Coś Ty, ta starsza olewa je zupełnie, czasami tylko pacnie łapą, a młodszy to beton psychiczny. Nic go nie rusza. Nie obraża się, nie boi się, nie jest pamiętliwy. Chciałabym mieć taką psychę :P :P :P
A ja bym tak nie "wieszała psów" na szkoleniu grupowym.
Nieprawdą jest, że na grupówkach nie spuszcza się psów ze smyczy i że ćwiczenia są wykonywane tylko na smyczy. Spuszcza się psy i one wcale się nie gryzą. W grupie uczą się, że nie mogą być agresywne. Po to m.in. jest szkolenie.
I nieprawdą jest, że szkolenie grupowe jest robione "pod egzamin". Byłam na trzech szkoleniach grupowych z dwoma skrajnie różnymi psami i zawsze moje problemy z psem treserzy rozwiązywali. A nie tylko na oślep program egzaminu.
A może ja po prostu trafiłam na dobrych treserów?
A moje gamonie tak się zabawiają z kotami.
http://img.photobucket.com/albums/v420/Anel/561LenaiIrydzSiesia.jpg
http://img.photobucket.com/albums/v420/Anel/556IrydekiTruskawek.jpg
Irydzio ponadto lubi sobie rotka zagryźć.
Ja to przez pierwsze dwa tygodnie jak Lenka się budziła wychodziłam z nią o 2-3 rano na spacer, bo mi się wydawało że chce jej się siku. A w dzień co trzy godziny. Do pracy nie chodziłam.
Baśka, jejku jakie to cudnościowe było. Chyba nie mogłabym oderwać się od całowania.
Pamiętam jak Lenka była malutka to leżałam na podłodze obok niej i patrzyłam się na nią. Nadchodziła noc a ja dalej się gapiłam. Szkoda mi było czasu na sen.