-
Posts
3222 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
2
Everything posted by Berek
-
"I zdecydowanie jestem za czysto biznesowym okresleniem hodowlanego interesu. " WInd, tyś Bizneswoman :lol: więc zrozumiesz, czemu ciagnę porownanie dalej. Ty jako szefowa swojej firmy dobrze wiesz, jak robić kalkulację - i wiesz, że inaczej będzie kosztowała powiedzmy seria zdjęć z jakiegoś eventu w stylu reporterskim, a inaczej - wielogodzinna sesja z udziałem pięciu wizażystów i faceta od draperii :lol: :lol: :lol: robiona dla zamożnej klientki która życzy sobie aktu w stylu, bo ja wiem, Pirelli. ;) Tymczasem mamy do czynienia z biznesem, którego przedstawiciele na hasło "biznes" na ogół dostają lekkiej lub mocnej histerii :evil_lol: , a na dodatek w pewnej swojej części ustawiają, hm, ceny zdjęcia kiosku "Ruch" robione idiotencyfrowką z biodra na poziomie cen za artystyczne zdjęcie ktore powstaje na całonocnej sesji w studio. :lol: Żeby było jasne - wierzę święcie w to iż hodowla w znaczeniu "jedna suczka, dwa mioty w ciągu jej całego życia" jest absolutnie niedochodowa. Nie wierzę natomiast w niedochodowośc hodowli - kombajnów wielosuczkowych wypuszczających mioty z nużącą regularnoscią i określających ceny li i jedynie z powodu prestiżowego przydomka. :cool1: BTW przydatnośc dla "rasy" jako takiej z pewnością mają te drugie - ale i jednocześnie ich działalność niszczycielska może być bardzo duża. Choć oczywiście nie musi.
-
"A po ch.. bede ja dalej wystawiac,hodowlana jest:angryy: " A to mnie jakoś nie szokuje (pominąwszy język :evil_lol: ). Może suczka źle się czuła na wystawach? Albo hodowca ocenił ją (realistycznie) jako dość ładną sukę ktora, po pokryciu odpowiednim samcem, da przyzwoite, obiecujące szczeniaki? Przyznam szczerze iż dla mnie żaden hodowca nie zasługuje na miano "dobrego" tylko dlatego, ze z - przepraszam - "obwoźnym cyrkiem" w klatkach plus kilka walizeczek z grzebieniami, kokardkami i kosmetykami wędruje od jednej wystawy, do drugiej... :shake: . Chyba, że MIMO tej działalności zobaczę dobre eksterierowo, doskonale zsocjalizowane i z dobrym charakterem potomstwo - wtedy uznam że jest faktycznie "dobry". :razz: Dam przykład: w innym topiku polecano swego czasu super-hodowlę... no i uczucia ambiwalentne mnie ogarnęły, bo z jednej strony, to faktycznie hodowla-pomnik, hodowla ktora wniosła wiele do historii i rozwoju rasy w Polsce :lol: - a z drugiej, pieski z tej hodowli stanowią przeważający procent moich uczniów... i to nie w celu rozwijania w nich psich zdolnosci czy zabawy w sport, tylko... przystosowania ich do jakiego-takiego życia w spoleczeństwie, w normalnym środowisku, w warunkach miejskich. :shake: Dwa przypadki zatrącały o psychiczną chorobę, a większość ma lepiej lub gorzej rozwiniętą kennelozę. :shake: :-( No i co z tego, że spora część z tych psów jest "ładna" - eksterierowo, znaczy... skoro ludzie kupują de facto śliczne pajacyki ktorym trzeba poświęcić masę czasu i wysiłku (oraz pieniędzy...) żeby osiągnąć to, co powinno być w psie od samego początku? :angryy: A i tak nie zawsze się udaje to w pełni... Znany jest też przypadek hodowli sprowadzającej psy z najlepszych hodowli zachodnich, na wystawach wszyscy się z jej właścicielami bratali i buziaki z nimi wymieniali :crazyeye: - a tymczasem prawda była taka, że pieski były traktowane gorzej niż kwiatki w doniczkach, trzymane w piętrowo ustawionych klatkach, bez śladu kontaktu z ludźmi i w ogole bez bodźców pozwalających psu normalnie funkcjonować. :angryy: :mad: :mad: :mad: Szczeniątka stamtąd osiągaly ceny niebotyczne - tyle, że taniej by ludziskom wypadło kupić sobie Furby'ego albo Tamaguci, bo kontakt z nimi był podobny. Nie, z Tamaguci w sumie chyba byłby lepszy. :angryy: :shake: Reasumując- nie zawsze pies kosztujący bardzo, bardzo, bardzo dużo będzie tym SUPERPSEM. Aczkolwiek szczeniak kosztujacy z kolei bardzo, bardzo, bardzo mało (ale to naprawdę mało) ma szanse być psem niedożywionym, chorym, niezadbanym itd. W ogole wybór pieska nie jest wcale prosty i łatwy... a panująca w naszym kraju bardzo dziwna obyczajowość (także i w środowisku aktywnych hodowców) bynajmniej sprawy nie ułatwia. :shake:
-
Zosiu, w pełni Cię rozumiem. ;) :lol:
-
Ankita - a ja pozwolę sobie Ci poradzić: nie ufaj zanadto naszym radom internetowym. :lol: :cool1: To chyba za poważna sprawa, żeby ktokolwiek poważył się na serio rozwiązywać Twój problem tą drogą.:crazyeye: Suczkę - i Wasze z nią interakcje - powinien zobaczyć ktoś kto zawodowo zajmuje się psami, ich szkoleniem i/lub behawiorem. Wiesz, tutaj na Dogo jest pełno fachowców... :razz: ;) w stylu, hm, "erotomanów-gawędziarzy", co to duuużo "o tym" mówią, a w działaniu są absolutnie kiepscy. ;) Abstra***ąc od tego, że ŻADEN trener z doświadczeniem i umiejętnościami nie podjąłby się chyba radzenia Ci na podstawie paru zdań napisanych w tym topiku. :shake: Jeśli masz takie kłopoty, to - naprawdę - postaraj się dotrzeć do trenera ktory zgodziłby się Was odwiedzić i przyjrzeć się sytuacji (ktorej nota bene lepiej jednak tak całkiem nie lekceważyć... :cool3: - bo może to nic, a może sięrozwinąć w niezbyt miłym kierunku...).
-
E tam. W najlepszych hodowlach zdarzająsię takie - hm, "mutanty" :lol: ;) (bez urazy). Yorki są dość niewyrównaną rasą jeśli chodzi o eksterier... Po całkiem wzorcowych rodzicach mogą urodzić się i chucherka - miniaturki, i byczki. Osobiście wolę chyba te ostatnie, bo jednak łatwiej z nimi pracować. :razz: No ale to już zboczenie zawodowe, że tak powiem. :lol:
-
Ehem, ale wydaje mi się że jest jeszcze drobne rozróżnienie, czy chcemy psa nauczyć - jakby to rzec - "prymitywnego" ;) rewirowania w poszukiwaniu zaginionych przedmiotów, czy takiego "prawidłowego" (hmmm... no może nie całkiem IPO-watego, ale mniej więcej po ścieżce śladu) wędrowania po tropie. :lol: Sądzę, że AG chodziło raczej o to pierwsze... :cool1: A tutaj szczeg.ółowe rozważania o zgniecionym podłożu mająznaczenie raczej drugorzędne, nieprawdaż?
-
"Wiesz co Berek, dziwne jest jakieś to co piszesz... Czy jeśli malarz lubi malować i czerpie z tego frajdę, to znaczy że aby się nie szmacić powinien swoje obrazy oddawać zgoła darmo?... Albo muzyk, powinien grać za free, bo to jego życiowa pasja? Tak to już w tym świecie jest, że wszystko - nawet reputacja - przelicza się na pieniądze. " Aj ba - alez ja to doskonale rozumiem. Jestem tylko za szczerością, a nie - załganiem mianowicie... :evil_lol: Pewna część hodowców przedstawia sprawę jasno i dokladnie - i w sumie tak chyba wolę, niż... ... w przypadku dyskusji o cenach słyszymy często że jest to hobby, pasja, a hodowca dokłada gigantyczne sumy do tejże pasji, jakiż to on jest bezinteresowny itd - a zarabiają na psach jedynie podli pseudohodowcy... :razz: Żeby była jasność - jestem absolutnie za hodowlą planową i w pelni "rodowodową". :lol: Uważam jednak że w naszym kraju panuje pewna schizofrenia w tym względzie. Zwłaszcza "w temacie" cen. Pies rasowy powinen kosztować i być - w pewnym sensie - dobrem luksusowym (BTW uważam tez że psy ze schronisk też powinny "trochę" kosztować, a nie być wydawane za friko, jak się to czasami zdarza...:shake: ). Natomiast przesadne śrubowanie cen jest dzialaniem fatalnym i działa jedynie na niekorzyść hodowców. W dodatku - niestety - znam naprawdę wiele przypadkow w ktorych z "pięknego pieska z doskonałym pochodzeniem" za trzy tysiące złotych wyrósł słodki ... pecik... nie trzymający norm wzorca - ale żadnego przypadku w ktorym hodowca tego pecika powiedziałby: O.K., takie rzeczy się zdarzają, oddaję państwu połowę ceny bo pies wyrósł na niewystawego.... Zaznaczam - nie są mi znane takie sytuacje w Polsce w interesującej nas rasie (znam owszem taki przypadek u owczarków - i żeby było śmieszniej, w hodowli "użytków" :lol: !). Natomiast faktycznie za granicą takie historie są znacznie częstsze. Kreowanie WSZYSTKICh szczeniąt z miotu na super-zapowiadające sięchampiony za ktore woła się ceny co nieco "z sufitu" to jednak lekka przesada; a niestety jest to nadal dość powszechne u nas. Sądzę że zróżnicowanie cen za pieski przeciętne oraz te tip-top wyszłoby polskiej kynologii zdecydowanie na zdrowie. ;)
-
"O kuwetach pewnie znajdziesz więcej na yorkach :razz: " Coztego, idę się obwiesić. :-( :diabloti:
-
"znaczna część ludzi ma pewne zainteresowania. Jedni zbierają znaczki inni uprawiają sport jeszcze inni uwielbiają turystykę. To wszystko to zainteresowania-hobby. Niestety to wszystko kosztuje, niektórzy pracują lata, żeby potem wyjechać na upragnioną wycieczkę czy kupić upragniony antyk czy zrobić coś ciekawego." Yyyy... z całym szacunkiem... ten argument to trochętaki obosieczny wyszedł... :razz: Bo jednak dość zabawne jest jak wielki procent hodowców bardzo usilnie pilnuje, zeby się to ich HOBBY "zwróciło" (jeśli już nie przyniosło realnych zysków). [I]:evil_lol:[/I] To trochę tak, jak jechać na upragnioną wycieczkę odkładając na nią wiele lat, odejmując sobie od ust jedzonko itd - a można też jechać na wycieczkę z plecakiem pełnym zegarków czy innego ustrojstwa ktore się shandluje żeby "się zwróciło". :evil_lol: Niby i to podróż, i to podróż... ale... :cool1:
-
"Jak myślicie powinnam popuścić i dawać jej ta karmę z jogurtem itp. (może coś innego polecicie co do karmy mogę jej dodać) czy dalej być twarda i dawać tylko suchą i niech je nawet te 1/3 dawki?" Czy rada: przejdź na domowe jedzonko :lol: będzie się wydawała trochę cyniczna? Mam nadzieję, że nie...
-
Kila, obawiam się, że trochę to sprawa w pawlakowo - kargulowym "sąd sądem, a racja i tak musi być po naszej stronie". ;) Załóżmy, że kobieta jest nienormalna - no, w każdym razie z problemami psychicznymi... :-( - to co, czy jest cokolwiek rozsądnego w przepychankach z wariatem? :-o :shake: A jesli nie jest nienormalna, tylko ma aż tak wredny charakter, to wszelkie tego typu zaognianie sytuacji jest jedynie wodą na jej młyn - na przykład upewnia ją w przekonaniu że ludzie są podli i wstrętni... :shake: Wiesz, ja kiedyś byłam świadkiem wydarzenia jak grupka mlodych ludzi z miłymi, spokojnymi psami otoczyła dziewczynę ktora aż na drzewo wlazła ze strachu - po to, żeby jej udowodnić, że nie ma się czego bać. :diabloti: :angryy: :angryy: :mad: A dziewczyna miala po prostu "psią fobię". I ci młodzi ludzie wyrządzili jej wielką, wielką krzywdę swoim "niech ona wreszcie przestanie się wygłupiać". Pewnie jej fobia tylko się pogorszyła... bo odczulanie na takie rzeczy może prowadzić rozsądny, dyplomowany psychiatra, a nie - izwienitie wyrażenie - gówniarz ktoremu się wydaje że świat jest czarno-biały. A ci gówniarze właśnie tak sytuację postrzegali - histeryzująca wariatka ktorą trzeba "pouczyć" czy jej "pokazać"... No i pokazali.... :angryy: Chodzi mi o to, że patent na glupie zachowanie nie nalezy ani do ludzi starszych, ani do ludzi ktorzy nie posiadają psów - a nawet nie do takich, ktorzy psów zdecydowanie nie lubią. Chyba problem w tym że jednak podświadomie czujemy że... no własnie... :lol: :evil_lol: "nasze musi być na wierzchu" i... nie umiemy się powstrzymać. A czasem naprawdę warto - i taki agresor zostaje z glupią miną, nawet jeśli liczył na kłótnię albo wymianę zdań czy większą aferę (co bywa zachowaniem samonagradzającym ;) ) to odebraliśmy mu tę przyjemność - po prostu go ignorując. BTW głupio tak stać i wrzeszczeć w pustą przestrzeń... wiec na ogół tacy krzykacze, kiedy są olani, zadziwiajaco szybko milkną.
-
"Pozniej pod wieczor (kolejny bardzo dlugi spacer) zobaczylismy ta sama pania... Z tym ze Ania z nami wyszla i Pani juz nie krzyczala tylko uciekala na druga strone ulicy albo zawracala na chodniku w przeciwna strone niz my... To sie troszke pobawilismy w zaganianie tej pani (wychodzilismy jakies 30 m przed nia z Bountym przed nia na chodnik i szlismy w jej kierunku) i sie tak krecila na kawalku chodnika raz w jedna strone raz w druga... W koncu nam sie znudzilo i dalismy jej przejsc przez jezdnie i nas ominac (bo oczywiscie po tej samej stronie ulicy sie bala obok nas przejsc)..." No sorry, ale to brzmi dość jednoznacznie. :-o Ja rozumiem, ze drażnią nas fobiczne zachowania bliźnich (tak już jestesmy skonstruowani, jako gatunek... ;) ) ale... naprawdę, w przysłowiu "mądry głupiemu ustępuje" jest sporo racji. A już celowe nakręcanie sytuacji nie świadczy ani o dojrzałosci, ani o zdrowym rozsądku (przepraszam jeśli ktoś się urażony poczuje...).
-
[COLOR=black]"Po pierwsze zeby dobrze i zdrowo odchowac szczeniaki to nie wystarczy dawać im witaminy... Wiele innych wydatków wchodzi na cenę szczenięcia, pewnie zapytasz jakich... np. specjalna karma dla suk z cieczka i do połowy ciąży, inna od połowy ciązy i dla suk karmiących, witaminy, wołowina (codziennie) dla matki i dla szczeniat po 3 tygodniu zycia, często cesarka (ok.300-400 pln) mleko dla szczeniąt bo nie każda sunia sama daje rade wykarmić szczeniaki, szczepienia szczeniat (3 szczepienia x ok.100 zł dla kazdego szczeniecia) odrobaczenie."[/COLOR] [COLOR=black][/COLOR] [COLOR=black]Z jednej strony niby racja, ale...[/COLOR] [COLOR=black]:razz: [/COLOR] [COLOR=black]Szczerze mówiac troszkę hodowcy przesadzają. Wiem, że w tej chwili spełniam rolę adwocatus diaboli, ale... :lol: :evil_lol: .[/COLOR] Jak np. słyszę że szczenięta kosztują po 3 tysiące bo... trzeba zrefundować koszty nowego dywanu, to mnie to śmieszy. Bo wtedy nie mowimy już o hodowli z pasji i amatorstwa, tylko o dobrze funkcjomnującym przedsiębiorstwie w ktorym koszty muszą się nie tylko zwrocić, ale ktora musi na siebie zarabiać. Wliczanie w cenę szczeniat kosztów karmienia / odrobaczania / odkleszczania suki, wizyt u weterynarza itd mnie smuci. Czy to znaczy że gdyby nie daj Boże krycie okazało się "puste" albo kiedy się suka zestarzeje, to nie będzie dobrze karmiona, odrobaczana, odkleszczana - i weterynarza na oczy nie zobaczy? :crazyeye: [COLOR=black][/COLOR]
-
Słowem: ELVIS ŻYJE. :lol: :evil_lol: :evil_lol: :lol: :cool3:
-
Owczarnio - jak zapewne widzisz w moim poście, piszę tam że to TEŻ jest jeden z aspektow na jaki NA PEWNO warto zwrocić uwagę przy wyborze. Jeden z... - a nie główny i jedyny. :lol: Inny aspekt jest taki... piszesz jak to Twój piesek co i rusz po zjedzeniu czegoś emmm "normalnego" przypłacał to problemami jelitowymi (żołądkowymi). Hm. To dość typowe zjawisko - coś w rodzaju "wyjalowienia" przewodu pokarmowego u psów żywionych karmami przemysłowymi... Dlatego np. są kłopoty z przestawieniem na jedzenie naturalne psow sprowadzonych z zagranicy, głównie z krajów zachodnich. :evil_lol: :razz:
-
[COLOR=black]Na wypadek, gdyby się komuś nie bardzo chcialo przebijać przez cały (dlugi) artykuł Ann N. Martin z "Nexusa", przeklejam pewien fragment...[/COLOR] [COLOR=black]"Na początku stycznia 2002 roku otrzymałam list od studenta Uniwersytetu Illinois, który prosił mnie w nim, abym zasugerowała mu i jego kolegom, co mogliby zrobić w sprawie dziewięciu psów, które są trzymane w pomieszczeniu laboratoryjnym bez okien na uniwersytecie. Psy miały chirurgicznie wszczepione w bok kaniule (*3) umożliwiające pobieranie próbek strawionego pokarmu. Prowadzone na nich badania dotyczyły karmienia psów surowymi i utylizowanymi zwierzęcymi odpadami, takimi jak "szyje drobiowe, podroby i zmielone pióra". Aż do roku 2002 badania te były finansowane przez spółkę Iams (producenta karmy Eukanuba - przyp.), zaś obecnie przez przemysł sojowy i Ministerstwo Rolnictwa USA.[/COLOR] [LEFT][COLOR=black]Od lat zdawałam sobie sprawę z tego, że psy i koty są używane do badań z zakresu medycyny człowieka, czego nie popieram, ale nigdy nie przyszło mi do głowy, że przemysł, który utrzymuje, że jego troską jest dobre samopoczucie zwierząt domowych, mógłby stosować tak barbarzyńskie metody. Wkrótce okazało się, że to zaledwie wierzchołek góry lodowej. Firma Iams notorycznie prowadziła takie badania.[/COLOR] [COLOR=black]Dwie organizacje zajmujące się ochroną praw zwierząt - amerykańska W Obronie Zwierząt (In Defense of Animals) i brytyjska Uncaged - opisują niektóre eksperymenty prowadzone na zwierzętach. Firma Iams tłumaczy się, że mają one na celu podtrzymanie jej haseł żywnościowych, którymi reklamuje swoje produkty.[/COLOR] [COLOR=black]Iams prowadziła następujące eksperymenty na psach i kotach:[/COLOR] [COLOR=black]*1 Dwudziestu ośmiu kotom nacięto żołądki, aby sprawdzić efekty żywienia ich błonnikiem, po czym uśmiercono je. (Uniwersytet Stanu Nebraska i Iams Company; A.R. Bueno i inni, [I]Nutrition Research, [/I]vol. 20, nr 9, str. 1319-1328, r.2000).[/COLOR] [COLOR=black]*2 Dwadzieścia cztery młode psy wprowadzono rozmyślnie w stan zapaści nerek w następstwie inwazyjnych eksperymentów, a następnie uśmiercono je. (Uniwersytet Stanu Georgia i Iams Company; J.V. White i inni. [I]American Journal of Veterinary Research, [/I]vol. 52, nr 8, str. 1357-1365, r.1994).[/COLOR] [COLOR=black]*3 Trzydziestu jeden psom usunięto nerki, aby zwiększyć ryzyko zapaści na chorobę nerkową, następnie uśmiercono je, a ich nerki poddano sekcji. (Uniwersytet Stanu Georgia i Iams Company; D.R. Finco i inni, [I]American Journal of Veterinary Research, [/I]vol. 55, nr. 9, str. 1282-1290, r.1994).[/COLOR] [COLOR=black]*4 Osiemnastu psom wycięto kości przednich i tylnych łap i poddano je naprężeniom aż do złamania, aby ustalić wpływ diety na ich łamliwość. (Uniwersytet Stanu Winsconsin i Iams Company; T.D. Crenshaw i inni, [I]Proceedings of 1988 Iams Nutritin Symposium).[/I][/COLOR] [COLOR=black]*5 Uśmiercono dziesięć psów w celu zbadania wpływu błonnika występującego w diecie. (Uniwersytet Stanu Mississippi i Iams Company; R.K. Buddington i inni, [I]American Journal of Veterinary Research, [/I]vol. 60, nr. 3, str. 354-358, r.1999).[/COLOR] [COLOR=black]*6 W drodze chemicznej zniszczono nerki osiemnastu szczeniaków płci męskiej, wkładając do ich penisów cewniki i karmiąc je eksperymentalną karmą, następnie szczenięta zabito. (Uniwersytet Stanu Kolorado i Iams Company; G.F. Grauer i inni, [I]American Journal of Veterinary Research, [/I]vol. 57, nr 6, str. 948-956, r.1996).[/COLOR] [COLOR=black]*7 Dwadzieścia osiem kotów wprowadzono chirurgicznie w stan zapaści nerek. Koty te zdechły w czasie trwania eksperymentu lub zostały zabite w celu zbadania wpływu na nie podawanych im protein. (Uniwertet Stanu Georgia i Iams Company; [I]Proceedings of 1988 Iams Nutritin Symposium).[/I][/COLOR] [COLOR=black]*8 Piętnastu psom rozcięto brzuchy i do jelit wprowadzono dreny, których zawartość odpompowywano co 10 minut przez dwie godziny, następnie zabito je. (Uniwersytet Stanu Nebraska i Iams Company; J.E. Hallman i inni, [I]Nutritin Research, [/I]vol. 16, nr. 2, str. 303-313, r.1996).[/COLOR] [COLOR=black]*9 Szesnastu psom otwarto brzuchy i usunięto im część jelit. (Uniwersytet Prowincji Alberta i Iams Company; [I]Journal of the American Society of Nutritional Sciences, r.1999.[/I][/COLOR] [COLOR=black]*10 Zdrowym szczeniętom, kurczakom i szczurom usunięto kości i chrząstki w celu zbadania rozwoju kości i stawów. (Uniwersytet Prude i Iams Company; [I]Proceedings of 2000 Iams Nutritions Symposium).[/I][/COLOR] [COLOR=black]*11 Szesnaście psów poddano inwazyjnemu badaniu bakterii w jelitach. (Uniwersytet A&M w Teksasie i Iams Company; M.D. Willard i inni, [I]American Journal of Veterinary Research, [/I]vol. 55, nr. 5, maj 1994).[/COLOR] [COLOR=black]*12 Dwudziestu czterem kotom usunięto żeńskie organy i części ich wątroby, następnie tuczono je i głodzono. (Uniwersytet Stanu Kentucky i Iams Company; W.H. Ibrahim i inni, [I]American Journal of Veterinary Research, [/I]vol. 61, nr 5, maj 2000).[/COLOR] [COLOR=black]*13 Pięćdziesięciu sześciu suczkom usunięto ich żeńskie organy w celu badania beta-karotenu. (Uniwersytet Stanu Washington i Iams Company; B.C. Weng i inni, [I]Journal of Animal Science, [/I]vol. 78, str. 1284-1290, r.2000).[/COLOR] [COLOR=black]*14 Szesnastu psom wielokrotnie rozcinano brzuchy, aby pobrać wycinki jelit. (Uniwersytet A&M w Teksasie i Iams Company; M.D. Willard i inni, [I]Journal of Veterinary Medical Association, [/I]vol. 8, str. 1201-1206, r.1994).[/COLOR] [COLOR=black]*15 Sześciu psom wprowadzono do jelit dreny, przez które odprowadzano płyny w celu zbadania przyswajania różnych rodzajów mąki. (Uniwersytet Stanu Illinois i Iams company; S.M. Murray i inni, [I]Journal of AnimalScience, [/I]vol. 77, str. 2180-2186, r. 1994).[/COLOR] [COLOR=black]*16 Rozmyślnie okaleczono trzydzieści psów, usuwając z ich ciał płaty skóry w celu zbadania wpływu diety i różnych jej składników na gojenie ran. (Uniwersytet Auburn i Iams Company; M.A. Mooney i inni, [I]American Journal of Veterinary Research, [/I]vol. 59, nr 7, str. 859-863, r.1999.[/COLOR] [COLOR=black]*17 Otwarto brzuchy pięciu psom i do ich jelit wprowadzono dreny w celu zbadania wpływu błonnika. (Uniwersytet Stanu Missouri i Iams Company, [I]Journal of Animal Science, [/I]vol. 74, str. 1641-1648, r.1996).[/COLOR] [COLOR=black]*18 Dwudziestu ośmiu psom usunięto część jelita grubego w celu zbadania wpływu błonnika. (Uniwersytet Stanu Missouri i Iams Company, [I]Journal of Animal Science, [/I]vol. 75, suplement 1, str. 136, r.1997).[/COLOR] [COLOR=black]*19 Szesnastu psom wycięto część jelit i układu immunologicznego w celu zbadania wpływu błonnika. (Uniwersytet Prowincji Alberta i Iams Company; [I]Proceedings of 1998 Iams Nutrition Symposium).[/I][/COLOR] [COLOR=black]*20 Pięciu psom wycięto tkanki z jelita cienkiego i grubego w celu zbadania wymogów przewodu pokarmowego. (Uniwersytet Stanu Illinois i Iams Company; [I]Proceedings of 1998 Iams Nutrition Symposium).[/I][/COLOR] [COLOR=black]We wrześniu 1999 roku firma Procter & Gamble (P&G) wykupiła firmę Iams i wydała kodeks etyki. Występująca w Internecie organizacja Animal People zainteresowana ochroną zdrowia i dobrem zwierząt domowych doniosła w czerwcu 2001 roku, że firma P&G wyraziła gotowość zaprzestania prowadzenia doświadczeń na zwierzętach, z chwilą gdy zostanie opracowana i zatwierdzona alternatywa takich badań.[/COLOR] [COLOR=black]W roku 2002 aktywista z organizacji Ruch na Rzecz Etycznego Traktowania Zwierząt (PETA) infiltrował jedno z laboratoriów firmy Iams w USA. To, co tam znalazł, wołało o pomstę do nieba - psy i koty trzymano po pół roku w małych klatkach, zaś psom wycinano struny głosowe, aby nie mogły warczeć i szczekać. Latem zwierzęta cierpiały z powodu nieznośnego gorąca, a zimą z powodu przejmującego zimna. Nagrania wideo ukazują, jak badacze rzucają psy na cementową podłogę po wycięciu im znacznych kawałków ich mięśni. Okrucieństwo trwało nieustannie. Koty zamykano w pomieszczeniach zbudowanych z pustaków z drewnianymi ściankami i podestami nabijanymi gwoździami - było to miejsce odpoczynku zwierząt. Aktywista PETA widział, jak jedna z takich ścianek upadła na kota i zabiła go.[/COLOR] [COLOR=black]Możecie być państwo pewni, że Iams nie jest jedyną firmą, która dopuszczała się tak okrutnych praktyk. Oprócz niej była także Rolston Purina jeszcze przed wykupieniem jej przez Nestle, Hill's Pet Nutrition będąca własnością Colgate-Palmolive, Pedigree Pet Foods należąca do Marsa i Alpo Pet Foods przed wykupieniem jej przez Nestle. Te firmy to tylko kilka przykładów przedsiębiorstw zaangażowanych w doświadczenia na zwierzętach."[/COLOR][/LEFT] [LEFT]:-( :shake: [/LEFT]
-
Hm, całkiem interesująca dyskusja toczy się tutaj: [URL]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=28158[/URL] Trochę od innej strony spojrzenie... a może komuś da do myślenia? :cool1:
-
NIe wydaje mi się, żeby wyrywanie włoskow z z wnętrza uszu było - że tak powiem - obowiązkowe. :evil_lol: Jest - owszem - modne. Ale w sumie może przynosić więcej szkody, niż pożytku.
-
Hmmm, osobiście zdejmuję kamień moim psom przy użyciu paznokcia - a czasami, w sytuacjach wyjątkowych - trzonka łyżeczki. ;) Grunt to nie dopuscić do narastania kamiania na zębach - i wtedy naprawdę takie domowe metody wystarczą...
-
Ufff... no dla mnie to NIE jest dyskucja "golono-strzyżono". Ale rozumiem że każdy pozostaje przy własnym zdaniu. :evil_lol:
-
"I jeszcze małe pytanko, zadawane któryś już raz, niestety wciąż bez odpowiedzi: pies jest zdrowy, ok. A co w przypadku kamicy nerkowej, jak u mojego? Co w przypadku alergii, schorzeń układu pokarmowego, rozmaitych dolegliwości zdarzających się tak często psom, jak świat długi i szeroki? Też najlepsze jest domowe?" Pytanie o stosunkowo wąski zakres użytkowników. :lol: Ale... 1. Czasem można ustawić odpowiadającą danemu przypadkowi dietę z jedzenia domowego. 2. Jesli nie da rady opcji "1" - to oczywiście karma specjalistyczna. Ja zresztą naprawdę uważam, że każdy moze sobie robić dokladnie, co chce - byleby jednak mieć świadomość tego, co się robi. Zbytni hurraoptymizm w przypadku karm przemysłowych, wiara w marketing i rózowy PR robiony przez producentow (iluż naszych forumowiczow jak katarynka powtarza wyuczone słowa o "zbilansowaniu" itd. nie wnikając głębiej w sprawę...) mnie, po prostu, smuci, i tyle. :evil_lol: Ale dopuszczam każde wyjście. Nawet jak mi ktoś oświadcza że karmi przemysłowym bo mu się gotowac nie chce - przyjmuję do wiadomości. :lol:
-
Kaśka, ty niegrzeczna kobieto! :lol: :lol: :lol: :lol:
-
"z-prawdopodobnie-o-wiele-lepszych-jakościowo-produktów- niż-my-jesteśmy-w-stanie-zapewnić, opracowane-przez-specjalistów, doskonale-zbilansowane, z-dodatkiem-minimalnej-ilości-sztucznych-albo-i-nie-sztucznych -konserwantów-i-innych-tego-typu- których-nie-brak-w-o-wiele-większych-dawkach -we-wszystkim-co-możemy-kupić-w-sklepie" Nie, nie chcę wykazywać się wrodzoną złosliwością... ale... Jeśłi w to wierzysz - w to że produkty używane przez producentów karm przemysłowych powstają w jakichś dziwnych miejscach, wręcz sterylnych, bez kontaktu z owymi skażonymi wodami gruntowymi, że zwierzątka przeznaczone do uboju na skalę masową (aby stać się karmą dla pieskow) są specjalnie hodowane, karmione tylko czystym i naturalnym pożywieniem, i tak dalej (podobnie jak w krzyżówki psa z krolikiem itd) to O.K. Mój punkt widzenia już znasz. :lol:
-
Aya, o tym już była mowa... :razz: Jak mawia moj "domowy" weterynarz: "co to jest ze wszyscy moi pacjenci dożywający wieku 15-16 lat w dobrym zdrowiu są na domowym jedzeniu... no niech pani patrzy... co to jest..." :lol:
-
Polecam, na spokojnie, krotki tekst: [URL]http://www.aki.pl/ARTYKULY_WyposazeniePsa.htm[/URL]