-
Posts
35627 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
92
Everything posted by Murka
-
Rachunków jest kilka, bo co chwila coś doliczali. 120 zł za RTG: https://www.fotosik.pl/zdjecie/pelne/49a9c7386af4d370 54 zł chyba za wymaz: https://www.fotosik.pl/zdjecie/pelne/70f7df9c8ec2cd2a 160 zł echo serca: https://www.fotosik.pl/zdjecie/pelne/d091f8196d721851 80 zł chyba za narkozę: https://www.fotosik.pl/zdjecie/pelne/0009b35ee9e1b08d Rozliczenie: Stan konta na 10 marzec wynosił -66 zł +400 zł helli +400 zł helli -450 zł hotelowanie11.03-09.04 -33 zł Lotensin -45 zł przejazd do Lublina 1/2 kosztów -414 zł koszty wet. (echo serca, rtg, wymaz, narkoza) Stan konta na 9 kwiecień wynosi -208 zł. Zrobiliśmy dziś trochę fotek i filmików. Spróbuję zmontować krótki filmik o Kaśce - trzeba puścić w eter, może tak kogoś zauroczy.
-
Tylko, że ona tak kaszle odkąd przyjechała ze schroniska, wtedy wet osłuchowo stwierdził, że serce niby ok, ale żeby spróbować z Lotensinem i on faktycznie pomógł, dlatego wciąż mówiliśmy o sercu. Kaszel wrócił po powrocie z adopcji (lato) i od tamtej pory Lotensin już nie pomaga. DS odstawił lek i nie przeprowadził żadnych badań. Alergia jakaś czy co?
-
U Miłki nadal dobrze. Drapie się trochę po brzuchu, ale po głowie chyba nie - nie ma zaczerwienienia ani strupków. Kupiłam jej kolejne opakowanie Dolvit Allergy, koszt 33 zł: https://www.fotosik.pl/zdjecie/pelne/618ad7dc14c081a2 Kupiłam też Euthyrox, bo zapasy od Jo37 powoli się kończą. Koszt Euthyroxu 14,90 zł: https://www.fotosik.pl/zdjecie/pelne/abc79b43a4795108
-
Tu jeszcze koszty leczenia babeszjozy, kroplówki itd, wyszło 268 zł: https://www.fotosik.pl/zdjecie/pelne/d3b5bf7dbe62e9e2 Kupiłam też dwa opakowania Esseliv Forte, koszt 55,80 zł: https://www.fotosik.pl/zdjecie/pelne/abc79b43a4795108
-
Tamtejsci weci też byli zaskoczeni. Mieli już podobne przypadki zastarzałych takich zmian, ale psy funkcjonowały z tym w miarę normalnie. U Apsika jest to bardzo zaawansowane. Operacja jest opatrzona wysokim stopniem ryzyka, ale nie ma innego wyjścia, bo pies się wykończy. To tłumaczy jego problemy z jedzeniem i dziwne picie wody/sikanie. Przed operacją Apsik będzie miał jeszcze zrobione RTG, już na jednej narkozie. Zabieg umówiony jest na czwartek, potrwa parę godzin, będzie w nim uczestniczyło kilku specjalistów. TZ ma przywieźć Apsika na godzinę 8.00 i odebrać wieczorem. Na razie Apsik ma jeść tylko mokrą karmę. Jeśli operacja się uda, to Apsik ma szansę z czasem funkcjonować normalnie, po paru latach będzie mógł też jeść normalną karmę. Opis USG: Na razie koszt wizyty to tylko 60 zł: https://www.fotosik.pl/zdjecie/pelne/559541c2a78c0f9e Operacja na pewno będzie bardzo kosztowna... Myślę, że te zmiany mogły mu postępować, bo nasiliło sie to po babeszjozie. Jak do nas Apsik trafił nasz wet robił mu USG i nic nie stwierdził niepokojącego. Może była to kwestia gorszego sprzętu i mniejszego wówczas przemieszczenia narządów. Nie mam pojęcia. Pamiętam, że wet mi mówił, że oglądał jelita i wyglądały ok.
-
Wrzucam rachunek za Hexoderm, koszt 30 zł: https://www.fotosik.pl/zdjecie/pelne/d3b5bf7dbe62e9e2 I Sylimarol, koszt 12,20 zł: https://www.fotosik.pl/zdjecie/pelne/abc79b43a4795108 Wczoraj wykąpałam Maxa w Hexodermie. Szampon jest bardziej wydajny od poprzednich i powinno starczyć na jeszcze jedną kąpiel za 4 dni. Skóra ma zaczerwienienia w niektórych miejscach, w innych się goi. Przy kąpieli zauważyłam, że pod parcianą obrożą, która była założona luźno, jest coś jakby odparzenie w dwóch miejscach. Może drapie się w szyję i wtedy ta obroża go obciera... nie wiem... w każdym razie zdjęłam mu tą obrożę na razie.
-
Apsik ma za tydzień umówiona operacje. Na USG wyszło, że ma część wątroby i jelit w klatce piersiowej.. prawdopodobnie jakiś wypadek miał. Jak TZ wróci, to napiszę więcej.
-
Zorke spuszczono ze smyczy następnego dnia po adopcji, choć były obietnice, że będzie chodzić tylko na smyczy.. Bardzo mi żal tej sunia, bo zrobiła ogromne postępy; pod koniec już nawet cieszyła się na mój widok, pozwalała się czesać, wykąpać.. Zorka była zamknięta na kontakt z ludźmi i psami także, trudno było do niej dotrzeć, nie podejmowała jedzenia z ręki mimo głodówki. Abi jest bardziej ekspresyjna, dużo "gada", mruczy, popiskuje, poszczekuje. Przede wszystkim podchodzi do ręki nie tylko gdy mam jedzenie; gdy nic nie mam, to obwąchuje bardzo dokładnie. Węszy też w miejscu, w którym siedziałam w boksie, jest zaintrygowana moja osobą. Muszę jakoś przyzwyczajac ja powoli do dotyku. U Zorki podziałała metoda kocykowa. Najpierw koc gryzła, szarpała, ale z czasem przywykła. Potem była rękawica i w końcu goła ręka. Bardzo chciałabym wyjść już z Abi z boksu, bo widzę jak patrzy jak inne psy biegają... Ale jeszcze chwilę to potrwa. Abi to typowy średniak, waga ok. 20-25 kg.
-
Pytałam, wet ma to u siebie, ale dla Maxa opakowanie za ok. 40-50 zł starczyłoby na 10 dni... wet radził kupić np. olej lniany - dużo taniej to wyjdzie a efekt będzie taki sam. Skóra na szczęście się goi, nie ma już zaczerwienienia. Ale nadal sierść jest sucha i Max czasem się drapie. Kupiłam Hexoderm i będę kąpać Maxa lada dzień. Rachunek mam zbiorczy - jak go ogarnę, to wrzucę.
-
Abi niestety od szczeniaka jest w schronisku:( Data urodzenia to 14.08.2016. Bardzo mnie to zmartwiło, bo braków w socjalizacji z człowiekiem w wieku szczenięcym nie da się cofnąć. Tyle dobrego, że przynajmniej znamy jej historię. Będzie ciężko, ale zrobimy co się da.... Póki co Abi nadal zjada z ręki jedzenie, już trochę swobodniej to robi, wącha mi całą rękę, pilnie mnie obserwuje. Udało mi się palcem smyrnąć ją pod bródką i boku pyska. Sunia jest uzależniona od obecności psów. Na razie jest sama w boksie, ale przylgnęła do sąsiadującego owczarka Maxa i jak on wychodzi na spacer, to Abi w swoim boksie wyje. Jak Max wraca to cieszy się do niego przez kraty. Kiedy nie ma Maxa Abi traci rezon i warczy na mnie kiedy do niej przychodzę. Zdarza się jej warczeć w różnych sytuacjach, nawet kiedy jestem poza boksem, dzisiaj zawarczała też niż stąd ni zowąd przy podawania jedzenia, a zaraz potem podeszła i wzięła jedzonko. Abi bardzo pilnie mnie obserwuje i myślę, że tak samo próbuje mnie rozgryźć jak ja ją:) Poza tym Abi lubi zabawki i gryzaki. Piłeczką na pewno się bawi pod moja nieobecność, bo znajduję ją w róznych miejscach, mamle trochę kość z preparowanej skóry i rozgryzła sznurek w zabawce z gumowymi kuleczkami, skutkiem czego ma teraz do zabawy małe gumowe kuleczki:) Jedna taka kuleczka wpadła do Maxa - ach, jaką miał radość:) bawił się nią jak szczeniak (a ma swoją większą piłkę). Abi ma wysuniętą dolną szczękę i często sobie przygryza wargę tak, że jej widać dolne zęby - wygląda to przepociesznie:) Koszty wet wyniosły 197 zł - całośc opłaciła Fundacja ZEA.
-
Argo znów się pochorował:( Stracił apetyt i pokasływał (pojedynczo, ale ciężko). I potrzebywał uszami. Wczoraj byliśmy z nim u weta, jakaś infekcja: jest podwyższona temperatura i zaczerwienione gardło. W uszach niby ok. Argo dostał antybiotyk i dzisiaj czuje się już lepiej. Trochę mnie martwi, że to już drugie takie zachorowanie w ostatnim czasie:(
-
Daję mu już nawet kocią mokrą karmę... wszystkiego co nowe chapnie parę razy i tyle. Mam nadzieję, że w piątek dowiemy się co jest Apsikowi...
-
Apsik był bardzo solidnie odrobaczony u weta zaraz jak go przywiozłam. Nie pamiętam już czy badaliśmy kał, ale zarobaczenie pozostawia ślad we krwi, więc byłoby to widoczne na wynikach jak też w jakości kału, np. rozwolnieniach. Nasz wet radzi zawieźć Apsika do Lublina, żeby ktoś jeszcze go obejrzał, bo on już nie ma pomysłu na niego. Rozmawiałam z dr z Lublina, powiedział, że ma podejrzenie co może dolegać Apsikowi, trzeba zrobić USG na dobrym sprzęcie. Umówiliśmy się na piątek, Apsik będzie miał też rozszerzone badanie krwi. Powinno się odczekać do przyszłego tygodnia (od babeszjozy), ale nie możemy tak długo czekać, bo Apsik prawie nic nie je:(
-
Zauważyłam dzisiaj, że Abi bawi się miskami (woda wylana, karma rozsypana), więc przyszłam z piłeczką tenisową i popchnęłam w jej stronę. Potoczyła się idealnie pod jej łapy (akurat siedziała). Najpierw popatrzyła na mnie badawczo, a po chwili zaczęła intensywnie wąchać piłkę ze wszystkich stron, trącać ją nosem, pacać łapą:) Zaraz potem zaczęła mamlać. Jedzenie nadal bierze z ręki, ale za każdym razem zanim podejdzie i weźmie musi się zastanowić, popatrzeć. Muszę jej rzucić ze dwa razy na podłogę, żeby zbliżyła się (gdy ja się chcę przybliżyć do niej to cię cofa). Bardzo delikatnie bierze smaczki, niemal samymi przednimi zębami. Z tego co widzę to ma ładne białe ząbki (książeczka została u weta, potem zobaczę jaki tam jest wiek wpisany). Na razie nie próbuję się do niej zbliżyć ani jej pogłaskać. Cieszę się, że obwąchuje bez stresu moją wyciągniętą rękę. Zobaczę czy będzie się jakoś otwierać, ośmielać. Najgorszy przypadek jaki mieliśmy w hotelu to była Zorka, która nie pozwalała się dotknąć, gryzła. Nie można jej było zalożyć obroży ani nic. Miesiąc trwało zanim udało mi się ją wyprowadzić z boksu. Do dotyku przyzwyczajałam ją metodą kocykową. Zorka wydawała się na początku przypadkiem beznadziejnym i sama przyznam, że miałam chwile załamania. Ale z czasem doszliśmy do tego, że sunia pozwalała się głaskać, czesać, podcinałam jej grzywkę nożyczkami (bo z urody to też był terierek). Mam nadzieję, że z Abi też coś wykrzesamy. Dla mnie osobiście najważniejsze jest dążenie do wyprowadzenia psa z bosku, bo nic tak nie zbliża do człowieka jak wspólny spacer. Na razie jednak w przypadku Abi o tym nie marzę...