-
Posts
4764 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by adda
-
Masz rację Psylla, bardzo ważne jest, jakie cechy pies przekazuje potomstwu. Dlatego zanim wybierze się reproduktora, trzeba koniecznie obejrzeć jego potomstwo.
-
Masz rację Agappe, skupiłabym się również na piętnowaniu "hodowców", którzy np.: -kryją swoje suki hodowlane 2 razy w roku i jeden miot sprzedają właśnie bez metryk -jak część miotu, lub nawet cały jest martwy, to jadą na bazar, kupują szczeniaki tej samej "rasy" po 100-300 zł, a sprzedają po 1000 -1500 zł jako rodowodowe z metrykami (po prostu podkładają te kupione pod martwy miot) -kryją swoim psem reproduktorem suki bez praw hodowlanych przykładów można by mnożyć
-
Genetykiem nie jestem, ale czy aby na pewno te geny psiaki dostają pół na pół? Moim marzeniem jest, żeby wszystkie szczeniaczki były doskonałe i zdrowe. A psów rasowych bez rodowodu po prostu nie kupujmy. No i właściciele suczek hodowlanych rzeczywiście muszą się szanować. Nie tytuł stanowi o psie, a jego rzeczywisty wygląd.
-
Carotina, może nie jest aż tak źle, widziałam kilka razy, że psy dostawały zieloną wstążeczkę.
-
Psylla, masz poniekąd rację, bo genetyka to troszkę loteria. Niemniej jednak, gdyby proceder suk doskonałych trwał wiele pokoleń, to myślę, że wyszłoby to nam, nabywcom rasowych psów z rodowodem tylko na dobre.
-
No ale może właśnie wymóg ocen doskonałych dla suk hodowlanych poprawiłby trochę sytuację. Wiadomo, że jak jest hodowca ma układ z sędzią to nic na to nie poradzimy, zostaje nam tylko oglądać przyszłe mamy swoich pociech na wystawach i po prostu jak sunia się nie podoba, to nie kupować po niej szczeniaka. Ale jest drugie pytanie, jak doprowadzić do zmiany przepisów?
-
Właśnie to napisałam: "bolączką wystaw w Polsce (i nie tylko) jest właśnie takie podejście, że jedzie się ze słabszym psem tam gdzie jest ich mało. Bo wtedy jest mniejsza konkurencja i pies może zdobyć lepszą ocenę a nawet CWC. I potem mamy te niewydarzone championy, które kryją (no bo mają tytuł) i rodzą się takie sobie szczeniaczki. A gdyby każdy podchodził do sprawy inaczej to (przynajmniej tak sobie to wyobrażam) byłyby w Polsce same dobre psy. Dobre eksterierowo i psychicznie. Dobra ocena dla słabego psa "z braku laku" to jakieś nieporozumienie. "
-
Zgadzam się z Tobą, nawet w temacie o katalogu przedwystawowym pisałam, że... albo zaraz skopiuję
-
No właśnie będę musiała tak zrobić. W Ofercie jest sporo takich ogłoszeń. Dzięki.
-
Treser moich psów mówi, że psy są wyśmienitymi psychologami. I coś w tym jest.
-
Moi mili, mam do Was dwa pytania. 1. Czy nie uważacie, że żeby sunia dostała prawa hodowlane, to powinna tak jak pies uzyskać na wystawach 3 oceny doskonałe, a nie bardzo dobre? Myślę, że to by spowodowało "wyższy poziom" naszych piesków. 2. Jak można spowodować zmianę przepisów, żeby tak właśnie było. A może to są jakieś przepisy międzynarodowe? Pewnie wywołam burzę wśród właścicieli suczek "bardzo dobrych", ale i tak nie zmienię zdania. Co Wy na to?
-
Lucyper, prawda że sędzia jest bardzo miły? Miałam przyjemność zdawać u niego po raz trzeci. Poprzednio robiłam z sunią PT I i PT II. Też mi będzie brakowało tego wstawania o 5.45 żeby dojechać na 7 rano (z powodu rzekomych upałów umówiliśmy się, że się poświęcimy). I tak się zastanawiam, że może by na jesień z sunią pójść na IPO I. Z pieskiem za wcześnie, ma dopiero 13 miesięcy i fiu bździu mu w głowie. Łatwo go pobudzić, jest twardy, tylko z wyciszeniem gorzej. Niech zmądrzeje.
-
Hanka, ja daję galaretkę z nóżek kurzych swoim psom już prawie rok. Myślę, że nie można przedawkować.
-
Pochwalę się tutaj, bo nie chcę tworzyć nowego postu. Wczoraj mój malutki Irydek zdał egzamin PT I z oceną doskonałą 192/200. Jeśli chodzi o te ujęte punkty to w większości moja to wina. Ale w ogóle jestem szczęśliwa. Szkoliliśmy się na Kępie Potockiej a sędziował sędzia międzynarodowy, autor kilku książek o psach i szkoleniach p. Antoni Brzezicha.
-
A może spraw kotkowi kuwetę krytą?
-
Z tego wynika, że pani Kamila ponieważ ma hodowlę bokserów to jak najbardziej powinna szkolić psy :lol:
-
Chip nie martw się. Albo spytaj się, czy możesz przyjść na egzamin z nami na Kępę w niedzielę. Na gorąco. To prawda, że psy doskonale wyczuwają zdenerwowanie właściciela. Jak zdawałam z sunią PT I to musiałam przyjść na egzamin lekko zawiana, żeby mi było wszystko jedno. I sunia która była oceniana na 3+ zdała na 5. Bo ja byłam wyluzowana.
-
Wybieram się w lipcu na wystawę z psami do Gdyni. W związku z tym chcemy pojechać na tydzień gdzieś na Kaszuby, żeby było jeziorko i morze w granicach czterech kółek. No i oczywiście żeby na wystawę dojechać nie męcząc psów w samochodzie bez klimy. Może ktoś z Was zna fajne miejsce gdzie przyjmą dwie osoby z dwoma leonbergerami i dwie osoby z jednym młodym rotkiem?
-
Sunia moja nazywa się ZADRA Klara z Chotomowa, a w domu Lena. Piesek nazywa się IRYD Oaza Wschodu i w domu też Iryd.
-
Wydaje mi się, że Twój psiak jest nieco ładniejszy od beaucerona. Jest cudny i ma sporą klatę.
-
Hej musisz ją jak najwięcej socjalizować wśród ludzi. Najlepiej żeby była na smyczy, czuła Twoje wsparcie. I w tłum... Powodzenia...
-
Zazwyczaj te łapówki nie są dawane na oczach wszystkich. Żeby nie było podejrzeń. Poza tym często są to tylko li i wyłącznie znajomości, więc umowa bezgotówkowa. Gosiu, ubolewam ale tak jest... :(
-
Zacytuję teraz, co napisałam w topiku o wystawie w Płocku. Kolejny przykład ignorancji sędziny: "Chwalę się: chłopak w młodzieży złoto, dziewczyna w otwartej złoto i BOB. I mimo, że oceny doskonałe i I miejsca, to lekko jestem wkurzona lekceważeniem sędziny. Biegam z chłopakiem, staję przed stolikiem, ustawiam go do oceny, podnoszę wzrok a sędziny nie ma. Stoi sobie przy bandzie i gada z ludźmi spoza ringu. Jakiś facet całuje ją po rączkach, jego towarzyszka wdzięczy się w uśmiechach i ukłonach, a ja jak ten dzyndzel stoję sobie a muzom. Asystent robi przepraszający wyraz twarzy i jest zawstydzony. Trwa to ze 2 minuty. Ta sama sytuacja powtarza się przy porównaniu, tym razem nie jestem samotny dzyndzel, tylko są cztery dzyndzle. Państwo spoza ringu o czymś zapomnieli i znowu zajęli sędzinę. Koszmar. Przy stoliku asystent tłumaczy sędzinie czym się różni zw. mł. od bis junior. Po czym sędzina zbiera nas w kupę i tłumaczy, że w tej rasie nie przyznaje wniosków, bo... bo właściwie nie wiadomo dlaczego. Może za mało zna rasę? Jedyni przytomni na ringu to asystent i dziewczynka podająca medale. Sędzina jakby nieobecna duchem a i ciałem niekiedy też."
-
Helcia, czytasz w moich myślach.
-
Oj, nijak. Nawet jak uda Ci się przez te ileś tam lat zostać sędzią, a nie masz wtyków, to nie masz żadnej gwarancji, że zaproszą Cię na wystawę. Dlatego jak już trzymają się tych swoich "stołków" to niech sędziują porządnie.