Jump to content
Dogomania

Berek

Members
  • Posts

    3222
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    2

Everything posted by Berek

  1. Yyy... niech zgadnę - może przeszkadza jej szczekanie psa? :D
  2. Berek

    Ufny charakter

    Wrzuć do kosza teorie o dominacji. :D Z tego co piszesz, Kiraka ma raczej uległy charakter - i demonstruje go wszystkim napotkanym osobom. Zresztą jest tak młodziutka że możesz się z tego tylko cieszyć... :) - dziewczyna zachowuje się - po psiemu rzecz biorąc - prawidłowo. Inna sprawa, że ludzie są różne, kwadratowe i podłużne, i pewnie nie każdy się zachwyca oblizującym go szczeniakiem. Problemem jest to, że aby trochę ukrocić takie zachowania ze strony suczki, należy kompletnie przestać na nią zwracać uwagę - a najlepiej zająć ją czymś innym. To jest tak: im bardziej ktoś skrzypi nad psem "jakie słodkie maleństwo!!!" i się nad nim pochyla, tym bardziej psi delikwent chce mu pokazać, jaki jest mały i uległy - więc tym bardziej wije się, doskakuje do twarzy, probuje lizać. Lizanie nie jest tutaj przejawem tkliwych uczuć - pewnie ci wszyscy ludzie nie byliby zachwyceni gdyby wiedzieli, że mała pokazuje im, że jest absolutnym szczeniakiem, przez zachowanie ktore ma ich skłonić do zwrócenia pokarmu z żołądka. :D Tak więc raczej stopuj znajomych - jesli chcą się z kobietą witać, to niech robią to kucając, ale odwracając się do niej bokiem - niech unikają kontaktu wzrokowego - a najlepiej byłoby gdybyś bez słowa rozsypała podczas takiego powitania parę smacznych nagródek na ziemi. NIech mała zajmie się ich zbieraniem, a nie myśleniem, że taki Wielki i Wspaniały Czlowiek na nią właśnie PATRZY... Wszelkie karcenie suczki (nawet najłagodniejsze - tylko głosem, itd) może spowodować że uzna ona za wskazane tym bardziej wić się i wyczyniać różne sztuki, bo uzna, że oto ludzie są z niej niezadowoleni a wobec tego - nalezy jeszcze bardziej pokazywać jaki się to jest małym podporządkowanym pieskiem.
  3. Pytanie tylko, czy aby NA PEWNO pies nie jest uciązliwy - i czy wszyscy sąsiedzi radośnie to potwierdzą... Z lekkim zdumieniem odkrywam że niestety większość psiarzy mieszkających w domach jednorodzinnych co nieco przesadza z, hmmm.... wolnoscią wypowiedzi ich psów :) głosząc hasło "pies jest od tego, żeby szczekał". No może i tak, tylko że pewne normy jednak obowiązują. Są zrownowazone psy ktore pobudzają się naprawdę w wyjątkowych przypadkach - i są takie upiory dla ktorych kazdy szelest wystarczy, żeby wybuchnąć przenikliwym WOWWOWWOOOOWWOW! słyszalnym parę kilometrow dalej. To moze naprawdę komuś przeszkadzać. Jak dla mnie argument "a inne psy też szczekają" nie do końca jest trafiony - no co, inni kradną, to ja tez będę kraść? :o
  4. Berek

    Brzydki nawyk

    Przyznaję że mi nóż w kieszeni się otwiera jak czytam takie oto wypowiedzi: "Poszłam na chwilę do sklepu.A kiedy wróciłam weszłam do pokoju ,oczywiście król Toffik na łóżku , a koło niego jego własne siuśki .Byłam zmuszona nakrzyczeć na niego (...)". Psa NIGDY nie karci się po fakcie. Jest on niezdolny zrozumiec, za co na niego krzyczymy. Jedyne, co właścicielak tym osiągnęła, to spadek zaufania do niej - pies uczy się, że pan bywa agresywny zupełnie bez powodu (dla psa nasz krzyk nie ma żadnych, powtarzam, żadnych logicznych przyczyn).
  5. Wiara w certyfikaty CE i ISO, tudzież inne, może być złudna. :D Przypomnijmy sobie niedawną slaską aferę krowiej gorączki - jałóweczki przyszly prosto z takiej wylizanej, obwieszonej certyfikatami hodowli z Holandii... :D :)
  6. "Mięso było suszone ,zawijane w jakieś liście ,które nie pozwalały mu sie zepsuć i były przechowywane inne zjadliwe owoce czy warzywa . Karmy sa tak przetwarzane i konserwowane ,że ich wartość jest długa. " Wnioskuję z tego, że karmy z górnej półki to po prostu pemnikan indiański, 100% ekologiczne suszone mięsko (zawijane w liście). DDD :D W odróznieniu od tych tańszych ktore są OCZYWIŚCIE ładowane chemią - konserwantami - w celu zapewnienia ich dłuuuugiej przydatności do spożycia... i niekłopotliwości przechowywania tudzież podawania. :D
  7. "Sztuczne ? czyli co? zamiast mięsa , kit do okien? " Bardzo przetworzone żarło - doprowadzone do takiego stanu, że można to-to przechowywać nader długo :D niewątpliwie można nazwać "sztucznym". :D
  8. Przepraszam że w ten sposob - ale w strasznym pośpiechu pisze - podaję link do tematu "socjalizacja i wychowanie yorka" - bodajże na stronie 5 ktoś wklejał moje "FAQ" na ten temat. [url]http://www.dogomania.pl/index.php?name=PNphpBB2&file=viewtopic&t=22267&start=60[/url]
  9. Uuu... mogło być nerwowo, wyobrażam sobie. :D Zasady pierwszej pomocy warto znać, pewnie. Ale tak BTW - jeśli tamta woda jest w miarę czysta - po prostu w upalne dni powpuszczaj suczkę do niej, znajdź sobie dobre zejście nad samo lustro wody, naucz suńkę żeby przypływała do Ciebie na (wesołe, nienachalne) wołanie... Wcale nie są to takie delikatne zwierzątka, to my, ich właściciele, robimy z nich "sierotki boże". 8) A dla suńki na pewno byłoby dobrze gdyby nauczyła się prawidłowo, spokojnie pływać. W razie jakiegoś wypadeczku (takiego jak się Wam zdarzył akurat) suczka po prostu przepłynie kawałek i wykokosi się na brzeg. Jeśli natomiast będziesz pokazywała suczce ze każdy kontakt z wodą to jest coś strasznego, o Boże, ratunku, o rany, help, HELP!!! - :) - to nastepnym razem może wpaść w panikę i zacząć się za bardzo miotać. Zamiast krzyczeć i rozpaczliwie ją nawoływac, spróbuj ... zacząć się śmiać. Chwal suczkę - taaak, jak ślicznie pływasz, kochana! - i nawołuj ją, własnie w taki spokojny, wesołkowaty sposób. Powinna skierowac się do Ciebie. W razie gdybyś podejrzewała że jednak dzieje się coś niedobrego w tym stawie, staraj się nie wpadać w panikę. Pies jest spokojny dopóki czuje, że jego pan też jest spokojny. Wiem że łatwo się to mówi... 8) ale trzeba sporo mysleć o tym, co by było "gdyby" - i kiedy już coś się wydarzy, jesteśmy trochę bardziej opancerzeni. Klasyczna zasada samoobrony - nauczyć się reagować na zagrożenie.
  10. Eee, nie przesadzajmy. yorki bardzo dobrze pływają - a w wodorosty nie tak łatwo się zaplątać. :) Mam nadzieje że nie krzyczałaś nerwowo (wiem, czasem trudno się powstrzymac...), tylko "zagrałaś" to w stylu "ale fajnie dziecko plywasz, rewelacja!". :D Co do biegania bez smyczy - naszym psom możemy ufać tylko w takim stopniu, w jakim je nauczymy rozmaitych zachowań. Także przychodzenia na wołanie. Osobiście od wielu lat chodzę na spacerach z kilkoma yorkami bez smyczy. Na posłuszeństwo "mimo" kota, ptaszka, etc. - naprawdę są patenty, patenciki i sposoby. :D
  11. Ekhem, z całym szacunkiem, jak tu sobie tak dyskutujemy, to... "...Hodowlane aspekty nie są ich domena. " TO PO CO PAN WETERYNARZ ZAKŁADA TAKIE BZDURNE BIURO MATRYMONIALNE???? To nie jego domena! :evil: :oops: :evil: :evil: :o :o
  12. "prezecietny rozmnazac nie pojdzie tam do kliniki i nie zapisze swojego pasa do biura matrymonialnego.. " A co to jest wobec tego "nieprzeciętny" rozmnażacz? :D Jak dla mnie wszyscy oni są dośc. Hm. Przeciętni. Co do słodkiego Pana Doktora - forsa nie śmierdzi... każdy sposób na jej zdobycie się liczy, jak widać. :evil: A to, że jest mistrzem własnego PR - miły, sprawia wrażenie kompetentnego, pieski nie uciekają.... no cóż, jednak mnie ciekawiłoby jaką ETYKĄ się ten pan wykaże w przypadku np. powiklań chorobowych ktore sam spowodował ? A takie rzeczy się mogą zdarzyć każdemu lekarzowi, i temu miłemu, i temu niesympatycznemu...
  13. O.K., to bardzo pięknie, tylko chyba trochę mało ma wspólnego z nieniejszą dyskusją. :D
  14. Jeśli chodzi o załatwianie się, to jest na naprawdę bardzo mlode zwierzątko i na pewno nie zostało jeszcze nauczone czystości -tak, że wszystko przed rodziną Twojej koleżanki. Niech zaczną od chwalenia i nagradzania za wykonanie tego "zadania" tam, gdzie sobie tego życzą (mam nadzieję że pies nie wychodzi - chyba jeszcze jest na kwarantannie???). Co do nerwowej reakcji na dotyk w określonych miejscach, jednak "coś" się zdarzyć musiało, skoro pies był spokojny, a obecnie startuje z zębami lub histeryzuje. Gdyby to było szczenię dużej rasy, można by podejrzewać jeszcze np. młodzieńcze kłopoty ze stawami, zapalenie kości itd., czyli reakcję bólową po prostu. Ale u tak młodego yoreczka? Nie wydaje mi sie. Sądzę że jednak ktoś go w tamtym domu straszy - być może bezwiednie i nieświadomie. Ludzie są niedelikatni i nawet to do nich nie dociera. Obserwuję to ciągle na przyklad na wystawach - pani ktory piszczy i niunia swojego małej rasy pieska potem wykonuje przeróżne numery typu ciągnięcie, przyduszanie czy szarpanie - i gdyby jej zwrocić uwage, zabiłaby za to - bo uważa, że przecież pieska kocha i jest dla niego dobra. :evil: Brak wyczucia, i tyle. Być może to też przypadek rodziny Twojej koleżanki. Przyjrzyj się jak się odnoszą do pieska, a zwłaszcza, w jaki sposób przywołują go do siebie. W jaki sposób, chociażby, biorą go na ręce - niestety nadal normą wśród wielu właścicieli jest dopadnięcie pieska i gwałtowne porwanie w górę (nawet w nagłym przypływie uczuć), co owocuje problemami. Dobrze jest pamiętac że, tak naprawde, to piesek powinien zabiegać o kontakt z nami - i że warto ustalić jakieś stałe hasełko przy braniu na ręce, słowo ktore uprzedzi pieska że oto zaraz powędruje w górę... I koniecznie trzeba zarzucić pomysły o "karceniu" psa przez łapanie za kark, pociskanie, czy choćby tylko próby unieruchomienia go. :)
  15. No tak, ale na jaki temat...?? :) Bo jeśli chodzi o "hodowlę" to istnieje coś takiego jak prawda obiektywna - i własne zdanie nie ma nic do niej... mozna miec taką czy inną opinię na temat zakupu psa z metryką czy bez niej, natomiast "hodowla" istnieje wszędzie, gdzie rodzi się szczeniak. No, owszem, czasem "hodowla" jest bardziej "pseudohodowlą" - niemniej w obiektywnym ujęciu każdy pies pochodzi z takiej czy innej HODOWLI. Nawet jeśli to oznacza wzięcie szczeniaka od uroczej pani Andzi czy sympatycznego pana Mietka. :D
  16. Uhm, hm - z całym szacunkiem, ale troszkę część Forumowiczów nie rozumie co to znaczy "piesek z hodowli". Otóz "hodowla" to może być wielki przemysłowy kennel na kilkadziesiąt psów, i może to być jedna ukochana suczka ktora ma co jakiś czas miot. :) Piszę to, bo co jakiś czas przewija się takie stwierdzenie "nie chcę kupować z hodowli, bo..." i tu najczęściej dalej mamy "nie chcę wystawiać", "nie zalezy mi na rodowodzie" albo "chcę kupić taniej". KAŻDY pies, rodowodowy lub nie, pochodzi z jakiejś "hodowli", jeśli idzie o ścisłość. :) Tyle, ze w przypadku decyzji o zakupie pieska bez rodowodu, mamy większą szansę na kupienie pieska raczej z "pseudohodowli". :cry:
  17. Cóż, pozostaje powtorzyć słówka o rybkach i akwariach :) .
  18. Owszem, drażni. Niestety to nieszczęsne łapanie za kark jest baaardzo modne wśród psiarzy - argumenciki typu "bo suka-matka tak wychowuje..." itd słyszę trzy razy dziennie - a uwierz mi, mam od kogo bo się psami trochę zajmuję - i już po prostu łzy mi kapią kiedy coś takiego słyszę. Ludzie nie zdają sobie sprawy z istnienia tzw. opposition reflex - "odruchu oporu" istniejącego w NATURZE każdego psa i - kiedy próbują takich rzeczy ze szczeniakiem - ten usiłuje się bronić nie dlatego, że jest potwornym dominantem (8 tygodniowy york????) albo złośliwą bestyją, tylko zwyczajnie w samoobronie. Czy do Twojej koleżanki nie dociera, że traktuje tego pieska potwornie niedelikatnie? :evil: Jeśli chodzi o kontakty z dziećmi - yorki nie przepadają za nimi, o ile dziecko (czy, nazwijmy to, młoda osoba :) ) nie jest bardzo spokojne, nauczone kontaktów z tak małym psem . Na ogół jednak nie jest - i często gęsiej skórki dostaję jak widzę na ulicy paro- czy dziesięciolatka z yorkiem doczepionym do flexi (bo inaczej się tego nazwać nie da). Co do obgryzania, to pies jest w wieku w ktorym ma święte prawo tak robić - to jego szczenięca natura. Łapaniem za kark, przytrzymywaniem, przyciskaniem uda się jedynie nauczyć psa lęku przed ludzkimi rękami. Czy na pewno o to chodzi Twojej koleżance i jej rodzinie? :( W tej chwili do zadań domowników należy spokojne, cierpliwe pokazywanie psu, jakie zachowanie jest dozwolone, a jakie nie będzie akceptowane. Pieska nalezy nauczyć pewnej delikatności w kontaktach z ludźmi - ale to powinno działać w obie strony. Kiedy piesek wbija ząbki za mocno, po pierwsze, nie należy się z nim szarpać, karcić go, krzycząc czy cisnąc do ziemi, po prostu - nie należy go straszyć, bo po co? Można znieruchomieć, przerwać zabawę, podsunąć pod paszczkę zabawkę (choćby w postaci starej skarpetki którą się z nim poprzeciągamy), w skrajnych przypadkach lekko przycisnąć psi fafelek do własnego psiego zęba - w ten sposób piesek sam uczy się nie dociskać zbyt mocno zębów - bo kiedy to zrobi, niejako "sam" robi sobie kuku. W ogóle z Twojego opisu wygląda mi raczej na to, że piesek nie czuje się pewnie i komfortowo w kontaktach z tą rodziną - i jego mocne gryzienie jest już na granicy gryzienia lękowego, ze strachu. Spróbuj wlać trochę oleju do glowy Twojej koleżanki, bo inaczej będzie miała "nieznośnego" pieska, będzie narzekać, będzie nieudolnie go "wychowywać" coraz głupszymi metodami - i cały czas nie dotrze do niej, że SAMA stwarza problemy, że pies zawsze jest dokladnie takim, jakim go uczynimy. :evil: Zresztą sam(a) to chyba widzisz, pisząc, że piesek był spokojny, a teraz... Wygląda na to, ze u hodowcy miał dość dobre, spokojne życie - i że to nowy dom generuje problemy.
  19. Nefesza, ja przecież nie neguję - sądzę że masz pewność że Twoje psy mają super w życiu. 8) Tę pewnośc ma zresztą 99% właścicieli (mam na myśli tych ktorzy w ogóle sienad tym zastanawiają, ma się rozumieć :D ). Wydaje mi się, że trochę motamy się w bezproduktywną dialektykę. Jak dla mnie argument typu "pies ktory sika do kuwety ale czasem wychodzi na długi spacer ma lepiej niż pies ktory trzy razy dziennie wychodzi na mały sik przed klatkę schodową" jest dokładnie takiej samej wagi, jak rozstrząsanie, ktore psy mają lepiej: psy szkolone do walk czy psy laboratoryjne... :D Albo czy te trzymane całe życie w kojcach są w lepszej sytuacji niż te łańcuchowe (bo przecież te ostatnie przynajmniej miewają jakieś bodźce.... i tak dalej, i tak dalej). Powtarzam - i tu, i tu mamy do czynienia z patologią. Czasem dla patologii są poważne wytłumaczenia (klopoty zdrowotne właściciela, sytuacja domowo-rodzinna itd), ale... wicie, rozumicie... patologią to być nie przestaje. :)
  20. Zgaduję że masz szczególną sytuację, która zmusza Cię do takiego, a nie innego ustawienia psiego życia. Być może niepełnosprawność? (dobrze zgaduję?) Jeśli tak, to - wobec alternatywy "albo pies będzie miał tak, albo psa nie będzie w moim życiu" - jest oczywiste że wybierasz mniejsze zło. :) Tu naprawdę nie ma co dyskutować, katować Cię przekonywaniem co dobre, co niekorzystne itd. Natomiast Twoja sytuacja jest SZCZEGÓLNA, wyjątkowa. O kuwetowych psach rozmawialiśmy zaś jako o ogólnym "tryndzie" pojawiajacym się / panującym wśród włascicieli małych psów. :D I "trynd" ten jest naprawdę nie najlepszy :( , zwłaszcza, że - no, to, o czym piszę w postach powyżej. Wybór mniejszego zła w sytuacji szczególnej nie musi - jak dla mnie - oznaczać jednocześnie, że muszę ogłaszac że mniejsze zło nie jest złem, tylko własnie super-dobrem i że hopla, to właśnie jest coś godnego polecenia. 8)
  21. Nie wydaje mi się żeby ten lincz w ogóle nastąpił... :) Twoje rybki i Twoje akwarium. Ja mogę jedynie wyrazić współczucie dla psa. 8) Dlaczegośmy "anty"? Bo jakoś tak wychodzi że panie dzieju psy na ogół wychodzą na spacery na ktorych załatwiają w/w potrzeby - ale i mnostwo innych na dodatek; socjalnych, poznawczych, także wynikających z psiej "fizyczności" - nazwijmy to - oraz wynikających z ich natury jako zwierząt stadnych... Oczywiscie, jeśli chodzisz trzy, cztery razy dziennie na spacer dzień w dzień - o w miarę stałych porach - to super i w ogóle nie ma o czym mówić :D (jedynie zdumiewające że Ci się chce kuwetę w domu trzymac wobec tego... to takie zaprzęganie konia za wozem, ale przecież nie ma przepisu ktory nie pozwalałby zaprzegać konie za wozem albo nawet z boku 8) ).
  22. Już się boję! Zwłaszcza że wiem co Majka potrafi... Przypomina mi się odcinek przygód porucznika Colombo - ten z dobermanami i "Różyczką". Brrr.
  23. "Ok, moze byc dla wszystkich. Bo nawet czasami jamnik spuszczony i zaczepiajacy przechodnich jest niebezpieczny. Wiec kaganiec jak najbardziej przydalby mu sie" Skujmy wszystkim ręce kajdankami - bo a nuż ktoś złodziej! :D :D :D :D
  24. Podłożę się Wind że mi da po głowie aż mi guzy porosną. :( NIENAWIDZĘ KUWET. Nawet samego pomysłu... Złośliwie powiem, ze jak kupujemy CTR, to zakladamy, że będziemy z nim wychodzić te trzy - cztery razy dziennie i nie montujemy w domu basenu bo "co będzie, jak pies będzie musial zostac sam przez dobę" - takiego problemu brak, bo pies tak nie zostanie i w razie czego stajemy na uszach i zapewniamy dogsittera :evil: Chcę traktowac małe pieski jak PSY? To dokładnie tak samo rozumuję, jakby w domu mieszkał CTR. :lol: (oj będzie mnie, bedzie, jak to Wind przeczyta! oj zbije, zbije, kulę się pod stołem ale postanawiam niniejszym zginąć w obronie swoich przekonań :) ). Co do sikania na komende to sądze, że jest to bardziej przypomnienie o tym, że można wykonać tę czynnośc - niż jej wymuszenie. Tak, jak reproduktorowi można mowić do znudzenia "kryj!" ale jak suka nie będzie do krycia, to raczej na rozkaz jej pies nie pokryje - tak i nie wydaje mi się żebysmy mieli władzę nad czynnościami fizjologicznymi naszych psów... i całe szczęście. :) P.S. Wind, potworze, a mowię tyle razy że czeka na Bielanach mieszkanko ma Majeczkę w charakterze hotelu - i kupa kumpli... po co dziecko zostawiać samo na ileś tam godzin jak ma taką bazę????
  25. No cóż, historia miała miejsce jakiś czas temu i na pewno już teraz nie będę jej rozrabiać. Być może zdarzyło mi się trafić na zły humor pani urzędniczki. I kilka razy pod rząd. :) I moim znajomym - "ludzieńkom" z ulicy (a nie znanym paniom w biurze ZK działaczom Związku - podejrzewam że wtedy są obsługiwani w sposób perfekcyjny) TEŻ się takie sprawy przytrafiały. Pewnie również trafili na zły humor albo nie taką pogodę. Być może...? Wydaje mi się tylko, że tak być nie powinno, nieważne, czy panią boli główka albo czy uważa że ktoś jej d... zawraca. :evil: BTW nieprzyjemne kontakty z tą instytucją spowodowaly że jakoś nie mam ochoty - o ile nie muszę - się z nią dalej kontaktować :D - stąd też wyznaję, że nawet niespecjalnie chce mi się zgłaszać tzw. Wyższej Instancji tego typu wpadki biura warszawskiego. Aspołeczna postawa, wiem, wiem :D ale pozwala przyszanowac zdrowia. :D
×
×
  • Create New...