-
Posts
3222 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
2
Everything posted by Berek
-
[QUOTE]"Berek, mam wrażenie, że Ty nieco optymistycznie zakładasz możliwość "pokonania" przeciwnika opanowaniem spokojem i ignorowaniem. Otóż niestety, przynajmniej z moich doświadczeń wynika, że niestety to się nijak nie sprawdza." [/QUOTE] Paczpani, to zupełnie jak na Dogomanii. Niemniej nie tracę nadziei. ;) A tak już na serio: cały czas - zauważyłaś? - mamy tu non-stop terminologię wojenną. Pokonanie, przeciwnik. No niestety, takie jest teraz nasze społeczeństwo. Często ci przeciwnicy i konieczność ich pokonania jest bardziej urojona, niż realnie istniejąca - ale i tak wojujemy, wojujemy. I jakież energiczne młode pokolenie sterujące w tym samym kierunku! :multi: Tworzymy sobie opozycje starzy - młodzi, baby - chłopy, psiarze - reszta świata. I gryziemy się, gryziemy...
-
[QUOTE]"O, to ja to przerabiam. 10 wielkich, rozlazłych kup (co te psy cholera jasna jedzą?!) i jedna mała, zbita mojego psa - i weź tu dojdź "czystą stopą"..." [/QUOTE] Tu pojawia się wizja chodzenia z przemyślnie skonstruowanym chwytakiem - wysięgnikiem, długim na - powiedzmy - półtora metra. [QUOTE]"mój serdeczny przyjaciel ma umiejętność magicznego rozładowywania napięcia. kiedy dostaje wiązankę, to odpowiada zawsze tak absurdalnie i od czapy, że agresor natychmiast odpuszcza - coś na zasadzie "nie nie, proszę pani, ja dziękuję, bo jestem samochodem" :-D totalna abstrakcja, po której on się czuje usatysfakcjonowany, bo nie doszło do większej przepychanki, a babcia-kaktus chowa się do domu i jest święty spokój."[/QUOTE] I dokładnie o to chodzi... Słowem, przeciwstawiać się, ale [I]siłom i godnościom osobistom[/I]. A najlepiej w stylu Starszych Panów (dwóch). :cool1:
-
Najdziwniejsze komentarze dotyczace waszych psów :) [2]
Berek replied to dog_master's topic in Wszystko o psach
Hm, dawno temu była hodowla która nazywała swoje szczenięta bardzo wdzięcznie "Konopny Kwiatek - Docent" albo "Grunt to Gramatyka". Z dwojga złego Mariankowie i Lenki jakoś chyba lepsze... :lol: (A w dzisiejszych czasach... czy to nie hodowla buldożków francuskich wypuściła w świat psiaka o imieniu "Energiczny Dzielnicowy"? Miodzio... :lol:). -
[QUOTE]"u mnie już jeden z wiatrówki strzelał. akurat do pani przechodzącej z psem po chodniku, gdzie ten pies nawet nie zatrzymał się żeby powąchać cokolwiek (że już o wejściu na trawnik czy niedajboziu załatwianiu potrzeb nie wspomnę) tylko po prostu obok niej szedł. jak ktoś jest chory psychicznie to niewiele mu trzeba..."[/QUOTE] Podobnie działają truciciele, rozrzucający trutki - nie polują przecież na konkretnego psa (kota, gołębia) tylko albo na "ogół", albo przypadkową ofiarę. Wrogie nastawienie do psów - abstrahując od rzeczywistych problemów psychicznych czy fobii - jest niestety spowodowane realnymi problemami, które generujemy my - ich właściciele. No a osobowości będącej nawet tylko na granicy normy nie potrzeba więcej, niż ustawiczne wdeptywanie w kupy pod domem, żeby nie pojawiło się skojarzenie "wytruję psy, będzie wreszcie czysto". Żeby było śmieszniej (a raczej "i śmieszno, i straszno") to czasem "działa" - w tym sensie, ze po kilku wypadkach śmiertelnych (czy prawie-śmiertelnych) przestraszeni psiarze przekazują sobie wieści że na tym czy innym trawniku czy pod tym czy innym domem "leżą trutki" albo "trują psy" i... większość z nich nie wpuszcza swoich zwierzaków na rzeczony trawnik. :shake: No ale nie wiadomo, co z tym fantem robić - zwrócić uwagi na to że ktoś nie sprząta nie wolno, bo obraza majestatu straszna, świecenie własnym przykładem niewiele daje (a już najzabawniejsze jest zabieranie kupy swojego psa spomiędzy dziesięciu okazałych kupek które tam już wcześniej leżały). SM niewydolna i nigdy jej nie ma tam, gdzie być powinna, więc straszenie karami to taka trochę bajka o żelaznym wilku. I tak oto środowisko samo sobie strzela w stopę. :eviltong:
-
Hm, żeby wszyscy mieli tak praktyczne podejście, byłoby lżej żyć. :eviltong: Niestety to się nie udaje jak na razie - i, jak widać choćby po tym wątku, większość narodu stosuje zasadę maksymalnej eskalacji konfliktu.
-
[QUOTE]"Naprawdę ta pani miała prawo na mnie wrzeszczeć, a ja nie miałabym prawa jej odwarknąć?"[/QUOTE] Pytanie, na jakim POZIOMIE... ;) Jakoś nie podejrzewam Cię, LadyS, o stukotanie w dno od spodu. Swoją drogą, nie zdziwię się jak ludziska zaczną z wiatrówek do nas z okien strzelać. Oczywiście że trafi najdoskonalej niewinnego. Jak to w życiu. :roll: [QUOTE]"a może od razu d.p.a? :P"[/QUOTE] Ależ jak sobie kol. Angi życzy, jak najbardziej. :lol: Dobra ilustracja rozmowy o poziomie - jak to mówią, każdemu według potrzeb (i możliwości poznawczych).
-
Rozumiem że to szalenie zabawne - wciskanie dyskutantom poglądów których nie wyrazili. A więc, kol. Angi, nie, kol. Omry nie jest zła. c.n.d. A może nawet q.e.d...? :evil_lol:
-
Nie wydaje mi się, żeby chodziło o nawracanie. Tylko o reakcję na... hm, jak by to określić... przedstawianie się w takim czy innym świetle - w sumie dobrze jest, jak otoczenie (środowisko, takie czy inne) w ogóle reaguje bo może to stać się jednak źródłem refleksji, teraz czy w przyszłości. To tak gwoli wyjaśnienia. :p [I]No hard feelings[/I], ma się rozumieć.
-
Dziękuję serdecznie. :cool1:
-
[QUOTE]"Powiedz mi tylko - co zamierzasz osiągnąć?"[/QUOTE] Skłonić kol. do refleksji? ;) A poważniej już - interesująca ilustracja pewnego socjologicznego fenomenu, ot po prostu. :lol:
-
[QUOTE]"No ja nie mam dobrego serduszka, niestety"[/QUOTE] Chyba nie o dobre serduszko tu chodzi, obawiam się. :evil_lol: BTW jak tak chodzę po warszawskich trawnikach i patrzę na setki "min" stawianych przez psy różnych rozmiarów, ras i nieras, to jestem o włos od tego żeby mi się włączyła opcja "strzelaj bez uprzedzenia do każdego ludzia z psem który wejdzie na to miejsce, nie czekaj na rozwój wypadków" :mad: Nie do końca mnie dziwi, że kobiecisko wolało ryczeć od razu, niż czekać aż kolejny właściciel pieska umknie natychmiast po załatwieniu przez zwierzaka potrzeby fizjologicznej... Choć oczywiście forma niedopuszczalna. Ale od tego jesteśmy mądrzejsi, żebyśmy nie wchodzili w eskalację konfliktu; to w gruncie rzeczy niczego nie załatwia. Zakładam że... jesteśmy mądrzejsi - wszak prawda? Chociaż nie mamy dobrego serduszka? :p
-
Najdziwniejsze komentarze dotyczace waszych psów :) [2]
Berek replied to dog_master's topic in Wszystko o psach
Mały przyczynek do naszej tu dyskusji: [URL="http://www.dogomania.pl/forum/threads/142760-Jak-reagujecie-na-chamstwo-innych-psiarzy-2?p=21961707#post21961707"]http://www.dogomania.pl/forum/threads/142760-Jak-reagujecie-na-chamstwo-innych-psiarzy-2?p=21961707#post21961707 [/URL] post z wątku o, nomen omen, CHAMSTWIE (co prawda "innych psiarzy", ale może być po prostu "psiarzy", co? :razz:). -
Najdziwniejsze komentarze dotyczace waszych psów :) [2]
Berek replied to dog_master's topic in Wszystko o psach
[QUOTE]"Nikt normalny raczej nie będzie miał pretensji o starość jako taką."[/QUOTE] Ulv, no właśnie że starość jest w tej chwili pretekstem do wyżywania się - jak również do "pognębienia przeciwnika" mimo, że ów przeciwnik de facto istnieje tylko w głowie wyżywającego. Może przykład. W Sylwestra, bodajże dwa lata temu, moja mama - osoba niemłoda już, choć zdecydowanie nie staruszka :razz: natknęła się na ulicy na parę: młody (dość) facet, żonka i dwoje dzieci. Do żonki uwiązany pies w stanie rozpaczliwej paniki, małżonek z wizgiem puszcza race i strzela petardami, a pies, niewielki kosmaty kundel, z ewidentną fobią na strzały. Obroża zaciśnięta tak, że mimo ciemności widać że psu sinieje język, zwierzę przy każdym "wiuuu! bum!" szarpie się rozpaczliwie i charczy, dzieci klaszczą bo tatunio tak pięknie puszcza fajerwerki, żonka z uwielbieniem wpatrzona w żywiciela rodziny. Matka podeszła i bardzo grzecznie (znam ją i wiem, jak to może w jej wydaniu wyglądać - została kiedyś dobrze wychowana i ta opcja jej się zawsze włącza) przemówiła do pani, naiwnie sądząc że po prostu ludzie jakoś nie patrzą na tego psa, nie zdają sobie sprawy.... whatever. No, że psiak się bardzo boi, ze chyba powinni przestać albo go przynajmniej zaprowadzić do domu... No i się zaczęło. Młoda żoneczka ruszyła na moją rodzicielkę z pyskiem, przy czym co prawda obyło się bez inwektywów, ale moja matka usłyszała że jest STARĄ BABĄ i dlatego nie umie się bawić. I z powodu tego, że jest STARĄ BABĄ, chce zepsuć zabawę innym. I tak dalej... i w koło Macieju. :eviltong: BTW stawiam rower przeciwko starym kaloszom że na jakimś forum dla mamuś z dziećmi mógł pojawić się potem opis tego wydarzenia wyprodukowany przez "pitmamusię": jak to wesoło bawili się w Sylwestra i naturalnie zjawiło się takie wstrętne stare próchno i przeszkadzało, z samej chęci przeszkadzania. :p Bo, wiadomo: starzy tak mają. Starość w tej chwili oznacza, Ulv, że nie masz racji w żadnej sprawie, jesteś bezmózgim idiotą a najlepiej byłoby żebyś już przestała obciążąć nasz koffany ZUS swoją obecnością na tej ziemi. -
Najdziwniejsze komentarze dotyczace waszych psów :) [2]
Berek replied to dog_master's topic in Wszystko o psach
[quote name='ulvhedinn']Berek, ja zostałam wychowana w duchu szacunku do wieku podeszłego, co więcej- wychowywała mnie babcia. Niestety starsi ludzie sami pracują sobie na opinię "głupich i wrednych staruchów". Tak, w ciągu wielu lat posiadania psów, a szczególnie Kraksy nie spotkałam się z tyloma nieprzychylnymi, agresywnymi, złośliwymi komentarzami, czy zachowaniami ze strony żadnej grupy wiekowej jak [B]ze strony psów mocno starszych[/B]. Nie mam pojęcia czemu- czy to jakiś sposób na odreagowanie frustracji związanej z tym, ze nie są już piękni i młodzi, a warunki życia mają jakie mają...? Oczywiście nie znaczy to, ze nie ma starszych ludzi miłych i przyjaznych, ale naprawdę ilość tych "złych" jest zastanawiająca. I od razu mówię, należę do tych co owszem, ustępują miejsca, przepuszczają, starają się pomóc. Ale niestety już jakiś czas temu stwierdziłam, że nie- nie będę miła wobec złośliwości.[/QUOTE] Psy są dokuczliwe czy ludzie? :lol: Hm, ja z kolei wyjątkowo męczę się z przedstawicielami bardzo młodego (powiedzmy - starsi nastolatkowie do takich 20+) pokolenia. Tzw. pokolenie facebooka. :razz: Nawet nie mogę powiedzieć, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, bo powiedzmy, jestem raczej taki młodszy średniak, jeśli chodzi o wiek. Może doświadczenie życiowe trochę mi pozwala zrozumieć starszych ludzi? Pewnie mało kto zachowuje nieskalaną pogodę ducha, kiedy wszystko boli, kasy mało, świat przyspieszył a Ty nagle odkrywasz że jesteś gdzieś na marginesie. [I]Dlanaprzykładu[/I]: rzadko jeżdżę teraz komunikacją miejską, ale kiedy mi się to zdarzy, z osłupieniem obserwuję np. zjawisko rozgniatania staruszek w walce o miejsce siedzące przez [I]młodych zdolnych z wielkich miast [/I]:lol: :evil_lol: ze słuchawkami w uszach. Kurczę... jeszcze parę lat temu strasznym dyshonorem dla młodego faceta było siedzenie w autobusie - do kanonu należało raczej popisywanie się że jest się silnym bykiem który "nie musi" siedzieć bo ma sił życiowych za pięciu. Taki młody samiec ze zwierzęcym seksapilem, że tak powiem. :eviltong: A teraz, hm, młodzieńcy wszyscy, jak jeden mąż, cierpią chyba na - pardon my french - bolesne miesiączki... słabują, ledwo żyją i dlatego potrafią przejechać całą trasę siedząc sobie i nie widząc staruszka o lasce albo ciężarnej kobitki tuż obok. Ta postawa "JA jestem najważniejszy" przekłada się też na swój dobytek, także psy. MÓJ pies może zjeść innego psa. MÓJ pies może wyć i szczekać godzinami. MÓJ pies może robić, co chce - przez sam fakt, że jest mój. :multi: Mój, czyli ważniejszy od tych wszystkich innych psów. Tych innych nieważnych ludzi. :cool1: P.S. Uważam, że od języka wszystko się zaczyna. Od tego, jak ustawiamy sobie "przeciwnika", zależy czy postrzegamy go jeszcze w ogóle jako człowieka. Kiedy ktoś pisze o "staruchach", to robi mi się trochę zimno. Ktoś kto mnie wmurwił MUSI od razu, z definicji być przeze mnie poniżony pejoratywnymi określeniami? I to jeszcze tak bez sensu? Dlaczego akurat wiek ma być przy tym brany pod uwagę? Jeśli zacznę mówić o tłustych kretynkach w za ciasnych legginsach to połowa damskiej publiki się oburzy... :evil_lol: -
Najdziwniejsze komentarze dotyczace waszych psów :) [2]
Berek replied to dog_master's topic in Wszystko o psach
Ech, to po prostu panujący powszechnie kult niedojrzałości (który powoduje, że nawet dorośli ludzie coraz częściej zachowują się jak nastolatki przechodzące burzę hormonów) sprawia, że zamiast użyć merytorycznych argumentów - ludzie rzucają dyskutantowi w twarz "ty staruchu" (stara babo, jesteś stary itd) i wydaje im się, że to załatwia sprawę. Stary - czyli ktoś poza marginesem, stary z definicji jest głupi, nie ma racji i jest odrażającym zjawiskiem które na dobrą sprawę powinno zniknąć z powierzchni ziemi, a jak już niestety egzystuje, to nie należy go zauważać. Stąd tak łatwo ludziom przechodzi przez klawiaturę "stara baba", "stary dziad"... :razz: -
[QUOTE]"Czy nie wydaje Ci się dziwne że w każdym przypadku pogryzienia dziecka przez psa - rodziców w pobliżu nie było?"[/QUOTE] Już ustaliliśmy: MATKA SIEDZI Z TYŁU! :evil_lol: BTW dyskusja dryfuje ku n-temu poziomowi śmieszności. Gdyby pogryziona ofiara miała lat 12 to kwestia bycia pod opieką rodziców też by była tu podnoszona? A gdyby miała 16? A 18? :razz:
-
[quote name='isabelle301']Jakoś Miś nigdy mnie nie bawił... nigdy nie wiedziałam czym taka podjarka? Chyba najgorsza produkcja pokazująca życie w "tamtych" czasach...błe[/QUOTE] Za to genialnie wprost udaje Ci się wprowadzać w internetowe dyskusje wszystkie te klimaciki. :lol: Dzięki za przypomnienie niezapomnianego mistrza Barei. Tak tak... "matka siedzi z tyłu!" :evil_lol:
-
Z dedykacją dla kol. Isabelle: [URL]http://www.youtube.com/watch?v=bGcTsG6zxZs[/URL][URL="http://www.youtube.com/watch?v=bGcTsG6zxZs"] [/URL] :evil_lol:
-
[QUOTE]"Berek - ja jak idę z dzieckiem do knajpy todziecko ma zachowywac sie kulturalnie bo nie jest w lesie." [/QUOTE] Oczywista oczywistość - no właśnie dziewczynka powinna była wysikać się pod restauracyjnym stolikiem, o. To by było kulturalne zachowanie, nie to, co jakieś głupie chodzenie do toalety. [QUOTE]"gdyby jechał samochód a dziecko na tym rowerku by się wywaliło to oczywiście wina kierowcy bo tam jechał?" [/QUOTE] Juhuuu, wchodzimy w barejowe klimaty. "A gdyby tak wasza matka tędy przechodziła..." "A gdyby tak wasze dziecko tak tutaj przechodziło... w przyszłości... i nie mówicie, że nie macie dziecka, bo w każdej chwili możecie mieć! (sprawdzić czy nie ksiądz)". :multi:
-
Oj doprawdy, drodzy państwo - jakim prawem w ogóle dzieci jeżdżą na rowerkach? W miejscach publicznych? Hę? A przedzwonić jednemu z drugim badylem po pleckach to będzie się bało! (i się nauczy!:multi:) Czi-czi, nie wiem czy link zabangla, ale wklejam, tu jest zdjęcie małej: [URL="http://krakow.naszemiasto.pl/artykul/krakow-pogryzienie-wloszki-przez-amstaffy-wlascicielka-psow,1873152,t,id.html"]http://krakow.naszemiasto.pl/artykul/krakow-pogryzienie-wloszki-przez-amstaffy-wlascicielka-psow,1873152,t,id.html [/URL] BTW rozkoszna jest argumentacja sędziego w sprawie odwieszenia kobiecie wyroku: w zasadzie, żeby do tego doszło, to psy powinny jeszcze kogoś pogryźć/ zagryźć. Cudownie. Musi być fajnie mieszkać w pobliżu tej pani i jej psów. :evil_lol:
-
[QUOTE]"Co to w ogóle za sprawa poszarpania dziewczynki?[/QUOTE] Czi-czi, to była swego czasu dość słynna historia: pięcioletnia Włoszka poszła do toalety w jednej z krakowskich restauracji; dodam że w towarzystwie dwójki starszych dzieci (bo zaraz nam tu użytkowniczka Isabelle palnie wykład o durnocie rodziców puszczających pociechę samą do kibelka). Na zapleczu dopadły dzieci dwa amstaffy; dziewczynka miała pecha, bo szła pierwsza, psy poszarpały jej twarz, podbródek i szyję, w sumie założono jej 90 szwów i była naprawdę fatalnie zeszpecona. Rodzinie przysądzono odszkodowanie którego właścicielka psów bardzo długo nie płaciła (nie wiem, czy w końcu w ogóle do tego doszło) motywując to... brakiem pieniędzy (hue hue). Wówczas gdy się to wszystko rozgrywało komentarze ze strony niektórych psiarzy były wypisz, wymaluj jak te pani Isabelle tutaj: że po co w ogóle bachora zabierać do knajpy, oraz że, oczywiście, po co lazł do toalety. No i standardowe „biedne pieseczki”.:evil_lol: Biednym pieseczkom oczywiście krzywda się żadna nie stała, ale nie wiem, czy obrońcy zwierzątek nie mają teraz trochę problemu z percepcją bo w międzyczasie zagryzły jeszcze owczarka niemieckiego. Co, jak wiadomo, jest wydarzeniem przykrym i nieprzyjemnym, nie jak wtedy kiedy pies gryzie dzieciaka czy w ogóle – człowieka.:razz: Wówczas jest z góry jasne i oczywiste że to ZAWSZE wina poszkodowanego. [I] Biedny piesek[/I]... [I]pieska żal[/I] - to bardzo częste komentarze. No biedny, jeszcze sobie mógłby na ludzkim ramieniu czy twarzy ząbeczek złamać.:loveu:
-
[QUOTE]"No ale rozumiem, że pies ma prawo użreć dziecko w twarz, zaserwować mu X szwów i blizny do końca życia bo dziecko przejechało koło jego domu rowerkiem."[/QUOTE] No a jak...? W słynnej sprawie poszarpania dziewczynki w jednej z krakowskich restauracji działacze ZkwP na wyprzódki wypowiadali się w stylu "a to bachor, jak można smarkacza do restauracji ze sobą ciągać". A historia akity Tajfuna? Poszkodowana na zwierzątkowych forach odsądzana od czci i wiary i obdarzana naprawdę paskudnymi, obraźliwymi epitetami. I święty piesecek Tajfunecek i jego dzielna, dzielniutka właścicielka. Słowem: ręce opadają jak płetwy.
-
Ulv, ja rozumiem że koty lubią się wspinać, ale... naprawdę są granice, poza którymi rozciąga się duża przestrzeń udręczenia psychicznego. Pomnę dyskusje na Miau, gdzie szyderstwami i agresją (zadziwiająco dużą - czyżby "uderz w stół, nożyce się odezwą"?) witano moje próby rozmowy o czymś, co się (głupio trochę) nazywa [I]psychicznym dobrostanem[/I] kotów. Te same osoby, które tak się same sobą zachwycały jako super-pomocnymi, dobrymi ludźmi jacy, a jakże, znają granice poza którymi znajduje się patologia p.t. [B]zbieractwo[/B], oświeconymi, fachowcami i tak dalej - nie zauważały korelacji z faktami opisywanymi w innych topikach. Że ich koty sikają gdzie się da, tłuką się, wpadają w depresję i chorują. Żadna z miłych pań [I]oświeconych nie-zbieraczek[/I] :cool3: obarczona kilkunastoma czy kilkudziesięcioma kotami nie dopuszczała do siebie myśli, że w większości te problemy mają jedno, proste podłoże: stres spowodowany przegęszczeniem. I naprawdę nie jest to kwestia ustawienia milionów drzewek i drapaków. :-( To kwestia za dużej ilości osobników na niedużym terytorium. Z psami też nie jest wcale dużo lżej, choć, jak to słusznie Maron pisze, one przynajmniej wychodzą a w domu są mniej ruchliwe, niż niewychodzące koty. Ale kwestie wprowadzania do stada nowego osobnika, sprawy liczebności tego stada i całkiem zwyczajnie - naszych możliwości poświęcenia każdemu psu z osobna dostatecznej ilości czasu też są regulowane realnymi wytycznymi, a nie naszym [I]wishful thinking[/I]. Niestety w bardzo zapsionych domach obserwuję smutne zjawisko - tak naprawdę zwierzaki dostają mniej więcej tyle uwagi, ile w - przyjmijmy - przyzwoicie prowadzonym schronisku, Czas nie jest z gumy, o finansach nie wspomnę. Nie wystarczy głosić szumne idee rozsądnej pomocy zwierzątkom - wydaje mi się że dużo ludzi w niezauważalny sposób przekracza pewną granicę, którą roboczo nazywam: stopniowym zanikiem empatii.
-
I, jak generalnie się z Tobą zgadzam, to w jednym punkcie - nie: [QUOTE]Przy czym powiem szczerze, że nie liczba jest wyznacznikiem- tylko to co dana osoba może zaoferować zwierzętom. Znam osoby, które mają naprawdę dużo zwierząt i niejak nie pasują na zbieracza i takie które mają mniej, a jednak to już jest patologia...[/QUOTE] Niestety, przy pewnej ilości zwierząt to ZAWSZE jest patologia. Osoba która wyadoptowuje "nadmiar" zwierząt ale dla której "normalnym" stanem jest 20 kotów, niewychodzących, w niedużym mieszkaniu JEST animal hoarder, bezsprzecznie. Adopcje to często listek figowy zbieraczy (albo osób które zaczynają nimi być): ja nie jestem jako ci psychiczni maniacy, ja wyadoptowuję! A guzik. Ma przepełnienie ale nie zauważa, że je ma. Że zwierzęta męczą się psychicznie, że NAPRAWDĘ nie jest w stanie zapewnić im dobrego bytu.
-
[QUOTE]"Tylko o ile u niego bym mogła rozważyć użycie awersji, o tyle u psa z lękiem separacyjnym - no nie ma mowy."[/QUOTE] Błąd... ;) Generalnie - co do meritum - zgłaszać, ludkowie, zgłaszać. Jest taki gatunek człowieka, który jest na tyle aspołeczny, socjopatyczny i uprawia "tumiwisizm" (a takich coraz więcej w naszym społeczeństwie, niestety) że odwoływanie się do dobra wspólnoty, jakichś zasad wyższych, nie szkodzenia innym itd. to stracony czas i nerwy. Kłopoty z tzw. władzami, nawet, jak dobrze pójdzie, kara finansowa - o tak, to już dyskomfort który dotyka bezpośrednio takiej osoby i wtedy nagle dostrzega ona problem. :angryy: