-
Posts
3222 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
2
Everything posted by Berek
-
Ależ Drogi Waldku, choć to istotnie dowcipne, to niestety chwyta problem od ...eee... nie najlepszej strony. Żaden hodowca nie jest w stanie na 100% zagwarantować że dany pies będzie championem, zgoda. :lol: Natomiast jest coś głęboko nienormalnego w fakcie, ze za szczenięta z założenia "wystawowe" krzyczy się ceny naprawdę bardzo wyśrubowane - a potem, gdy dorastają i okazuje się że nie tylko do championa, ale nawet do pieska wystawowego im daleko... to udajemy że "nic to" i że nabywca zapłacił kasę za psiaka wystawowego i dostał peciaka - na własne ryzyko. Dopoki będzie taka mentalność , to rozmnażalnie pseudorasowców będą kwitły. :shake: Znam hodowców psów użytkowych ktorzy spisują z nabywcą specjalne umowy - nabywca płaci określoną kwotę, a kiedy pies zostaje użyty w ratownictwie czy w innych służbach - nazwijmy to - mundurowych czy cywilnych, albo aktywnie uczestniczy w sporcie (sławiąc tym samym dobre imię hodowli - pokazując, że de facto rodzą się w niej psy o rzeczywistych predyspozycjach użytkowych), hodowca przekazuje właścicielowi psiaka część kwoty wydanej przy zakupie. Wśród eksterierków, jak sądze, byłoby rozsądne róznicowanie szczeniąt na psieki tylko domowe i te, ktore rokują wystawowo - i ustalona średnia kwota za psa rasowego z rodowodem, ktora byłaby wyższa z kolei w przypadku psiaków hiper-pięknych (czy na takie zapowadajacych się). Natomiast gdyby okazało się że hiper-piękny piesek wyrósł na słodkiego peta, to hodowca powinien zwrócić nabywcy nadwyżkę i potraktować transakcję jak sprzedaż peciaka właśnie. :evil_lol: W Polsce natomiast rzecz cała jest postawiona na głowie. Nie dziwi mnie, że ludzie niekoniecznie chcą wydać 3000 zł na peciaczka tylko dlatego, że ma w rodowodzie nazwę słynnej hodowli, takiej czy innej. :eviltong: Tak więc przyznajmy szczerze i bez bicia, że to nie jest tak: "100% kasy to wg wzorca 200% kasy to champion Polski 500 % kasy to zwycięsca europy 1000 % kasy to zwycięsca świata" - tylko że nasi hodowcy w większości ustalają swoją pozycję na :"1000% kasy za każdego szczeniaka tylko dlatego że jest ode mnie".
-
Hm, tyle, ze zanim go wycofano z rozrodu, zdążył pokryć wszystko, co na drzewa nie uciekało... :razz: - i geny niestety pozostały w populacji. Z tym hodowaniem pod charakter niestety nie mogę się zgodzić - tzn. w deklaracjach hodowców i owszem, rzeczywistość, niestety, skrzeczy... :-(
-
"Oczywiscie nie każdy tak robi, ale te wszystkie biedne psy ozdobne z długim włosem nie mają często fajnego zycia. :roll: Jakos nikt sie nie buntuje." JA! :evil_lol: Ja się buntuję... i namawiam yorkarzy, na przykład, do bardziej sportowego trybu zycia dla ich psiaków. ;) Ale to nie tylko długowłose pieski, co powiesz o pointerze kupionym tylko i wyłącznie na konkurs "młody prezenter" i nie mającym prawie w ogóle możliwości pobiegania...? :crazyeye: Prawda jest taka, ze jeśli pies wpadnie w ręce, przepraszam za wyrażenie, debila i idioty, to łatwego życia miec nie bedzie. A dotyczy to także ludzi lakierujących psom pazury na różowo i przebierających je za panny młode czy pająki. (Świetny dialog z filmu "Rekrut" - agent CIA przeprowadza standardowy wywiad z kandydatem do służby. Pytanie: - Czy kiedykolwiek męczył pan zwierzęta? Odpowiedź: - Tak! Agent zafrasował się - i pyta niepewnie: - A w jaki sposób? - Założyłem mu pluszowe rogi reniferka i sfotografowałem. :diabloti: ) Ktoś tu dywagował nad tym, czy zwierzątka mają, czy nie mają "godności" i czy można im ją odebrać w związku z tym. Odpowiem tak - może i psy nie wiedzą że ją maja - ale niepokoi mnie raczej jeśli ktoś ma ciągoty do tego typu praktyk - bo to swoiste "upupianie" zwierzecia powoduje, że potem takiemu infantylnemu właścicielowi raczej ciężko traktować psa - jak psa właśnie. A z tego biorą się rozmaite tragedie w życiu zwierzaków. :shake:
-
"Problem zachowań agresywnych zdarza się u psów pseudorasowych(zazwyczaj złotych) bądź fatalnie wychowanych (a raczej niewychowanych) przez właścicieli..." Oj, oj... problem z pewnymi zaburzeniami psychicznymi u cockerów pojawił się w Polsce dawno temu (w rezultacie zresztą wpłynęło to na niemal całkowite wygaśnięcie "mody" na cockery:cool3: ) a to dzięki bardzo pięknemu, bardzo utytułowanemu i niestety przenoszącemu chorobę psychiczną reproduktowowi, sprowadzonemu z ówczesnego NRD. Objawy były zawsze jednakowe, obsesyjne pilnowanie przedmiotów i pojawiająca się na tym tle silna agresja. :cool1:
-
"Na pewno da się kupić z dobrej hodowli Yorka rodowodowego za 1500 zł, czasem nawet taniej! Są to tzw pety, czyli zwierzęta posiadające rodowód, ale z jakiegoś powodu nie nadające się do dalszego rozmnażania. Takie zwierzaki są sprzedawane taniej." :crazyeye: Naprawdę tak sądzisz...? Hm, wiesz, rzecz w tym że w Polsce nikt niczego nie raczy gwarantować. Znam yoreczki kupione za 2,5 - 3 tysiące z ktorych wyrosły urocze, czarujące.... peciaczki. :evil_lol:
-
"Mowa jest o jedzonku suchym, które składa się tylko z naturalnych składników." :crazyeye: A jak oni to osiągają? Bez chemii i konserwantów? Liofilizują? Jaka to firma...?
-
" Tylko naturalne? :crazyeye: Oj... to jak to musi wyglądać cenowo..." O rany, nie tak źle. :lol: Wszystkie moje psy (w liczbie 5, w tym 4 yorki + jedno duże zwierzę) są wyłącznie na naturalnym jedzeniu. Jakoś sobie radzimy... :lol:
-
Na początku może być tak, że maluch bedzie na tyle przestraszony wielkim światem, że siłą rzeczy Wasze spacery będą dość krótkie. Staraj się dawać mu dużo wsparcia (kucaj nad nim, przemawiaj do neigo miłym, spokojnym, ale nie placzliwym tonem). Karm go smakołykami (maleńkie kawałki żółtego serka, pasztetu). Jeśli w Twoim domu jest bardzo ciepło, możesz sprobować ubranka, ale pierwsze spacery plus walka z czymś dziwnym na grzbiecie może spowodować dodatkowy stres - więc jeśli już uprzesz się przy ubraniu, to parę dni poprzyzwyczajaj pieska do jego noszenia. Na początek wybierz coś niekłopotliwego, bez nogawek, troczkow i suwaków. Szelki to narzędzie do ktorego przypinasz smycz i idziesz za pieskiem ;) . Na obroży możesz z nim pracować. Pies powinien być totalnie przyzwyczajony do obroży tak, zeby nie sprawiała mu dyskomfortu. Polecam najtańsze, cieniutkie obrózki z tasmy, bez żadnych bajerów (kosztują coś ok. 4 zł) ktore można dowolnie skracać nozyczkami do żądanego obwodu. Większość obroży przeznaczonych dla malych pieskow jest okropna - są sztywne, za szerokie, za cięzkie. Smycz - nie widuję na rynku smyczy ktora by się nadawała dla yorków. Wszystkie mają zbyt duże i cięzkie karabińczyki, są za krótkie oraz najczęściej zbyt sztywne. Smyczki flexi uczą zaś psa raz na całe życie... ustawicznego ciągnięcia. :razz: Osobiście radzę sobie tak, że kupuję w Leroy Merlin cienką linkę (na metry) i przyczepiam do niej maleńki karabińczyk - do kupienia w większości pasmanterii. Piesek powinien przećwiczyć w domu chodzenie z przypiętą smyczą.
-
Ubranka,gumeczki,kokardki,spineczki-czyli Yorkowa rewia mody
Berek replied to nikusia's topic in Yorkshire terrier
Nadzieja, znów muszę wytłumaczyć, ze żadnego klubu sportowego dla yorków (czy ogólnie - małych ras) nie ma. Wiem że "Fort" organizował kiedyś warsztaty / seminaria z dyscypliny "Freestyle" :lol: czy "Dogdancing" z Czeszką, bodajże nazywała się Simona Drabkova (?). Po prostu musisz się podłączyć pod normalny klub sportowy ze swoją kruszynką. Ponieważ yorki nie zawsze kochają dużych kolegów (najczęściej po prostu się ich boją) to musisz starannie wybrać klub i trenera - jeśli agility, to taki, gdzie na zajęciach panuje pewna dyscyplina i pzy poza przebiegami są na uwięzi, a nie zajmują się galopowaniem wokół i zadeptywaniem mniejszych od siebie psich przyjaciół :lol: , jeśli posłuszeństwo - to raczej rozsądnego trenera który prowadzi lekcje indywidualne. I tak dalej, i tak dalej. -
Ubranka,gumeczki,kokardki,spineczki-czyli Yorkowa rewia mody
Berek replied to nikusia's topic in Yorkshire terrier
Nadzieja, nie ma osobnych klubów agility dla małych ras :-( . Majutek ćwiczy w Forcie ([URL]http://www.agility.strefa.pl/[/URL]) - ale sądzę że pewnie większośc klubów agility przyjęłaby yorka na treningi, bo czemu nie? Sądzę też że większość drużyn flyballu biłoby się o szybkiego yorka w swoich szeregach, bowiem tam wysokośc przeszkód zależy od wzrostu... najmniejszego z zawodnikow w drużynie. :lol: -
No, wiesz, Kaśka - w sumie prawidłowo... :lol: Zdobywca niewieścich serc - gdzież je ma zdobywac jak nie w buduarze.... ;)
-
Nieważne gdzie będziesz kupować - przyjrzyj się bardzo dokladnie psychice matki szczeniąt i samym szczeniakom. Sprobuj namówić ich mamę to zaprzyjaźnienia się z Tobą, potocz jej piłeczkę, poczęstuj czymś. Nic nie ujmując prześlicznym wystawowym yorkom, niestety coraz częściej trafiają do mnie psiaki totalnie niemal autyczne. Niektorym ludziom to nie przeszkadza, ale przeciętny właściciel miewa czasem potrzebę nauczenia czegoś pieska... albo nawet ma ochotę "coś" z nim porobić poza papilotowaniem i czesaniem. I wtedy niestety mogiła... :cool1:
-
Ubranka,gumeczki,kokardki,spineczki-czyli Yorkowa rewia mody
Berek replied to nikusia's topic in Yorkshire terrier
No to masz "bol zębow", rozumiem... Jeśli chodzi o "zrobionego" yorka, to zwróć się do Wind - bo chyba tylko Majutek nadawałby się do jakiegoś pokazu. :lol: Moi są na emeryturze - a na dodatek cięzko byłoby zrobić pokaz tropienia w zamkniętych pomieszczeniach. Chyba żeby w tle puscić film z terenu... -
"Ja nie decyduje sie na kazdego psa, ktorego ktos mi da do opieki. Niech to beda 2-3 szczeniaki, ale takie, ktore naprawde mozna poprowadzic. Jesli ktos bedzie mial potrzebe dominowania swojego psa, bo inaczej pies nie bedzie posluszny, to nie widze dla niego miejsca u siebie." Fiu, fiu... masz bardzo wysokie mniemanie o swoich umiejętnościach...;) sorki, chichoczę ale brzmi jak wypowiedź szkoleniowca będącego wielokrotnie w czołówce Mistrzostw Świata IPO albo Obedience ktory wybiera sobie uczestnikow seminarium :lol: . Toć jesli przedsięwzięcie jest z góry określone jako zupełnie prywatna inicjatywa dla kilku znajomych, to nie ma o co kopii kruszyć, w porządku! :lol:
-
Ubranka,gumeczki,kokardki,spineczki-czyli Yorkowa rewia mody
Berek replied to nikusia's topic in Yorkshire terrier
Yorki nie lubią: - Ciągnięcia - Łapania znienacka na ręce - Krępowania im ruchów, także przez (przepraszam za wyrażenie) kretyńską odzież z falbankami + czapeczki itd - Stawiania w trudnych sytuacjach i następnie nie wspierania ich - musza przez stresową sytuację przechodzić same - a jednak bardzo dużo właścicieli yorków wlaśnie tak, a nie inaczej, z nimi postepuje - i jeszcze jest z siebie bardzo zadowolona bo przecież "kochają swojego pieseczka". :evil_lol: -
O.K., skroty myślowe i wychodzi znow dyskusja o wyższości Świąt Bożego Narodzenia nad Wielkanocnymi :lol: (i vice versa). Chodziło głównie o to entuzjastyczne "kilka pieskow, my i... klikanie, klikanie, klikanie". :evil_lol: Z wypowiedzi pani myślacej o takim psim żłobku wynika ewidentnie, że myśli o takowej instytucji gdzie szkoli się wyłacznie taką, a nie inną, metodą - stąd nadal podtrzymuję swoje stwierdzenie: "Toteż takie psie przedszkole musiałoby zdecydowanie być prowadzone przez fachowców z prawdziwego zdarzania, a nie przez pelne dobrej woli osoby ktore nauczyły swojego pieska zrobić "siad" i w związku z tym uważają że każdego pieska można w ten sposób nauczyć "siad" oraz... że wszystkie psy są takie same. " Zresztą to odnosi się do KAŻDEJ metody szkoleniowej. BTW osobiście uważam kliker za w miarę przyjemne narzędzie do najprostszego warunkowania. Niekoniecznie najlepsze dla wielu psów, dla niektorych jedno z niewielu dzięki ktoremu można coś z nimi osiągnąć. :evil_lol: Co do żłobka-przedszkola, ja w ogóle nie lubię pomysłu na oddawanie psa na szkolenie stacjonarne - i to niezaleznie od metody ktorą deklarują prowadzący takie zajęcia / naukę. Nie lubię nie wiedzieć, co dokladnie robiono z moimi psami - nie wyobrażam sobie, prawdę mówiąc, takiej sytuacji.:roll: A już najgorzej kiedy zajęcia takie mieliby prowadzić ludzie z dobrymi chęciami, ale faktycznie z małym doświadczeniem i kwalifikacjami - i przeciw temu, hmmmm, z lekka oponuję. ;) Ale oczywiście wierzę zę zapewne znaleźliby się chętni do oddania swoich psow do takiego żlobka. :lol: Nie wierzę też jednocześnie, ze tego typu działalność okaże się w Polsce oplacalna - zwłaszcza na nieduża skalę.:shake:
-
"Nie rozumiem w takim razie czemu sa wydawane takie ksiazki jak uspakajace sygnaly Thurid Rugas itp. majace na celu pomoc czlowiekowi zrozumiec psa i poprawiac jego psychike wlasnie na zasadzie nasladowania tych zachowan, ktore sa dla psa poprostu bardziej zrozumiale." Yyyy... będę strzelać: bo jest ogromne zapotrzebowanie na tego typu "poradniki"? :evil_lol: Ostatecznie pani Fennell ma też takich swoich zwolenników, ktorzy w obronie jej - nazwijmy to - "metody" są gotowi porąbać wyimaginowanego przeciwnika w kawałki... :lol: Rzecz chyba w tym, co się ludziom - takim przeciętnym właścicielom - wydaje "humanitarne" a co nie. Ludzie omdlewaja kiedy mają psiaka szarpnąć na łańcuszku, a szarpanie za kark i przyciskanie do ziemi wydaje im się stosunkowo niewinne. Znam szkołkę (we Wrocławiu) ktora dzięku takim mechanicznie wydawanym zaleceniom dla właścicieli młodych psów wychowała już parę niezłych nerwicowców... Michał - Psysportowe - błagam, błagam.... jesli np. Inki Sjosten ma być takim autorytetem - i jej ciąganie za głowę trzymiesięcznego borderka na kasecie szkoleniowej - i jej dość mocno zgaszone psy - to jest ona raczej antyreklamą... a raczej reklamą - ciągnij za kark, bedziesz miał smutasa... :angryy: Podobnie to, co oglądaliśmy w kuluarach MS Obedience w Poznaniu - z tymi Skandynawami to raczej trzeba uważać... psy owszem zrobione nieźle, ale też i cokolwiek przypadające do ziemi w paru przypadkach. Więc to raczej argument za dużą ostrożnością z tymi pomysłami.
-
Ehemmm... żeby nie robić zbyt długiego OffTopicu... ;) - cóż, to tylko utwierdza mnie w moim - podanym powyżej - przekonaniu... :lol: (Kaleczenie metody??? ależ to była pani kandydatka na klikerową trenerkę! miała się zajmować psami klientów...) Ale faktycznie lepiej już EOT. :lol:
-
"To jest tylko kwestia braku wiedzy czym jest nagroda :smile: i na czym polega uczenie sie skojarzen :smile: no i oczywiscie niecheci wlasciciela do okreslonego sposobu nauki " Niekoniecznie, niekoniecznie... Zbytnia wiara w jedyną słuszną i nadającą się dla wszystkich psów i przewodników metodę zatrąca kompletną "zielonoscią" w temacie szkolenia. Szlachetny idealizm, nazwijmy to, młodzieńczy (nie odnosi się to określenie do wieku, ma się rozumieć, tylko do formacji duchowej, hm hm).:lol: ;) Mieliśmy już tu na forum, na przyklad, spektakularny przypadek z agresywnym goldenkiem ktorego przejęla osoba przepełniona dobrymi chęciami, zawzięcie klikająca i.... kompletnie nie majaca pojęcia o psychice psów i sposobach szkolenia. Finał - chyba wszystkim znany.... Toteż takie psie przedszkole musiałoby zdecydowanie być prowadzone przez fachowców z prawdziwego zdarzania, a nie przez pelne dobrej woli osoby ktore nauczyły swojego pieska zrobić "siad" i w związku z tym uważają że każdego pieska można w ten sposób nauczyć "siad" oraz... że wszystkie psy są takie same. :crazyeye:
-
" Lepsze psikanie w nos niż obroża elektryczna" A to już tylko i wyłącznie z naszego, ludzkiego, wysoce etycznego :evil_lol: punktu widzenia. Citronella też zresztą działa na zasadzie o.e. Jej minusem jest to, że nie jesteś w stanie regulować impulsow (psika z tą samą częstotliwością). Dla części psów cytrusowy sok jest bardzo, bardzo nieprzyjemny - i tu problem drugi, zapach unosi się jeszcze dlugo po zadziałaniu obroży - slowem, elektryczny antibarker jest znacznie bardziej precyzyjny oraz mniej męczący dla psa. Z kolei pewien procent psów kompletnie nie reaguje na cytrusy - i tu citronella w ogóle będzie zakupem nietrafionym. :cool1:
-
No, ja raczej mam pytanie o kwalifikacje osób prowadzących takie przedsięwzięcie... ;)
-
Jeśli się chce trochę psiaka poszkolić - to obroża jest dość oczywistym wyborem. Nie znam przypadkow efektywnego szkolenia na szelkach; wbrew pozorom bardzo duzo zalezy od nauczenia psa reagowania na napięcia i rozluźnienia smyczy, co zdecydowanie najwyraźniej odczuwa przy założonej obroży (tu już kłania się psia anatomia). Co innego jak piesek ma być puszczony na żywioł, tj. ma tylko chodzić na felxi i być tego typu towarzyszem życia (tylko że to czasem niezły kanał, bo rożne pieski aby być milymi towarzyszami wymagają mniej lub więcej szkolenia :lol: ). Dla psów z problemami typu "gwałtowne zapieranie się i próby urwania sobie głowy" ;) istnieje rozwiązanie: obroza z ograniczoną strefą zacisku. BTW na ogół problemy z psami uciekającymi z obroży to raczej problemy z techniką użycia smyczy & obroży lub niewłaściwe dobranie tego sprzętu.
-
"O tym,ze psa sie nie zostawia samego w obrozy wiem z instrukcji. Moja znajoma sprowadziła z USA dla swojego psa taka obrożę firmy Innotek i tam było napisane jak wół.(Ona jest tłumaczką anglistką,więc raczej sie dobrze doczytała)." Może trzeba bylo się zastanowić nad TriTronicsem... ;) "Nawiasem mówiąc załozyła psu tą obrożę i jak mu przykopało to sie nad nim rozpłakała i to był koniec stosowania tej pomocy wychowawaczej." Hm, mam dwie teorie - jedna, to natury ogólnoludzkiej - ludzie w ogóle mają biedacy kłopoty ze zrobieniem psu kuku "na zimno" słowem - kiedy nie są zdenerwowani. Bo emocje "rozgrzeszają ich", ich zdaniem, z uzycia przemocy wobec psa (stąd łagodne i dobre ludzieńki potrafią nieźle psu przylać czy nakopać kiedy sa w stanie silnego pobudzenia emocjonalnego. Potem się nieraz tego wstydzą oczywiście); druga to ta, że źle ustawiono poziom impulsów. Ale druga teoria jest słabsza bo skoro znajoma tak dobrze zrozumiala instrukcję, to raczej pewnie się do niej zastosowała. BTW ta historia nie świadczy o tym, że obroże te nie dzialają, źle działają albo szkodzą psom.;)
-
No toteż właśnie protestuję przeciwko "upupianiu" yorków... I proponuję aby ten protest przybrał formę bardziej zinstytucjonalizowaną... :lol:
-
[FONT=Arial][COLOR=black]"Pani VV nie wpuszczała nikogo, nawet gdy była taka potrzeba, zanim nie zrobiła pełnego makijażu, fryzury itp. Jej image był zawsze ważniejszy ! "[/COLOR][/FONT] [FONT=Arial][/FONT] [FONT=Arial][COLOR=black][/COLOR][/FONT] [FONT=Arial][COLOR=black]A wiesz, że kilka lat temu dziennikarze gazetowego szmatławca typu "Superexpress" zaczaili się na posesji Villasowej i zrobili jej zdjęcia, jak w gumiakach, potargana, wybrudzona sprzata psie g... - i puscili ten materiał z obrzydliwymi komentarzami na temat jej wyglądu?[/COLOR][/FONT] [FONT=Arial][COLOR=black][/COLOR][/FONT] [FONT=Arial][COLOR=black]Oczywiście że istnieją na świecie ludzie ktorzy się by czymś takim nie przejęli. A ona tak... zdaje się że nie dysponowała tak mocną psychiką, jaką, nie przymierzając, na pewno dysponujesz Ty - bo gdyby była taka mocna, to po pierwsze nie doprowadziłaby do takiej sytuacji w swoim życiu, po drugie - nie trafiłaby ostatecznie z rozstrojem nerwowym do kliniki.[/COLOR][/FONT] [FONT=Arial][/FONT] [FONT=Arial]Ale akurat dowalać jej czymś takim wydaje się trochę małostkowe. :angryy: [/FONT] [FONT=Arial][COLOR=black][/COLOR][/FONT]