Jump to content
Dogomania

Grześ

Members
  • Posts

    611
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Grześ

  1. Długości tras też nikt nie podał. :( Jakoś nie wierzę, że organizatorzy nie mieli ich przemierzonych, jak również w to, że wśród startujących nie znalazł się ktoś na wózku, bądź rowerze z licznikiem.
  2. Choroba, w trakcie oglądania wyskoczył mi błąd - przekroczony limit transferu. Napiszcie, jakie były długości poszczegulnych tras?
  3. Myślę, że szybkość i posłuszeństwo wcale się nie wyklucza. A prosos tych kroplówek, które przytaczasz, w Lublińcu zeszłego roku podczas biegu jeden pies z zaprzęgu Mateusza Surówki (dla nieobeznanych najszybszy ścigant) niedomógł. Maszer ten zatrzymał swój zaprzęg, wypiął psa, wziął go na kolana i ruszył dalej do mety uzyskując drugi czas tego dnia. Powiedz, jak on to zrobił, że podczas odpinania tego psa pozostałe mu nie zwiały? :D :wink:
  4. Analizując wyniki różnych zawodów z ostanich 2 lat (wiesz statystyka :wink: ), mogę powiedzieć, że mid zawsze składał sie z dwóch etapów po ok. 40 km.
  5. Jeśli ten szlaban byłby nisko, to ktoś w velo mógłby go przeskoczyć. :wink: :D
  6. Tak a propos Dżemu, wiecie, że to już 10 lat, jak nie ma Rycha :( (on ci mój sąsiad był :D ).
  7. Tak www.husky.com.pl
  8. Czas, czas, jeden powód do zaliczania gleb wyeliminujesz. :wink: Jednakże muszę uprzedzić, że jak takowy patent założysz, to musisz się przygotować na pytania, co to takiego jest? :D
  9. Patrząc po czasach to napewno mieli krótszy dystans niż te 1,2km. Zapytaj Tomka Radłowskiego (organizator) - atomek10@xl.wp.pl
  10. Kobiety i mężczyźni drugiego dnia biegali na tym samym dystansie co velo pierwszego dnia - 3,46 km wg wskazania mojego licznika. Pierwszego dnia, było chyba coś ok 1,2 km.
  11. No i masz kolejny przykład przewrażliwienia. :wink: Przecież ja napisałem o motywach jakim mogą ulegać maszerzy lub hodowcy w dążeniu do upragnionego celu. Nie Ciebie miałem na myśli, bo Cię nie znam (no może nie do końca, bo widziałem na paru wystawach), to powyższe miało zabrzmieć tak: Większość hodowców wybierze możliwość korzystniejszej sprzedaży szczeniaków (i to jest jak najbardziej normalne zachowanie), a eksport z takową mi się kojarzy. Nie twierdzę również, że utrzymujesz się z tego, ale, że taki przypadek znam. Natomiast nie bardzo mi się chce wierzyć w altruistyczne działanie typu oddania szczeniaków po cenie ich utrzymania. Przypadki niedozwolonych działań będą niestety wszędzie tam, gdzie jest rywalizacja (czy to na trasie, czy to na ringu). Myślę, że dobrze wiesz, że w zeszłym roku w Lublińcu psom na mecie dawano kroplówki, ale wśród tych psów był również haszczak młodego chłopaka, który pierwszy raz był na zawodach (nie sądzę by był szprycowany) i przez to nie można wykluczyć, że główną przyczyną takich wypadków była temperatura. Jednakże dopóki nie będzie kontroli antydopingowej, to możemy sobie pogdybać.
  12. W regulaminie jest zapis o badaniach antydopingowych, jednak puki nie ma związku spotowego, to kto ma te badania finansować (jak sądzę nie jest to tanie). Oganizator zawodów na pewno nie będzie tego robił, bo by musiał podnieść opłatę startową, a dzieki temu liczba startujących zmaleje. Też nie widzę nic złego w wypowiedzi FP, natomiast widzę nadzwyczajną wrażliwość sh_maniak na punkcie swoich psów (przypomina mi się "gruby" Rubin :wink: ).
  13. Nie przesadzaj z tymi sterydami :-? Podglądałaś może maszerów, jak faszerują swoje psy dopingami przed zawodami, czy może gdzieś usłyszałaś od kogoś takie informacje ? :P :o Możesz mówić co chcesz, ja mam swoje zdanie. A sterydy to cała kuracja, a nie 1 zastrzyk czy tableta przed biegiem, aby efekty były. A kto takie rzeczy robi jawnie :o Może ciebie takie zabiegi smieszą i bawią, mnie nie :evil: Tylko głupiec nie zmienia zdania. :cooldevi: Nasłuchałaś się opowieści i teraz wrzucasz wszystkich do jednego kotła. :roll: Nie twierdzę, że tak nie ma - przecież w każdym sporcie się szprycyją. Natomiast nie uwierzę w to, że tak czynią ludzie, którzy tak na dobrą sprawę nic z tego nie mają. Cóż takiego można wygrać u nas na zawodach? Puchar za 20-40zł, worek jakiejś tam karmy za 50-150zł, dyplom. A jakie są koszty: startowe 30-50zł, nocleg za osobę 25-40zł, dojazd ... Doping pewno też coś kosztuje. Odpowiedz mi, po jaką cholerę to robić? Może są jednostki, które tak czynią, bo mają sponsora finansującego obozy treningowe, ubiory, najlepszy sprzęt itp., jednocześnie oczekującego konkretnych wyników, ale powtarzam, co najwyżej są to jednostki. Kto wg Ciebie ma więcej do zyskania stosując niedozwolone działania, maszer czy hodowca? A może hodowcy takowych działań nie stosują? Przycinanie za długiej (dyskwalifikującej) sierści jest przecież zabronione, przedstawianie fałszywych wyników badań pod kątem dysplazji również (znam taki przypadek). Jak nazwać unikanie oceny u pewnych sędziów, a jeżdżenie tylko na te wystawy, na których sędziują odpowiednie osoby? Czyż nie hodowcom zależy na uzyskaniu jak najwięcej tytułów dla swoich psów i suczek, by potem jak najkorzystniej sprzedać szczeniaki (sama napisałaś, że Twoje jeszcze nie urodzone idą na eksport, przecież nie za darmo :evilbat: ). Znam przypadki utrzymywania całej rodziny z hodowli (nie koniecznie haszczaków). Następnym razem się zastanów nad tym co chcesz napisać nim to uczynisz. Jeszcze raz powtarzam, nie twierdzę, że tak nie jest. Jednak nie można tego wszystkim przypisywać.
  14. Husky Fan Katowice. :D
  15. E, to gratuluję jazdy - niewielka różnica czasowa między VD, a VM. :D
  16. Zbyt dużego doświadczenia nie mam (w listopadzie bądą dwa lata), ale muszę przyznać, że na zawodach psy (przynajmniej moje) biegają lepiej niż na traningach, na których to pozwalają sobie na momenty odpoczynku. Na zawodach tego nie ma, udziela im się atmosfera, a po założeniu szelek adrenalina sięga zenitu (Mike, a raczej jego kurtka daświadczyła "podniecenia" Lukasa przed startem na Kubalonce :oops: :wink: ). Natana, jak startuje, niektórzy z Was widzieli, 38-40 km/h zaraz po starcie (na treningu góra 35-36). :evilbat: Moje psiaki również nie potrzebują żadnego zająca, założenie szelek jest dla nich sygnałem do tego, że za chwilę będą zapierdzielać i to robią. Nat, ja też cały czas podczas biegu coś tam bleblam do psów. :wink:
  17. Właśnie wróciliśmy do domku :D Bardzo fajna impreza, trasa pomimo iż miała 3 km była bardzo ciężka :wink: : dużo piachu, pare górek do wyjechania, no i na początku zaraz za startem była niezła hopka z piasku, na której niektórzy zaliczyli bardzo efektowne wywrotki :lol: 8) Jeszcze uzupełnie wyniki : ja z Paco 4 w velo, wiosna ze Svenem 5 w velo i moja mama z Axelkiem 3 w skandynawce. Czyli nie było podziału na VD i VM? Jeszcze jedno pytanie, jakie były czasy przejazdu (statystyka wymaga wyliczenia średniej :evilbat: :wink: )
  18. Widzę, że ktoś skorzystał z mojego patentu. :wink: :D
  19. W tym temacie było coś o klubie ze Szczecina. http://www.dogomania.pl/index.php?name=PNphpBB2&file=viewtopic&t=16877
  20. Jeśli byliście dzisiaj w Lublińcu, to napiszcie coś o tych zawodach, kto startował, długość trasy, wyniki (wiecie, że lubię statystykę :wink: ). Miałem być, ale nie wyszło. :(
  21. Rinaldo mi odpisał, że start jest o godz. 9:00, trasa w zależności od temperatury (około 4 km), ma to być grzecznościowa zabawa z armią :wink: , udział bezpłatny.
  22. No czasami spotykamy panie w kopytkach. :wink: Uważam jednak, że nie tylko czas ma znaczenie, miejsce również. Ja nie jeżdżę leśnymi "autostradami", ale wąskimi (max. 2 m szerokości) krętymi, ścieżkami - coś w stylu dołożonego drugiego dnia na zawodach w Lubieszowie kawałka trasy velo (kto jechał, ten wie co mam na myśli). Widoczność góra na 20 metrów do przodu. Po ciemku nie do przejechania, chyba, że dla samobójców, albo w spacerowym tempie. :wink:
  23. Ale te czas leci. Lukas kończy dzisiaj 3 lata. :D :tort:
  24. Ja w tygoniu jeżdżę między 6:30 - 7:00, w sobotę i niedzielę przed 9:00. :D
  25. Grześ, normalnie też staram się tak robić, od października praktycznie las mam pusty, w zeszłym roku właśnie od października do marca włącznie spotkałem tylko jednego człowieka z psem, prosił żebym mu go złapał :) Poza tym tylko pracownicy leśni, ale oni jakoś zwykle poza drogami występują, wiec nie ma problemu. W ostatnią niedzielę pojechałem w nieco innym miejscu i po prostu 'zapomniałem' skręcić na czas więc troszke nas zniosło :) Co do okolicznych właścicieli psów, to niestety (dla psów) raczej nie w głowie im (właścicielom) spacerki z nimi po lesie.. wypuścić, owszem, niech sobie polata, ale nie jest tak źle, może to skutek obecności rezerwatu po jednej stronie rzeki... Pozdrawiam Napisałem tak odnosząc się do zacytowanej wypowiedzi Sheep. Sam zaczynałem treningi na katowickim Muchowcu (park w rejonie lotniska - miejsce spacerów ludzi, również tych z psami), jednak szybko zrozumiałem, że nie ma sensu tam biegać. Po pierwsze psy dużo uwagi poświęcały otoczeniu - bardziej zamiast biegać, chciało im się co chwila stawać, by poczytać "ogłoszenia" pozostawione przez inne psiaki. Po drugie chciałem zminimalizować możliwość przypadkowego spotkania z luźno puszczonymi psami (ludzi omijamy bez problemów :wink: ). Przeniosłem się do okolicznych lasów - tu raczej nie spodziwam się takowych spotkań z wiadomych względów, a jak się zdarzają, to bardzo rzadko (nie wiem, gdzie Sheep jeździ, natomiast z jej wypowiedzi wywnioskowałem, że raczej w bardziej uczęszczanych miejscach). Jak napisałeś, świadomość rośnie w narodzie, więc dotyczy to tych co chodzą i co jeżdżą. :wink:
×
×
  • Create New...