-
Posts
4764 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by adda
-
Od prawie 2 lat chodzę na Pola i jak stoimy właśnie tam, gdzie piszesz, jeszcze nigdy nie zdarzyło się, żeby jakiś patrol czepnął się, że psy nie są na smyczach, mimo, że tamtędy czasami przejeżdżają. Czasem może zwrócić uwagę jakaś mamusia z rozhisteryzowanym dzieciakiem, ale to po mnie spływa... Niech chodzi gdzie indziej, a nie tam, gdzie akurat jest 20 psów. Natomiast kiedyś na parkingu psy wyskoczyły z samochodu i akurat przejeżdżała po alejkach straż miejska, to panowie zwrócili mi uwagę, żebym zapięła psy na smycz. Zapięłam. Na minutę, dopóki nie odjechali. Gdzie, jak gdzie, ale na Polach nie będę katowała swoich psów smyczą. One tak się cieszą jak tam są, że nie mam serca.
-
Crazy@, też śmiało podchodź. Prześlę Ci mail na priv. Które to te Twoje bestie? Po Doxie mój mały miał troszkę przeciętą skórę nad okiem (na szczęście nad, a nie oko) i trochę ma jeszcze strupów koło ucha. Ale nic strasznego (też na szczęście). Teraz, jak Doxa ma patyka to nie pozwalam mu podchodzić do niej. Bo w ogóle to miła suczka, tylko diabeł w nią wstępuje jak pilnuje kija.
-
Crazy@, nie mogę Ci podać numeru zdjęcia, bo nie chce mi się otworzyć. A moje psy to dwa rude leonbergery, na pewno kojarzysz. Masz jeszcze jakieś? Wyślij mi proszę, jeśli są. Przez ten dłuuuuugi weekend byłam na Polach codziennie i też marzłam.
-
Na pewno uda się.
-
Wielkie dzięki. Szczęścia w Nowym Roku.
-
Mój pies to leonberger. Nie ma wielu właścicieli tej rasy, więc pytam na forum ogólnym. Trudno dowiedzieć się czegoś o tych psach, bo albo jest ich niewielu, albo nie udzielają się tutaj.
-
Rozpoznałam na zdjęciach swojego psiurka - ten rudy na środkowym zdjęciu, a niedaleko amstafka - Buba. To miłe.
-
Nice girl poradziła mi, żebym tutaj się spytała.
-
Tak, jak w temacie.
-
Jak sprowadziłam do domu (czyt. bloku) 3-miesięczną leonbergerkę, wszyscy byli zachwyceni. Puchata, ruda kulka, cudo. Potem podziwiali, jak rośnie. Mówili - ładna, słodka. A kilka miesięcy temu (jak sunia miała 1,5 roku) kupiliśmy jej narzeczonego, znowu 2-miesięczną kuleczkę. Wtedy część sąsiadów zaczęła się pukać w głowę. Teraz "mały" przerósł narzeczoną (ma 7 miechów) i tworzą piękne stadko. Część sąsiadów nadal traktuje nas miło.
-
Ja Cię nie pocieszam, wierzę w Mejka.
-
Jak moje psiaki były malutkie, to zdarzało się, że po nocy było kilka kałuż, po jakimś czasie tylko jedna ale za to jaka wielka. I często siusiały, może w domu jest za ciepło i psiaczek dużo pije wody? Na razie chyba nie należy panikować. Myślę, że z czasem wszystko się unormuje. Powodzenia.
-
Dzięki za pomoc. Ursus, wysłałam!!!!!!!!!!!!!!!
-
Muszę Ci powiedzieć, że ze mną na szkolenie chodził nieokiełznany bokser (znajomych) i po szkoleniu zupełnie się zmienił. Jest usłuchany, spokojniejszy i nie ma z nim żadnych kłopotów. A egzamin zdał śpiewająco, zdobywając srebrny medal. Powodzenia.
-
A tak wracając do pytania, to moim zdaniem lepsze jest szkolenie grupowe. Nie będę pisała dlaczego, bo wszystkie argumenty za zostały już opisane. Byłam świadkiem takiego zdarzenia: przez kilka dobrych miesięcy (8-9) sunia była szkolona indywidualnie przez kilka godzin dziennie (już to było chore, bo nie miała żadnych przerw), no i jak już się "wyszkoliła" to nadszedł czas egzaminu. I co sunia zrobiła, jak miała przynieść aport? Poleciała bawić się do innych psów. I nie pomagało odwoływanie. Po prostu znalazła psiaki w swoim zasięgu i postanowiła pobawić się, co jest naturalne. Może gdyby ćwiczyła w grupie psów nie byłoby takiego zdarzenia?
-
Muszę powiedzieć, że moje psiurki nie uczulają mnie. Ale też nie mam kłopotów z alergią. A mastify tybetańskie nie uczulają? Przecież mają dosyć długą sierść... A w ogóle są śliczne.
-
Z tego co się orientuję, to psy o mocnej psychice lubią sobie próbować dominować swojego właściciela od czasu do czasu (a nuż się uda), a może po prostu hormony uderzyły jej do głowy. Na razie nie przejmowałabym się zbytnio, szczególnie jeśli odpowiednio zareagowałaś.
-
Witam, czy na Formu znajdują się właściciele lub miłośnicy leonbergerów, z którymi mogłabym wymienić poglądy???
-
Mam dwa psy, nie są zazdrosne, jeśli głaszczę jednego, albo drugiego. Jednak, gdy głaszczę "obce" psy to już sprawa przedstawia się inaczej. Moje psiaki ewidentnie włażą między mnie a owego psa, po prostu swoim ciałem oddzielają mnie od niego. Starsza sunia nawet czasami kłapie dziobem, ale tak niegroźnie, raczej w celu przestraszenia osobnika, a nie uszkodzenia. I zaraz potem całuje mnie po twarzy. No, jest zazdrosna i nic na to nie poradzę.
-
Bardzo dobry jest linomag (dla małych dzieci na odparzenia). Gdy w porę zauważyłam u swojego pieska modzele (były jeszcze małe), posmarowałam kilka razy linomagiem i nie ma śladu po nich.
-
Wydaje mi się, że jak zgłodnieje to zje i z miski. Pewnie, że przyjemniej się je z dłoni swojej pani, ale to kłopotliwe.
-
No właśnie o to mi chodziło, czy ta skóra wraca, czy nie... Skoro tak, to cieszę się.
-
To znaczy, że jednak trzeba zająć się sunią, żeby nadal była piękna. Coś słyszałam, że po szczeniaczkach klatka piersiowa robi się większa (ale to dobrze), ale boję się, że będzie jej tak brzydko wisiał brzuch. Czy wystarczy wtedy nie przekarmiać suni, czy można zrobić coś jeszcze???
-
Mam pytanie do doświadczonych. Czy po porodzie sunia traci figurę? Widziałam kiedyś na wystawie sunię po szczeniakach (kilka miesięcy, więc nie taki krótki okres po) i nie podobała mi się, bo jej wisiał brzuch. Właścicielka powiedziała, że już jej tak zostanie. Czy to prawda i czy zawsze tak się dzieje. Dodam, że suczka jest dużej rasy i mioty są liczne.
-
A czy chipują w Warszawie?