-
Posts
3222 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
2
Everything posted by Berek
-
"A poza tym wyznaję zasadę, że tak całkiem zdrowe to dziś już nie jest absolutnie nic - nawet przy własnym gospodarstwie, o którym pisałam w swoim poście do Wind. Bo co z tego, że warzywka własne, jak wody gruntowe już nie " Słowem, reasumując: Jedzenie domowe - nie-całkiem-czyste-i-zdrowe Jedzenie przemysłowe - nie-całkiem-czyste-i-zdrowe PLUS dodatek konserwantow i innej chemii. :lol: :evil_lol: Jakos tak mi się zdaje że w tym przypadku dwa minusy nie dają plusa, tylko jeszcze większy minus.... ale naprawde, każdy wybiera, co mu pasuje. :lol:
-
"Czy nasze urwisy mamy wobec tego żywić "powietrzem"-one też jest zatrute! więc czym pytam?" Osobiście karmię jedzeniem "domowym". :lol: Ba, nawet mam na swoim koncie hmmmm "nawrocenie" kilku osób na ten sposób karmienia - co wyznaję z dumą. ;) Tyle, że ja szukam dobrego mięsa (raz w życiu zdarzyło mi się kupic je w supermarkecie, i skutki były oplakane... he, po aferach constarowskich i innych to już mnei nie dziwi :razz: ), dobrych warzywek itd. No ale i dla siebie też, więc się to zalatwia za jednym zamachem.
-
No dobrze, a co Wasza umowa mówi na temat takich przypadków? Tzn. kiedy sunia okaże się niehodowlana...? To jest przecież kluczowe - jakie warianty postępowania są przewidziane...
-
O.K. ale jednak z opisu (coraz bardziej zresztą skomplikowanego ;) ) sprawy wynika, że sprzedająca jakoś tam poczuwa się do rekompensaty - tyle, że jest to rozwiazanie z przyczyn czysto emocjonalnych nie do zaakceptowania przez nabywczynię. Więc może nie zaczynajmy od razu wieszać... maltańczyków :lol: na właścicielce reproduktora. Zastanawiam się czy jest możliwe żeby ona sama nie miała wglądu do karty miotu (w końcu to nie ona szczeniaki wyhodowała...).
-
"Berek, dzięki za miłe słowa. Taaa, na pewno znasz mnie tak dobrze, że wszystko o mnie wiesz i ferujesz wyroki przez internet. Ciekawe, czy do wszystkich kierujesz takie ostre i obraźliwe słowa, czy jesteś odważny/a tylko w internecie." Hm, net bywa mylący - ale powiem Ci, ze bardzo jednoznacznie brzmią Twoje wypowiedzi. Trudno mi zmienić zdanie, co więcej, pojawia się przekonanie o Twojej "nieprzemakalności" na argumenty - zwłaszcza w kontekście tego, co piszesz dalej: "Już go nie puszczam samego bo raz zwiał. Nie mam już do niego zaufania." :roll: :crazyeye: :crazyeye: :crazyeye: :evil_lol: No ręce opadają jak płetwy. :shake:
-
"Jak powiedziałam, koniec. Wy okazujecie psu miłość w jeden [B]s[/B]posób[B],[/B] ja kochammojego psa i pokazuję mu to inaczej." Powiedzmy sobie szczerze: nie chce Ci się wychowywać i szkolić psa - bo to faktycznie trud, zajmuje czas, męczące, trzeba pogłówkować itd. A te opowieści o okazywaniu psu uczucia przez wypuszczanie go itd - to są wymyślone przez Ciebie i dla Ciebie, ot taki listek figowy, taki samouspokajacz - bo podświadomie wiesz dobrze, że postępujesz bardzo nie fair. Ale wymyślasz sobie taką teoryjkę, ot, takie alibi które ma usprawiedliwić zwyczajne, nudne, pospolite lenistwo... :diabloti: :angryy:
-
Jeśli pies jest już tak bardzo nieposłuszny, to zapomnij o ćwiczeniach bez linki szkoleniowej. Żmudna i cięzka praca, ale oplaca sie - na resztę życia.
-
zxr_girl, z jakiego miasta jesteś? Może Ci polecimy kogoś rozsądnego kto mógłby pomoc....
-
Ale przygotowując się do bycia trenerem psow pracujących, musisz się wykazać samodzielnym wyszkoleniem psa do bardzo wysokiego poziomu...
-
Waldku, sądzę że Deirdre nie myśli o psiaku pokazującym się na wystawach... :lol: No i mam pomysł: a może by tak terierek australijski? Szata co prawda szorstka, ale w wyglądzie to-to jak prawie york prawie strzyżony. ;) Róznice w temperamencie są takie, że australijczyk ma - jakby to rzec - wzmocnione popędy... Tak mi przynajmniej zeznawali hodowcy australijskich terierkow nagabywani przeze mnie "w tym temacie". :lol:
-
"I może właśnie dlatego, że biologiem - genetykiem nie jestem, nie mam poczucia że się na tym świetnie znam i nikt mnie już niczym nie zaskoczy, pozwolę sobie dalej wierzyć w te swoje, jak to określiłyście, "głupotki" ;-). Interesowałam się różnymi rzeczami odkąd posiadam yorka, bo taki mam charakter, że lubię rozmaite ciekawostki, a że do tego tak się szczęśliwie składa iż znam doskonale język angielski, to rozmaite anglojęzyczne publikacje rozumiem bez najmniejszego trudu :smile:. Nawet te z dziedziny biolog - genetyk " Ale ja POPROSZĘ o podanie mi publikacji (nawet tych angielskojęzycznych) w ktorych gostek z tytułem naukowym, zweryfikowany jako naukowiec pisze, że maltańczyk powstał w wyniku skrzyżowania psa z krolikiem - itp., itd. :lol: No, w ogole - o tych krzyżówkach. Bo tak, to się nam robi z tego dyskusja p.t. "uważam że Elvis żyje".:razz: :cool1:
-
"Wiecie co, dziwne jesteście. Nie robię sobie żadnych jaj, publikacji naukowych tu przytaczać nie będę bo ani nie mam zamiaru ich szukać, ani zwyczajnie mi się nie chce. Ale swoje wiem, Wy wierzyć przecież nie musicie." O.K., spierać się zanadto ogniście nie będę (vide: Towarzystwo Zwolenników Teorii Płaskiej Ziemi;) ) ale spytam nieśmiało, czy w takim razie opinia biologa - genetyka z Instytutu Biologii Doświadczalnej im. M. Nenckiego PAN w Warszawie bylaby...eee... wiarygodnym źródłem informacji...? :lol:
-
"No interesowałam się tym kiedyś trochę, szukało się swego czasu rozmaitych rzeczy... Nie wskażę już teraz za Chiny gdzie można to znaleźć, ale są na to dowody. " Ojojoj, Owczarnia sobie figluje a my sierotki bierzemy to na poważnie. :lol: :evil_lol: Deirdre - wiesz, z tym czesaniem, to przyszło mi do glowy, ze może być tak... Pies przyuczony do codziennych zabiegów pielęgnacyjnych ani trochę nie cierpi podczas nich. Moje psy np. bardzo czekają na TEN MOMENT (pewnie dlatego, że kochają rytuały - no i dostają coś zmacznego na koniec;) ), pilnują kolejnosci w ktorej wędrują na stół do czesania (musi być zawsze tak samo!) i w ogóle chyba nie wyobrażają sobie że moglyby nie zostać uczesane. Podejrzewam, że problemy rodzą się, kiedy to my - ludzie nie jesteśmy systematyczni (zwyczajnie: nie chce nam się... nagle czasu zabraknie.. itd). Po pierwsze - u zwierzaka powstają wtedy koltuny; więc jak już zbierzemy się żeby go rozczesać, to zaczyna się jazda, bo go to boli, toteż protestuje; a jak protestuje, to my odpuszczamy (biedny piesek, boli go!) zamiast samemu wytluc się szczotką po głowie (moja wina, moja wina, moja bardzo wielka wina!), więc koltuny sa coraz większe i.... kółko się zamyka. Po drugie, jak codziennie odwala się te pięć minut szczotkowania i czesania, to nabiera się takiego nawyku... i to wszystko nie wydaje się być aż tak przerażające. :lol: Tymczasem kiedy CZESANIE jawi nam się jako z rzadka uprawiana, najezona trudnościami i przykrościami czynność - to nic dziwnego, że jej unikamy. I kółko znów się zamyka... :razz:
-
No nie, w to nie wierzę. :crazyeye: Rany, Owczarnio, to już chyba nie całkiem... eeee... naukowe źródła!
-
"[FONT=Times New Roman][SIZE=3]Twoje twierdzenie, że nikt nie badał zachowań domowych psów też jest trochę dziwne, bo tego typu badania są prowadzone na całym świecie.'[/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3][/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Na jakich rasach?[/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Bo znam przykład badań nad dominacją i hierarchicznością w stadzie prowadzonych na grupie... cavalier king charles spanieli i golden retrieverów.[/SIZE][/FONT] :lol: :lol: :cool3: :evil_lol:
-
Hej, Deirdre :lol: widze że ewoluujesz w podobnym, co ja, kierunku, jeśli chodzi o przyglądanie się poszczególnym rasom. Powiedz, co tak naprawdę odstręcza Cię w długim włosie: koniecznośc pielęgnacji (niewątpliwie trzeba trochę grzebykiem machać... ;) ) czy też raczej myślisz o jakimś sporcie z psiakiem i podejrzewasz, że długi włos w tym mógłby przeszkadzać? Jeśli to pierwsze, to powiem tak: posiadam sznaucera średniaczka i w końcu też siętrzeba co nieco namęczyć, nad brodą i owłosieniem łap - bo kołtuny się złośliwie pojawiają jak czlowiek trochę się zapomni... ;) - więc w sumie i yorka można codziennie poczesać, tylko się trochęwcześniej rano zwlec z łóżeczka. :lol: (cięzko, ale nawyk czyni cuda). Jeśli obawiasz się cudowania z kosmetykami i papilotami, to Cię (mam nadzieję) pocieszę - jeśli nie szykujesz psa na wystawy, to wcale nie musisz szaleć z kąpielami, olejkami itd. A długość włosa "sportowy" yoreczek sam reguluje... skracając go sobie w ościstych krzakach i wycierając w terenie. I tu przechodzimy do opcji "2" - moje yorki zaznały i zajęć z posłuszeństwa, i tropienia w naprawdę trudnym terenie - pozostając cały czas w naturalnym włosie, fryzjera na oczy nie widziały (i nie zobaczą :evil_lol: ). Wyglądają jak yorki :lol: . Tyle, że gdyby je trzymać w papilotach albo w klatce i pozwalać jedynie na przechadzanie się po trawce wykoszonej na centymetr - to na pewno miałyby sierść dłuższą, taką calkiem do ziemi. Ponieważ nie jestem zwolennikiem znęcania się nad zwierzątkami, to wolę pozwalać im poturlać się ekologicznie w błocie.:lol: BTW kiedy jeszcze chciało mi się w ogóle jeździć na wystawy z moim samczykiem, to na wyprawy tropiące faktycznie papilotowałam go starannie.... i ten włos nie ucierpiał wówczas jakoś bardzo, bardzo...
-
Hej Nadia, "czyli juz wiem gdzie lezy problem ja mam z nia dalej czesto wychodzic tak?? bo chcialam ja przetrzymywac wlasnie do4 wychoden z domu ale ona po 2 no 3 h stoi pod drzwiami.." Jeśli suczka ma już10 miesięcy i sika co 2 - 3 godziny, to masz dwie alternatywy: 1. Jakiś kłopot z ukladem moczowym. Zrób jej podstawowe badania moczu (a i krew też by się przydała - sprawdź np. opad) Jeśli wersja nr 1 się nie potwierdzi, oznacza to, że: 2. Suczka nie zostala jednak poprawnie nauczona zachowywania czystości. :cool3: Piszesz: "teraz ledwo wstala zesikala sie na mocih oczach na moja biedna juz wersalke...najczesciej chce wychodzic po dlugim spaniu ..wtedy juz wiem ze chce wyjsc" Skoro o tym wiesz (a tak rzeczywiście jest) to czemu tego nie wykorzystujesz? "(ale boje sie ze jak sie nauczy wychodzic zaraz pospaniu to zawsze bedzie tak cchiala)" Na razie przez to, że NIE wyprowadzasz jej zaraz po spaniu, uczysz ją, że sika się raz na dworze, raz w domu. Wydaje mi się, że suczka nie do końca jeszcze rozumie, w czym rzecz... wbrew temu, w co wierzysz. :lol: " kiedy pies coraz bardziej zaczyna trzymac mocz w pecherzyku?? no bo Fibi na polku umie i w dou wie ze nie wolno..ale jak mimo ze stoi pod drzwaimi i che wyjsc a ja na sile chce ja przetrzymac to zalatwi sie w domu..." Wyraźnie zwierzątko informuje o chęci sikania jak juz jest bardzo, barrrrrdzo to potrzebne. ;) Na razie zrób badania.
-
"Jednak to co tu pisala ma rece i nogi" Bo większośc popularnych i ulubionych przez pisarzy teorii brzmi ślicznie, sensownie i logicznie. Gorzej, jak przechodzi do realnego życia - co widać po historii agi.aksy. :lol: :cool3: Przecież pies zostal tak potraktowany, jak podejrzewam, w wyniku cięzkiego szoku jaki przeżyła odkrywając, że "to nie działa tak jak w książkach" - i na dodatek odkrywając że są psy których można się na przykład... bać. :-(
-
"Zważywszy fakt, że psy nie czują ani nie rozróżniają właściwie żadnych smaków " :crazyeye: a... skąd ta informacja? ;)
-
Hej, hej :lol: "Przede wszystkim, gdy zaczyna gryźć zabieram ręce, pokazuje, że mnie to nie interesuje. Mówię jak najbardziej stanowczym tonem nie wolno, no i daje jakąs zabawkę/gryzak zeby pokazać co powinien robić" Wiesz co, niedawno był taki topik na yorkach - no i jeszcze udało mi się znaleźć drugi na ten temat, oto linki: [URL="http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=29561"][FONT=Times New Roman][SIZE=3][COLOR=#800080]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=29561[/COLOR][/SIZE][/FONT][/URL] [SIZE=3][FONT=Times New Roman] [/FONT][/SIZE] [URL="http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=17129"][FONT=Times New Roman][SIZE=3][COLOR=#800080]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=17129[/COLOR][/SIZE][/FONT][/URL] Cały czas mam wrażenie (może się mylę? net jest strasznie mylący.... ;) ) że jestes pod sporym wrażeniem teorii dominacji - i opowieści jak to pies nic, tylko usiłuje nas zdominować, ustawić się na pozycji Alfa itd. Tak mi coś przynajmniej wygląda... Czasem tak bywa, ale na razie się tym nie przejmuj, bo psie dziecko w takim wieku, w jakim jest Twój szczeniaczek na pewno jeszcze o tym nie mysli. A że szaleje? No toż jego prawo, w tym wieku...! "Nie chcę się z nim szarpać, zeby nie nabył tego nawyku." Dlaczego? Szarpiący się pies (czyli: pies z popędem łowieckim) to skarb - to otwarta wspaniała droga do budowania więzi, nagradzania, wykorzystywania naturalnych psich instynktów po to, żeby pracowały na naszą rzecz! "Nie wymuszać kontaktów? Czyli co, mam go ignorowac? Jeśli tak mogłabym czekać wiecznośc... A jesli chodzi o gonienie - nie odbierze tego jako pewnego rodzaju władzy, wyższości nade mną?" A widzisz - i znowu ta "wyższość". :cool1: Jaka wyższość, to parotygodniowe małe gucio! :lol: Pewnie że nie można ustawicznymi zabawami w gonienie doprowadzać szczeniaka do stanu totalnego wrzenia, bo ciężko go będzie potem wyciszyć... ale nie chodzi mi o wielogodzinne gonitwy wokół pokoju. Chodziło mi o Twoją postawę. Bądź wycofująca się, odbiegaj, nigdy nie zbliżaj się do psa, kiedy chesz wymusić na nim kontakt... Masz być dla niego "wielką zagadką" - o, pani nawołuje i... oddala się! Hm, może pójść za nią? Odbiegnij kilka krokow, wolając - podejrzewam, że mały podbiegnie, zaintrygowany, ale kiedy zobaczy, że nieruchomiejesz - to trochę straci rezon i wymyśli żeby jednak więcej nie podchodzić - wtedy znów się oddal od niego. I tak aż do skutku. A jakbyś tak machała trzymaną w ręce parówką... ;) byłoby perfect! :lol: Skoro mały ma takie problemy z tym podchodzeniem, to ćwicz to w ten sposób, że na dziesięc razy, gdy go wołasz, tak naprawdę dotykasz go raz - pozostałe dziewięć to będą ćwiczenia "na sucho" - w czasie ktorych powinno Cię usatysfakcjonować to, że szczeniak podbiegnie i bedzie blisko Ciebie. Rzuć mu serek albo inną nagrodę pod swoje stopy, pochwal, mówiąc "w przestrzeń" - a nie schylając się nad nim! - i się wycofaj. "Bokiem? Gdy się kłade zaczyna skakać, łapać za wszystko co się da, szarpać za włosy..." No, skoro tak nie lubisz chomika przeczesującego Ci włosy (osobiście bardzo to lubię i żałuję strasznie, że aktualnie już żaden z moich Cosiów tego nie robi, bo wszyscy z tego wyrośli), to kucaj bokiem. Chodzi o to, że dla maleńkiego psa (nawet dorosłego) najście frontalne na człowieka jest dużym problemem. Po co psu utrudniać sytuację... "Jakie zabawy będą odpowiednie?" Wszystko, co Wam obojgu sprawia przyjemność. Dobre jest aportowanie, calkiem zabawowe. Polecam patent z dwoma kocimi (gąbkowymi) pileczkami na długim sznurku. Robi się to w trzy minuty (musisz mieć tylko bardzo grubą igłę albo szydło do przeszycia piłki na wylot). A bawisz się taką piłeczką ciągnąc ją po podłodze... hm... bawiłaś się kiedyś z kociakiem? To aranżujesz to bardzo podobnie. Jeśli Twój piesek jest Naprawdę Dobrym Psem Z Popędami - to wbije się w piłkę jak szalony - i dobrze. Pociągacie sobie tę piłkę (delikatnie - to przecież Chomiczek jedynie :lol: ), trochę Ty go ciągniesz, trochę on Ciebie na tym sznureczku prowadzi... a jak chcesz odebrać piłkę, to albo: 1. Wyjmujesz z kieszeni drugą, identyczną piłkę - zwracasz na nią uwagę psa, odpuszczając sznureczek od tej ktorą trzyma (obiekt ktory nie stawia oporu, jest nieruchomy i martwy już wcale nie jest taki ciekawy) - i ciągasz ją po podłodze, machasz nią - ta pilka powinna po chwili stać się celem polowania pieska albo 2. Starasz się nie szarpać piłeczki z uwieszonym pieskiem, za to demonstracyjnie wyciągasz z kieszeni wspaniały, śmierdzący serek i... wymieniasz się na niego. "Wstrzymać się z nauką?" Nie - ale już choćby bawiąc się z nim w grę z dwoma piłkami, odwalasz kawał porządnej roboty szkoleniowej. Na tym etapie uczycie się przez zabawę jedynie. "Jak dać mu do zrozumienia, że cos robi zle? (bo przecież na wszystko pozwalać nie mozna...)" NIekoniecznie krzycząc na niego.:razz: Jest takie przysłowie "kota można obrać ze skóry na wiele sposobów - także i w taki, że kot nawet nie zauważy, że już nie ma futra" ;) Trochę więcej o tym w topikach o obgryzaniu, do ktorych linki masz powyżej. "Radzono mi zebym była stanowcza i trzymała dyscyplinę, zeby zrozumiał kogo ma się słuchac. Ile ma to wspolnego z prawdą?" Prawdziwy przewodnik staje się takim na mocy swojego autorytetu - ale malo ludzi ma aż tak mocne osobowości. :lol: Natomiast tak naprawdę więź z psem, jego posłuszeństwo i to jedyne w swoim rodzaju zaufanie jakie można osiągnąć buduje się tak nie przez surowość i pokazywanie, kto rządzi - tylko przez codzienną pracę, i to tak ustawioną, żeby obu stronom sprawiało to dużo zadowolenia. Żelazna konsekwencja - tak, ale i takie ustawienie spraw, żeby pies jak najczęściej sam wybierał, co mu sięnajbardziej opłaca w życiu (to znaczy - to jemu się tak ma wydawać, biednej zmanipulowanej istotce). Żeby było jasne - absolutnie nie potępiam przemocy wobec psów :evil_lol: (nie wierzę w 100% "pozytywne" metody - bo coś takiego nie istnieje) - tylko uwazam że, po pierwsze, dla psa znacznie gorsza niż fizyczna jest przemoc psychiczna ktorą wielu właścicieli nieświadomie stosuje - i że na pewno nie warto jest od niej zaczynać przy tak małym szczeniaku. :lol:
-
Roenna, akurat zajmuję się małymi (miniaturowymi) psami, i powiem Ci, że Twój problem jest dośc typowy - a jego przyczyna leży w Tobie, a nie w psie... ;) Widzisz, boję się, że zanadto przejęłaś się rolą WYCHOWAWCY bardzo młodego przecież psiaka - i na dodatek tak maleńkiej rasy - na tyle, że zapominasz, że na tym etapie masz z nim po prostu BYĆ. Nie chodzi mi o "bycie" dosłowne - bo wiem, że spędzacie razem dużo czasu, co wyraźnie piszesz. Wydaje mi się że piesek nauczył się że nie można mieć do Ciebie zaufania. Gdzieś zaginął spontaniczny, ciepły, niestresujący kontakt. :-( Powiedz - w jaki sposób oduczasz szczeniaczka podgryzania? W jaki sposób w ogóle go uczysz? Jak to wygląda? I jak wyglądają Wasze pieszczoty? Pamiętaj: szczeniaki ras miniaturowych mają potężny problem z kontaktem z ludźmi. Bo są tak maleńkie i slodkie, że prowokują porywanie na ręce, miętoszenie, przytulanie. I w to łapanie na ręce wklada się na tyle mało siły, że się nawet nie zauważa, jak wielki bunt budzi to w psiaku. Szczeniak labradora porwany znienacka na ręce wierci się, buntuje, gryzie i wyrywa się - i to ludzie zauważają, intuicyjnie odgadują "o rany, on tego nie lubi". U miniatur reakcjąna stres jest najczęściej zamarcie i wycofanie się "w głąb siebie" - a to już jest niezauważalne dla przeciętnego właściciela. :shake: Rodzi się spirala niekorzystnych skojarzeń - i szczeniak autentycznie zaczyna nienawidzić brania na ręce, bliskiego kontaktu z człowiekiem itd. Musisz zmobilizować się do maksymalnej delikatnosci; nie wymuszaj tych kontaktów, zawsze uciekaj, nigdy nie goń - prowokuj raczej żeby piesek sam podejmowal próby zbliżenia się do Ciebie. Jeśli już musisz go wziąć na ręce, ustal JEDNO niezmienne hasło które go o tym uprzedzi (ja mam słowo "hops!" wypowiadane spokojnym, cichym, pogodnym tonem - i po paru tygodniach psiaki wręcz zaczynają ustawiać się grzbietem do mnie, żeby latwiej je było podnieść z ziemi). Używaj całej masy maleńkich, bardzo atrakcyjnych smakołyków (NIE granulek suchej karmy, niech to będzie coś przepysznego i "odświętnego"). Zawsze podkarmiaj psiaka kiedy zdecyduje się zbliżyć do Ciebie - to nie łapówka, to znak, jak bardzo fajnie jest być w pobliżu Ciebie. Kiedy psa wołasz, kucaj (ustawiając się bokiem do niego) lub wręcz kładź się. Czemu piesek lgnie do rodziców? Ano - bo oni, choć zupelnie nie psiarze, jakoś podświadomie powodują mniej dyskomfortu w kontaktach z psiakiem, niż Ty... :razz:
-
[COLOR=black] [/COLOR] [COLOR=black] [/COLOR] [COLOR=black]Aya, jakiś czas temu ktoś na Dogomanii zapytał, jak to jest z tymi... psami pijaków.[/COLOR] [COLOR=black]Sądzę że każdy z nas widuje czasem stojąca pod monopolowym grupkę podpitych panów z towarzyszącym im psem. [/COLOR] [COLOR=black]No więc forumowicz dziwił się, że taki pies (najczęściej jest to pisz-pan-wilczur :cool3: ) nie jest wychowywany, szkolony, nagradzany... jego pan, pożal się Boże, jak już się do niego zwraca, to najczęściej wrzeszczy (CHOOOOĆĆĆĆ TUUUU!!!), a... tymczasem pies trzyma się wlaściciela jak cień, przez ulicę samowolnie nie przejdzie, grzeczny jak aniołek.[/COLOR] [COLOR=black] [/COLOR] [COLOR=black]No i fakt. Tak jest.[/COLOR] [COLOR=black] [/COLOR] [COLOR=black]Inna rzecz - że taki pies najczęściej nie chodzi, raczej się czołga. Do pana podchodzi na ugiętych łapach, przymilnie merdając ogonem, ze stulonymi uszami.[/COLOR] [COLOR=black] [/COLOR] [COLOR=black]Jego życie polega na ustawicznym okazywaniu uległości.[/COLOR] [COLOR=black] [/COLOR] [COLOR=black]Otóz możesz spowodować, że pies będzie - nazwijmy to - "grzeczny", bezustannie i bardzo silnie odwołując się do hierarchiczności, dominując go przy każdej okazji.[/COLOR] [COLOR=black] [/COLOR] [COLOR=black]Pytanie: czy tego chcesz dla swojego pieska? Czy takiego obrazu Waszych kontaktow pragniesz?:-( [/COLOR] [COLOR=black] [/COLOR] [COLOR=black]Twój Tata podświadomie odwołuje się do podobnych relacji - tak, częściej zdarza się to panom, tzw. głowom rodziny - choć oczywiście nie w takim natężeniu, jak dzieje się to w opisywanym skrajnym :p przypadku panów, hmmm, trunkowych i ich psów. ;) [/COLOR] [COLOR=black] [/COLOR] Przy okazji pozwolę sobie powiedzieć, że znacznie rzadziej aż taki efekt udaje się osiągnąć paniom domu... a już najrzadziej nieletniej młodzieży czy wręcz dzieciom. Psy doskonale wyczuwają wzajemne relacje domowników. I wiedzą, kto jest w domu eeee... „osobą trzymającą władzę”, że tak powiem. Zastanów się, czy akurat w opisywanych sytuacjach MUSISZ używać głosu, mówić psu, że coś jest „fe” czy „nie”. Uważam że każdy pies musi znać słowo „fe” czy „nie”, ale ma to zastosowanie w kompletnie innych sytuacjach i NIGDY nie powinno być używane podczas kontaktu bezpośredniego z psem. No więc śmiem twierdzić, że wcale nie musisz mówić swojemu psu, że podgryzanie jest „nie!” – możesz tak chytrze postępować, żeby szczeniak sam się nauczył, przekonał, że zbyt mocne zaciskanie zębów jest niemiłe i niekorzystne – i żeby tej nauki w ogóle nie kojarzył z Tobą. Metoda naciskania fafelka albo – w innych sytuacjach – wymiany obiektów do gryzienia – skutkuje. Potrzebna jest do niej jedynie prosta przyprawa – cierpliwość. No ale jej nie powinno zabraknąć, to przecież Twój kochany, mały piesek – i na pewno chcesz dla niego jak najlepiej. Prawda jest taka, że musisz zmienić swój sposób myślenia. Trudne, ale się da. Powodzenia!
-
Owczarnia, to nie patologia, to NORMA (niestety). W miarę postępu cywilizacji coś się z nami dzieje prze-strasznego (moim zdaniem :-o ) - nie masz pojęcia, co ludzie uważają za problem - i co koniecznie chcą "wyeliminować" z psich zachowań. Okolicznością łagodzącą może być fakt że ktoś ma pierwszego psa w życiu... ale czasem ktoś przyznaje się do posiadania psa lub psow (np. "dawniej", "w dzieciństwie" itd) - chyba ludziska nie pamiętają wieku szczenięcego i/lub nastoletniego u psów, czy jak... :razz: Rozpacz jest, kiedy np. dwumiesięczny szczeniak ... uwaga.. sika w domu. Albo obgryza. Albo biega. Albo się bawi. Albo szczeka. I tak dalej, i tak dalej. A już do moich ukochanych wypowiedzi należą takie od ludzi ktorzy "co nieco" poczytali i wiedzą, są przekonani, że mają... .... potwornego siedmiotygodniowego DOMINANTA. :lol: Ktorego chyba się trzeba pozbyć bo jak urośnie, to ich pozagryza, zamorduje ich dzieci, a babcię staruszkę rozwłóczy po mieszkaniu w postaci krwawych szczątków. :lol: :lol: :evil_lol: To trochę jak z przesadnym zachowywaniem czystości w domu - od czego ludzkość zapada na wściekłe, nie dające się złagodzić, alergie. Im więcej chloru i "zabijaczy zarazków" tym lepiej...??! Część ludzi w to święcie wierzy. No i chcemy niby mieć te psiaki, ale jak je już mamy, to się okazuje, że one jakieś takie są - nie do wytrzymania! A moglo być tak pięknie - gdyby były z plastiku. ;)
-
Nie bardzo chcę wchodzić w rozmowy pozamerytoryczne ;) ale jednak odpowiem - jestem na wielu forach, owszem, w części tych starszych zdarza się iż mod uprzejmie odsyła nowo przybyłą osobę do spisu tematów z danej dziedziny - często też dzieli się temat jeśli dyskusja dziwnie "zwekslowuje" gdzieś w bok :lol: . Natomiast moim zdaniem nie należy od razu być dla takiej osoby... niemiłym. :razz: Zobacz, Aya ma na swoim koncie raptem kilka postów, to zupelny nowicjusz tutaj. BTW czasem może warto pociągnąć nowy temat o zjawisku już wielokroć opisywanym i wałkowanym - zamiast odsyłać ludzi na topiki długości stu stron gdzie dominują wpisy typu "mój Ciaptuś też tak robi" itd. - a często tak bywa. :lol:
-
Aya, postaram się złagodzić niezbyt miłe przyjęcie na yorkowym forum jakiego właśnie doznałaś. :shake: Piszesz: "Wiec tak od paru dni cos z moja mala dzieje sie zlego" NIc złego się nie dzieje. Twoja suczka ma trzy miesiące, to kompletny dzieciak, ktory szaleje, bawi się i... próbuje ząbków na wszelkich obiektach (także żywych). ;) Byłoby niepokojące gdyby tego NIE robiła. "Zaczyna bardzo czesto na mnie szczekac w sytuacjach kiedy chce ja czesac opiera sie na przednich lapkach i szczeka jak opetana przy tym czasami ugryzie leciutko,czasami nie patrzy czy w nos czy w reke, mowie jej fe ,nie wolno a ta dalej swoje.To samo jak zaczyna sie bawic ,zaczyna mnie gryzc na poczatku delikatnie ale czasami sie nie katroluje i gryzie naprawde mocno, mowie nie wolno to szczeka i znow atakuje moja reke." Widzisz, skoro pies reaguje tak na Twoje proby karcenia, to znaczy, że możesz je sobie pod tramwaj podlożyć (kolokwialnie mówiac:evil_lol: ). Pytanie - po co od razu karcić i to w taki sposób, że pies odczuwa agresję właściciela? Ano - odpowiedzą właściciele psow - przecież nie wolno pozwolić żeby psisko odgryzało mi palce i szalało! No nie wolno - ale można tak zrobić, żeby piesek nauczył się manier, nie kojarząc jednak z Twoją osobą żadnych przykrości. Kiedy szczenię wbija w Twój palec szpileczkowate ząbki, zaciskając coraz mocniej - nie drzyj się, nie piszcz, nie dawaj jej odczuć że wpadasz w panikę.... Spróbuj przysisnąć jej własny fafelek do ząbka - dokładnie tym palcem, ktory szczeniak mamla w gębie. Przy tym cały czas przemawiasz do niej tak, jak zwykle, nie zmieniając tonu - kontynuujesz zabawę, ale piesek sam się uczy, że zbytnie zaciskanie zębów na człowieku jakoś tak... boli... czy coś... To, że pies walczy podczas prob czesania czy unieruchomienia go, też jest dośc naturalne. Postaraj się zacząc od bardzo krotkich sesji czesania, za dwie sekundy w czasie ktorych szczeniak wytrzymuje (np. jedno pociągnięcie grzebieniem po sierści) dostaje coś pysznego, na przykład kawałeczek żółtego sera. Mały kawaleczek, taki ktory się niemal od razu połyka. Na drugi dzień spróbuj czterech sekund czesania - po dwóch sekundach nagródka, potem znów grzebień jedzie po piesku i - kolejna nagródka. Nie wymagaj od trzymiesięcznego szczenięcia żeby spokojnie poddawało się procesowi czesania całego ciała jak dorosły pies! NIezła metodą na gryzonia jest też zmiana obiektu gryzienia - dobrze jest mieć na podorędziu fajny gryzak ze sznurka, ktory psu podsuwasz do grzyzienia, kiedy widzisz, że wchodzi w fazę "morderstw i pożarów". :lol: Dobrze jest też nie doprowadzać psiaka w zabawie do stanu totalnego rozszalenia - bo potem siłą rzeczy trzeba go pacyfikować, po co? Najważniejsze to dzialać rozumem, a nie przemocą - tak, żeby pies miał do Ciebie zaufanie w każdej sytuacji. Wielkim błędem właścicieli psow (zwłaszcza ras miniaturowych) są bezustanne proby ustawiania ich siłą czy krzykiem - przy małym psie ta siła wydaje się taka nieznaczna, głos też podnosimy "tylko trochę" - a jednak uczymy i siebie, i psa zupełnie niekorzystnych kontaktów wzajemnych.