Jump to content
Dogomania

Berek

Members
  • Posts

    3222
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    2

Everything posted by Berek

  1. Flaire, cytat z Ciebie: "Albo mozna po prostu powiedzieć, że przecież w tym poscie nie było nic złego ani złośliwego i jeśli ktoś go odebrał nie tak, jak był zamierzony - to nas to nie obchodzi, bo to ich problem. :niewiem:" To jest to, co chcę powiedzieć na ten temat jako moje własne podsumowanie. :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol:
  2. Przejrzyj topik następujący: [URL="http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=24335&page=2"]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=24335&page=2[/URL] NIe denerwuj się na swojego psa, denerwuj się na siebie. Rozpoczynanie jakiejkolwiek pracy z psem od założenia że to on jest nidobry, uparty, złośliwy, niechętny (niepotrzebne skreślić) na pewno nam jej nie ułatwi. :-(
  3. Nico_mailnois czy można marudnąć? Jakieś podpisiki by się zdały... Jak na razie rozpoznaję w pierwszej części fotek ON-kę Chmurę (taka z dynamicznym chodzeniem przy nodze, z przewodniczką w biało-grafitowym dresie. Czyli to klasa "0". No i sędziego rozpoznaję też. :lol: Druga częśc - oczywiście maliniaczka, a czy pan w granatowym polarku to przewodnik Dina z "1"...?
  4. "Ale tak ogolie to zgadzam sie ze slowami kolezanki Berek , wyjatkowo i tylko tym razem" Jaka szkoda że - podobno - jedna jaskołka nie czyni wiosny...;) Ale nic - będę nad tym pracować, słowo! :lol: Na ucho Ci powiem że sznaucer jedynkowy był naprawdę fajnym materialem na efektownego sportowca. Jak mu dodadzą trochę ognia, trochę pieprzu (nie SOLI Z PIEPRZEM! czarny był...), to będzie na co popatrzeć. Na dodatek w ogóle te "geometryczne" rasy pięknie wyglądaja na posluszeństwie - i on nie był wyjątkiem. P.S. "Uszczypliwej"? Uszczypliwości to pod adresem sędziego i organizacji. :razz: A tu bylo po prostu merytoryczne omówienie tego, co widzialam. Psow, ktorych nie widzialam, nie omówiłam.
  5. O rany. W ogóle - jeszcze raz, panie starszy, to samo. Lament się podniósł pod niebiosa, wystraszam biednych kochajacych swoje pieski amatorów (dlaczego, jak rany??? wszak owej zerówki, ktora siłą rzeczy jest pierwszą przystanią i portem owych amatorów, w ogóle w relacji nie ma... a i zdumienie ogarnia że ktoś mógłby porzucić chęć pracy z własnym psem bo może uslyszy krytyczną uwagę... :crazyeye: ). Więc ten argument odrzucam jako nierealny, wręcz zabawny. Druga sprawa. Nie rozumiem, czemu, do jasnej ciasnej, musimy porzucać merytorykę na rzecz ogolnych wrażeń. Fajnie jak jest miło (moim zdaniem było całkiem miło, tylko opóźnienie rzędu 5 - pięciu! - godzin w takim zimnie to duuuuża przesada i już hm - "bareizm". :razz: ) - ale naprawdę marzy się sytuacja w ktorej na forach poświęconych, jak by nie było, tematowi SPORTU można byłoby podyskutować dość szczegółowo właśnie o przebiegach poszczególnych zawodników. Czy fakt, że opisujemy błędy psów, od razu automatycznie świadczy o tym, że występy nie były udane? :shake: Powtarzam: nie rozumiem zarzutu - Twojego, Gosiu - że lepiej pokazać super-parę a nie mówić że uczyniono błędy. Jeśli mowić bardziej po literkach, to z tego wszystkiego (powtarzam - o zerówkach NIE MÓWIĘ bo nie czuję się upoważnioną w związku z tzw, okolicznosciami przytrody i sily wyższej :lol: ) fajny i efektowny był występ Tybeta - Kendo. Ale to tak na marginesie. Dalej, straszny płacz że ludzi się gnębi, biedaków... dołuje się ich a nie pokazuje jak można lepiej itd. A ja się pytam, czy jeśli w paru miejscach podpowiadam, że psa warto byłoby bardziej.... motywować - to jest z tym tak źle, że w ogóle nie można tego podpowiedzieć? :-( Męczące jest malowanie trawy na zielono, a obłoczków na różowo, od wielu - niestety - lat lansowane w naszym psim środowisku. A jak już się nie maluje trawki i obłoków, to jest się potworem, wysadzającym w powietrze przyszłość psiego sportu w Polsce. Rany Julek, więcej dystansu, bo naprawdę zginiemy. :lol: :evil_lol: "Eeeee tam, zaraz grzech. Już grozisz, że przy okazji następnych zawodów opiszesz zerówki, aż strach się bać" Niesłusznie - będę Oceanem Łagodności. "Szczerze mówiąc, czekałam na opis startu Ertiego, ale może nie wystartował, nie wiem." Klania się niedokladne czytanie mojej relacji. Bu. Co prawda uprzedzam że kto się przebije, ten dzielny, ale...
  6. "jednak taka wszechstronna i miażdżąca krytyka skutecznie wyeliminuje z grona startujących osoby, które amatorsko, w wolnych chwilach zajmują się zabawą z psem, nie mają aspiracji do startu w mistrzostwach świata, a zawody traktują jako okazję do spotkania z innymi pozytywnie zakręconymi." :shake: :shake: :shake: Z calym szacunkiem, Mokka, ale ręce opadają jak pletwy. Gdzież Ty widzisz ową miażdżącą krytykę nieszczęsnych zawodników? Wydaje mi się że jednak nie udalo Ci się dokladnie przeczytać tej relacji, ktora, jak to relacja, jest oczywiście subiektywna. Piszę o tym, co widziałam. NIe rozumiem szczerze mowiąc Twojego ciążkokalibrowego zarzutu... :crazyeye: Tzn. zgaduję iż jedynym obowiązującym stylem opisywania takich zawodów byłby "łubu dubu, łubu dubu, niech zyje nam prezes naszego klubu, niech żyyyyje naaam...!" ;) ;) :multi: Ci zwodnicy, ktorych widziałam, prezentowali się według mnie tak, a nie inaczej. Nie rozumiem dlaczego mam pisać o psie zgaszonym i smutnym że tryskał radością??? Ludzie, nie róbmy paranoi. BTW - naprawdę bez litości w mojej relacji traktuję przyjaciół klubowych, o czym zapewne nie wiesz i dlatego wydaje Ci się (być może?) że za mocno szczypię. Hm, rzecz w tym że przyjaciele klubowi mają bardzo zdrowe podejście do tego wszystkiego, ciężko pracują nad soba i psami i wiem, że obraziliby się raczej za relacje p.t. ach, to było GENIALNE, ach, żadnych błędów, no a jeśli jakieś były, to i co z tego, i tak pies i przewodnik są absolutnie wspaniali tylko pogoda była niedobra i helikopter nad plytą przeleciał. :eviltong: "Opisałaś tylko startujących w jedynce. Domyślam się, że nie zajmujesz się ocenianiem zerówek, ale wydaje mi się, że miały też startować psy w kategoriach wyższych. Może skrobnęłabyś parę słów o tych z wyższej półki." Oto skutki rzucenia okiem na tekst, a nie przeczytania go. :multi: Troszkę Ci śmiesznie wyszło... A ' propos zerówki, piszę wszak że nic o niej powiedzieć nie mogę, bo jej (niemal) nie widziałam. Rozumiem że grzech straszny, ale spoko luz - następne zawody doczekaja się mojej relacji właśnie z zerówki, żeby wyrownać straty... :oops:
  7. [FONT=Arial] [/FONT] [FONT=Arial] [/FONT] [FONT=Arial]Macham relację z warszawskich zawodów obedience – na gorąco, w wieczór po imprezie. Długą. Kto się przebije, ten dzielny.:multi: [/FONT] [FONT=Arial] [/FONT] [FONT=Arial]Nie da się ukryć że rzecz cała do złudzenia przypominała oglądanie niektórych komercyjnych stacji telewizyjnych, w których coraz częściej zdarza się nam widzieć reklamy przerywane z rzadka fragmentami filmu fabularnego. Zawody te składały się z dużej ilości dłuuuugich przerw, przerywanych od niechcenia sędziowaniem. :razz: [/FONT] [FONT=Arial]Jako, że pogoda, gadzina jedna, wykonała brzydki numer i postanowiła być zimną, wietrzną i grożącą deszczem (co na koniec, podczas ćwiczeń „dwójki”, rzetelnie wykonała, zlewając wszystkich dość solidnie) – nie udawało się wytrwać cały czas na posterunku. Mnie przynajmniej – bo byli dzielni kamikaze którzy tego dokonali (o nieszczęsnych zamarzniętych organizatorach nie wspomnę, ale i trochę publiki usiłowało im dorównać wytrwałością). [/FONT] [FONT=Arial] [/FONT] [FONT=Arial]O zerówie nic nie powiem oprócz tego że wygrał klasę miks ze schroniska, Gutek – prywatnie nasz klubowy piesek, z czego się podwójnie cieszę. Może ktoś ma więcej informacji i się nimi podzieli.[/FONT] [FONT=Arial]Jedyneczka....[/FONT] [FONT=Arial]Suche wyniki:[/FONT] [LIST] [*][FONT=Arial]Dino ON przew. Tomasz Sobór[/FONT] [*][FONT=Arial]Ashley Madecki, sznaucer olbrzym, przew. Marta Wasilewska[/FONT] [*][FONT=Arial]Noris z Leśnego Potoku, Tomasz Michalczewski[/FONT] [*][FONT=Arial]Agawa z Warkocza Bereniki, cocker spaniel, Anita Pawłowska[/FONT] [*][FONT=Arial]Orchidea Orange Eudaimion, malinois, Maria Kowalska[/FONT] [*][FONT=Arial]Iron Kabi, ON, Kamil Kędziorek[/FONT] [*][FONT=Arial]Rosa Konstar, ON, Anna Fialkowska[/FONT] [*][FONT=Arial]Gulden z Dobrego Towarzystwa, terier tybetański, Anna Jasińska[/FONT] [*][FONT=Arial]Luksus Mundus Canis, ON, Ewa Lewińska[/FONT] [*][FONT=Arial]Kosma Terierkowo, cairn terier, Gabriela Drwięga[/FONT] [*][FONT=Arial]Szira z Peletonu Skorpiona, ON, Małgorzata Żochowska[/FONT][/LIST][FONT=Arial] [/FONT] [FONT=Arial]& komentarz, który mogę dodać tylko do pięciu pierwszych startujących zawodników – w związku z fuchą przewoźnika kwiczących z powodu rozmaitych potrzeb i problemów do pobliskiego centrum handlowego osób, nie udało mi się obejrzeć całej klasy.[/FONT] [FONT=Arial] [/FONT] [FONT=Arial]Pierwszy zawodnik – cockerka Agawa. Bardzo grzeczny spanielek, któremu ogromnie, ale to ogromnie kibicuję... I problem bo dopóki przewodniczka nie nauczy się tego świetnie zapowiadającego się niegdyś psiaka motywować i zachęcać, to wszystko będzie szło w coraz gorszym kierunku. Ten pies wcale nie musiał zasłużyć na podsumowanie którego muszę użyć: grzeczny, zgaszony. [/FONT] [FONT=Arial]Drugie: ON Dino. Wykonuje co się da, jest posłuszny, skupiony na tym co robi, widać lekkie znerwicowanie. Wrażenie byłoby lepsze gdyby nie zbytni (może lepiej powiedzmy: mało finezyjny) nacisk psychiczny przewodnika na psa. I tak psisko robi, ale bezustannie oblizuje się i jest o krok od powiedzenia że w sumie to fajniej byłoby gdzie indziej. Słowem – nikt nie pokazał temu fajnemu psu, że to, w czym bierze udział, może być zabawne![/FONT] [FONT=Arial]Trzecia maliniaczka, Orchidea Orange Eudaimion.[/FONT] [FONT=Arial]Maliniaki to dzielne zwierzęta. Suczka wykonuje to posłuszeństwo, które jest wyraźnie „wyorane” – i robi! Bez błysku, jest cichutka i zgaszona, ale stara się to robić „coby było dobrze” i już.[/FONT] [FONT=Arial]Przy nodze wędruje grzecznie, bez kontaktu, na zakrętach co prawda odstaje, ale jakoś stara się przebywać tam, gdzie należy. Problemem tej suczki są krzywe siady, takie pod kątem. „Do mnie” robione truchtem, a na końcu skok na przewodniczkę, który wygląda bardziej na wyraz nerwów niż wybuch niekontrolowanego entuzjazmu. Kwadrat – nie zrobiony, aport – suczka biegnie bez rozkazu po koziołek, ale i tak dostaje 9,5 punktu. Patyczki czyli wybieranie przedmiotu – zupełnie poprawnie. Komendy wykonuje, choć bez „błysku”, ale grzecznie.[/FONT] [FONT=Arial]Czwarty zawodnik; sznaucer Ashley Madecki. Znowu: grzeczny, grzeczny pies. Wszystko wykonuje truchcikiem raczej, niż galopem. A to na pewno nie jest koniec jego możliwości – „do mnie” zaczyna się fajnym galopkiem i w miarę zbliżania do przewodniczki.... zwalnia się... zwalnia... [/FONT] [FONT=Arial]Znów problem krzywych siadów. Nikt nie pokazał też psiakowi, że jak już przed przewodnikiem, to należy siadać prosto... [/FONT] [FONT=Arial]Co do kwadratu, to pies ewidentnie nie wie po prostu, o co w tym chodzi. Aport dynamiczny, byłby fajny, gdyby nie brak wykończenia (szkoleniowego), podgryzanie i podrzucanie koziołka. [/FONT] [FONT=Arial]Generalnie, gdyby tak psinca bardziej nakręcić i rozbujać, to by było imponujące.[/FONT] [FONT=Arial]Piąty: ON Noris. Ufff. Wchodzi na boisko rozproszony, kręcąc głową we wszystkie możliwe strony (motylek? Samochodzik? Oooo, ludzie... itd.). Ale dzielnie wykonuje zostawanie na 10 punktów. Chodzenie przy nodze nie najfajniejsze, stać go na więcej. Oczywiście jak tylko można, to należy usiąść krzywo. One wszystkie bardzo w to wierzą, jak widać. Komendy w marszu O.K., „do mnie” bardzo ładne, aportowanie byle jakie – podgryza aport a przy oddaniu uznaje za stosowne sobie podskoczyć. Kwadrat byłby w niezłym stylu, ino łapy nam wystawały, toteż jest bezlitosne „0”. Przeszkoda O.K., wybór przedmiotów – a fuj, żuje patyczek, w połowie go gubi, pobiera go z łaski i donosi do przewodnika nie dosiadając. Komendy na odległość zadowalające, bez błysku, choć na pełną punktację.[/FONT] [FONT=Arial]Szóstego zawodnika, Lucia, była okazja zobaczyć w NIE-chodzeniu na smyczy (to było jakieś nieporozumienie) i we względnie jakim takim chodzeniu przy nodze – to już z daleka. [/FONT] [FONT=Arial] [/FONT] [FONT=Arial]Klasa II – wyniki:[/FONT] [LIST] [*][FONT=Arial]Kendo Satysfakcja (Tybet), ON, przew. Przemysław Tworek[/FONT] [*][FONT=Arial]Biskaya von de Duvetore, malinois, Maria Kowalska[/FONT] [*][FONT=Arial]Frodo, ON, Anna Sarzyńska[/FONT][/LIST][FONT=Arial]Lecąc – znów – w kolejności startów:[/FONT] [FONT=Arial]Frodo – to nie był bardzo udany występ tego psa. Poprawił chodzenie przy nodze (tu błąd przewodniczki zaważył na punktacji),generalnie z występu na występ pies coraz rzadziej jest myślami gdzie indziej, co było dla niego dość typowe... Zawalony (w dość zabawnym stylu) kwadrat, stój w marszu bardzo fajne, za to postanowiono nie zrobić „siad”. Komendy na odległość zupełnie, ale to zupełnie nie wyszły, działy się rozmaite cuda z gatunku „zawsze jest ten pierwszy raz kiedy coś można sknocić”. [/FONT] [FONT=Arial]Biskaya – po stylu ćwiczenia tej suki widać, że ten sposób szkolenia w zupełności zadowala przewodniczkę (w podobny sposób prezentuje się też jej młodsza malinois). Suczka grzeczna, starająca się, i – po prostu –zgaszona. Co jej się zupełnie nie udało – to kwadrat – i to z winy właścicielki, która, widząc te pachołki z odległości, za wcześnie psa zawarowała... przed kwadratem, a nie w nim. Ładne (choć raczej truchtające, a nie śmigające) przywołanie z warowaniem. Wybór przedmiotów – obraz mało ciekawy, ale punktacja wysoka. Komendy poprawne. Cała praca tej przesłodkiej suczki jest taka właśnie – no poprawne, no grzeczne i... tylko tyle – a chciałoby się czegoś więcej.[/FONT] [FONT=Arial]Kendo (w cywilu Tybet) – bardzo udany dzień tej pary. Zacznijmy od niewielu schrzanionych ćwiczeń – prześmieszna jazda przy aportowaniu przez przeszkodę, Tybet juhuuu, skacze, dopada aportu, ogląda go dokładnie i wraca do przewodnika z pustymi zębami (jeśli można tak powiedzieć). Kiepski wybór przedmiotu. Problemy przy aporcie kierunkowym, istnieje obawa że koziołek będzie kłuł w zęby więc nie podnosi się go tak od razu, dopiero po chwilowym namyśle.[/FONT] [FONT=Arial]Za to: fajne chodzenie przy nodze. Stój w marszu – poprawnie, siad – bardzo ładne. Przywołanie z warowaniem – dość przyzwoite, Kwadrat fajny; piękne widowiskowe pozycje. :lol: [/FONT] [FONT=Arial] [/FONT] [FONT=Arial]Podsumowując: poziom w obedience jest, jaki jest – widzę tendencję do ustabilizowania się stylu „średnio na jeża”. Odkryć mało (Gutek w zerówce! Trudny pies, i to z ciężką przeszłością – i jakiż efektowny na placu!). [/FONT] [FONT=Arial]Uwaga złośliwa pod adresem Ciał Sędziowskich w Polsce. Wbrew pozorom na świecie istnieje obyczaj szanowania cudzego, jak i własnego, czasu.[/FONT] [FONT=Arial]:diabloti: ;) [/FONT] [FONT=Arial] [/FONT]
  8. Fisher jest takim autorem, że większośc właścicieli zachłystuje się jego książkami i traktuje je nieco zbyt (na mój gust) bezkrytycznie. Ja go kiedyś lubiłam, teraz zdecydowanie mi przeszło ;) - zwłaszcza po jego ostatniej, pośmiertnej już zresztą, produkcji :razz: . Rzecz w tym że ludzie zanadto szaleją z tymi teoriami dominacji - co może (choć nie musi) powodować dość istotne problemy w komunikacji z psem. Oczywiście że z rzeczy niestrawnych wolę juz Fishera, niż Fennell :diabloti: . Bazyl - na szczęście Wawa to nie szkoleniowa pustynia, odezwę się na PW, dobrze? :lol:
  9. Tak na przyszłośc, gdyby zdarzyło się Wam albo Waszym znajomym że ktoś używa Waszego zdjęcia - polecam ten oto topik: [URL="http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=22942"]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=22942[/URL] - tam wszystko jest wyjaśnione i można znaleźć informacje jak taka kradzież wygląda od strony prawnej. Spokojnie można kogoś postraszyć, sprawa nie do przegrania w razie czego. :razz:
  10. "no właśnie nie słyszałam o minusach sterylizacji" Naprawdę? Ojej, to wygląda na to że także reprezentujesz opcję mocno zideologizowaną, tylko, że tak powiem, zorientowaną na takie, a nie inne, myślenie. Bez urazy (ja też uważam że psów w Polsce jest, zwyczajnie, za dużo - i sa za łatwo dostepne...). "więc niczego nie pomijam" Ale jesteś tego pewna? Pamiętaj, że - jakby Ci to delikatnie powiedziec... - większośc badań robionych jest "pod zamowienie". Słowem - skąd dostaliśmy grant? To politycznie będzie udowodnić (na przykład) wyłączne dobrodziejstwa sterylek. :evil_lol: Nie do końca mogę się zgodzić że odłączenie dość ważnego układu i zabawa z hormonami w organizmie NA PEWNO nie ma żadnych, ale to żadnych negatywnych skutków ubocznych. Oczywiście istnieje pojęcie tzw. mniejszego zła - i, jak rozumiem, o tym tutaj się mówi.
  11. Asher, jest jeszcze jedno wyjście: nalezy sobie wychować deptacza. :lol: Ja korzystam z pomocy kuzyneczki-nastolatki; każdorazowo placę jej za sesję (kwota w miarę symboliczna, ale nie śmiesznie mała). Muszę powiedzieć że dziewczyna zaskoczyła mnie - bardzo - na plus; nie dość, że idealnie słucha wskazówek, nie stara się wychytrzać (nie ma nic gorszego niż deptacz z pomysłami na "numery"), nie narzeka, choćby jej przyszło leżeć w krzakach godzinę albo nurzać się w bagienku w towarzystwie komarów... Nie marudzi, jest zdyscyplinowana, szczerze interesuje się tym co robimy, nawiązuje kontakt z psami które jej przedstawiam, w ogóle - deptacz idealny. ;) Może masz w sąsiedztwie nudzącego się nastolatka? Albo kogoś młodocianego w rodzinie?
  12. Wydaje mi się, że podstawową sprawą jest czy przewodnik jest prawo-, czy leworęczny. ;) Przecież - zwłaszcza z początku, ale tak naprawdę przez całe psie życie - rzecz polega na motywowaniu psa do zajmowania odpowiedniego miejsca w okolicach naszej nogi. A to osiagamy motywując psa, czy to żarelkiem, czy aportem. Także i w całkiem "cywilnym" chodzeniu na smyczy po miescie, kiedy nie chodzi o precyzję co do centymetra, tylko - jednak - o to, zeby pies nie ciągnął jak oszalały, nie wieszał się na smyczy, nie charczał i dusił się, nie pałętał za nami tudziez nie wpadał nam pod nogi... Praworęczny właściciel majta psu przed nosem nagrodą trzymaną w prawej ręce - w lewej trzyma smyczkę, toteż łatwiej mu operować tym wszystkim kiedy pies jest po lewej stronie. Proste jak konstrukcja cepa. :lol: No, chyba że uczenie psa chodzenia na smyczy ograniczamy do poszarpywania go kiedy ciągnie albo (co już w ogóle dobijające) tylko jęczymy do niego "nie ciągnij!" nie zadając sobie trudu żeby jakoś go nagrodzić za postępy. Wtedy to faktycznie obojętne... :cool3:
  13. Szkoda, że dyskusja ta nie przyniosła też po prostu konkretnych informacji, a osoba najlepiej poinformowana poprzestała na spektakularnym darciu szat ;) . Nie wyjaśniła nam jednak dalej, dlaczego płatne ( tym zabawniej brzmią zarzuty o niegodziwcach ktorzy chcą na dogoterapii robić pieniądze, zamiast udzielać się kompletnie bezinteresownie :evil_lol: ) egzaminy urządzane przez jedną z bardzo wielu organizacji tego typu miałyby być bardziej miarodajne, niż np. egzaminy wewnętrzne czy organizowane przez jakąkolwiek inną instytucję. I dlaczego o owej "miarodajności" zawiadamia się placówki medyczne itd. :diabloti: "Powtórnie proszę o przeczytanie informacji o egzaminie i zaprzestanie wmawiania czytelnikom, że "Właśnie Tak!" narzuca komukolwiek konieczność zdania tego egzaminu."' No ale info z pierwszej strony brzmi dośc "groźnie". "Do egzaminu przystąpić mogą psy z różnych organizacji oraz pracujące z osobami indywidualnymi. Pies, który pozytywnie zda egzamin otrzyma certyfikat-legitymację ze zdjęciem psa. Wykaz psów, które otrzymają legitymację umieszczony zostanie na stronie internetowej Fundacji. Wzory legitymacji wraz z materiałami dot. ich wydania (m.in. sposób przeprowadzania egzaminu) udostępnione będą Kuratoriom Oświaty w Polsce, Izbom Lekarskim oraz innym instytucjom zainteresowanym prowadzeniem dogoterapii w swoich ośrodkach. " A czy Izby Lekarskie i inne wymienione instytucje będą jednocześnie poinformowane, że to taki sobie nieobowiązkowy egzamin ktory można zdać akurat w tej fundacji, ale można i nie... - i że jego brak (chodzi mi o słynny certyfikat wydawany przez "Właśnie tak!") bynajmniej nie świadczy o złym przygotowaniu pary dogoterapeuta + pies do pracy? Czy raczej przedstawi się rzecz całą tak, jakby chodziło o jakiś jedynie obowiązujący, obowiązkowy, w pełnie rozstrzygający o możliwości wykonywania zawodu test - właśnie w rodzaju egzaminu na prawo jazdy?
  14. O.K. Przyłaczam się do pytania: dlaczego kandydaci na dogoterapeutów z psami powinni zapłacić za egzamin fundacji "Właśnie tak!", skoro mogą owe egzaminy przeprwadzić we własnych fundacjach? Skoro, cytuję: "Wg podanego egzaminu certyfikowane są psy również w innych Fundacjach, stał się on, nieformalnym jeszcze, standardem. " - to dlaczego akurat "Właśnie tak" twierdzi że... jakby to rzec... jest bardziej FORMALNA niż inne fundacje? Zgaduję że nie z powodu porozumienia z Dogtorem (chwali się to, ale wszak jest cała masa organizacji ktore takiego porozumienia nie podpisały, więc... :evil_lol: ).
  15. "Teraz o kursie dla nauczycieli o kierunku dogoterapia. Wykładowcami są wybitni specjaliści w każdym temacie z całej Polski, w tym nauczyciele akademiccy. Nie jest to kurs na którym jedna pani drugiej pani powie co myśli w danej kwestii. Jak są podstawy medycyny rehabilitacyjnej to jest mgr rehabilitacji, jak pedagogika specjalna to jest pedagog z kilkoma fakultetami kierunkowymi, jak kynologia to kynolog i tak dalej 11 przedmiotów. " O.K., o rehabilitantów nie spytam, ale o kynologów - tak. Co to znaczy "kynolodzy" - to znaczy, kto się tym zajmuje, bo nie dogoterapeuci przecież, bowiem takich z prawdziwego zdarzenia w Polsce jeszcze ponoć nie ma - dopiero się kształcą. Czy "kynolodzy" to trenerzy psi, czy - na przykład - wieloletni działacze ZK w P ;) ? Hodowcy? Czy jak? "My nie twierdzimy, że tylko absolwenci bydgoskiego kursu mogą pracować w dogoterapii." Całe szczęście że tak piszesz, bo jakoś na to wychodziło jak dotąd. Mylnie to można było odczytać. :lol: "Ale uważamy, że dyrektorzy placówek powinni zadbać o bezpieczeństwo swoich podopiecznych dopuszczając do nich osoby, które wiedzą co robią i mają do tego właściwe narzędzie - bezpiecznego, odpowiednio wyszkolonego psa." Święte słowa, pełna zgoda. :lol: Cały czas jednak pozostaje pytanie, dlaczego akurat TEN egzamin według TEGO regulaminu ma być tym najlepiej weryfikującym przydatność psów / ludzi do działalności dogoterapeutycznej? :lol: Dlaczego certyfikaty wydawane przez tę a nie inną fundację dają dyrektorom placówek zupełną pewność co do jakości usług dogoterapeuty - z powodu orzełka na legitymacji? :cool3: :lol: A inne certyfikaty, inne egzaminy, inne sposoby weryfikacji mają im natychmiast budzić myśli podejrzliwe - że ooo, nie, to na pewno kompletna pomyłka i brak kompetencji? :p Dlaczego ta, a nie inna fundacja - a nie, na przykład, jakieś stowarzyszenie fundacji dogoterapeutycznych, chociażby - czy inne ciało żeby nie rzec: organ - uzurpuje sobie prawo do weryfikacji psów i przewodników w Polsce? Żeby było jasne - uważam że weryfikacja taka jest jak najbardziej potrzebna i bardzo ważna, tylko zachodzę w glowę, jak to panie się dzieje, że znienacka ktoś ogłasza że to właśnie on bedzie robił. NIe do końca rozumiem, na jakich podstawach tak się dzieje - i co mają na ten temat do powiedzenia inne fundacje. Do licha, przecież rownie dobrze czy to Dogtor, czy to Przyjaciel, czy kilka innych organizacji też może nagle ogłosić iż niniejszym organizują egzamin dla dogoterapeutów i... poinformują placówki medyczne że to ICH egzamin jest najważniejszy. I co - czy wówczas "prawdziwmy dogoterapeutą" - a raczej "uprawnionym" zostanie ten, ktory zgromadzi największą liczbę certyfikatów i legitymacji? Robi się trochę absurdalnie... A o "jelonków" nie ma się co obrażać - toż to zupełnie słodkie stworzenia. I jak miło się kojarzą... :lol: :cool1:
  16. Hmmm.... nooo... ale wiesz, najpierw musisz przejść kurs przedwstępny.... :lol:
  17. "Po drugie: "monopolizacja". Gdy powstawała nasza Fundacja dogoterapia w Polsce była eksperymentem grupki zapaleńców, którzy zapoznawali się z dogoterapią i "przecierali szlak" wprowadzając samo pojęcie dogoterapii jako metody terapii. Od samego początku staramy się działać według zasady "dobrze albo wcale". Położyliśmy więc bardzo duży nacisk na fachowość naszej kadry. Stąd nasze parcie na ustanowienie standardów szkolenia zarówno wolontariuszy jak i psów. Nie przypadkiem w Bydgoszczy szkoleni są dogoterapeuci i nie przypadkiem szkolenie trwa aż 10 miesięcy" To ja też zapytam o dwie rzeczy: kto szkoli tych jelonkow z psami przez owe 10 miesięcy - skąd u kadry szkolącej owa rzetelna wiedza o dogoterapii - no i jednak trochę mnie dziwi, skad z kolei taka trochę dziwna postawa polegająca na niezauważaniu dzialających w Polsce innych - bardzo profesjonalnych i stale rozwijających się - fundacyj dogoterapeutycznych? I skąd w Kuratorium Oświaty tudzież Izbach Lekarskich osoby ktore - przepraszam za ten wtręt, ale wydaje mi się ważny - mają wiedzę dotyczącą PSÓW na tyle rozwinięta, iżby mogły ocenić że PSY oraz ich przewodnicy w istocie nadaja się do tej roboty? A-ha - rozumiem, iż z w/w legitymacji. No to ja założę fundację zajmującą się upowszechnianiem japońskiej kaligrafii (nie mam o tym pojęcia, ale nie matura, lecz chęć szczera zrobi z ciebie oficera :eviltong: ) i będę wydawać legitymacje "KALIGRAF PRZYSIĘGŁY". :multi: :evil_lol:
  18. "Moja znajoma ma hodowle pineczerów średnich. Jeden z piesków został kupiony i po tygodniu zwrócony. Strasznie to przeżył. Nie mogła znaleźć mu nowego domu, poniewaz kiedy tylko się tam znalazł dochodziło do samookaleczeń i inntch okropnych sytuacji. Zastanawiam się jak szybko zachodzą w psie takie zmiany?" To raczej zależy od konkretnego pieska i jego charakteru. Pies dobry, pewny, o prawidłowym charakterze - jak by to powiedzieć... - wymaga dłuższej "obrobki" żeby pojawiły się zmiany, rysy, wypaczenia. W opisywanym tu przypadku podejrzewam, że piesek sam z siebie był co nieco... charakteropatyczny... no, problemowy - a to, co z nim (ewentualnie - bo tego przecież nie wiemy) wyrabiano w nowym domu, mogło tylko przyspieszyć proces ujawniania problemów. :-( BTW co do szczeniąt ze schroniska, też mam problem - tu juz raczej fizykalny. Otóz prawie nie ma szans żeby były zdrowe. Już nie wspomnę o pobycie (nawet tak krotkim) w tak patogennym środowisku, jakie każde schronisko stanowi. Ale też na ogół mama takiego psiaczka nie była właściwie odżywiana, byla narażana na rozmaite stresy i obciązenia ponad siły - toteż na ogół pieski takie są - niestety - mocno chorowite. Pieski nie miały "jak" się odzywiać w łonie matki, po prostu. Zdarzają się wyjątki, oczywiście. Zresztą ja naprawdę nie namawiam nikogo zeby rezygnował z pomysłu brania psa ze schroniska (przeciwnie wprost! :lol: ), jedynie szczerze mówiac wolę żeby była to bardzo, bardzo świadoma decyzja. Jeśli jest świadoma - to czapkę z głowy zdejmuję przed takimi ludźmi.
  19. "Ale z drugiej strony, Wy opiekunowie yorków rodowowdowych, powiedzcie mi czy czemu zamisat płacić 2 tys zł za psa nie pomożecie biedakowi ze schroniska???". Trochę mnie martwi zaczepianie ludzi (w podtekście: jacy oni są malostkowi i jak bardzo nie chcą pomóc schroniskowcom) - ale w sumie moze warto odpowiedzieć. Ja tam mam psy za dwa tysiace złotych jak i psa za niewiele mniej - wykupionego za tę kwotę z domu gdzie się nad nim znęcano. Piesek w poprzednim domu występował jako york, ja podejrzewam go o pewne dolewki innej krwi. To tytułem wstępu, teraz odpowiadam ściśle na pytanie. Otóż choć pomagam znajdować domy psiakom z róznych interwencji, to faktycznie na to, żeby wziąć biedaka ze schroniska - moj dom nie jest gotowy. I im większa jest moja praktyka, tym bardziej się obawiam, że pewnie nigdy nie będzie. Wiem że to bardzo brzydko i niepolitpoprawnie tak mówić, ale niestety, szalenie trudno jest wziąć psiaka z takich warunków i mieć zdrowe zwierzę bez żadnych fobii i odchyleń. :-( Jako, że z takimi fobiami i odchyleniami walczę często, u rozmaitych psiaków (tu, dodam uczciwie, takze u "rasowych bez rodowodu" jak rownież u rodowodowych) to przyznaję, że nie czuję się na siłach zdecydować się na taki krok (mam duże, duże prawdopodobieństwo że będzie się działo... :razz: ). Oczywiście rozumiem i podziwiam że ktoś świadomie decyduje się na taki krok: tak, biorę chore zwierzątko, tak, wiem że będą rozmaite jazdy z jego zachowaniem. Ja na takie coś nie mam siły. BTW niestety, bardzo wiele osób biorących psa ze schroniska czy innych trudnych warunków tylko myśli, że doskonale wie, jak to bedzie. Wiele osób zwyczejnie odkrywa że oto przeliczyło się z siłami... :-( Stąd tzw. nieudane adopcje. Albo, o ile właściciele mają więcej przyzwoitości (samozaparcia?) - obie strony męczą się ze sobą długie lata. Otóż ja na takie coś ochoty nie mam. "ja myślę że dużo zależy od miłości i czasu jaki jesteś w stanie ofiarowac psu..." Zdaję sobie sprawę że przy moim obecnym stanie wiedzy pewnie udałoby mi się jakoś tam ustawić wspólne z psem życie. Niemniej stanowczo twierdzę że czas i miłość nie zawsze pomagają. Śmiem twierdzić że pomagają raczej rzadko - w przypadkach w ktorych ktoś ma fart i trafia na psa dość normalnego. Mówię to z pozycji osoby ktorej najukochańszym psem jest Krokodyl, psiak z rozmaitymi fobaimi, kennelozą, powracającymi depresjami. W ciagu paru lat zrobilismy duże postępy ktorymi się bardzo cieszę, ale to nie zmienia faktu że mam chorego psychicznie pieska i część jego zachowań mnie bardzo męczy i/lub smuci. Nigdy nie osiągniemy stanu absolutnej normy - cóz, trzeba się z tym pogodzić... :oops: Wiedząc to, co wiem, i mając dość precyzyjnie określone oczekiwania wobec moich psów jakoś nie potrafię zdecydować się na psa po przejściach. Zaznaczam, ze nie ma psich ideałów i także psy z doskonale znanego źródła, z konkretnej linii itd. takze potrafią sprawiać niespodzianki. Niemniej twierdzę że prawdopodobieństwo dużych odchyleń (dobrze, określmy to inaczej: niezgodności charakterów pomiędzy psem a właścicielem) jest znacznie mniejsze w przypadku wyboru jak najmłodszego psiaka (żeby hodowca nie zdążył czegoś zepsuć, ha-ha-ha) z udokumentowanym (lub przynajmniej: bardzo dokładnie znanym nabywcy) pochodzeniem. Co do wykładania pewnych kwot za pieska, od razu zeznaję że zdecydowanie do krezusów nie należę. Pewne ceny zdają mi się faktycznie przesadnie wyśrubowane, ale już pieniądze w granicach średniej krajowej pensji są według mnie O.K. Wydaje mi się iż pies powinien być - brzydko mowiąc - "dobrem luksusowym". Rzecz w hierarchii potrzeb, tak mi się wydaje.:cool3: A już zupelnie na marginesie, moje ostatnie doświadczenie z zakupem psa jest aż zabawne: otóż kupując pieska ze starannie wybranego źródła odkrywam powoli, iż dostał mi się pies.... za dobry. ;) Po prostu to jest sto razy lepsze psychicznie zwierzę, niż to sobie można było w ogóle wymarzyć. :multi:
  20. Asiu, uściślij, co rozumiesz pod pojęciem "moze dominować". Bo jesli to, że np. w stadzie psow jakaś suka może być na pozycji Alfy - albo znajdować się w hierarchii ponad inną suką lub psem - to zgoda. Jesli masz na myśli że yoreczka - suczka posiada dominujący, twardy charakter - to w to zwyczajnie nie wierzę; cynicznie powiem "takich yorków nie ma". ;) Jeśli ktoś tak mówi, to znaczy że miał mało do czynienia z psami - dominantami, psami - kilerami. I każdy przejaw lekkiego rozwydrzenia lub po prostu temperamentu bierze za "dominację". Większość yorków jest do ustawienia jednym palcem (co nie znaczy że są psami "łatwymi", ma się rozumieć - bo tak nie jest; łatwo je przygnębić, łatwo zamykają się w sobie itd). Mam nadzieję że teraz już wszystko jasne. :lol:
  21. :cool1: "Moja Molly też ma wybitnie dominujące zdolności." Z całym szacunkiem - nie wierzę. :razz: Wydaje mi się, że całe ludzkie uczulenie na "dominację" powstało w wyniku wydania pewnej ilości popularnonaukowych poradników - poczytnych książek zachodnich autorów (sypnę nazwiskami i podejrzewam że w każdym przypadku trafię bez pudła w Wasze lektury :multi: ). Istnieje taki nurt w literaturze - bowiem naprawdę, w życiu już się on gorzej sprawdza - którego autorzy opowiadają jak to można zaobserwowac czy nasz piesek jest DOMINANTEM, no i podają dobre rady - jak zrobić żeby piesek tym dominantem nie był. Cała ta sprawa jest mocno schizoidalna, bowiem w zasadzie psy są stworzeniami hierarchicznymi, stadnymi... tyle, że jeśli ktoś chciałby kierowac się zalecaniami tych autorów (a nie - na przykład - zdrowym rozsądkiem) to jest na dobrej drodze na wyhodowanie sobie pieska - autyka, pieska ktory słabo nawiazuje kontakt z człowiekiem... a prawdziwego dominanta - psa ktory atakuje naprawdę kiedy człowiek znajdzie się, na przykład, w określonym miejscu o określonej porze bowiem w psim przekonaniu właściciel przekroczył narzucone reguły :cool1: - na pewno nie spacyfikuje zalecanymi metodami. 1. Jaki pies jest dominantem? Czytamy: taki ktory pierwszy przechodzi przez drzwi, ktory śpi na łóżku, nie daje sobie odebrać kości, bla, bla, bla... Zgroza! Nasz piesek jest potwornym dominantem! - dochodzimy do wniosku. A ja na to powiem, że może, na przykład, nigdy nie został pewnych zachowań nauczony... Albo swoimi próbami spacyfikowania go nakręciliśmy spiralę negatywnych zachowań. :p Kolejna sprawa: znam przewodników psów służbowych oraz psów sportowych - tych z prawdziwej "sportowej elity", takich ktorych psy "działają" tak idealnie, że człowiek się zastanawia czy to w ogóle jest możliwe - ktorzy sypiają ze swoimi psami w łóżku, są przez nie czasem ciągnięci jak wagonik przez lokomotywę, i którzy zanim zdążą zejść ze schodów słyszą trzaśnięcie drzwi wyjściowych zamykających się za psem. :lol: I co z tego? Czy te psy są niepodporządkowane? Nonsens. Są to psy pełne temperamentu i popędliwe, ktore zachowują się tak, a nie inaczej, bo nie są przez przewodników zbytnio tłamszone psychicznie. Rzecz nie w tym, czy nasz pies ładuje się nam do łóżka - tylko w tym, czy ewentualnie na naszą prośbę z tego łózka zejdzie. :evil_lol: 2. Zjedz ciasteczko zanim pies dostanie posiłek, zatrzymaj się jeśli ciągnie, nie pozwalaj mu przechodzić przez drzwi pierwszemu, ignoruj przy powitaniach. I tak dalej, i tak dalej, i tak dalej. Ludzie kochają tabelki, punkty, proste wskazówki. Tyle, ze piesek to nie robot - jest bardziej psychicznie skomplikowany; odczuwa pewne emocje, ma wspomnienia, odruchowe reakcje, lęki, nie zawsze działa zgodnie z prostym schematem. A pewien typ poradników (albo ogólniej: porad) wmawia nam, że wszystko jest takie jasne i oczywiste: jeśli pies zachowuje się w sposób X, to ty podziałaj w sposób Y i sprawa załatwiona. Wcale nie jest załatwiona. :angryy: Ze smutkiem patrzę na nowe pokolenie psiarzy - pewien ich procent, oczywiście - którzy na tyle zajęci są ocenianiem czy pies przypadkiem nie zaczyna dominowac, że.... zatracili zdolność obserwacji. A co za tym idzie - już nie są w stanie mieć naprawdę dobrego porozumienia z psem. :-( :shake: Często wylewamy dziecko z kąpielą i jako "dominanta" klasyfikujemy psa ktorego zwyczajnie nie nauczyliśmy pewnych reguł - z powodu braku umiejętności albo nawet po prostu braku konsekwencji. :cool3: W przypadku yorków sprawa jest dla mnie jasna - nie wierzę w super-dominantów, a jeszcze jeśli ów super-dominant jest suką, to... przepraszam, to jest nieporozumienie.
  22. Berek

    po co agility?

    A to ciekawe. Tak trochę off topic (bo temat jest o psach agilitowych, więc jak najbardziej "cywilnych":lol: ) - znana mi rodzina cyrkowców z trupą malych piesków bardzo to swoje stado kochała. Wszyscy mieszkali razem w barakowozie-przyczepie (całkiem ładniutko urządzonym, przyznaję) i generalnie psiaki miały się bardzo dobrze. Ot, takie "psy rodzinne" jeno, że w rodzinie ... na kółkach. :lol:
  23. "Byc moze wystarczy zapis, ze...podlega dodatkowemu obwowiazkowi rejestracja w UG, posiadania powyzej...5 psow czy tez 5 kotow... A potem UG sprawdza czy kastrowane jesli nie...to nie rejesruje tylko nakazauje..np. kastracje lub likwidacje.." Arka, posiadam 5 niesterylizowanych psów (rasowych). Ale nie hoduję - nie mialam i mieć nie zamierzam od nich potomstwa. Natomiast nie zamierzam ich wysterylizować - i, przy pilnym i skrupulatnym pilnowaniu żeby nie doszło do przypadkowego krycia, nie do końca rozumiem czemuż władze tudzież inne urzędy mają się mną interesowac - a już zwłaszcza cokolwiek mi nakazywać. Wiem, powiesz że gdzie drwa rąbią, wióry lecą... ale już masz kandydata na złożenie skargi w NSA. :lol:
  24. Hm z tymi rasami "nadającymi się" lub nie do mieszkania w kojcach to temat rzeka. No bo są kojce i... kojce. Buldogi angielskie i shar pei'e "nie nadają się" bowiem pragną być z właścicielami - a co w takim razie rzec o owczarkach niemieckich, rasie bardzo zorientowanej na właściciela... a jednak częstokroć w kojcach mieszkającej? Przecież wszystko zlaezy od tego, jak postępują właściciele / hodowcy, jak zaspokajają psychiczne i fizyczne potrzeby psów itd. BTW - sorki za off topic - Draczyn, czy Ty nie mieszkałaś kiedyś aby na Płatniczej (tuż przy placu Konfederacji)? :razz:
  25. Kliker to całkiem użyteczne narzędzie do prościutkiego warunkowania. Część osób używających klikera zachowuje się jakby wstąpiła do jakiejś sekty - i robi z jego użycia ideologię wręcz religijną, co jest dość odstraszające. ;) Mozna się tym pobawić - fajnie przy jego użyciu uczy się rozmaitych sztuczek. Jak dla mnie JEDNO Z narzedzi szkoleniowych, nigdy: JEDYNE narzędzie. :razz:
×
×
  • Create New...