Jump to content
Dogomania

Berek

Members
  • Posts

    3222
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    2

Everything posted by Berek

  1. Kirke, na litość boską :lol: Jak, według Ciebie, ma wyglądać "pomoc"...? Jedynym, co mi się nasuwa, jest - gdyby wszyscy tu napisali "kochane dziecko, rewelacyjna sprawa i wszystko, co tu piszesz, jest świetne, szybciutko kupuj pieska mimo że rodzice nie mają na niego ochoty, masz alarm więc od razu zapakuj go do ogródka, nie przejmuj się i nie martw na zapas bo na pewno trafisz na zdrowy egzemplarz, i koniecznie, ale to koniecznie wierz w to że piesek bardzo poprawi Twoje nie najlepsze samopoczucie..." Zastanów się - tam, w tej rodzinie, jest jakiś problem zwiazany z psem, z faktem jego posiadania - nie za bardzo da się to "ugryźć" od strony rodziców, można tylko porozmwiać z piszącą tu dziewczyną, przedstawiajac jej sytuację w REALU - a nie poklepując ją po ramieniu i mówiąc "dalej, świetnie, wierz w psy rodem z filmów Disneya". :angryy:
  2. Kirke, z całym szacunkiem, ale tylko dużą dozą złej woli lub totalną niedojrzałością można tłumaczyć wyciągnięcie wniosku, iż dotychczasowa dyskusja zmierza do stwierdzenia że golden dostanie zapalenia płuc jeśli pomieszka w kojcu. Z cała pewnością nie o to ludziom tutaj chodzi. :razz: :razz: Jak również rzecz absolutnie nie dotyczy "rozpieszczania". :shake: Pies posiada również coś takiego jak psychikę. Owszem, jest bardzo wielu ludzi ktorzy dla własnego widzimisię starają się zanegować fakt iż dana rasa ma takie czy inne predyspozycje czy potrzeby; w naszym kraju każdy może wszystko w kwestiach kynologicznych - tylko czy to znaczy że jest różowiutko? :diabloti: To, że ludzie usiłują podrzucić dziewczynce (14-to latce czy 10-cio latce? bo w pewnym miejscu odlicza sobie czas do pełnoletności i wychodzi jej że jeszcze 8 lat... :razz: ) tematy do przemyślenia to chyba nic złego? Ta rodzina zrobi, jak zechce. To samo powiedziała mi kiedyś pewna starsza pani ktora "radziła się" mnie w kwestii zakupu AST. Kiedy jej odradzałam - usłyszałam że te psy są kochane, całuśne i ona sobie "i tak" kupi. Wzruszyłam ramionami - bo co mnie to w końcu obchodzi... Pani AST kupiła, piesek pobył u niej do czasu gdy skończył rok. Teraz już u niej nie mieszka. Udało mu się znaleźć dobry, rozsądny dom - po wypadku w ktorym - nie celowo, mimowolnie - połamał pani obie nogi. :-( Każdy może sobie robić, co chce - i na ogół tak postępują ludziska, oj tak. :shake: :mad: Szkoda że cierpią na tym zwierzęta. Tak z ręką na sercu, uważasz że dziewczynka ktora nie jest w stanie się zmobilizować choćby do "spróbowania sił" z przyszłą matką swojego szczeniaka - że dziewczynka usprawiedliwająca wypuszczanie tejże suki luzem - że dziewczynka do tego stopnia zależna od rodziców NA PEWNO sobie poradzi? Choćby z wyzwaniem p.t. "nie idę po szkole do koleżanki, idę wyjść z psem na spacerek"? :cool3: No, oby, oby... Jeśli chodzi o opisywaną sytuację, to trochę to jednak mało brzmi optymistycznie. Zwłaszcza dla dośc specyficznej rasy jaką są goldeny. Rozumiem sytuacje ekstremalne - np. nagle odkryta alergia ktoregoś domownika. Wtedy faktycznie nie ma wyjścia, pies wylatuje na zewnątrz. Ale planowanie z góry że pies tkwi w kojcu bo.... w domu jest alarm - to chyba jednak nie brzmi za ciekawie.
  3. Madalenka, cóż można rzec... Za dużo tu jednak tupania nóżką ;) ... ",,musze, bo inaczej wyladuje u psychiatry". To jest tak: kazdy potrzebuje jakiegos sposobu, zeby rozladowac stres, rozluznic sie i dla mnie jedynym sposobem jest wlasnie pies. Inaczej moge tylko popasc w otepienie. " Nigdy, przenigdy nie można traktować psa (czy innej żywej istoty) jako lekarstwa na nasze problemy emocjonalne albo psychologiczne. Czlowiekowi to nie pomoże, a pies w ten sposób traktowany ma ciężkie życie. Piszesz, że nie miałabyś przyjemności zajmując się cudzym psem - skąd wiesz, skoro NIE PRÓBUJESZ? I to systematycznie? :mad: Na tym świecie cała masa osób wystawia cudze psy, szkoli cudze psy, startuje na zawodach z cudzymi psami i nie robi z tego powodu problemów... A skąd wiesz, że - posiadając swojego psa - nie odkryjesz znienacka, że nie sprawia Ci przyjemności systematyczna i ciągła opieka nad tym pieskiem? I co - buda w ogrodzie i spacer raz na tydzień, kiedy poczujesz że masz na niego ochotę i że akurat w tej chwili piesek ma Cię wyciągnąć z chandry...? Wiesz, jaki obraz wyłania się z całej tej dyskusji? Twoi rodzice nie są tak całkiem pozbawieni serca... Oni znają Cię dobrze i, podejrzewam, nie oceniają Cię jako osoby dostatecznie dojrzałej abyś mogła zająć się psem. Zwłaszcza że sami rodzice nie są osobami ktore z ochotą w razie czego przejęliby obowiązki właściciela i jeszcze mieliby z tego kupę frajdy. Nic dziwnego, że kluczą, jak mogą - zwyczajnie, w samoobronie.... :razz:
  4. Magdalenka, silna więź łaczy psa przede wszystkim z osobą która z nim pracuje. Ktora wprowadzaj jakieś uatrakyjnienie w - niejednokrotnie nudne - psie życie. Poukładaj ślady goldence swojego sąsiada to zobaczysz jak będzie kwiczeć na Twój widok... Ty myślisz że psy mają świadomość tego, kto jest ich właścicielem???? :shake: Jeśli właściciel cokolwiek z nimi robi - to owszem, traktują go jak przewodnika. Ale znam masę psów ktorym jest dokładnie wszystko jedno kto je woła; albo tak zaniedbanych - nazwijmy to - "intelektualnie" że za osobą ktora im pokaże piłkę pójdą w ogień. To jest psia natura; a nie wiara że pies to taki mniejszy człowieczek z ludzkimi emocjami i umysłowością.;) :razz:
  5. Ja mam najlepszą definicję "szkoły pozytywnej", ja...! :lol: Szkoła pozytywna to taka, w ktorej pies dostaje przed treningiem palmy z radości, że oto udaje się z panem na ćwiczenia. O.
  6. "Moze sie zgodzi:smile:" A jeśli NIE? :-( :shake:
  7. "Przykro mi, ze tak o mnie myslisz, choc jak juz pisalam, wiedzialam, ze to tak sie skonczy. " Magdalenka! A nie pomyślałaś ani przez chwilę... patrząc sobie w oczy w lusterku... że Gosia zwyczajnie może mieć rację? :cool1: Wiesz, Twoja sytuacja naprawdę nie brzmi różowo - i Ci współczuję z tego powodu. NIewiele możesz poradzić na postawę dorosłych, fakt. Ale w zwiazku z tym uważam że po prostu powinnaś sprawę przemyśleć i to pod kątem dobra zwierzątka, a nie swoim - bo to, że tak bardzo pragniesz miec psa, nie oznacza automatycznie że... możesz go mieć. W niektorych przypadkach, niestety - pozostaje poczekanie na rozpoczecie samodzielnego życia, życia w ktorym to Ty będziesz decydowac o tym, czy pies śpi na posłaniu, czy w Twoim łóżku, i nie krępują Cię ograniczenia typu wydany nakaz "żadnych psów w domu!" itd.
  8. "aż tu nagle ta mi sie wyrwała z taką silą że niechcąco puścilam smycz (moja byla w kagancu i "na" smyczy wiec nie mialam sie w sumie czego bać) i daisyśkowa sie wyrwala do tej dalmatynki " No-no-no... :razz: KTO był prowokatorem - nie dalmatynka przecież?????
  9. Julitko, ja tam osobiście wcale nie kocham sterylizacji. Jeśli chłopak nie ma już fizycznej możliwości zostania tatusiem, to daj suce spokój. Są sytuacje w ktorych ta sterylka być musi, no to wtedy też się nie ma nad czym zastanawiać, ale Wasz przypadek do nich nie należy.
  10. Lęk przed strzałami ma podłoże genetyczne. Problemem największym jest to, że najczęsciej narasta wraz z wiekiem, toteż wielu włascicieli interpretuje sprawę tak, że kiedyś coś się zdarzyło i piesek nabawił się fobii - którą tak naprawdę nosi w sobie od urodzenia. Najczęściej bywa tak, że wcześniej pies też wykazywał pewne oznaki niepokoju, tylko nie zostały one zauważone (moze to być n.p. kulenie uszu, podnoszenie głowy i nerwowe rozglądanie się kiedy gdzieś daleko rozlegnie się wystrzał). Można próbować przymulać psa chemią - wtedy będzie się i tak bał, tylko nie będzie tego okazywał, bo będzie, zwyczajnie, półprzytomny. Z "ekologicznych" sposobów to proponuję takie postępowanie: - W okresie "okołosylwestrowym" zawsze wyprowadzać psa na smyczy - bo nigdy nie wiadomo kiedy huknie, a piesek w panice nie panuje nad sobą - Na wszelki wypadek zaopatrzyć go w adresówkę (tfu, na psa urok ;) ) - W samą noc sylwestrową wyprowadzić psiaka we w miarę jeszcze cichym okresie i spróbować go namówić do załatwienia potrzeb, a potem przygotować mu pomieszczenie bez okien (np. łazienkę), wyścielić na miękko i tam go zamknąć, oczywiście przy zapalonym świetle. - można psu dodatkowo zmajstrować "norę", budkę, jakiekolwiek małe pomieszczonko przykryte kocami, przytulne, wygluszajace dźwięki - jak będzie miał ochotę, to tam się wczołka i będzie siedział - znakomite efekty wygłuszające daje... pracująca pralka. Więc zachęcam do robienia dużego prania w Sylwestra :lol: . - można spróbować - zamiast pralki - włączyć psu radio czy magnetofon ze spokojną muzyką. - nie zakłócać psy spokoju, nie nosić go, a już zwłaszcza nie zaprzyjaźniać go na siłę z fajerwerkami przez pokazywanie mu ich z okna etc. NIech sobie siedzi w cichej norce i przeczekuje.
  11. "Powtórzę to góra 2-3 razy i koniec już nie ćwiczę już nie uczę tylko wymagam." Przypominają mi siębardzo mądre słowa Eda Frawleya: najgorsze ustrojstwo poczas szkolenia - kiedy wlaściciel sądzi że pies "już rozumie o co chodzi" i zaczyna WYMAGAĆ - za szybko, za wcześnie... :roll:
  12. "Poddałam się...Zaczęłam gotować" Daj spokój, nie traktuj tego w kategoriach klęski. :razz: Raczej nalezy powiedzieć że... kolejny psiak miał fart w życiu. :razz:
  13. Berek

    Strach

    A moim zdaniem wszystko zależy od tego, JAKIE jest to przedszkole. Niestety znam dużo fatalnie prowadzonych instytucji tego typu :puppydog: - choć znam i takie całkiem fajne. :lol: W przypadku pieska z problemami związanymi z psami wrzucanie go w sporą grupę psow - różnie zachowujacych się, z różnymi przewodnikami - i w tych warunkach uczenie go jest moim zdaniem sprawą dość dyskusyjną. :)
  14. Berek

    Strach

    Nikusiu, jesli masz sytuację taką, jaką masz - to przede wszystkim zasada NIC NA SIŁĘ. Niestety widuję właścicieli ktorzy usilnie przekonują swoje szczeniaki - czy w ogóle psy - do kontaktów z innymi psami, wręcz wypychając je do nich. "Oj daj spokój, zobacz, jaki miły piesek, nic ci nie zrobi..." itd. Oczywiście nie podejrzewam Cię o coś takiego, ale wielu przewodnikow tak jednak postępuje, więc czynię tę uwagę dla porządku. Jeśli pies ma problemy w kontaktach z innymi psiakami, to musimy go socjalizowac - czy moze lepiej: przyzwyczajać do psów - w ten sposób, żeby nigdy nie przekroczyć granicy poczucia bezpieczeństwa (a to na ogół kardynalny bład większości właścicieli). Krócej: właściciel ZAWSZE wspiera, ZAWSZE jest opoką i Alfą ktory zapewnia psu bezpieczeństwo. Warto pamiętać, że istnieje coś takiego jak tzw. pozycja bezpieczna. Jeśli nasz piesek pokazuje nam, że się boi, że sytuacja go przerasta albo zwyczajnie poczuł się niepewnie – możemy przykucnąć nad nim, obejmując go nogami w ten sposób, aby spomiędzy naszych stop wystawała tylko psia głowa. [FONT=Times New Roman][SIZE=3][FONT=Verdana][SIZE=2]Ta pozycja daje psu poczucie bezpieczeństwa, bo ma on wówczas osłonięte ciało, które jest potencjalnie narażone na ciosy. Z kolei wystającej spoza osłony głowie tkwi psia broń – zęby - więc nie jest to część ciała zbytnio narażona na urazy.[/SIZE][/FONT] [/SIZE][/FONT] Dobrze jest zainicjować pierwsze kontakty z psami bardzo spokojnymi - na przykład starymi (byleby nie był to złośliwy starzec ktory nie lubi młodszych psów, ma się rozumieć). :lol: Jeśli piesek mimo naszych zabiegów nie ma ochoty na dalszą zabawę, nie panikujmy i nie zmuszajmy go do niej. Przy pomocy żółtego serka czy szynki wetkniętej wprost w pyszczek udowodnijmy mu, że nawet w grupie psów może być całkiem miło i... spokojnie się wraz z psiakiem oddalmy. [FONT=Times New Roman][FONT=Verdana]Nie jest tragedią, jeśli nasz piesek nie lubi wielogodzinnego uganiania w grupie psów – tak naprawdę to my mamy być dla psa najważniejsi, to my mamy stać się tak atrakcyjni, że na każde nasze wołanie pies ma w przyszłości bez wahania porzucać psich przyjaciół.[/FONT][/FONT] [FONT=Times New Roman][FONT=Verdana]Dobrze natomiast żeby inne psy tolerował i nie reagował na ich widok panicznym lękiem - bo na tej bazie często rozwija się tzw. ostrość pozorna, czyli reagowanie agresją ze strachu.[/FONT][/FONT] [FONT=Times New Roman][FONT=Verdana]Nie ma nic gorszego niż ujadający na inne psy miniaturowy piesek, fakt.[/FONT][/FONT] [FONT=Times New Roman]:jumpie: [/FONT] [FONT=Times New Roman][FONT=Verdana]Piszesz:[/FONT][/FONT] [FONT=Times New Roman]"[FONT=Verdana]Wczoraj byliśmy u fryzjera po nowe ubranko. Podbiegł do niego kilkuletni Yorczek, machając przy tym ogonkiem tak, jakby miał sę zaraz urwać!:lol: "[/FONT][/FONT] [FONT=Times New Roman][FONT=Verdana]To WCALE nie musiała być oznaka super-sympatii. Jeśli był to dorosły samiec, mógł zwyczajnie podejść w ten sposób od razu ustalając hierarchię.[/FONT][/FONT] [FONT=Times New Roman][FONT=Verdana]Jeśli podbiegł wyprostowany, na wysokich nogach, merdając wysoko uniesionym ogonem w charakterystyczny sposób (szybkie, gwałtowne ruchy o stosunkowo małej amplitudzie) to oznacza że bynajmniej nie mówił do Ramzesa:[/FONT][/FONT] [FONT=Times New Roman][FONT=Verdana]-Cześć, chcę sięz tobą zaprzyjaźnić![/FONT][/FONT] [FONT=Times New Roman][FONT=Verdana]Ale raczej:[/FONT][/FONT] [FONT=Times New Roman][FONT=Verdana]_ Słuchaj no sk...ubańcu ( :lol: ), JA tu jestem królem dżungli, masz coś przeciwko??! Jeśli tak, to zaraz zrobię z ciebie marmoladę![/FONT][/FONT] [FONT=Times New Roman] Jeśli Ramzes odczytał wysyłane przez tamtego psa sygnały, a nie przebywał wystarczająco długo w stadzie w którym mógłby się nauczyć prawidłowej reakcji na nie, to nic dziwnego, że zareagował paniką. [/FONT] [FONT=Times New Roman][FONT=Verdana]Zaprzyjaźnianie psa z obcymi ludźmi - osobiście w miarę popieram, byleby nie przegiąć i nie zrobić z psiaka namoła wyruszającego do każdego przechodnia... :lol: [/FONT][/FONT] [FONT=Times New Roman][FONT=Verdana]Ale jeśli piesek trochę się ludzi obawia, dobrze go przekonać że nie są oni groźni.[/FONT][/FONT] [FONT=Times New Roman][FONT=Verdana]Problem leży w ... ludziach.[/FONT][/FONT] [FONT=Times New Roman][FONT=Verdana]Przy psie z tego typu kłopotami nie należy zbliżać się do niego frontalnie, schylać się nad nim, głośno gadając do niego i wyciągając ręce - a tak robi sto procent ludzi ktorzy w ogóle zwracają uwagę na naszego yorka (tzw. miłośnicy zwierzątek).[/FONT][/FONT] [FONT=Times New Roman][FONT=Verdana]Tymczasem taka osoba powinna:[/FONT][/FONT] [FONT=Times New Roman][FONT=Verdana]- kucnąć bokiem do psa[/FONT][/FONT] [FONT=Times New Roman][FONT=Verdana]- rzucić na ziemię smakołyk lub - o ile piesek jest łakomy - sprobować podać mu nagrodkę w wyciągniętej dloni (może to zrobić wręcz do tyłu - albo w bok od siebie)[/FONT][/FONT] [FONT=Times New Roman][FONT=Verdana]- nie patrzeć na psa i nie mówić do niego[/FONT][/FONT] [FONT=Times New Roman][FONT=Verdana]Toteż jeśli chcesz popracować nad opanowaniem lęku - musisz przeszkolić sobie paru hmmmm "pozorantów" z ktorymi się umówisz na spacerze.[/FONT][/FONT] [FONT=Times New Roman][FONT=Verdana]A piszczących przypadkowych przechodniów unikać.[/FONT][/FONT] [FONT=Times New Roman][FONT=Verdana]Psy naprawdę nie przepadają za takimi wyrazami uznania... te dzielniejsze podchodzą do takich "miłośnikow" żeby zademonstrować im uległość - a nie dlatego, że, na przykład, kochają ludzi jako takich.[/FONT][/FONT]
  15. "Może - tylko po co ? Zycie jest krótkie i szkoda marnować czas :wink: Jesli pies to wyłącznie moje hobby to stawiam sobie zadanie - naucze swego malamuta tańczyć i łowić motyle - bede miec fajny ubaw :bigok: Ale jesli pies to moj partner do pracy z klientem to myslę ekonomicznie. Borderka naucze wspaniałej zabawy z piłka przy której dzieciaki czekajace na operacje posikaja sie ze smiechu powiedzmy w 3 dni ?? (nie wiem - wydaje mi sie ze ta mała słodka cholera urodziła sie z takimi umiejetnościami :wink: ) Malamuta w rok. I potem mu sie odechce :wink:. To czemu kazesz mi tracic 363 dni :puppydog: ... ja juz starszy człowiek jestem :sg168: " O kurczę. To jedynym co mogę rzec jest że mialeś dotąd do czynienia z jakimś fatalnymi psimi trenerami. :bigok: A tak na marginesie, najbardziej "dzikimi" psami - w znaczeniu twardości, niesamowicie wyostrzonych popędow, w tym i popędu walki - dotąd mi znanymi sa pewne owczarki niemieckie z linii użytkowych i dość znany reproduktor - rottweiler. Hm, problem w tym że są to psy aktywnie ćwiczące w sporcie ktore robią komendy na odległość i inne takie.... więc się pewnie nie kwalifikują pod hasełko "dziki". Rozumiem że dzieci pod "dziki" rozumieją - niewychowany tuman ktory nie wchodzi w interakcje z wlaścicielem. :lookarou: Dzieciom się to wybacza, gorzej, kiedy wlaściciele niewychowanych tumanów są z tego dumni - że ich nie wychowali, ze nie dotarli do psiej komoreczki (niechby, że jedynaczki) kołaczącej się jednak w główce ich pupilka - tylko się pysznią na prawo i lewo swoimi "dzikimi" psami ... co to takie są panie dziejaszku "dumne" albo "nieokiełznane" . Fuj. Śmiechu warte. Oczywiście nie mam tu na myśli nikogo bioracego udział w dyskusji, ot, taka uwaga natury ogólnej mi się nasuwa. :)
  16. "Czemu pies, ktory wybiera zabawkę to "dogoterapeuta" a pies ciagnacy zaprzeg i śpiąc wtulony w dzieciaka to "tło" ??? " Mam proste pytanie - czemu pies ciągnący sanki nie może jednocześnie umieć wybierać zabawek, chodzić na smyczy, słowem - mieć opanowane parę ćwiczeń z posłuszeństwa? :-D "mamy dzikie dziecko, ktore nauczyło sie jak przetrwać - jak przetrwać - nic wiecej! Ono wie ze jakiekolwiek podporzadkowanie sie osobie dorosłej oznacza wykorzystanie, ból etc (wiem, że to moze być dla Was niepojete ale tak jest) - mamy dzikiego psa, ktory ma tę samą filozofie - jak przetrwać ..." Czy to dziecko MUSI wiedziec, mieć pewność, że ten oto piesek ktorego niunia jest "dziki"? Z "nie-dzikim" nie da rady się zaprzyjaźnić? :-D
  17. To ja już nie powiem ile ważą moje małe (20 cm w kłebie) yorki - bo wyjdzie że mam buldogi i nic o tym nie wiem... :oops:
  18. Ja nie Asher ale... "Mogłabyś podać jakieś przykłady tych ON trudniejszych w szkoleniu od AT? " Nie będe porównywać do AT tylko powiem że widuję ON-y: histeryczne, strachobździelne, z ostrością pozorną, o słabym temperamencie, łatwo zamykające się w sobie, o bliskiej zeru skłonności do współpracy z człowiekiem... :( :( :( . Nieaportujące. Nie jest to norma ale coraz częściej to się zdarza. :lol: "Co do pudli. Nie oszukujmy sie, Polacy lubią się "pokazać", a przy tym wielu cierpi na kompleks niższości, stąd popularność ras ostrych (z wyglądu i/lub z charakteru). Pudle mają sławę psów - pomponów, głupich, bezużytecznych, niepoważnych albo "pucinków" na kanapę " Ba, powiem Ci że hodowcy niestety skrupulatnie to przekonanie podtrzymują. Swego czasu bardzo interesowałam się pudelkami toy. Po podejściu na wystawie W POBLIŻE hodowczyni szykującej nieszczęsne zwierzątko do występu (co polegało na szarpaniu pieska i pokrzykiwaniu na niego kiedy ośmielił się choćby drgnąć, ustawiony na pielęgnacyjnym stoliczku) zostalam przez nią zbluzgana brzydkimi wyrazami - że mam się nie zbliżać bo fryzurę popsuję albo pieska "zakurzę"! Zaznaczam że nawet nie przychodziło mi do glowy pchać siez łapami. Wystarczył sam fakt podejścia. Najbardziej mnie zaszokowało że pani nie raczyła odezwać się ludzkim głosem tylko od razu wystartowała do mnie jak najgorsza przekupa z bazaru (nie obrażając nikogo... :wink: ). Miałam jeszcze nadzieję że to był taki patologiczny przypadek - ale ot, ostatnio na wystawie w Nowym Dworze Mazowieckim byłam świadkiem jak zupełnie inna mloda osoba czesząca z zapamiętaniem pudla miniaturowego wrzeszczy chamsko na Bogu ducha winnego widza ktory ośmielił się... stanąć obok jej stolika. :evil: Szczerze mówiąc po prostu nie mam ochoty na kontakty z takimi ludźmi... :( A już nie wyobrażam sobie sprawdzenia predyspozycji użytkowych pudelków do ktorych nie można się nawet zbliżać. BTW w pewnej hodowli pudli królewskich nie wolno poglaskać psów - tylko ewentualnie musnąć je po podgardlu.... żeby nie zepsuć fryzur. :cry: Jak w takim razie sprobowac wejść w jakąkolwiek interakcję z tymi psami? (he, no prawdę mowiąc akurat w tej hodowli charaktery to zupełnie "nie to" - musi coś na rzeczy... :wink: ). "na razie najpoważniej rozważam trzy rasy - AT, tervuerena i tego portugalskiego psa wodnego" O, szkoda że nie hiszpańskiego - z tymi mam kontakt a nawet mam możliwość opowiedzenia Ci jakie są w treningu. :lol:
  19. "ON to wg mnie "pójście na łatwiznę". " Oj, Gosia, Gosia... :) A popatrz na zawody posluszeństwa: ile na nich widać smętnych, ćwiczących bez kontaktu, ON-ów! :cry: Może i pójscie na łatwiznę - ale jak nawet to łatwo skopsać! :D
  20. >...jesli wlasciciel panuje nad psem do tego stopnia, ze pies nie oddala >sie od niego na wiecej niz dlugosc smyczy to ok. niech sobie chodzi bez >smyczy Mnie ryba czy pies jest przy nodze czy pięć metrow dalej - byleby na pierwsze wołanie właściciela do niego przybiegł, olewając fakt że ma w polu widzenia jakieś psy czy cuś.
  21. Raczej nie. Przez demolkę, wycie, gryzienie itd pies rozładowuje stres ktory odczuwa gdy musi zostać sam. Widać z Twojego postu że nie uczyliście go nigdy pozostawania w samotności :( . Teraz nie ma co liczyć na włączone radio, zabawki itd - bo one go nie zajmą, kiedy Was nie ma, są nieruchome, nikt ich nie animuje :( . Klatka to dobry pomysł, ale to nie jest tak, że zamykasz w niej zwierzaka i masz spokoj. Psa nalezy do niej najpierw przez parę dni PRZYZWYCZAIĆ - spowodować, żeby ją polubił, wlożyć mu do środka mięciutkie posłanie, wrzucać coś dobrego do jedzenia i niech przez kilka dni ma mozliwośc wchodzenia i wychodzenia z niej do woli. Potem zamykasz go w niej na minutę, chwaląc go wylewni i przez pręty wrzucając smakołyki. Stopniowo wydłużasz czas zamknięcia klatki - chwaląc i nagradzając, jak wyżej. Potem wychopdzisz z pomieszczenia na minutę, po powrocuie mowiąc psu jaki był dobry i dzielny... I znów - wydlużasz czas w ktorym pies zostaje w klatce sam bez obecności właściciela. Zwierza powinien mieć cały czas dostęp do wody (klatki mająspecjalne uchwyty na miskę) oraz dobrze byłoby zostawić mu np. gotowaną cielęcą dużą kość, niech ma co robić. :wink:
  22. A ja uwazam że to wylewanie dziecka z kapielą. Nie mam NIC przeciwko psom puszczonym luzem jeśli ich właściciele nad nimi panują. A już krew mnie zalewa kiedy hasła o smyczach i kagańcach wygłasza np. pan z ryczącym, zapluwającym się i dziko miotającym się na końcu smyczy owczarkiem niemieckim, stającym na tylnych łapach jak niedźwiedź i atakującym wszystko co się rusza. Niby wzgledem przepisów pan jest w miarę w porządku - ale kurczę blade to ja zadaję sobie trud żeby wychowac moje psy na zwierzęta totalnie niekłopotliwe dla otoczenia, a ten pan stanowi duże potencjalne zagrożenie, bo nie panuje nad swoim psem i nic nie robi w tym kierunku - żeby nad nim zapanować... :evil: W takich sytuacjach założenie kagańca i smyczy - moim zdaniem - nie wystarcza.
  23. "A jeśli nie "wyłącznie", jeśli tylko w ten sposób dopracowywano szczegóły, to tez potrafisz odróżnić? " Nie widziałam dobrze zrobionego samymi pozytywami psa, toteż dalsze rozważania są jak dla mnie już czysto akademickie. :D "Ale stara jestem, więc niedowidzę" FLAIRE! Jak w poprzednim poście... :D
  24. "A dla mnie, to zdanie znaczy tylko tyle, że autorka uważa za hipokryzję ogólne nazywanie "dobrym kontaktem" z psem czegoś, co da się osiągnąć poprzez prąd. " Hm. To dość dokładnie widać, jak pies był czegoś takiego uczony. Jeśli używano przy nauce patrzenia na przewodnika wyłacznie bodźcow negatywnych, to trudno to z czymkolwiek pomylić. Podobnie jak dokładnie wiadomo ktory pies miał robiony aport siłowy... :D "Stara jestem, więc pewnie źle pamiętam." Flaire, och, kokietko...! :D :D
  25. No cóż, jedyną znaną mi dotąd osobą w Polsce ktora robiła behawiorystyczne studia stacjonarne za granicą - jest doktor Joanna Iracka. Więszkość certyfikatow polskich "behawiorystow" to świadectwa ukończenia kursów koresponencyjnych. Hm. :wink:
×
×
  • Create New...