-
Posts
862 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Dag
-
Kurde, wyjedzie człowiek na chwilę na urlop, a tu na galerii pojawia się od razu całe dzikie mnóstffo tłustych przyssawek... Spóźnione, ale szczere gratulacje dla szanownych dziadków, pradziadków i ciotko-wujków!!!:loveu: :loveu: :loveu: Marta- ja zamawiam ogonek tej tłustej, rudej kluchy!!!:evil_lol:
-
o matko, wrócił człowiek z wakacji i już na niego krzyczą... sorry kofane, ale nie dość, że chlałam przez 11 dni, to jeszcze po powrocie dopadło mnie 11 dni absencji w pracy i kopnęło mnie w doopę... psy są całe i zdrowe, rozpuszczone jak dziadowskie bicze, cała anuka poszła w las, ale tulają się do mnie i łażą za mną jak nigdy. Jak sie ogarnę (za tydzień chyba), to powklejam foty z rejsu i jakies psie też...
-
[B][SIZE="6"]Hello... I'm back...[/SIZE][/B]
-
Pociesz się, że z poniedziałku na wtorek spałam 3h i od tamtej pory już nie spałam... padam na ryło, a dalej w sinej pupie jestem... Nawet nie zaczęłam się pakować... burdello wokoło malownicze, excela już obrobiłam, pensje też, łeb ufarbowałam, nóżki oskubałam... qrfa... co ja miałam jeszcze zrobić... hmmm... a no tak, stópki mam dalej jak kopytka nieumalowane i paskudne. Nie dam rady. Padam na świński ryj. Tylko nie wiem, który wybrać... oba wczoraj żuły racice...:p A- i przez pół wyjazdu będę wisiała na komórce, bo praca mnie tak łatwo na urlop nie puści... że też cholera na śródziemnym jest zasięg...:-( [COLOR="White"][SIZE="1"]I już widzę ten złośliwy uśmiech na twarzy Chmielewskiej[/SIZE][/COLOR]:mad:
-
o matko święta, jak ja na nic nie mam czasu... jutro o 19tej jadę do Krakowa, stamtąd samolot do Aten, potem promem gdzieś na wyspę którąś, a tam czeka łajba... A narazie: muszę wstawic foty na dogo, coby oczyścić aparat, porozdzielać ludziom pensję, rozliczyć, na co wydałam od cholery kasy firmowej we wrześniu (tabelki w excelu moim ulubionym), ufarbować sobie łeb, spakować się do grecji i takie tam...a... no i jeszcze posprzątać, bo Mońka (która zostaje ze świniami) w brudnym mieszkaniu nie zostanie, wymyśleć czego jeszcze ludziom nie przekazałam w pracy (rzeczy oczywiste też trzeba zapisać- jestem control freakiem)... a rano tylko muszę zakupić apteczkę dla całej łajby, bo przecież sanitariuszka marusia jestem... a... no i jeszcze wydepilować nogi i pomalować paznokcie u stóp, bo jak kopytka wyglądają... Jak się nie położę spać, to może ze wszystkim zdążę... ...ino ze jutro jeszcze muszę iść o 12-13tej do pracy, tak do 16tej a potem mam na 17tą szkolenie z Pigą do 18tej... a o 19tej pociung. A co ja robię? Na dogo siedzę...:oops: Dobra, to tera szybko foty i idę się zabrać za resztę... Pijaniutki kumpel myślał, że się u mnie spokojnie prześpi... najpierw po nim skakały, potem wylizały mu uszy, a na końcu się tulały z CAŁYCH sił (tak, że biedactwo zasnąć nie mógł, bo co chwila z racicy dostawał): [IMG]http://img.photobucket.com/albums/v142/dagdag/Pigi/100_3462.jpg[/IMG] A jeżeli już o racicach mowa- robię ze świń kanibale... [IMG]http://img.photobucket.com/albums/v142/dagdag/Pigi/100_3467.jpg[/IMG] [IMG]http://img.photobucket.com/albums/v142/dagdag/Pigi/100_3468.jpg[/IMG] [IMG]http://img.photobucket.com/albums/v142/dagdag/Pigi/100_3469.jpg[/IMG] [IMG]http://img.photobucket.com/albums/v142/dagdag/Pigi/100_3470.jpg[/IMG] [IMG]http://img.photobucket.com/albums/v142/dagdag/Pigi/100_3471.jpg[/IMG] Jeżeli myśleliście, że Piga w szafie wygląda jak biedny, zastraszony piesek, to popatrzcie na Pigę pod łóżkiem: [IMG]http://img.photobucket.com/albums/v142/dagdag/Pigi/100_3464.jpg[/IMG] Wiecie już, że pieski chodzą ze mną do biura pracować ciężko na swoje wyżywienie... Ciężko pracująca Piga na biurowym fotelu wygląda tak: [IMG]http://img.photobucket.com/albums/v142/dagdag/Pigi/100_3465.jpg[/IMG] [IMG]http://img.photobucket.com/albums/v142/dagdag/Pigi/100_3466.jpg[/IMG] I zbliżenie ryja: [IMG]http://img.photobucket.com/albums/v142/dagdag/Pigi/100_3466ryj.jpg[/IMG] A teraz idę porobić coś z w/w rzeczy... Do zobaczenia po 15tym...:evil_lol:
-
Tia... pewnie... oszukuję... Wyście się z tymi kotami telepatycznie umówiły, żeby się pochowały i nie paradowały psicom przed nosem... A psice są najukochańsze... jak śpią... albo jak śpiące są...:loveu: Fajnie was było poznać baby:p
-
A u świń wszystko w porządku... Tłuką się ile fabryka dała, kochają się i tulają (dalej bardziej Piga do Chrumy... i po ryju ją liże i się wtula i łeb na niej kładzie jak stoją obok siebie). Osobne spacerki są genialne- dziś nawet udało mi się przejść koło 4 kotów z Pigą na smyczy i tylko się kilka razy na nie obejrzała, a tak to szła przy nodze i smakołyki żarła). Nie wiem, jak szkolić Chrumę, bo z niej jest taki osiołek, że kwiczę ze śmiechu, a trudno wtedy wydawać/egzekwować komendy. Kaśce do szkolenie jej nie dam, bo mi sucz na zawał umrze, że ktos obcy jej coś każe. A zresztą ona jest genialna taka, jaka jest... ino je razem muszę nauczyć chodzenia przy nodze, coby jedna drugiej nie dusiła, albo żeby mi nie wyrwały rąsi z barku. Czyli u mnie nuda (z przerwą na marzenia o lesie). [B][SIZE="6"][COLOR="Red"]A od środy urlop i rejs po greckich wyspach!!!!!!! [/COLOR][/SIZE][/B]
-
[QUOTE]Dag....pociesz ze oni sie nie rozmnozyli [/QUOTE] No... trochę mnie to pociesza... ale qrfa znaleźli sie jak w korcu maku... Ja się tylko pocieszam, że w żaden sposób spokrewniona z nim nie jestem i współczuję moim siostrom... I słowo honoru daję, że zatańczę na jego grobie oberka z przytupem!:angryy:
-
Potrzebuję pomocy w wywiezieniu takiego jednego osobnika do lasu... :mad: Kilka lat temu (ze 6-8, albo coś koło tego) zaginęła siostra mojej persicy Awarii, co to się nazywała Cleo. Mama, siostry i ojczym jeszcze wtedy mieszkali w jednym, dużym domu pod Warszawą, z 2h ziemi dookoła. Kota wyszła i nie wróciła. Ola- moja siostra, wtedy jakoś 10-12letnia chodziła po polach, szukała, wołała- kota niet. Płakała strasznie, wszystkie byłyśmy załamane, bo to strasznie fajna kota była. Kilka dni temu ojczym mój "ukofany":angryy: (nienawidzę gada od zawsze) się wygadał Kasi (siostra nr 2), że Cleo nie zaginęła, tylko narobiła mu na poduszkę, to ją wywiózł do lasu. A co qrfa... Ma się kasę, wielki dom, jeepa ghrand cheerokee, dwójkę dzieci, pers wkurza... to co ma panisko zrobić? Las przecież niedaleko... Jak już mu się tak na zwierzenia związane z lasem zebrało, to jeszcze dorzucił hiostoryjkę, jak to już nie mieszkał z moją mamą i siostrami, tylko ze swoja nowa "laską nebeską" i owa laska postanowiła wziąć sobie pieska ze schroniska... Piesek pobył kilka dni, ale lasce do gustu nie przypadł, to co??? Wywiozła go do lasu... Ale skubany piesek wrócił... to wywieźli go do lasu... bardziej... Pewnie użyli grubszej linki do przywiązania pieska do drzewa... No i nawet qrfa mi się wściekłych emotikonów używać nie chce, bo nie ma takiego, coby oddawał to, co czuję... Odczekałam 24h żeby to napisać, bo to, co mi do łba przychodziło wczoraj- spowodowałoby "wygwiazdkowanie" całego posta. Napiszę tylko tyle: Chciałam go ukatrupić jak miałam 14 lat... i pomyślec, że jekabym wtedy to zrobiła, to by mnie na 18tkę wypuścili za dobre sprawowanie... i qrfa [B]niską szkodliwość społeczną czynu...[/B] Nie widziałam go kilka ładnych lat, a teraz tylko poprosiłam siostry, żeby mu przekazały, że jeśli kiedykolwiek mnie zobaczy, to lepiej będzie, jak uda się w przeciwnym kierunku. To jak z tym lasem? Są chętni?
-
Witam nowego staffikomaniaka!!!:p Co do informacji o miotach, to wejdź w linkownię- tam masz linki do stron hodowców, a na stronach zazwyczaj są informacje o planowanych miotach (z tego co wiem, kilka się planuje:multi: ). Co do wyboru hodowli- szczerze polecam hodowle ludzi, którzy udzielają się na forum- zawsze masz wtedy dostęp do informacji, możliwość zasięgnięcia porady na bieżaco, a na każde pytanie dostaniesz szybciutką odpowiedź od kilku ciotek i wujków/babć i dziadków i innych pociotków.:eviltong: Resztę info rzeczywiście wysyłajcie Melodii na priv, coby kryptoreklamy uniknąć...
-
[quote name='Marta Chmielewska'] Ale i atmosfera była czasami gorąca :evil_lol: teraz to jest sielsko anielsko :cool3:[/QUOTE] No... się kiedyś działo... Całe forum wiedziało, że na bullowatych i na zaprzęgowcach gryzą...:mad: A najlepiej było, jak zaprzęgowcy przyłazili na bullowate:evil_lol: I modów wtedy nie było!!! Wolna amerykanka... aż się łezka w oku kręci... A teraz u nas sielanka i ogólna miłość ponad podziałami, a na zaprzęgowcach jak się gryźli, tak się gryzą... czasem szykuję popcorn i idę pokibicować...:evil_lol:
-
[quote name='strumyk']I od razu formuje sie na wielkosc piekarnika - latwiej potem wsunac "pieczen" :evil_lol:[/QUOTE] Hmmm... Piga z gruszką z ogródka w ryju rzeczywiscie wygląda przepysznie... Przypuszczalnie tak samo będzie wyglądała jako prosie pieczone z jabłuszkiem w pysiu... Mniam... się obśliniłam... Ale taraz jak się patrzę na świnkę, jak grzecznie śpi przytulona do mnie na fotelu, to strasznie ją tofam (mimo tego, że zajmuje ponad połowę fotela i nie mogę wstać po fajki, bo się obudzi i zacznie rozrabiać...:diabloti: ) Za to Chruma strzeliła focha i poszła spać na kanapie...:razz:
-
No i Babę Jagę ze mnie zrobiły... :mad: A moje psy to co???? Jaś i Małgosia???:crazyeye:
-
[QUOTE]było się w nie ubrać i fotke cyknąc[/QUOTE] Próbowałam, ale mi się flash w lustrze odbijał!!!:oops:
-
A teraz foty domowych aniołków... Piga znosi buty na kanapę... żadnego jeszcze nie uszkodziła... ona po prostu je przynosi: "Panciaaa.. no co Ty... to wcale nie ja przyniosłam tego buta na kanapę... on sam przyszeł..." [IMG]http://img.photobucket.com/albums/v142/dagdag/Pigi/100_3451.jpg[/IMG] "Wredna baba... dopiero co się położyłyśmy po wykonaniu kilku rundek po pokoju, a ona pstryka po oczach..." [IMG]http://img.photobucket.com/albums/v142/dagdag/Pigi/100_3453.jpg[/IMG] [IMG]http://img.photobucket.com/albums/v142/dagdag/Pigi/100_3454.jpg[/IMG] "A ja się potrafię polizać w tyłek... a Chruma- baleron nie sięga... tra la la la la la..." [IMG]http://img.photobucket.com/albums/v142/dagdag/Pigi/100_3455.jpg[/IMG] Chciałam zrobić kolejną fotę Pidze, a Chruma wlazła pomiędzy aparat a Pige z taką o to miną... czy myślicie, że czarna modelka jest zazdrosna i próbuje mi coś powiedzieć??? [IMG]http://img.photobucket.com/albums/v142/dagdag/Pigi/100_3456.jpg[/IMG] Chrumusia-podusia. [IMG]http://img.photobucket.com/albums/v142/dagdag/Pigi/100_3452.jpg[/IMG] Muszę Piguni jakąś zakrytą, ciasną budę/posłanko sprawić, bo ostatnio z lubością przesiaduje w szafie: [IMG]http://img.photobucket.com/albums/v142/dagdag/Pigi/100_3457.jpg[/IMG] [IMG]http://img.photobucket.com/albums/v142/dagdag/Pigi/100_3458.jpg[/IMG] Wygląda jak mały, skatowany, przestraszony piesek:oops: a jeszcze chwilę wcześniej zasuwała po pokoju jak torpeda... Ściemniara jedna...:cool3: A tu Piga służyła za modelkę szelek. Musiałam przesłać Acrobie fotę moich ulubionych, najwygodniejszych szelek, więc obudziłam świnię, ubrałam i kazałam siedzieć. Śpiąca Piga wygląda tak: [IMG]http://img.photobucket.com/albums/v142/dagdag/Pigi/100_3460.jpg[/IMG] PS. Szelki do niczego się nie nadają, bo dawno temu przegryzła pasek, do którego przyczepia się smycz... muszę kupić nowe:diabloti:
-
[quote name='Marta Chmielewska']Sushi :diabloti: [/QUOTE] Tia... sushi z Pigushi i Chrumushi... Piga w ogóle dziś ma fazę na ADHD.:angryy: Zabrałam ją do pracy, gdzie najpierw przeszukała całe biuro, potem próbowała skoczyć na parapet, coby przez okno wyjść na dach, włożyła ryj do kosza na śmieci (takiego plastikowego z obrotową przykrywką), po czym przykrywka utknęła jej na szyji, więc przerażony pies zaczał się miotać, coby się od niej uwolnić... jak już się uwolniła, to postanowiła tą przykrywkę zjeść... zabrałam jej, to sobie poszła gdzieś... wróciła, połaziła po biurkach, fotelach i kanapach po czym ściągnęła z biurka kabel od telefonu (leżał sobie luzem), a następnie zeżarła tą plastikową wtyczkę, kóra się wtyka w telefon... no i kurna mamy jeden kabel mniej.:oops: A to wszystko mniej więcej w 40 minut... nudziło się pieseczkowi... Nerwosol jej kupię... :angryy: Sobie też...:diabloti:
-
no patrzcie jaka skromna...:crazyeye: pola mokotowskie, niedziela, tak ok 15-16tej???:cool3:
-
ale żeście przedpotopowy topik odgrzebali...:cool3:
-
Grrr... mam problem ze zginaniem palców...:angryy: Vectra- kiedy się umawiamy na sesję fotograficzną w plenerze? Tylko, że ja niezmotoryzowana jestem, więc się do Zielonki nie dotelepię...
-
Qrfa bladź... ale mnie ręce bolą... w klawisze nie trafiam... Piękny słoneczny spacerek, Chruma gania swoje frisbee, Piga plącze się pod nogami w przerwach od konsumowania trawy... Aż tu na placyk wychodzi trzech chłopaczków z frisbee i sobie zaczynają rzucać po trójkącie. Chruma- oszalała, porzuciła swoje frisbee- bo w porównaniu z ludzkim- rzucanym po trójkącie- ni diabła nie jest atrakcyjne. Totalny amok pt. [B]"FRISBEE"!!!!!![/B] Krzyczę do chłopaków, żeby przestali na chwilę rzucać, to zabiorę psa, ale im się spodobało i ani myśleli przestać.:mad: Chrumę prędzej odwołam od kota, a już napewno prędzej od psa- niż od frisbee. Chruma gania po trójkącie, a Piga dostaje jobla na smyczy. Jeżu, jak ten pies koziołki wywijał... żadna komenda nie działała, żarcie w pysk nie działało... ona też chce pobiegać... dusiła się, wierzgała, charczała i kwiczała... Posiłowłam się z nią tak dobre dwie minuty, licząc na to, że jednak uda mi sie skupić jej uwagę na mnie/żarciu- ale gdzie tam. Prędzej by się udusiła, niż przestała wywijać. Wydarłam się w końcu na chłopaków, że mają natychmiast przestać rzucać, bo muszę złapać psa. Przestali, szarpiąc się z Pigą odłowiłam Chrumę (której się to ni diabła nie podobało i na smyczy zaczęła zachowywać sie jak Piga). Zawlokłam bydlęta do domu i teraz leżą padnięte. A mnie ręce bolą, jakbym przez 2h walczyła z silnym wiatrem na żaglówce... Ja je na surowo zjem.... na cholerę mi grill...:angryy:
-
Hihihi... dzisiaj miałyśmy "podwójne" szkolenie... (Chrum pół godziny i potem Piga godzinę) i śmiać mi sie chce do tej pory:evil_lol: [B][SIZE="5"]CHRUMA:[/SIZE][/B] Wyszłam z bloku i dałam Kasi smycz. Kasia gada słodko do pieseczka, próbując go przekonać, że za "iście" koło nogi jest żarcie, a pies co??? [B]PANIKA![/B] [COLOR="Navy"]"Pancia.... czego ta baba ode mnie chce??? Zabierz ja ode mnie... ja się boję... czemu to nie Ty trzymasz smycze??? No co się śmiejesz.... ona czegoś ode mnie chce... i zawraca, jak ją wyprzedzam... no weź ją.... ammmm... mniam mniam... dobry smakołyk... ale co z tego???? Ja nie chcę... no weź ja... dziwna jakaś... położę się na plask i nigdzie nie pójdę... no gdzie mnie ciągniesz paskudo... nie pójdę i już!!!! Pancia... RATUNKUUUUU!!!!"[/COLOR] Po ok 5 minutach się przekonała, że Kasia daje żarcie, a ja nie uciekam, ale dalej łypała na mnie okiem przerażona. Nie ma to jak uzależnić psa od siebie na maksa...:eviltong: [B][SIZE="5"]PIGA:[/SIZE][/B] Jeżu, jak ona kocha Kaśkę!!! Przyszłyśmy razem do domu odstawić Chrumiaka, wypuściłam Pige z klatki, a ona mało co nóg nie połamała biegnąc w podskokach do Kaśki... A ja?????????????:-( Specjalnie się umówiłyśmy wieczorem, bo Piga za dnia jest już bardzo grzecznym psem spacerowym (pięknie w dzień skakała do gołębi siedzących na gałęzi 3m wyżej:diabloti: ), za to wieczorem włącza jej się faza na "polowanie". Trochę fikała do kotów nawet przy Kaśce, jednak to nic w porównaniu z tym, co odstawiała wcześniej:painting: . Teraz pies sie nauczył, że spacery są do: - ganiania kotów, - jedzenia śmieci, - albo wykonywania komend. Nie ma opcji pośredniej- pt. łażę sobie i wącham. Jak jej nie pozwalam łazić w krzaczorach, gdzie są koty i śmieci, to mam psa pod nogami- tak ślicznie patrzącego się w oczka, czekającego na komendę, bo po komendzie jest żarcie... i tak się plącze. Cały czas. Chruma lata za frisbee, a Piga się plącze. No a co ma robić, skoro nic fajnego jej nie wolno??? [B][COLOR="Green"]Generalnie mam wrażenie, że Piga komendy rozumie tak:[/COLOR][/B] [B]"do mnie" - [/B]o matko, czego znowu...:splat: to już dalej niż na 5m się oddalić nie można... no dobra, widzę, że masz żarcie, ale tam dalej jest bułeczka... :stop: no idę... idę... czego się drzesz... ta... poćwierkaj sobie... przeca idę...":watpliwy: [B]"Hasaj" -[/B] "i tak mi za daleko nie pozwolisz odejść, więc po co się wygłupiasz???":???: [B]"równaj" - [/B]"o jak fajnie... będzie żarcie...:sabber: no popatrz pancia... idę... na paluszkach dreptam, żeby mieć bliżej do Twojej ręki... tu jestem... no daj... może jak się hukniesz kolanem w mój łeb, to mi dasz...:evilbat: o patrz... zadziałało... to jeszcze raz wystawię łeb... o... śmieć na ziemi... szybko liznę, to nie zauważysz... no patrz... już jestem koło nogi i wcale nic nie żuję...:kciuki: " [B]"siad" -[/B] "a moze się położę:mdleje: ? Siedzenie jest takie niewygodne..." [B]"waruj" -[/B] ":mdleje: no nareszcie... leżę sobie, a Ty sobie idź jak chcesz... dreptać mi każesz na "równaj", to łapy mnie bolą... spróbowałabyś tak dreptać na paluszkach przez 100 metrów... warowanie to moja ulubiona komenda... nawet z szybkiego chodu potrafię się natychmiast na plask położyć... i z daleka jak powiesz "waruj"- z miłą chęcią...:jumpie: bylebym tylko siedzieć nie musiała... a nawet jak nie powiesz "waruj" to i tak się położę:mdleje: !!!" [B]"zostań" -[/B] "no fajnie, że mnie nigdzie nie ciągasz... a zostanę sobie... idż nawet na 10m... bylebyś tylko wcześniej pozwoliła leżeć... bo jak mam siedzieć... to wolę pójść za Tobą..." [B]"nie", bądź "zostaw"[/B] - "a jak daleko jesteś:hmmmm: ??? zdążę przełknąć?? o cholera... zapomniałam, że masz długą linkę... no co mnie ciągasz:watpliwy: ??? Szybko żuję... żuję... żuję... no wyjmij te paluchy z mojego pyska:pissed: !!!!" [B]"Zostaw Chrumę"[/B] - "że co??? Ale to ona zaczęła!!! Hmmm... zostaw... ale co? Łapę tylną już zostawiłam... teraz mam ucho... Ucho też:-o ??? A przednią łapę mogę???:razz: Auuu... Chruma... no widzisz pancia??? To ona zaczyna..." [COLOR="DarkRed"]PS. Żadna z w/w komenda nie działa, kiedy pies jest dalej, niż 5m, albo kiedy widzi kota/gołębia/śmiecia/innego psa.:stormy-sad: [/COLOR] [B]"Wypluj"[/B] - "sama mi zabierz!!!":mad: [B]"Łapa" -[/B] yyyyyyyyyy?:icon_roc: [B]"Przynieś" -[/B] yyyyyyyyy?:niewiem: [B]"Puść" -[/B] Ta... pewnie...:diabloti: Mamy jeszcze jedną, nietypową komendę: [B]"Ryjek" -[/B] komenda jak pies idzie obrażony w kagańcu- żeby podniósł łeb i dostał smaka pomiędzy kratkami, albo jak grzecznie odszedł od chlebka na ziemi, ale dalej węszy w amoku i nie zwraca uwagi, że do niej słodko gadam. Na "ryjek" podnosi łeb zawsze:loveu:
-
Lapisowa- Ty nie musisz nawet teraz fotek wklejać... Ty napisz cholero cokolwiek o małej!!! Co robi? Co żre? I co Lapis na to, że ma obgryzione uszy??? No daj jaki znak życia maupo ruda!!!
-
[B]100 lat, 100 lat...[/B]:loveu: A nowe foty jubilata gdzie??:mad: Co dostał w prezencie?:razz:
-
Rottiś... "Znowu" czyszcząc skrzynkę privów natknęłam się na nasze konwersacje... przecztałam teraz na wyrywki Twój topik... i znowu beczę... A przecież wcale Cię nie znałam... moderowałyśmy tylko razem jeden dział, gadałyśmy na dogo... nawet nie pamiętam, czy kiedyś gadałam z Tobą przez telefon... chyba tak, ale nie pamiętam... Mimo tej krótkiej znajomości, wiem, że byłaś cudownym człowiekiem, skoro tylu ludzi dalej Cię wspomina, a ja beczę jak bóbr. Śpij spokojnie kochana.
-
Świnie są jakieś grzeczne ostatnio... kurde, nie mam o czym pisać... W ramach zadośćuczynienia napiszę czemu.... ....uwielbiam moich szefów... Gwoli wstępu: Jestem menagerką w klubie Piekarnia. Imprezy mamy tylko w piątki i soboty (czasem czwartek, czasem jakaś "firmówka" w tygodniu), ale zazwyczaj od poniedziałku do piątku siedzimy w pustym klubie i przygotowywujemy kolejne imprezy. Klub jest wielki (tak na 800 osób, bądź nawert 1000 "na sardynkę") i co najważniejsze- klub ma ogródek. W ogródku są krzaczory, trochę kwiatków, grusza i orzech. Meble są stare i podniszczone. Czyli raj dla psów.:multi: Zazwyczaj zabieram ze sobą tylko jedną świnię, bo razem jak się ganiają, to potem muszę maskować wyrwane roślinki i "przesunięte" meble. Moi szefowie są genialni i ulubiają moje psy. Np. jak jechałam po Pigę do Krakowa w poniedziałek, to zadzwoniłam do szefa i oświadczyłam mu, że biorę "urlop macierzyński" na dwa dni.:p A teraz kilka konwersacji/sytuacji o psach z ostatnich kilku miesięcy: 1. Szef- Daga, czemu pies siedzi na kanapie??? Ja - bo lubi S - ale pies jest brudny!!! J - tia, ale dalej jest czystszy od tej kanapy. S - no fakt. 2. Wchodzę do biura, szef siedzi w swoim pokoju i widzę przez szybkę, że coś gada... jakby do siebie... Zaglądam bardziej... Chruma siedzi na kanapie, a szef do niej gada. Wkładam łeb przez drzwi... Ja- sorry szefie, już ją zabieram Szef- zostaw, nudzi mi się, a ona tak fajnie słucha... 3. Zebranie z dwoma szefami. Jeden coś mówi, my słuchamy, drugi szef jawyraźniej sie nudzi. Przylazła Chruma, trącił ją nogą, ta wyłożyła się kopytami do góry, szef zaczął ją głaskać butem po brzuchu. My dalej zajęci zebraniem, omawiamy jakieś ważne rzeczy, a nagle szef zaczyna chichotać... Szef- ale ona fajna...:lol: i po chwili... - ups... to było na głos??? 4. Kolejne zebranie, Chruma tradycyjnie łasi się do szefa... wskakuje mu na fotel, za plecki i się mości... to się grzecznie odsunął, po kilku minutach Chruma wyprostowała nóżki, szef znalazł się na krawędzi fotela, obejrzał się, pogłaskał pieska i resztę zebrania spędził siedząc na jednym półdupku na samym rancie fotela. 5. Znowu zebranie- tym razem my gadamy, szefy słuchają... nagla do pokoju wpada w radosnych podskokach Piga, ryj jej się cieszy, a w ryju gruszka z ogrodu:p Szefy przestały nas słuchać i sie gapią na psa z wyraźnym ubawem. Wstałam, zabrałam psu gruszkę z ryja i wyrzuciłam do kosza. Szef do Pigi: - no widzisz jaka wredna baba? 6. Następny dzień, wchodzi szef: Szef- no cześć, a gdzie świnia??? Ja- w domu zostawiłam, bo przywieźli składniki na jutrzejszy cattering. S - przecież to same warzywa i owoce!? J- a pamiętasz kto wszystkie gruszki z ogrodu wyżarł??? S - a... no racja... 7. Po catteringu- żarcie rozciapane na podłodze klubu, wchodzi szef: Szef - oooo.... szkoda, że prosiaków nie ma... Ja - wieczorem robię remanent, to je przywiozę. S - no... nareszcie je czymś nakarmisz!!!! 8. Piga włazi na skarpę, na której posadzone są roślinki- ja wołam Pigę na dół. Szef - czemu jej nie pozwalasz??? Ja - bo zniszczy roślinki!!! S - no i co z tego??? Przecież zapłacisz!!!! 9. No i najważniejsze- moje L4 na szefów nie działa zupełnie. Zapalenie oskrzeli mam średnio 3 razy w roku, przychodzę taka zapluta do roboty, macham świstkiem szefowi przed oczami... i nic. A wystarczy jak powiem, że pies jest poważnie chory (typu sterylka)- od razu mam wolne!!! Tia.... i jak tu ich nie kochać???:loveu: