Tajraga, ja właśnie pisałem, że w Murckach spotykał się klub Haski Fan (ten przez "a"). Przez telefon mnie zapraszali, mówili, że będzie miło itd.
Natomiast jak tam się pojawiliśmy (miałem wtedy jednego sześciomiesięcznego psa) to praktycznie nikt nie chciał z nami rozmawiać (oprócz jednej osoby). Odniosłem wrażenie, że jest to szczelnie zamknięte, hermetyczne grono, a ja jestem obcy. Więcej tam się nie pojawiliśmy.
A ludzi z klubu Travois poznałem na wystawie, chyba w Rybniku, zaprosili mnie na Muchowiec, było bardzo sympatycznie. Tam miałem okazję pierwszy raz przejechać się na wózku ciągniętym przez moje dwa psy (w międzyczesie moje stado się rozrosło). Tylko z czasem przestało mi wystarczać bieganie z psami tylko w sobotę i niedzielę tras o długości ok. 2,5 km, a taka jest na Muchowcu.
Startowałem w dwóch zawodach i one pokazały trafność mojej decyzji.
Teraz biegam (a właściwie to psy ciągną mnie na rowerze) trzy razy w tygodniu po urozmaiconych trasach o dł. ok. 8 km w lasach wokół Tychów.
Pozdrawiam.