-
Posts
3222 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
2
Everything posted by Berek
-
Hm, wiele zależy od tego, w jakiej hodowli piesek przyjdzie na świat... Czasami lepiej zabrać go do domu jak najprędzej - a czasami fakt zostawienia go przy mamie do 10 tygodnia nie musi być bardzo szkodliwy... :lol: "o jakiej socjalizacji mówicie skoro york do kilkunastu tyg z domu nie wychodzi !!! " Moje psy wychodziły ze mna w okresie kwarantanny... w plecaku lub (w przypadku małych) za pazuchą. Oglądaly świat w bezpieczny sposób... "jeszcze jak zima i szczeniak to wogóle...." A co zima robi szczeniakom...? :crazyeye:
-
Hm, na ogół z takimi problemami spokojnie da się zawalczyć, ale... kłopot w tym, że właściciele muszą CHCIEĆ coś robić. Moim pierwszym pomysłem było zaoferowanie pomocy, nazwijmy to, trenerskiej - ale po smętnych doświadczeniach z ludźmi tego typu stwierdzam, ze to chyba nie jest strzał w dziesiątkę. :shake: A o weterynarzach udzielajacych porad szkoleniowych i behawioralnych można napisać całe tomy. "Siad" taki debil (przepraszam uczciwych i mądrych przedstawicieli tego zawodu...) psa nie umie nauczyć, ale uważa że z racji tego że leczy biegunki i wirusówki to i na psiej psychice się zna. Pewnie z nadania Ducha Świętego. :angryy:
-
"Niestety nie mam więcej jego fotek i to proste dziwadło nie zostało uwiecznione " Dobra, dobra, już wiem o co chodzi. W Photoshopie to nie takie cuda można wykonać... jak prosty ogonek... :evil_lol: :evil_lol: :evil_lol: :evil_lol:
-
Zach, nie wyszłaś na fanatyczkę "bezstresowego", spoko :lol: . A nawet jakby, to co tam. ;) :lol: Raczej chodziło o to, że kolce też sa dla ... psów :lol: . I że podobno Ludwiczek potwierdził swoją klasę w kontakcie takze i z tym narzędziem, ktore - użyte umiejętnie i w okreslonych warunkach - może pomoc w szkoleniu, bynajmniej nie niwecząc więzi z psem (a czasem znacząco ją poprawiając;) ). Moje pytanie, nie tyle odnośnie merytoryki (jak opowiedzieć to przez Internet...? nie mam złudzeń, nie da się!) co raczej poglądów Manharta :lol: - bo slyszę to jak w zabawie w "głuchy telefon" i nie wiem w końcu, co myśleć - a więc, czy ogólny wydźwięk jego słów był taki, że na tym etapie, w tych okolicznościach i z tymi psami ktore były na seminarium on nie chce zagłebiać się w tematy hmmm "awersyjne" - bo byłoby to po prostu nietrafione i owocowałoby właśnie nieszczęsnymi eksperymentami ze zbytnim "dociskaniem" psów, na co może sobie pozwolić szkoleniowiec z dużym doświadczeniem, a nie akurat ci przewodnicy będący "tu i teraz"...? P.S. Podobno na kręcenie czegokolwiek pomagają papilociki... ale... jak tu zapapilotować ogon? :-)
-
Zach, super że Pan Starszy O.K. :lol: Powiedz coś jeszcze o seminarium... Pięty Ci trzeba będzie przypiekać czy co?:evil_lol: BTW - moje osobiste gratulacje za Wasze "odczarowanie kolczatki" która - jak słyszę - okazała się nie taka straszna, jak ją malują. :lol: ;)
-
"Ciekawe ze wiekszosc osob bedacych przeciwnikiem kopiowania ogonow nia ma nic przeciw sterylizacji suk. " ... co pokazuje, jak kazde uogólnianie bywa szkodliwe. Osobiście jestem przeciwko obcinaniu psom szegokolwiek. I przeciwko sterylkom robionym "z rozdzielnika", tj. nazbyt pochopnie - i wyraz tego daję często w rożnych topikach na tym forum. PUDŁO, szanowny strzelcu wyborowy. :roll:
-
"Po tym zabiegu okazało się, że pies uprzednio tętniący energią stał się kompletnie zobojętniały i pozbawiony pasji. Ponoć zaczął wychodzić z traumy dopiero w wieku prawie 2 lat." Ach! No-no... I pomysleć jakimi wulkanami pracy byłyby psy ras tradycyjnie kopiowanych ktorym zostawiono by ogony! :evil_lol: :lol: Jak to - z obcięciem ogona wiąże się jakaś TRAUMA? Przecież to kompletnie niepotrzebna wypustka - i dlatego kiedy się ją obcina szczeniętom to jest w porządku... :lol: BTW postawione w jednym z poprzednich postów pytanie co lepsze - obciąć ogony 25 szczeniakom czy jednemu dorosłemu psu - z musu - było najlepsze. Szczenięta pozbawia się ogonow "odgórnie", doroslemu psu moze przytrafić się uraz ogona (jak widac, a statystyka jest bezlitosna, śladowy procent osobników) po ktorym przejdzie operację. A co jeśli taki maliniak łupnie się w głowę i będzie niezdolny do służby?:razz: A jesli springer spaniel złamie łapę podczas trudnego przeszukania? Idiotyczne rozważanie czy psom służbowym "należy" obcinać ogony należy wobec tego - skoro humanitaryzm aż tak z nas kapie - zastąpić pytaniem, czy w ogóle można dopuscić psy do służby. Bo to kurczę urazowa sprawa jest. Podli ludzie wykorzystujący niewinne pieski dla własnych celów. :-( BTW jak to się ma do poczciwych domowych pupilków, niekoniecznie uprawiających zajęcia ekstremalne - też ciekawe. Rozumiem że należy utrzymać status quo bo w Wielkiej Brytanii slużbowy springer spaniel sobie ogon złamał. :eviltong: Mokka ma rację - to niestety bije po oczach, że jest to obracanie argumentu "zdrowotnego" ktory w ogóle argumentem nie jest - ale dobrze się go przyczepić żeby mieć podkladkę dla... wlasnych upodobań ściśle estetycznych. Bo cięcie dla własnej przyjemności ("wolę psy bez ogonów") jednak trochę... śmierdzi. Co innego cięcie dla wyższej idei, slowem: żeby go uratować od losu gorszego niż śmierć... :shake:
-
"Między innymi dlatego że według rządowego raportu w ciągu ostatnich 2 lat w wyniku urazów powstałych przy pracy musiano amputować ogony 20 psom będącym w służbie JKM" Ponieważ temat psów pracujących jest bliski memu sercu, nie moge nie spytać o to, po pierwsze - co rozumiesz pod ogólnym pojęciem "psy będące w służbie JKM". :lol: Psy policyjne? Celników? I zaraz kolejne - czy wiesz o strukturze ras jakie w tych slużbach pozostają.... Zbliżamy się bowiem do Towarzystwa Lobbującego.... :evil_lol: - na rzecz kopiowania ogonów rasom dotąd niekopiowanym. W samej policji pozostaje w służbie 2500 psów, psy patrolowe to głównie german shepherds (ON-y), a psy "poszukujące" to ON-y, labradory (przeważająca większość) i springer spaniele. Abstra***ąc od ras wykorzystywanych w tej służbie psów, zaiste, 20 przypadków na 2500 cięzko pracujących zwierząt (a oddzielnie trzeba jeszcze doliczyć psy celników i SAR) mowi samo za siebie. Ciekawe jak statystyka urazów głowy, złamań i skręceń, zranień...
-
O.K. (mam to samo ;) ) - więc nie zmianiam rodzaju planowanej nagrody. :lol:
-
O rany, nie wiadomo już czy śmiać się czy płakać.... :roll: :shake: "A weźmiesz za te ewentualne urazy odpowiedzialność? Chociażby poprzez zadeklarowanie pokrycia kosztów leczenia takich przypadków - odważysz się?" HODOWCY! Zdarza się że psy kupują nieodpowiedzialni, źli ludzie! Odważacie się hodować psy???? Koniecznie zadeklarujcie zajęcie się wszystkimi bezdomnymi i porzuconymi psami w waszym mieście... a co tam, w waszym województwie. :lol: :evil_lol: :evil_lol: Nie, w kraju najlepiej! P.S. Zdarzają się przypadki powikłań po kopiowaniu ogonow i cięciu uszu. Weźmiesz za ewentualne powiikłania odpowiedzialność??? Choćby przez zadeklarowanie pokrycia kosztow późniejszego leczenia???? Odważysz się??? :evil_lol: :evil_lol: :diabloti:
-
O.K. Sznaucery? :lol: Wolne żarty - nie "pracują" od wielu lat. Dobermany - pracują w obronie (czasami) - wątpię żeby przeciwnik (albo jeszcze lepiej - pozorant) miał je łapać akurat za ogon. Tworca rasy Herr Dobermann chcial żeby wyglądały "groźnie" i tyle - więc tu raczej tylko względy ESTETYCZNE (czyli w pewnej grupie milosników" psow wygrywa estetyka, nie etyka :razz: ). A czym rózni się budowa i sposób noszenia ogona dobermana od takiego, dajmy na to, gończego? :crazyeye: Spanielki - dużo już nie ciętych się przetacza po ulicach i wystawach, jakoś nie słychać o pladze łamania sobie tych ognisków... :lol: Boksery - hm, to co widujemy wygląda jak coś między ogonem labradora i doga :lol: . Trzeba powiedzieć dogarzom, niech zaczną organizować Towarzystwo Lobbowania Na Rzecz Obcinania Ogonow Dogom. Te to dopiero walą nimi jak palkami - i ryzyko urazowości musi być duże... I tak dalej, i tak dalej... :evil_lol:
-
Zdecydowanie do tego typu "szeptanki" nie przywiązuję zbyt dużej wagi. :lol: Dlatego piszę - raduje mnie BARDZO że znalazl się w tej Sodomie i Gomorze ktoś sprawiedliwy, kto wysoko dzierzy sznandar honoru sędziow eksterieru ZK. :lol: BTW - jeśli jest tak dobrze, to w ogole nie rozumiem czyichkolwiek rozterek moralno-estetycznych "ciąć czy nie ciąć". Jasne - nie ciąć. :lol: Nawet argument bardzo podejrzanej natury p.t. "bo go gorzej ocenią na wystawie" odpada. Argumenty zdrowotne pod tramwaj można podłożyć, estetyczne sa bardzo mikrego znaczenia, ten też upadł... no, raduj się ludu kynologiczny. ;)
-
"A i tak właściciel psa słabego, niekopiowanego powie, że pies przegrał, bo ma ogon nie obcięty. Ale nie powie, że pies przegrał, bo ma kiepski grzbiet, płytką klatkę piersiową, słabe kątowanie itp. itd." A więc obcięcie ogona niewiele by im uratowało, prawda? :lol: :lol: :lol: Jak i niewiele im zaszkodziło... wobec tego. BTW ciekawe, czy to jakiś obowiązek jest, prawidłowośc taka czy jak - i czy hodowcy juz w wieku dwóch dni życia szczeniaka potrafią ocenić ktory pies będzie tym genialnym eksterierowo psiakiem (i wtedy szybciutko tną ;) :razz: - ma się rozumieć). >Ja wiem z obserwacji, że na psach najlepiej znają się właściciele psów, a >najlepiej ci, którzy byli na wystawie 2-3 razy i przeczytali wzorzec. Być może. Mnie wystawy na tyle nie obchodzą, że jestem w stanie przyjąc to do wiadomości. :lol: >Sędzia to idiota, pewnie przekupiony, nie poszerzający swojej wiedzy >kynologicznej, beton po prostu. Nie zgadzam się z tym, [SIZE=1]choć wyjąteczki się >zdarzają małe[/SIZE] [SIZE=1][/SIZE] [SIZE=1][/SIZE] Jak zapewne wiesz, (a musisz wiedziec, czytając moje posty ze zrozumieniem), nigdzie niczego takiego nie mówię. Mowię natomiast że jeśli (JEŚLI) sędzia nie jest w stanie ocenić dwóch psów o porównywalnej urodzie (klasie) tylko faworyzuje tego kopiowanego - niewątpliwie JEST betonem i to bez cienia mózgu. :lol: Jak mowię, wystawy mi na ogół wiszą kalafiorem (pomijając konkurs "Mlody Prezenter" na ktorym przymierzam się do podkladania bomb żeby nie rosło następne pokolenie powielające patologię w obchodzeniu się z psami ;) ) niemniej z przyjemnością odnotowuję zdroworozsądkowy głos czlonka ZK - wystawcy ktory mi wyjaśnia, że przeciwnie, ogół sędziów, ich masa, to jednostki kulturalne, ustawicznie dokształcające się i o krystalicznej postawie etycznej. :lol: Z przyjemnością - bowiem kiedy czyta się lub slucha rozmow w kuluarach wystaw tudzież w topikach "powystawowych" to wygląda to jakże inaczej. :lol: Brzydkie ludzie.
-
Z calym szacunkiem - metody Jan Fennell są nie do zastosowania dla każdego kto choć trochę rozumnie pracował w życiu z psami. ;)
-
"Powiedziałabym nawet, że jest obraźliwy w stosunku do każdego, kto ma inny gust:cool3: No, ale widać takie obyczaje mamy." Hmmm, klasyczna ilustracja powiedzenia "uderz w stół, a nożyce się odezwą". :lol: Sędziowie kynologiczni powinni być - jakby to ująć żeby nie urazić niczyich nader delikatnych uczuć? - dość dobrze zorientowani nie tylko we wzorcach, ale i w anatomi / fizjologii psów. Mowiąc kolokwialnie, znają się na psach, w to wliczam także umiejętność oceny czy pies naprawdę jest "długi", czy to tylko pierwsze wrażenie z powodu powiewającego za nim ogona. Jak dla mnie osobnik ktory z założenia daje niższą ocenę psu niekopiowanemu - dlatego że mu się wydaje dluższy niż pobratymiec z ogonem odciętym, albo dlatego, że przez ileś lat utarlo się że dana rasa miała ogony obcinane i teraz w ten sposób "mści się" na ludziach nie tnących - jest zdecydowanie twardogłowym betonem. :lol: :evil_lol: :evil_lol: Przeciętnego ludeczka ktory mowi z przejęciem "panie, a mnie te dobermany to tylko z odciętym ogonem się podobają" do betonu nie zaliczam - zwłaszcza jeśli jest to osoba zupelnie spoza psiego światka i np. nie zdaje sobie sprawy z wielu spraw z ktorymi kopiowanie jest powiązane, m.in. z cierpienia zwierzakow, czy problemow z późniejszą "mową ciała". Tu zastrzegam sobie pewną furtkę bo jeśli ludeczek po wielu rozmowach na ten temat dalej operuje jedynie kryterium estetycznym (i to wlasnym, subiektywnym - a ja wolę i już, i będę ciąć) - to mam alarmowe światełko że może to być jednak Betonowy Kowboj. :lol: :mad: Ale to już inna historia.
-
Masz szansę na wychowanie psa ktory będzie unikal kontaktu z Tobą... Jeśli rodzina będzie się zachowywac bardziej naturalnie w kontaktach z nim, to pies będzie się garnął do reszty domowników. Metody Fennell są na tyle sztuczne i "wyekstrahowane z życia" że naprawdę rzadko pomagają, a raczej szkodzą. :shake: Wiara w hierarchiczność psiego stada - tak, metody wymyslone na tej podstawie - nie. :lol: Słowem - z prawdziwego założenia są wysnute fałszywe tezy. :lol: :evil_lol:
-
Ma, moje pytanie jest następujące - wiesz jaki procent kupowanych z hodowli rasowy-rodowodowy psów naprawdę potem robi poważną karierę wystawową? ;) :lol: Ile jest wystawionych raz - dwa razy, a ile - w ogóle? Jest sens narażać szczenięta na tę chirurgię po to tylko, że "może" (bo tego nie wiesz, prawda?) wyrośnie z nich "piękny pies" - i jeszcze musi się nałożyć na to drugie "może" - kupią go ludzie ktorzy w ogóle zechcą go wystawiać? :crazyeye: No, chyba że masz już cały miot zadatkowany przez maniaków wystaw. :lol: :evil_lol: BTW masz szansę przyczynić się do ewolucyjnego zniknięcia tej patologii - czyli innego oceniania psów ogoniastych i kopiowanych. Nad czym się w ogóle zastanawiać... W Poznaniu np. w mlodszych klasach rottweilerów psa bez ogona nie uświadczyłaś. I co? Ano sędziowie oceniali ogoniaste rottweilery z energią i pasją i jakoś wszystkie nie miały wpisów "pies za długi". A więc można. Chodzi tylko o to, żeby na ringu pokazywało się jak najwięcej ogoniastych. Nawet najwardszy półgłówkowy sędziowski beton będzie się musiał poddać, jak bedzie miał same ogoniaste w ringu...
-
"A jeśli chodzi o wystawianie bez rozciągania to ja z racji tuszy i przebytej kontuzji kolana wystawiam psy stojąc, a schylam się jedynie w celu przeczesania lub pogłaskania..." Uważaj... uważaj... jesteś już blisko mojej Prywatnej Atrakcyjnej Nagrody Dla Rozsądnego Wystawcy... :lol: A uprzedzam, że jest ona kaloryczna...! :lol:
-
Alinek, chyba nikt nie ma w glowie rankingu cen :lol: . Zajrzyj do kilku sklepów internetowych, porównaj ceny, zastanów się co by Tobie i pieskowi najlepiej "podpadało". :lol:
-
"Niestety i my w życiu nie zawsze robimy rzeczy w 100% przyjemne, a niestety konieczne... dla tak zwanych wyższych celów. Chodzi przede wszystkim o to żeby wystawianie psa nie było dla niego stresujące." I dlatego chcę zaproponować nagrode - niespodziankę dla pierwszego właściciela yorka, ktory wystawi go tak, żeby pies ładnie się pokazał - ani razu nie rozciągając go w rękach. W ogóle się do niego nie schylając. :lol: Mój pomysl na nagrodę jest tak atrakcyjny, że... no kolejka się powinna ustawiać. :lol: "Myślę, że jeśli podchodzimy do psa z szacunkiem i uczymy go, nagradzając udział w wystawie, to pies ten realizując nasze plany jest zadowolony bo jego pan jest również zadowolony." Kompletna antropomorfizacja, niestety. ;)
-
A ja z pytaniem sterującym w inne rejony ;) . Probowałaś koziolka ze sznurkami (np. gappayowskiego) i szarpania się nim z suką?
-
Alinek, błagam litości ;) . Mam ogromną nadzieję że z całego mojego "spiczu" nie wyłowiłaś tego jednego, jedynego pomysłu - z zabawką. :-( Żadna zabawka nie pomoże, o ile nie wykonasz całego tego programu, niestety. Nie gniewaj się, ale ja cały czas mam wrażenie że oczekujesz jakiegoś superpatentu :razz: :lol: - typu zabawka, lekarstwo, sztuczka magiczna... ;) Jeśli Twoje pytanie było spowodowane tylko dociekliwością :lol: - to przepraszam. Kość cielęca kosztuje jakieś grosze (nie polecam takich z supermarketu... :razz: ). Jeśli chodzi o zabawki, to masz do wyboru cały wachlarz możliwości - choćby tzw. kongi (dla yorka byłby odpowiedni mini-kong) - zabawki z niezniszczalnego materiału, do środka ktorych można wkładać rozmaite smakołyki. Są rozmaite wersje takich "interaktywnych zabawek", spróbuj wejść do ktoregokolwiek internetowego sklepu dla zwierząt i przejrzeć ofertę.
-
Alinek, no masz problem.:-( Skoro piesek trafił do Ciebie w wieku 5 miesięcy, to albo miał już wyrobiony fatalny nawyk reagowania tak nerwowo na pozostawanie samemu - albo był gdzieś, gdzie nikt nigdy go tak nie zostawiał i teraz szalenie ciężko jest mu zaakceptować fakt że zostaje zupełnie sam (pamiętaj że pies to zwierzę stadne i naprawdę sytuacja w ktorej zwierzak zostaje sam jest dla niego bardzo trudna). Narzekasz że nikt Ci nie może poradzić - ba. Mnie zastanawia jedno, co podkreslasz w swoich wypowiedziach - że od początku uczylaś psa zostawania samemu w ciszy ale się nie udało. Powiedz, co właściwie masz na myśli? Bo jeśli ta nauka polegała na tym, że po prostu zostawiałaś go i wychodziłaś, a on wtedy zaczynał koncert - to niestety jedynym, co zrobiłaś, było pogłębienie tego nawyku. :shake: Po pierwsze musisz zrozumieć, że Twoje słowa, to, co mówisz do psa, nie znaczy dla niego tak naprawde nic. Psy nie rozumieją znaczenia słów. Toteż to, czy przed wyjsciem mowisz pieskowi "teraz cię zostawiam, ale zaraz wrócę..." czy też nie - nie ma kompletnie żadnego znaczenia. :lol: Złotej pigułki z witaminą C Ci nie poradzę, bo takowej nie ma :lol: . Cały problem w tym, że nie wystarczy wyjść na minutę, potem na dwie itd. Bowiem, jak sama mowisz, pies wtedy od razu zaczyna szczekać - a przecież nie o to chodzi! A więc weź urlop :lol: i od pierwszego dnia zacznij ćwiczenia. Wychodzisz, stajesz tuż za drzwiami - w momencie gdy pies pierwszy raz szczeknie, walisz w drzwi czymś brzęczącym i ryczysz "fe!". Masz szanse na to, że psa na sekundę zatka - choćby ze zdumienia, jeśli nie ze strachu! - i w tej właśnie sekundzie wchodzisz do pomieszczenia i rozpływasz się w pochwałach - ach, jakiś ty cudowny, piesku! - i rzucasz mu żółty serek, i mówisz że jest absolutnie genialny. Za jakiś czas próbujesz znowu - i znów przy pierwszej próbie koncertowania wypłaszasz psa, natomiast nagradzasz go w momencie gdy milknie. Chodzi o to, żeby pies nie tylko zostawał sam, ale żeby zostawał w CISZY. A jak inaczej możesz to osiągnąć, jeśli nie - pokazując mu które zachowanie jest nieakceptowalne, a za które będzie NAGRODA? :lol: W miarę jak pies wytrzymuje w ciszy dziesięć sekund - piętnaście - minutę... itd - na tyle go zostawiasz, cały czas będąc w pobliżu żeby móc zareagować gdyby zlamał, hm, ustalone z nim zasady. :razz: W okresie nauki nie możesz niestety wyjść na dłużej, pozwalając, żeby znowu zaczął koncertować - bo wtedy cała robota na nic. Sprobuj też uczyć pieska, że możecie być w mieszkaniu, ale w róznych pomieszczeniach. Niech wie, że możesz np. wyjść do kuchni zrobić sobie herbaty, a on zostaje w pokoju i nic strasznego się wtedy nie dzieje! (uczysz tego dokładnie tak, jak to opisuję wyżej). Dobrze też byłoby zostawić psiakowi coś do roboty - może gotowaną dużą cielęcą kość? Albo zabawkę interaktywną typu Buster Cube, z której pracowicie będzie wydłubywał smakołyki? No i nich ma możliwość poleżenia na sweterku czy bluzie przepojonej Twoim zapachem. Słaba namiastka pani, ale zawsze... ;)
-
P.S. U yorków sa rozmaite patologie, ale wcale nie tylko na "naszym" ringu, naprawdę. Powiadam Wam, widok niemal zgarrotowanego sznaucera średniego w rękach włoskiego wystawcy (żeby uniknąc nieporozumień - super-hiper hodowla średniaków, renoma światowa) mnie całkiem rozłożył. :mad: :angryy: A dyndające nad ziemią łapy zawieszonego na ringówce field spaniela... :mad: Całkiem na koniec moich mąk dusznych :lol: trafiło mi się do hali z chihuahua i tu - wbrew wszelkiemu spodziewaniu - szok, ino pozytywny. Przeważająca większość chodziła na LUŹNYCH ringówkach lub na zwykłych cienkich smyczach. I co ciekawe, do pokazania że piesek ma świetny ruch nie trzeba było go ciągnąć za łeb do góry i w przód. ;) Przy zakrętach najwiecej wystawców stosowało głos - i pieski niesamowicie szybko reagowały... jak nie przymierzając na sąsiedniohalowym ringu obedience! Część miała patent z naprowadzaniem ręką lub palcem - wzruszająco to wyglądało :lol: . W statyce spora część psów ustawiała się niemal sama, a już podciągania na ringówkach niemal nie było. NIektórzy owszem ustawiali psy w ręku - ale szybko starali się te łapki zabrać, i w ogóle wyglądalo na to że raczej troszkę poprawiają to, co pies już zdążył wykonać... Przeważający procent handlerów kompletnie nie miał oporów przed futrowaniem psów parówkami na ringu i pod bacznym okiem sędziego, a paru - czyżby reminiscencje z IPO? ;) :lol: - pluło pięknie nagrodami wprost do oczekującej psiej gęby. Gębusi raczej, takie to przecież mikre. :lol:
-
He, ależ się gorąco tu zrobiło jak nie przymierzając w jakichś tropikach :lol: ... Pax, prosze państwa, pax...! Kochani, mam propozycję. Na jakiejś wystawie nakręcę film. Film z ringu yorków - i z kuluarów. Następnie omówię to na spokojnie z punktu widzenia, hm, behawioralnego ;) . Nie bedziemy wiedzieli, kto jest kto - tylko chłodny komentarz do tego, co się z psem akurat dzieje. ;) Wtedy i lekcja poglądowa będzie - jak sądzę - O.K., i nikt nie bedzie mógł (mam nadzieję!) mieć pretensji do nikogo, że ten jest nieobiektywny a ów linczuje... :lol: BTW ja wciąz i wciąz zachwycam się psami jako gatunkiem; dla nas, ludzi, to niewiarygodnie użyteczne, dla nich pewnie mniej korzystne, ale są, jakie sa... że są właśnie tak niesłychanie plastyczne, że przystosowują się do rozmaitych ekstremów...