Grześ
Members-
Posts
611 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Grześ
-
:hmmmm: Ja wybieram bardziej ustronne miejsca do treningu, a nie miejsce spacerów wszystkich okolicznych właścicieli psów - to tak a propos tematu tego topicu. :evilbat:
-
Ja dzwoniłem, ale Rinaldo nie odebrał. :(
-
Tych zawodów nie będzie, Husky Fan nic o takiej imprezie nie wie, natomiast chcą zrobić coś w styczniu w Świerklańcu.
-
Jak przeczytałem, że byłeś, to tak mi się skojarzyło. Jakieś dwa lata temu deklarowałeś chęć startów w velo, więc zapamiętałem potencjalnego konkurenta. :evilbat:
-
Zawody były bardzo sympatyczne, umiejscowienie lepsze niż w zeszłym roku i fajna trasa, zdecydowanie bardziej urozmaicona niż w Dziergowicach. Natan jak na tydzień treningów spisał się rewelacyjnie :D , a różnice na mecie pierwszych czterech zawodników były sekundowe. W damskim velo pierwsze cztery miejsca zajęły dogomaniaczki, a ja jestem pod wrażeniem jazdy Wiosny (ponad 2 minuty przewagi nad drugą Runą). Mike'owi nie poszło za dobrze, ale w oba dni miał problemy.
-
Giziu ! My Cię wszyscy, co tam byli - jak jeden mąż :o - umordujemy ! :o :evilbat: :roll: :wink: Teraz chyba załapałem, to Ty wygrałeś canicross? Wydaje mi się, że kojarzę jakieś Twoje zdjęcie, które widziałem jakieś dwa lata temu (na Twojej stronie lub jak się przedstawiałeś na DGM).
-
Zafundowac kompana do miski :) Ja jak nie je kilka dni zapraszam na obiad do niej ON'a brata :) jedzenie na wyscigi :) :lol: :lol: :lol: Lepszego kuszenia nie ma. :wink:
-
No no, nie powiem, najkrótsza droga, zadupia, więc nie powinno być dużego ruchu i radarowców. Ja bym wybrał tą drogę. :D Tak mi się wydaje, że najlepszy skrót to byłby przez Zakłady Chemiczne w K-K (da się przejechać). Wyjeżdża się przy torach na drodze z Gliwic do K-K.
-
Wydaje mi się to najsensowniejszym rozwiązaniem. Najlepiej chyba będzie zjechać z DK1 w Koziegłowach (na światłach). Tarnowskie Góry miniesz obwodnicą, a jak wjedziesz do Gliwic to jedź cały czas prosto. W pewnym momencie droga skręci 90 stopni w lewo i będą światła, skręcisz w prawo pod wiadukt kolejowy. Za wiaduktem droga będzie skręcać w prawo, a następnie w lewo (na tym zakręcie jest plac, gdybyś pojechała prosto, to będziesz miała po prawej stronie dworzec kolejowy) do świateł. Światła przejeżdżasz na wprost i jedziesz drogą jednokierunkową, która ma dwa, a potem trzy pasy ruchu do następnych świateł. Tu dalej na wprost, chwilę później lewy skos do kolejnych świateł, na których skręcisz w prawo - wylot na Kędzierzyn-Koźle (środkowy pas - najbardziej obciążony ruchem jest na Tychy i Katowice, lewy z powrotem do centrum). Dalej już jak droga prowadzi. Przed Kędzierzynem wyjedziesz z lasu, trochę dalej będzie przejazd kolejowym, a jeszcze kawałek dalej w lewo odbicie na Kuźnię Raciborską, Racibórz (był drogowskaz). Skręcasz w lewo, mijasz Bierawę, las i po wyjeździe z niego zaczyna się Lubieszów. Po lewej parking i boisko, tam właśnie się kierujesz. :D Drogę zaznaczoną przez Hasky-regana na czerwono odradzam, ponieważ na odcinku Mikołów - Borowa Wieś jest remont i ruch odbywa się tylko w kierunku Gliwic (są korki). Natomiast jeśli wybierzesz drogę niebieską, to w Czeladzi (jak pamiętam przy CH M1) skręcasz w prawo 180 stopni, a następnie w lewo na Bytom, Wrocław. Dalej Bytom może być troszeczkę skomplikowany - kieruj się za drogowskazami na Wrocław. Po wyjeździe z Bytomia będzie droga czteropasmowa (po dwa pasy dla każdego kierunku ruchu). Musisz pilnować odpowiedniego zjazdu na Gliwice (myślę, że powinien być drogowskaz w prawo na T. Góry i Gliwice), a potem w lewo do centum (dalej jak przy opisie drogi z Tarnowskich Gór). Powodzenia. Przesyłam Ci na priva nr kom. do mnie, tak na wszelki wypadek. :wink:
-
Niestety, Lukas raczej nie będzie biegał do końca roku. :( Oj :( A co sie biednemu Lukaskowi stalo i na co choruje? Ogólnie rzecz ujmując ma jakieś ognisko zapalne w płucach. Jeśli będzie dobrze i za miesiąc na powtórnym zdjęciu rentgenowskim wyjdzie wszystko ok. to może na przełomie listopada i grudnia rozpocznie rekreacyjne bieganie. Jeżeli nie to będę musiał z nim jechać do Wrocławia na bronchoskopię (pobranie próbki z płuc do badania, czy jakoś tak). Jestem jednak dobrej myśli, że jest to tylko coś zachłystowego, bo widać, że jego samopoczucie jest już znacznie lepsze i ma już ochotę na brykanie. :D
-
Tomek mówił, że o godz. 15:00 zaczynają pierwsze biegi dzieci, potem canicross. Velo i zaprzęgi na końcu. O 14:00 ma być odprawa weterynaryjna.
-
Niestety, Lukas raczej nie będzie biegał do końca roku. :( Przez pewne zamieszanie nie wziąłem jej wtedy od Agnieszki, ale ona sama Ci ją wręczy na zawodach. :fadein:
-
Andrew, dowiedz się i daj znać coś o tych noclegach, bo mnie na razie się kroi na noc powrót do domu. :-?
-
Hmm... przez telefon Tomek też mi powiedział, że 35 zł. :hmmmm: Ale mimo to też przyjeżdżam :wink: , co prawda tylko z Natankiem (Lukasek jest chory :( ), a z jednym psem to tylko velo :D .
-
Chłopie, nie zamierzam Ci żadnych rad udzielać. :D Zadajesz pytania, a wcale nie chcesz usłyszeć odpowiedzi. :roll: Szkoda na Ciebe mojego czasu.
-
Nie do końca tak było, przecież z Tychów tam i z powrotem to już byłby pewien kawałek drogi do przejechania. :wink: Byłem w pobliskim Ogrodzieńcu na maratonie rowerowym, a po nim podjechałem do Was samochodem. :D pamietam zmeczonego, spoconego Grzesia... to Ty tam autem przyjechales.... e..jak autem i taki "zmachany" to masz jednak slaba kondycje ;)... jak Ty to potem robisz, ze wygrywasz? ;) Ja miałem wtedy w nogach jakieś 40 km szaleńczej jazdy po górkach i piachach wokół Ogrodzieńca. :D Basiu, zastanów się w jakiej klasie chcesz startować. Jeśli w velo, to wsiadaj na rower 3-4 razy w tygodniu, przejeżdżaj ok 15-20 km (tak mniej więcej 1 godzinę jazdy) i już. Na początku znajdź jakąś urozmaiconą trasę ok. 5 km, na której będziesz śledzić swoje postępy, przejedź ją na maksa i odnotuj czas, co tydzień sprawdzaj się na niej. Nie będę nic pisał o treningu siłowym, bo po jednym takim miałabyś zakwasy co najmniej 4 dni. :wink: Na razie jeździć, jeździć i jeszcze raz jeździć. :D Natomiast jeśli skandynawka, bądź D, to jw. tylko biegać (łatwo powiedzieć :D :D :D - ja się do tej pory nie umiem zmusić). Bez psów/psa - na nie trochę za wcześnie (ja zacznę z nimi na rowerze od września, na początek trasy 2-3 km).
-
Nie tylko biegający :wink: , ja na biku też jeżdżę cały rok :D . Teraz co prawda trochę mniej niż w zeszłym roku (gorzej z czasem), ale zawsze coś. Basiu, przecież ja nie jestem żadną wyrocznią. Nie będę za bardzo odkrywczy, jak napiszę, że zarówno Ci co biegają, jak i Ci co jeżdżą muszą pokonywać kilometry :wink: , a najważniesza jest regularność (powiedzmy 3-4 razy w tygodniu). Spróbuj wybrać jakąś trasę do pomiarów, pokonaj ją jak najszybciej (per pedes lub na biku), po każdym tygodniu biegania lub jeżdżenia ponawiaj tą próbę - postępy powinny być widoczne. :D Jest tylko jeden minus - skąd wziąć na to motywację :evilbat: . Też chciałem w sierpniu rozpocząć bieganie (do sań lub wózka z dwójką psów w sam raz), ale nie umiem się zmusić by wcześniej wstawać. Na rowerze jeżdżę tylko w weekendy, a że robię wtedy trochę większe dystanse to już inna sprawa. :wink: Psy na razie mają labę. Nie do końca tak było, przecież z Tychów tam i z powrotem to już byłby pewien kawałek drogi do przejechania. :wink: Byłem w pobliskim Ogrodzieńcu na maratonie rowerowym, a po nim podjechałem do Was samochodem. :D E tam, znalazło by się trochę osób (nie będę wymieniał z nazwiska), a ja to już masters jestem, gdzie mi tam do młodych :wink: .
-
No cóż, ja za szczyla mając kundla też tak myślałem, jednak życie weryfikuje pewne poglądy. Jeszcze raz powtórzę, myślę, że Twój pies wyżej stawia ojca niż Ciebie i możesz się z tym zgodzić lub nie - ja wyraziłem swoje zdanie. A to sarkastyczne zdanie ma sie nijako gdyz jakbys czytal dokladnie to moze bys wiedzial ze napisalem w pierwszym poscie " spacer starczal mu do nastepnego wieczoru" i nie musze Ci tego teraz udowadniac heh badz wymyslac wczoraj bylem z nim o 21 choc i tak bylo goraco.. Zawsze staram się dokładnie czytać to co ktoś napisze i z tego wychodzi mi, że chyba studiujesz jakąś debilologię lub też inną podobną bliżej mi nie znaną naukę. :hmmmm: jest to chyba dla mnie za skomplikowane. Ula, jak widać powyżej nie tylko Ty jesteś sarkastyczna. :wink:
-
Stratos, jak mnie pamięć nie myli, to chyba coś ok. ósmego miesiąca życia psy próbują poprawić swoją pozycję w stadzie i chyba to Twój psiak robi. Z tego co piszesz, to wydaje mi się, że Twój piesek za przywódcę Waszego stada uznał ojca i myślę, że nic tu nie wskórasz, bo po prostu tak jest. A jak myślisz, czyje miejsce w hierarchii taki pies będzie próbował zająć - przecież nie przywódcy skoro był na samym dole. :wink: Natomias to mnie zszokowało. :evil: O wieku psa już Ci napisali, natomiast jakbyś tego nie wiedział, to jest teraz lato - wiem, że lipiec był jaki był, ale są cholerne upały - gdzie Ty masz sumienie ciągać tak młodego psiaka i to na taki dystans! :-? Nie dziw się potem, że Ale zawsze możesz powiedzieć, że jeździłeś z nim w nocy i było chłodniej. :evilbat: To jest gest całkowitego poddania się, i tego tak do końca pewno nie chce zrobić. Pracuj dalej, a kiedyś to osiągniesz. :wink:
-
To u Tuszkiewiczów jest taniej. http://www.manmat.prv.pl/
-
SH Tak jak się spodziewałem, zdjęcia wstawione przez Manu potwierdziły, iż A. Wilczopolski rzeczywiście zastował w swoim stake-oucie dwa punkty obrotu odciągu. Ale już na zdjęciu szczekałtu J. Sołek nie widać tego drugiego punktu obrotu (przynajmniej tak mi się wydaje :hmmmm: ), co zdaje się potwierdzać moją tezę, że zasady budowania tegoż wcale nie są tak jednoznaczne (patrz Rowerland). Jak napisałem wcześniej, nie zauważyłem potrzeby zastosowania drugiego elementu obrotowego, ale z racji demontowalnej konstrukcji zawsze mogę go w kilkanaście sekund dołożyć. :wink: Jednak w takim przypadku skłaniałbym się raczej do zastosowania krętlika (obrotówki), tak jak ma Wilczopolski. Do karabinków nie mam zaufania, chociaż być może te z brązu są bardziej wytrzymałe. Co do Ivana Sibrta, też żałuję, że nie miałem możliwości trafić wcześniej do tego środowiska. Jedynie chyba jeszcze tylko na zawodach u Prochala panuje ta dawna łącząca wszystkich entuzjastyczna atmosfera. Na innych od razu odczuwa się podziały. :-? Widziałem na filmach sprzed 7-8 lat, że wtedy było inaczej. A myślę, że teraz będzie jeszcze gorzej - w końcu mamy sport i tylko rywalizacja się liczy. :evil:
-
Nie czytasz uważnie co napisałem: :roll: No cóż, nie spodziewałbym się tego po Tobie :wink: , z resztą po sobie również. Może wyjdę na ignoranta, ale tego pierwszego nie znam (w gronie zaprzęgowców mam za sobą dopiero dwa sezony), do Wojtka mogę zadzwonić i zapytać, a odnośnie stake-outu Wilczopolskiego, to nie zauważyłem, by miał tak skonstruowany. Może Manu poszpera w swoich zdjęciach, bo zawsze na zawodach robiła dużo zdjęć jego grenlandom. Zdjęcie wstawione przez Agnieszkę zdaje się potwierdzać, że masz rację i tak może być Jednakże ja bazowałem na tym poniższym (Rowerlandowym :D ), z którego widać, że odciąg jest przypięty do liny głównej ogniwem, a nie żadnym karabińczyko-karabinkiem :wink:, a na ich doświadczenie w produkcji różnych sprzętów "maszerskich" chyba też można liczyć. No i co z tymi zasadami? :hmmmm: Świat się zmienia w zależności od punktu leżenia. :lol: :wink: A tak na logikę, zastanów się po co dwa miejsca obrotu odciągu? Przecież jak psa przypinasz smyczą do drzewa to masz tylko jeden. Śrubokrętem rozegnij kauszę, a po włożeniu odpowiedniego elementu do środka zaciśnij wąskimi kleszczami.
-
Moje zeszłosezonowe testy :wink: dowiodły, że nie ma potrzeby stosowania karabinków obrotowych po obu stronach odciągu. Wystarczy tylko go przymocować jako zapięcie do obroży psa (i wcześniej napisałem, że tak mam) - linka nie będzie się skręcała. Celowo zastosowałem dwa pojęcia: karabińczyk (mając na myśli trwałe, mocne połączenie) i karabinek (ten obrotowy). Powiem więcej (a raczaj napiszę :D ), zastosowanie po obu stronach odciągu obrotowych karabinków osłabi całą konstrukcję. Lukas ma już na koncie trzy zerwane takie karabinki (największe z możliwych do kupienia).
-
Na tej stronie znajdziesz wszelkie możliwe akcesoria (z cenami) do lin. http://www.goralmet.pl/