A tam nie lubi... Nie lubi, bo nie ma i już.
Znałam kiedyś takiego co to tak samo gadał. Jego żona przygarnęła z klatki schodowej kotkę, to potem ta kotka z rąk męża nie schodziła. Do tej pory ją uwielbia (kotkę... żonę pewnie też).
Powiedz mężowi, że kotek nie będzie mu w drogę wchodził (szczególnie, że on tyle w delegacjach). Wykorzystaj rozwój emocjonalny dzieci, że pies już jest, a dzieci świetnie się rozwijają również z kotkami.
A tak serio, to gdzieś czytałam, że koty wyłapują jakieś tam ujemne jony (te złe) i w ogóle są samym dobrodziejstwem.