Jump to content
Dogomania

Usiata

Members
  • Posts

    2773
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    52

Everything posted by Usiata

  1. O! Hope2, miło Ciebie widzieć :) wpadłam na chwilkę bom zajęta okrutnie, ale do Halinki zajrzeć trzeba, żeby spać spokojnie... I jak czytam, nasza komarzyca wciąż tkwi w swoim świecie, przy okazji wykorzystując wszystkich wokół do czynienia zadość jej zamierzeniom, czyli celowi - złożenia jaj - uświęcającemu środki... hm... A tym, którzy jej w tym pomagają wyświadcza wielką przysługę tym, że ich zwyczajnie nie kąsa :D Uważam, że trzeba iść z duchem czasu, skorzystać z talentu Halinki i założyć komarzą szkołę neurossawkowego programowania, gdzie będzie nauczać podprogowego wpływania na umysły (taka umiejętność to wciąż jeszcze rzadkość, ale coraz częściej stosowana, zwłaszcza w necie). Może wówczas Halinka przestanie szaleć, gdy będzie miała konkretną robotę?!? hm...
  2. Wszędzie dobrze, ale w domciu najlepij :D dobry wieczór wszystkim :) Muszę przyznać, żem się stęskniła za Halinką i jej przygodami, alem się rozrywkowała przez 2 doby więc wicie, rozumicie :P Odczytam dalsze CV Halinki i się wypowiem, ale to później bo dziś to się boję zemsty rodzinki Halinki... Albowiem nie dalej jak dzisiejszej nocy obudziło mnie brzęczenie...siadłam na łóżku, paczam, a tu krewniacy Halinki latają, i to jaaak, ho, ho, ho, ósemki kręciły... Zaczęłam im klaskać za te popisy latania, i masz babo placek! niechcący klepnęłam jedną kuzynkę Halinki...chyba ciut mocno bo czerwoną kartkę dostałam :P Obawiam się, że kuzynka Halinki prawdopodobnie nie przeżyła :( Za to pozostali krewniacy mnie nieźle urąbali, całe dwa bąble były i już potem źle spałam bo jakieś takie urywane, dziwne sny urojeniowe miałam nad ranem... np. śniłam że na fejsie coś było, a potem znikło, jak zebra na pasach - pojawia się i znika :D więc o Halince napiszę jutrooo A tymczasem, miłego wieczoru wszystkim życzę, oprócz trolli oczywiście
  3. I owszem, Sybil kochana, saga będzie, bo wreszcie powoli się doszukałyśmy korzeni Halinki, a one nie są byle jakie, ho, ho, ho! Można wręcz powiedzieć, że Halinka pochodzi z komarowej arystokracji i dlatego nasza rolą jest jej uświadomić, że geny zobowiązują... Kąsanie, kąsaniem, ale klasę przy tym trzeba jednak zachować! i nie ma to tamto, gdyż prymitywizm nigdy nie popłaca. Chyba troszkę już Halinka pojęła, ale to się dopiero okaże :D Miłego wieczoru życzę wszystkim :) oprócz trolli oczywiście
  4. Dobry wieczór J jako, że zostaliśmy zasypani zaniepokojonymi e-mail’ami w kwestii braku wieści o Halince, spieszymy poinformować, iż Halinka, po wczorajszej wizycie we Wrocławiu i wykonaniu zadania przeszła metamorfozę i rozpoczęła swoje nowe życie w kolejnym wcieleniu :D I o tymże nowym bycie Halinki będzie traktował ten, oto, wątek. Jest nam, zaprawdę, niezmiernie miło, iż Halinka nieustannie wzbudza takie ciepłe uczucia Dogomaniaków i dlatego postaramy się, aby Was informować na bieżąco o jakże ciekawym żywocie Halinki J Z uwagi na fakt, iż ideo-dawczyni bytu Halinki (Panna Marple), z której głowy pomysł Halinki narodził się niczym Atena z głowy Zeusa, od dziś jest zajęta specjalnymi gośćmi, to udzieliła mi rodzajowego pełnomocnictwa, abym w jej zastępstwie wątek założyła i pierwsze treści o Halince zamieściła. O ile będzie to możliwe, bez uwłaczania obowiązkom gospodyni, to wówczas Panna Marple wpadnie, choć na chwilę :D Z powyższego zaszczytu jestem bardzo, bardzo wzruszona, ech..., to taki niespodziewany zupełnie emocjan, przez duże „E”, naprawdę...och (tu oczy mi się spociły...ech...) :D (A teraz powiem krótko, bo i z czasem u mnie nietęgo – jutro jadę w Polskę do końca tygodnia i może być krucho z pisaniem, ale się postaram, howgh!) I ad rem, kochani: dawno, dawno temu, za siedmioma górami, za siedmioma lasami, za siedmioma krajami żyła sobie radośnie i spokojnie para komarów. Kochali się bardzo mocno, głupi nie byli, a że za czasów narzeczeństwa zwiedzili prawie cały świat to wreszcie postanowili się ustatkować i mieć dziecko. Rozpoczęli zatem przygotowania do projektu „komarzątko,vitae”. Najsampierw udali się do czarownika – szamana mieszkającego w głębi magicznego lasu po jego dobrodziejstwo dla ich macierzyńsko – ojcowskich planów. Szaman wielki, słynny na cały komarzy świat, wprawiwszy modłami w trans wszech żywych w okolicy, odczynił nad nimi swe uroki i rzekł – idźcie, kochajcie się, a będzie wam dane... Komarowie starania czynili niemalże codziennie, co trudne nie było zważywszy na ich wielką miłość. Po roku starań – udało się! Mama zobaczyła na teście wreszcie dwie upragnione różowe kreski, hurra! Tato niemalże oszalał z radości i dumy, że będzie maleństwo, taka koniunkcja „Ty i Ja, serca dwa” i rozpoczął przygotowania, aby życie maleństwa uczynić jak najbardziej godnym, wszak było ono długo wyczekiwane...ech... A oto miejsce wybrane, godne złożenia komarzych jaj (w tym także Halinki oczywiście), ha! c.d.n. :) Miłego wieczoru wszystkim życzę :) oprócz trolli oczywiście
  5. Gabi kochana, nie będę tego komentować bo czasem ludzka świadomość potrzeb trudnych psiaków wynika z niewedzy ludzi, po prostu. Krótko - to nie jest dom dla Zulci :) Wymianę smsową pomijam zupełnie - do kosza, od razu. A my, na wątku, wciąż szukamy najlepszego, świadomego, propsiego domku dla Zuleńki :)
  6. Brawo za ogłoszenia! są naprawdę super :) Gabi79, nie martw się zanadto, będziemy cierpliwie czekać na TEN, jedynie właściwy domek dla Zulci bo musi być najlepsiejszy, bez dwóch zdań. Nie możemy narażać Zulki na ewentualny powrót z adopcji; absolutnie.
  7. Wg info z hoteliku, u Hazara stabilnie, nic złego się nie dzieje, żyje sobie spokojnie :) Chyba trzeba nam poogłaszać go bardziej, jeszcze przed zimą?
  8. Kochana, śliczna Zuleńka *) I chciałaby bardzo, i jeszcze się boi troszku, ale już, już powolutku, małymi kroczkami, się przekonuje, że dotyk człowieka nie parzy, a jego towarzystwo to także fajowe spacery :) Wg mnie, śliczna Zulcia robi baaardzo duużee postępy i bardzo się z nich cieszę. Zuleńko, trzymam kciuki za Ciebie, dasz radę, kochana *) *)
  9. I jeszcze :D jesz-cze :D
  10. Ta-dam! :D oto i fotki Huziątka *)
  11. Dziewczyny kochane, póki co, znalazłam jeszcze takie fotki Huzara: na inne dzisiaj nie ma szans, bo u Huzara pada deszcz... Ale mam obiecane na jutro (o ile nie będzie lało...) Swoją drogą, jaki to fajny psiak to Huziątko *), no sami popatrzcie *)
  12. Elusia, propozycja ogłoszenia dla Huzara: Huzar to 5-letni psiak, bardzo pozytywnie nastawiony do psów i suczek, toleruje też koty. Uwielbia kontakt z człowiekiem. Jego ulubioną zabawką jest piłka:-) W przeszłości Huzar, jak większość dużych psów, bał się burzy, ale teraz ma to już za sobą (w hotelu dla psów, gdzie psiak obecnie przebywa, Huzar burze spokojnie przeczekuje w swoim boksie). Huzar jest cudownym, uległym psem, który najlepiej czułby się w domu z ogrodem ze spokojną rodziną, lubiącą spacery i ceniącą sobie czas spędzony na zabawach ze swoim czworonogiem. Najlepiej byłoby, gdyby Państwo Huzara mieli już doświadczenie w życiu z psem w domu. Pies jest wykastrowany, waży ok. 37 kg. Buda, kojec, łańcuch – wykluczone. Obowiązuje podpisanie umowy adopcyjnej, a także wizyta przedadopcyjna w przyszłym domu. Proszę o akceptację :) najlepiej do końca dzisiejszego dnia, żeby jutro dać już ogłoszenia :)
  13. Aniu, badań jeszcze nie ma, czekamy na nie cierpliwie... Myślę, że możemy Huzara ogłaszać bo szkoda czasu, a gdyby badania wyszły nie takie, jak trzeba to będziemy psiaka leczyć. Nie sądzę, że tak od razu trafimy na dobry domek dla chłopaka... Jak uważacie?
  14. Za-pra-sza-my bardzo :) psiaki czekają - a mają tylko i AŻ nas, prawda? Bez nas, one sobie rady nie dadzą na pewno... więc? ...
  15. Beata zaktualizowała album Huzara na Facebooku, za co jej bardzo serdecznie dziękuję :) Notka z FB o naszym chłopaku: "(...) Zapewne nie wszyscy pamiętają Huzara. Trafił do naszego hotelu w marcu 2014 z olkuskiej przechowalni - to od Huzara zaczęła się nasza pomoc olkuskim psom. Huzar dość szybko znalazł dom...jego szczęście trwało 2 lata. Huzar został oddany i wrócił do naszego hotelu, podobno bał się burzy i w czasie jej trwania niszczył, szukał kontaktu z opiekunem - przy nim czuł się bezpiecznie. Nie chcemy nikogo osądzać, chcemy pomóc Huziowi znaleźć nowy, kochający i odpowiedzialny dom. Trochę o Huzarze:Psiak jest bardzo pozytywnie nastawiony do innych psów/suczek, bez względu na wiek i płeć, toleruje też koty. Uwielbia kontakt z człowiekiem, toleruje dzieci. Jego ulubioną zabawką jest piłka:-) W pierwszych dniach pobytu w hotelu Huzar w czasie burzy podrapał ścianę w boksie, ale jak ma się czuć pies, który po 2 latach znów trafia za kraty hotelowego boksu a w sytuacji stresowej nie może być przy swoim człowieku. Takie sytuacje z biegiem czasu zdarzały się coraz rzadziej w ostatnim czasie w ogóle, ale chcemy zwrócić na to uwagę potencjalnego domu. Huzar jest cudownym psem, który najlepiej czułby się w domu z ogrodem ze spokojną rodziną, która lubi spacery i ceni sobie czas spędzony ze swoim czworonogiem.Wiek: ok 5 latWaga ok 40 kg ( Huzar jest w trakcie odchudzania docelowo powinien ważyć max 30 kg)Kastracja Tak (...) I przykładowe fotki *) *) *)
  16. Ano, powoli wychodzi, że najlepszy jest - zrównoważony i konsekwentny opiekun, stały, dobowy rytm, odpowiednia dla Huzara dawka ruchu i może być całkiem dobrze... Zobaczymy...jak będzie dalej, ale jestem dobrej myśli :)
  17. Najnowsze wieści są takie, że Huzar ma się dobrze i żyje sobie spokojnie :) W ostatnim czasie (tydzień) było kilka burz, a zdarzały się doby, że i trzy burze bywały w ciągu jednej - Beata z okna podglądała Huzara w boksie (tak, żeby jej nie widział) i Huzar przeżywał burze na spokojnie. Zero zniszczeń :) Nic :) Na początku przyszłego tygodnia Huzar będzie miał robione badania. Beata, w tym tygodniu jeszcze, zrobi Huzarowi album na Facebooku więc będziemy miały fotki do ogłoszeń chłopaka :) Huzar jest bardzo proludzki - podczas wizyt ludzi w hotelu bardzo stara się (pozytywnie) zwrócić ich uwagę na siebie :) Jest dzielny chłopak i znajdziemy mu najlepszy domek z możliwych :) Howgh :D
  18. Perełko, piszesz o SWOICH wymaganiach w sytuacji, gdy to TY oddajesz psa do hotelu. I masz do tego prawo :) Tylko jest taka malutka kwestia - czy pozwolisz, aby osoby opiekujące się Zulcią i wspierające Zulcię także mogły postąpić wg swojego wyboru? Gabi, dzisiaj poszła moja stała na Zulcię, zwiększyłam ją do 50 zł (póki co). Popieram Twoją decyzję i powiem tylko - poczekajmy na efekty. Poczekajmy dłużej niż jedną dobę i dłużej niż jeden miesiąc... Zulci niezmiennie kibicuję i mocno trzymam za nią kciuki :)
  19. Aniu, jakże miło, że pomożesz Huzarowi i nam :) dziękujemy serdecznie :) bardzo serdecznie :) P.S. z Tobą też lubię gadać przez telefon :P
  20. Ayame, dziękuję serdecznie :) widziałam numer telefonu na priwa - zapisuję sobie i cieszę się, że będziemy w kontakcie :) Naprawdę się cieszę :)
  21. Ayame, dziękuję za odpowiedź :) choć nie sądzę, żebyśmy się pokłóciły - nie mam Twojego numeru telefonu to i porozmawiać nie możemy, a slowo pisane nie zawsze jest odbierane przed odbiorcę tak, jak pisze je nadawca. Dlatego, że jesteś daleko przejęłam kontakty z hotelem bo mam, po prostu łatwiej niż Ty, choćby ze względu na różnice wynikające ze strefy czasowej, a wg mnie, rozmowy telefoniczne oddadzą więcej informacji i precyzyjniej niż mejle... Mam nadzieję, Ayame, że będziesz wspierać Huzara i nas w rozwiązywaniu problemów z jego lękami?
  22. Ayame, bardzo Ci dziękuję za wstawienie fotek Huzara :) pychol uśmiechnięty, ogon w górze, troszkę ładnie wyszczuplał - oby tak dalej. Mam propozycję, abyśmy odcięły się od przeszłości, a skoncentrowały na obecnej sytuacji Huzara, dobrze? Dlatego wczoraj rozmawiałam z Elik i Betkak, a przed chwilą z Anią68. Wspólnie uradziłyśmy tak: - Huzar na dniach będzie miał robione badania krwi - morfologię i profil tarczycowy, za które zapłacę (zrobię przelew bezpośrednio na konto hotelu), - jak tylko będą znane wyniki badań to zaczynamy Huzara ogłaszać i szukać mu domku (wg mnie, warto jest mieć wiedzę o stanie jego organizmu jeszcze przed zamieszczaniem ogłoszeń). Bieżące kontakty z hotelem przejmuję na siebie bo jest mi łatwiej to czynić niż Ayame. Czy akceptujesz taką propozycję, Ayame? Jednocześnie, mam do Was wszystkich, dziewczyny, prośbę, abyśmy wspólnie wspierały Huzara naszym doświadczeniem w kwestii jego problemów emocjonalnych (że tak to określę) i szukaniu mu domku. Mam nadzieję, że nam się to uda. Miłej niedzieli :)
  23. Ayame, bardzo Ciebie proszę o konstruktywne podejście do sytuacji emocjonalnej Huzara. Bo słowa, słowami, racje, racjami, a chyba Huzar w tym wszystkim jest najważniejszy? Póki co, nie wiem, co o Twoich propozycjach myślą Ania68 i Colette... Mogę zrozumieć, że hotel, w którym przebywa Huzar nie ma czasu na udzielanie się na wątku Dogo, ale może jakaś inna forma w miarę stałego kontaktu mogłaby wchodzić w grę? np. mejl, załóżmy, że co drugi dzień (o dowolnej godzinie do wskazanej osoby)? Przecież chodzi głównie o obserwację zachowań Huzara z pierwszej ręki (codziennego obserwatora psa), prawda? Może trzeba, choćby ze względu na zmianę Twojej sytuacji życiowej i bytowej, na nowo ustalić na wątku odpowiedzialność za finalne decyzje w kwestii psiaka, jego adaptacji, kontaktów z hotelem, i także dalszego konstruktywnego, wspólnego, działania? Nie wiem, jakie były ustalenia w tych sprawach na początku zakładania wątku bo w nich nie uczestniczyłam, dlatego pytam... Da się ustalić te podstawowe kwestie?
  24. Ayame, dziękuję za informacje o Huzarze bo są cenne. Im więcej ich tym lepiej. Póki co, nie potrafię wyrobić sobie żadnego zdania o lękach Huzara na podstawie wiadomości zamieszczanych na wątku, gdyż są, po prostu, wewnętrznie sprzeczne ze sobą. Muszę to przemyśleć, zanim się do nich odniosę. Póki co, mam pytanie - skąd jest pewność, że Huzar nie ma lęku separacyjnego? jaka jest pewność, że w nowym domu (nie w znanym mu hotelu) jego poprzednie zachowanie nie powróci? możesz podać kilka przykładów obserwacji jego zachowań z hotelu, gdy zostawał sam i w jakich warunkach? Mogę się wstępnie zgodzić, by szukać Huzarowi domu. Tyle, że w ogłoszeniach Huzara powinniśmy napisać o jego problemach. I jednak trzeba nam mieć przynajmniej 90% pewności, że chłopak boi się „tylko” burzy. Bo jeśli nie napiszemy, że w przeszłości Huzar cierpiał na lęk separacyjny, a ten lęk powróci u psiaka po kolejnej zmianie miejsca z hotelu na dom to ponownie możemy mieć ten sam problem, z którym borykamy się obecnie, a Huzar może mieć kolejne złe doświadczenia... I tak na marginesie, Ayame, nie pisałam o domu dla Huzara, w którym zawsze ktoś przebywa, bo chyba nie ma takich domów (przynajmniej ja ich nie znam). Ale znam domy, i nie jest ich mało, gdzie żyją ludzie uprawiający wolne zawody, nauczyciele, prowadzący małe firmy czy będący na wcześniejszych emeryturach. I są to ludzie aktywni fizycznie. Może wcześniej nie wyraziłam się dostatecznie precyzyjnie to teraz to robię. Dla mnie takim przykładem „ciężkiej” adopcji na Dogo jest historia Kajtuna, czasami kłapiącego ze strachu, który po 3 latach pobytu w hoteliku znalazł dom i tego życzę Huzarowi z całego serca http://www.dogomania.com/forum/topic/77195-kajtun-po-3-latach-w-hoteliku-u-murki-czy-odnajdzie-si%C4%99-w-ds/?page=182
×
×
  • Create New...