-
Posts
3222 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
2
Everything posted by Berek
-
Kochani yorkowicze, czytam ten topik, czytam i tak mi się robi: :-( :-( :shake: Już się tłumaczę. Generalnie sam topik wazny i potrzebny. Yorki - i w ogóle wszystkie małe pieski - strasznie prowokują ludzi do brania na ręce, wabienia, ciumkania i tak dalej. No i jest to niebezpieczne.... piesek może kiedyś trafić na złodzieja który po prostu capnie go na ręce i ucieknie :placz: - albo po prostu wypadnie komuś z rąk i połamie kości. :-( Z drugiej strony, sam fakt że pies lgnie do nawołujących ludzi świadczy raczej pozytywnie o jego charakterze. ;) Obszczekiwanie ludzi, cofanie sie - to są świadectwa strachu, lękliwości, niepewności charakteru (tzw. ostrość pozorna). Mnie nie martwi cały ten topik, tylko to, co się powtarza w kolejnych wypowiedziach. Otóż wszyscy zastanawiają się jak psu ZABRONIĆ zwracania uwagi na ludzi. Jak spowodować żeby ludzie, przechodnie, źle mu się kojarzyli, żeby przestał do nich podbiegać itd. A ja na to mówię, że wszyscy, ale to wszyscy zabieracie się do sprawy od złej strony. To Ty, kochany przewodniku-właścicielu yorka masz być dla niego tak atrakcyjny, że bez problemu odwracasz jego uwagę od niuniającego przechodnia. Nie okrzyki "fe, zostaw, przestań, chodź tu" są kluczem do rozwiazania sprawy. NIe odciąganie go na smyczy. Ktoś nawołuje naszego psa? A my zaczynamy wtedy piszczeć przeraźliwie, odbiegamy, rzucamy się z kwikiem na ziemię. Machamy psu wielkim apetycznym podśmierdującym żółtym serkiem. Chwalimy go za sam fakt spojrzenia na nas. Umacniamy w nim decyzję - wybór pomiędzy nami a atrakcyjnym OBCYM - pokazujemy mu, że stu pipczących przechodniów i tak nie przebije jednego, wesołego, rozrywkowego, ruchliwego pana. Zazwyczaj ludziom łatwiej jest dać się ponieść emocjom i skarcić psa przy obcych niż zachowywać się bardzo ekscentrycznie, ale w dobrym, pogodnym kontekście. No jakże tak biegać, piszczeć, ganiać jak wariat, co sobie przechodnie o mnie pomyślą! :cool3: A niech myślą, co chcą. Nam zalezy na nauczeniu czegoś naszego pieska - i tylko to się liczy. Nie miny przechodniów ktorych pewnie już nigdy w życiu nie spotkamy. :mad: Jak strasznie trudno jest pokazać naszym psom że naprawdę dobrze jest być z nami: tu i teraz, w każdych warunkach, w każdej sytuacji. Jak łatwo robić marsową minę i ciągnąć go na siłę. Nie rób tak, nie wolno, to jest be, znowu jesteś niegrzeczny... :oops:
-
"[FONT=Arial]Poza tym oglądając zawody ja nie widziałam po psach aby rzeczywiście wiedziały o co chodzi."[/FONT] [FONT=Arial][/FONT] [FONT=Arial]Jakie widziałaś zawody - i gdzie?[/FONT] [FONT=Arial]To dośc istotne, wbrew pozorom...[/FONT] [FONT=Arial][/FONT] [FONT=Arial]BTW opis Twojej suni wyraźnie wskazuje na dość zaawansowaną kennelozę - pies który w dzieciństwie/mlodości nie mógł zaspakajać [potrzeb emocjonalnych w sposób wlaściwy dla gatunku, w późniejszym wieku, zwłaszcza gdy zmieni środowisko, zachowuje się w ten (fobiczny) sposób.[/FONT] [FONT=Arial]Intensywne "wklejanie się" we właściciela, przytulanie się - takie namolne, narastające, nad którym psiak w sumie nie panuje, im bardziej go pieścimy tym bardziej się do nas wlepia (przy czym wbrew pozorom czuje się coraz gorzej, to go NIE uspokaja ani NIE sprawia mu przyjemności) - to dość charakterystyczne objawy. [/FONT] :-( [FONT=Arial]Kenneloza nie jest "uleczalna" ale można łagodzić jej objawy. Żeby było śmieszniej, m.in. dając psu sporo do roboty - tzn. interesując GO (niekoniecznie siebie - można w sumie tylko pośrednio) ... pewnymi zadaniami . [/FONT] [FONT=Arial][/FONT] [FONT=Arial]Niestety, to zawsze będą zadania z pogranicza sportu (praca węchowa - nie dośc że policja i inne bleeee służby to jeszcze sportowe egzaminy tropienia, albo organizacje search and rescue - słowem, wszystko, co "się kojarzy"; posłuszeństwo - nie ma o czym gadać, pewne odmiany aktywności fizycznej jak flyball czy agility - tyż fatalnie) - no i stukamy w ścianę bowiem wszystko co pomaga takim psom jest dla Ciebie nie do przyjęcia. ;) [/FONT] [FONT=Arial][/FONT] [FONT=Arial]Słowem - faktycznie w imię własnych zasad można psu nieźle szkodzić. [/FONT] :cool3:
-
"Nie twierdze rowniez ze szkolenie bez karcenia to szkolenie bezstresowe:shake: poprostu mozna problemy rozwiazac w sposob bardziej przemyslany" Bardzo przepraszam za wycieczki osobiste, ale niedawno w topiku "Cavano Dream Team" czytałam wstrzasającą historię Toski ktora nie dość, że ucieka z posesji, to raz została wręcz "porwana" do obcego samochodu (i chwała Bogu że to się wszystko dobrze skończyło - bo już ciarki mnie z przerażenia przechodziły :-( ). Betty, nie sądzisz że jużczas: a) troszkę zweryfikować wiarę w różne teorie b) popracować nad Toscą z naprawdę dobrym szkoleniowcem ...? ;)
-
"Mnie jednak bardziej interesuje to, czy rzeczywiscie sportowe psy nie wykazuja pewnych objawow pobudliwosci, bo jestem bardzo ciekawa czy to ma jakis zwiazek. " Po pierwsze, czy pisząc o "pobudliwości" nie masz przypadkiem na myśli psa obdarzonego jakim-takim temperamentem? Wiesz, nie tak dawno zetknęłam się z opowieścią amerykańskiego szkoleniowca o niesłychanie nadpobudliwym i trudnym retriewerze. Co takiego robił pies że aż właściciele zastanawiali się czy się go nie pozbyć, bowiem "nie daje się z nim wytrzymać"? Otóż podkradał buty gości i zanosił je na swoje legowisko. Nie, nie gryzł ich - tylko tam znosił. :lol: :lol: Obyśmy nigdy nie stali się społeczeństwem w ktorym priorytetem jest hodowla psów-owiec, psów-plastików - nieaportujących, pozbawionych popędów... a przez to faktycznie "nieklopotliwych" ino że poza postawieniem w ogródku a'la śliczna reklama ze szczerzącą zęby amerykańską rodzinką niewiele więcej można z nimi zrobić. :razz: Zakłądam jednak że chodzi ci o "pobudliwość" w znaczeniu.... czysto pickwickowskim (piesek ruchliwy, z temperamentem, trudno zniszczalny :lol: ). Następnym pytaniem jakie należy zadać jest: czy to praca z psem czyni go takim, czy też nie jest aby tak, ze osoby bawiące się w sport po prsotu takie psy na treningi zabierają - najczęściej takich psów wręcz w hodowlach szukając... :oops: Owszem, są szkoleniowcy... a możę "szkoleniowcy" których gównym celem jest wyciszanie psów. Ani efekty ich działalności nie dają się miło oglądać, ani psy nie wyglądają na zbytnio zrelaksowane i zadowolone.:eviltong:
-
Ma-ja, pani Turid jest przedstawicielką hmmm jakby to Ci rzec obrazowo... specyficznej "szkoły" - nie ośmielę się napisać, że szkoleniowców, i nie ośmielę się napisać, że behawiorystów.... no, w każdym razie osób ktore na tyle sobie nie radzą z pracą z psem choć trochę pobudzonym, ze starają sięwręcz dopasowywać teorie do tego faktu - tzn. tłumaczyć zasłuchanym kursantom, DLACZEGO mianowicie praca w pobudzeniu jest beeee... :lol: :evil_lol: To tak na ucho... :cool3:
-
" jest to moja ostatnia wypowiedź w tym temacie, jeszcze nie spotkałam osoby tak uparcie, bez wględu na przytaczane dowody, trzymajacą się swoich uprzedzeń." A ja coraz bardziej podejrzewam że mamy do czynienia z tzw. Trollem (osoba pisząca prowokujące posty "dla śmiechu" - taki typ co to na forum wędkarskim udaje ekologa-miłosnika rybek i wymyśla wędkarzom od morderców, przy czym tak naprawdę los rybek ma głeboko w nosie i jedyne, co ją bawi - to liczne i namiętne reakcje na swoje posty :cool3: ).
-
Boniko, Twój problem to traktowanie psów jak ludzi. A ponieważ sama czujesz, że coś w tym podejściu jednak "nie halo" - to szybciutko pojawiają się porównania do uposledzonych, dzieci itd. :cool3: Nie tędy droga - no ale skoro jesteś tak zadowolona z siebie, to cóż.:-( Byłoby jednak miło gdybyś czytała wypowiedzi rozmówców i ustosunkowała się do argumentów w nich padających. Bowiem jak na razie wychodzi na to że wszystkie psie sporty są beeee..., poniewaz Ty nie lubisz rywalizacji w żadnej formie. :lol: :evil_lol: Hm. To trochę za mało jak na rzeczowe argumenty "przeciw" (osobiste problemy tudzież rozmaite fobie pozostawmy na boku:razz: ). Zafascynowało mnie też sformułowanie "przesadne szkolenie". Zastanawiam się o co Ci mogło chodzić. Bo ja wiem, co mi się z tym stwierdzeniem kojarzy - ale stawiam rower przeciwko starym kaloszom że zupełnie o co innego chodzi Tobie. :cool3:
-
Saba - spokojnie, niech sobie zostanie jak jest. :lol:
-
Saba, zamiast kopiować posty może lepiej zaprosić Bonikę na ten topik? Bo to trochę bez sensu, przenosić trzy czwarte tamtego tematu w formie cytatów. :lol: BTW nie bardzo rozumiem, czemu nie wpisujesz KOGO cytujesz. Powyższa wypowiedź (nota bene skopiowana bez mojej zgody - ale o to mniejsza) jest moja - i chyba widzisz, że wypada to trochę nielogicznie, bowiem zgaduje, że cytujesz tutaj posty przeciwników psich sportów (a ja do takich bynajmniej nie należę, co chyba widać :lol: .
-
Zdarzyło mi się szkolić psa rasy, określmy to ogólnie, myśliwskiej, ktorego własciciele zglosili się do mnie z problemem: "ucieka na spacerach". No cóż, sunia przemiła i z tych bardzo uległych, państwo z dokładnie takim, jak Boniki, podejściem: pies ma mieć dobrze, fajnie i naturalnie, hasa po lesie i jest mu miło... Tylko był pewien kłopot - i to nie związany z ucieczkami ( BTW - czego chcieli od myśliwskiego psa od ktorego na spacerze niewiele wymagali, za to pozwalali mu bobrowac w krzakach aż miło???). Otóz suńka owszem, lubiła właścicieli - bo nie byli z gatunku "toksycznych", przeciwnie, sympatyczni i kochajacy. Ale też - przepraszam za wyrazenie - rzygała z nudow na ich widok. To nie do wiary, jak bardzo można psa kochać - i jednocześnie nie probować być "z nim", tylko "obok" niego. NIby do niej gadali, niby probowali jej rzucać patyki - ale tak naprawdę to przez brak jakichkolwiek prób rozwinięcia jej - że tak powiem -"intelektualnego" kompletnie przerypali swoje stosunki z tym psem. Zrobiliśmy psu test na sladach i okazało się, że suńka jest świetnym, samorodnym, wielkim talentem. Ba, okazało się że jak się jej to pokazało, to nagle wcale nie miała ochoty na ucieczki, olewanie przewodnika itd - cała rozmerdana, skupiona na czlowieku, podekscytowana. Rany - myśle - no to mamy super sprawę, nareszcie szansa na poprawę układu w domu... :lol: I co? Skończyło się na dwóch sladach, bo państwo absolutnie odmówili wszelkiej aktywności z psem. I na dodatek obrazili się kiedy uslyszeli, że są dla psa nudni. Generalne stwierdzenie było, cytuję: "naprawdę mamy co innego do roboty niż jakieś wydziwianie nad psem, lepiej żeby on tak sobie z nami żył NATURALNIE, a nie żeby go wdrażać w jakieś tam tropienie". :shake: :mad: Ba. Psa naprawde dalo się nauczyć wracania na wołanie - ale do tej pory czuję żal na myśl, że te kontakty z suką pozostają na "półobrotach" - i że marnuje się taki fajny pies... :-( Dlatego zastanawiam się, na ile nawoływanie do "nie męczenia" psów jest podszyte, tak naprawdę, lenistwem (delikatniej: brakiem chęci do pracy PANA, nie PSA :cool3: ). Łatwiej wyleźć przez furteczkę i od niechcenia porzucać psu patyki (albo i nie) niż zmobilizowac się do planowej pracy. Na dodatek czasem okazuje się że to MY szwankujemy, my nie jesteśmy tacy znowu świetni... :razz: . No i czasu to zajmuje więcej. W przypadku Boniki to chyba polega bardziej na fakcie, że nie wie ona, jak wyglądają obecnie treningi z psami, na czym polega motywacyjne szkolenie itd. Woli wierzyć że oto - na przykład - biedne pieski sa glodzone na parę dni przed treningami... albo że są "manipulowane" (cokolwiek to znaczy) - i to rozgrzesza ją nawet z prób poznania, o co w tym wszytkim NAPRAWDĘ chodzi. Jeszcze jedna sprawa: nie każdy ma fajną możliwość codziennego spaceru w lesie. BTW ciekawe, jak długo będziemy mieli możliwości takich leśnych łazęg - już teraz są one WBREW PRAWU (niestety...) bowiem prawo mówi wyraźnie - w lesie pies na smyczy. :angryy: Podejrzewam że zacznie się zacieśniać krąg restrykcji wokół nas, biednych włascicieli. W miastach już to się dzieje - ale i poza aglomeracjami miejskimi coraz więcej jest, po pierwsze, tabliczek "teren prywatny - wstęp wzbroniony", po drugie, myśliwych palących się żeby zastrzelić luzem biegającego psa, po trzecie, gorliwie pilnujących przestrzegania prawa leśniczych i strażników leśnych. :-( Więc jak psa wyszaleć, dać możliwość wybiegania się (czy ogólniej - zmęczenia) - jeśli nie można bawić się w jakąkolwiek dyscyplinę psiego sportu? :roll: Rozumiem, że jeśli ktoś mieszka w mieście, to po prostu nie powinien mieć psa. Lub przeprowadzić się na wieś żeby jak imć M. Rej, zgodnie z naturą i ze słonkiem kurom pierze drzeć... :cool3: Do licha, a jeśli nie mam takich możliwości??? :diabloti: A mimo to bardzo pragnę mieć psa - i kontakt z nim - i postanawiam mu zapewnić jak najlepsze warunki życia i rozwju?
-
Ha, a zobaczcie co się dzieje na Mistrzostwach Świata belgów... Jedzie - ni stąd, ni zowąd - pięcioro naszych zawodników. NIkt nie wie z jakiego klucza wybrani.... no a zdaje się tylko dwa psy z tej reprezentacji w ogóle mają IPO3. :lol: :evil_lol: I co? No i fajnie jest... :angryy:
-
Wizytówka miłosnika buldoga angielskiego - zgroza!!!
Berek replied to akucha's topic in Buldog angielski
"Nigdzie nie bylo na stronie napisane , że te zdjęcia są zastrzeżone i autoryzowane." Bardzo gorąco polecam topik następujący: [URL="http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=22942"]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=22942[/URL] w dziale "prawo". Ten topik powinien wszystko wyjaśnić, wszelkie wątpliwości. ;) Zdjęcie nie musi być podpisane z copyrightem, zeby nie wolno go było kopiowac i zamieszczać gdzie indziej, niż na macierzystej stronie. Sorry za off topic ale... staram się nieść oświaty kaganiec (no, może kaganek :lol: ). -
Cóz, parę ładnych lat temu Adrian Zając wystepował na zawodach posluszeństwa z dobermanką. To nie był łatwy pies - a chłopak miał naprawdę bardzo dobre podejście do zwierzątka. I pokazywał coś fajnego. :lol: Dobrze zrobiona suka, efektowna para. BTW wtedy przewodnik występował w barwach Gostaru, więc...
-
[URL="http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=22942"]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=22942[/URL] Gorąco polecam ten topik. On chyba wszystko wyjasnia... ;)
-
"Co zrobić? - ano zdecydowanie ograniczyc rozród psów, również w hodowlach rodowodowych, bo nie istnieje na tyle duże zapotrzebowanie na psy, aby wszystkie znalazły swoje miejsce na ziemi; a fakt, że schroniska sa przepełnione, nie zanczy ani, że należy psy zabijać ( no bo uśpienie jest chyba formą zabicia, nie??), ani że należy wydawać tylko albo (w nieco "delikatniejszej" formie to samo) przede wszystkim psy młode i "nieskrzywione" warunkami ekstremalnymi (a jako jedyny niepodważalny argument nasz "wyspecjalizowany autorytet" forumowy podaje praktyki francuskie, szwedzkie czy kanadyjskie - w sposób całkowicie bezmyślny); żadne zwierzę nie jest rzeczą i ma prawo do życia," Taaa, taaa... Słowem - ograniczenie rozmnażania psów (" w ogóle" a nie tylko mieszańców i tzw. psów bezpapierowych) uzdrowi nam sytuację w przyszłości. Tak za jakieś dwadzieścia lat. A teraz mamy, co mamy: stłoczone i dopychane w kojcach kolanami psy w schroniskach, psy zagryzające się, zdychające z powodu chorób i urazów, wreszcie: dogorywające z głodu bowiem siedzą na przykład w boksie z psem silniejszym ktory ich do żarcia nie dopuszcza. :angryy: :angryy: :angryy: To jaka jest rada na dziś? Może akcja p.t. wyprowadzamy te psy ze schroniska i wręczamy smyczki ludziom z łapanki - ot, dziś na ulicy Mickiewicza, jutro na Słowackiego :lol: - bo wszak zakładamy że nie mamy do czynienia z idiotami itd, same odpowiedzialne i rozsądne ludzie po tychże ulicach łażą toteż w sumie tylko na dobre im wyjdzie jak się im każe psią bidą ze schroniska zaopiekować. Broń Boże nie usypiac, natura to humanitarnie wszystko załatwia, jak licho :angryy: a przy tym my rączek nie brudzimy i jesteśmy tacy dobrzy że zachwyt bierze. Wystarczy tylko co rano zwłoki z kojców pozabierać i git. :evil_lol: To mnie rozczula, jak te wypowiedzi miłośników zwierzątek ktorzy na pytanie rwącego włosy z głowy kierownika schroniska przeznaczonego na 50 psów ktory ma ich tam raptem, bagatelka, 400: "co ja mam robić, nie dajemy rady!!??" odpowiadają głęboko humanitarnie: "nooo, sterylizacja, kastracja, i uświadamianie spoleczeństwa". :lol: :lol:
-
O, definicja jest dość pojemna. W tym przypadku chodzi o pieska ktory wykazuje - na przykład - agresję. :lol: Pani Starkiewiczowa jest naprawdę rozsądnym człowiekiem, sądzę, że wobec tego zatrudnia pracowników ktorzy jej odpowiadają i znają się na rzeczy. Psy z Gostaru parę lat temu prezentowały się naprawdę świetnie na zawodach posłuszeństwa - wiem, że to tylko wycinek pracy klubu czy szkoły, ale jeśli ktoś umie tak robić sport, to znaczy, że i "cywilistów" będzie potrafił - na przyklad - fajnie zmotywować. Widać że przewodnicy wiedzieli, o co biega. ;) Znam również kilka osób ktore sobie ten ośrodek bardzo chwalą, i to osób z psami dość problemowymi ktore udało się wyprowadzić na prostą dzieki fachowej pomocy stamtąd.
-
Gostar, Gostar, Gostar. Zwłaszcza jeśli jest problem z psiakiem ktory lubi pokowboić. ;)
-
Ubranka,gumeczki,kokardki,spineczki-czyli Yorkowa rewia mody
Berek replied to nikusia's topic in Yorkshire terrier
Hm, słowo "negować" niezbyt mi tu pasuje ;) , ale ja z kolei stwierdzam że BARDZO źle myślę o ludziach wtłaczających na swoje psy czapeczki, kapelusiki, slubne suknie i fraczki :angryy: ponieważ, generalnie rzecz biorąc, nie znoszę jak ktoś sięznęca nad zwierzętami. I "tolerancja" nie ma tu nic do rzeczy... :lol: (tak jak nie toleruję chuliganów, brutali, piratow drogowych itd ;) ). -
"Że jest mniejsze ryzyko zapalenia uszu to prawda, wiszące ucho jest bardziej podatne niż stojące" Hm. Skąd w takim razie w czołówce ras najczęściej cierpiących na zapalenia uszu wzięły się... owczarki niemieckie? ;) :lol:
-
Ubranka,gumeczki,kokardki,spineczki-czyli Yorkowa rewia mody
Berek replied to nikusia's topic in Yorkshire terrier
"Ja nie wiem jak inni ze swoimi psami ale ja poprostu uwielbiam kiedy moja Suzanka ma kiteczkę ze spineczka i swoje czerwone ubranko na sobie bo wyglada uroczo i słodziutko, zreszta wszystkie yorczki "wystrojone" sa poprostu ŚLICZNE!!!" Hm. Gdyby rzecz była tylko o gustach, to pewnie, że trzeba machnąć ręką - de gustibus... itd. Gorzej, że niestety najczęściej jest pewne sprzężenie pomiędzy "upupianiem" yorków (i w ogóle: malych ras) i nie traktowaniem ich jak psów - co powoduje iż piesek nie czuje się bynajmniej fajnie w życiu... :razz: Przy mrozie czy deszczu O.K., rozumiem że ubierać wręcz trzeba.... Gorzej jak jest to dopiero początek lawiny ktora owocuje takimi aberracjami jak np. York Day w pewnym warszawskim centrum handlowym. :mad: No, co do upinania włosów na głowie, to robić to wręcz trzeba (zawsze, jeśli kogoś o mdłości przyprawia różowa kokarda, można użyć zgrzebnej czarnej frotki ;) ). I znów - gorzej jak ten obyczaj przeistacza się szybko w zakładanie nieszczęsnemu psu kapelusika. :roll: I tak dalej, i tak dalej.. :lol: -
"POst Berka uswiadomil mi, ze nigdy nie bede zwiewnym motylem = nie sprawie, ze Kenia mnie polubi = nie powinnam kupowac sobie BC, kotre sa delikatnymi psami.." Oj, Pati... kurcze, jak to się czlowiek moze pomylić. To co masz, to jest przerośnięty, świeżo po linieniu, w nietypowmym kolorze... do bólu wrażliwy i delikatny szeltaczuś? :lol: :lol: :lol: Skad ten pomysł żeby sheltie nazwać tak jakoś... z afrykańska...? ;) Jesli chodzi o opisywanego tu szeltaczka Oli, to przypomina mi się taka fraszka: "Gdyby pies mógł przemówić ludzkim głosem, rzekłby: kochaj mnie, dziewczę, lecz MNIEJ MOCNO, proszę...!" (w oryginale to było o kocie :lol: ).
-
Olu, "podejrzewam, że chodzi Ci o zwiewanie z toru (tak tak zwiewanie bo nie był to przypadek pojedyńczy) to nie jest to kwestia metody szkolenia - ale po co Ci to wiedzieć skoro zniweczy Ci to obraz Olki katującej psa" NIe chodzi mi o zwiewanie z toru, tu mogą być przyczyny rózne, rózniaste. Raczej chodzi mi o to co się dzieje w kuluarach... :razz: Nie sądzę aby można było mówić o świadomym katowaniu, ale... ... jesli niebiosa obdarzyły nas tzw. mocną osobowością, to pewnie że nie zrobimy z siebie zwiewnego motylka szepczącego subtelnym głosem bohaterki Jane Austen. :lol: Ale jak już trafił się taki pies ktory lepiej by bohaterkę Jane Austen wytrzymywał, to KTOŚ w tym układzie musi się dostosować. Przynajmniej próbować. :evil_lol: Rozumiem że tutaj musiał to zrobić pies - żeby przeżyć :razz: . Psy to plastyczne zwierzątka więc jakoś sobie radzi - i tylko tyle. :angryy: Czy koniecznie musisz się nad nim piętrzyć, zachowywać się gwałtownie i bez finezji, skrupulatnie unikać zauważania że pies się Ciebie zwyczajnie boi? :-( Zresztą, każdy postępuje, jak chce i jak ma chęć (albo może - bo inaczej nie potrafi), tylko pliiiz, nie dawajmy takich przypadków jako przykładu POZYTYWNYCH METOD no bo to naprawdę przesada. :diabloti:
-
"krzyczom na mnie z tym koleczkiem kurka wodna[wyjasniam-otoz ja NIE POTRAFIE zapiac smyczy bez gmerania gdzie ukrylo sie to ......pi....pi.....pi....koleczko od obrozy:icon_roc: ,dluuugiego gmeranctwa co moich kolegow po fachu doprowadza do purpury na niemieckiej,nordyckiej twarzy" Ayshe, nie wiesz że oni sobie instrukcję obsługi kółeczek obrożowych zapisują po wewnętrznej stronie dłoni? :lol: Nie daj się wpędzić w kompleksy! Przypomnij sobie taki jeden rysunek Andrzeja Mleczki... tego... ale chyba można o tym rozmawiać dopiero po 22.00. :lol:
-
Olu, czemu zaraz pisać w tak cięzkich tonach... "zarzucasz", łoj. :razz: Śmiem tylko zauważyć, że żałuję, iż nie podjęlismy tutaj podrzuconego przeze mnie tematu "awersji psychicznej" - tak to-to nazwijmy. :razz: Szalenie trudno jest chyba dawać za przykład psa "traktowanego pozytywnie" ktory jest mocno stłamszony psychicznie, choć na pewno nie ma zadawanych świadomie bolesnych bodźców fizycznych. Jest psem bardzo wrażliwym - to się rzuca w oczy - i bardzo hmmm... miażdżąco prowadzonym przez przewodnika - przy czym zaryzykuję twierdzenie, że przewodnik nie zdaje sobie z tego sprawy (lub nie chce o tym wiedzieć? :crazyeye: ). Tyle w moich obserwacji sportowych a zwłaszcza kuluarowych. Tzn. przykładami to sobie możemy sypać, ale mało to jest przekonujące, w całokształcie swoim... :shake: Gdzieś na innym forum pisałaś jak to "bez problemu" odwołasz swojego startującego do jakichś niecnych działań psa - a wierzę! :lol: Tyle, że użyjesz wówczas hierarchiczności w dość znacznym stopniu... pies nie czuje się komfortowo w kontaktach z przewodnikiem (co widać bardzo, bardzo wyraźnie), podniesiony głos w przypadku tego typu ukladu z całą pewnością zadziała, na zasadzie "o kurczę, ta straszna osoba, ten mój Alfa Bóg wrzasnął, ojjj, boję się i wycofuję" ... tyle, ze to też awersja, jak najbardziej. :evil_lol: Tu już można dodać niczym pan Zagłoba "nescio, co bym wolał, mysie czy psie kiszki" :razz: :lol: czyli: czy lepiej czasem pieskowi zrobić kuku utrzymując go poza tym w różowym humorze, czy też wydziwiać nad nim psychicznie w świętym przekonaniu jacy dla niego jesteśmy dobrzy, bośmy go nigdy nie pociągnęli za obrożę... :-( No, chyba że to było tak ogromnie TE-O-RE-TYCZ-NIE napisane - wowczas naturalnie nie ma tematu, rozumiem że było to takie ogólne "wolałbym rozdawać cukierki niż bić po łapach" (każdy by wolał...:lol: ). r...2005: "A jak będzie wersja blondyna z ciemną karnacją, przeca nie każdy ma czerwoną gębę" Rozumiem że nie masz na myśli polityków, np. Andrzeja L...? :razz:
-
"no widzisz i dochodzimy do sedna , bo ja wolę troszkę dłużej uczyć ale bez zadawania bólu czy nawet dyskomfortu psychicznego" Olu, mam ogromną nadzieję że w tej chwili nie mówisz o swoim psie - szeltaczku. Bo jesli tak, to jest to jakieś ogromne nieporozumienie. :placz: Pati: "Ja od razu napisze, ze wezme sam batonik .......;-) Skandynawa nie tkne!" Wooow... nie znalismy Cię od tej strony...! Ciekawe! :lol: Optujesz za muskularnym ciemnym południowcem...? ;) Mokka: "Moim zdaniem czas nie jest bez znaczenia, gdyż (znów moim zdaniem) dużo większy dyskomfort odczuwa pies, który przez rok dusi się na ciągnąc na smyczy, niż ten kilka razy skorygowany łańcuszkiem" Święte słowa, święte słowa! :lol: