-
Posts
1284 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by gojka
-
Stopczyk- możesz podać nazwisko tego szkoleniowca,który Ci powiedział,że Twój pies jest chory psychicznie? Jeśli nie chcesz robić mu "reklamy" to możesz na privie. Na jakiej podstawie to stwierdził? Pracował z psem? Jeśli tak to jak wyglądała jego praca? Jeśli masz opinię "fachoffca" to co robisz na forum?
-
Mnie wkurza to,że są nielegalne a mimo to istnieją. Więc generalnie wkurzaja mnie dziury w prawie i "cfaniaczki".
-
Mnie wkurza to,że są nielegalne a mimo to istnieją. Więc generalnie wkurzaja mnie dziury w prawie i "cfaniaczki".
-
Mnie wkurza to,że są nielegalne a mimo to istnieją. Więc generalnie wkurzaja mnie dziury w prawie i "cfaniaczki".
-
Nie rozumiem zasadności takich postów. Dziewczyna wyraźnie napisała,że jest dobrze,pies nieco się uspokoił,postępy są. Więc co jest przykrego? Może tylko tytuł wątku przeczytałaś/łeś/łoś ?
-
Isabelle- u mnie weci w tej kwestii są chętni do sprawdzania chipów.Dzięki temu kilka zaginionych psów się znalazło.Poza tym zawsze jest prawdopodobieństwo,że na takowego weta trafią.Muszą mieć świadomość,że każda wizyta u weta może się skończyć tym,że psa stracą. Co do pseudohodwli- znajoma wetka mi o tym powiedziała,że tak mógł skończyć mój zaginiony pies.Jak reproduktor w pseudo.Podobno gdzieś w lubelskiem grasowała taka szajka co kradła rasowe psy nawet spod domu do pseudo.
-
Isabelle- nie wiem czy są takimi idiotami by handlować psami oczipowanymi.
-
Zadzwoniłam dziś do fundacji ZEA.Mam się dowiedzieć o dane osobowe tej kobiety,jak się uda porobić zdjęcia i zapytać gdzie leczy psiaki. W reszcie oni pomogą.
-
Do nieznanych mi skaczących psów po prostu się pochylam by nie miały pretekstu do skakania. Kiedy miałam dużego psa- boksera odwracałam się gdy skakał i mówiłam: nie! Tak długo aż pies skumał.Potem uczyłam,że ma usiąść przede mną.Mój pies skakał bo domagał się zainteresowania.Kiedy usiadł chwaliłam i wykazywałam zainteresowania.Gdy skakał- nie miał zainteresowania.Gdy usiadł- chwaliłam i głaskałam. Nie uda się za trzecim czy czwartym razem.Ale nie można się zniechęcać.
-
Hmm, nie wiem jak to zrobić by nie było podejrzane.Może spróbuję jak będą się bawić z moim.Dziś właśnie ten psiak w typie maltańczyka a raczej shih tzu ładnie się bawił z moją psiną. Napiszę na privie. Czy komuś zginął ok 10 miesięczny shih tzu koloru jasny grafit lub szary pudel miniaturka?
-
Dziś spotkałam panią z ...chyba maltańczykiem.Podobny do maltana ale szary.Nie wiem co to za rasa.Pani opowiedziała mi historię,że musieli oddać jamnika bo wszystko niszczył.Oddała rodzinie mieszkającej na wsi. I za chwilę powiedziała,że córka tak płakała i przyprowadziła pudla,którego już nie chciała jej koleżanka z klasy. Coś wspomniałam,że mówiła wcześniej,że pies został znaleziony pod sklepem.A pani,że jej tak córka najpierw skłamała.Ale później powiedziała,że wzięła psa od koleżanki.Ja już nawet o tego maltana nie pytałam bo byłam po prostu zszokowana.Dwa nowe psy w ciągu paru dni... Czy tylko ja mam wrażenie,że opowieści pani to ściema?
-
IvyKat- nie widziałam sąsiadki od wczoraj.Ale jak spotkam (pod warunkiem,że będzie z tym pudelkiem) to zaproponuję wieszanie ogłoszeń. LadyS- ja prawie zawsze jakoś tak odruchowo sprawdzam tatuaże odkąd zaginął mój psiak i do tej pory się nie odnalazł.Jej trzy psiaki tatuaży nie mają.Nie wiem jak ten nowy pudel....On jakiś taki jasnografitowy jest.Czy to normalny kolor u pudli? Brudny raczej nie jest... Wiem,że takie są realia,dlatego pytam czy nie możnaby to pod jakąś nielegalną hodowlę podciągnąć bo mam wrażenie,że oni jednak te psy sprzedają... Ejre- raczej to mało prawdopodobne.Rodzina jest niebogata,matka nie pracuje a ma trójkę dzieci na utrzymaniu. Chyba nie chodzi tu o zabawę w wymienianie piesków.Co znamienne- wszystkie są w typie rasy. Wydaje mi się,że te psy ich utrzymują.
-
Od dawna taka opinia krąży o mojej sąsiadce- że psy- wszystkie w typie rasy- ma jakichś dziwnym źródeł. Często gdy wyprowadzam psa spotykam ją i sobie gadamy a nasze psy się bawią.Najczęściej wychodzi z jednym lub dwoma psami.Ale tych psów ma o wiele więcej.Myśle,że około 5-6,co się oczywiście zmienia- bo nagle jakiś szczeniak się pojawi albo dwa ale najczęściej są to psy dorosłe.Opowiada mi niestworzone historie- np. taką,że ktoś jej pięknego szczeniaka jamnika merle podrzucił pod drzwi.Kolejny pies- też w typie rasy dostał się jej od znajomej,która zachorowała i po operacji nie mogła się nim zajmować.Za chwilę się okazało,że od tej znajomej dostała też siostrę psiaka. Co jakiś czas widzę jej dzieci niosące gdzieś szczeniaki- też w typie rasy. Dziś widziałam sąsiadkę z pudlem.I znowu tekst- ktoś psa wyrzucił pod sklepem- ona przygarnęła. Kilka psów jest tam na stałe- reszta znika. Psy nie wyglądają źle- może z wyjątkiem jednego,który ma sporego guza na łapie.Długowłose mają zaniedbaną nieco sierść ale wystarczyłoby wyczesanie. Sprawa jest dziwna- od razu wyjaśnię,że pani nie prowadzi domu tymczasowego ani hoteliku dla psów. Czy taką sprawą ktoś kompetentny się zainteresuje? I komu to zgłosić? Obawiam się,że te psy mogą po prostu komuś ginąć. Nie dam głowy ale tego jamnika jak był jeszcze maluchem widziałam na innym osiedlu z właścicielem.Przejrzałam ogłoszenia ale chyba nikt go nie szuka albo ja mało wnikliwie przeglądałam. Coś można z tym zrobić?
-
Sorry,nie znam ludzi,którzy by się nad tym zastanawiali.Nie wiem,może tam u Ciebie się zastanawiają.No ale są podobno tacy co wierzą,że ziemia jest płaska jak naleśnik.To mniej więcej te same horyzonty mentalne. Psów nie karci się bijac je.Ani po głowie ani po niczym innym.Nie dziw się więc,że potraktowano Cię tu jak kilkulatka bo takie pytania nie dziwią u pięciolatka ale u dwudziestolatka- szokują.
-
No ale przecież napisałam,że jak wsiadam z jamnikiem to także wszyscy chcą głaskać,miziać,cmokać,przytulać. Mamusia ewidentnie była wkurzona na synka a ponieważ z jej metod wychowawczych drwił nawet rzeczony 4 latek więc nie pozostało pani owej nic innego jak wkurzenie przekierować na mnie, bo ja przecież tak jawnie jak jej synek drwić nie będę. Tacy ludzie wkurzają się niezależnie od tego czy jedziesz z psem, parasolem, nogą w gipsie.
-
Mamusia nieogarnięta a do tego nie pilnująca dziecka.Bo jakby chłopaczka na kolana wzięła zamiast cały czas wgapiać się w telefon to by psa widział. Dzieckiem się chyba trzeba zajmować- no ale ja się mogę przecież nie znać bo mi się od razu dziewięciolatka urodziła:) Powiedziałam mamusi by się sama przesiadła bo mój pies w depresję wpadnie i kto będzie za to odpowiedzialny? Evel- gdyby nie ciekawski chłopaczek to mamusia by pewnie psa nie zauważyła.Jest mały,siedzi sobie na podłodze. Jak nie ma tłumu ludzi to mało kto go zauważa.Więc pies jej nie przeszkadzał tylko dziecko bo sobie fejsbuka nie mogła na komórze sprawdzić.
-
Mój pies pod tym względem jest czyścioszkiem.Kałuże omija by nawet łapy nie zamoczyć.Jak mu się zdarzy to jest wielce nieszczęśliwa i otrząsa się i liże. Ale syfy- bardzo chętnie...
-
Ja miewam chamskie sytuacje głównie w autobusie. Nie mam pewności czy pani z dzieckiem była "psiarą". Jechałam z jamnikiem no i jak zwykle - jamnik taki mały,taki słodki i zawsze ktoś się w tym stylu przyczepi.Tym razem był to chłopiec,na oko lat 4-5.Jechał z mamą,siedział po przeciwnej stronie,pod oknem.Wstał z siedzenia i zaczął przeciągle wołać: pieees,pieees,pieees.Głowa zaczęla mi pękać już po pięciu minutach takiego wycia a chłopiec w wołaniu nie ustawał. Mama co chwilę, zwracała mu uwagę by usiadł bo niebezpiecznie stać w autobusie.Ale smarkacz mamy nie słuchał.Mama zaczęła krzyczeć a on dalej miał ją w poważaniu. Przesiadłabym się z przyjemnościa ale jechałam z torbą,teczką z nutami i skrzypcami i jakoś nie chciało mi się z tym wszystkim przepychać na koniec autobusu gdzie były wolne miejsca. Mamusia w pewnej chwili odezwała się do mnie z pretensją,że mogłabym siąść gdzie indziej bo dziecko nie chce usiąść przez MOJEGO PSA i co powiem na to jak się przeze mnie a właściwie mojego psa wywali? Kto będzie za to odpowiedzialny? Ech...
-
Nie kąpiesz psa tylko wietrzysz? :O Żartujesz,prawda ?
-
Wymiękam z tym nowym forum.Jak klikam by dodać odpowiedź pojawia się komunikat,że za szybko piszę i nie można takiej szybkiej odpowiedzi dodać (pewnie trzeba się nad słusznością sądów zastanowić) a potem jak z dubeltówki razy trzy...ech...
-
Ech,gdyby mój jamnik siedział w takim kagańcu u mnie na kolanach to z pewnością przy chęci pogłaskania przez pasażera obok mógłby wybić rzeczonemu zęby.Z miłości oczywiście :)
-
Ech,gdyby mój jamnik siedział w takim kagańcu u mnie na kolanach to z pewnością przy chęci pogłaskania przez pasażera obok mógłby wybić rzeczonemu zęby.Z miłości oczywiście :)
-
Ech,gdyby mój jamnik siedział w takim kagańcu u mnie na kolanach to z pewnością przy chęci pogłaskania przez pasażera obok mógłby wybić rzeczonemu zęby.Z miłości oczywiście :)
-
Czy piesek z fotki siedzi na miejscu dla pasażera?