-
Posts
35627 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
92
Everything posted by Murka
-
Dżeki w szelkach:) Odkąd Dżeki bierze Thoevent i nosi szelki to ani razu nie słyszałam, żeby kaszlał:)
-
Ja przez tego Apsika osiwieję... on wcześniej jadł niedużo, a teraz to już zupełnie ledwo co... wygląda koszmarnie... Wysłałam te fotki naszemu wetowi z pytaniem czy ma jakiś pomysł co można zrobić... zaraz też wyślę też do dr z Lublina i przypomnę mu historię choroby Apsika. Mamy jechać (chyba w tym tygodniu) z innym psem na echo serca to może wezmę od razu Apsika jak dr będzie miał pomysł co z nim robić (jakie badania). Może tą tarczycę trzeba będzie jednak wcześniej zrobić... Ręce i nogi mi już opadają...
-
Na początku nie wychodziła z budki, ale zostawiłam jej w wejściu trochę mokrego żarełka i potem już obserwowało mnie pół psa:) Wet nie odpiął metki z obróżki, ale przynajmniej dzięki temu, wiem, że ma coś na szyi, bo w tych jej kudełkach to niewiele widać. A jak już odważyła się wziąć z ręki to już pokazała się w całej okazałości:) A tak na mnie popatrywała z dalszej odległości.
-
DOY już bezpieczny w hoteliku u Murki. BRAKUJE FUNDUSZY NA HOTELIK!
Murka replied to Stevie Rae's topic in Już w nowym domu
Doyek pozdrawia wiosennie:) -
Wet mówi, że żeby wyniki krwi były w 100% wiarygodne, to trzeba odczekać 2 tygodnie od babeszjozy. Myślę, że jak Apsik będzie na innej, zwykłej karmie przez parę dni to się nic nie stanie. Apsik ogólnie jest koszmarny niejadek... Nie wiem czy ew. problemy tarczycowe mają wpływ na apetyt, ale coś musi być na rzeczy. Z tym sikaniem nadal to samo, tzn. pije dużo na ogrodzie i dużo sika, ale już przynajmniej wytrzymuje do wyjścia na ogród. Staramy się pilnować, aby psy wychodząc z domu nie sikały tuż pod drzwiami, bo potem kolejne poprawiają i niefajnie pachnie. Apsik ledwo wytrzymuje, aby odejść od drzwi parę metrów i sika długo - i tak jest 3-4 razy dziennie, bo tyle razy wychodzi. Z jedzeniem u niego też jest dziwnie, bo z jednej strony buszuje po cudzych miskach i chwila nieuwagi a pochłania zwykłą suchą karmę, a z drugiej np. dzisiaj mu domieszałam do jego karmy trochę zwykłej puszki, żeby zmienić mu smak, żeby zjadł wreszcie porządnie - to zjadł troszkę tylko. Leki mu podaję w pasztecie lub w puszce zwykłej - przeważnie zjada, ale często z oporami. Nie da się przewidzieć. Takiego psa jeszcze nie miałam.
-
Maja dziś odeszła:( Nagle siadły jej nerki:( od czterech dni była już tylko na kroplówce, nie jadła. Dzisiaj już nie miała nawet siły wstać... nie było innego wyjścia, pożegnaliśmy ją:( Mielecka Maja trafiła do nas w pierwszym roku działania hotelu... odejmując rok nieudanej adopcji była u nas 9 lat. Ciężkie są takie pożegnania... ale wiem, że nic już nie mogliśmy dla niej zrobić:(
-
Skóra po kąpieli Maxa jest trochę lepsza, ale sierść jest już trochę przerzedzona.. Max nadal się drapie, więc wet zalecił przez 3 dni podawać mu Encorton. Powiedział też, że jak sierść jest sucha to trzeba zmienić szampon, na np. Hexoderm (po weekendzie kupię). Jest już ciepło i chyba arktycznych mrozów już nie będzie, więc usunęłam z budy i boksu Maxa całe siano i wyłożyłam budę kocami. Niewidomy owczarek Marek też się drapał i pomogła zmiana siana na koce. Jak to nie pomoże i Max nadal się będzie czochrał to już nie wiem co robić...
-
U Apsika ok. Apetyt ma, niestety najchętniej jadłby wszystko tylko nie swoją karmę... Żeby nie zapeszać wyjęłam mu już wenflon. Apsik ma jeszcze 6 puszek (czyli na 1,5 tygodnia mu starczy). Może przed zakupem nowej partii uda się zrobić badania na tarczycę. Gdyby tam coś wyszło, co oznaczałaby, że problem nie tkwi w wadliwym wchłanianiu, to może mógłby jeść normalną karmę. Jakoś nie widzę po tych paru miesiącach, żeby mu ta karma specjalistyczna jakoś super służyła:(
-
Początki nie wyglądają źle. Sunia sprawia wrażenie bardzo zrównoważonej. Staram się na razie z nią zaprzyjaźnić i chyba dobrze mi idzie, bo sunia już wygląda i obserwuje mnie z budki, a także zjada z ręki jedzonko:) Na początku trochę miała obawy, ale dość szybko się odważyła:) Podchodziła też do wyciągniętej ręki i wąchała zanim zaczęłam ją karmić z ręki, więc mam ogromną nadzieję, że nie jest to dzikus, tylko po prostu psiak po kiepskich doświadczeniach z człowiekiem. Abi pilnie obserwuje jak kręcę się wokół boksu z innymi psiakami. Ewidentnie jest tym zainteresowana. A ja specjalnie się szwędam na jej oczach z psami na smyczy i tymi co to lubią się bawić i głaskam i mówię do nich, żeby Abi wszystko widziała i sobie kodowała:)
-
Na razie ciężko mi coś powiedzieć na temat Abi. Zakwaterowaliśmy sunię dopiero niedawno, bo TZ był dziś w Warszawie psiowozem i dopiero jak wrócił mogliśmy odebrać Abi z lecznicy. Klatkę wstawiliśmy do boksu i tam sunia sobie wyszła. W lecznicy trochę majstrowała przy klatce, więc na wszelki wypadek ulokowaliśmy ją w boksie zasiatkowanym od góry. Sunia jest spokojna, chodzi po boksie, nie zaszywa się w kącie ani w budzie. Na człowieka nie zwraca większej uwagi, ale też nie ma panicznego lęku. Parę razy podeszła do ręki włożonej przez ogrodzenie, powąchała i odeszła. Na wchodzącego człowieka nie reaguje agresją. Na razie nic nie próbowaliśmy przy niej robić, niech sobie odsapnie. Poprosiłam weta, aby przy okazji uśpienia suni, założył jej obrożę. Szelki i obroża, które przyjechały z sunią, czekają aż się sunia nieco ogarnie. Nie są dobre do nauki chodzenia na smyczy, bo obroża może się rozpiąć jak pies szarpnie. Myślę, że na razie nie będę próbować nawet jej wyprowadzać. Zobaczę jak będzie reagować na mnie, na smaczki, na próbę dotyku/pogłaskania. Jeśli sunia sobie nie pozwoli, to uszu nie będę zakrapiać na razie, wet jej te uszy umył dwa razy, sunia dostała Stronghold, więc powinno być ok.
-
Max wykąpany. Jego skóra wygląda źle. Wcześniej gdy się wygryzal to było parę miejsc, a teraz połowa pleców jest czerwona:( sięga to aż do łopatek, dalej pewnie nie dostaje pyskiem.. sierść mam wrażenie, że jest bardzo sucha, zwłaszcza na brzuchu. Zobaczę jak to jutro będzie wyglądać po kąpieli, ale szczerze powiem, że zmartwiło mnie to bardzo:(
-
Rozmawiałam dziś z p.Majką; nie znaleźli wpisu odnośnie sterylki Sagi, ale dostali z lecznicy, gdzie mógł być przeprowadzony zabieg, wykaz wszystkiego co było robione, tylko jest tego sporo i muszą to przejrzeć. Teraz codziennie jeżdżą z psami do Lublina na badania ogólne i nie bardzo jest na to czas. Natomiast jest bardzo prawdopodobne, że Saga i jej siostra są wysterylizowane, tak twierdzi p.Maria szefowa schroniska. Poza tym p.Majka nigdy nie zaobserwowała, aby któraś z suczek miała cieczkę. W sumie to jeszcze z miesiąc i się okaże, bo jeśli Saga nie jest wysterylizowana, to dostanie cieczki... Caniviton już kupiłam, dziś sunia dostała pierwszą dawkę. Rachunek wrzucę w wolnej chwili. Wzięłam się na sposób i teraz jak Saga wypada z boksu, to zamykam szybko bramkę i sunia nie ma wyjścia tylko musi trochę pospacerować. I spaceruje, łazi za mną z wywalonym lejzorem, machającym ogonem, kołysząc się na boki i pilnuje kiedy jej znów boks otworzę. Nawet biegać potrafi:)
-
Apsik już u nas. Czuje się lepiej, już ma apetyt. Jadł u weta i leki już też zjadł wieczorne. Jeszcze antybiotyk ma brać przez parę dni. Kosztów nie znam na razie, bo dziś było spore zamieszanie w lecznicy. Na spokojnie się rozliczę jutro lub po weekendzie.
-
Przepraszam, że dopiero teraz, ale dziś mamy dzień kursowania do weta z psami, mamy psa z babeszjozą i nasza sunia staruszka się mocno pochorowała, dostała dziś kroplówkę:( Abi widziałam już u weta. Jest spokojna, wącha ręce przez kraty klatki, ale nie da sobie nic przy sobie zrobić - broni się i gryzie. Wet miał problem, żeby nawet jej dać uspokajacz w zastrzyku przez kraty, bo ucieka z poopą. A na siłę nie chce nic robić, bo to pogorszy sprawę. Dał jej sedalin w jedzeniu i potem dośpił zastrzykiem, dopiero po drugiej dawce padła całkiem. Teraz wieczorem mi wysłał SMSa, że w końcu mógł ją obejrzeć. W uszach zestaw: grzybek + świerzb. Będę mieć pewnie problem z zakrapianiem jej uszu... coś trzeba będzie wymyśleć. Mam nadzieję, że potem się wyciszy i nie będzie tak bojowo nastawiona. Poza tym jest cudna:)
-
Ok, to będę się ustawiać na wyjazd i badania kardiologiczne, ew. inne potrzebne (dr oceni co trzeba). Zastanowię się czy będziemy mogli coś dokoptować w celu zmniejszenia kosztów transportu. Kaśka przeszła ciężko wirusa "kaszlaka", którego mieliśmy na jesieni - długo utrzymywał się kaszel u niej, tak samo było ze wspomnianym Dżekim. Dlatego zaczęłam się zastanawiać czy u niej to na pewno sprawa sercowa... Przydałby się domek, który zatroszczyłby się o nią...:(