Jump to content
Dogomania

Dag

Members
  • Posts

    862
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Dag

  1. No i skończyły się stare dobre czasy zostawiania jedzenia na blacie kuchennym... [B][SIZE="6"]Piga nauczyła się na niego wskakiwać[/SIZE][/B]...:angryy: Do tej pory nie mogłam zostawiać nic 20cm od krawędzi, bo ściągała, ale teraz to juz będę musiała przemeblować całą kuchnię:mad: [SIZE="1"][COLOR="PaleTurquoise"]Kupiłam sobie na gwiazdkę piekarnik z grillem i rożnem na kurczaka... Piga się nie zmieści...[/COLOR][/SIZE]:angryy:
  2. żeby nie było, że jestem monotematyczna... Drzwiczki od szafki, w której stoi kosz na śmieci siem popsuły na amen i kiedy wydawało mi się, że je prawidłowo zamknęłam - (tam jest nawet specjalny anty-chrumi magnes)- to tylko mi się wydawało.:oops: O tej drobnej usterce nie wiedziałam do tej pory i dlatego: W koszu wylądowało kolejne ciasto. Chruma- z dalej pękatym brzuszkiem je wrąbała. Chruma ma jeszcze bardziej pękaty brzuszek. Chruma nic sobie z tego nie robi, dalej jest głodna i napiernicza się z Pigą za moimi plecami. Do czasu naprawy drzwiczek kosz przenosi sie do zlewu. Koniec meldunku. Dobranoc Państwu.
  3. Widzieliście kiedyś staffinkę w zaawansowanej ciąży??? No ba... niektórzy z was pewnie kilka razy... A widzieliście kiedyś [B]wysterylizowaną[/B] staffinkę w ciąży???:crazyeye: No bo ja się właśnie na taką patrzę...:angryy: Ale od początku: Dzisiaj dzień pracy wylosowała Piga i to ona pojechała ze mną do klubu. Była niesamowicie grzeczna... tzn oprócz swojego wedzonego śmierdziela zeżarła tylko drewniany wieszak, 3 długopisy, 1 ołówek, 1 płytę CD, 1 zafoliowaną gazetę, wywróciła 3 kosze na śmieci i pewnie zmalowała kilka innych rzeczy, o których nie wiem, bo w klubie ciemno było. Ale jak na swoje galopujące ADHD, to wyjatkowo grzeczna była. Rozczuliłam się nawet, jak zwinęła mi sie w kłębek w nogach pod biurkiem, żeby grzać się farelką... jaki grzeczny, śpiący i ciepły piesek z niej był...:loveu: Rozanielona białą świnią wróciłam do domu, a tam pobojowisko... Chruma dorwała kosz na śmieci i rozwlokła go po całym pokoju. :angryy: W koszu było dużo różnych rzeczy- jak to po gwiazdce- stary serek żółty, kawałki śledzi i inne takie. Zeżarła wszystko. Ale najbardziej smakował jej chyba kilogram ciasta z bakaliami od Bliklego... (ciasto dostałam, bakalii szczerze nieznoszę, ciasto porosło pleśniowymi kwiatkami, to wylądowało w koszu). Wrąbała caluśkie. Zaczęłam psa opieprzać straszliwie, pies leży na plask (a- dlatego, że sie boi, b- dlatego, że ledwo się toczy) i tu rozwaliła mnie reakcja Pigi, która zamiast zająć się resztką śmieci- podeszła do Chrumy, usiadła pomiędzy nią, a mną, jakby jej broniła, a potem zaczęła delikatnie lizać Chrumę po mordzie. Obrońca uciśnionych w mordę jeża... Wytoczyłam Chrumę na spacer, zrobiła wielką kupę, ale niewiele jej to na obwód talii pomogło i wiecie co... :crazyeye: Dalej jest głodna.:diabloti:
  4. Dziękuję za życzenia!!! Świnie były na badaniu krwi- i wynik jest taki, że mam suuuuper zdrowe psy.:loveu: Z jednej strony super, ale teraz to ja już nic nie rozumiem- ani napadu Chrumy, ani podsikiwania pod siebie we śnie Pigi. No nic to- będę prosiaki bacznie obserwować. A przy okazji pobierania krwi- Piga odstawiła u weta taki cyrk, że to zagadka. Założyłyśmy jej kaganiec- ot tak, dla pewności. Chwilę później tego pożałowałyśmy, bo miotająca się Piga przyrżnęła mi metalowym kagańcem w brodę, a wetce w piszczel (krew pobierałyśmy na podłodze, bo Piga na stole w ogóle nie współpracuje). Krew z fiolki obryzgała ściany... fajnie było... Już kiedyś było podobnie, jak wetka obcinała Pidze złamanego pazura- krew się lała, bo Piga dostała histerii i ni jak nie dawała do rannej łapki nadmanganianu przyłożyć do zatamowania krwawienia. Ona po pierwsze strasznie panikuje, jak trzeba ją przytrzymać w miejscu, po drugie jest w ogóle nie po bullowatemu nieodporna na ból. No i nie ma do mnie takiego zaufania jak Chruma. no ale nic to... już jest dobrze... a jak jeszcze wpadnę na to, czemu mi znowu leje po domu, to już będzie genialnie. Buziaki i całusy dla wszystkich, którzy przejmują się moimi prosiakami.:loveu:
  5. No przeca pisałam już, że zmieniłam pory pasienia i teraz daję im żreć na 20min przed spacerniakiem... I mam całe kieszenie WSZYSTKICH płaszczy i kurtek wypchane żarciem... I serek mam... I doopa blada... One są obie jak studnie bez dna... A Piga nie ma dna nawet bardziej... Mam antałka na niezbyt grubych, krótkich, krzywych nóżkach w czarnej tapicerce, to i będę mieć antałka na chudych, długich, prostych nóżkach w białej tapicerce. Hihihi... właśnie się popatrzyłam na Pigi odnóża, które obiektywnie nie są ani chude, ani długie, ani proste... ale przy tym czarnym karaczanie, to z Pigi rzeczywiście modelka jest...:eviltong:
  6. noooo..... głodzę je straszliwie...:diabloti: Mam w ogóle nową teorię... a mianowicie muszę utuczyć Pigę. Może jak się nachapie w domu, to będzie MNIEJ (bo niewierzę, że wcale) wpierniczać na dworzu???? A poza tym obłe kształty jakoś bardziej mi odpowiadają, a Pigusi do formy Chrumy jeszcze ze 5 kg brakuje...:diabloti: A potem ją utłukę i zjem...:razz:
  7. Dziewczyny już czują się dobrze.:multi: Pidze badania moczu wyszły normalnie (tylko za cholerę sikała pod siebie przez sen 20min po spacerku?) Chrumie badania krwi zrobimy we czwartek, bo steryd musi jej z organizmu wyparować. Pidze też zrobimy badania krwi. A co... mnie nie stać?:mad: Chrumie chyba też namordnik zamontuję, bo odkąd zakumplowała się ze śmietnikożercą Pigą- to jakoś jej nagle wszystko smakuje...:angryy: Kiedyś nawet w domu chlebka nie chciała (a jak już było z masełkiem, to zlizywała masełko, a chlebek bleeeeeee, raz nawet wypartoszyła bułkę ze środka, a skórkę wypluła). A teraz chlebek pod każdą postacią dobry- nawet z lekka spleśniały. Dzisiaj Chrumcia polazła jak gdyby nigdy nic za zaparkowane samochody (idealne miejsce na kupę- cisza, spokój i dyskrecja), po 2min wylazła z miną niewiniątka... tylko Piga ją wydała, kiedy szaleńczo zaczęła wylizywać Chrumci ryj... dobre być musiało...:angryy: Utłukę gada... Któregoś... Wszystko jedno którego... Święta idą... nie???:diabloti:
  8. Prawo serii wygląda tak: 1. Chruma rozwala sobie paura - idziemy do weta i zakładamy kukiekę na łapie. 2. Chrumie puchnie "kciuk"- smarujemy i rivanolujemy. 3. Chruma w zeszły piątek dostaje czegoś, co wygląda jak długotrwały atak paniki, dygoce, drży, serce jej wali, uspokoić się jej nie da, na spacer nie chce, serka nie chce, po raz pierwszy w życiu nie reaguje na frisbee (nawet kilka godzin po sterylce dostawała świra na widok frisbee). Po 2h idziemy do weta- gdzie dostaje kroplówkę, czopek antydrgawkowy, sterydy i tonę innych zastrzyków. Po jakiejś godzinie serce jej się uspokaja, jest naćpana i śpi. Najbardziej przeraziła mnie reakcja Pigi, która po raz pierwszy w życiu nie szalała, nie molestowała Chrumy, tylko chodziła koło niej jak koło jajka i lizała ją po pysiu. No bo skoro nawet do oszołoma Pigi dotarło, że Chruma jest chora, to znaczy, że naprawdę jest chora... nad ranem juz było dobrze, tylne nóżki nadal drżały, ale Chrum już jadła i świrowała na widok frisbee. Wetka powiedziała, że to albo zatrucie, albo wstrząs alergiczny, alebo kiedy spałam Chrum dostała ataku padaczki. No qrfa super. 4. W niedzielę Piga zaczyna sikać pod siebie przez sen (czyli pewnie wróciło zapalenie pęcherza), a Chruma (być może "posterydowo") co 3h wychodząc na dwór- nie donosiła siuśków poza dom, tylko lała na korytażu albo w windzie. Chrumę obserwuję, Pigi badania będą jutro. A mi z nosa cieknie.
  9. Wrrrrrrrrrrrrr... Wrrrracam do domu... wypuszczam Pigę z klatki... Piga w brązowej kupie.:angryy: No fantastycznie- trzeba wyczyścić psa szmatą, bo przecież przed spacerem nie wykąpię cholery, coby się nie przeziębiła...:mad: Czyszczę, czyszczę... i jakoś mi ten pies nie capi kupą...:crazyeye: Szukam w klatce kupy... Ni ma... Za to jest rozgryziona tubka samoopalacza.:razz: Pozazdrościła Chrumie karnacji.:evil_lol: ....................................................................... Piga w domu jest psem prawie idealnym... no bo co z tego, ze raz na jakiś czas zżera cóś- typu samoopalacz, książka... nóż ostatnio zawlokła do klatki... co z tego, że jak dałam jej do wylizania garnek, to zeżarła mu rączkę, a jak zabieram ją do klubu, to najpierw stawiam wszystkie kosze na śmieci na stoły/parapety (włącznie z koszem w pokoju szefa:evil_lol: ). Co z tego, że jak dostaje szaleju, to zasuwa po domu z prędkością światła i odbija się od ścian i mebli buksując raciczkami po panelach tak, że obie z Chrumą chowamy się za drzwiami, coby uniknąć torpedy... Chruma przyzwyczaiła mnie do większych demolek:diabloti: Piga w domu jest najmilejszym, najbardziej przytulaśnym psem jakiego znam. Ona tak pięknie przychodzi, łebek kładzie, wtula się z całych sił miękką mordką, liźnie po twarzy, zmruży oczka... Czasami mi się wydaje, że ona jest dodatkowo zmiksowana z kotkiem. Nawet Chruma, która jest genialna pod każdym względem- nie jest taka wdzięczna i mięciutka. [COLOR="Red"][B]I tylko szlag mnie trafia, jak wychodzę z Pig na dwór.[/B][/COLOR]:angryy: :angryy: :angryy: [U]Dzisiaj np. spacerek wyglądał tak:[/U] Z zasady nie karmiłam psów przed spacerem, bo przeca powinny się po żarciu wyleżeć, bo to zdrowo. Teraz wpadłam na inny pomysł- a mianowicie, że wyprowadzanie Pigi na głodniaka jest fatalnym rozwiązaniem, bo ta cholera traktuje spacer jak wypad do restauracji. No to ją karmię od dni kilku przed spacerkiem. Tia... pewnie... pomogło... Doopa blada- Pies jak szukał chlebka, tak szuka nadal. No nie mogę cholera puścić linki (5m) na moment, bo cholera rusza w galop do najbliższego miejsca karmienia gołąbków/kotów. Zanim ją dogonię- to się już nażre, a jak zobaczy mnie w odległości 4m, to natychmiast się kładzie, uszy po sobie i tylko zlizuje okruszki z noska. Kaganiec nie pomaga, bo chlebek rozmoczony deszczem. A co do gołąbków- to znowu dziś uratowałam, a raczej przedłużyłam życie jednej ptasiej grypie, co to już latać nie umiała. Uratowałam życie przypadkiem, bo niechcący stanęłam na lince, akurat w momencie, kiedy Piga wystartowała. No i żadne szkolenie na ten jej instynkt schroniskowego głodomora i instynkt mordercy nie działa... no idealnie robi wszystkie komendy typu siad, waruj, zostań, noga, zdechł pies, stój, równaj itd. I co z tego, skoro jej spuścić ze smyczy nie mogę, bo jak wyczuje żarcie, albo jakieś stworzonko, to włącza jej się faza "zabić/zeżreć"???
  10. Dag

    GALERIA SZCZENIAKÓW

    [COLOR="Red"][SIZE="5"]wy mnie chyba dziewczyny nie lubicie... Porterin- pozmniejszalam Ci foty. Resztę porozdzielałam (ja nie robicie {enter} pomiędzy jedna fotą, a drugą, to się sklejają). Błagam- pamiętajce o regulaminowym rozmiarze fotek!!![/SIZE][/COLOR]
  11. Dziękujemy wszystkim bardzo!!! Strumyk- życzenia zwrotne- wszystkiego naj! Chruma się nażarła, Pigi przy okazji też:diabloti: Ja się napiłam, czyli jest dobrze. Buziaki.
  12. Chrum ma na dwa dni założoną kukiełkę na łapę. Od momentu jej zinstalowania, Chrum jest nagle "strasznie chora". Kuleje, wzdycha i ewidentnie cierpi. Miesko pazurowe na wierzchu jej nie przeszkadzało, ale kukiełka baaaaaardzo. żeby cierpienie psa spotęgować, jak wychodziłam z domu założyłam jej kołnierz na łeb, gdyż nie jest to pierwsza kukiełka w życiu Chrumy, a każda poprzednia źle kończyła:diabloti: Za co kocham Chrumę: Jak wróciłam do domu Chrum skoczyła na mnie radośnie przywalając mi kołnierzem, po czym się odwróciła tyłem i prawie stanęła na głowie żeby coś podnieść... Kofany piesek przyniósł panci piłeczkę! Tak dla równowagi- za co kocham Pigę: Wylazłyśmy na spacer, Piga złapała w ryj pierwszy kawałek chleba, który się napatoczył. Warknęłam, pies wypluł, pies został pochwalony i dostał smakołyka. 2 sekundy później Piga podniosła z ziemi torebkę od herbaty, ostentacyjnie ją wypluła i natychmiast zgłosiła się po smakołyka.:evil_lol: No i z ostatniej chwili- tak sobie siedzę przy kompie i piszę tego posta, Chruma leży za moimi plecami na fotelu (niewygodnie, ale przecież pies cierpi, to jej nie zgonię). Odwracam się, a na kanapie za mną leży Piga, a obok niej moje dwa buty.:lol: A teraz wpakowała mi się na kolana i liże mnie po rękach jak pisze... ten fotel jest za mały... ide sie schowac do łazienki...
  13. Na fotach z "patyczkiem" koło Pigi leży mój zielony but. Piga cały czas ma fazę zanoszenia moich butów "gdzieś", czyli na kanapę, albo do klatki. Zanosi je tam (delikatnie, w dwóch ząbkach, najczęściej za sznurówki) i się koło nich kładzie. A ja potem przed spacerkiem mam bojowe zadanie, coby oba buty odnaleźć.:evil_lol:
  14. A teraz jeszcze małe wytłumaczenie braku fot świniaków... otóż mój aparat na rejsie w Gracji zwariował był od wilgoci, zablokował się na jednym ustawieniu pt. "night mode" i teraz robi tylko takie foty: Pigi i "patyczek": [IMG]http://img.photobucket.com/albums/v142/dagdag/Pigi/100_3669.jpg[/IMG] [IMG]http://img.photobucket.com/albums/v142/dagdag/Pigi/100_3668.jpg[/IMG] [IMG]http://img.photobucket.com/albums/v142/dagdag/Pigi/100_3667.jpg[/IMG] [IMG]http://img.photobucket.com/albums/v142/dagdag/Pigi/100_3666.jpg[/IMG] [IMG]http://img.photobucket.com/albums/v142/dagdag/Pigi/100_3665.jpg[/IMG] [IMG]http://img.photobucket.com/albums/v142/dagdag/Pigi/100_3664.jpg[/IMG] [IMG]http://img.photobucket.com/albums/v142/dagdag/Pigi/100_3663.jpg[/IMG] [IMG]http://img.photobucket.com/albums/v142/dagdag/Pigi/100_3662.jpg[/IMG] [IMG]http://img.photobucket.com/albums/v142/dagdag/Pigi/100_3661.jpg[/IMG] Pigi pomiędzy nogami mojej koleżanki: [IMG]http://img.photobucket.com/albums/v142/dagdag/Pigi/100_3660.jpg[/IMG] A tak robi fory jak ma dobry dzień... tylko nigdy nie wiadomo, kiedy to nastąpi. Dziewczynki się kofają strasznie: [IMG]http://img.photobucket.com/albums/v142/dagdag/Pigi/100_3655.jpg[/IMG] [IMG]http://img.photobucket.com/albums/v142/dagdag/Pigi/100_3657m.jpg[/IMG] [IMG]http://img.photobucket.com/albums/v142/dagdag/Pigi/100_3658m.jpg[/IMG]
  15. Dziękujemy wszystkim za życzenia!!!:loveu: impreza była chyba udana (za dużo biegałam żeby tak dokładnie się jej przyjżeć). Uzbieraliśmy 1240pln na schronisko!!!:loveu: A co do moich prosiaków: Tydzień temu: Wróciłam w nocy z roboty, wyszłam najpierw z Chrumą. Super. Potem wyszłam z Pigą. Taka była grzeczna i tak ładnie przy nodze chodziła... 5m linka, kaganiec na pysiu... żadnych psów ani kotów w okolicy... koniecznie chciała iść na błotnistą trawkę, więc odpięłam linkę... powiedziałam "hasaj"... i tyle widziałam psa... Łaziłam, szukałam, wołałam i dostawałam zawału przez dobre 20 minut. Pigi niet. W końcu ją znalazłam, jak żuła chlebek przez kaganiec. Wracam do domu, wściekła, zmęczona, zestresowana... i tylko myslę, jak zaraz sobie zjem kotleciki mielone, które dostałam od mamy kumpla... takie pyszne mamusine... Otwieram drzwi, Chruma zamiast mnie radośnie powitać leży plackiem w pozycji [B]"przepraszam... to się więcej nie powtórzy..."[/B] ściągnęła moją torebkę z blatu i wrąbała moje kotlety, moją muffinkę z macdonalda, a na koniec zagryzła to migdałami, które miały być dodatkiem do sałatki z rucolą. Rucoli nie zjadła. I już nie wiedziałam, którą bardziej chcę zjeśc z grilla... Na kolację zjadłam makaron z pesto... nic innego nie miałam... A teraz też jest wesoło, bo Chruma biegając za frisbee zdarła sobie pazura i wdało się zakazenie... No i ma kukiełkę na łapie, której bardzo chce się pozbyć. A Piga która lubi obgryzać Chrumę potraktowała kukiekę na łapie jako składnik prezentu gwiazdkowego. I teraz dziewczny się tłuką, która pierwsza zje kukiełkę z Chruminej łapy.
  16. wczoraj jak miałam czas, to mi sie net co 5 min wyłączał... a tera nie mam czasa... ale nikogo jeszcze nie zeżarłam... A teraz z innej beczki: [SIZE="6"][COLOR="Red"]Serdecznie zapraszam wszystkich pełnoletnich dogomaniaków na moje imieniny, oraz urodziny Chrumy w sobotę o 22.00 do klubu Piekarnia na Młocińskiej 11. Poproszę imiona i nazwiska na priwa- zrobię listę. Każdy, kto wchodzi z listy jest zobowiązany do wpłacenia 5pln do chrumiej skarbonki- kasa idzie na schronisko "Ostatnia szansa" Pani Bożeny Wahl.[/COLOR][/SIZE]
  17. Dag

    Chruma

    W wątku "wilekoucha pigi" na bullowatych. Jako, że mam teraz dwa potwory- wklejam wszystko tam.:lol:
  18. Dag

    GALERIA SZCZENIAKÓW

    Jak wam kiedyś ktoś rąbnie krówkę, to wcale nie szukajcie jej u mnie... wcale....:oops: Przepiękna jest!!! Gdzie spacerujecie?:diabloti: [SIZE="2"][COLOR="White"] No bo przeca nie będę jej szukać podstępnie po całym mieście...[/COLOR][/SIZE]:razz:
  19. Śnieżek!!! Nareszcie śnieżek dotarł do Warszawy!!! Taki puchaty!!! Świnie oszalały ze szczęścia!!! Wyrwałam się na chwilę z pracy o 3 rano, żeby wyprowadzić świnie, kotki spały, ptaszki spały, normalni ludzie i ich normalne psy też spały, to spuściłam w drodze wyjątku Pigę. Hasały jak głupie, po czym Piga zgłodniała i postanowiła poszukać jedzonka pod śniegiem... Nawet nie miałam siły się złościć, jak patrzyłam na Pigunię, która orała kagańcem cały trawnik, po czym uzbierawszy w kagańcu tyle śniegu, ile się dało- otrzepywała się aż do fikołków... po czym ryła dalej. Pniękne!!!:loveu: Szkoda tylko, że teraz leje deszcz, ludzie wylęgli na ulice i następny spacerek będzie polegał na tym, że Pigunia będzie na smyczy ciągała pancię po kałużach, a z tyłu będzie lazła mega nieszczęsliwa Chrum, która nie lubi mokrości przestraszliwie... PS. Piga ściągneła z blatu rondelek z resztką żurku, efektem ubocznym tegoż czynu (poza głodną Dag) jest to, iż plastikowa rączka rondelka znajduje się na podłodze w fyfnastu częściach i chrupoce pod kapciami...:diabloti: Piga ściągnęła też z blatu folię do żywności i teraz przeciągają się nią z Chrum za moimi plecami... Nie mam siły...
  20. [quote name='Bila']Dynia czy liście?:evil_lol:[/QUOTE] świnina zapiekana w dyni podawana na liściach winorośli... brzmi pysznie!!!
  21. ja nie ucztuję po świńsku... za to moje świnie tak...:mad: :mad: :mad: Wczoraj zabrałam zwierzątka do pracy na 12h. No i zwierzątka wytarmosiły skądś halloweenową dynię. I zeżarły. A potem zaczęły pierdzieć, śmierdzieć i zagazowywać... Co najmilsze- zwierzątka postanowiły dzielić się bąkami i jak zamierzały jakiegoś puścić- wchodziły wybranej ofierze centralnie pod biurko. Kochane moje świnki. Współpracownicy chwilowo mnie nienawidzą. Ale to jeszcze nic... W pewnym pięknym momencie po biurze rozszedł się smród niemiłosierny... Nie wim która, ale obstawiam Pigę- zrobiła 2 monstrualne kupy na wykładzinę (no bo klepka jest wszędzie, z klepki łatwiej się czysci, to trzeba narobić na kawałeczek wykładziny). Kupy ku mojemu zdziwieniu składały się nie tylko z dyni, ale też- a raczej w większości z LIŚCI. Takich calutkich, nieprzeżutych liści jesiennych. Mimo wszelkich prób doczyszczenia wykładziny- Ci, którzy dziś rano przyszli do pracy- wysłali mi dużo miłych wiadomości na gadu-gadu. Pisali coś o rychłej śmierci i zimnicy na dworze uniemożliwiającej otwarcie okien... Więc to nie ja ucztuję po świńsku... ale będę...:mad:
  22. [quote name='AMFI'] a ze spritem i lodem tez mieszaliście, czy za zimno było...;) ach, grecja....:iloveyou:[/QUOTE] jak już miałam dość picia z gwinta, albo jak blisko było do lodu i sprita, to ja właśnie tak piłam... Ja i Karola... reszcie było wszystko jedno, byle dobrze trzepało:diabloti: A Pigunia wczoraj przed samiutkim moim wyjściem do pracy zrzuciła pełną, zakręconą fabrycznie butelkę coli z blatu kuchennego na podłogę... No i cola się rozpękła... Pies w coli, kuchnia w coli, podłoga w coli, szuflady w coli, lodówka w coli... nawet sufit w coli. Tylko ja i Chruma nie w coli, bo ubierałam sie do pracy w łazience, a Chrum mnie pilnowała... Piga była tak przerażona, że nawet nie miałam serca na nią krzyczeć za ściąganie rzeczy z blatów... I weź tu się teraz babo szefowi wytłumacz, że się spóźniłaś do pracy, bo Ci cola wybuchła?????:razz:
  23. Świnie idą na grilla!!! Wylazłam sobie na spacer przd snem- czyli 6 rano. Deszcz leje, Piga na smyczy, Chruma bez... obie bez kagańca, no bo to 6 rano a Pigi nie miałam zamiaru spuszczać ze smyczy. Jak przechodziłyśmy koło warzywniaka (taki mały blaszany), to Piga nagle zrobiła skok w bok pomiędzy blachy i [B]wylazła z kotem w pysku.[/B] Złapałam gadzinę za obrożę... doleciała Chruma... złapałam drugą gadzinę za obrożę... Piga trzyma kota za końcówkę ogona, Chruma kłapie pyskiem 5cm od kota, kot wbija mi się pazurami w łydkę... przykręciłam dziewczynom obroże, ledwo zipią, ale dalej walczą... kot się drze, Piga charczy, Chruma się drze, ja się drę... sasiedzi patrzą, a ja potrząsam psami i coraz bardziej je przyduszam... i tak z dobrą minutę. W końcu Piga poluzowała zacisk na ogonku, kot plask na ziemię i w nogi na drzewo... a te gadziny rozszalałe pod drzewem drą ryje, za chiny ludowe nie da się ich uspokoić... odciągnęłam dalej, opiełdoliłam, a one dalej w stronę drzewa... to zabrałam je do domu, bo dalszy spacerek nie miał już najmniejszego sensu. Opiełdoliłam jeszcze raz, potem zamknęłam się w sypialni, w której normalnie gadziny śpią ze mną- stały pod drzwiami i płakały, a ja nie miałam na nie humoru. Wiecie co... jak słowo honoru- odkąd mam Pigę- Chruma przestała być najukochańszym staffikiem na świecie i czasami autentycznie mam ich obu dość... Spacerki przestały być przyjemnoscią, a jak tak dalej pójdzie, to nie wytrzymam po raz pierwszy w życiu tak porządnie stłukę którąś na kwaśne jabłko.
  24. oj, działo się... działo... a najfajniejsze było to, że byliśmy "najgorszą" łódką, jeżeli chodzi o chlanie i balety do 3-4 rano, potem padaliśmy spać, a o 6 rano szybka kawa i wypływaliśmy... Fajne miały miny pozostałe 2 załogi, jak wstawały, a nas już nie było...:crazyeye: Ale tam inaczej się pije, powietrze jakby inne... no i mało czasu było, więc nie mogliśmy się oszczędzać... Fotki widziały? Bo nie chce mi się ich zmniejszać i wstawiać na dogo... Co do moich piesów, to Monia rozpuściła je jak cholera, zapomniały wszystkiego ze szkolenia, a Piga znowu zaczęła robić w domu. Wróciłam i się naprawiły, jednak po raz kolejny się potwierdza, że do bublowatych trzeba mieć specyficzne podejście, a komuś "słabszemu" szybciutko wlezą na łeb. Znowu padam na twarz po 12h w robocie... branoc...
  25. no dobra... trochę się ogarnęłam pourlopowo, ale przyznam się, że trochę mnie to przerosło... więcej na urlop w ruchliwym okresie knajpowym nie jadę, bo jak tego bałaganu nie ogarniam systematycznie, to potem nie śpię przez kilka dni i cały urlop w drzazgi... Urlop sam w sobie też był troszku męczący...:razz: [B]Na wstępie dodam, że średnia wieku w ekipie to 30 lat. 2 prawników, bankowcy, handlowcy, właściciele firm i inne poważne ludzie.[/B] Po kolei: [B]05.10.06.[/B] 1. 20.00. Pociąg z Warszawy do Krakowa- na [B]6[/B] osób wypiliśmy wiśniówkę, tequillę, żołądkową i wódkę. 2. kolejka z Kraków Główny do Kraków Balice- flaszka wyborowej. 3. oczekiwanie na samolot- wiśniówka i żołądkowa [B](już było nas 8szt)[/B] 4. 3 chłopa nie chcieli wpuścić do samolotu z racji znacznego upicia. [B]06.10.06[/B]. 5. 06.00 Ateny, lotnisko, czekamy na zagubioną deskę od kajta- mała wisniówka, redds idą w obieg. 6. Kamienista plaża w Atenach do 15tej- kilka piw, butelka rumu. 7. Knajpka przy plaży, obiadek i 3 karafki winka 8. 18.00. Prom na wyspę Kos (płynie 13h)- nie wiem ile alko, ale pamiętam butelkę rumu, 2 żołądkowe, gin, i kilka piw krążących z łapki do łapki. 9. Wyspa Kos- 11.00 - 2 butelki wina do śniadania. 10. Przekąpani i lekko otrzeźwiali bierzemy 4 skutery i jediemy szukać plaży. Ponieważ boję się jeździć samochodami, a skutery przerażają mnie jeszcze bardziej- po drodze wlałam w dziób 2 tequille na odwagę i potem jeździło mi się dużo lepiej. Ciepło na maksa, dopiero wiecorem robiło się lekko rześko (tzn. spóniczka, koszulka na ramiączka i bluza z długim rękawem) 11. Na plaży 3 butelki winka. 12. knajpka- obiadek, 4 karafki winka. 13. Powrót ciężkim wieczorkiem z kolejnymi zapasami winka, które wypiliśmy przed wyjściem na miasto i piciem właściwym... 14. A potem piliśmy do rana i nie pamiętam jak wróciłam na kwaterę. 07.10.06. 15. przyjechały ekipy z pozostałych 2 łódek i popatrzyły się na nas dziwnie... 16. znowu skuterki i wyspa i plaża i winko. 17. pozostałe 2 ekipy dzwonią o 14tej, że łódki już są gotowe do odbioru- a my mieliśmy jeszcze dwie dwulitrowe butelki winka. No to je wypiliśmy na pełnym słońcu- no bo trzeba się było spieszyć... jak już je wypiliśmy, to już nigdze nam się nie spieszyło i dotarliśmy do łódek ok. 18.00. 18. wypłynęliśmy na chwilę, żeby sprawdzić łódkę- kolejne 2 butelki winka. 19. Rozpakowaliśmy się na łajbie i ruszyliśmy w miasto.. pić dalej. 08.10.06. 20. koło południa wypłynęliśmy ku nowej przygodzie... ale ciąg dalszy później. Fotki (jeszcze nie ze wszystkich aparatów) są tu: [url]http://s91.photobucket.com/albums/k313/cyklady/[/url]
×
×
  • Create New...