Jump to content
Dogomania

Berek

Members
  • Posts

    3222
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    2

Everything posted by Berek

  1. Madzior_ka kochana, chciałaś wiedzieć co sądzimy o podszlifowywaniu pewnego ćwiczenia z ktorego film pokazalaś - moje pytania i uwagi były po obejrzeniu tegoż filmu :lol: . Absolutnie nikogo na nic nie chcę nawracać i burzyć planow szkoleniowych. ;) Spytałaś, ja mowię, co mi się nasunęło. Na szczęście to Twoje rybki i Twoje akwarium :lol: i zgaduję, że to, co widać na filmie, to jest absolutnie TO do czego dążysz, więc naprawdę, życzę wielu sukcesów w tej dziedzinie; to bardzo ciekawe jest, zwłaszcza, że sznaucerek :lol: :lol: a ja taaaak kibicuje sznaucerkom we wszystkich wielkościach... "szczerze mowiac nigdy nie spotkalam sie z uczeniem psa chodzenia przy nodze rozpoczynajac od chodzenia na smyczy... " To stwierdzenie jest nadzwyczaj fascynujące; hm, skoro tak, to - dokladnie to, co piszę powyżej. ;)
  2. "ucze wg zasady ze na raz ucze jednego kryterium czyli wypadaloby najpiew nauczyc marszu a potem patrzenia gdy marsz juz bedzie ok... myslicie ze takim sposobem moze sie udac?" Obawiam się że to się może nie udać. :razz: Z tego, co widac na pierwszym filmiku - uważam że dzielisz ćwiczenie na zbyt drobne sekwencje. I chyba nagrodki wypadały Ci troszkę za często na dywan, nie? ;) W kazdym razie Twoj pies tak uważa... Moje pytanie: czy nie moglibyście uczyć się z początku na smyczy - moze być cienki sznurek, ale niech będzie przypięty do psiej obrózki...?
  3. Julitko, nie wybierasz się aby do stolycy? :lol: Może sprzedałabym Ci kilka patencików na to żeby yorek nie szczekal mimo, że się boi. ;) I jeszcze był przy tym zadowolony! (jak to bylo u Montgomery? "kota można obrać ze skóry na wiele sposobów... także i tak, żeby tego nawet nie zauważył!" :lol: :evil_lol: ). Szczerze mówiac to, co obserwuję to jednak raczej totalna beztroska właścicieli maleństw. :-( Ostatnio na lekcji z mileńką jamniczką: mija nas pani z rozwrzeszczaną chihuahua. Jamniczka, przyjaciel całego świata, aż sie cofa na dlugość smyczy, wybałusza gały na zaplute małe stworzonko, miotajace się na szelkach... a właścicielka cziłki nic. A raczej nie, nie NIC: wyraziła oburzenie, ze śmiemy przechodzić tą sama stroną ulicy co ona, kiedy jej piesek SIĘ BOI. :angryy: :angryy: :angryy: :shake: Niestety, bardzo często widzę sznaucerka miniaturę czy innego pisz-pan-pinczerka dopadającego z jazgotem do przechodniów albo dużych psów, lub miotającego się na smyczy bez reakcji przewodnika - a właściciel nic, bo przecież to takie małe więc nic nie zrobi, albo "to ze strachu, panie", albo "co się pan boisz takiego maleństwa" albo... Słowem: "Kaziu, nie kop pana bo się spocisz". :lol: :lol: :lol: :lol: Oj, to podstawowy grzech nas, właścicieli miniaturek. :-(
  4. "Co do reszty wypowiedzi. Udowadniacie że hodowcy to tez w wiekszoci pazerni oszuści żerujący na biednych nabywcach i podstepnie spredający im chore szczeniaki. Żeby kupić psa rodowodowego czy nie najpierw należy się dowiedzieć na co zwracać uwagę, jak i o co pytać, jak spisac umowę, jak dobrze wybrac szczeniaka i przedewszystkim sprawdzić jak się mają poprzednie mioty, czy dzieci danej pary miały jakieś wady itp. Rodowód nie zwalnia od rozsądku. Nie wszyscy hodowcy święci, ale to od nas zalezy czy kupimy psa zdrowego czy nie i czy w razie ewentualnej choroby bedziemy mogli liczyc na pomoc hodowcy." Ja osobiście nic nie udowadniam, śmiem jedynie twierdzić że podział w Polsce bynajmniej nie jest czarno-biały: wstrętni, trzymający psy w piwnicach i karmiący je spleśniałym chlebem producenci psow nierodowodowych kontra miłujący psy i trzęsący się nad nimi nieskazitelni hodowcy rodowodowców. :razz: My możemy sobie dywagować na temat wielomiesięcznych poszukiwań pieska w rozmaitych hodowlach, korespondowania z hodowcami, zasięgania języka itd - bo my (zakladam że wszyscy niemal którzy czytamy ten topik) mamy co do tego wiedzę oraz jesteśmy w stanie wygospodarować tyle czasu i sił, i chęci, żeby poświęcić na to kawałek życia tudzież sporo pieniędzy. Ale procentowo rzecz biorąc ilu ludzi w naszym społeczeństwie to zakręceni na punkcie psów maniacy (z przyjemnością wpisuję się na listę :lol: ) a ilu to przecietni poczciwi Kowalscy ktorych jedyną winą jest fakt że chcieliby mieć biszonka, yorka, sznaucera, boksera... Gdyby sytuacja polegała tylko na uświadamianiu ludziom, jak się do rzeczy zabrać - i gdyby było możliwe zapewnienie ich, że jeśli zrobią "to" wlaściwie, nic zlego ich nie spotka - no, to sprawa byłaby dość jasna. Niestety, tak pięknie w realu nie jest. Bardzo znana hodowczyni goldenów poinformowana o dysplazji u psa ze swojej hodowli, dotąd bardzo z nabywcą zaprzyjaźniona - przestała go poznawać na ulicy, nie odpowiadała na telefony itd (żeby było śmieszniej facet nie chciał nawet niczego dochodzić, chcial tylko dać jej znać że coś takiego się wydarzyło, sądził że będzie to przydatne dla dalszej polityki hodowlanej tej pani). Wspomniane przeze mnie hodowle małych ras, ktore najzwyczajniej w świecie oszukaly nabywców - są bardzo gorąco polecane nawet na naszym forum. :shake: Czemu? A bo są tu nabywcy szczeniąt które akurat okazały się zdrowe - co wystarcza żeby je polecali... Ludzka rzecz. :lol: Zdrowy rozsądek i nie branie niczego na wiarę to podstawa nabywania szczeniaka - niemniej z bólem można stwierdzić że to samo moze zaprocentować przeciętnemu ludzieńkowi ktory szuka po prostu psa do kochania i bierze "pisz-pan-yorka" czy innego "wilczurka", :-( od uwielbiajacej swoja suczkę pani Fibścińskiej. Wiem że robię w tej chwili za adwokata diabła i to mnie boli, niemniej realia są, jakie są. I będą takie, bowiem kiedy hodowczyni yorków tlumaczy mi, że szczenięta jej kosztują 3 tysiące bowiem... musiała po poprzednim miocie wymienić dywan w domu, jeżdzenie na wystawy dużo kosztuje no i jej suczki są systematycznie odrobaczane oraz zabezpieczane przeciwkleszczowo to :crazyeye: smutno mi się robi i przestaję się dziwić przeciętnemu Kowalskiemu ktory kupuje yorka od pani Fibścińskiej, nie za trzy tysiące, a za dziewięćset złotych.
  5. "Rodowodowe sa droższe, ale najczęściej nie zdychaja op dwóch dniach..." Z calym szacunkiem, wydaje mi się, że na tym forum zderzają się dwie postawy: idealistyczna (i chwała że w ogóle istnieje!) oraz... realistyczna. Z ostatnich dwoch miesięcy mam opowieść o 3, slownie TRZECh znanych i cieszących się dobrą opinią (?) hodowlach pieskow ras małych - powiedzmy, ozdobnych - w ktorych za 2,5 - 3 tysiące sprzedano ludziom cięzko chore i nieprzystosowane do zycia zwierzątka. Z rodowodem, a jakże... i z TAAKIM pochodzeniem - i jeszcze wmawiając nabywcom jakie mają szczęscie. :angryy: Po prostu fuks że się na szczeniaka załapali... Na pytanie: czemu pseudohodowle / psiaki tzw. nierodowodowe mają taki popyt nalezy niestety szukać odpowiedzi - w dużym procencie przynajmniej - po stronie, niestety, niestety, niestety - hodowców psow rodowodowych. Już abstra***ę od jakże częstych i przykrych przypadków w ktorych sam hodowca pyta "a pani chce z rodowodem czy bez?" :mad: . Ale i kwestia rzeczywistego brania odpowiedzialności za zwierzęta ktore wyszły z hodowli to - oho, ho - tomy można całe napisać. :-( Oby jak najwięcej Prawdziwych Hodowców, tych hobbystow z prawdziwego zdarzenia, tych kochajacych rasę i realistów... Ale niestety, jakże często spotykamy ludzi ktorzy, na przykład, prezentują postawę "z mojej hodowli nie może wyjść chory pies" (a guzik... genetyka to kapryśna pani i chory szczeniak ZAWSZE się moze trafić - rzecz w tym, czy hodowca raczy to przyjąc do wiadomości, czy udaje, że faktu tego nie ma i nie było...). Toteż zanim najedziemy na nieszczęsnych nabywców psiaka pseudorasowego, zastanowmy się, czy z czystym sumieniem możemy zapewnić taką osobę, że gdyby kupiła psa z rodowodem, to nic zlego by się po prostu nie wydarzyło... a jeśli już, to hodowca taaaak by jej pomógł... i uznał roszczenia... itp. Do pewnego czasu zdarzało mi się takie osoby o tym zapewniać, niestety, po dokładnym przyjrzeniu się temu problemowi już tak mówić nie mogę. :shake:
  6. Naturalnie że "prawo nie-brania na ręce" nie jest Jedynym Obowiązującym Prawem. ;) Zwłaszcza w przypadku gdy naprawdę zagrożone jest zycie pupilka. Generalnie jednak, z tego co obserwuję - procedura p.t. łapanie yorkow na ręce tudzież dużo hałasu i szamotaniny przy tym jest zazwyczaj nadużywana. ;) Proponuję nie postępować tak standardowo, zwłaszcza kiedy widać że obtańcowujący naszego malca pies jest po prostu nadto energiczny i rozbawiony, a nie probuje zeżreć yorka na drugie śniadanie. :lol:
  7. Założenia są takie: 1. Nasz maly piesek może się bać z czysto fizycznych przyczyn - rozpędzony, nawet wesoły i przyjazny, labek czy bokser to istny kolos dla yorka i naprawdę może go zadeptać.... 2. Naszego pieska zawsze wspieramy psychicznie... ale... 3. To nie jest rownoznaczne z lapaniem go na ręce i odpędzaniem innych psów. Istnieje coś takiego jak tzw. pozycja bezpieczna. Bez porywania psiaka na ręce (co dla yorkow też jest rodzajem traumy, zwlaszcza gdy jest wykonywane szybko i znienacka - a tak się w sytuacjach kryzysowych przecież dzieje...) możemy mu zapewnić minimum bezpieczeństwa, kucając nad nim tak, żeby spomiędzy naszych kolan wystawała tylko główka psiaka. Można przy tym przemawiać do yoreczka spokojnym, zrownoważonym głosem (nie bacząc na to ze po plecach kica nam wlaśnie rozbawiny molos :lol: ). W ten sposob chronimy pieska przez stratowaniem czy uszkodzeniem, a jednocześnie nie uczymy go że sytuacja w ktorej spotykamy innego, ruchliwego i dynamicznego dużego psa jest tak straszna i dziwna, ze dzieje się wtedy dużo tumultu i wymaga łapania yorka na ręce. "Więc jednak to co mi mówiono, że duży małemu nic nie zrobi, bo ma instynkt nie zawsze się sprawdza.. :roll:" Oczywiście że to nieprawda. Duże psy strasznie bawią takie psie maluchy i baaardzo często chcą sprawdzić, jak się na to-to będzie polowało.
  8. Berek

    Pierwsze starcie

    "ja się drę do właściciela, żeby psa odwołał" Ops, często nieświadomie możemy pobudzić wlasnego psa do ataku. One są jak barometr - strasznie dokladnie wyczuwają zdenerwowanie właściciela... a już jak zaczynamy krzyczeć, to... :cool3:
  9. Berek

    Pierwsze starcie

    A ja uważam że nie tylko smycz i kaganiec świadczą o odpowiedzialności właściciela - ale i WYCHOWANIE psa. Coraz więcej spotykam osób ktore, nie radząc sobie zupelnie z własnym zwierzakiem, wymagają wszelkich zabezpieczeń od reszty świata - i uważają że skoro ich pies a kagańcu i na smyczy, to już wszystko jest O.K. :roll: - i najlepiej żeby cały zwierzęcy świat zakagańcować i zasmyczować, a wtedy będzie juz dobrze. ;) Nie tędy droga... Oczywiście nie mówię o nikim z obecnych.
  10. Berek

    Pierwsze starcie

    Hm, ktoś tu ładnie napisal że utrzymanie psa na "siad" - gdyb podbiegł do niego inny pies - wymagało wysiłku nie lada itd... ;) - ale proszę zauważyć: właścicielka ma psa podporzadkowanego, w razie sytuacji hmmmm nieprzewidzianych potrafi nad psem zapanować. Pozwalanie psom na podbieganie do innych zupelnie bez kontroli to aberracja - ale i aberracją jest, niestety, co obserwuję coraz częściej - TOTALNY brak możliwości wplynięcia na własnego psa gdy ten jest na smyczy. Przecież to świadczy o zerowym podporzadkowaniu - przewodnik nie jest w stanie powiedzieć swojemu psu że ma się przymknąć i niczego nie probować...? Fakt, że pies jest wlaśnie na smyczy - bardzo blisko wlasciciela - tylko jeszcze pogarsza sprawę.... no wygląda na to że dużo psów ma zerowy respekt do przewodników. No i tak to trochędziwnie wygląda - zapierający sięz porykującym i agresywnym psem szarpiącym sięna smyczy wlaściciel pelen pretensji do otoczenia - że ktokolwiek śmie przechodzić obok, śmie się zbliżać itd. :razz:
  11. "Mam wrazenie ze od pytania PUENTY temat ten poszedl w bardzo zlym kierunku."' Ależ przeciwnie, to było BARDZO pouczające, BARDZO. ;)
  12. Coż, dziękuję za wyrażenie emocji :lol: To podobno pomaga rozładować stres. :evil_lol: P.S. Posiadam yorki - między innymi. :lol:
  13. >Nie jest to krytka ale uwazam ze bardzo chcesz narzucac wszystkim wije >zdanie i madrosci. De gustibus non disputandum est :lol: Nie musisz w ogóle nawet śledzić moich wypowiedzi. >Niestety nie kazdy mysli tak jak ty, wiec trochu szacunku, do wypowiedzi poprzednikow Żeby mieć szacunek do wypowiedzi poprzednikow muszę miec jakąś "zahaczkę" - t.j. zorientować się że moj interlokutor wie, o czym mowi (pisze). ;) >a jak myslisz jakie precherzki maja yorki? zoladeczki? A jak myślisz, jakie są proporcje? :lol: Sznaucer oblrzym czy chihuahua mają dokladnie taki sam - proporcjonalnie do wielkości - pęcherz. :lol: :cool3: >John Fisher w swojej ksiazce opodal staystycznie jakie psy roznych ras maja predyspozycje do uczenia sie wychodzeniai z czasem jaki potrzebuja do nauki czystosci. Oczywiście - statystyka może jednak klamać, bowiem potrzeba ją jeszcze zinterpretowac. W przypadku małych ras typu "toy" problem leży we wlaścicielach ktorzy je sobie kupują oraz w warunkach w jakich psiaki żyją (statystycznie rzecz biorąc jest ich więcej np. w centrach wielkich miast itd). Do tego dołóżmy statystyczną sytuację rodzinną wlaścicieli oraz ich wiek i... voila'!. >Poczytaj sobie moze tpo cie przekona John Fisher popelnił ksiązki ktore - oprocz tego, że się "fajnie czytają" - absolutnie nie są Biblią Objawiona, stwierdzam ze smutkiem. W sumie w miarę poprawne merytorycznie są jego pierwsze rzeczy - najgorzej z ostatnią, wydaną już pośmiertnie. :-( >zrezzta ne am zamiaru ydawadniac niczego nikomu Hm. Chwali się to, chwali. ;)
  14. "czy kiedys twoj pies byl chory wlasnie dlatego ze sie pzreziebil? " Wiesz, ja dość intensywnie pracuję nad zahartowaniem moich psów. Oczywiście, przy dużych mrozach je ubieram - zwlaszcza że większość jest już starszawa, a wtedy - wiadomo.:cool1: >i lekarz poradzil bym kupila i ubierala go. Wszystko zalezy od tego, jak wyglądająspacery naszych yorków... warto jednak pamiętać że ubieranie, zwląszcza kiedy nie jest jeszcze zbyt zimno (mam na myśli temp. oscylująca wokół "0" czy "-1") wybitnie wydelikaca organizm. Wtedy już nei ma przebacz i pies jest na ubranko skazany. Póki moge - unikam tego losu dla moich psiurow. >Mysle cze czasem mozna miec swoje zdanie ale nie nalezy wten sposob >krytykowac innych za to ze robia to albo cos inego.Mozna doradzic a nie >wymmardzac sie. Szalenie niemiło to zabrzmiało, zwłaszcza, że piszemy na forum DYSKUSYJNYM gdzie każdy, jak mi się dotąd zdawało - może przedstawić swoj punkt widzenia. Dość zdumiewające wydaly mi się gloszone przez Ciebie poglądy dotyczące fizjologii tych piesków czemu daję niniejszym wyraz. Zważywszy że już gdzieś czytalam Twoje twierdzenie jakoby yorki miały "mniejsze" pęcherze i dlatego przychodzila im z trudem nauka czystości, co mnie ,przyznaję - nader zafrapowalo :lol: :evil_lol: - nie mogę się oprzeć pokusie spytania o naukowe podstawy takich stwierdzeń. Czyż jest to "krytyka"? Wielkie nieba...! :shake: :-(
  15. >yorki to rasa psow ktore mozna i nawet nalezy stroi.Wygladaja >przepieknie. Polemizowalabym. >spotkalam sie tu zkrytyka ze nie nalezy ubierac, ale czy wiecie ze yorki >maja za duza powierzchnie ciala do wagi, dlatego jest im zimno. Skąd czerpiesz takie informacje? :crazyeye: >Nie umilabym patrzec jak mi sie czesie zzimna ja opatuloona w kozuch , >czapke szalik a on marznnie, Trochę rozsądnego, szybkiego ruchu i dziwnym trafem się przestają trząść, dziw nad dziwy. :cool3: >Nie wazne czy sie to ludziom podoba czy nie, jak ktos zareaguje wtaki >sposob o pies w ubranku ,mowie prosze zdjac kurtke iz obaczymy czy pani tez bedzie wesolo. Wiesz jaką normalnątemperaturę ciała ma pies?:lol:
  16. "bede obstawac przy swoim, ze jak pies sie boi wystrzalow to o niczym nie swiadczy" yyy.. będę strzelać: świadczy o tym że boi się huku? Wystawa wystawą, ale ciekawe jak komuś balonik trzaśnie przy ringu agility / obedience ;) .
  17. "Nieakceptujecie tego ze moge miec odmienne zdanie i w dodatku nie mam pojecia dlaczego sugerujecie ze moja wiedza na temat genetyki i behawioru jest znikoma" Na Jowisza, skąd-ż takie przypuszczenie? :lol: Mam nadzieję że ta wypowiedź nie powstała zgodnie z przyslowiem "uderz w stół..." i tam dalej. ;) :lol: Po prostu co poniektorzy pytają o źródła głoszonych poglądów... Albo o praktykę... ;)
  18. Filofany - ponieważ wygląda że naprawdę naukowe dane powinny Cię przekonać ;) , ale może wolisz po prsotu porozmawiać z kimś będącym w temacie, na PW chętnie podam Ci telefony do: - dr Joasi Irackiej - jedynej w Polsce wetki ktora zrobiła specjalizację na Zachodzie, w katedrze zachowań zwierzat - kilku trenerów ( tych z osiągnięciami na niwie sportowej) z ktorymi to osobami naprawdę warto porozmawiać o udziale procentowym dziedziczenia vs wplywu warunkow zewnętrznych na charakter i temperament psów.:lol:
  19. "o przepraszam STEREOTYPY!!!!!!!!!!!!!!! sznaucer amerykanski nie drze japy:smile:)))jak sie ma 1 sztuke to sie czasem nie wie ze to umie szczekac w ogole:smile:))) Wiem, to z kolei przegięcie w stronę bardzo nielubianego przeze mnie PLASTIKU. :-( Amerykanie chcą mieć psy bezproblemowe co kończy się wypraniem ich z popędów; de gustibus... itd. Zasada zlotego środka chyba jak zawsze najlepiej się sprawdza. :lol:
  20. "Aha napisales ze poszukujesz psa z grupy IX z bardzo dobra psychika. Nie latwiej poszukac psa w grupie I tudziez w II??" O rany, cóz - tego nawet nijak nie można skomentować. Znaczy - nie da się mieć małego psiumpsiunia ktory będzie w miarę normalny? Bo moje wymagania są MINIMALNE; jeśli TE WYMAGANIA jest coś nie do przeskoczenia, to zgroza ogarnia. :-( :shake: Na szczęście (powiem na ucho) - nie jest tak źle.:lol: Nadal widuję sięz normalnymi yorkami, papillonami, nawet chihuahuami. O sznaucerkach mini nie wspomnę - w morzu bardzo kiepskich psychicznie (nad czym cierpię to sznaucery to moj konik i w ogole ukochanie) wyłowi się perłę, a nawet brylancik.
  21. Filofany, cóż. " Berek! Mam pytanie czy gdziekolwiek zauwazyles zeby te pyatnia dotyczly jakiegos molosa albo psa pasterskiego?? Czy przypadkiem nie sznaucerkow, Yoreczkow i tego Typu psów??:evil_lol: Mysle ze odpowiedz na to pytanie ukaze Ci obraz:lol: To psy do towarzystwa ich psychika jest duzo mniej stabilna i juz, nie ma nad czym filozofowac, nie wrzucajmy wszystkich ras do jednego worka" Tak się składa że specjalizuję się w rozwiązywaniu problemow psychicznych "ras ozdobnych" i BARDZO ubolewam nad tym, że ludzie nadal wierzą, że: yorek musi być bojaźliwy i dostawać zawału serca na widok dużego psa sznaucerek mini musi dziamgać bezustannie ... i tak dalej, i tym podobne. Pewnie że fila brasileiro nie dająca się wywlec w Sylwestra na Spacer stanowi problem WIĘKSZY (w znaczeniu gabarytowym, he he) niż miniatura sznaucer - ale ten okres właściciele i dostającego palmy sznaucerka, i dajacej wyraz panujacej nią fobii fili mają jednakowo schrzaniony. A nie musieliby mieć. Mają m. in. w wyniku działań hodowcow ktorzy tlumaczą że wszystkie psy "tak"m ja albo to taka, panie dzieju, rasa... "bla, bla, bla. Osobiście poszukuę w tej chwili szczenięcia rasy z grupy IX. Podstawowy warunek to obejrzenie matki i tatunia pod kątem ich psychiki i sprawdzenie czy nie boją się strzałów. Nie zdzierżę takiego czegoś, co przechodzi bardzo wielu ludzi ze swoimi psami; nadwrażliwośc na dźwięki zresztą bardzo fatalnie wychodzi także na halowych wystawach i - na zawodach. Większośc ludzi szukających psa - peciaczka na kanapę też byłaby przeszczęśliwa mogąc mieć pewnośc że pies nie zniknie w dali kiedy komuś strzeli w rurze wydechowej. :mad:
  22. " powtarzam moje sie boja wystrzalow i co z tego?????????????????????????????????????????????? " Ano to z tego, że potem wlaściciele takich psow mają szalenie dużo kłopotów. Włacznie z faszerowaniem psow chemią w okresie... "okołosylwestrowym". :-( Wystarczy w grudniu / styczniu zajrzec na rozmaite tematy choćby tu, na Dogo: "boi się petard", "co mam robić, już nie wytrzymujemy", "mój pies spędza parę dni z glową pod wanną" itd. Przyrzucanie światu kolejnych pokoleń takich psow - ktore z zalożenia mają być towarzyszami rodziny, i fajnie, ale czemu wobec tego mają prezentowac kłopotliwe zachowania? - uwazam za lekką pomyłkę. :shake:
  23. Szeltak to nie jest dobry pomysł. :shake: Wybierasz bardzo specyficzne psy.
  24. Ratunku. A co na to można odpowiedzieć? Jeśli Puenta powie na przykład , ze "suczka boi się strzałów" to NA PEWNO nie bedzie prostej odpowiedzi "pokryj ja psem który się strzałów nie boi" bo I TAK sąbardzo duże szanse że szczenięta będą się huku bały. To nie matematyka, gdzie 2 + 2 = 4.... :shake:
  25. No jednak rączki troszku opadli. :evil_lol: Madalenka, nie mogę uwierzyć że do tego stopnie nie zrozumiałaś co Ci tu chcemy wyjaśnić. Co do czynienia z psa człowieka i innych takich uwag - to nie powinny być NA PEWNO kierowane do Gosi, ktora aktywnie szkoli swoją sucz pod kierunkiem zupełnie niezłych trenerów i NA PEWNO też nie postępuje niezgodnie z wiedzą o psiej psychice i naturze. Więc mówiąc do osoby ktora NIE SZKOLI i NIE SZKOLIŁA nigdy psów - ani jednego - proponuję nieco więcej pokory. :razz: Na przyklad możesz śmiało wierzyć pani Zofii Mrzewińskiej ktora tu na tym topiku do Ciebie co jakiś czas pisze. Jest wieloletnim trenerem, sędzią prób pracy i autorką wielu poradników o wychowaniu psów. Jej też napiszesz że "rozpieszcza" i nie rozumie co to jest pies? :shake: Nieprzemakalność bywa niezłą cechą ale kiedy odnosi się do parasola, nie do człowieka. :lol: :lol: :lol: P.S. Uważam że collak to nie jest dobry pomysł. Jeśli ma trochę bywać w domu, to DOPIERO będą problemy z czystością - to futrzasty zwierz i nawnosi tony błota. A psychika zupełnie nieodpowiednia jak na psa ktory - skoro ma przebywać na zewnątrz co i rusz i to po ładnych parę godzin - nie powinien szukać aż tak namiętnie kontaktu z człowiekiem i w ogóle być ukształtowany faktycznie bardziej na "samodzielnego stróża" a nie na "pasterza-pilnowacza" ściśle współdziałającego z przewodnikiem. Bordera też możesz namówić na budę i stróżowanie, tylko po co? :razz:
×
×
  • Create New...