Jump to content
Dogomania

Dag

Members
  • Posts

    862
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Dag

  1. [quote name='Alicjarydzewska'][I][B]Oj ciężki żywot ma Twoja mama z Wami:evil_lol::evil_lol::evil_lol:ale po kimś się w końcu dziedziczy pewne cechy :razz: [/B][/I][/QUOTE] Mama w życiu sama żadnego zwierzaka do domu nie sprowadziła:evil_lol: My to mamy po babci, która kolekcjonowała wszystko, co znalazła... kotka bez łapki, kundelka, 8 papug falistych i 1 nimfę, świnki morskie i myszki, które się mnożyły na potegę, 14 kurczaków (kupiła mi do dwupokojowego mieszkania w bloku, bo jak miałam 4 lata, to mi się zachciało być kwoką:evil_lol: ), wypadnięte z gniazdka ptaszki różnorakie, żółwia, i inne takie. Nie wszystko naraz oczywiście, ale dzieciństwo to ja miałam ciekawe:p (pomijając drobny fakt, że myszki sie rozlazły po domu i babcia zastawiła pułapki, 3/4 kurczaków zjadł kot, a jednym nakarmiła mnie babcia, papugi mama kazała oddać, ptaszki wydobrzały i odleciały, a świnki... hmmm... cholera, co ze świnkami????) A mama... hmmm... mama przeklina babcię, przeklina każde nowe zniesione przez nas do domu zwerzę, przeklina nas... a potem KOCHA, no bo od czego jest mama....:loveu:
  2. Dag

    GALERIA SZCZENIAKÓW

    To ja sobie pozwolę powklejać foty za Acrobę... tak dla odmiany:evil_lol: Historia pt. [B]"Ferdydurke kiedyś wam pokaże"[/B] Cześć- to ja, Ferdydurke. [IMG]http://img.photobucket.com/albums/v142/dagdag/takie%20tam/kruwek1.jpg[/IMG] Teraz już jestem duży... prawie tak duży jak mój kumpel TYTANO. [IMG]http://img.photobucket.com/albums/v142/dagdag/takie%20tam/2006-08-1012-28-14_0011.jpg[/IMG] [IMG]http://img.photobucket.com/albums/v142/dagdag/takie%20tam/2006-08-1012-32-51_0032.jpg[/IMG] No prawie: [IMG]http://img.photobucket.com/albums/v142/dagdag/takie%20tam/2006-08-1012-31-22_0029.jpg[/IMG] "Prawie" jednak podobno czyni wielką różnicę... [IMG]http://img.photobucket.com/albums/v142/dagdag/takie%20tam/2006-08-1012-52-03_0055.jpg[/IMG] [IMG]http://img.photobucket.com/albums/v142/dagdag/takie%20tam/2006-08-1012-54-50_0059.jpg[/IMG] [IMG]http://img.photobucket.com/albums/v142/dagdag/takie%20tam/2006-08-1012-38-31_0037.jpg[/IMG] Przez to "prawie", nikt mi nie chce oddać patyka... [IMG]http://img.photobucket.com/albums/v142/dagdag/takie%20tam/2006-08-1012-54-08_0058.jpg[/IMG] [IMG]http://img.photobucket.com/albums/v142/dagdag/takie%20tam/2006-08-1013-03-15_0068.jpg[/IMG] [IMG]http://img.photobucket.com/albums/v142/dagdag/takie%20tam/2006-08-1013-03-19_0069.jpg[/IMG] [IMG]http://img.photobucket.com/albums/v142/dagdag/takie%20tam/2006-08-1013-03-27_0070.jpg[/IMG] Nawet ta mała z łysym ciałkiem... [IMG]http://img.photobucket.com/albums/v142/dagdag/takie%20tam/2006-08-1012-58-55_0063.jpg[/IMG] no oddaj cholero, no... myślisz, że tak łatwo jest ganiać Cię na czterech plączących się łapach??? [IMG]http://img.photobucket.com/albums/v142/dagdag/takie%20tam/2006-08-1012-58-17_0062.jpg[/IMG] Te, duży... no bądź kumplem no... daj na chwilę... [IMG]http://img.photobucket.com/albums/v142/dagdag/takie%20tam/2006-08-1013-01-42_0066.jpg[/IMG] no weź... [IMG]http://img.photobucket.com/albums/v142/dagdag/takie%20tam/2006-08-1013-03-40_0071.jpg[/IMG] I co się gapisz... patyka daj... [IMG]http://img.photobucket.com/albums/v142/dagdag/takie%20tam/2006-08-1013-04-01_0072.jpg[/IMG] [SIZE="6"]MAM!!!!!![/SIZE] Udało się!!! Jest mój... patycek wymarzony!!! [IMG]http://img.photobucket.com/albums/v142/dagdag/takie%20tam/2006-08-1013-00-17_0064.jpg[/IMG] Te, duży... a rękawiczki to mi juz pewnie po dobroci nie oddasz.... [IMG]http://img.photobucket.com/albums/v142/dagdag/takie%20tam/2006-08-1013-22-44_0074.jpg[/IMG] Ciężkie jest życie wielkiego duchem szczeniaka... [B][SIZE="6"]Ale kiedyś dorosnę i wam wszystkim pokażę!!!![/SIZE][/B]
  3. Moja siostra kupiła pieska dla taty, ale narazie jest u mojej mamy w domu na przechowanie, bo się ojciec wakacjuje. Siostra się już zdążyła w suni zakochać, więc jeżeli mama się podda- stan włochacizny u mojej mamusi będzie wyglądał następująco: [B]Maja[/B]- nowe rude- sweter irlandzki bez papierów (chciałam utłuc siostrę, ale mi mama nie pozwala:angryy: ) [IMG]http://img.photobucket.com/albums/v142/dagdag/Pigi/SSA51651.jpg[/IMG] [B]Amelka[/B]- yorkrzyca- czyli dziamgacz mopowaty. [IMG]http://img.photobucket.com/albums/v142/dagdag/takie%20tam/000_0061.jpg[/IMG] [B]Awaria[/B]- moja persica, której mama od roku nie chce mi oddać- królewna na ziarnku grochu. [IMG]http://img.photobucket.com/albums/v142/dagdag/Awaria/Obraz087.jpg[/IMG] [B]Ciapata[/B]- córka Awarii- dachówka pospolita, idealna na nornice. [IMG]http://img.photobucket.com/albums/v142/dagdag/takie%20tam/DSC00098.jpg[/IMG] [B]Blanka[/B]- kocica typu dachowiec z maincoonem- odratowany od weta prezent urodzinowy dla mamy, która chciała maincoona;) . [IMG]http://img.photobucket.com/albums/v142/dagdag/takie%20tam/DSC00079.jpg[/IMG] [B]Dziulek[/B]- królik typu wscieklizna klapłoucha- gryzie wszystkich. [foty brak, bo się gadziny boję:razz: ] [B]Siostry dwie i mama.[/B] [IMG]http://img.photobucket.com/albums/v142/dagdag/takie%20tam/fotydag100ma322edonetu.jpg[/IMG] Na święta dodatkowo [B]ja i dwie świnie[/B]. [IMG]http://img.photobucket.com/albums/v142/dagdag/Pigi/100_3181.jpg[/IMG] Biedna mama... Ale Chruma też ma przerąbane... Jak byłam z Pigą nad morzem, moja siostra opiekowała sie Chrumą u mnie w domu, coby prosiak odpoczął od podgryzania... ale na jeden dzień zabrała Chrumiaka do mamy, gdzie chwilowo zarządza małe rude... Mega nieszczęśliwa Chrum: [IMG]http://img.photobucket.com/albums/v142/dagdag/Pigi/SSA51630.jpg[/IMG] Gdzie by tu uciec... [IMG]http://img.photobucket.com/albums/v142/dagdag/Pigi/SSA51629.jpg[/IMG] Zaraz nie wytrzymam... [IMG]http://img.photobucket.com/albums/v142/dagdag/Pigi/SSA51626.jpg[/IMG] [B]A teraz zadośćuczynienie:[/B] Piłeczka schowała się w kocyk- rozwiązanie- zjeść kocyk:diabloti: [IMG]http://img.photobucket.com/albums/v142/dagdag/Pigi/100_3282.jpg[/IMG] Królowa Pigi z Nietoperzolandii. [IMG]http://img.photobucket.com/albums/v142/dagdag/Pigi/100_3280.jpg[/IMG] "No co... no co... przecież [U]tym razem[/U] nawet nie leżymy na TWOJEJ poduszce... zmieścisz się babo..." [IMG]http://img.photobucket.com/albums/v142/dagdag/Pigi/100_3285.jpg[/IMG] [quote name='"Masieńka"'] [quote name='"Dag"'] polazłam z Pigulcem na baaaaardzo długi spacer, pokazać ją znajomym... i się zaczęło... No bo śliczna, ale one się zeżrą... No cudo, ale przecież ona zje Chrumę. Przepiękna, szkoda, że Chruma ją zje... [/quote] Przekopalam caly watek zeby tylko ten cytat wyciagnac Zycie jest wspaniale [/quote] No tia... miały się zeżreć...:lol: Chiba, że w ten sposób pilnują żarcia...:evil_lol: [IMG]http://img.photobucket.com/albums/v142/dagdag/Pigi/100_3284.jpg[/IMG] [B]PS.[/B] Z nowych wiadomości z obozu prosiaków: - świnie ostatnio przekonały się, że zabawa w ganianego jest fajniejsza od zabawy w gryzionego... Wygląda to tak, że Chrum ucieka, a Piga ją goni. Jak już się wydaje, że ją złapie, to Chruma osiąga dopalanie jak na nitro i tyle ją Piga widziała. Spodziewaną ofiarą tych zabaw jestem ja... coś za blisko mnie przelatują torpedy... -Piga tak skutecznie podjudza Chrumę do ganiania kotów, że Chruma już nie daje się odwołać- efekt bijatyki- Chruma dostała od kota wpier... i ma teraz podrapany nos. -Role powoli się odwracają. Piga już przestaje mieć ADHD, a co za tym idzie- więcej śpi. Chrumie się to najwyraźniej nie pasi, więc co chwila podchodzi do śpiącej Pigi i przywala jej piłeczką w łeb. -Dzięki Piguni mam zielonego cycka:roll: . Tulała się do mnie, tulała... i użarła.:mad: Zrobię sobie z jej uszu stanik bikini!!!!
  4. A moje świnie jak siedzę przy kompie są kurna wszędzie....:evil_lol: Gdzie się nie obejrzę, tam mam psa- a niby są tylko dwa... :p
  5. Dag

    GALERIA SZCZENIAKÓW

    [quote name='lapis']jak nie zobaczę Cię w Sopocie, to przyjade do tego Wrocławia i ubiję mrożonym dorszem :eviltong:[/QUOTE] Ruda, weź ze sobą fotografa, bo ja chcę zobaczyć, jak Ty z mrożonym dorszem Huna ganiasz... :crazyeye:
  6. Mam tylko jedną nową fotkę... [IMG]http://img.photobucket.com/albums/v142/dagdag/Pigi/100_3279.jpg[/IMG] Tak wygląda sterta śmieci po 2 dniach "niezamiatania" podłogi. na załączonym obrazku widać kawałki piłeczki do nogi, kilka nakrętek od butelek, zwłoki żyrafki, skrawek papieru toaletowego, ogryzek gąbki z kanapy, kawałki pojemniczków od serków i jogurtów, mnóstwo sierści i piachu... Piga zachęca też Chrumę do wykończenia kanapy (fotki wkrótce), oraz jednej kołderki. Nawalają się jak nie śpią, a śpią mało. W efekcie czego Chruma ma kilka nowych dziur na mordzie i jutro muszę iść po nowe zapasy różowego antybakteryjnego siuwaksu, gdyż jedna z dziur zaczyna się znowu babrać. Chruma oczywiście jest przeszczęśliwa i jedyne, czego nie lubi, to [B]smarowania[/B] dziur na mordzie. [B]Wygryzanie[/B] nowych lubi. Na spacerkach prawie sielanka:loveu: . Piga do końca skojarzyła łańcuch przyczynowo-skutkowy: "Piga... chodź...chodź do mnie...szeleszcząca torebka...parówka w ryju". Piga skojarzyła też mój groźny głos i rącze zmierzanie w jej kierunku, z koniecznością wyplucia chlebka, bądź zatrzymania się. Ostatnio mało co zawału nie dostałam. Osoby występujące w dramacie: [B]Pusty trawnik, ja i Piga. I kotek.[/B] Myślę sobie- kotek ucieknie za płotek. A sierściuch ani myśli wiać, tylko gapi się na coś w trawie. Piga się skrada na paluszkach- kotek widzi Pigę i się stroszy, dalej ani myśląc wiać. Myślę sobie- coś tu nie gra. Wydarłam się w środku nocy "Piga stój", zdziwiony rykiem pies ([SIZE="2"]sąsiedzi pewnie byli nie mniej zdziwieni[/SIZE]:razz: )- się zatrzymał... "Piga do mnie"- wcięty pies zawrócił i gapi sie na mnie wielkimi okami...:crazyeye: Złapałam bydlę na smycz i patrzę się na kotka samobójcę... A kotek już najwyraźniej spokojniejszy- wziął w paszczę z trawy [B]malutkie kociątko [/B]i zwiał. Że też sie cholera kociej mamie zechciało malucha na spacer w środku nocy wyprowadzać... Jak sobie tak przeanalizowałam, co za jatka by była, gdyby Piga PO RAZ PIERWSZY W ŻYCIU się mnie tak ładnie nie posłuchała, to mi ze 3 farbowane włosy posiwiały. O tym, że byłam z Pigą nad morzem (Chruma została z siostrą)- opowiadała nie będę, bo nie mam żadnych fot i mnie pogryziecie. W każdym razie było genialnie, Piga hasała po piasku jak głupia, wyżerała zdechłe rybki z glonów i była przeszczęśliwa.
  7. [SIZE="6"][COLOR="Navy"]A teraz Giovanni zabijając czas w oczekiwaniu na malucha pozmniejsza wszystkie fotki do rozmiaru przepisowego, czyli 500x500.[/COLOR][/SIZE] poprosię :diabloti:
  8. [quote name='Alicjarydzewska'][I][B]Cudowne Wasze foteczki:loveu: Hmmm a może susz jej chlebuś skoro tak lubi:cool3: [/B][/I][/QUOTE] Dziękujemy bardzo. :loveu: A co do chlebka, to suszę... naprawdę... tylko jakoś spleśniałego jej dawać nie potrafię, a ona taki najwidoczniej woli (tzn spleśnieć chlebek umiem, ale jakoś opory mam przed dawaniem tego psu). Ale nie o tym miało być...:p [B][SIZE="6"][COLOR="Red"]JAKA JA JESTEM TERAZ SZCZĘŚLIWA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!![/COLOR][/SIZE][/B] Dzisiaj miałam 2 idealne spacerki!!! Na pierwszym Piga zaczęła od ganiania gołębi (poluje na nie, kiedy może, pewnie dlatego, że wyżerają JEJ chlebek:diabloti: ) Hasała i ganiała, szczęśliwa jak chyba nigdy wcześniej. Zawołałam- podskoczyła jeszcze raz za pticą- i wróciła :loveu: A potem ganiała za Chrumą, i co się oddalała, wołałam, trząchałam torebką z serkiem- i wracała... tylko raz się zapomniała, polazła dalej, przeżuła coś, ale jak zobaczyła, że lezę w jej kierunku, to w podskokach wróciła...:loveu: :loveu: :loveu: A na drugim spacerniaku było jeszcze fajniej... lazła gdzieś dalej, a potem sama podnosiła łeb i sprawdzała, jak się czuje torebka z żarciem. Jak nic nie robilam, to sobie lazła, a jak trząchnęłam torebką i zawołałam- frunęła do mnie na uszach :loveu: Dziką frajdę sprawia też obserwowanie, jak dziewczyny "razem" bawią się frisbee. Wygląda to tak: Ja rzucam, Chrum pędzi, Piga pędzi. Po kilku metrach Chrum pędzi szybciej, a Piga się przyczaja w trawie, no bo po co ma ganiać, jak Frisbee zaraz samo przyjdzie w Chrumim pysku. Potem następuje "napad", chwila kotłowaniny i wracają truchtem obie, wczepione zębiskami w frisbee. Czasem scenariusz się urozmaica o Chrumę wydającą wściekłe odgłosy, czasem ciągną frisbee w przeciwne strony, ale dziś udało mi się kilka razy zakończyć przeciąganie, kiedy potrząchnęłam torebką z żarciem. Raz nawet wróciły obie bez gadania i usiadły przedemną jak aniołki!!! No i najpiękniejsza rzecz dzisiaj- Chrum poleciała za frisbee, wraca, a tu nic jej nie napada...:crazyeye: Stanęła zdziwiona w pół drogi i patrzy, co ta Piga się obija... a Piga żarła coś z trawy, odwrócona odwłokiem do Chrumy. I nic. [B]Chruma postała tak sekundę, po czym podlazła do Pigi i zaczęła zaczepiać ją frisbee [/B]:loveu: :loveu: :loveu: Dla niewtajemniczonych- frisbee to dla Chrumy rzecz święta i żaden inny pies mniejszy, bądź niewiele większy od Chrumy nie ma prawa się do frisbee dotknąć, gdyż grozi to śmiercią!!! Piłeczka, sznurek, chwytak, patyk- do wspólnej zabawy - tak. Ale nie JEJ frisbee.:diabloti: Ja do tej pory byłam cała w strachu, jak Piga uczepiała się frisbee, bo już oczami duszy widziałam, jak będę musiała rozdzielać prawdziwą bójkę na śmierć i życie. NIGDY bym nie pomyślała, że Chrum może się chcieć "podzielić" frisbee!!!!!!!!!! Oczywiście to cudowne wrażenie nie trwało długo, bo już za którymś kolejnym rzutem Chrum znowu zaczeła gulgotać, ale dalej jestem w szoku.:crazyeye: Na koniec spacerku zawołałam "dziewczyny do domu" i obie grzecznie potruchtały za mną. Jeszcze tylko "Piga stój", "Piga siad"- zapięłam smycz, serek do ryja, potem to samo z drugą... i jestem najszczęśliwszą dziewczynką na świecie!!!:loveu: :loveu: :loveu: A teraz foty moich grzecznych, kochanych, cudownych prosiaczków (najbardziej kocham je jak śpią;) ) Piga w całej okazałości: [IMG]http://img.photobucket.com/albums/v142/dagdag/Pigi/100_3276.jpg[/IMG] Chruma w całej "żabiej" okazałości: [IMG]http://img.photobucket.com/albums/v142/dagdag/Pigi/100_3278.jpg[/IMG] Piga pilnująca żabich udek: [IMG]http://img.photobucket.com/albums/v142/dagdag/Pigi/100_3277.jpg[/IMG] świnie obie: Na tej focie widać dziurę, jaką Pigunia wygryzła Chrumci w policzku w bullowatej ulubionej zabawie pt. "wolna amerykanka" [IMG]http://img.photobucket.com/albums/v142/dagdag/Pigi/100_3275.jpg[/IMG]
  9. Ozzulec wygląda jak przerośnięty WOŁEK ZBOŻOWY...:p piękna z niego morda...:loveu:
  10. Dag

    GALERIA SZCZENIAKÓW

    [quote name='"MAMBA"']Chwilowo to ona... wybiórczo słucha a nie głuchnie. Mam nadzieje, że z wiekiem proporcje choć trochę się zmienią[/quote] tia... pewnie....:evil_lol: Z wiekiem, to ona nauczy się tylko bardziej udawać, że jest czymś strasznie zajęta...:diabloti: Chrumie mówię "stój", potem powtarzam, a kiedy znowu powtarzam groźniejszym głosem- sucz siada na doopce i wkłada sobie tylnią łapę w ucho, udając, że ją strasznie swędzi. Czyli z jednej strony- ja ma co chciałam, bo pies się zatrzymał, a z drugiej strony- Chrum zadowolona, bo udało jej się nie wykonać bezpośredniej komendy, a ja nic nie mogę powiedzieć...:razz: Maupa wredna...:loveu:
  11. Matko, jaki zawrót głowy miałam... mega impreza w klubie, tona przygotowań... się zagubiłam w akcji... Ale już nadrabiam :p Dziewczyny gryzą się mniej- a raczej ja bardziej je rozdzielam... albo może załapały zwiazek pomiędzy wygryzaniem sobie sierści, a wściekłą pancią??? Staram się im pokazac, ze wyrywanie sobie z ryja piłeczki/butelki/sznurka/innego śmiecia - jest dobre - i wtedy pancia nie psuje zabawy. Za to gryzienie się po faflach/uszach/nogach/szyjach itd- jest niedobre i wtedy pancia się piekli. Na spacerkach Piga coraz bardziej docenia szeleszczącą torebkę z żarciem, chociaż muszę przyznać, że poprawa nastąpiła po tym, jak dostała wczoraj w odwłok smyczą. Tak, wiem, niewolno:oops: ... ale po 15-to minutowym pościgu za psem, który postanowił nawiać przedemną z wielgachnym kawałkiem chlebka w ryju, po szeleszczeniu żarciem, kwileniu i zachęcaniu - nerwy mi puściły. No ni diabła nie dawała się złapać za obrożę, a chlebek był wyjątkowo spleśniały... Nie mogłam jej dosięgnąć łapą, to trafiłam smyczą... tak lekko- słowo daję... Się wystraszyła, wróciła do mnie grzecznie porzucając obleśny chlebek... i tak uszy po sobie położyła... Do dziś się w lustro patrzeć na siebie nie mogę... ale kurna- zadziałało... Dziś, jak coś żarła- albo to wypuszczała, jak szeleściłam torebką i wracała, albo- jak żarcie nie działało- za to zobaczyła mnie zbliżającą się z wściekłym wyrazem pyska, warczącą "Piga zostaw", to znowu uszy po sobie, chlebek "tfu" i czekała grzecznie, aż zapnę jej smycz. Nie umówiłam się jeszcze z nikim, kto by mi pomógł ją wyszkolić, bo zwyczajnie padam na ryj- ale obiecuję, że to zrobię. Ale mam wyrzuty sumienia, no... Zdrowotnie juz było wszystko ok, miałam nawet ze 3 dni bez sikania w domu (i to z ograniczeniem do tylko 5ciu spacerków dziennie;) ), a dziś znowu juz dwa razy zsikała się pod siebie, jak spała, czyli zapalenie pęcherza wróciło- jutro znowu tuptamy do wetki. A na dowód, że kocham pieska strasznie i że już nigdy nie pacnę jej smyczą: USZYSKA: [IMG]http://img.photobucket.com/albums/v142/dagdag/Pigi/100_3261.jpg[/IMG] Always cocacola: [IMG]http://img.photobucket.com/albums/v142/dagdag/Pigi/100_3260.jpg[/IMG] [IMG]http://img.photobucket.com/albums/v142/dagdag/Pigi/100_3262.jpg[/IMG] [IMG]http://img.photobucket.com/albums/v142/dagdag/Pigi/100_3263.jpg[/IMG] kocham pieska strasznie: [IMG]http://img.photobucket.com/albums/v142/dagdag/Pigi/100_3272.jpg[/IMG] [IMG]http://img.photobucket.com/albums/v142/dagdag/Pigi/100_3269.jpg[/IMG] [IMG]http://img.photobucket.com/albums/v142/dagdag/Pigi/100_3270.jpg[/IMG] [IMG]http://img.photobucket.com/albums/v142/dagdag/Pigi/100_3271.jpg[/IMG] paskudnie wyszłam, ale piga śliczna.... [IMG]http://img.photobucket.com/albums/v142/dagdag/Pigi/100_3274.jpg[/IMG]
  12. Pigunia dostaje furagin i witaminę C i już jest stanowczo lepiej. Od dwóch dni nie zsikała się pod siebie. Pije też mniej wody i jakby powoli zaczyna czaić, że jak usiądzie pod drzwiami, to zaraz będzie spacerek. Dalej zdarzają jej się "wypadki przy pracy", ale juz widzę światełko w tunelu. W poniedziałek musiałam iść do weta z Chrumą, bo Piga "wyszczypała i wyszarpała" jej mięsko z policzka i się to zaczęło babrać. Jeszcze z tydzień smarowania i się zagoi. Teraz mam tylko mega zabawę w pilnowanie paszczaków, żeby się nie żarły po mordach. Piga zaczyna coraz bardziej mnie zauważać, wpakowała mi się kilka razy na kolana (tylko, że po chwili tulania zaczęła żuc moja rękę :evil_lol: ... mocno żuje maupa wredna), a w domu rozkręciła się jak mały szczeniak. Kradnie papier toaletowy i zwiewa z nim po mieszkaniu, kradnie generalnie wszystko, co jej się spodoba i zanosi wszystko do SWOJEJ klatki jak sroka. Gdy zamykam Chrumę w klatce, by w spokoju mogła skonsumować swojego gnata- Piga zaczyna gulgotać i szczekać i ogólnie strasznie się awanturować- bo nie dość, że Chruma ma gnata, to jeszcze siedzi w JEJ klatce. Dzisiaj zabrałam dziewczyny nad wodę i znowu tak się wyhasały, że leżą padnięte. Kąpały się w gliniance, więc teraz obie lekko wonieja żabami... upiorę je, jak tylko się obudzą. A bardzo zmęczony piesek śpi tak: [IMG]http://img.photobucket.com/albums/v142/dagdag/Pigi/100_3259.jpg[/IMG]
  13. A co do kagańców... Halti odpada, bo będzie żarła co popadnie i kotecka też zje. W tutkę materiałową jej ryja nie wstawię, bo to przechodzi jedynie w tramwaju- na chwilkę, a ja potrzebuję na cały, długi spacer. Te z maszera... widziałam... straszne są...:razz: Się tak nad nimi zastanawiam, no bo lekkie i wygodne, ale nie będę się mogła na własnego psa spojżeć nie myśląc o Hannibalu Lecterze... Czy mozna je gdzieś kupić tak na "żywo", nie przez allegro? Bo wolałabym poprzymierzać i się nad nimi jeszcze pozastanawiać.
  14. A dzisiaj, to ja mam już fazę ZEN... totalny spokój... piga ma zapalenie pęcherza, a co za tym idzie- śpi i sika pod siebie. Ja wstaję i cichutko, żeby nie obudzić przypadkiem pieska- wycieram podłogę, a potem wycieram pieska... najpierw jeden boczek, potem go obracam na plecki i czyszczę brzuszek... a potem drugi boczek... a piesek sobie smacznie śpi. Wczoraj wpadłam jeszcze na fantastyczny pomsł, by pieskowi dać gnacika- taką mała bulbę-chrząstkę, bo dobre na stawy no i psia zasłużyła po tylu przejściach zdrowotnych... No i teraz mam... Pigi robi teraz kupę co godzinę... jak wstałam, na podłodze były ze 4... No fantasmagorycznie poprostu :cool1: Ale, że mam fazę ZEN, to poszłam do sklepu, kupiłam nowy łebek do mopa, coby mieć na zmianę, kupiłam nowy płyn do podłóg... i tak se sprzątam :multi: Mam dwa kontakty na szkoleniowców -od przyszłego tygodnia zaczynamy. Uknułam sobie też nowy plan... muszę hajtnąć się z wetem, bo nie wyrobię finansowo. Do tej pory plan był taki, żeby hatnąć się z 98letnim bogatym panem i oczywiście ukatrupić go chwilę później- co jak gdyby załatwia kwestię finansową, ale nie załatwia to konieczności chodzenia do weta co dwa dni, a to strasznie męczące...:oops: . Więc zmieniłam plan :diabloti: Ach, ta moja faza ZEN... :loveu:
  15. To mnie pocieszyłaś:p no właśnie w badaniu moczu wyszedł stan zapalny. Trzeba będzie jeszcze zrobić badanie na moczówkę prostą, ale to za kilka dni, bo to tego nie mogę psu 24h wody podawać, a w tej duchocie i zaraz po operacji, kiedy to ona zaczęła pić 3 x tyle, co normalnie- nie dam rady. Tylko, że zaczęła sikać pod siebie coraz częściej (od tamtego razu, co zauważyłam, potem jeszcze 3 razy)... Ufff... zaraz do weta tuptamy.
  16. tak sobie czytam wyrywkowo ten wątek i zainteresowała mnie sprawa podawania środków przeciwbólowych po zabiegu- czy jest to słuszne, czy nie... Chrumę wysterylizowałam w styczniu- zimno było jak diabli i to było super- bo biegać jej się nie chciało. Po operacji była bidna przez 2 dni, ale nie płakała, tylko dużo spała i tak smutno patrzyła, a na spacerki tuptała powoli. Przeciwbóli nie dostała ani razu. Pigę wysterylizowałam w zeszłym tygodniu- jutro idziemy na zdjęcie szwów. Następnego dnia po operacji strasznie płakała, więc poleciałam po zastrzyk. Dostała, pospała ze 2 godziny... i już nic jej nie bolało... zaczęła szaleć po domu, napadać na Chrumę- no bo nic jej przecież nie boli... Nie mam możliwości odizolowania suk- no chyba, że klatka, a w klatce to jej się tego dnia wybitnie nie podobało... Przywiązać obu do kaloryfera też nie przywiążę. Szlag mnie trafiał, jak spędziłam kilka następnych godzin rozganiając psy, coby się Pidze nic w brzuszek nie stało. Nie zgadzam się do końca z metodą nie dawania psu przeciwbóli i narażania go na zbędne cierpienie, ale czasami może to być troszku uzasadnione- tak jak u Pigi. Następnego dnia już przeciwbóla nie dostała- przeleżała cały dzień, pisnęła kilka razy, ale przynajmniej sobie krzywdy nie zrobiła. Może z "normalnymi";) psami jest inaczej, ale bullowate generalnie są na ból odporne i jak jeszcze da im się przeciwbóla- to już stają się niezniszczalne :evil_lol: chcą ganiać po suficie drugiego dnia po operacji, więc moze lepiej, niech je coś poboli...
  17. Coztego- możesz napisać coś więcej? Piga ma rok. Zabrałam ją ze schroniska niecały miesiac temu. Wysterylizowałam ponad tydzień temu (już miała mały stan zapalny w macicy, więc nie mogłam przeczekać upałów). Ma stan zapalny pęcherza i od jutra zaczyna dostawać furagin. Pije hektolitry wody i potem sika 10 razy dziennie, z czego 2-3 razy w domu. No a właśnie przed chwilą spała sobie smacznie, a po chwili pojawiła się mała kałuża. Wcześniej zdażyło się to ze 2-3 razy, tylko myślałam, że: a) zsikała się, a potem się w tym położyła (to jak była zamknięta w klatce) b) wychlapała wodę z miski, a potem się w tym położyła (ona pije tyle wody i mocz jest tak rozrzedzony, że jest przeźroczysty i nawet tak nie capi). No a teraz już nie mam wątpliwości. Jutro idziemy do weta na zdjęcie szwów posterylkowych, więc wszystkiego się dowiem, ale im więcej opinii i sposobów, tym lepiej. Tak więc, jeżeli wyleczymy zapalenie pęcherza, a ona dalej będzie popuszczać we śnie, to jak się dokładnie leczy pokastracyjne popuszczanie moczu? I czy to mija, w 100%, czy mam przygotować sobie jednak zapas szmatek na następne paręnaście lat?:oops:
  18. Dag

    GALERIA SZCZENIAKÓW

    Acroba, mimo usilnych monitów z mojej strony, twierdzi, że nie ma czasu, żeby wstawić nowe foty prosiaków, ale ja już mam w photobuckecie specjalna zakładkę pt. Acroba. (Una kiedyś do sadu mnie pozwie za wstawianie na stronę jej fot bez autoryzacji:diabloti: ) sunia przybyła: [IMG]http://img.photobucket.com/albums/v142/dagdag/acroba/2006-07-1218-09-47_0076.jpg[/IMG] sunia zobaczyła: [IMG]http://img.photobucket.com/albums/v142/dagdag/acroba/2006-07-1219-54-50_0012.jpg[/IMG] sunia zdobyła: [IMG]http://img.photobucket.com/albums/v142/dagdag/acroba/2006-07-1217-52-50_0055.jpg[/IMG]
  19. [quote name='Vectra']Zobaczysz za pare miesięcy Pigulec zmieni się nie do poznania - ona teraz zachłystuje się szczęśliwym życiem ;) ;) którego napewno nie znała :-([/QUOTE] Tak sobie właśnie powtarzam... codziennie... po kilka razy... co zupełnie nie przeszkadza mi w kolekcjonowaniu kolejnych przypraw na grilla... i do marynaty...:diabloti: Psy poszły spać... i tak się na nie patrzę i myślę, że Piga jest najpiękniejszym i najkochańszym BIAŁYM psem, jakiego znam :loveu: :loveu: :loveu: I tak się będę na nią gapić przez następne 2h...:crazyeye: A potem się obudzi :diabloti: I mnie wnerwi...:mad: I przełożę do koszyczka następny pojemniczek z przyprawami do grilla...:p
  20. a na poprawę mojego humoru dobrze działa ta fota... tak ładnie przyszły gęsiego i tak ładnie się gęsiego rozjechały na plask... [IMG]http://img.photobucket.com/albums/v142/dagdag/Pigi/100_3257.jpg[/IMG]
  21. No moczówka odpukana, narazie furagin i witaminka C. I dziękuję Tufiś... help... Jeżu, jak mnie ta maupa dzisiaj wkurza... Jak nie chlapie wodą, to zaczepia Chrumę, goni koty, ucieka z bochenkiem chlebka, gryzie nogę od krzesła... ja ją ochrzaniam za napadanie na Chrumę, a ona łeb w dół... i gryzie mi troczki od spodni, kontakt wzrokowy zero, olewa kabanosy na spacerkach i szeleszczącą torebkę... Jak szczeniak, tylko cholernie wyrośnięty.... I tylko Chruma się patrzy takim nic nie rozumiejącym wzrokiem, no bo czemu ja poświęcam więcej uwagi Pidze, skoro ona- dobra Chrumka przyszła, jak ją wołałam... i dalej stoi.... no przecież jest... to czemu mnie bardziej obchodzi tamta niedobra, co wcina chlebek i mnie olewa... I wybałusza te oczka... i drepce łapkami... no przecież przyszła tak szybciutko... Oj, doła mam... znowu... Kiedyś będę to wszystko czytała wypoczęta, tuląc dwa kochane pieski i z trudem przypominając sobie, jak było niefajnie. A narazie padam na ryj i mam doła.
  22. Alo Tufi :loveu: Tia, wiem, że bullterriery są wybitne :p Tylko, że ona w ogóle nie staje na tylnych łapach, nawet jak coś super smacznego stoi wysoko... I nie podskakuje do smakołyka... I tak dziwnie chodzi na zdrętwiałych nóżkach po przebudzeniu... A może ja po prostu za bardzo przyzwyczajona do Chrumy jestem, która ma wbudowane sprężynki w nóżki???:evil_lol: :evil_lol: :evil_lol: No ale w każdym razie nic jej nie jest w łapki. Krew tak jak pisałam też ok (prawie). Tylko badanie siuśków wyszło gorsze. Może mieć zapalenie pęcherza, albo i inne atrakcje typu moczówka prosta. Ni diabła nie wiem, co to jest, ale z badaniem na moczówkę jeszcze trochę poczekam, bo do tego nie wolno podawać psu wody przez 24h, a w te upały i z totalną fazą na picie, jaką ma teraz Piga- to nie przejdzie. Teraz jak miska jest pełna wody- Piga ma nowa zabawę: napić się ile wlezie, a resztę wody wychlapać łapą na podłogę. Potem można się w tej wodzie wytarzać (to jeszcze rozumiem), albo po prostu pochlapać sobie i pójść (no tego to już ni diabła nie kumam) No i szukam szkoleniowca, bo sama nie dam rady. Ni cholery nie nauczę jej kagańca- a muszę. Na spacerach nie zwraca w ogóle na mnie uwagi, mimo, że wynoszę kabanosy, zabawki, skaczę i piszczę do niej i zachęcam do zabawy i ogólnie kretynkę z siebie robię. Nawet nawalanki z Chrumą na wspólnych spacerach są fajne tylko przez chwilę. Szukanie chlebka i kotów jest dużo bardziej atrakcyjne. Dla Chrumy od początku byłam najważniejszą istotą na ziemi, a dorosłego psa jakoś nie umiem do tego przekonać. Poproszę więc o: 1) rady, jak naumieć schroniskowca, że się nie sika w domu. 2) pomoc w wyborze kagańca 3) pomoc w znalezieniu w warszawie dobrego szkoleniowca dla bullowatych. 4) przelanie mi na konto duuuuuużej dawki cierpliwości :evil_lol:
  23. [quote name='Asztir'] może faktycznie po dojściu do siebie po operacji wyliczać jej dawki wody, to niemożliwe aby pies tyle pił...[/QUOTE] próbowałam przez kilka dni dawać jej "limitowaną" ilość wody- czyli po prostu troche więcej niż Chrumie, ale to powodowało u Pigi panikę pt. " nie ma wody cały czas, muszę się opić na zapas". Teraz, jak wróciłam do trzymania pełnej michy wody non-stop, podchodzi i pije, ale nie wypija wszystkiego w panice... ja potem dolewam i wydaje mi się, jakby mniej tej wody piła, albo przynajmniej mniej łapczywie. Dalej są to hektolitry, ale może właśnie tędy droga- żeby się młoda nauczyła, że w domku wszystko jest i nie trzeba się bawić w wielbłąda... Nie wiem, tak sobie cuduję metodą prób i błędów... Wczoraj na spacerku maupa biała zapieniła mnie na maksa. Nie dość, że goni koty:angryy: (i to tak na poważnie, jakby dopadła, to by zjadła- Chruma goni dla zabawy), to jeszcze znalazła pół bochenka chlebka, a potem mi z nim spierniczała po całym trawniku (nie dała się przekupić kabanosem, chlebek lepszy:crazyeye: ). A na koniec, jak wracałyśmy do domu- zobaczyła dwóch panów pijaczków i zjeżyła się strasznie gotowa do ataku.:angryy: Czyli kaganiec. Te, o mam, się nadają tylko do tramwaju (tutki zaciskające ryjka- oddychać w tym średnio). Patrzę się na te w sklepach i patrzę... i nie chce kupić złego. Możecie mi podpowiedzieć, w jakich kagańcach chodzą wasze mordy i jak je tego nauczyliście???
  24. [quote name='Vectra'] a ona zawsze tą wode tak chlała?? bo moja sucz ma tak dzięki jej poprzednim właścicielą :mad: :mad: tzn oni jej nie dawali pić :angryy: teraz woda musi być zawsze pije hektolitry ,a jak wody nie ma to jest wrzask i wielka rozpacz.Potrafi co kilka minut zaglądac do wiadra z wodą czy woda tam jest i za każdym razem pije ,a potem wylewa z siebie tyle samo :p[/QUOTE] Piga pewnie też wody nie dostawała w tym schronisku wystarczająco... tak samo z tym polowaniem na chlebek dla gołąbków- jakby nie była na smyczy, to by wyczyściła z chlebka całą okolicę i zagłodziła gołąbki... a tak- to tylko co chwila sprawdzam, czy nie odgryzie mi paluchów, jak je jej wpycham do gardła i wyciągam chlebek. Woda z kałuży też jest pyszna, woda z kibelka i nawet woda z mopa z detergentem (nie napiła się oczywiście, ale już ryj w kuble trzymała:-o ). No i własne siuśki też ujdą...:crazyeye: Przed operacją i intensyfikacją upałów też chlała dużo... dużo za dużo, ale po operacji pije 3 razy więcej. Ze 4 litry wody dziennie, albo i więcej :crazyeye: W porównaniu z Chrumą, która wypija 1, no może 1,5 litra (Chrum mniejsza o jakieś 8 kg, ale czarna i zasuwająca w upale za frisbee), to ona pije i pije... Znowu Pigę dziś złapałam, jak piła własne siuśki, bo w misce akurat było pusto (wychlała 30 min wcześniej). Leży potem taka opita z wielkim brzuszyskiem, a jak już se poleży i wstaje, to ja biegusiem na spacer... I tak dzisiaj zlała mi się tylko 3 razy w domu :shake: . A na spacerze ze 7 razy... Nie za bardzo wiem, co zrobić, no bo narazie, to ona rekonwalescentka pooperacyjna jest, dziś do tego dostała gupiego jasia do rentgena, upał jest niemiłosierny, krzyczeć na psa w takich warunkach nie wypada, ale co 2 h to ja na spacerki nie wyrabiam :-( Tak się pocieszam, że niedługo się wykuruje, upały też się muszą kiedyś skończyć, to zaczniemy od nowa...
  25. Dobra wiadomość ze świata prosiaków... PIGI jest ZDROWA jak kóń.:multi: :multi: :multi: Dzisiaj miała full badanie ortopedyczne i rentgena i wszystko ze stawami biodrowymi i skokowymi ma w porządku. A jak pięknie wyglądała na pleckach przywiązana wszystkimi łapkami do stołu...:loveu: Rechotałam ze śmiechu :evil_lol: No i mała zmiana planów- Chruma pójdzie na grilla, a Piga na rożen... Ja chcę jeszcze raz ją zobaczyć z tak rozciągniętymi raciczkami :evil_lol: :diabloti: :evil_lol: Zrobiłyśmy też badanie krwi- wszystko piknie, tylko wyszedł stan zapalny (no bo go miała) i coś tam nie halo powierzchniowo w wątrobie (wyłazi schroniskowe żarcie). Po sterylce i na dobrym papu sucz będzie miała za chwilę idealne badania. Tylko ni cholery nie wyjaśnia mi to, czemu pies nie skacze, wchodzi dziwnie z wysiłkiem na kanapę, pije hektolitry wody i sika gdzie popadnie:angryy: . Wetka kazali zrobić jeszcze badanie moczu (rano mam psa z chochelką po dworzu ganiać:-o ), ale czuję, że nic złego nie wyjdzie- ten uszaty typ po prostu tak ma... Ogólnie Piguń czuje się dobrze, nawala się z Chrumą (biegam i rozdzielam, ale ona już w ogóle się chora nie czuje, za to roznosi ją energia). Chrumie już widać też tęskno za bijatykami, bo co chwila sama zaczepia Pigę, wkłada jej piłkę do ryja, albo jakiegoś innego śmiecia z podłogi i jest wielce oburzona, jak je rozganiam. A teraz fotek kilka... Uszatek pilnuje miski... nigdy nie wiadomo, kiedy znowu pojawi się woda... [IMG]http://img.photobucket.com/albums/v142/dagdag/Pigi/100_3253.jpg[/IMG] Uszatek zmęczył się pilnowaniem miski i padł... [IMG]http://img.photobucket.com/albums/v142/dagdag/Pigi/100_3252.jpg[/IMG] Uszatek pilnuje Chrumiego zada... [IMG]http://img.photobucket.com/albums/v142/dagdag/Pigi/100_3256.jpg[/IMG] Uszatek... po prostu uszatek... [IMG]http://img.photobucket.com/albums/v142/dagdag/Pigi/100_3254.jpg[/IMG] A tak BTW, jak się patrzę na te jej nietoperzowate wyrostki na głowie, to się tak tylko zastanawiam nad ironią losu... ile my się nie nakombinujemy, żeby naszym rasowcom stanęły uszyska, witaminki, minerały, masowanie, podklejanie, układanie... a tej maupie karmionej byle czym, nie wychuchanej, zaniedbanej- sterczą dziesięciocentymetrowe radary... (mierzyłam ekierką, krawiecki centymetr zeżarły:diabloti: ). No i kurna jak to jest???:razz:
×
×
  • Create New...