-
Posts
862 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Dag
-
Porterin- wszystkie staffiki robią takie głupkowate miny, ale tylko Tobie jedynej udaje się je tak perfekcyjnie uchwycić!!!!! Moja Chruma ma całą gamę durnych wyrazów pyska, ale kiedy w końcu sięgnę po aparat wychodzi tak: [IMG]http://img.photobucket.com/albums/v142/dagdag/Pigi/P4230014.jpg[/IMG] albo tak: [IMG]http://img.photobucket.com/albums/v142/dagdag/Pigi/P4230012.jpg[/IMG] albo jeszcze tak: [IMG]http://img.photobucket.com/albums/v142/dagdag/Pigi/P4200132.jpg[/IMG] jak widać na załączonym obrazku, do fotografowania Pigi mam więcej szcześcia...
-
Oj Patiś... Tobie leje 6miesięczna szczeninka i wiesz, że kiedyś jej przejdzie... Mi leje prawie dwuletnia wredna sucz i czort wie, czy kiedykolwiek jej przejdzie... (dziś były już 4 spacerki z czego jeden godzinny, a psiamać zlała się na kocyk do klatki- nie mam pojęcia kiedy i czemu):mad: Pociesz się, coby Twoja nie zmalowała, ja zawsze mam fajniej...:diabloti:
-
[quote name='Vectra']: PS kobieto odbieraj telefony :mad: :cool1:[/QUOTE] Jak nie rozpoznaję numeru, który do mnie dzwoni, to na kiego mam odbierać? Albo jak oddzwaniać? A nie rozpoznaję Twojego nru z bardzo prostego powodu, uwiecznionego na fotkach powyżej... Wszystkie numery zapisane w ciągu ostatnich 4 miesięcy, były zapisane ino w telefonie, a nie na karcie... a telefon mniam, mniam, mniam...!!! :mad: Wyślij smsa, to se znowu zapiszę.:cool3:
-
[quote name='masienka']: A tak poza tym... czy Ty aby nie za mocno ta swinine przypalasz??:stupid: [/QUOTE] Świnina brudna od kolczatki:eviltong: Cały czas się zastanawiam, na cholerę ja tak ulubiam te białe psi... ni cholery się tego nie daje utrzymać w jako-takiej bieli... [quote name='andzia69']A co do rysuneczku - no pikny jest...ino tak się czasem zastanawiam, jak wygląda taka np. 80-letnia babulenka z tatuazami na pomarszczonym ciele...[/quote] Tia to samo mówi moja mam... A kto mnie będzie chciał oglądać na plecko-pupie jak będę miała 80 lat poza panem doktorem? :crazyeye: Raczej nie przewiduje chodzenia w krótkich bluzeczkach na starość...:evil_lol: A co do komórki, to łona ze 4 miesiące dopiero miała... chlip...
-
a na koniec- Pigusia postanowiła zadzwonić, prawdopodobnie do Świętego Mikołaja, żeby powiedzieć, jaką to jest ostatnio grzeczną dziewczynką, ale troszku jej się zęby na klawiszach omsknęły: [IMG]http://img.photobucket.com/albums/v142/dagdag/takie%20tam/P4230003.jpg[/IMG] [IMG]http://img.photobucket.com/albums/v142/dagdag/takie%20tam/P4230005.jpg[/IMG] [IMG]http://img.photobucket.com/albums/v142/dagdag/takie%20tam/P4230006.jpg[/IMG] [IMG]http://img.photobucket.com/albums/v142/dagdag/takie%20tam/P4230008.jpg[/IMG] To już jej druga komórka- w poprzedniej kiełkiem zmiażdżyła mikrofon, tak że komórka wygląda w miarę ok i prawie działa, tylko nikt mnie nie słyszy... A w ramach oderagowania domowych szkodników, pancia zrobiła sobie rysuneczek na plecach: [IMG]http://img.photobucket.com/albums/v142/dagdag/takie%20tam/P4230011.jpg[/IMG]
-
A to już padnięta zwierzyna po powrocie do domu: [IMG]http://img.photobucket.com/albums/v142/dagdag/Pigi/P4090054.jpg[/IMG] [IMG]http://img.photobucket.com/albums/v142/dagdag/Pigi/P4090057.jpg[/IMG] [IMG]http://img.photobucket.com/albums/v142/dagdag/Pigi/P4090058.jpg[/IMG] [IMG]http://img.photobucket.com/albums/v142/dagdag/Pigi/P4090059.jpg[/IMG] [IMG]http://img.photobucket.com/albums/v142/dagdag/Pigi/P4090060.jpg[/IMG] następnego dnia, też spały jak zabite: [IMG]http://img.photobucket.com/albums/v142/dagdag/Pigi/P4090061.jpg[/IMG] [IMG]http://img.photobucket.com/albums/v142/dagdag/Pigi/P4090062.jpg[/IMG] Churma wcale nie przytyła w te święta... skąd... [IMG]http://img.photobucket.com/albums/v142/dagdag/Pigi/P4090063.jpg[/IMG] Świnie dwie na zeżartej kanapie: [IMG]http://img.photobucket.com/albums/v142/dagdag/Pigi/P4090064.jpg[/IMG] [IMG]http://img.photobucket.com/albums/v142/dagdag/Pigi/P4190111.jpg[/IMG] RozGwiazda: [IMG]http://img.photobucket.com/albums/v142/dagdag/Pigi/P4190112.jpg[/IMG] [IMG]http://img.photobucket.com/albums/v142/dagdag/Pigi/P4190113.jpg[/IMG] [IMG]http://img.photobucket.com/albums/v142/dagdag/Pigi/P4190115.jpg[/IMG] Wredna pancia upycha obiad do Konga: [IMG]http://img.photobucket.com/albums/v142/dagdag/Pigi/P4200122.jpg[/IMG] 9zwracam uwagę na mojego buta, oraz inne "zabawki" skitrane przez Pigowatego złodzieja w klatce) [IMG]http://img.photobucket.com/albums/v142/dagdag/Pigi/P4200124.jpg[/IMG] [IMG]http://img.photobucket.com/albums/v142/dagdag/Pigi/P4200125.jpg[/IMG] [IMG]http://img.photobucket.com/albums/v142/dagdag/Pigi/P4200128.jpg[/IMG] [IMG]http://img.photobucket.com/albums/v142/dagdag/Pigi/P4200131.jpg[/IMG] przeciągający się nietoperz: [IMG]http://img.photobucket.com/albums/v142/dagdag/Pigi/P4200132.jpg[/IMG]
-
A teraz będzie duuuużo... NAS:evil_lol: kupiłam sobie nowy aparacik i jeszcze nie do końca jestem z nim dogadana, więc zdjęcia są... hmmm........... jakby tu powiedzieć... ciekawej jakości, ale już jest coraz lepiej. Siakoś się nie mogę pamiętać, żeby zabrać na spacerniak aparacik, coby popstrykać fotki biegającej wolno z patysiem w ryju Pigusi, ale obiecuję to nadrobić w niedalekiej przyszłości.:oops: A teraz foti: U mamusi na wielkanoc świnie jadły swoje żarełko: [IMG]http://img.photobucket.com/albums/v142/dagdag/Pigi/P4080004.jpg[/IMG] [IMG]http://img.photobucket.com/albums/v142/dagdag/Pigi/P4080008.jpg[/IMG] świnie jadły też ludziowe żarełko: [IMG]http://img.photobucket.com/albums/v142/dagdag/Pigi/P4080010.jpg[/IMG] [IMG]http://img.photobucket.com/albums/v142/dagdag/Pigi/P4080011.jpg[/IMG] [IMG]http://img.photobucket.com/albums/v142/dagdag/Pigi/P4080012.jpg[/IMG] [IMG]http://img.photobucket.com/albums/v142/dagdag/Pigi/P4080029.jpg[/IMG] [IMG]http://img.photobucket.com/albums/v142/dagdag/Pigi/P4080031.jpg[/IMG] Chrumelda przy stole prezentuje nienaganne maniery: [IMG]http://img.photobucket.com/albums/v142/dagdag/Pigi/P4080013.jpg[/IMG] A potem świnie spały: [IMG]http://img.photobucket.com/albums/v142/dagdag/Pigi/P4080020.jpg[/IMG] [IMG]http://img.photobucket.com/albums/v142/dagdag/Pigi/P4080021.jpg[/IMG] (widać, że Chruma ranna w łapkę) Piga z Majką padnięte po hasaniu na polu: [IMG]http://img.photobucket.com/albums/v142/dagdag/Pigi/P4080023.jpg[/IMG] padnięta Majka: [IMG]http://img.photobucket.com/albums/v142/dagdag/Pigi/P4080036.jpg[/IMG] padnięta prześladowana Amelka: [IMG]http://img.photobucket.com/albums/v142/dagdag/Pigi/P4080045.jpg[/IMG] padnięty Pigowy ryj: [IMG]http://img.photobucket.com/albums/v142/dagdag/Pigi/P4080039.jpg[/IMG] [IMG]http://img.photobucket.com/albums/v142/dagdag/Pigi/P4080040.jpg[/IMG] padnięta Chrumia doopa: [IMG]http://img.photobucket.com/albums/v142/dagdag/Pigi/P4080042.jpg[/IMG] biedny, głodny, obudzony Chrumek: [IMG]http://img.photobucket.com/albums/v142/dagdag/Pigi/P4080052.jpg[/IMG] całkiem obudzony, sępiący pod stołem, baaaardzo głodny Chrumek: [IMG]http://img.photobucket.com/albums/v142/dagdag/Pigi/P4080053.jpg[/IMG] wszędobylski, piegowaty nos: [IMG]http://img.photobucket.com/albums/v142/dagdag/Pigi/P4080037.jpg[/IMG]
-
Hihihi... decyzja podjęta- kupuję własną, prywatnę obrożę elektryczna... dla niewtajemniczonych- pilot do obroży ma dwa przyciski: - jeden do bardzo krótkiego "bzzzz" (nieważne, ile się go przyciska- to zawsze będzie jedno krótkie "bzzzz", no chyba, że się przyciśnie znowu) - drugi do ciągłego "bzzzzzzzzzzzzzzzz" - na skrajne sytuacje. Długiego "bzzzzzzzzzz" się generalnie nie używa, bo i po co... ale o tym, jak jest przydatny się właśnie przed chwilą przekonałam :mad: gdyż ponieważ przeżyłyśmy akcję "UCIEKAJĄCY KOT":diabloti: Osoby biorące udział w dramacie: Ja- z pilotem na szyji:cool3: Chruma- bez smyczy, w zwykłej obroży Piga- bez smyczy, w obroży elektrycznej i kagańcu Kot- sierściuch szybkobieżny, bez dodatkowych gadgetów. Ja Piga i Chruma oblazłyśmy po nocy całą okolicę, na spokojnie... milusio... tylko ze 3 razy użyłam krótkiego "bzzzz", bo mnie świnia ignorowała oddalajac sie powoli... I jak już byłyśmy na prostej drodze do domu- spod auta na parkingu wypadł KOT!!! No i dziewczyny za nim... Wydarłam ryja po nocy, Chrumę to zatrzymało, a Pigusi ani wydarcie ryja, ani 3 krótkie "bzzzzz" nie zatrzymały i znikła za zakrętem... przesunęłam palec na przycisk niżej i nagle usłyszałam "kwiiiiiiiiiiiii" zza zakrętu... zawołałam- nic. No to jeszcze raz "bzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzz" i zaraz potem "kwiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiii", usłyszałam pazurki tuptające po asfalcie... zawołałam po raz kolejny- zza zakrętu wytuptało takie zdezorientowne białe coś...Zawołałam raz jeszcze, coby białe coś nabrało właściwego kierunku... tup tup tup... usiadło przy nodze... Ni diabła nie wiedziała, co ją trafiło... w szoku biedactwo... wyglądała tak, jakby w łebku analizowała całą sytuację... "no biegłam sobie za siersciuchem, w oddali pancia coś się darła... i nagle ''jebut"... aż mnie zatrzymało... sierściuch gdzieś nawiał... a tu znowu "jebut"... o żesz cholera... jak to boli... qrfa, gdzie ja jestem... ooooo... głos panci... to poszłam za tym głosem... i taraz sobie siedzę... i dalej nic nie kumam... ooooo... smakołyk... mniam... już jest fajnie" I cholera właśnie dlatego będzie chodziła w obroży elektrycznej do końca życia!!!!! Amen. :diabloti: :razz:
-
Ależ one jak najbardziej są psami przedzmywarkowymi!!!:p Najlepsze są do doczyszczenia garnka z przypaloną fasolką po bretońsku!!! Pigusi kiedyś tak zasmakowało, że jak już wylizała gar do czysta, to zeżarła też rączkę od rondelka...:diabloti: Problem polega na tym, że ja do tej zmywarki wstawiam czasami talerze uciapane czymś bardzo pikantnym... albo innym paskudztwem dobrym dla mnie, a nie dla piesów... Albo np. wylizywanie ostrych noży włożonych do koszyczka... Albo wynoszenie tychże noży i innych sztućców do klatki... To, co ja dam im do wylizania na podłodze- jest ok, ale od zmywarki mi wara...:mad:
-
UWAGA, UWAGA... OFICJALNY KOMUNIKAT!!! SPĘDZIŁYŚMY PONAD 24h U MOJEJ MAMY I WSZYSTKO ŻYJE!!!! Tzn. 3 koty zostały wywiezione do mieszkania siostry- bo byłby trup i to nie jeden, ale reszta: Amelka york Maja sweterka Dziulek królik Chruma świnia Pigi świnia Kasia siostra Ola siostra Mama- po prostu Mama... Aleksander- przyjaciel mamy no i ja wszyscy żyją!!! A zaczęło się od tego, że najpierw, zaraz po naszym przyjeździe Maja, Chruma i Piga (na prądzie) zostały wypuszczone na pole przed domem. Ganiały się jak głupie przez pół godziny, wpierniczyły kilogram trawy, napadały na siebie z impetem... Pniękne to było!!! Piga kilka razy próbowała odgalopować w siną dal, ale było "bzzzzz" i wracała biegusiem po smakołyki:loveu: Coś mi się wydaje, że ona to "bzzzz" zacznie niedługo traktować jako zawołanie na wyżerkę, bo wraca i od razu mordą w moją rekę celuje! Poszłyśmy do domu... a tam york... No z tym łatwo nie było, bo pysia wykazuje conajmniej niezdrowe zainteresowanie Amelką... tzn. mam wrażenie, że ona by chciała się [U]Amelką[/U] pobawić... :cool3: Amelka oczywiście przy każdej próbie bliższego kontaktu zaczynała podskakiwać i drzeć ryjka, co tylko wzmagało ekscytację Pigi. Pigusia najpierw chodziła w obroży, a potem, jak mi się już odechciało mieć ją non stop na oku- w kagańcu. Jak juAmelka przestała krążyć po podłodze i zasnęła na kolanach mamy- zdjęłam Pidze kaganiec, żeby się mogła bronic przed szarżującą Mają. Maja ma niecały rok, więc jest bardzo walniętym i baaaardzo chudym (przy moich świniach) psiakiem. Dziewczyny przez wiekszość czasu tłukły się grzecznie. Były tylko 3 awanturki- jedna zapoczątkowana przez Chrumę, która postanowiła rozdzielić towarzystwo i wpadła w środek z miną starej ciotki gryząc obydwie sucze (szybko jej wytłumaczyłam, że jak nie chce się bawić, to niech się nie wpiernicza) i dwie spowodowane przez Maję, która się wkurzyła, jak Piga w zabawie postanowiła pozbawić ją obwisłego ucha. Awantury były jednak szybko rozdzielone i dziewczyny grzecznie wracały do zabawy w podgryzanego. Ładnie też udało się im wytłumaczyć, że bawić należy się na środku pokoju, z daleka od stoliczków, lampek i kwiatków mamy (chociaż wielkie lustro wiszące na scianie było dwukrotnie zagrożone- na szczęście mama tego nie widziała ;) ) Potem całe towarzystwo ludzko-psie poszło spać, prócz nas oczywiście. Zabrałam dziewczyny na jeszcze dwa spacery po polach- nawet nie zabierając smyczy!!! Oj, jak one ładnie hasały!!! Pigusia rozpędzała się do prędkości torpedy, a Chruma za nią!!! Po jednym z tych spacerków Chruma lekko okulała, bo biedactwo nie zauważyło hydrantu i przywaliło w niego na pełnej prędkości udkiem, no ale na drugim spacerku po kontuzji nie było juz śladu. Rano wylazłam znowu ze świniami, znowu bez smyczy i znowu było pięknie. Ofiarą spaceru tym razem padłam ja, bo leciały na mnie obydwie i nie wiedziałam w którą stronę uskoczyć... no i Pysia przywaliła mi z czaszki w kolano, wylądowałam na czterech łapkach i teraz mam bardzo spuchniętą i bardzo fioletową nóżkę, która trochę jakby nie chce się zginać...:angryy: Nie muszę chyba dodawać, że czaszka Pysi nie tylko w ogóle nie ucierpiała, ale móżdżek w tej czaszce nawet nie zarejestrował impaktu.:razz: Na następny spacerniak poszłyśmy z siostrą i Mają i ani sweterka, ani Chruma nie mogły latającej w kółko Pysi dogonić. Tzn. Chrumie ze dwa razy udało sie ściąć kółko po przekątnej i walnąć w Pigę z dzikim warkotem, ale po uderzeniu Piga tylko przyspieszała... Sweterka Maja była bez szans :evil_lol: Za to polowanie na sweterkę i wytarzanie jej w polnym pyle wyszło moim dziewczynom idealnie. No i potem pojawił się jamnik... Śmyśmy się zapoznałyśmy i przez kilka minut było fajnie, ale potem Piga rozpędziła się na "kamikadze" i jamnik poleciał z jakiś metr... Się mu to nie spodobało zupełnie i pokazał zęby, a ja widząc reakcję moich dziewczynek rzuciłam się w ten pył na bolące kolanko i wyłapałam obie. Ufffffff... Podoba mi się, jak laski działają stadnie, ale tylko wtedy, gdy wzrokiem namawiaja się na wspólny napad na sweterkę...:oops: Jamnik odmaszerował, Piga wykonała jeszcze ze trzy biegi honorowe w dzikim galopie dla rozładowania stresu i wróciłyśmy do domu, gdzie okazało się, że mamy kolejną ofiarę- Chruma ma rozciętą tylną łapę tak na wysokości nadgarstka... Nie wiem, jak można sobie w tym miejscu rozciąć łapę, ale w tym dzikim galopie z fikołkami widać wszystko jest możliwe. Krwi było sporo, ale zrobiłyśmy opatrunek i na kolejnym spacerze Chruma była jak nowa. Na ostatnich spacerkach prawie w ogóle nie używałam obróżki!!!! dostawała strzała tylko tak "treningowo", żeby nie zapomniała, że na dźwięk "Pigi!!!!" ma [U]natychmiast[/U] zawrócić do panci. No i dostała raz, jak coś żarła- natychmiast wypluła!!! Obróżka ma jeszcze jedną zaletę, a mianowicie pomaga mi kontrolować Mamę i siostry!!! Moja rodzinka ma problem ze zrozumieniem podstawowych zasad typu: - nie dajemy psu wylizywać talerzy wsadzonych do zmywarki- energicznie psa odganiamy. - nie dajemy psu opierać się łapami na stole lub blacie kuchennym - opieprzamy psa, kiedy wymusza żarcie szczekaniem, a nie litujemy się nad nim i dajemy mu szyneczkę. - itd. Na początku odmówiły współpracy i tylko chichotały, ale jak Piga dostała malutkiego strzała za złe zachowanie (typu próba ściągniecia jajek ze stołu), to nagle, z litości dla psa- zaczęły ją odsuwać i opierniczać- bo lepsze to, niż prąd. I potem już tylko wystarczyło, jak im pogroziłam, że zaraz założę psu obróżkę... hihihi:cool3: Teraz już jestem w domu, psy padły na ryje, a ja mam święty spokój!!!! To naprawdę jest cud! Dla świętego spokoju wystarczy mi już, że MOGĘ użyć obróżki w razie nagłego zrywu, a Pidze wystarczy świadomość, że ma obróżkę na szyji i że mogę ją trafić niezależnie od tego, jak daleko się znajduje...:diabloti: (kiedyś miała wyliczone- a) czy pancia ma linkę w ręku... jeżeli nie to... b) czy znajduję się w odległości większej niż 5m jeżeli tak- to fruuuuuuuuuuuuuuuuuuuu) A teraz już nie ma tak fajnie:evil_lol: I jest.... fajnie!!!! PS. Świątecznie pozdrawiam!!!:p
-
Właśnie wróciłyśmy z kolejnego udanego spacerku. Tym razem wzięłam Chrumę i frisbee, no i oczywiście wrednie podpuszczałam Pige, by je Chrumie zabierała. Chruma trochę gulgotała, ale się ładnie obie wybiegały i teraz padły... Dwa psy ganiające się na nieogrodzonym terenie... piękna odmiana... Piga już powoli łapie o co chodzi, jest nagradzana toną smakołyków jak sama (bez strzału) do mnie wróci i trochę mniejszą toną smakołyków, jak wróci biegusiem po strzale. Przy każdym ruchu wobec kota też dostaje bzyka ostrzgawczego. Narazie działa, ale jeszcze żaden czarny kot nie "przebiegał" jej drogi, tylko sobie siedziały wygodnie na słonku. Pigę oczywiście bardziej wkurzają koty w ruchu- i z tym może być problem, bo skoro zawiśniecie na kolczatce jej nie zniechęca, to prąd pewnie też nie... chyba, że jej porzadnie przywalę całą skalą, ale tego wolałabym uniknąć... Kurna, że mi się aparat zepsuł... one teraz tak ładnie padły... :loveu:
-
[quote name='Angelwings']Dag, wykończyły Cie prosiaki jednak czy to ta pogoda...ciepło sie zrobiło, ogródek, ognisko /grill...pieczone prosię...:diabloti:[/QUOTE] One mnie wykańczają codziennie!!! Najpierw Chruma mało co nie odcięła sobie piątego pazura jak hasała za frisbee. Dzień później Piga uciekła z klubu (jakiś jełop zostawił otwarte drzwi) i znalazłam ją na skarpie, przy ulicy, jak wcinała ludzką kupę z duża ilością much. Na tej wycieczce rozcięła sobie poduchę dość głęboko. A potem weź tu babo wytłumacz dwóm walniętym bullowatym, że teraz przez tydzień nie biegamy, bo się ranki rozkrwawiaja na nowo...:mad: Wczoraj Pigi w pracy dorwała baniak z syropem malinowym, rozgryzła go i wypiła z litr syropu... oj, jaka ona naładowana cukrem potem była... a jak ślicznie malinowo pachniała... a jakie miała śliczne klejące malinowe foterko na mordzie... mniam!!!!:loveu: Piga dostała nowe lekarstwo i już od dłuższego czasu nie obsikała przez sen śpiącej panci!!! Co oczywiście nie oznacza, że nie przestała sikać w domu w ogóle... to by było za piękne!!! A to ma nieoczekiwane napady picia hektolitrów wody, a to po dwóch spacerkach (co 2h) potrafi się zsikać ot tak.. dla zabawy... Kofam ją strasznie!!! No i najważniejszy news!!! [SIZE="6"][B]Pigusia poszła na prąd!!![/B][/SIZE] Jedna małą bateryjka pod psim ryjem, a tyle zabawy!!! A jak ładnie kwiczy!!! Tia, wiem, ze brzmię jak totalna sadystka, ale właśnie wczoraj zaliczyłam pierwszy spacer z Pigowatą- bez zmyczy, przez całe pola mokotowskie!!! Biagała, hasała, ganiała się z innymi psami, wąchała, turlała się, a ja nareszcie nie musiałam sie bać, że mi zwieje! Po kilku strzałach sama trzymała sie blisko, a jak tylko się rozpędzała z szaleństwem w oczach "bzzzzz'''... "kwiiiiii"... i wracała.:loveu: Pod koniec zaczeła już sama wracać na zawołanie! Trenerka pożyczyła nam zabawkę, więc wieczorem wypróbowałam ją pod domem. Oczywiście cała byłam w strachu, bo kotów zatrzęsienie, więc ubrałam pigę jak na wojnę: kaganiec, kolczatka, linka 5m. obroża elektryczna. No i poszłyśmy. I wiecie, że szłyśmy????:multi: W szczególnie zakoconych miejscach trzymałam w łapkach koniec linki- tak na wszelki wypadek, ale szłyśmy!!! Zobaczyła kota, naszykowała się do ataku- komenda, potem "bzzzzzzzzz''... i grzeczny piesek dalej idzie przy nodze. Jeżeli dzięki temu niehumanitarnemu urządzeniu będę mogła wybiegać nareszcie świnię, bez notorycznego strachu, że zwieje, zrobi komuś krzywdę, albo i sobie- to ja oficjalnie jestem fanem obroży elektrycznej po wsze czasy. To narazie tyle z obozu świń. Idziemy na spacer! (byłyśmy godzinę temu, ale Pigunia wychlała prawie całą miskę wody, a końcówkę radośnie wylała łapą na podłogę).
-
Dzielny Bigosek!!! A jaką ma cudowną i mądrą pancię... Podziwiam. Serio serio.:loveu:
-
[quote name='acroba'] Ebcia krzesełkowa: [IMG]http://i82.photobucket.com/albums/j247/agnienia/ebcia5.jpg[/IMG][/quote] tia... widać, że to pół-siostra Chrumy:evil_lol: [quote][IMG]http://i82.photobucket.com/albums/j247/agnienia/ebcia1.jpg[/IMG][/QUOTE] Że ona niby co? Wyje? Czy tak gamoniowato wygląda jak szczeka???:crazyeye:
-
[B][SIZE="6"][COLOR="DarkRed"]Kobitki... coś żeście się ostatnio rozbisurmaniły z tymi rozmiarami fotek... Chora jestem, zasmarkana... Miejcie litość!!![/COLOR][/SIZE][/B]
-
Hihihi... myślałam, że będzie gorzej... Odnośnie prądu i bullowatego uodpornienia- już kiedyś pisałam, że Piga jak na bullowatego, to histeryczka jest... Jak ona wczoraj kwiczała na tej kolczatce... Co mi się jej robiło żal, to widziałam przed oczami czarno-białego kotka i już mi się pojawiał złowieszczy uśmiech na twarzy...:diabloti: Kolczatki sama jeszce używać nie zamierzam- do następnego szkolenia, bo jak Pani szkoleniowa powiedziała- jak spier..ę i się pies przyzwyczai, to potem będzie w stanie słonia na kolczatce uciągnąć. Na razie- nie umiem- nie dotykam (chociaż na myśl o kotku- mnie korci, ale to- jak już pisałyście podpada pod znęcanie się nad psem, więc zanim nie wybaczę jej kotka- tym bardziej nie dotykam- po co samą siebie prowokować...:razz: ) Z prądem pewnie jest tak samo- niewłaściwie używany- przestaje psa ruszać. Piga dalej widać pamięta wczorajszą lekcję i jakaś taka grzeczna jest...:evil_lol: Co do przeniesienia szkolenia z pól na moje podwórko- wiem, że będzie trudno, ale każde szkolenie powinno być przeprowadzane w "neutralnym" otoczeniu, bez rozpraszania, coby wyrobić reakcję, a u mnie pod blokiem to ja sama mam oczy dookoła głowy, bo tyle się dzieje, a co dopiero pies... Pracy mnie czeka od cholery, ale albo dam(y) sobie radę, albo wrócę do rozmyślania o sposobie przyprawienia psininy na grillu... na którą to oczywiście wszystkich zaproszę.:diabloti:
-
[quote name='Angelwings'] Metody tej nie powinno się stosować wcale! A te "szkoły" z bożej łaski pozamykać. Świetny pomysł co? Nie chce leżeć, to mu prądem.:angryy: [/QUOTE] No i tu Cię zmartwię (pewnie nie tylko Ciebie), ale istnieje duże ryzyko, że Piga trafi na prąd... Obroży elektrycznej nie używa się do nauki "waruj", ale to zapewne wiesz. Piga poza tym wszystkie podstawowe komendy zna i większość potrafi wykonać z odległości. Komendę "do mnie" też zna. JAK JEST NA LINCE. A ona dokładnie wie, kiedy jest na lince... mało tego, dokładnie wie, kiedy ja tą linkę trzymam i potrafi wymierzyć w centymetrach prawdopodobieństwo, że ją dorwę. A jak już pomiar jest po jej "myśli", to w długą. Do tego Piga jest troszku niebezpieczna dla otoczenia- co może potwierdzić kotek. A york to dla niej też kotek. Jamnik jak dziamnie, też zamienia się w kotka. York czy jamnik trafiony przez Pigę kagańcem, to martwy kotek. Już nie wspomnę, że Piga trafiona samochodem też jest martwym kotkiem... A ja już nie chcę żadnych martwych kotków! Na koniec- Piga wzbudza w innych psach agresję- u jednych- bo się boją jej brutalności (bo pieska najlepiej wgnieść w ziemię- wtedy dopiero zczyna się zabawa), inne po prostu wkurza, bo bez pytania z dziką szybkością zabiera im patyk z mordy, albo jak ma kaganiec, to innego pieska nim nawala z całej pary. Piesek warknie, żeby się uspokoiła- a Pidze więcej nie potrzeba. On zaczął- to się czuje usprawiedliwiona. Narazie uczymy się odruchu bezwarunkowego za pomocą smakołyków, linki i kolczatki. Po pierwszej lekcji nie ma co wyrokować, ale jak efekty będą średniawe to ja już wolę psa prądem kilkanaście/dziesiąt razy potraktować, niż raz wyjmować go spod samochodu, czy raz tłumaczyć komuś, jak bardzo mi przykro z powodu jego yorka. Coś czuję, że zaraz się tu burza rozpęta... Uciekam:evil_lol:
-
A my byłyśmy dzisiaj na nowym świnio-szkoleniu!!! Pancię szkoleniową już lubię:loveu: Popatrzyła się na Pigę, która popisywała się przed nią za smakołyki i powiedziała z dziką radością: -"jeb...ny klikerowy piesek!!!" Potem, jak opowiadałam jej jak mi Piglak wchodzi na łeb: - "No bo jak coś jest nie po królewny myśli, to ona się na Ciebie patrzy i myśli: Krf...a, czego Ty ode mnie chcesz??? Popier... Cię??? Ja nie chcę!" Hihihi... mój typ kobiety...:evil_lol: Jak już osiągnęłyśmy ogólne porozumienie, omijające szerokim łukiem czystość języka polskiego, przystąpiłyśmy do działania. Najpierw trochę zabawy piłeczkami na sznurkach (okazuje sie, że Piga w nowym otoczeniu, jak jeszcze nie wie, gdzie leży chlebek dla gołąbków, albo gdzie chowają się koty- potrafi się skupić na zabawie z ludziem- u mnie pod blokiem jest to niemożliwe). Potem przyszła kolej na kolczatkę i linkę. O matko, jaka ona była zdziwiona, jak po raz pierwszy zawisła na kolczatce... jak ona nie wiedziała o co chodzi, co sie stało i w ogóle, co ona ma teraz zrobić. No bo jak to... że ma wrócić? Że nie można panci przeciągnąć po trawie? Że... auauauauauauuuuuu... boli do cholery!!! Potem poznawałyśmy wszystkie psy dookoła, Piga ganiała jak głupia, świrowała, napadała, uciekała... czasem za brutalnie (się pieski oburzały), ale generalnie to fajnie było... tylko że raz na jakiś czas następowało odwołanie połączone z kolczatką. Po każdej takiej akcji następowała chwilowa depresja, czas na przemyślenie, zamknięcie się w sobie, a potem znowu jobel, coraz śmielej, do pełnego speedu... i tak w kółko. Po kilku takich próbach Piga była wyhasana jak nigdy, zmęczona i ciężko zdziwiona... No bo to skandal jakiś, że ona nie może robić tego co chce... bez końca. Na koniec szkolenia szła koło mojej nogi na perfekcyjnym "równaj" sama z siebie i wpatrywała mi się w oczka, szukając porady, kierunku, ukojenia... świat się pieskowi załamał... Hihihihi!!!! Idealnie! Kupuję kolczatkę! Mam nowe pomysły, nowe podejście, a po dzisiejszym szkoleniu Piga dalej jest w szoku, już dwa spacerki przerobiłyśmy same i widać, że świnia [U]pamięta[/U]. Trochę same popracujemy, a za tydzień następne szkolenie.
-
[quote name='Alojzyna'] [IMG]http://img81.imageshack.us/img81/879/6870nd5.jpg[/IMG][/QUOTE] Hmmmm... Daga mi kogoś przypomina....:cool3: Widać gryzienie braci po uszach przychodzi z imieniem...:evil_lol:
-
Oo... już wiem, kogo mi przypomina.... [SIZE="6"][B]POKEMON!!!!![/B][/SIZE]
-
[quote name='BeaC']a może piga ma jakies bardzo niedobre skojarzenia z dzieciństaw dot. kotów, i stad ta nienawiśc...[/QUOTE] Mi się wydaje, że ona po prostu lubi polować...:angryy: jeżeli by to była nienawiść z powodu przeżyć w dzieciństwie, to by oznaczało, że miała przerąbane...:oops: bo poluje na wszelkiego rodzaju ptactwo, koty i wszystko, co się porusza w trawie... Do tego yorki i inne małe dziamgacze- to też koty...:oops: [quote name='Strumyk']a moze kotecek na zawal padl?[/quote] ta... przy trzecim uderzeniu o ziemię...:angryy: Dziś już mam lepszy humor, bo wysmarowana na białej mordzie żółtym rivanolem Piga wygląda conajmniej zabawnie... jeszcze trochę ją posmaruję... tak profilaktycznie:evil_lol:
-
[quote name='Vectra']ja tak z innej beczki;) jak Piga ?? bardzo podrapana ?? bo wiesz kocie pazury wredne są ..... i się paprać potrafi przeokropnie.[/QUOTE] Nie bardzo... Tzn. bywała już bardziej (wtedy, kiedy zaatakowały nas 2 kocice, i wtedy, kiedy Piga złapała kotecka za ogonek). A jak się będzie paprało, to dobrze... chwilowo jestem tak zła, że tylko marzę o jakiejś bardzo piekącej maści... Ja wiem, że ona by nie zrozumiała związku przyczynowo-skutkowego, ale za to ja bym miała satysfakcję...:diabloti:
-
[quote name='Vectra'] Powiem od siebie że albo durny kot albo Piga ma mega spryt[/QUOTE] To drugie... Widziałam kiedyś polującego dla zabawy rodezjana i Piga właśnie tak poluje... nie jak ast, czy bull, ale jak coś dużo szybszego i zwinniejszego. Dzisiaj np. w drodze do pracy na spacerku polowała na wróble w krzakach i jestem pewna, że gdyby nie smycz, to by jakiegoś dorwała... skubana dobra jest. Tylko teraz mega pytanie- jak ją tego oduczyć? Bo cały czas trzymać psa w kagańu, nawet na zamkniętym ogrodzie, gdzie nie powinno być innych zwierząt, to mi się nie uśmiecha... Zła jestem na siebie, że przegapiłam szansę zrobienia jej mega sceny przy trupku...:angryy: Kumpela dawno dawno temu wpierniczyła strasznie swojej owczarce, ktora zabiła kotka na oczach 4-letniej córki tejże kumpeli i od tamtej pory owczarka zaczęła się kotków bać i już więcej żadnego nie dorwała (wpierniczenie nastąpiło natychmiast i przy truchełku kotka). Ktoś mi opowiadał (chyba Acroba), że jakiś inny pan szkoleniowiec, po tym jak pies zagryzł mu kolejną kaczkę, wklepał psu tą właśnie kaczką i też się to więcej nie powtórzyło. A ja nawet Pigi nie opieprzyłam, żyjąc w swoim naiwnym świecie... Grrrrrr... zła jestem....
-
Albo go udusiła, albo walnęła nim kilka razy o glebę... A zabić chciała na pewno, bo na widok kotecka jej się mord w oczach włącza od zawsze... Chruma to jest ta, co się chce bawić z koteckami i nie wie co zrobić jak fuczą... A Piga jest morderca- tylko do tej pory jakoś się udawało tego uniknąć- tzn jest na smyczy, albo w kagańcu, a na ogrodzie... cóż... pewnie szybciej kotecki zwiewały...
-
No i trup... dosłownie trup... Wynik sparringu podwórkowego kotecka z Pigą- 1:0 dla Pigi... Zabiła go. W szoku jestem. Klub, w którym pracuję ma ogródek, po którym zawsze hasają moje świnie. No i czasami hasają tam też kotki... tylko jak dotąd jakoś szybciej hasały...:-( Wypuściłam świnie i zajęłam się robotą, zupełnie na nie nie zważając. Po jakimś czasie przylazła Chruma śmierdząc czymś niemiłosiernie. Wypucowałam szmatą i poszłam sprawdzić, jak się ma Piga. Wyszłam na ogródek, akurat w momencie, kiedy ściągała kotecka z rabatek... Myślałam, że znalazła trupka i że to w nim się wytarzała Chruma... Do kotecka nie podchodziłam, tylko zawołałam chłopaków, żeby go wynieśli... Nawet na nią nie nakrzyczałam, no bo jak tu krzyczeć na pieska, że se trupka taszczy... Chłopcy dokonali oględzin kotka i nie stwierdzili żadnych ran gryzionych... ale też powiedzieli, że jakoś za świeżo wygląda... Ja dalej bardzo starałam się wierzyć, że ona go znalazła... Dopiero później, jak starłam jej brud z mordy, zobaczyłam, że ma podrapane fafle i moja naiwna wiara poszła się paść, no bo o ile Piga nie ma fetyszu, objawiającego się drapaniem się łapką martwego kotecka dokrwi, to musiała z nim ostro walczyć... Na darcie ryja na psa już było za późno, bo dowód zbrodni został już wyniesiony, więc jedyne, co mi pozostało, to siedzenie w ciężkim szoku. Qrfa bladź... niefajnie się czuję...