-
Posts
798 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Buldog
-
Eee.... Chyba cos pomyliles :nono:Z obrzydzeniem o nas i o swietej krowie, to byc moze niektorzy Hindusi mysla - a buszmeni myslac o nas to juz sie beda predzej oblizywac :B-fly:
-
Pewnie, ze sie zdarza - bardzo rzadko, ale mimo staran, nie zawsze sie uda zwierzaka upilnowac. Pare razy komus wytarl ubabrana w blocku morde w spodnie (ale na szczescie na ogol byli to znajomi z psami w spodniach typu "specjalne spacerowe"), kiedys wystraszyl starsza pania prowadzaca rower, kiedy przebiegl miedzy jej nogami i tym rowerem - i pobiegl sobie radosnie dalej... Ale wtedy kiedy juz sie tak zdarzy, zego nie upilnuje, to sie wstydze raczej za siebie - bo trudno sie przeciez tak naprawde wstydzic za psa :niewiem:
-
Loeb i Hlavacek, czy jakos podobnie. Ale akurat porownywanie rozsadnie piszacej pani Dr W. z rozwazaniami p L. bym odradzal - choc nie przecze, ze pare rzeczy z sensem mozna tam bylo wylowic.
-
oki-doki 8) u Bagi tez to widzialem :smokin:
-
Nie mylisz sie - Esco to wrzucil miesiac temu z malym hakiem tutaj 8)
-
Nie slyszalem jeszcze o nie-chrapiacym buldogu. Moj nie jest wyjatkiem :lol: Choc ostatnio jakby chrapal troche rzadziej. Za to porzadnie.
-
Tak - to sa artykuly z kwietniowego numeru (pierwszy post) i majowego - podzielony na dwa posty. A nastepny bedzie niestety dopiero pod koniec maja. Tobi: Nie musisz pisac "a nie mowilem" ;)
-
Cd. z posta Wto Kwi 29, 2003 10:03 pm. ------------------------------------------------ Pies i wlasciciel - silny zwiazek, czy slaby? Dlaczego nie mielibysmy przeprowadzic tego doswiadczenia rowniez na psie i wlascicielu, z zalozeniem ze pies odgrywa role dziecka, a wlasciciel matki? Eksperyment udal sie nadspodziewanie. A jeszcze bardziej zaskakujacy byl wynik, kiedy po analizie statystycznej wynikow znalezlismy wiele powiazan/zaleznosci tak miedzy matka i dzieckiem, jak wlascicielem i psem. Niektore psy unikaly kontaktu z obcymi osobami takze wtedy, kiedy wlasciciel byl na miejscu, a inne z kolei prawie nie zauwazaly, ze wlasciciel opuszczal pokoj. Wiele psow przestawalo sie bawic z obcym, kiedy wlasciciel opuszczal pokoj. Jest to objaw bardzo dobrego, czy tez silnego zwiazku z wlascicielem i tak mozna duza czesc przebadanych wlascicieli i psow przyporzadkowac kategorii "silny zwiazek". Typ raczej slabego zwiazku jest zas charakteryzowany przez to, ze pies takze wtedy bawi sie z obcym, kiedy wlasciciel opuscil pomieszczenie. Po obserwacjach przeprowadzonych na ponad 100 psach mozemy stwierdzic, ze typ zwiazku nie zalezy od rasy psa, poniewaz praktycznie we wszystkich rasach moglismy znalezc przyklady dla wszystkich typow. Sila zwiazku okresla pozniejsze zachowanie Przy eksperymentach u ludzi ciekawe bylo to, ze zwiazek miedzy matka a dzieckiem oddzialywal takze na pozniejsze zachowanie dziecka. To znaczy, ze badacze znalezli zaleznosc miedzy sila zwiazku i pozniejsza gotowoscia do spolecznego wspoldzialania i jego umiejetnoscia. I tu pojawia sie kolejne pytanie w naszych poszukiwaniach - czy moze istniec taka zaleznosc takze w zwiazkach czlowiek-pies? W latach osiemdziesiatych amerykanski etolog Harry Frank badal zachowanie psow i wilkow w tym samym czasie i w ten sam sposob. W jednym ze swoich eksperymentow porownawczych zaobserwowal, jak zrecznie i sprytnie wilki potrafia rozwiazywac problemy. Na przyklad mogly przez obserwacje czlowieka sie nauczyc, w jaki sposob mozna otworzyc brame zagrody. Takze hybrydy wilka z psem potrafily po kilku probach, przy ktorych pokazywano im, jak to sie robi, otworzyc brame. W przeciwienstwie do nich psy, mimo, ze mialy takie same szanse, nie byly w stanie tego zrobic. Frank przyjal, ze ten wynik mozna wyjasnic zachowaniami typowymi dla gatunku, poniewaz wilki nie moglyby przezyc na wolnosci bez takiej zdolnosci do rozwiazywania problemow. Rozwiazywanie problemow i motywacja Kiedy pierwszys raz czatalismy o doswiadczeniu Franka, ktos z nas postawil dobre pytanie - czy nie byloby mozliwe, ze jego psy po prostu nie chcialy opuscic tej zagrody i to dlatego nie otwieraly bramy! W ogolnym przypadku takie eksperymenty musza byc skonstruowane w ten sposob, ze motywacja dla rozwiazania postawionych problemow musi byc dla obu badanych gatunkow, a wiec psow i wilkow, porownywalna. Zeby odpowiedziec na to pytanie, postawilismy robocza hipoteze: psy sa co prawda zasadniczo zdolne do rozwiazywania prostych problemow, ale albo ich motywacja nie jest tak silna, jak u wilkow, albo ich zwiazek z czlowiekiem ma blokujacy/hamujacy wplyw na tego rodzaju samodzielne akcje psa. Od razu wpadla nam tez do glowy idea, w jaki sposob moglibysmy otrzymac odpowiedzi na sformulowane przez nas w tej hipotezie roboczej pytania. Stworzylismy eksperyment, aby wyjasnic zaleznosc zwiazku (pies-wlasciciel), umiejetnosci rozwiazywania problemow i motywacji (ramka 2). Wyniki doswiadczenia potwierdzily nasze podejrzenie - psy potrafia wprawdzie takze byc bardzo "zreczne/sprytne", ale spoleczny zwiazek z wlascicielem ma istotny wplyw na ich zachowanie. Kiedy pies zyje w ogrodzie, jest on prawdopodobnie przyzwyczajony do tego, ze sam decyduje gdzie, kiedy i co jest do zrobienia. W przeciwienstwie do tego, psy zyjace w mieszkaniach sa pod silniejszym wplywem ludzi. Interpretacja wynikow naszego eksperymentu pokazuje teraz, ze psy, ktore zyja w scislym kontakcie z czlowiekiem, "biora pod uwage" takze jego "zdanie", zanim przeprowadza jakies "swoje" dzialanie. Widac takze, ze wiele z tego, w co wierzymy, ze wiemy o naszych psach, nie wytrzymuje naukowej kontroli. Co wiecej, moga byc uzyskane nowe wyniki, ktorych nikt jeszcze niedawno nawet nie przeczuwal. Wiecej na ten temat w nastepnych wydaniach miesiecznika Ramka 1 - Wilcze stado: dynamiczny system spoleczny Wg klasycznej opinii samce i samice zyja w wilczym stadzie w dwoch niezaleznych od siebie hierarchiach. Normalnie przywodca stada jest wilk alfa i oba wilki alfa tworza pare, ktora zajmuje sie rozmnazaniem w stadzie. Z powodu tej surowej / scislej hierarchii w stadzie panuje przez wieksza czesc roku pewien "pokoj". W czasie rozmnazania natomiast, kazde zwierze musi zabezpieczyc / obronic swoje miejsce w hierarchii. W czasie tych walko o miejsca na "drabinie", zwierzeta stojace na niej nizej chca osiagnac wyzszy "szczebel", podczas gdy stojace wyzej beda swojej pozycji bronic wszelkimi srodkami. Wilk alfa musi teraz walczyc nie tylko o zachowanie swojej najwyzszej pozycji, ale takze nie dopuscic, zeby inne samce nie zblizaly sie do jego samicy. To zadanie nierzadko przekracza jego sily i musi decydowac, co jest dla niego wazniejsze. W wielu stadach zaobserwowano, ze chociaz w codziennym zyciu wilk alfa byl przywodca stada, to ojcem narybku byl wilk beta. Podobne obserwacje dotycza rowniez samic. W ogolnym przypadku rozmnazaja sie tylko samice alfa, ale jest wiele stad, gdzie takze samice stojace nizej maja mlode. W ten sposob chce tylko zwrocic uwage, ze w wilczym stadzie istnieje dynamicznie funkjonujacy system spoleczny i - chociaz walczy sie zawsze bardzo powaznie o wyzsza pozycje - czlonkowie stada wykazuja rowniez wzajemna tolerancje. Ramka 2 - zaleznosc zwiazku, zdolnosci do rozwiazywania problemow i motywacji Bla, bla bla - to samo, co juz bylo w tekscie o doswiadczeniu Franka i hipotezie roboczej i opis: Zbudowalismy plot o dlugosci mniej wiecej dwoch metrow. Jego dolna krawedz znajdowala sie ok. 15 cm nad podloga. Tzn. pies mogl tylko tak daleko siegnac lapa pod tym plotem, zeby sobie przysunac maly kawalek pozywienia, ktory lezal po drugiej stronie. Moj kolega Jozsef Topal siedzial po jednej stronie plotu i jadl troche tego pozywienia, a wlasciciel ze swoim psem po drugiej stronie plotu, wlasciciel na krzesle zaraz za psem. Obaj musieli nastepnie (chyba po tym jak zjadl ten kawaleczek - B.) siedziec przez dwie minuty, nie ruszac sie i milczec. Jesli chodzi o psy, to pochodzily z roznych warunkow - jedna polowa badanych przez nas psow zyla w ogrodzie wlasciciela, druga zas mieszkala z wlascicielami w mieszkaniu. W ten sposob, mielismy spora roznice miedzy obiema grupami, tak, jak chcielismy. Psy "ogrodowe" nie potrzebowaly za duzo czasu - prawie natychmiast rzucaly sie do plotu i wyciagaly spod niego pozywienie lapami i nie zostawialy go zbyt duzo Jozsefowi (nie zalowal tego jakos specjalnie!). Calkowicie odmiennie zachowywaly sie psy "mieszkaniowe": patrzyly "zadziwione" a to na Jozsefa, a to na wlasciciela, nie pokazywaly nawet znaku, ze im sie chce (ze maja motywacje) wydostac to jedzenie (z drugiej strony plotu). Kiedy mijalo poltorej minuty, prosilismy wlasciciela o zmotywowanie jego psa do zdobycia tego jedzenia - ale bez jego (wlasciciela) fizycznej pomocy. Psy "mieszkaniowe" zaczynaly dopiero po "motywacji" od wlasciciela wyciagac to jedzenie pod plotem i do konca eksperymentu zjadaly go tyle samo, co "ogrodowe".
-
A tak w ogole to z ocena zaczekaj najlepiej przynajmniej na reszte artykulu (powinienem ja wrzucic dzis wieczorem) i przebieg doswiadczen, bo to jest najciekawsze - reszta to tylko opis.
-
Przetlumaczone jest prawie co do slowa - prawie, bo czasem sie nie da oddac czegos doslownie, z powodu braku polskich odpowiednikow.A przekonuje, czy nie - opisane w nim sa glownie wyniki badan naukowych, prowadzonych w oparciu o naukowa metodologie. Opisane sa pewne fakty. No i to jeszcze nie koniec. Ale tam nie ma na razie nic na temat porozumiewania sie psow z wilkami, tylko psow i wilkow z czlowiekiem.Co do psiego jezyka - nikt przeciez tego nie neguje. Chodzi tylko o to, na ile "psi" jezyk sie rozni od "wilczego", na ktorym to jest oparta wiekszosc popularnych tlumaczen z "psiego" ;) No wlasnie - zdaje sie, ze pewni przedstawiciele tego inteligentniejszego gatunku postanowili sie przyjrzec blizej temu jezykowi gatunku mniej inteligentnego i sprawdzic, czy on byl dotad rzeczywiscie prawidlowo nauczany 8) Nikt tam przeciez nie twierdzi czegos przeciwnego :niewiem:
-
No to dalej - troche pozniej, bo akurat na Premiere filmik byl zabawny, Best in Show. Mozna zobaczyc. Mysmy sie troche posmiali, troche zadumali. Kawa przygotowana? No to milej lektury zycze ;) Nastepna czesc. Powiedzenie o psie jako najlepszym przyjacielu czlowieka jest klasyczne. Nowe badania etologiczne pozwalaja nam rodzaj tego zwiazku ciagle coraz lepiej rozumiec. Sila zwiazku psa z wlascicielem wplywa wyraznie na psie zachowanie. Najnowsze badania wykazuja przykladowo, ze psy "biora pod uwage" zdanie wlasciciela, zanim przeprowadza jakies wlasne dzialanie. Frapujacy artykul etologa Dr. Adama Miklosi. Kiedy niektorzy ludzie mowia o psach, porownuja je stale z wilkami. Czy to nie jest ciekawe, ilu "psich ekspertow" jest rowniez "wilczymi ekspertami" i na odwrot? W rzeczywistosci jednak prawdziwi badacze/naukowcy pokazuja nam, jak naprawde jeszcze niewiele wiemy o spolecznym zyciu w wilczym stadzie. Bo wiekszosc obserwacji przeprowadzano na wilkach zyjacych w niewoli. A tam spoleczne stosunki nie odpowiadaja tym prawdziwym na wolnosci/w naturalnej sytuacji! Podczas gdy przykladowo wilk na wolnosci ma mozliwosc wyboru miedzy zyciem w stadzie, a samotnie, to na ogrodzonym wybiegu/rezerwacie nie ma takiej mozliwosci. W naturze wilki przebiegaja nierzadko dziennie 10, 20 i wiecej kilometrow. To jest zreszta przyczyna, dla ktorej prawie nie jest mozliwe dla badaczy nawiazanie rzeczywiscie scislego kontaktu z wilczym stadem. W rezerwacie wilki nie maja naturalnie zadnej mozliwosci, zeby przemierzac takie odleglosci. To i wiele innych problemow utrudniaja nasze starania, zeby dowiedziec sie wiecej o spolecznym zyciu tych zwierzat. Psy to nie wilki Przy porownaniu spolecznych systemow psow i wilkow znajduje sie tak wiele roznic, ze musi sie wlasciwie okreslic oba jako zupelnie inne rodzaje i nie jest tak, ze mozna traktowac psa jako podgatunek wilka, jak to wielu jeszcze dzisiaj czyni. O ile malo wiemy o spolecznym zyciu swobodnie zyjacych wilkow - o tyle jeszcze mniej wiemy o zyciu spolecznym zyjacych na swobodzie psow! Tak np. stado psow broni wprawdzie dokladnie tak samo wspolnie, jak stado wilkow swojego terytorium przed niepozadanymi "goscmi", ale poza tym kooperacja miedzy czlonkami stada jest raczej niewielka - az do jej braku. Ani szczenieta nie sa wspolnie wychowywane, jak u wilkow, ani na polowanie psy nie udaja sie wspolnie. Dalsze obserwacje pokazuja, ze swobodnie zyjace psy nie sa tak agresywne w stosunku do psow z obcego stada, przez co sie czesto przylaczaja do grupy nowi czlonkowie. W przeciwienstwie do wilkow, rozmnazaja sie wszystkie suki ze stada, a w kryciu biora prawdopodobnie udzial wszystkie samce. Juz te porownania pokazuja wyraznie, ze psy majace mozliwosc zycia calkowicie na wolnosci, pomimo to nie "zmieniaja sie" w wilki. Inaczej mowiac, psy nie sa "oswojonymi wilkami" i co dalej stad wynika, ze niewiele nam pomoze, jesli zachowania wilcze bedziemy przenosic "jeden do jednego" na psy. Zroznicowany "status alfa" u psow i wilkow Klasyczny argument, jaki slyszy sie ciagle i wszedzie, jest taki, ze w zwiazku czlowieka z psem, czlowiek musi byc "zwierzeciem alfa", poniewaz dla pochodzacych od wilka psow taka hierarchia jest czyms naturalnym. W rzeczywistosci istnieja jednak bardzo duze roznice miedzy hierarchia u psow i u wilkow. Wyglada to tak, ze psy sa nieco bardziej "demokratyczne". Nieporozumienie pochodzi stad, ze niektorzy "psi eksperci" i wlasciciele myla funkcje hierarchii z przebiegiem socjalizacji. Najczesciej spotykane problemy, ktore moga obciazyc zwiazek "czlowiek-pies", sa czesto tlumaczone w zwiazku z hierarchia. Ale wielu "wpada" tutaj w widzenie czarno-biale: albo ja jestem "alfa", albo moj pies. Widzielismy, ze wilki faktycznie maja takie "prawo", ale psy sa ze swojej natury inne. Chociaz i w psim stadzie istnieje "zwierze alfa", to jednak w najczestszych przypadkach jest jego "dominacja" bardziej ograniczona i obejmuje nie wszystkie aspekty spolecznego zycia! Czytelnik moze teraz spytac, ze skoro wszystkie psy sa takie "demokratyczne" i "kochane", to dlaczego niektorzy wlasciciele maja takie doswiadczenia, ze pies jakos opanowal ta "pozycje alfa"w hierarchii? Moja odpowiedz jest taka, ze w najwiekszecj czesci przypadkow problem tkwi w prawdopodobnie "zapomnianej" socjalizacji. Wszystkie zwierzeta, ktore z natury zyja w grupie spolecznej, ucza sie bardzo szybko spolecznych regul od rodzicow i innych czlonkow ich grupy. To jest byc moze najwazniejszy czas w zyciu malych szczeniakow poniewaz te reguly nie sa takie latwe. Jesli pozniej nie beda sie ich trzymac, moga wpasc w wielkie klopoty. Jesli sie rozdziela szczenieta od matki, traca one mozliwosc uczenia sie od innych psow i w ten sposob tych spolecznych zasad musi ich uczyc czlowiek. Ale to nie jest w zadnym razie latwe zadanie - przede wszystkim obecnie, kiedy wielu ludzi nie ma na to czasu, albo ma go bardzo niewiele. Eksperymenty na zwiazkach spolecznych Kiedy czlowiek i pies spedzaja ze soba okkreslony czas, powstae miedzy nimi zwiazek. Jego charakter zalezy od trzech rzeczy: charakteru psa, charakteru chlowieka i od procesu socjalizacji. Jak teraz moga badacze dowiedziec sie czegos wiecej o tym ludzko-psim zwiazku? Jedna z mozliwosci jest po prostu stawianie wlascicielom takich pytan, ktore charakteryzuja ten zwiazek/stosunek. najczesciej wykonuje sie to na pomoca ankiet psychologicznych. Prawdziwy etolog wierzy jednak bardziej temu, co zobaczy! Innymi slowy - chcielibysmy wymyslic taka sytuacje, w ktorej moglibysmy obserwowac taki zwiazek wlasnymi oczami. W ramach badan nad zwiazkami miedzyludzkimi, naukowcy badali z pomoca nowej metody zwiazki matki z dzieckiem. Sytuacja badawcza nie byla wlasciwie zbytnio skomplikowana, mozna ja porownac z odegraniem malej scenki: dziecko poznaje obca osobe i zostaje krotko potem opuszczone przez swoja matke. matka wraca jednak szybko, znowu opuszcza dziecko, potem znowu wraca itd. W praktyce matka przynosi dziecko do pewnego pokoju i tam pojawia sie ta obca osoba. Nastepnie matka zostawia teraz dziecko samo z ta osoba, wraca jednak za chwile i w ten sposob matka i ta obca osoba zmieniaja sie. ------------------------------------------- No dobra - cos mi sie klawisze myla, ide spac. Reszta z tej czesci bedzie jutro.
-
Dokladka wkrotce ;) Wlasnie skonczylem czytac nastepna czesc, bo dzis juz mi sie udalo kupic WUFFa na maj - i sie za tlumaczenie zabieram. Wydaje mi sie, ze jest co najmniej tak ciekawa, jak poprzednia - jesli nie bardziej.
-
Tobi: Roboty, jak roboty - ja tylko przetlumaczylem 8) Tak sobie pomyslalem, ze sporo osob nie ma do tego dostepu, a inni by znowu mogli miec, ale nie znaja na tyle jezyka - a poczytac, "jak to sie robi gdzie indziej" nigdy nie zaszkodzi (chocby o tym, jak sie "robi nauke", bo dla wielu ludzi to jest "czarna magia"). Nawet jesli duza czesc tych ogolnych danych to nic nowego. A kolejne czesci tuz-tuz - bo nowy WUFF powinien byc juz na dniach ;) ETM: Jesli chodzi o pochodzenie psa, to ciekawe rzeczy sa m.in. na www.molosy.pl - odnosnie pochodzenia molosow. Trudno powiedziec, na ile te dane zostaly uzyskane przy pomocy "metody naukowej", a na ile to "anegdoty" ;) , ale z pewnoscia warto przejrzec. Aha - przeczytalem to o kastracji i nie ma tam nic nowego. Oparte jest na tych samych badania, o ktorych bylo tutaj , tylko krocej, wiec nie bede tego powtarzal.
-
Zaciekawilo? To bedzie "continued" jak nowe czesci sie pojawia ;) Reailia: Nie jestem pewny, czy oni planuja badania na kolejnej generacji wilkow w niewoli, a przynajmniej niczego takiego tam nie zauwazylem. Na pewno byloby to interesujace. popek: Zaciecie? Takie sobie. Tekst byl na tyle latwy, ze nie musialem prawie zagladac do slownika - a i to tylko po polski odpowiednik, zeby bylo w miare dokladnie. lerka: Dzieki za wyjasnienie, bo tez nie kojarzylem. Z biologii nie mialem nigdy problemow, ale tez mi sie to z niczym nie kojarzylo - ostatnia lekcje biologii mialem dawno temu w podstawowce, a jesli cos wtedy w ogole bylo o genetyce, to tylko tyle, ze jest 8)
-
Przeczytalem sobie dzisiaj w WUFFie - to taki magazyn o psach z Austrii, miesiecznik - z kwietnia, artykul pod tytulem jak topik. A potem sobie pomyslalem, ze go moze przetlumacze i tutaj wrzuce, bo wydaje mi sie, ze chociaz tak calkiem odkrycie Ameryki to to nie jest, ale jest tam pare ciekawych informacji, nie tylko o psach zreszta. Na dodatek usystematyzowanych, a tego nigdy za duzo nie jest. W nowym "Hunde-Welt" jest tez znowu artykulik o kastracji i sterylizacji - jak przeczytam, to moze tez wrzuce, tak jak poprzednio. Jesli Was zaciekawia badania, o ktorych pisze ten Wegier, to bede tu wrzucal kolejne czesci. No - to ja sobie juz ide i oddaje glos ;) Mniej odporni moga sobie przed lektura zrobic kawe 8) Psy to nie wilki! Dr. Adam Miklosi, zaklad etologii Uniwersytet Eötvös, Budapest. Duza czesc naszej "wiedzy" o psach opiera sie na anegdotach i "pol-doswiadczeniach". Psy juz od dawna nie sa wilkami, roznia sie od nich nie tylko "przestrzenia" w ktorej zyja, ale takze genetycznie okreslona czescia swego zachowania. Etolog Dr. Adam Miklosi prezentuje WUFF bardzo ciekawe wyniki jego badan naukowych. Od wilka do psa: Nowe etologiczne podejscie. Co sie stalo, kiedy pierwszy raz czlowiek spojrzal na wilkopodobna istote? Byla to nienawisc, czy tez milosc od pierwszego wejrzenia? Nikogo z nas tam nie bylo, nikt z nas nie moze tego tak naprawde wiedziec. Tym niemniej niektorzy twoerdza, ze znaja odpowiedz na to pytanie. Ale w rzeczywistosci nie jest to takie proste, jak niektorym sie wydaje. Dzisiaj mozemy wiedziec na pewno tylko tyle, ze pies jest chyba najbardziej ulubionym zwierzeycm przyjacielem czlowieka. Psy sa dobrymi towarzyszami i znamy ich wielorakie zadania wykonywane w spoleczenstwie. Nie ma jednak zadnej ksiazki historycznej, ktora by opisywala wspolny los czlowieka i psa. Zeby rzucic swiatlo na ta wspolna historie, moga naukowcy zrobic tylko jedno: poszukiwac wszystkich mozliwych faktow i stawiac na ich podstawie tzw. hipotezy (czyli naukowe postawienie pytania). Zeby potem tych hipotez dowiesc, badz im zaprzeczyc, planuja eksperymenty. Na podstawie otrzymanych wynikow rozstrzygaja wtedy, czy na postawione pytanie mozna odpowiedziec "tak", czy "nie. Przy czym dla dobrego naukowca jest w zasadzie obojetne, czy jego badania prowadza do pozytywnej, czy negatywnej odpowiedzi - wazne jest tylko, zeby na postawione pytanie odpowiedziec tak dobrze i dokladnie, jak to tylko mozliwe. Anegdoty i pol-doswiadczenia. Z tego podstawowego wprowadzenia na temat badan naukowych powinno byc jasne, ze takze my, w naszych badaniach nad wilkiem i psem nie mozemy robic zadnych wyjatkow od tej reguly, jesli chcemy otrzymac powazne odpowiedzi na nasze pytania. Dla naukowca jest bardzo interesujace czytanie, jak ludzie, ktorzy w miare mozliwosci maja bardzo duzo praktycznych doswiadczen z psami i ich zachowaniem, zajmuja z taka pewnoscia siebie stanowisko, kiedy idzie o zagadnienia naukowe. Jest to tak interesujace dlatego, poniewaz - wbrew szeroko rozpowszechnionemu przekonaniu - w rzeczywistosci istnieje bardzo niewiele etologicznych obserwacji i badan, ktore odpowiadaja wyzej wymienionym kryteriom metody naukowej. Duza czesc ogolnie znanej wiedzy o psach bazuje mianowicie tylko na anegdotach i "poldoswiadczeniach". Skad pochodza psy? Juz pierwsze pytania, ktore sie nasuwaja, sa podobne do poczatku artykulu. "Skad" pochodzi pies, kim sa jego przodkowie, gdzie i dlaczego "rozlaczyly sie" pies i wilk, kiedy to sie stalo? Obecnie istnieje tyle rodzajow psow, ze czlowiek moze sie latwo "zgubic". Oczywiscie nikt nie pomyli psa z kotem, ale jak to jest z wilkiem, szakalem, kojotem? Wszystkie wygladaja podobnie do psa, moglyby wiec byc z nim spokrewnione. Klasyczna metoda odpowiedzi na tego rodzaju pytania byly porownawcze badania morfologiczne i anatomiczne gatunkow. Odpowiednia hipoteza brzmi naturalnie, ze blizsze pokrewienstwo wyraza sie w wiekszym podobienstwie. (tu bedzie osobna "ramka" nr 1) I tutaj juz na pierwszy rzut oka mozna zauwazyc, ze zawsze mozemy znalezc rase psow, ktora jest podobna do ktoregos z dzikich psowatych. Moglyby wiec psy w tym samym czasie pochodzic od roznych psowatych? Tzn. czy moglyby niektore rasy pochodzic od wilka, inne od szakala, a jeszcze inne od kojota? Wyniki badan etologicznych potwierdzaja czesciowo te teorie, poniewaz obserwacje przyniosly stwierdzenie z jednej strony zachowan wilczo-, a z drugiej szakalopodobnych u roznych ras psow. Wielu innych badaczy bylo jednak przekonanych o czym innym. Trwali przy zdaniu, ze tylko wilk moze byc praprzodkiem wszystkich psow. Na lepsza (dokladniejsza) odpowiedz uzyskana za pomoca obecnych molekularnogenetycznych mozliwosci (metod) musieli badacze od czasu pracy Scott & Fuller (Genetics and the Social Behavior of the Dog, 1965) dlugo czekac. Badania genetyczne okreslaja kierunki. Nowe metody badan molekularnogenetycznych umozliwily czesciowo okreslenie pokrewienstwa poszczegolnych gatunkow przez porownanie ich DNA. W roku 1997 amerykanscy i szwedzcy badacze opublikowali pewne studium, w ktorym na podstawie molekularnogenetycznych porownan DNA wilka, kojota i psa doszli do wniosku, ze wilk bylby jedynym mozliwym przodkiem psa i "rozdzielenie" sie wilka i psa mialo miejsce przed okolo 130.000 lat. (Vilaet et al., Multiple and ancient origins of the domestic dog. Science, 276, 1687-1689, 1997). Gdyby ci badacze mieli racje, to psy musialyby sie pojawic mniej-wiecej w tym samym czasie, kiedy owczesny czlowiek (Homo sapiens) zawedrowal z Afryki do Europy. Wielu innych naukowcow nie wierzy jednak tej teorii. Nowa praca z zeszlego roku (Savolainen et al., Genetic evidence for an East Asian origin of domestic dogs. Science, 298,01610-1613, 2002) wydaje sie potwierdzac jednak tylko pierwsza teze poprzednio wspomnianego studium, mianowicie te, ze wilk jest najblizszym sposrod wszystkich psowatych "krewnym" psa. Natomiast wg opinii tych badaczy sa psy o wiele "mlodsze", niz 130.000 lat, ich "odejscie" od wilka mialoby miec miejsce dopiero 15.000 lat temu. Z tych badan mozna wyciagnac podwojna nauke. Po pierwsze - jesli chce sie wiedziec, jak wygladali i zachowywali sie przodkowie psa, to byc moze blizsze badania wilka mogloby dac na to odpowiedz. Po drugie - Dzisiejsze metody genetyczne nie sa w stanie odpowiedziec nam na pytanie, kiedy nastapilo oddzielenie sie psa od innych psowatych. Ale czy to jest tak wlasciwie takie wazne? Nie - bo mamy przeciez archeologiczne znaleziska psich kosci w ludzkich grobach, ktore maja ok. 12.000 lat. A wiec - przy uwzglednieniu niedokladnosci datowania - to co wiemy na pewno, to, ze psy "maja" przynajmniej 10.000 lat. To jest bardzo dlugi czas, takze gdy myslimy o swojej wlasnej (ludzi) ewolucji. I ten czas powinien wystarczyc zmiany genetyczne psa, tak w jego anatomii, jak i w jego zachowaniu. Informacja genetyczna i wplyw srodowiska. Zachowanie kazdego zwierzecia bazuje na dwoch podstawach. Jedna jest informacja przekazana przez geny, druga wplyw srodowiska. Kazde indywiduum, od bakterii po czlowieka, jest zalezne od tych dwoch czynnikow. Stad wynika, ze jesli chcemy wiedziec, czy pies i wilk sa rozne "genetycznie" w aspekcie zachowania, to musielibysmy obu rosnac w takich samych warunkach (srodowisku) i je obserwowac.Taki eksperyment moglby przyniesc jeden z nastepujacych wynikow: Mozna wstepnie zalozyc, ze glowna roznica miedzy psem a wilkiem lezy w otoczeniu, w ktorym zyja. Innymi slowy, stawia sie tu hipoteze, ze genetycznie sa bardzo zblizone i glownym czynnikiem majacym wplyw jest srodowisko. To znaczy, zwierzeta, zyjace w "dziczy" stalyby sie wilkami, a te, ktore "szczesliwie" zyja ze swoimi ludzi, stalyby sie psami. Alternatywna hipoteza jest taka, ze wilki sa genetycznie rozne od psow. Mozna by to zbadac w ten sposob, ze sie bedzie wychowywalo wilka tak, jak psa. Gdyby jednak mimo to nie zachowywal sie on jak pies, to bylaby ta hipoteza dowiedziona. "Macocha" dla wilczat: zycie tak, jak pies. Przed dwoma laty nasza grupa badaczy zwierzecych zachowan postanowila wychowac wilczeta, jak psy. Powod byl naukowy. Chcielismy obserwowac rozwoj wilczat dzien po dniu z celem badania zachowania naszych oswojonych zwierzat za pomoca specyficznych testow. Wychowanie wilka nie jest latwe. Wiedzielismy juz wczesniej, ze sukces mozemy osiagnac tylko wtedy, jesli zabierzemy wilczeta od matki czwartego dnia po urodzeniu, zanim jeszcze otworza oczy. Dlatego "macochy" musialy karmic wilczeta w trzygodzinnych odstepach mlekiem, co w pierwszych tygodniach oznaczalo 24-godzinna sluzbe. Na szczescie mielismy do dyspozycji cztery bardzo zachwycone "wilcze matki" w postaci studentek biologii, ktore, jak sie pozniej okazalo robily wszystko - i to znaczy naprawde wszystko - dla swoich "wychowankow". Pierwsze wyniki Dokladne calodzienne obserwacje pokazaly co prawda wiele niewielkich roznic, ale w wielu sytuacjach male wilki zachowywaly sie jak mlode psy. Zeby teraz uzyskac odpowiedz na nasze wlasciwe pytania, musielismy studiowac ich zachowanie w kontrolowanych warunkach eksperymentu. Z powodu niewielkiej ilosci miejsca (w artykule) chce tutaj tylko dwa przyklady naszych eksperymentow przytoczyc. "Test wyboru" (ramka dwa), ktory dowodzi, ze zachowanie psow i wilkow jest genetycznie roznie zaprogramowane i "test komunikacji" (trzecia ramka), w ktorym osiagniecia wilkow byly stale gorsze, niz psow. Naszym zdaniem obserwacje te pokazuja, ze wilki nigdy nie stana sie "dobrymi psami". Co rowniez znaczy, ze psy musialy odziedziczyc takie zmiany genetyczne (w stosunku do wilkow), ktore ulatwiaja im komunikowanie sie z ludzmi i "czytanie" ludzkich gestow. Pies i czlowiek - dlaczego jestesmy podobni? Jak wspomnialem na wstepie, nie wiemy dokladnie, jak czlowiek spotkal psa. Ale pewnym jest, ze pies, taki, jak on dzisiaj wyglada i jak sie zachowuje, stal sie za sprawa czlowieka. Zakladamy, ze kiedys istnialy "prawilki", ktore sie zblizyly "za bardzo" do czlowieka. Mogly to byc osobniki, ktore zyly samotnie, albo odlaczyly sie od stada, byc moze dlatego, ze staly najnizej w hierarchii. W poblizu czlowieka znalazly dobre zrodlo pozywienia. Ale zeby znalezc dostep do ludzkiej grupy, musialy zmienic swoje zachowanie. "Naukowo" powinienem to okreslic w ten sposob, ze tylko te wilki zostawaly przyjete przez ludzi, ktore potrafily sie z nimi "porozumiec". I naturalnie moglo sie zdarzyc, ze ludzie wychowywali szczenieta takich wilkow i dalej pozwalali im sie rozmnazac. Z czasem zmienialy sie te wilki tak, ze ciagle przejmowaly wiecej i wiecej "ludzkich" wlasciwosci. Ta ewolucja doprowadzila do obecnego psa. Jesli nasza hipoteza jest prawdziwa, musielibysmy takie "ludzkie" zachowania znalezc u psa, ale nie u wilka. Dodam, ze stoimy obecnie na poczatku takich badan. W nastepnych wydaniach miesiecznika WUFF bedziemy opisywac wyniki naszych kolejnach eksperymentow. Ramka 1 Porownano anatomiczna dlugosc czaszki i jej szerokosc u roznych ras psow oraz roznych dzikich psowatych. Wyniki: Dlugosc [mm] Szerokosc [mm] Wilk 220 140 Bernardyn 225 140 Dog 210 130 ON 190 110 Bokser 150 120 Sheltie 150 80 Kojot 160 90 Szakal 140 80 Doberman 190 110 Jamnik 120 75 Pekinczyk 75 75 Dingo 170 100 Ramka 2 "Test wyboru" Kiedy wilczeta mialy dwa miesiace, poddano je prostemu testowi. W pomieszczeniu, w ktorym szczenie moglo swobodnie sie poruszac i robic, co mu sie podoba, byli oprocz niego jeszcze nieznani mu czlowiek (czlonek grupy badawczej, ktory nie mial z tymi wilczetami wczesniej styku) i dorosly pies (ze zdjecia wynika, ze mniej-wiecej jakis taki dlugowlosy ON). Oboje siedzieli na koncu pomieszczenia w pewnej odleglosci od siebie i nie poruszali sie, zeby nie zwracac na siebie ruchem uwagi. Psie szczenieta zblizaly sie i probowaly podjac kontakt z ludzmi, wilcze prawie sie ludzmi nie interesowaly - zaczepialy raczej psa. Mimo, ze ludzie nie byli im obcy - bo przeciez przez ludzi byly od samego poczatku wychowywane i karmione. Widac wiec bylo wyrazna roznice w zachowaniu. Ramka 3 "Test komunikacji". Rownie prosty - przeprowadzony w wieku 8, 9, 12 tygodni i pozniej od 4 miesiaca zycia co miesiac. Czlonek grupy stal pomiedzy rozstawionymi w odleglosci 2.5m garnkami. W jednm garnku znajdowal sie maly kawaleczek miesa. "Macocha" trzymala wilka w pewnej odleglosci od garnkow i tego czlowieka na smyczy. I - zaskoczenie. Psom (trzymanym tak samo na smyczy przez wychowujaca je "macoche") wystarczylo pokazac palcem wlasciwy garnek stojac od niego w pewnej odleglosci - i chcialy isc w kierunku wlasciwego garnka. Wilki - mimo tego, ze bardzo dobrze wspolpracowaly i bardzo sie cieszyly, kiedy widzialy przygotowania do kolejnych eksperymentow - wypadaly w tych testach stale gorzej, niz psy. Nawet po kilku kolejnych miesiacach cwiczen. Wybieraly wlasciwy garnek dopiero wtedy, kiedy prowadzacy eksperyment stawal przy nim, albo kucal i dotykal go reka.
-
Niekoniecznie. Zobacz, czy Ci piech gdzies pod jaka szafke nie wturlal chruke przypadkiem ;) Jesli ja takie znajduje, to sa czesciej wysuszone, niz zwilgotniale. To samo jest z karma, ktora nosze na spacery - mam woreczek po probce karmy, w ktorym ja przechowuje, nie jest zamykany, zeby mozna bylo szybko wyjac chrupke w razie potrzeby. Jesli jej nie zuzyje w ciagu jednego-dwoch-trzech dni, to karma robi sie wyraznie bardziej sucha i krucha. Mimo, ze wilgotnosc powietrza mam tu u siebie dosc duza.
-
Aha - klipsy biurowe. Kiedys zaciskalem klamerkami do suszenia prania, ale dalem sobie spokoj, bo nie widze roznicy. I tylko zwijam, albo zaciskam i zostawiam. Czy z klamerka, czy bez, wysychalo wlasciwie tak samo - a pies zre tez bez roznicy.
-
Zadnych problemow. Karmie eukanuba, otwieram worek, zabieram tyle karmy ile chce i po prostu zaciskam z powrotem, w miare ubywania karmy roluje worek. Nie wydaje mi sie, zeby jakos specjalnie bylo te karme czuc w domu - znajomi, ktorzy nie maja psow (wiadomo - my mozemy miec troche "przyzwyczajony" wech) tez sie nie skarza. Inaczej jest w przypadku takich karm, jak np. ANF (chcialem wyprobowac, tylko nigdzie kupic nie moge), gdzie worek jest napelniany azotem, wtedy, zeby go nie wypuscic i na maxa wykorzystac te atmosfere ochronna, dobrze jest go otwierac od dolu i utrzymywac caly czas pionowo, odsypujac tylko potrzebne ilosci.
-
Monik@, sylwia&boksery: Chyba nie mam nic do dodania ;)
-
Zawsze 8) Zwlaszcza po serii mamus zabierajacych w panice dzieciaki na druga strone ulicy Kto tak mowi?Nie zna sie :nono: A w tych "krotkich i zaslinionych" mordach ciekawe jest to, ze maja prawie "ludzka" mimike ;)
-
Aaa... Boksery! 8) W ostatnia niedziele chyba to bylo (a moze w Wielki Piatek?), poszedlem z psem do piekarni, ktora jest zawsze z rana w niedziele i swieta otwarta, zeby jakies ciacho przyholowac do domu. Wracamy, za nami idzie jakas strasza pani, bardzo elegancko ubrana - i sie jakos tak dziwnie przyglada. Kiedy nas wyprzedzila - bo prosie mialo ofkors mase rzeczy do obwachania ;) - powiedziala tylko "o, jaki ladny. sliczny po prostu". Ja sie usmiechnalem i sie jej spytalem - bo mnie zaskoczyla, zwlaszcza, ze kiedy sie poprzednio nam przygladala, to nie bardzo wiedzialem, co o tym sadzic - "a nie wydaje sie Pani grozny?" A ona na to, ze nie, skad - tylko sliczny. "No to milo, prosze Pani". Obrocila sie jeszcze pare razy, powtorzyla "jaki sliczny, sliczny i slodki" i sobie poszla. I jeszcze tylko ostatni raz sie odwrocila - "bo ja mam dwa boksery" 8)
-
To milo.Takie cos zaraz poprawia humor na caly dzien, no nie? ;)
-
No tak - przy tym sporcie sie sprzet dosc szybko zuzywa 8)
-
A jak rower?Nadaje sie jeszcze do uzytku?
-
I pozwolilas? Cos jeszcze mowila ta pani?