Tak zupełnie z innej beczki, to przypomniało mi się, że jak kiedyś byliśmy na Polach Mokotowskich (to takie miejsce gdzie różne impry się odbywają, a przede wszystkim przychodzą psiarze), podeszła do nas jakaś paniusia i pyta się, czy te dwa z czarną maską to leonbergery.
Mówimy, że tak, a ona na to, czy one są strzyżone, bo ona ma leona i on jest zupełnie inny. Chyba do końca nie uwierzyła. Że takie chude, że jej ma 8 miesięcy i o wiele grubszy jest. To jej powiedziałam, że nie sztuką jest zapaść psa, sztuką jest utrzymać go szczupłego póki rośnie.
No i poszła niepyszna.