Jump to content
Dogomania

gojka

Members
  • Posts

    1284
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by gojka

  1. [quote name='Anecioreczek']ja tez tak wychodzę :D tyle że jak idzie jakieś cudo o tej porze to ja robie stanowczy wielki krok w bok i patrze sie spod byka.[/QUOTE] A dlaczego "spod byka"?
  2. Dardamell- nigdzie nie widziałam stwierdzenia,że pies został odciągnięty na bok.Nadinterpretujesz.Wasylek napisała,że pani celowo szła w jej stronę by psy się "poznały" a potem,że to nie to nie jej pierwsze takie zachowanie więc zakładam,że "pieski" zdążyły się już poznać. Ja raczej nie próbuje odreagowywać swojej frustracji bo ktoś mnie ochrzanił a w postach WASYLKA jest tego pełno,co chwilę frustracja jacy to ludzie są niedobrzy i bezmyślni a w kluczowej sytuacji brakuje jej języka w ustach by coś zareagować.Poczytaj sobie więcej postów to zrozumiesz o co mi chodzi.Ja po prostu wyłapuję pewnie analogie.
  3. Ma to,że pani twierdziła,że ja także specjalnie przechodzę o godzinie 23 ze swoim psem a jej pies się denerwuje.No bo według opinii pani nie powinnam chodzić o tej godzinie i do tego tą ulicą bo "normalni" ludzie psa wyprowadzają o 20.A ona jest na tyle dobra,że z psem,który może stanowić zagrożenie dla mojego jamnika dla BEZPIECZEŃSTWA MOJEGO PSA i innych psów poświęca się i wychodzi tak późnej godzinie.Sama/sam więc widzisz,że ile osób tyle interpretacji/nadinterpretacji.
  4. Ok Yuki ale chyba nie masz pretensji,że ktoś inny akurat przechodzi z psem ta ulicą? Bo mam wrażenie- po pierwszym opisie,że autorka miała po prostu pretensje,że kobieta z psem przechodziła.Napisała,że na krótkiej smyczy a potem- żeby się już nikt nie czepiał i także jej powspółczuł dopisała,że pani specjalnie podłazi do wszystkich psów ze swoim,mało tego smieje się jak się zwraca uwagę i uwaga- celowo powoli odchodzi.Czasem mam wrażenie,że niektórzy kreują swoją rzeczywistość i niezależnie od tego co się dzieje oni widzą coś zgoła innego.Sorki,niektórzy z Was w każdej historyjce widzą ściemę a ja ją widzę w takich opisach właśnie.
  5. Wydaje mi się,że najpierw powinnaś udać się do weta by zrobił badania wykluczające chorobę.Może problem jest fizjologiczny...
  6. Mam pytanie do Wasylka: co oznacza,że pies "baruje" i "idzie na kontakcie"?
  7. Kurczę a co jest zamiast piekła dla innowierców?:)
  8. To posadzenie psa przez siostrę i pchanie w niego kuraka to była praca? :) No,mogła nie skapować kobita.Ulica czy chodnik nie jest dobrym miejscem do "pracy" z psem i nie możesz wymagać by inni ludzie z innymi psami nie chodzili jak wychodzi ze swoim psem siostra. Ja zawsze zakładam,że jak ktoś ma problem ze swoim psem to jest to jego pies i jego problem. Ostatnio drobna kobiecina zrobiła mi jazdę,że o godzinie 23 wychodzę z psem i mijam ją a jej pies- ,malamut szarpie się na smyczy mało nie wyłamując jej rąk ze stawu.Mój pies grzecznie szedł przy nodze a gdy mijaliśmy panią z psem usunął się na koniec trawnika bo zwyczajnie boi się dużych psów.Pani zrobiła mi uwagę,że po to wychodzi o 23 bo wtedy już nikt nie chodzi z psami a tu ja śmiałam także wyjść... no, skandal.
  9. U mnie chodzi dziewczynka z dwoma psiakami: jeden zupełnie cockerowaty a drugi czarny,niewysoki w typie pinczera tylko nieco większy.Dziewczynka mówi,że czarna suczka jest matką cockera.
  10. Sorki ale tak sformułowane pytanie nie dość,że mało poważnie brzmi i już ma się ochotę odpowiedzieć na nie nieco złośliwie to jeszcze niczego nie wnosi bo nie wiadomo o co Ci chodzi. Pod jakim względem rozpatrujesz to czy "warto" mieć dwa psy? Napiszę,że warto mieć nawet całe schronisko psów. Czy pytasz pod względem finansowym,logistycznym czy wychowawczym? Czy może jakimś innym?
  11. No co Ty! Tak "wytresować" się da tylko owczarka.I to koniecznie niemieckiego a nie jamnika :)
  12. A chcesz żeby robił Ci woltyż pod kopułą (namiotu cyrkowego of corz) czy wystarczy żeby przynosił gazetę,zbierał swoje kupy i otwierał drzwi listonoszowi?
  13. Ech,mam doła.... Mój mąż dla świętego spokoju (czyli żebym się nie czepiała jego mamusi i nie nasyłała nikogo) powiedział mamusi,że teraz jest taka akcja,że ludzie z psich fundacji jeżdża i fotografują psy na posesji a potem nasyłają urzędników z gminy.Więc co zrobiłsm moja teściowa? puściła pieseczka z łańcucha.Już tydzień jak go nie ma.Widzę,że spisała go na straty bo buda zabrana ze starego miejsca i nieco rozebrana..Przypuszczam,że pies nie żyje.... i to przeze mnie...
  14. Kierowca o którym mowa w artykule psiarzem prawdopodobnie nie jest ale za to chamstwem się wykazał:[url]http://metromsn.gazeta.pl/Wydarzenia/1,126477,16225116,Niewidoma_z_psem_przewodnikiem__Kierowca_busa___Nic.html#TRrelSST[/url] Swoją drogą nie miała pojęcia,że jakiekolwiek środki komunikacji mają zakaz przewożenia zwierząt.Często bywam w Lublinie a ten weekend nawet planowałam wybrać się busem z psem...
  15. Osz masz! Taka maniaczka stojących uszu przydałaby się do mojego jamnika;). A propos dziwnych komentarzy-mnie często na spacerze pytają co sie psu memu w uszy stało kiedy mu się akurat wywiną.
  16. Wydaje mi się,że KAŻDY pies potrzebuje tego samego. Psy rasowe nie mają świadomości swej wartości przecież, jeśli są wzięte jako szczenięta nie poznają innych warunków życia niż te, które stworzy im właściciel.Każdy pies będzie wniebowzięty jeśli trafi na podwórko odpowiedzialnych ludzi.Oczywiście mówię tu o psach rasowych lubiących i mających potrzebę przebywać dużo na dworze i tam też mieszkać.
  17. [quote name='guciak']Nie lubię jak ktoś mówi, że pies ma dla siebie cały ogródek. Mam ochotę wtedy spytać "a czy ma dla siebie całego właściciela?". Nie mniej jednak, jak już ktoś wyżej wspomniał - najlepszy będzie duży pies ze schroniska, może w typie, który nie będzie miał takich zapędów np. do uciekania jak podhalan. Niedaleko mnie jest schronisko z pięknymi, dużymi psami w typie (np. bernandyn) i gdybym miała wybierać między kupnem, a adopcją psiaka w typie, to wybrałabym adopcję, bo szkoda, żeby rodowodowy psiak się marnował w większości sam w ogrodzie. W ogóle szkoda, żeby jakikolwiek pies był bez zainteresowania właściciela, no ale... Powodzenia w szukaniu psa, pozdrawiam.[/QUOTE] Nieodmiennie zadziwia mnie stwierdzenie,że rodowodowy nie "nie może" się marnować w ogrodzie ( bo kosztował kupę kasy) a ze schroniska ( bo darmowy) - jak najbardziej...
  18. Oczywiście- oglądamy razem z moją dziewięciolatką.I przyznam,że to taka ciekawostka właśnie dla dzieciaków.Ja prawie zawsze jestem spokojna w stosunku do ludzi i zwierząt.Owszem- parę razy zdarzyło mi się krzyknąć na psa głośniej,pewnie z przestrachem- gdy próbował przebiec ulicę a potem zapięłam go na smycz.Normalne-sytuacja niespodziewana i niebezpieczna.Tak samo postępowałam gdy widziałam jak moje małe dziecko próbuje zrobić coś niebezpiecznego. Córka jest w gronie swoich równieśniczek postrzegana jako znawca psich zachowań i psiego wychowania ze względu na naszego dobrze ułożonego psa.I przyznam,że rzadko kiedy wciska koleżankom rady z programu-najczęściej pyta mnie lub czyta w necie czy z książek.Choć teoria dominacji jest u niej bardzo poważana:).Oczywiście pilnuję by w ramach niej nie zrobiła psu krzywdy.Dla nas to taki rozrywkowy filmik- są ładne pieski,można sobie popatrzeć :)
  19. [quote name='Pani Profesor']jeśli chodzi o próby przemówienia teściowej do rozsądku, to bym sobie darowała - szkoda nerwów. od strony 'prawnej' niech się wypowie ten, kto się mocno zna - ja za to się wtrącę od strony ludzkiej. babka tż-ta ma dwa psy, niby DON-kę (przepiękną, ale z "wiejskiej hodowli", usłuchana, mądra, charakter trochę jak tybek) i małego farfocla niby-corgi, typowy burek wiejski na krótkich łapach, przewspaniały i wesoły. DON-ka siedzi w kojcu, a od zmierzchu do świtu lata luzem, czasem idą z nią do lasu, "bo to wilk", to przecie się dobrze czuje w swoim otoczeniu :roll: mały bąbel jest prześmieszny, próbuje sztuczek, tańczy, charakterek pudlowaty, no ale ucieka przez ogrodzenie - wzmacniać siatki dla psa nie będą, bo po co generować koszty, skoro można zapiąć psa na łańcuch :loveu: no i siedzi sobie taki bąbel na łańcuchu, sika pod siebie kiedy ktoś podchodzi, wywala się do głaskania, liże - euforia. dodam, że "rasowa" sucz ma kojec na widoku, od strony ulicy, zaś kundel przytwierdzony jest do ściany na tyłach domu, gdzie ludzi widuje od okazji (typu karmienie, albo wywalenie kompostu). argumenty za łańcuchem: - ucieka - skacze (dostaje pie**lca, to fakt, ale trudno, żeby nie dostawał, skoro to ulotne momenty obcowania z człowiekiem) - przekopuje rabatki (jak wyżej) jak tylko [I]napomknęłam[/I], że [I]może[/I] dałoby się nieco przeorganizować ogród (kawałek siatki wokół rabatek, to mały piesek + kawałek siatki pod ogrodzeniem, koszt kuźwa prawie żaden), to zostałam potraktowana jako świruska aka "wam młodym to się w dupach poprzewracało", nikt nawet nie zrozumiał motywacji i w ogóle dlaczego ja zaczynam gadkę o PSIE :crazyeye: przy stole. żal mi małego, ale co poradzę - to babka tż-ta, widzę ją 1-2x w roku, DONka ma fory, bo jest ładna, a mały bubek spędzi życie w oczekiwaniu na uwagę. odpięłam go jak byłam na wsi i aportował patyczek, wylatał się za wszystkie czasy. w dalszej rodzinie tż-ta jest jedna stara ciotka, która trzyma młodego mieszańca na łańcuchu, bo "skacze" a w domu "są dzieci" - no ok, tylko że ten pies skacze, bo się wita, syndrom szaleńca i wcale nie tak znowu mocno - wystarczyłoby przyciąć pazury... ...myślicie, że gadka coś zmieni? psy mają łańcuchy 'przepisowe', woda jest, jakieś ochłapy też lecą, więc co tu zgłaszać, pączki w maśle..[/QUOTE] Pani profesor- mam wrażenie,że im jestem starsza tym mniej we mnie potrzeby nagłej pomocy,tym jaśniej świeci mi po oczach ta beznadzieja....
  20. [quote name='Maron86']To faktycznie nie ma co się wygłupiać przy takiej osobie, ja bym w takim układzie zgłosiła ją do jakieś 'zaprzyjaźnioną' fundacji żeby ją 'nastraszyli' mandatami i pouczyli co ma zrobić.[/QUOTE]No właśnie dlatego szukam namiarów na fundację z mojego regionu,która by przyjechała nie mówiąc jej,że dostali informacje o tym,że źle opiekuje się psem tylko,że to zaobserwali.Co wcale nie jest trudne- wystarczy przyjechać w południe,kiedy słońce bardzo operuje,zobaczyć jedną miskę- bez wody,krótki poplątany łańcuch i obesrane całe psie otoczenie.
  21. Maron- to wszystko trzeba kupić.A mnie szlag trafia jak widzę,że ona ma to w d...,nie szanuje niczego (miskę rozdeptała,smycz gdzieś zgubiła) więc nie mam już na to ochoty zwyczajnie.Raz kupiłam kropelki od pcheł i obrożę od kleszczy i żałuję,że nie skropiłam psa i nie założyłam obroży bo "gdzieś się zapodziały".Fakt,jest bałganiara...
  22. Widzisz- tylko moja teściowa uważa mnie za kretynkę co się czepia zamiast swojego psa pilnować "bo całymi dniami w domu siedzi".Jak kupiłam dwie miski plastikowe- bo pies miał jakiś jeden garnek to ta jedną rozdeptała a drugą dała kotom- "a bo one nie mają".Nie mam ochoty na finansowanie jej wszystkich zwierzaków bo one są JEJ-jak sobie radzi niech wysterylizuje.Jej kotka ciągle rodzi małe- przeżywają zazwyczaj dwa lub jedno. Myslę,że gdy na nią gdzieś donieść to miałoby to skutek natychmiastowy.
  23. [quote name='Maron86']Masakra, sytuacja dość patowa... Możesz sporo sama zrobić np kupując chociażby parasol żeby pies miał cały dzień cień, kupić wielki gar by miał wodę, ale będąc weekendami nie jesteś w stanie zapewnić mu opiekę :shake:. Przy takiej temperaturze grozi psu przegrzanie, chyba najlepiej wziąć i zgłosić tą sytuację.[/QUOTE]Psiak miał parasol- niestety parę razy zaplątał się w niego łańcuch,teściowa wyrwała i zdezelowany już wywaliła- "bo on durny jest".Dziś byłam nalać mu wody ale co z tego kiedy ona twierdzi,że jak mu da wody to on i tak wyleje,więc nie będzie mu co chwilę nalewać.Dodam,że na zimę ocieplaliśmy z mężem budę,kupiliśmy psiakowi wygodną obrożę i smycz by teściowa mogła z psem jeździć do weta. Ja bym chętnie psiaka brała na spacery jak jestem tam bo i tak z naszym chodzimy ale pies mnie nie słucha,zresztą nie słucha nikogo i ma pchły-mój psiak momentalnie od niego łapie no i najważniejsze- mój pies się go boi bo ten-wielki skacze i tratuje mojego jamnika lub próbuje ją gwałcić...
  24. Ponieważ moje teściowa jest "psiarą" postanowiłam tu umieścić pytanie. "Psiarą" jest jedynie z racji posiadania psa- bo o psach pojęcia nie ma choć to już,odkąd ją znam czwarty czy piąty jej pies.Otóż teściowa to typowa wsiowa kobieta trzymająca psa na łańcuchu w budzie.Jeszcze jakiś czas taemu psa wypuszczała,chodziła z nim po posesji,potem wypuszczała na noc,czasem pies nie wracał parę dni.Od jakiegoś czasu nie puszcza go wcale bo jak twierdzi on jej nie słucha i nie przychodzi.Kobieta nie rozumie,że psa tego trzeba nauczyć.Ona go puszczała,potem biegała za nim i jak się udało to łapała go na łańcuch i prowadziła do budy.Uważa,że jej pies jest głupi bo miała takie dwa kiedyś co przychodziły.Jej psiak jest młody,ma ponad rok i potrzebuje spacerów.Kiedy jeszcze nie mieliśmy psa a jej był jeszcze dość ufny córka namawiała babcię by chodziły z psem na spacery-pies jest za duży i za silny by prowadziła lub ewentualnie łapała go dziewięciolatka.Opowiadała,że dochodziły do lasu-przechodziły 200 m i wracały.Córka jej mówiła,że z psem trzeba dłużej pochodzić ale babcia nie słuchała.Ja raz zrobiłam jazdę kiedy któregoś razu przyjechałam tam i zobaczyłam młodego labka na łańcuchu.Powiedziałam,że zabieramy tego psa bo to jest nieludzkie.Tak naprawdę nie wiem jaki był los psa,w następny weekend już go nie było.Mąż powiedział mi,że psa przywiózł mamie jego brat,który go znalazł.Podobno znalazł się właściciel i pies został oddany.Pewności nie mam-może tak mi powiedział bym nie robiła afery.Kiedy planowaliśmy psa teściowa wyrzucała mi,że mamy przeciaż dziecko i pracę i nie będziemy mieć czasu dla psa a przecież pies nie może 6 godzin zostawać.Powiedziałam,że pies woli zostać 6 godzin w domu niż cały dzień być na łańcuchu-w upalne lato,zimę,deszcz i wiatr.Na to moja teściowa,że przecież przynajmniej jest "na powietrzu".Powiedziałyśmy wtedy sobie parę niezbyt miłych słów i od tamtej pory się nie wtrącam. Ale muszę zaregować.Mamy dla siebie górę domu teściów i przyjeżdżamy tu w weekendy.Od paru weekendów widzę,że jej pies nie jest spuszczany,wyje,piszczy.Dziś w południe było ze 40 stopni a ten psiak siedział w budzie na słońcu.Pies nie ma stałego dostępu do wody-nalewam mu jak widzę pustą miskę ale ja jestem w weekendy i to nie każdy.Teraz na szczęście tam gdzie jest ma cień ale on tak cały dzień siedzi na dwumetrowym łańcuchu. Dziś opowiadała mi jak dwa miesiące temu spuściła psa z łańcucha a on się w czymś cuchnącym wytarzał.Nie dała rady go wykąpać więc przed dwa miechy rzucała mu miskę żeby jej nie dotknął.Potem- jak powiedziała były deszcze więc się pies trochę "umył" i już nie śmierdział. Co ja powinnam w takiej sprawie zrobić? Czy kontaktować się z lokalnym TOZem czy może z kim innym? Pamiętam,że kiedyś w sytuacji psów wyrzuconych z auta pomagała mi fundacja EMIR.Jestem z lubelskiego,moja teściowa mieszka pod Szczebrzeszynem.Proszę,jeśli możecie dajcie namiary co mam robić.Myślę,że gdyby ktoś parę razy się u niej pojawił sprawdzić czy pies jest spuszczany,czy ma wodę i zagroził jej odebraniem psa to ona być może o to by zadbała.Kiedy ja jej mówię,że nie może cały czas trzymać psa na łańcuchu,że dostanie za to karę to mnie olewa.
  25. [quote name='Beatrx']mi to się w głowie nie mieści jak można komuś ukraść psa na spacerze, jak ten pies biega luzem, a jego właściciel nie został obezwładniony...[/QUOTE]Ja też nie bardzo byłam w stanie sobie to wyobrazić.Ale to chyba kwestia co kto przez "spacer z psem" rozumie. Jakieś osiem lat temu znajomemu psiarzowi ukradziono psa właśnie na spacerze.Pies-terier walijski- bardzo niezależny psiak chadzał z panem jakieś 100 metrów przed nim.Chodzili zawsze w to samo miejsce wzdłuż obwodnicy.Podjechał samochód,ktoś psa przywabił i auto z psiakiem odjechało. Jak czytam dogomaniaków piszących,że do ich psa podbiega inny a własiciel jest mała kropką na horyzoncie to już mnie specjalnie nic nie dziwi...
×
×
  • Create New...