Jump to content
Dogomania

Berek

Members
  • Posts

    3222
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    2

Everything posted by Berek

  1. Hm. Część moich psow nie chodzi na smyczy - yorkobliźniaki mianowicie. Na tyle jest to dla nich element obcy (bo to, z czym miały do czynienia w młodości, to ringówki - i tyle) że kiedy w dość już poważnym wieku grały w reklamie chipsów, miałam kilka bardzo nerwowych dni ucząc je... ciągnięcia do przodu na smyczach (tego wymagal scenariusz filmiku :D ). Ich młodszy kolega Krokodyl czasem nosi przypiętą smyczkę - ale jest to element terapii odczulania na smycz (kojarzy się mu ona bardzo, ale to bardzo niedobrze w związku z bardzo ciężkimi doświadczeniami z przeszłosci). Duża suka jest przypinana szalenie rzadko i też bardziej dla uspokojenia otoczenia, niż dla potrzeby. Jeden wyjątek od tych reguł uznaję - nieznana okolica & ruchliwa ulica w pobliżu. 8) Wtedy Krokodyl i Duża są pętane :) , bliźniaki trzymają się nogi (a w sytuacji kryzysowej lądują pod pachą). Generalnie absolutnie nie wolno oczekiwac, że jakiś pies "sam z siebie" będzie w pełni - jakby to powiedzieć? "kontrolowalny"? Dokładnie tyle dostaniemy, ile włożymy pracy w psa. Zwłaszcza kiedy mamy do czynienia z młodym, energicznym samcem - dużo krwawicy przed nami. Niemniej uważam że się opłaca, bowiem, przyznaję, męczy mnie widok ciąganych bezustannie na smyczach - "dla bezpieczeństwa" - piesków. Z moich obserwacji wynika że niestety wielu właścicieli to stworzenia dość wygodne :lol: i w efekcie psy nie sa spuszczane nigdy lub prawie nigdy. No a kiedy już wydostaną się na swobodę - to nie mogą się ową swobodą nacieszyć. I wtedy właściciel odkrywa że tak naprawdę nie panuje nad psem i.... podejmuje decyzję :nie o uczeniu psa przywołania, tylko o nie odpinaniu tej nieszczęsnej smyczy. :evil: A sytuacje należy przetrenowac rózne - w tym i perfekcyjne przywołanie psa przy dużej ilości rozpraszających czynników. Do tego służą m. in. ćwiczenia z linką - ale pierwszym i najważniejszym przykazaniem jest "stań się dla psa bardzo atrakcyjnym". Kiepsko to wychodzi, zwłaszcza na początku - a tu trzeba uciekać, piszczeć, pohukiwac, tarzać się po ziemi, używać piszczaczków, parówek i żółtego sera.... Widuję tymczasem na ogół ponurych włascicieli nawołujących jednostajnym, smętnym tonem: "Bingo.... Bingo... Binguś.... choć tu...." i tkwiących w miejscu jak żona Lota po obejrzeniu się na Sodomę. :D Ewentualnie poruszających się w dziwnym tempie za umykającym psem (naiwniaki). Drugi podtyp to nerwowcy: "Reks! REKS! REEEKS!!!! Jak ci przyłożę!!!!" - nikomu by się nie chciało podbiec, i to szybko, do tak rozgniewanego człowieka - a oni latami całymi powtarzają dokładnie to samo zachowanie. I wściekają się na Reksa że woli nie podchodzić. :)
  2. Brawo Olgierd! Nareszcie jakiś zwolennik zdrowego rozsądku i nieingerencji państwa w prawa obywatela. Mnożenie bytow nad potrzebę: mnożenie przepisów, komisji rewizyjnych, ciał sprawozdawczych, urzędnikow mających prawo do..., urzędnikow wykonujących nadzór nad... - to zazwyczaj owocuje koszmarnymi sytuacjami - jak przy działaniu niesławnego DDA w Wielkiej Brytanii. A wystarczyłoby po prostu kłaść nacisk na pewnośc i nieuchronnośc kary za faktycznie popełnione wykroczenia... Nie: zakuwać psy w kagańce i wozić je w klatkach na kółkach bo a nuż ktoryś pogryzie... - tylko walić właściciela psa ktory faktycznie kogoś pogryzł (pies, nie właściciel :D )tak straszliwymi karami, że naprawdę miałoby to wartość odstraszającą.
  3. He he, ale się porobiło. :D Nie do końca mogę się zgodzić, że tak okropnie ważne jest, co ktoś powie o konkretnym psie. Czy trzeba strzalać do wróbla z armaty?? :D - a tak się dzieje podczas tej tu naszej rozmowy. "Nie ma miejsca dla psów takich a takich" - to wniosek wyciągany z faktu, że jak pies jest słaby to widzowie to komentują? Albo jeszcze zabawniej - z faktu że widzowie komentują dobrego psa i dobrą pracę przewodnika? :o Zadziwiające - topiki o wystawach pełne są następujących stwierdzeń: "stawka na wystawie w Fibścinie Niżnej była słaba", "piękny był pies z klasy otwartej za to ten z pośredniej mi się nie podobał". Ba, w psich pismach sprawozdania z wystaw naszpikowane są stwierdzeniami "pies z klasy championów, Batman z Klanu Zgniłków, nie zaprezentował się najlepiej, ten pies nie znajduje się w szczytowej formie a poza tym mnie wydaje się nieco za długi" - i... nic. Nikt nie rwie szat, nie krzyczy że wystawy są be! bo nie wszystkie psy się podobają... 8) I że to SKANDAL w ogóle wypowiadać takie słowa, bo ludzi się zniechęci do pokazywania psów... Tymczasem ludzie z psimi średniaczkami też na wystawy chadzają i - cóż, może trochę im przykro że nie mają CWC, ale żeby robili z tego sprawę wartą krucjaty? (co najwyżej jeden hodowca z drugim hodowcą powyrywają sobie kudły za winklem :D ). Osobiście nigdy nie mówię złego słowa na widok pary, ktorą na przykład zżarła trema. Pies, ktory robił na treningu "wszystko" - na placu kompletnie umiera - i jego przewodnik też. O rany, to jedynie sygnał dla przewodnika że musza popracować nad kondycją psychiczną, i to obojga. Pieski to tylko pieski i nawet super-zwycięzcy coś może nie pójść - zresztą dlatego tak namiętnie się ogląda konkurencje, że nic nie jest określone z góry, "wszystko się może zdarzyć" (tralala...) - pociąga ludzi w sporcie właśnie element hazardu, a także rywalizacji. Natomiast jeśli ktos postanawia wystartować z psem z ktorym tak naprawdę nic jeszcze nie zrobił - to jego prywatna sprawa. Oprocz tego, że mi żal obojga, ale bardziej psa - widziałam juz sporo psów zniszczonych przez zbyt pochopną decyzję o rozpoczęciu startów (a jednego - kompletnie zrypanego...to był akurat zawodnik w IPO). To jednak decyzja osobista każdego startujacego. Niemniej jeśli startuje z takiej właśnie pozycji to strasznie dziwne jest jeśli przy tym oczekuje że nikt tego nie skomentuje. :o Albo lepiej jeszcze - żąda żeby nikt słowa nie powiedział. Podobnie nie mam litości dla ludzi ktorzy za wszystko - także za to, że szkolenie metodami sprzed krola Ćwieczka nie przyniosło efektu w postaci nakręconego i radosnego psa - winią zwierzę. I nie szukają rozwiązań "poza" , nie dostrzegają że to jest ICH problem- tylko narzekają na "głupiego" psa albo, co gorsza, na nim się wyżywaja. Reasumujac - nie przesadzajmy z politpoprawnością. :) Ludzie mają pewnie z pół setki motywacji do startów, niektore dość oczywiste, niektore bardzo wyrafinowane, a niektore - cóz, świadczące o problemach emocjonalnych. Tak po prostu jest. No a każde zawody niosą w sobie element rywalizacji - i o każdych potem się mówi że były na dobrym, średnim lub słabym poziomie. I tyle. Mnie martwi, że tak naprawdę nie wypada rozmawiać o poziomie zawodnikow. Bowiem to jest świadectwo tej choroby, ktora toczy sport polski od lat. Samozadowolenie. Niestety większość środowiska zajmuje się robieniem sobie dobrze - jesteśmy świetni, jesteśmy najlepsi, wszyscy pokazujemy super-robotę.... Ewentualnie dochodzi do tego: tylko że sędzia był głupi, wstrętny, uprzedzony, a nad płytą w czasie ćwiczeń latał helikopter i dlatego moj genalny pies nic nie wykonał i uciekl z placu. :wink: No a skoro jesteśmy tacy świetni - to nie będziemy ani się nad sobą zastanawiać, ani szukać pomocy czy porady. Mowię teraz o większości szkółek szkoleniowych, na przykład. :( I o sporej części zawodników - w większości tzw "doświadczonych". Z wzajemnego bezustannego głaskania się i ćwierkania "wszystkie pary bardzo sie starały" jako jedynego dopuszczalnego sposobu rozowy o konkretnej imprezie sportowej niewiele wynika konstruktywnego.
  4. Ekhem. No nikt nie podjął podsuwanego przeze mnie tematu - WIZUALNEJ ATRAKCYJNOŚCI ERDELKÓW :D - na posłuszeństwie, ma się rozumieć, jak i w znaczeniu czysto pickwickowskim, czyli: zawsze i wszędzie. :) A podsumowując temat to obawiam się że coraz łatwiej brzmi ton: wszyscy musimy być prezydentami :D Nikt nikomu w zawodach startować nie zabrania, dostęp do wszelkich typów zawodów jest dość łatwy (akurat właśnie obedience stawia tu ograniczenia, bo żeby dojść do "1" musimy zrobić "0"... i tak dalej - na zawody PT można przyjść absolutnie "z ulicy" :wink: - Mistrzostwa Polski PT zaś są tylko dla rodowodowców, prawda...) więc chyba nie chodzi o jakoweś straszliwe przeszkody natury formalnej. A więc o co? No wychodzi że to wszystko przez okropny fakt że być może nie każdy otrzyma maksymalną liczbę punktow, co jest strasznie niesprawiedliwe i w ogóle. :D :D :D :D :D
  5. Berek

    Dławik ?

    "Bajan, który poczuł się już pewnie w grupie postanowił ustalić zasady z rówieśnicą malamutką. Przewracał ją na grzbiet, mała robiła pisk, ale nie bardzo chciała uznać jego dominację więc sytuacja się powtarzała. Przy tym malamutka nie uciekała, wręcz przeciwnie wracała do niego. Wreszcie Bajan "położył" ją kolejny raz i tym razem stanął nad nią i zaczął mocno warczeć, absolutnie nie miał zamiaru jej ugryzć! Takie sytuacje obserwowaliśmy jak Bajanka uczyła jego matka, też tak nad nim stawała i warczała, a on podporządkowywał się. Jezdziliśmy z nim bardzo często do niej i zawsze były "psie nauki" I właśnie jedną z tych nauk zastosował przy malamutce Oczekiwał tylko tego, że mała zachowa się tak jak on do matki. I wiecie co się stało? Pan szkoleniowiec nie wytrzymał...złapał Bajana za obrożę, ściągnął z suni i.....trzepnął po pysku! Było nam strasznie przykro, ale wszystko zadziało się za szybko, a do tego...no właśnie...mieliśmy o wiele mniejszą wiedzę niż w tej chwili! " WNIOSKI: Moj piesek gnębi innego pieska - DOBRZE. Inny piesek gnębi mojego pieska - ŻLE! Brzydki piesek - i brzydki właściciel ktory nie reaguje!!! :D :lol: :D :)
  6. A kto robiłby takie testy...? Każdy pan weterynarz ktory uważa iż - z racji zawodu - na psiej psychice i szkoleniu psów się zna? Czy szkoleniowiec ktory zachwala nasze polskie testy dla ras owym testom podlegająym - ktore głównie polegajana agresywnej reakcji na drażnienie? I co to są skłonności do zachowań agresywnych...? Jak duży stopień prowokacji byłby tutaj uwzględniony żeby psa za takiego uznać? Bo - mam nadzieję - nie popieracie hodowli psów - owiec, psów - autyków - takie "show dogs" są teraz częste na Zachodzie i w efekcie jak się tam chce coś z psem porobić, to sprowadza się go z róznych dziwnych krajów albo... czeka na liście u hodowcy linii użytkowych przez jakieś dwa, trzy lata...
  7. A to źle? :D Temat przekształcił się z "dlaczego ludzie nie gotują" w dyskusję - jak ludzie karmią i dlaczego uważają że ich wybor jest słuszny. Czemu nie, swoją drogą - ciekawe i pouczające. :)
  8. Flaire - masz rację, za duży rozpęd z moejej strony i topik zaczął sie robić zanadto szkoleniowo-sportowy. :D Może jakoś przenieść te sportowe fragmenty...? Na dział sportowy.... tylko tam też nie ma opcji "PT". Moze na "Inne". :) Ale że "erdli" na zawodach nie ma - żałuję, takie piękne psy, takie, że tak powiem, "geometryczne" - takie pięęęęknie wyglądają na posłuszeństwie, i tak ładnie się ruszają... ech... :(
  9. >fajnie pachnie,nie trzeba gryźć,ale czy jest odpowiednio zbilansowane? A SWOJE jedzenie tak okropnie restrykcyjnie bilansujesz???? :D BTW z tym gryzieniem to przesada - moje zwierzaki dostają mięso w takich kawałkach że się troszkę musza nażuć... no i co ktoryś posiłek jest smakowita kość z mięsem - do obgryzania. Zero kamienia nazębnego, zero kłopotów trawiennych. >Wiadomo,ze jak postawi sie dwie misku psu z suchym i gotowanym to >wybierze gotowane-ładniej pachnie. NIe tylko o zapach chodzi. Głęboko wierzę w psi instynkt samozachowawczy. :D
  10. Brawa dla Patrycji i Eyka. :D A jak już dzielimy się ploteczkami, to podaję wyniki Mistrzostw Polski Psów Towarzyszących (w tym roku odbyły się w Białymstoku). Niestety - żadnego teriera.... :cry: 1. Erti (border collie) z Agnieszką Boczulą 198 pkt. 2. Kendo (ON) i Przemysław Tworek 188,5 pkt 3. Noris (ON)i Tomasz Michalczewski (Tiger)181 pkt 4. Luck Elsauta (ON)i Ryszard Kwella 177,5 pkt 5.TOP OY"a (ON) i Małgorzata Kędziorek 177 pkt. 6.Coca Brikasta (briard) i Mirosław Switek 176,5 pkt 7 Najk Aki (ON) i Przemysław Fedorowicz 175 pkt. 8.Max Robonson (ON) i Paulina Panuś 167 pkt. 9. Cleo (briard) i Jerzy Ostrogródzki 160 pkt. 10. Tora z Kokoszyckiej (ON) i Mirosława Brzoza 150 pkt. 11. Maroccaan Velvet SAADI (labrador) i Agnieszka Kielawska 12.Doggger Kudłate Serce (briard) i Mirosława Litwinowicz A jak już mowa o sporcie "amatorskim" i "wyczynowym" to pozwolę sobie zauważyć iż ten podzial wcale nie powinien przebiegać w ten sposób - tylko na "dobrze zrobiony" i "mierny". Na tych mistrzostwach widać było - obok psów naprawdę dobrych oraz tych, co do ktorych można mieć nadzieje na przyszłość - także i takie na widok ktorych serce się ściskało, że taki potencjał zmarnowany... i że one w gruncie rzeczy TAAAK tego nie lubią. :cry: I WCALE nie zależało to od tego, że konkretnego zwierzaka wprowadzał na plac "amator" czy "zawodowiec". :) W tym kotekście uważam, że ktoś kto mówi że "wstydzi się" wystąpić ma zapewne na myśli - jeszcze za słaby kontakt, albo poważne problemy z konkretnymi ćwiczeniami. Występ w tym stanie jest zabójczy dla takiego teamu i nieraz owocuje stratą paru sezonów w czasie ktorych albo rozpaczliwie nadrabia się straty, albo.... systematycznie partaczy na placu. W imię czego? "Amatorstwa"? "Amator" nie znaczy "słaby"! Wydaje mi się że taka postawa świadczy jedynie o dojrzałości i umiejętności spojrzenia na siebie - i swoją pracę z psem - z boku, z dystansu. :) No, bo nie wierzę że bardzo skoncentrowany na psie i pracy z nim hobbysta "wstydzi się" bo, na przykład, będą na niego patrzyli.... albo bo im może coś nie wyjść i co wtedy.... bo to postawa co nieco dziecinna. :D
  11. Luki - poważnie myślisz że należałoby "coś" z tym zrobić? :) Tak mlode zwierzątko - szczeniak - to jeszcze kompletne dziecko, psie dziecko ktore poznaje świat pyszczkiem :D , tak to już u psów jest. Gryzienie ,szarpanie przedmiotów - to natura przygotowuje psa do jego roli drapieżnika (oczywiście że przeciętny york nie bedzie musiał w przyszłości polować :wink: ale instynkt to instynkt! - no i w dodatku to dośc temperamentny terier, choć małych gabarytów). Podrzuć pieskowi gotowaną, dużą, cielęcą kość. Doskonałe są zabawy w przeciąganie ... na przykład starą skarpetką zawiązaną na węzełek. Jest też na rynku sporo bezpiecznych zabawek do glamania i podgryzania. Warunek jest taki, że czasem powinien animować je właściciel - inaczej pies szybko się nudzi, kiedy tak leżą na widoku i właściwie nic się nie dzieje. Co do gryzienia rąk - to potrafi być uciązliwe - na razie szybko "wymieniaj się" z psem, proponując mu coś atrakcyjnego (choćby właśnie taką skarpetkę do ciągnięcia) kiedy poczujesz że zaciska ząbki za mocno. W przypadku gdy zwierzak wbije te swoje szpileczki w rękę, należy koniecznie... przestać się ruszać. Instynkt mowi psu że kiedy króliczek się wyrywa - trzeba go gonić i coraz mocniej zaciskać uchwyt. Nieruchomy obiekt nie jest już tak interesujący. Podstawowym błędem większości właścicieli szczeniaków jest to, że kiedy piesek złapie ich za nogawkę albo za dłoń - wydają głośne okrzyki, próbują się psu wyszarpnąć albo uciec z zasięgu psiej paszczki. :wink: Tymczasem znieruchomienie, nie robienie szumo wokół tego co się stało spowoduje u szczeniaka spadek zainteresowania. W tym wieku piesek bardzo szybko się nudzi i nie koncentruje się zbytnio, naprawdę niewiele mu trzeba żeby zapomniał o zabawie jaką sobie akurat wymyślił - i bardzo też łatwo zaproponować mu inną, bezpieczniejszą zabawę w zamian. :lol:
  12. No siuuup. Szef zaoferował mi właśnie wódkę paprykową ktorej nie moge wypić bo jadę samochodem; pozostaje mi wirtualna wódeczka. :(
  13. " Ludzie zapisuja się na normalne podstawowe kursy posłuszeństwa, potem to ich wciąga i mają naturalną drogę dalej. " Identycznie sprawa ma się w Polsce. tylko w mikroskali - bo i procent szkolących jest dużo mniejszy, i ilość organizowanych imprez, i inne struktury organizacyjne... :) Zdecydowanie nie wierzę że to, iż na płycie używa się innych komend albo wymaga nieco innego stylu pracy, niż w życiu codziennym - mogłoby odstraszyć kogokolwiek kto chce "tego" spróbować.
  14. Niedźwiedzica - no racja, racja! :) Flaire - przyczyny tego, że jest tak malo zawodnikow i zawodów leżą raczej w bardzo niskim poziomie kultury kynologicznej w Polsce. Malo ludzi robi cokolwiek ze swoimi psami - jak robią, to są raczej postrzegani jak dziwacy i świry. A instytucja właściwie powołana do tego żeby się zajmować wszelkimi formami kynologicznej aktywności w sporcie (a nie tylko wystawami) raczej rzuca kłody pod nogi kiedy się chce cokolwiek zrobić więcej, ponad pisanie sprawozdań. Jak słyszę od szefa sekcji szkolenia w pewnym mieście, że mogliby zorganizować zawody posłuszeństwa - tylko że jemu się nie chce... :o to mi się nóż w kieszeni otwiera. Wsparcia malo, ludzie zgłaszaja się na szkolenie kiedy już mają kłopoty z psami. Promocja róznych dziedzin psiego sportu jako fajnego sposobu spędzania wolnego czasu? Ba! Nawet prześwietni hodowcy traktują "sportowców" jak osobników niezrownoważonych. Pewna bardzo znana hodowczyni PON-ów (rasy, w końcu, dawniej użytkowej!) wyraziła się kiedyś publicznie, że ją osobiście by "słabiło" gdyby się dowiedziała że właściciel szczeniaka z jej hodowli zapisał się na PT albo coś z psem robi. :o (słowo daję!). Jednocześnie przyznaję że postawa typu "nie matura a chęć szczera zrobi z ciebie oficera" jest mi dośc obca. Fajnie jak każdy próbuje swoich sił, ale sport - zawody! - to sport, zawody. Moze faktycznie zawody "podworkowe" coś by zmeniły w mentalności psiarzy (laikow, amatorów) - nie wiem. Natomiast narzekanie że tytuły to mogą zdobywać tylko naprawdę super zrobione psy (bo tak naprawdę to powinno być egalitarne) - ja tego nie rozumiem. Pamiętam sprzed wielu lat, jak trudno było zdobyć tytuł championa piękności. Ale też i champion to był CHAMPION. Teraz tytuł się zdezawuował okropnie. Są cud urody championy i "championy" ktore wyjeździły tytuł - i są od biedy psami poprawnymi, li i jedynie. Szkoda byłaby gdyby tak miało się stać i w psim sporcie. 8)
  15. "komenda "formalna" wystarcza imi i do życia codziennego, i na ringu posłuszeństwa" I stąd cała dyskusja. I krzywienie sięna "energetykow". :D :)
  16. Uuu, to ból - większość szkółek tresury czy klubów oferuje "ślady" jako jedną z dyscyplin IPO. Tak naprawdę jest to bardziej sprawdzian wyszkolenia psa i z prawdziwym, użytkowym tropieniem niewiele ma wspólnego. :cry: Cięzko będzie znaleźć kogoś kto zawodowo, że tak powiem, przeszczepia metody TTD ("tracking thru drive") na polski grunt. :cry:
  17. Numer z cieczką - niezły, ale podejrzewam że złodzieje w Polsce nie są aż tak... wysublimowani. :D :wink: Spanielek w miarę O.K., piać nad nim nie pieję, ale przynajmniej dość precyzyjny, choć jakiś taki trochę ... letargiczny (możeto wina filmu, nagrania samego?). Słabawy kontakt - uprę się przy tym okresleniu. Taki grzeczniuuutki piesek co to nie wiadomo czy to-to lubi. Ale jakby większośc psów u nas chociaż tak ćwiczyło to by był cud (nad Wisłą zresztą!). Chyba wolę psy bardziej "łobuzerskie" w ćwiczeniach (nie powiem "schutzhundowe" choć to coś w tym stylu 8) ). Ale to naprawdę jest tylko kwestia gustu. Co do Ertiego, to śpieszę uspokoić - on nie wtłacza się w przewodniczkę i nie zastępuje jej drogi. "Crowding" widuje się czasami nawet na naszych zawodach - na przykład tak chodzi IPO-wy Vat - owczarek niemiecki Rewira. Nieważne zresztą; nie chodzi o bardzo konkretne psy, tylko bardziej, zdaje się, o lubienie (lub nie) takiego czy innego stylu. Pewnie, że strasznie duzo zalezy też od sędziego i od tego, co ON lubi :D - no i te 10 pkt to właśnie niby za to... ale coś takiego jak "ogólny obraz pracy" - o ile sędzia jest rozumny (no dobra - w miarę) powinno się dać jako tako wyłapać. Choć i mnie, kiedy wprowadzano żabojadz... tego, francuski regulamin obedience u nas - te 10 pkt strasznie uwierały, wydawało mi się to straszliwie subiektywne.
  18. Możesz też sprobować pobawić się w to sama. Doskonałą, dostepną na naszym rynku ksiązką która będzie Twoim "elementarzem" jest "Nowoczesne szkolenie psów tropiących" B. Górnego (wydało to Multico).
  19. "Nie wiem, jak wyglądało jego chodzenie przy nodze w realu, ale na tym zdjęciu bardzo mi się podoba. " Popatrz, i oto przyklad jak zdjęcie może być mylące - akurat ten pies ma słaby, śladowy kontakt z przewodniczką i generalnie ich występ był zupełnie nieciekawy. :wink: (P.S. mówię oczywiście o pani w czarnym przyodziewku)
  20. De gustibus... itd. :D Mnie bardzo z kolei nie podoba się zachodni obediencowy widok psów człapiących ze wzrokiem utkwionym przed siebie, wolę psy ćwiczące na najwyższym możliwym kontakcie (dlatego np. nie do końca zachwycił mnie Laurent Lebois i jego belgi) - ale to tylko i wylacznie dyskusja o stylach ćwiczenia. Natomiast co do zachowania poza ringiem... ba, tomy całe można napisać. Dotyczy to zresztą wszystkich dziedzin psich sportów (możemy hmmmm wyłączyć spod tej definicji walki psów :D z przyczyn humanitarnych jak i merytorycznych - te to DOPIERO nam zafałszują statystykę!!!). BTW chyba istnieje też znacząca róznica w ocenie zachowań i w tym, co poszczególnie ludzie uważają za "normę". Widziałam jak przewodniczący Komisji Obedience FCI omal nie umarl z przerażenia, gdy pies szkolony do obedience zaczął bawić się z przewodnikiem piłką, wykonując bardzo wysokie skoki i odbijając się od niego - facet autentycznie był przestraszony że "na tyle" się psu pozwala. Osobiście uważam że wysokie wyniki w sporcie mają szanse osiągnąc po prostu dobre psy - z bardzo dużym temepramentem, dobrze rozwiniętymi instynktami - a takie siła rzeczy są bardziej żywiołowe i na pewno trudniejsze do prowadzenia w tzw. normalnym zyciu. Widuję, owszem, zawodnikow ktorzy tak bardzo chcą mieć "grzecznego" pieska że strasznie swoje zwierzaki tłamszą - a potem oczekują od tych biedakow cudow na placu. Tak się nie da - przynajmniej nie do końca :) .
  21. A ja osobiście pozwalam sobie wyrazić nadziejęże to nie potrwa już długo i po prostu wszystko się uładzi na drodze EWOLUCJI... :wink: Choć na ostatniej warszawskiej wystawie załamał mnie widok ringu bokserów - wszystkie bidoki z ciętymi uszami / ogonami... ech, dziewiętnasty wiek / Anglia i wesołe rozrywki z psami się przypominają. :evil:
  22. Gosiu, jeśli chcesz wyeliminowac podgryzanie, to na pewno musisz pomysleć o zmianie koziołka. Ten Wasz jest zwyczajnie za szeroki - tzn. ma za długą część przeznaczoną do chwytania. Luka szukając wyważenia jest wręcz prowokowana do podgryzania. Poniewaz suczka już nabrała tego nawyku, to teraz bedziecie pracowac nad jego zmianą. Patenty na nie-podgryzanie: 1. Koniecznie nowy koziołek (to warunek niezbędny - i niezależny od innych propozycji) 2. Bardzo znaną metodą jest obciązenie jednego końca koziołka. 3. Jeśli jesteś raczej "pozytywistką", a Twoj piesek kocha jeść i jeszcze na dodatek jest chętny do ćwiczeń - to masz szansę wyeliminować podgryzanie przez pracę z klikerem. Tyle że potrzeba do tego w/w psa o w/w predyspozycjach :D - a ze strony przewodnika duzo cierpliwości. :wink:
  23. No cóż- jak widzisz, opisuję przypadki raczej BEZNADZIEJNE :D - martwi mnie natomiast że takich jest coraz więcej. :cry: BTW osobiście bardzo często i w różnych warunkach spuszczam moje psy (co nie znaczy że na ulicy Marszałkowskiej w Warszawie :D ). Ponieważ, jak słusznie piszesz - kazdy pies może kiedyś nie posłuchac - mam, hmmmm, środki, nazwijmy to.... negatywnej tigmotaksji :D w razie GDYBY ktoryś faktycznie nie posłuchał. Zadziwiające jednak, ale w przedziwnych sytuacjach rozproszenia typu wpadnięcie w wycieczkę rozgliglanych przedszkolaków tudzież wyjście zza winkla prosto w stado kotów :) - jednak gady słuchają. :D i nawet nie muszę się ku owej negatywnej tigmotaksji odwołać. Natomiast hipotetyczny pan z owczareczkiem zapluwającym się na końcu smyczy w razie tejże smyczy pęknięcia nie ma już NIC - bo z psem porozumienia brak, a na dodatek naturalnie nie przetrenował tego typu sytuacji (na przykład, ze tu idzie przechodzień, a tu jego piesek.... jest luzem! co to będzie, co to będzie????!!!).
  24. ... i probelemy ze zdrowiem też nie - Ty o tym wiesz najlepiej... 8) :wink:
×
×
  • Create New...