I NIE BĘDZIE, dopuki będą jajka.. . Dla Chipa NIE MA NIC co by "przebijało" Mitkę - tak więc chyba nie pozostaje mi nic innego jak " zrobić ciach" TO JEST TO - Mitka jest dla Chipa tak atrakcyjna, ze każda inna (nawet ładniejsza z ludzkiego punktu wiedzenia) odpada w przedbiegach :(. Do tego wcale nie musi mieć właśnie cieczki a on już dostaje "pierd..." na jej widok. Ona zresztą go prowokuje i podstawia mu się i zaczepia cały czas, nawet jak nie ma cieczki - ociera się o niego, podstawia mu zadek pod nos, podgryza go delikanie w gardło, przykuca aby mu było wygodniej - a jak chce na nią się wspinać - to ucieka, wraca za chwile i zaczyna od poczatku. Mieszkamy po sąsiedzku z Mitką dopiero 3 m-ce więc jej cieczki jeszcze nie przerabialiśmy, ale przy tym jak on się zachowuje przy niej teraz - to chyba nie chcę :evilbat: Obdzwaniam vetów Warszawie i zaczyna zbierać kasę. Jak możecie kogoś polecić - to chętnie skorzystam (podeslijcie namiary na prv) Mitki nie chcą ani oddać mi do adpocji ani wysterylizować :evil: , tak więc na to nie ma rady
-
Suczkę znamy i wiemy, że nie jest sterylizowana, ale właścicieli to jakoś nie obchodzi, ze mogą mieć małe na wychowaniu. Pisałam już wcześniej, że pomimo, że to nie jest moja suka to martwię się o nią właśnie z powodu zbliżającej się cieczki i braku opieki właścicieli :evil: - jak nie tym razem, to następnym ale szczeniaki będą i wtedy dopiero właściciele zaczną chodzić i pytać "kto chce ślicznego szczeniaczka ?? " :roll:
-
Berek - co do odpowiedzialności za sprzedawanie psów - masz 150% racji i o tym samym pisze Wioletta , ale niezaleznie od tego czy pies miał rodowód czy nie - louis zrobiła głupotę sprzedając psa bez zadnej umowy. Zrobiła to pewnie pierwszy i ostatni raz, więcej tego błędu nie popełni (nawet sprzedająć czy ofierowując komuś kundelka). Już się dziewczynie dostało i ma wystarczające wyrzuty sumienia - ten tylko nie popełnia błędów i głupot, kto nic nie robi. Teraz louis tylko usiłuje w jakiś sposób zapobiec dalszym praktykom tegoż to nieuczciwego handlarza i chwała jej za to. Jak jej się cokolwiek uda z fromalno-prawnego punktu widzenia - to bedą już prztarte ścieżki do ukrócenia działalności takich "handlowców". A dla reszty jest przestroga, przykra ale skuteczna - nic bez umowy, bo potem to możesz dochodzić wszystkiego ale nie żadnych praw :evil:
-
OK. Masz rację :oops: , ale potem było więcej przykładów na układ "pies może zrobić krzywdę dziecku" stąd mój post :) Najbardziej "niebezpieczne" są dzieci agresywne, ciekawskie, uparte i niewychowane - ale takie są raczej dzieci cudze, na ich wychowanie nie mamy zadnego wpływu, więc należy przed nimi chronić nasze psy :P . Nasze dzieci socjalizujemy z psem od poczatku, tak jak socjalizujemy psa od szczeniaka - a przynajmniej mam taką nadzieję :wink:
-
Rozpatrujecie tylko układ, kiedy pies może dziecku zrobić krzywdę. A istnieje jeszcze drugi odwrotny aspekt kiedy dziecko może zrobić krzywdę psu, np. łagodny, mały piesek i agresywne lub ciekawskie dziecko. Pies z miłości pozwoli dziecku robić ze sobą wszystko (przykłady podawaliście ze swojego dzieciństwa :P ). Tylko jak pies jest duży to wyrwie się dziecku i ucieknie/schowa się gdy będzie miał już dość, ale mały psiak juz nie bardzo. I może sie tak zdarzyć, że uszkodzeniu ulegnie pies, a przecież kochmy i psa i dziecko :D . Z własnego doświadzcenia znam dziewczynkę (córka siostry mojego męza) w wieku lat ok. 7, która uparcie nosiła na rękach mojego 3 miesięcznego psiaka. I pomimo ciągłego upominania, coby go postawiła, jak tylko psiak znikał jej z horyzontu to natychmiast go szukała i brała na ręce. Chip był dla niej dość cięzki (ważył wtedy ok. 12-15 kg) i udało się go jej upuścić na podłogę - spadł wtedy na grzbiet, ale na szczęscie nic się nie stało. Skończyło się zamknięciem Chipa w drugim pokoju, chociaż on bardzo chciał być z nami. (Szczerze mówiąc bardziej mi wtedy zależało na ochronie psa niż dziecka i chetniej to bym zamknęła w drugim pokoju dziecko :evil:, ale nie wypadało :roll: ) Więc wg. mnie nie nalezy pozostawiać małego dziecka sam na sam z psem niezależnie od rasy i wielkości psa (a jak widać z mojego przykładu - to i dużego też). Chrońmy oba gatunki i :wink: kontrolujmy ich kontakty przynajmniej do czasu kiedy dziecko nie zmądrzeje i nie zrozumie czego psu nie należy robić :evilbat:
-
Z kastrację trochę zwlekam bo: 1. weterynarz zaleca poczekanie na starszy wiek (twierdzi, że najlepiej w wieku 1 - 1,5 roku) - chyba muszę popytac innych wetów :-? 2. muszę jeszcze przkekonać mojego męża - jak większość facetów ma do tego osobiste podejście :lol: , ale to jest sprawa drugorzędna i tak jestem zdecydowana to zrobić, choć wolałbym mieć akceptacje także pana. Chip nie tęskni za mamą, bo praktycznie jego matką i ojcem jesteśmy my - wychowywujemy go od wieku 2 tygodni ( Chip jest znaleziony na śmietniku) - więc ten powód odpada :( . Dodatkowo Mitka jest tylko o 2 miesiące od niego starsza, więc to też taki "doroślejszy" szczeniak i raczej Chip nie patrzy na nia jak na matkę, wg mnie raczej "wybrał" sobie przyszłą żonę. Ostanio pogonił od niej dwa biegające luzem obce psy. Ona też chba sobie go wybrała, bo odgania od niego inne suczki, z ktróymi normalnie bawi się. Jesli chodzi o zapinanie Chipa jak tylko widać Mitkę na horyzoncie - trudno wykonalne , bo ona nagle wypada z najbliższych krzaków i od razu obskakuje Chipa. Więc profilaktycznie wszystkie spacerki są na smyczy i ani on szczęsliwy ani ja. Nie ma rzeczy/zabawki/sytuacji która jest w stanie przebić Mitkę - dla niej rzuci wszystko. Uwielbia się przeciągać, uwielbia małą piłeczkę tenisową oraz taką specjalną twardą pytę - i co z tego :evil: , jak ona się zjawia świat nie istnieje. Do tego stopnia ją uwielbia, że ponieważ mieszkamy przez płot to przynosi jej pod siatkę wszystkie swoje ulubione zabawki i smakołyki - jak jakiejś zabaweczki nie mogę znaleźć w domu - to jak w banku jest pod płotem :P . Wszystko wskazuje na to, że to taka para od przedszkola - tylko z tego miodu nie będzie, bo na razie jest smycz, a potem będzie sterylizacja. Jesli macie jakieś porady na ten okres przejściowy - to piszcie bo ja z nim oszaleję (facet zakochany bez pamięci jest nie do wytrzymania :D ).
-
Od jakiegoś czasu mam mały problem z Chipem. Problem robi się coraz większy ... Otóż Chip dostaje kompletnego amoku na punkcie suni, mieszkającej na sąsiedniej działce. I tylko na jej punkcie - inne sunie go aż tak nie ruszają, mogą sobie biegać, on się chętnie z nimi bawi, ale na każde zawołanie posłusznie je pozostawia i wraca do pana lub pańci. Sunia-sąsiadka o wdzięcznym imieniu Mitka jest psiakiem samowolnym, biegającym sobie luzem po całej okolicy, właściciele nie przejmują się zupełnie tym gdzie i co robi ich sunia (do tego stopnia, że rano otwierają jej bramę coby sobie swobodnie biegała gdzie i kiedy zechce). Chip wariuje na jej punkcie i zainteresowania ma wyraźnie jednokierunkowe (burza hormonów :-? , ale dlaczego tylko w stosunku do Mitki ? ). Do tej pory udało mu się zwiać nam dwa razy, poszukiwania go trwały parę godzin. Najgorsze jest to, ze ona go prowadza po okolicznych wsiach (mieszkamy pod Warszawą), "zwabia" na drugą strone dość ruchliwej szosy :evil:. Taka sytuacja wkurza mnie bo po pierwsze nie znam dania ani godziny kiedy Mitka się pojawi i w związku z tym wszystkie spacerki musimy odbywać na smyczy (ona potrafi nas znaleźć nawet w środku lasu) - Chip nie może się wybiegać, a na tzw. spacerkach higienicznych to jeżeli nie zdąży przed jej zjawieniem się zrobić tego po co wyszedł - to już zapomina o głównym celu spacerku. Po drugie martwi mnie sama Mitka - nie jest wysterylizowana, pod koniec marca powinna mieć cieczkę i przy takiej trosce właścicieli na pewno niedługo będzie parę niechcianych psiaków więcej na świecie :evil: Czy spotkaliście się już z podobnym zachowaniem psa (chodzi mi o Chipa)? Co z tym robić ? Rozważam sterylizację Chipa (ma w tej chwili 10 m-cy), ale czy to pomoże ?
-
Blink - świetnie, dzięki, :P nie muszę ciągać starego. Teraz tylko czekam na informacje od MałGośki
-
dorotak, ZK w Legionowie bardziej mi pasuje - bo bliżej. Nie miałam pojęcia, ze jest tu oddział. Spróbuję się czegoś więcej o nich dowiedzieć. Wind, Poza przeprowadzką, drugą przyczyną przerwy w szkoleniu była też niechęć Chipa do warowania na mokrym podłożu, a w listopadzie i grudniu chlapo-ciapa jaka była na ziemi skutecznie przeszkadzała w chodzeniu przy nodze, siadaniu i warowaniu na komendę. Chip robił wszystko aby błocko ominąć (oczywiście jak się rozbawi to mu błotko nie przeszkadza). Mebli sosnowych już nie, przerzucił się na pyszną drewnianą budę (dostał własne M1, w którym może się schronic jak my jetseśmy poza domem). A tak w ogóle to sie zrobił wielki pies (62 cm i ok. 38 kg) tylko rozumek ma szczeniaka (wszak ma tylko 9 m-cy)
-
MałGoska Tak jak wczesniej pisałam załatwiam w mojej kochanej firmie darowiznę kopmutera dla waszego schroniska. W tym celu do sporzadzenia fromalnej umowy darowizny potrzebuję danych schroniska i osoby go formalnie prowadzącej czyli : - imię, nazwisko, oficjalne stanowisko Ewy (bo to ona przejęła schronisko) - dane schroniska z rejestru : pełną oficjalną nazwę, NIP, regon , adres, ... Część danych typu adres, nazwa mam z poprzednich postów, ale reszta niestety jest mi nieznana a Ewa na pewno je posiada. Zajrzyj na prv, tam podam Ci kontakty do mnie. Co do pozostałych rzeczy, o których pisałam wczesniej: - lodówka czeka u mnie na transport - załatwiam to z Saidą - zbiórka darów u mnie w firmie niestety została odłożona na termin późniejszy - mój PR robił w ciągu ostatnich 2-3 miesięcy parę zbiórek na biedne dzieci, była też zbiórka na któreś schronisko (sorry nie pamiętam które). PR uważa, zresztą chyba mają rację, że kolejna zbiórka była by za szybko i mogłaby nie przynieść rezultatu - propnują okres przed Wielkanocą (trochę psychologiczne podejście - na święta ludzie są bardziej skłonni do ofiarności). Dopilnuję tego. Dane do umowy potrzebuję jak najszybciej, bo dalsza kolejność jest taka, ze umowa zostania przekazana Ewie do podpisania i odesłania, i mozemy zabrać kopmuter. Jak byśmy zdążyli to komputer pojechałby razem z lodówką. Czy macie kogoś, kto by go wam podłaczył, sprawdził po podłączeniu, skonfiguraował do waszych potrzeb itp? Jak nie - to namówię mojego męża coby się wybrał z transportem i pomógł w tym :) (on jest informatyk i lubi te zabawki :D ).
-
AGI, Potwierdzam słowa Wind, szkolenie w Cave Canem jest bardzo OK. Mozna dołączać naprawdę w każdym momencie - poziom jest dostosowany do każdego psa indywidualnie, w grupie przedszkolnej jest ok. 10 osobo-psów. Chodziliśmy do jednej grupy z Majką i Wind, ale niestety przerwaliśmy, bo wyprowadziliśmy się pod Warszawę i mamy trochę daleko nad jeziorko Czerniakowskie (mieszkamy w okolicach Jabłonny). I tak jak pisała Wind - ćwiczenia w domku bardzo ważne, bo my odpuściliśmy troszkę i Chip dostał wtórnego analfabetyzmu i selektywnej głuchoty. Więc na szkolenie musimy wrócić, ale chyba już nie do przedszkola bo Chip ma 9 miesięcy więc wg mnie do przedszkola za stary. Zastanawiamy się nad szkoleniem w ZK od marca - Bemowo jest bliżej nas, ale te środy - nie damy rady zdążyć, ja pracuję do 17:00. Czy ktoś wie jak to jest z tymi srodami - Mokka dowiedziałaś się czegoś na swoich szkoleniach ?
-
OK. Pasuje - wpisuję do kalendarza. Teraz już wychodzę, ale jutro się zgłoszę i powiem co udało się załatwić u mnie w firmie. Pa, Pa.
-
Kiedy ??? Podaj czas, bo miejsce już mamy ustalone :D
-
Jestem z Saidą na gg - konsultuje mi mój tekścik o Wieluniu dla mojego PR i zaczynam jutro od rana akcję. Wiecie, że Saida pracuje w budynku obok mnie !!!! :D
-
MałGośka - już wiem skąd mi się wziął ten Niedźwiedź :P w swoim poście z 26 września pisałaś : " Kasiu - jeżeli tylko będzie taka potzreba, możesz podać mój telefon w fundacji Niedźwiedź, na ile będę mogła - odpowiem na ewentualne pytania. Ale osobiste "bywanie" w schronisku raczej odpada (przynajmniej na razie). A nie ma innej osoby poza mną, która łączyłaby dogomanię z Wieluniem... Chyba, że ja po prostu nie wiem. MałGośka " I stąd ta fundacja - a że Ewę łączę z Toba to z Niedźwiedziem. Fakt, że pokręciłam istniejącą fundację i dopiero powstającą Ewy :oops: - sorry, wstydzę się że jestem taka goopia
-
Saida - gg mam cały czas włączone, sprawdzałam nr jaki podałam i jest dobry, sama spróbuję znaleźć ciebie na gg MałGośka - :oops: gdzieś mi się w postach o Wieluniu i Ewie przewinęła fundacja Niedźwiedź, ale nie byłam pewna czy oni są ze soba powiązani, a że nie chciałam pisać głupot - to dlatego się pytam
-
Lodówkę mozna przewieżć na leżąco (tak jak pisała Saida - musi potem odstać conajmniej 24h). Rozmawiałam z moim PR w pracy - to jest dział Public Relation zajmujący się m.in. różnymi darowiznami. ( U mnie w firmie jest moda na uzywanie skrótów i nazw angielskich bo to firma z angielskim rodowodem, więc proszę nie ironizować na temat anglojęzycznych udziwnień jakie czasem mogę użyć :wink: .) Wracając do tegoż PR, to staram sie przez nich załatwić darowiznę komputera (wstepnie już obiecali), chca także zorganizować zbiórkę róznych potrzebnych wam rzeczy - podajcie co najbardziej jest w tej chwili potrzebne (bo wiem że sporo już zebraliście i może czegoś już nie trzeba). Muszę tylko przygotować im małe ogłoszonko - komponuję coś na podstawie informacji z tego forum. Sądzę, że taka akcja w firmie może przynieść całkiem duży odzew - ludziom jest łatwiej przynieść coś do pracy niż lecieć z darami gdzieś na drugi koniec miasta. Zebrane dary mogę zabrać do siebie i dalej wam przekazać (lub umówimy się na odbiór tychże darów prosto z firmy - firma mieści się w centrum Warszawy). Kontakt do mnie - na priv lub gg 6937993 Pytanie do ogłoszonka dla mojego PR - schronisko przejęła fundacja Niedźwiedź - tak wyrozumiałam z formu - potwierdźcie lub sprostujcie, jeśli plotę głupty
-
Mogę wam przekazać lodówko-zamrażarkę (szwedzka Husgvarna), sprawną. Odzielnie otwierana część lodówkowa i zamrażarkowa. W części zamrażarkowej są dwie półki i szuflada. Lodówka w zasadzie jest "samoodmrożeniowa" (skroplony szron spływa do pojemnika wewnatrz lodówki, więc trzeba go tylko regularnie wylewać i już po problemie z odmrażaniem lodówki :) ). Tylko jest to duża gabarytowo szafa (wys. ok 180 cm), więc musielibyście to jakoś ode mnie zabrać bo niestey nie dysponuję transportem na takie wymiary. Urządzenie stoi u mnie w domu w okolicach Legionowa. Jak wam pasuje to dajcie znać - będziemy się jakoś umawiać.
-
A skąd wzięły się takie określenia? jak byście to przetłumaczyli? (tylko nie uwierze, że 'pet dog' znaczy 'tylko do kochania' :) ) Pozdrawiam W słownictwie hodowlanym jest sporo naleciałości z języka angielskiego i to też: pet [pe:t] Rzeczownik: zwierzę nt domowe Przymiotnik: ulubiony Czasownik: pieścić breed [bri:d] (pt, pp bred) czasownik: - hodować (wyhodować ) - rodzić (zrodzić ) - rozmnażać się rzeczownik: - (ZOOL) rasa f show [szou:] (pt showed) (pp shown) rzeczownik: - wystawa, pokaz (np.: kwiatów, zwierząt, ..) czasownik: - pokazywać (pokazać ), wykazywać (wykazać )
-
Carragan, pocieszyłaś mnie :P . Wg mnie też jest to wyraz uczucia i okazanie radości. Chip robi to też bezboleśnie i cały się przy tym wdzięczy typu : jestem taki milusi i taki stęskniony, przytul mnie, pogłaszcz mnie. Wita się tak poza domownikai jeszcze tylko z dwiema osobami - jednej to nie przeszkadza, a ta druga twierdzi, ze "dobrze wychowany pies na powitanie siada i czeka, aż go pan/pani pogłaszcze a gości ignoruje" - jest to zgodne z teoriami z bardzo mądrych książek o wychowywaniu psów i napewno jest w tym jakaś prawda, ale ja się cieszę, że mój pies się cieszy z naszych powrotów, szczególnie, że nie robi nikomu żadnej szkody. A tej drugiej osobie to w zasadzie przeszkadza tylko, że on ja liże :(
-
Chip ma to samo i robi tak na każde powitanie nie tylko poranne. Wszyscy mi tłumaczą, że pies jest źle wychowany i chyba po części mają rację :( . Ja naprawdę staram się go tego oduczyć ale on jakiś taki tępy w tym temacie :-? Dam mu jeszcze szansę na poprawę wszak ma tylko 7 miesięcy i jakieś prawo do młodzieńczej głupoty :wink:
-
Grzesiek, Psiak jest cudoooooooowny. Zelika może mieć rację co do przyszłej wielkości Misia. Mój psiak Chip też rósł w tempie 1kg/tydzień. Dziś ma 7 miesięcy (31 tygodni) i waży 30 kg, a w kłębie ma 62 cm. Dość prawdopodobne, że na mieszankę Chipa złożyły się ON i rotwailler - z tym, ze Chip jest bardziej krótkowłosy niz twój Misiek. Jak chcesz zobaczyć tempo takiego wzrostu to zapraszam do albumu Chipa http://www.album.com.pl/album.php?id=2609. Są tam zdjecia do wieku 3,5 m-ca. Niestety aktaulnych jeszcze nie wgrałam. Powodzenie w wychowywani i kup mu czerwoną obróżkę od uroku, bo jest jest tak śliczny, że od zachwytów nad nim napewno go ktoś zauroczy :P
-
Witaj coztego, Mojego piecha mam prawie od urodzenia (miał dwa tygodnie jak do nas trafił). Cały czas jest karmiony z tzw. wysokiej półki. Na początku dostawał specjalne mleko dla psów (jest do dostania w sklepach zoologicznych np. Kakadu w Warszawie, w innych miastach na pewno mają to inne sieci) - tak to lubił, że nawet po przejściu na "normalne" jedzenie jeszcze czasem popijał mleczko. Po odstawieniu mleka dawaliśmy mu Eukanubę dla szczeniaków, ale mu nie smakowała, więc weterynarz zaproponował Royal Canin odmianę Veterinary (do dostania tylko u weterynarzy, cenowo porównywalna z Royalem ze sklepów). To mu odpowiadało bardzo i tak jada do dziś (czyli najpierw RCV Puppy, a teraz RCV Junior Maxi - to jest dla psów dużych np. wielkości owczarka niemieckiego). Dodatkowo dostaje (bo lubi) : - owoce i warzywa (jabłka, banana, marchewka, ...) - czasem mięso (obgotowane piersi kurczaka, drobiowe watróbki, żołądki, ... ) - biały serek z jogurtem. Na takiej karmie wygląda bardzo dobrze, błyszczy mu się sierść, nie ma żadnych problemów z trawieniem ani żadnego uczulenia. RCV jest produkowane w odmianach dla różnej wielkości psów - tak więc możesz dobrać odpowiednią karmę - znając wielkość rodziców możesz oszacować przyszły rozmiar pieska i już. Powodzenia w wychowaniu psiaka :P
-
Z dziwnych nawyków i zwyczajów Chipa: - uwielbia prochy (czyli wszystko co jest w pastylkach) - jak tylko otwieramy szafkę z lekarstwmi to on oczywiście natychmiast przybiega, siada i patrzy z nadzieją w oku "może mi też cos dadzą" - czasem dostaje witaminę C coby sie odczepił - na spacer zaprasza nas tak normalnie szczekając i podchodząc do drzwi, ale parę razy jak to nie zadziałało to przyniósł panu spodnie leżące w drugim pokoju na krześle :P - wieczorem ok 20:00 pada z nóg i nie ma siły na zabawę, ale po powrocie ze spacerku higienicznego (ok.22-23:00) rozpiera go energia, zaprasza do zabawy, szczeka, biega rzuca piłką po podłodze aż cała kamienica dudni - ciekawa jestem kiedy sąsiedzi nas przeklną głośno :x (bo po cichu to już napewno to robią) - uwielbia memlać wszelkie szmaty, co mnie wnerwia bo zeżarł juz kawał koca, wygryzł dziury w pościeli i paru poduszkach. Niestety nic go nie jest w stanie od tego odciągnąć :evil: - gryzie podłogę, tak ją skrobie siekaczami, że miejscami zdarł już lakier - nie wiem co w podłodze może być smacznego :niewiem: - tak jak parę innych psów wcześniej opisanych - zlizuje ze mnie wszystkie kremy i maści jakimi sie smaruję - w czasie naszych kąpieli jak tylko uda się wleźć do łazienki - to usiłuje pić ciepłą wodę z wanny :roll: A tak wogóle to sto z nim pociech :D
-
Nauka czystości - jak często wychodzicie na spacerki? ;)
chip replied to Tautau's topic in Nauka czystosci
Wioletta, Dzięki za uznanie dla urody Chipa. Też nie przypuszczam żeby to była jakakolwiek mieszanka beaucerona, najprawdopodobniej jest to mieszanka wielorasowa i przypadkiem wyszła ładnie umaszczona i dość proporcjonalna, a jak się mnie różni tacy typu "bon-ton" pytają co to za rasa, bo oni mają .... (tu pada jakaś rasa) to odpowiadam, że owczarek zachodnio-europejski i wtedy kiwają głowami, że "widać, widać, bo ma taki szlachetny wygląd" - hi, hi, hi :D. Mnie na rasie Chipa nie zależy - jest to najbardziej ukochany psiak i już. Co do wagi i wielkości - nie mam świeżych pomiarów, ale jak miał 20 tygodni to mierzył ok. 53 cm w kłębie i ważył 20 kg. Podnoszenie nogi - bywa różnie, najczęściej psy podnoszą nogę ok. 7-8 miesiąca, ale zdarza się wcześniej. Chip zaczął podnosić nogę jak miał 4,5 m-ca - fajnie to wyglądało bo nie bardzo wiedział co ma z tym zrobić - podniósł tylną łapę, popatrzył na mnie z zadowoleniem, a potem ukucnął i się wysiusiał :P . Teraz podlewa krzaczki z podniesiona łapą, ale jak mu się spieszy i nie ma czasu bo kumpel czeka do zabawy, albo chce mu się bardzo dużo (np. po nocy) to kuca