-
Posts
798 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Buldog
-
Slawek: Chyba widzialem cos podobnego w okolicy, ale kosztowalo zdaje sie kolo 50 euro :-? Musialbym sie rozejrzec, jesli bys reflektowal, ale obroze, czy smycze sa tu drogie jak cholera - swoja smycz kupowalem w Polsce, a obroze z przeceny, za piatala chyba.
-
Super - dzieki, dawno tam nie bylem.
-
Karen: To juz sobie pomarzyc nie wolno? :niewiem: Ale miloby bylo, gdyby chociaz ze swojego podworka (wystawy mam na mysli) sprobowali przepedzic oszustow. A co do mentalnosci - zgoda. Jakbym siebie czytal.
-
Ale ja przeciez nie twierdze, ze to nie sa wyjatki, czy tez, ze to powszechne, a tylko, ze sa tacy, ktorzy maja zarejestrowana dzialalnosc :niewiem: A tutaj nie jestem do konca pewny - zobacz nawet na forum ile pojawia sie osob, ktore sa przekonane jak najbardziej, ze maja psa rasowego, "tylko bez rodowodu". I beda tego przekonania bronic czasem do upadlego.Wydaje mi sie, ze gdyby ZK robil to, do czego sie zobowiazuje w swoim statucie, a wiec m.in. "propagowal" i "uswiadamial", to liczba klientow zrobionych w balona przez handlarzy moglaby sie istotnie zmniejszyc - wystarczy krotka akcja (oprocz w/w bilboardow) w rodzaju przejscia sie z weterynarzem po takim "targowisku" i wylowienie zarobaczonych, czy tez chorych szczeniakow... Ze juz wizyte policjanta z ustawa o ochronie zwierzat w reku pomine.
-
Jeszcze jedno - nie do konca jest tak, jak piszesz. Sa ludzie, ktorzy jak najbardziej maja hodowle psow zarejestrowane jako dzialalnosc gospodarcza. Cos wiecej na ten temat to Ci moze np. bagi napisac.
-
mag: Jesli o mnie chodzi, to: 1. nie chodzilo o "zakazanie hodowli" - chociaz jest ustawa o ochronie zwierzat i to, z czym mnie PATIszon wyprzedzila, a wiec kontrola warunkow, w jakich zwierzeta sa hodowane daje policji i prokuraturze jak najbardziej do reki "narzedzia" do pracy. A kiedy ktos cos robi niezgodnie z prawem, a wiec nielegalnie, to nie musi miec tej dzialalnosci zarejestrowanej, zeby go mozna bylo pociagnac do odpowiedzialnosci :niewiem: 2. o co w takim razie chodzilo - o "propagowanie i uswiadamianie". Swoj post napisalem po przeczytaniu u anety o tych "piatych z miotu" i wciskaniu ciemnoty kupujacym przez handlarzy. I tu jest pies pogrzebany - przed kazda wystawa postawilbym wieeeelka tablice z wyjasnieniem, ze ZK nie ma nic wspolnego z handlarzami spod plotu i zestawem najczestszych oszustw, ktorymi oni probuja "tlumaczyc" np. brak podobienstwa do danej rasy i brak papierow. Do tego pare rzeczy, na ktore trzeba zwrocic uwage - robale, ogolne zdrowie, zachowanie - i juz. Duzo to chyba nie jest - wysilac sie bardzo nie trzeba, a w ten sposob na pewno wiecej ludzi by dostalo "do myslenia", niz kiedy miedzy ludzmi bedzie chodzic aneta i im tlumaczyc, zeby sie nie dawali nabijac w butelke i nie przyczyniali sie do zwierzecych cierpien. Tylko trzeba chciec. 3. jeszcze jedna rzecz - "karanie". Oczywiscie, konsekwencje mozna wyciagac tylko w stosunku do czlonkow ZK - ale to tez trzeba robic. Nie moze byc tak, ze "uznani hodowcy" rowniez sprzedaja psiaki pod wystawa, nawet z papierami. A z tego, co sie mozna zorientowac, jest wiele osob, na ktore sa skladane zazalenia, w stosunku do ktorych powinny byc juz dawno wyciagniete konsekwencje za nieregulaminowe postepowanie - a zdarza sie, ze ze Zwiazku sa usuwani ci, ktorzy takie praktyki ujawniaja. I o to przede wszystkim chodzi - narzedzi jest dosc, trzeba tylko chciec ich uzyc, ze sie powtorze. Myszka.xww: Boga to ja bym w spokoju zostawil - tu zupelnie kto inny powinien "zagrzmiec", kto w dodatku ma duzo blizej - patrz wyzej ;)
-
Wiesz, pytanie brzmi: co robi ZK - zdaje sie w statucie maja cos o popularyzowaniu, czy tez propagowaniu wiedzy kynologicznej? A na razie to czytalem po roznych wystawach i skargach na "sprzedawcow spod plotu" (ponoc rowniez "uznanych hodowcow" mozna wsrod nich znalezc ) glownie usprawiedliwienia, ze "nie moga tego zakazac" :niewiem:
-
Przebaczone :lol: Ale bym sie napil zimnego Spiza... :-?
-
No a co tu mozna powiedziec :niewiem:
-
No dobra... Ty z Wrocka jestes, to pojdziesz do Spiza, wypijesz dwa jasne duszkiem jedno po drugim, wrocisz, opowiesz, jak bylo i bedzie Ci przebaczone ;)
-
E tam... Juz dawno sie zdradziles, a nie "zaraz wyjde"... :lol: ;)
-
Slawek: Zaczekaj, nie spiesz sie - moze ktos bedzie zupelnie przeciwnego zdania ;) A stronke kiedys widzialem - fajne sa. Ocobo Skipper tez sie tam gdzies w Spajkowym rodowodzie blaka ;) I zdaje sie, ze jeszcze pare. "Magia" - dla mnie Spike oprocz tego, ze to moj pies, to jest tez rodzaj "dobra kulturalnego", tak samo, jak Tower Bridge, Wawel, ciupaga, albo recepta produkcji oscypkow :lol: "Proby odtworzenia" - jasne, ze to robi wrazenie, byle nie przesadzac. Oprocz tego, jak sam zauwazyles, sa hodowcy, ktorzy w ramach FCI-buldoga rowniez hoduja psy wg standardu, a nie jakies beczkowate kaleki. Pozyjemy, zobaczymy. "Nie wszystkie umieraja przy porodzie, albo na skutek udaru" - pewnie, ze nie. Kwestia czasu, znajomosci tematu i cierpliwosci. Ja juz swojej slonej zupy sie najadlem - nastepnego psa bede troche dluzej szukal :evil: "osobniki wyłącznie o super pomarszczonych pyskach , z wielką fałda nad nosem i na krótkich nogach (choc i tak bez bicia sie przyznaje , że eksterierowo takie osobniki sa cudowne)" - no wlasnie to jest podstawowy problem. Bo one sa "so cute" - a efekt znany, niestety. Tak niektorzy hodowcy, jak i sedziowie preferuja psy, ktore maja powazne problemy zdrowotne i niewiele wspolnego ze standardem. Fakt, ze wedlug wiekszosci zrodel te "dzikosc", ktora byla powodem okreslenia "najbardziej >>zle<< psy na swiecie" i dla ktorej krew buldoga byla dodawana do calego wachlarza ras, ograniczono wlasnie przez zmiane budowy ciala, ale bez przesady... Chyba nie o to chodzi.
-
Slawek: Tez to znam. Wytlumaczenie jest dosc proste - jakby nie wygladaly, to angielski buldogi maja rodowody siegajace polowy XIX wieku. I pierwszy klub psiej rasy w ogole na swiecie, pierwsza "rasa" w obecnym tego slowa znaczeniu i tak dalej. A po angielsku sie one nazywaja po prostu "bulldog" - bez dodatkow. Tu, na "Zachodzie", do nazw przywiazuje sie troche inne znaczenie, niz w Polsce, czy to Anglia, czy to Niemcy. Kiedy wiec pojawiaja sie rozne "warianty", buldogow, w dodatku rowniez takie - jak swego czasu czytalem na jakiejs angielskiej, albo amerykanskiej (chyba jednak angielskiej) liscie dyskusyjnej, czy forum - jak "mini-bulldogi", zdrowe, posluszne, takie, co to "w odroznieniu od zwyklego buldoga (tego angielskiego) chca zadowolic wlasciciela, a nie siebie", w dodatku mozna sobie wybierac "mocniej zbudowane", "szczuplejsze"... (jak to gdzies odgrzebie, to wrzuce - moze troche potrwac, bo nie pamietam, ktora to byla lista :( ) No to trudno sie dziwic, ze ludzie, ktorzy hoduja te "prawdziwe" buldogi, ostrzegaja potencjalnych nabywcow, ze jesli chca kupic buldoga angielskiego, to on sie musi nazywac "bulldog" bez zadnych dodatkow - i tyle. A jesli kupia jakiegos innego psa, to zeby nie mieli pretensji, kiedy sie okaze, ze on sie np. inaczej zachowuje, niz buldog :niewiem: Ale jesli chcesz innego - prosze bardzo, tylko to nie bedzie ten "oryginalny". Co do "jednobrzmiace" - owszem. Ale jesli dobrze pamietam, to sa one na stronach hodowli i klubow zrzeszonych w jednej i tej samej organizacji, choc moge sie myslic. Sprawdzales? Sledzac rodowody (dostepne) Spajkowych przodkow, doszedlem do lat trzydziestych XX wieku. Pies, od ktorego m.in. pochodzi, byl jednym z bardzo wtedy znanych championow, jego fotke mialem kiedys w emblemacie. I jego rodowod tez byl juz wtedy bardzo dlugi. Trudno sie porownuje - abstrahuje od obecnej kondycji czesci linii hodowlanych buldogow angielskich, ale i tutaj zaczyna sie juz troche zmieniac, przyklad chocby pani A. - 150 lat nieprzerwanej planowej hodowli z bodajze dwudziestoma w przypadku victoriana. Nie wiem, z jakich psow korzystal Mollett, wole nawet nie zgadywac, skad wzieli pieski sciemniacze typu tych hodowcow od "miniature bulldog", czy jak oni je nazywaja (przy czym nie chodzi mi tutaj o umieszczenie ich w jednym szeregu z np. victorianami) - ale wcale mnie nie dziwi, ze hodowcy "oryginalow" ostrzegaja potencjalnych kupcow przed potencjalnymi oszustami.
-
Shit, shit, shit... Mam nowego WUFFa - tym razem podwojny numer na lipiec i sierpien - i Miklosiego ani sladu :niewiem: Jest pare innych ciekawych rzeczy - pomalu "dojrzewam" tez do tego, zeby wrzucic na nowy topik jeden artykul z poprzedniego numeru - ale dalszego ciagu na razie niestety nie bedzie... Jak sie zbiore, to ich spytam mailem, dlaczego nie ma dalszego ciagu i czy maja to zamiar kontynuowac.
-
Jak juz pisalem, w mojej okolicy tez sa ponoc jakies psy od niej, ale angole - a pierwszy buldog sie pojawil u niej w domu zdaje sie w 1967 roku, wiec miala sporo czasu, zeby sie dochowac takiej liczby miotow. Jej ksiazka - super jest - miala pierwsze wydanie chyba w 1992 roku. Jak ktos sklada troche :lol: po niemiecku, to warto sobie ta lekture sprawic, jest dostepna w wiekszosci ksiegarni internetowych. A sama pani A. w przyszlym roku bedzie miala 70-tke.
-
No problem ;) Ja o niej myslalem w kontekscie kolejnego buldoga - bo same dobre opinie tutaj slyszalem. W okolicy jest ponoc taki jeden, czy nawet dwa od niej (ale "normalne" angole), ale nie udalo nam sie jeszcze spotkac.
-
Fotki super. Piekne psy. A temat "niepodjety" pewnie dlatego, ze, jak mi sie wydaje, na forum jest niewiele osob zainteresowanych buldogami w ogole - a co dopiero taka rzadkoscia, jak victoriany, czy OEB :niewiem: Jesli chcesz zobaczyc dosc ciekawa rzecz, to zajrzyj TUTAJ moze jeszcze nie widziales. Kobieta jest znanym hodowca buldogow angielskich, autorka swietnej ksiazki o tychze - niestety tylko po niemiecku spotkalem - a od paru lat probuje w nie wkrzyzowywac Olde English Bulldogi, co jest robione jak najbardziej pod okiem SKG. Na jej stronie jest rowniez wersja angielska - i tam mozesz je obejrzec pod "NEW BREEDING PROGRAM", jesli nie znasz niemieckiego.
-
Nie bardzo rozumiem, o co Ci chodzi z tym Johnsonem - o jakich "angielskich buldogach" on mowil i co mial na mysli mowiac o "old type bulldogach"? :niewiem: Nie pamietam teraz, kiedy on pracowal, ale buldog "tak w ogole" pochodzi z Anglii - wiec zapewne chodzilo mu o te "nowe", "obecne" buldogi angielskie, juz po stworzeniu w II pol. XIX wieku klubu rasy i pierwszygo standardu. Jesli mowil to w tym sensie, to wydaje mi sie to mozliwe.
-
Oprocz "uswiadamiania o nazwie" zaproponowalem Ci rowniez osobe, do ktorej mozesz sie z tym pytaniem zwrocic. Zauwazylas chociaz?
-
Sławek: Nie wiem, czy sie zdziwisz, czy nie, ale juz na poczatku dwudziestego wieku bylo sporo hodowcow, sedziow, czy sympatykow, ktorzy pomstowali na "chore trendy" w hodowli i narzekali, ze buldogi to chora rasa, ledwo sie rusza i tak dalej w tym klimacie. A ta pierwsza rycina jest na okladce angielskiego standardu buldoga.
-
Coca-cola jest bardzo niezdrowa, na zeby i w ogole :nono: Soczek tu masz, prosze: :popcorn: albo mineralke: :chlup: ;)
-
Monik@: Moze sprobuj wyslac "okolnego" maila, zeby sie ewentualni nadawcy powstrzymali? Ja tak zawsze robie, kiedy gdzies wyjezdzam - wysylam trzy takie maile po kolei do wszystkich, zeby przypadkiem nikt nie przegapil ... i dziala: skrzynka jest po powrocie zapelniona tylko w trzech czwartych :lol: Udanego urlopu Ci zycze
-
Ou shiet - a tak sie staralem... :sadCyber: Co z tym jutrem i naszym forum? Dlugo Cie nie bedzie?
-
Napisala Monik@, nasz dar od Boga Tak lepiej? 8)
-
mag: Nie mam juz nic do dodania. Nie proponuje Ci edukowania spoleczenstwa - byc moze dopiero, kiedy do Polski dotra zakazy posiadania i hodowli wszystkich, czy tez niektorych ras "bojowych", takie, jakie juz obowiazuja w Niemczech, Francji czy Wlk. Brytanii, zrozumiesz, o czym pisze. A jesli nie przeszkadza Ci, ze nazywasz swoje psy tak, jak je okreslaja ludzie, ktorzy im bynajmniej dobrze nie zycza i tym okresleniem strasza innych - to je tak nazywaj :niewiem: