-
Posts
399 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by JoannaP
-
Kupilem sobie Labradora...:D jupi...do dalej??
JoannaP replied to Graf's topic in Labrador retriever
Gratuluje nowego rpzyjaciela i zycze wiele radości we wspólnym byciu. :D A na dzień dobry uwaga: 1. NIE WYPRROWADZAJ GO WCALE. Jeszcze. Jest zdecydowanie za smarkaty, a co za tym idzie - nie szczepiony. Narażony na kontakt w psimi , kocimi odchodami, mogącymi spowodować zachorowanie. Dopiero jak już będzie po wszystkich szczepieniach i po odczekaniu kilku kolejnych dni (np.10) powinienieś zacząć z nim wychodzić. Do tego czasu powinieni załatwiac swoje potrzeby na gazete lub do kuwety. Wiem, że dla właściciela wygodniej by było wychodzić od razu na spacer - i łatwiej nauczyć psiaka czystości, i można się pochwalić 8) ale ja bym nie ryzykowała. Co innego jak masz własny ogródek i wiesz, że tam żaden zwierz się nie załatwia. 2. KAŻDY szczeniak będzie się garnął do ludzi, to normalne i nie musisz niczego się obawiać. Przymusowy pobyt w domu będzie okazją do nauczenia go przybiegania do ciebie na zawołanie i na spacerkach na pewno z zainteresowaniem podejdzie do obcych, ale to ciebie będzie się pilnował. -
Przepraszam, zapomniałam wcześniej napisać - na pogrzebie ksiądz ogłosił, że msza za Elę zostanie odprawiona 23.lipca o godz. 8.00 w kościele na Winiarach - w Poznaniu Dostałam również wiadomość, że w dniu pogrzebu Eli - CYTUJĘ:"...Metropolita Krakowski odprawił za Rotti mszę w Katedrze Wawelskiej, wśród królów, godne to miejsce dla Naszej Rotti...."
-
Nie jestem zwolenniczką fotografowania uroczystości na cmentarzach, ale skoro wielu z Was nie mogło być, by odprowadzić Elę - może choć w ten sposób będziecie choć przez chwilę tu, w Poznaniu. www.pinczeromania.idysk.com/dla_rotti_588.jpg www.pinczeromania.idysk.com/dla_rotti_590.jpg
-
http://mapapoznania.wlkp.com.pl/index.php/action/1207/war/glo?PHPSESSID=6a094af74f00f8466281594f0c83cd02 to plan Poznania, Cmentarz jest dokładnie po przeciwnej stronie miasta (patrząc od wjazdu ze strony Gniezna) Ogólnie i w skrócie - po wjeździe do Poznania na krzyżówce ze światłami skręcisz w prawo i cały czas prosto, miniesz MAKRO po prawej stronie i aż się skończy dwupasmówka (ul.Serbska) . Tam zjedziesz w lewo na ul.Niestachowską - też dwupasmówka, przebiega pod Serbską UWAGA - na niektórych planach jest to ul.Wincentego Witosa. . Pojedziesz aż do ronda (skrzyżowanie ul.Przybyszewskiego i Grunwaldzkiej - po prawej będzie szpital z czerwonej cegły). Na rondzie w prawo, w ul.Grunwaldzką i wzdłuż tramwaju, cały czas prosto, dojedziesz do cmentarza - po prawej stronie. Najpierw miniesz pierwszą pętlę tramwajową, ZA cmentarzem jest druga pętla tramwajowa. Musisz skręcić PRZED cmentarzem w prawo - ul.Cmentarna - i pojechać pod boczne wejście - jest tam parking i kioski z kwiatami. Na wprost tego wejścia jest kaplica. Masz do przejechania całe miasto, ale wydaje mi się, że podałam najłatwiejszy dojazd. PS Tak długo pisałam, ze Tufi mnie wyprzedziła. Najważniesze byś dojechała. TUFI: ja jestem za tym by dac na mszę, prosze o wypowiedzenie się innch
-
Nie chcę nic narzucać - ale podobno nie została zamówiona żadna msza za Elę.... :cry:
-
Wczoraj wieczorem byłam strasznie niespokojna, nie mogłam zasnąć, odmówiłam za Rotti tony modlitw, dziś znów, ale już inne..... Do zobaczenia Przyjaciółko zwierzaków i ludzi, za szybko poszłaś na ten wieczny spacer po łąkach, choć wiem, że teraz już nic Ci nie zaszkodzi, że chyba masz lepiej od nas, żal, że znałyśmy się tak krótko.... ZA krótko......
-
pinczeromaniacy piszą po prostu na innym forum :D www.pinczer.idysk.com/forum
-
Mało piszę, wszystko czytam i jestem z informacjami - dzieki Wam - na bieżąco. Ale dziś jak zobaczyłam brak tematu na pierwszej stronie, to mi serce w gardle stanęło - yesoo!! :evil: Rotti juz od samych naszych dobrych myśli powinna stanąc na nogi - my tez całymi ludzkimi i psimi sercami jesteśmy z NIĄ 8)
-
A dlaczego w emblemacie masz jakiegoś futrzaka, a nie swoją psicę?? :wink: 8)
-
Już pomijam aspekt prawny - bo oczywiste dla mnie jest, że dane powinnym być publikowane za zgoda własciciela i chyba nie koniecznie pełne - ale chodzi mi o sam wykaz: bardziej podobało by mi sie zestawienie wg ras, a nie wg oddziałów - jak reproduktor jest dobry to przeciez nie za bardzo ma znaczenie gdzie mieszka. Podobnie zresztą ze szczeniętami -jedzie się do hodowli po wymarzone szczenię, a nie do sasiada tylko dlatego, ze blisko.
-
Super :D Tak jest najlepiej :P Czasami... W jednym przypadku trzech właścicieli piesków wybrało... to samo imię SAGO! Nieźle musiałam się nagimnastykować i przekonywać, w końcu krakowskim targiem psiaki pojechały do nowych domów z imionami SAGO, SARGO i SAVO-NIRO ... :lol:
-
Psotka - nabyta, zmówiona wcześniej, ma w rodowodzie JOGA-PSOTKA z Głębi Kortu, Aria - równiez wcześniej zamówiona, w rodowodzie ma ARIA ELISSA Skubanek, Biga urodziła się u nas i ma BIGA z Zadziornego Gangu, tylko Nikta była kupiona jako 5 miesięczny szczeniak i w dokumentach ma AGA Lipiecka Sarna. Co do szczeniąt, które się rodzą u nas - to w większości wypadków właściciele sami wybierają imiona, pierwszy wybiera równiez literę :D
-
A ja bardzo bym chciała, aby moja hodowla czy reproduktor były reklamowane przez ZK - tylko, że jako kontakt powinne byc podane imię, nazwisko, miejscowośc i telefon, ewentualnie meil i www, chyba, że ktoś zażyczy sobie inaczej. W końcu Zk ma dbac o swoich członków, czyż nie?
-
http://www.abc.poznan.pl/ , możesz wcześniej zadzwonić :D
-
Tak, to był pierwszy miot Psotki. Po przyniesieniu psiaka do domu Psotka go wykramiła, nie odrzucała więcej. Biga natomiast w pierwszym miocie odrzucila dwa szczeniaki. Robiliśmy wszystko, żeby je odchować ale jeden padł po kilkunatu godzinach, drugi dobę później. Biga wynosiła je z kojca (najpierw jednego) i chodziła z nim po domu, odniosłam wrażenie, że chce go gdzieś schować. Zaglądała w każdy kąt, w końcu wygrzebała nam rzeczy z szafy i "zakopała" go w kącie. Po podstawieniu - nie chciała karmić, odpychała, po chwili znów brała w zęby i wynosiła. Co ważne - suka nosi małe "w poprzek", tego nosila głową w swoim gardle, jakby chciała go udusić!! W końcu podstawilismy małego Psotce, która bardzo się nim zajęła (oprócz karmienia), no ale niestety... Komentarz naszej pani doktor: natura jest czasami mądrzeja od nas.... W świetle tego wyobraźcie sobie moje przerażenie jak wróciłam z parcy do domu, zaglądam do kojca, a tam?... PUSTO!!! Włosy mi deba stanęły, na szczęście w domu było cicho i usłyszałam mlaskanie. Okazało się, że w piecu zgasło, zrobiło się chłodniej i Biga zaniosła wszystkie maluchy do naszego łóżka, pod kołdrę.... 8)
-
oj, odebrałam - kilka. Pierwszy, Psotki, osiem lat temu. Oczywiście - wszystko przygotowane: kojec, szmaty, wygotowane nożyczki, małe gazowe opatrunki do chwycenia pępowiny, nitka.... A Psotka poprostu wskoczyłana moje łóżko i się zaczeło.Tak gdzieś koło północy. Ponieważ była u nas jeszcze sąsiadka - odbieraliśmy poród we trójkę:Dorota, Jarek i ja. Nie wiem dlaczego, ale Psotka upodobała sobie, że w czasie porodu będzie kładła głowę na kolanach Doroty: tak więc był podział - Dorota zajmowała się łepetyną suczki, mój mąż przeciwnym końcem , a ja podkładałam pod nią wciąż nowe szmaty, bo rozkopywała i moje łózko było mocno zagrożone. W krótkim czasie urodziła 3 szczeniaki - odstęp około 10-15 minut i.... przerwa. Wyraźnie było widać jeszcze jednego - więc po półgodzinie zaczęliśmy się mocno niepokoić. Okazało się, że ten czwarty - Basta - była największa z miotu i Psotka musiała się trochę natrudzić - urodziła ją już prawie o 2.30 w nocy. Jak się Basta urodziła - to Psotka wstała i poszła pod drzwi - znaczyć się (wg nas) skończyła i idzie na spacer. Żadna siła nie mogła jej zagnać do kojca, więc Jarek zapiął jej smycz i wyprowadził na dwór (windą, z XII piętra), a ja zaczęłam sprzątać - Dorota poszła do siebie. Za moment Jarek dzwoni domofonem - otwieraj, mam następnego! A było to 20 marca - mroźno. Okazało się, że Psotka poganała na najbliższy trawnik, kucnęła i zaraz chciała wracać do domu. Dobrze, że Jarka tknęło i poszedł w to miejsce zobaczyć - szczeniak był jeszcze w pęcherzu. Przyniósł go do domu, ogrzaliśmy, wysuszyliśmu i okazało się, że jest błękitny. Psotka spokojnie położyła się do kojca, cała piątka dobrała się do cycusiów, my jeszcze sprzątaliśmy, a za moment zamieszanie, podbiegam do kojca - a tam szósty szczeniak! W efekcie późniejszych zdarzeń zaczęliśmy się zastanawiać, dlaczego tego jednego - Bayera - uparła się aby urodzić na dworze, a na dodatek nie zainteresowała się nim, chciała go zostawić i wracać do domu? Po kilku tygodniach Bayer zaczął mieć kłopoty z sierścią - przełysienia - i do dziś jest z tym problem. Dużo, dużo później dowiedzieliśmy się, że błękitne mogą tak mieć, na szczęście trafił do moich znajomych, gdzie zawsze jest pod dobrą opieką. Bigi pierwszy poród odbył się... pod naszą nieobecność. Michał wrócił ze szkoły i zastał w domu malutkie, jeszcze mokre szczeniaczki. Nie miała żadnych problemów, ale na czas porodu weszła do szafy - i wszystkie swoje porody tam odbywała: nie akceptowała żadnego miesjca, jeżeli nie była to szafa... Ale o tym napisałam już częściowo w swoim pamiętniku na mojej stronie. :D
-
Imie można zmienić najpóżniej PRZED wystawieniem metryki, Potem to już jest niemożliwe.
-
No to musiałabyś już nieźle streszczać z tym wyzdrowieniem, bo w sobotę maluchy już wyjeżdżają do nowych domków 8) :lol: Ale nie martw się - Nikita jes zawsze chętna do wskakiwania na kolanka :D
-
Na zdrowie :D Rany, jak dobrze Cię znów widzieć. Ja zgłoszę się do Ciebie, gdy już pozbęde się z domu zarazy w postaci kataru i kaszlu, więc niedługo to się nie opędzisz. I nie rozpijajcie Roti, dobra? :evil: :wink: No to na zdrówko: :drinking: :drinking: :drinking: :wink:
-
Nie pękaj, to tylko 2 godziny pociągiem :D Dzięki za przepisy - u kto co wie, to proszę o jeszcze :D
-
No tak - pierwsze schody: ile można jeść rosołek? Mleka - nie można Cytrusów - nie można Surowizny - nie można Może macie jakieś pomysły na smaczne - a jednocześnie zdrowe i pożywne jedzonko? Podobno banan to nie cytrus, więc można? Jabłko tarte i podgotowane? Kisiel, budyń? czysty jogurt? ziemniaki? czy lepiej wyłącznie ryż? a kurczak w potrawce? Ja nie mogę teraz wybrać się do Rotti, ale jak wydobrzeję to nie omieszkam. Jadnak niektózy z juz odwiedzających chcieliby przynieśc jakieś dobre papu a tu pomysły skończyły się na...rosołku... Nawet najlepszy w końcu wyjdzie bokiem....
-
Jejku??!! :o A skąd wziąć eukaliptus????? 8) :D Tufi - ucałuj Rotti od nas, ja osobiście nie mogę bo rozsiewam na lewo i prawo jakąś zarazę. ale jak wydobrzeję, to osobiście ją wyściskam. Delikatnie... 8)
-
Najważniejsze, żeby się nie poddawać - A Rotti to twarda sztuka, więc tak łatwo się nie da. Trzymamy kciuki i łapki z całych sił . :drinking: :drinking: :drinking: Czy ktoś miał do czynienia (lub zna kogoś kto stosował) vilcacorę? Podobno czyni cuda...
-
Moja Psotka przy pierwszej cieczce zaczęła się właśnie tak zachowywać - ospale, dostojnie, bez biegania, raczej kroczyła na spaczerze niż szła , no i zrobiła się strasznie przymilna. Wet poradził krótko: na rower i przegonić ją dziennie 10 km. Pomogło. Najpierw opornie, jak koza na postronku, a potem juz wróciła do normy. Zimą to może trochę trudne, ale teraz już wiosna, więc czas odkurzyć nasze jednoślady :D Nawiasem mówiąc - przy ostatniej cieczce nie wykazywała takich objawów (niedługo skończy 10 lat) więc pozwoliliśmy sobie na odpuszczenie jej zwiększonego wysiłku. W efekcie ni z tego ni z owego dostała mleko i zaczęła się awantura z Bigą, która dwa tygodnie wcześniej urodziła szczenięta. Teraz (maluchy mają prawie 5 tygodni) już jej przeszło i znów jest bezdzietna.
-
Pięciomiesięczny pies dopiero wymienia zęby mleczne na stałe - porównaj to z wiekiem człowieka i zastanów się, czy dzieciak w tym wieku mogłby być ochroniarzem? Czy jest w stanie określić stopień niebiezpieczeństwa itp? Raczej ciesz się, że masz zrównoważonego psa i nie zmarnuj tego błędnym podejście.