-
Posts
2773 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
52
Everything posted by Usiata
-
Uprzejmie donoszę (to takie trendy się zrobiło od pewnego czasu ;D), iż Halynka nasza wciąż jest na etapie racjonalizacji i potrwa to jeszcze, niestety :( Strasznie wdrukowany ma ten mechanizm, jakby nie było obronny, ale ostatnio, gdzieś od dwóch tygodni Halynka udaje, że ona to nie ona... tylko inna komarzyca... :( Niestety, zaczęła podszywać się pod kogoś innego - zupełnie tak samo, jak robiła to latem... Najgorsze w tym wszystkim jest to, że zdroworozsądkowe komary i komarzyce widzą doskonale co Halynka wyprawia, ale Halynka dalej idzie w zaparte... Potrwa to leczenie, niestety, dłużej niż było do przewidzenia, więc te, takie tam, cegiełki i bazarki trza pokombinować, bo co wizyta to półtorej stówki mniej...
-
Ten szkielet to TIFFANI - Udało się! Tiffani znalazła swój domek!
Usiata replied to kinga_kinga7's topic in Już w nowym domu
O jaka ładna, uśmiechnięta dziewczynka :) tylko się cieszyć :) -
Odpowiedź Halynky spod łóżka (taka reakcja na stres) brzmi - "darczyńca, któremu odmówiła jest zwyczajnym człowiekiem i chciał pomóc; z wcześniej oferowanej pomocy wywiązywał się rzetelnie i dlatego Halynka ma moralny niesmak, ale postara się naprawić to, co zepsuła, choć troszkę musi to potrwać, ale podoła" Wiecie co, chyba zaczynam się - tak leciutko - cieszyć...ale ci.....
-
Rozi, najsampierw trzeba ustalić, co rozumiesz jako "darczyńcę godnego zaufania"? Gdyż Halynka ma swoje pojęcia i swoje rozumienie pewnych, oczywistych, zdawałoby się kwestii... Mogę Halynkę odpytać o tego darczyńcę, ale proszę, Rozi, abyś najpierw określiła cechy "godnego zaufania" :)
-
Tak szybciutko, ostatnie wieści - jest lekka poprawa, Halynka pracuje nad mechanizmem wyparcia, co mnie niesłychanie cieszy i napełnia nadzieją :) Dziś mi wyjawiła głęboko skrywaną wieść, że kiedyś tam odmówiła przyjęcia dużej pomocy dla bardzo chorego potrzebującego... A tylko dlatego, że nie lubiła darczyńcy... I teraz źle się z tym czuje... Pocieszyłam Halynkę, że każdy popełnia błędy, a podobne zachowanie, jak mi opisała, znam z Dogo... Halynka troszke się ucieszyła i poszla spokoinie spać :) Chyba idzie powolutku ku dobremu? Miłego wieczoru życzę :)
-
Witamy pięknie, Azalio, na wątku Huzia :) Fotki mamy, póki co, takie, jak widnieją na wątku, ale czekamy na słonko, by porobić Mu nowe zdjęcia. Może uda się w tym tygodniu? (jak tylko będą, to je zamieszczę)
-
Jest źle, ale nie jest tragicznie. Tyle, że to praca od podstaw... Najsampierw trzeba będzie podjąć pracę nad psyche Halynky w sferze szeroko pojętego oszukiwania. Począwszy od racjonalizacji, po zwykłe kłamanie ludziom w oczy, aż do manipulacji słowem, faktami, a także ludźmi... Jesteśmy dziś umówione na wizytę indywidualną i muszę Halynkę dostarczyć do rąk własnych pani od duszy, gdyż obawiamy się mechanizmów ucieczkowych Halynky. Pewne symptomy już widać, albowiem Halynka od wczoraj "rżnie głupa" w jednej poważnej sprawie z jej udziałem, a za to wykazuje dziwną nadpobudliwość ruchową...Dlatego trzeba jej pieczołowicie pilnować. Trzymajcie kciuki, gdyż ciężka, i pełna wybojów droga przed nami, ale jestem pełna nadziei, że z Waszą pomocą podołamy...
-
Kochani, nie ma lekko... po odwiedzinach listonosza, a potem moich bywaniach w urzędach, tu i ówdzie, wygląda to tak: Halynka nasza ukochana, jak sami widzicie, wylądowała na ko-zet-ce :( albowiem, jakby nie było, ona całkowicie odmiennie postrzega świat niż większośc ludzi..) Oczywiście, że teoretycznie rzecz biorąc, to ludzie mogą mieć problem, a nie Halynka (btw. to są jej uparte tezy...), jednak tych ludzi postrzegających realia odmiennie od Halynky jest zdecydowanie więcej.... I tu zaczyna się następny problem, niestety...Halynka zamierza walczyć do końca, jak zapowiedziała... do ostatniej kropli krwi...straszne to zaczyna być... :D
-
A to jest akurat bardzo interesujące doświadczenie. Chętnie poczytam o szczegółach. Edit: chętnie podziękuję za twarde dowody na postępowanie takich lekarzy wet., którzy będą ryzykować wątpliwe zachowanie weterynaryjne, by ewentualnie z własnych OC w przyszłości pokrywać swoje przewinienia, a co za tym idzie konsekwetnie, w przyszlości płacić wyższe składki na OC zawodowe. Niektórym gratuluję poczucia alternatywnej rzeczywistości :) I miłego wieczoru, oczywiście :)
-
Kochani, jest światełko w tunelu... co prawda maluteńkie, ale jednak! Pani doktor od duszy uzmysłowiła Halynce, że generalnie w kontaktach z żywymi istotami NIE NALEŻY SIĘ DRZEĆ, co Halynkę zdecydowanie zszokowało... Następnie, Halynka rozdziwiła ssawkę, gdy pani doktor powiedziała, że jeśli w internecie się coś pisze, to powinno to być prawdą, bo można mieć duże kłopoty, gdy powtarza się coś, co napisał ktoś inny i się tego nie zweryfikowało samemu ... (tutaj nastąpiły przykłady "głuchego telefonu" na podstawie konkretnej historii z prozwierzęcego portalu społecznościowego...) Halynce dech zaparło, gdy sobie uświadomiła, że za zwykłe rozpowszechnianie plotek (osobiście niezweryfikowanych należycie informacji ) w internecie może ona ponieść konkretne prawne konsekwencje, nawet jeśli to miałoby dotyczyć tylko jednego istotnego szczegółu... Po południu, Halynka oznajmiła, że ona dojrzała... chce być świadoma własnych czynów, w związku z czym ona KCE: - po pierwsze - indywidualnej terapii psychologicznej, - po drugie - warsztatów dot. interakcji międzyludzkich, w tym przy zastosowaniu nowych technologii oraz prawnokarnych skutków rozpowszechniania niesprawdzonych informacji... Dlatego zapytuję szanowne grono Fundacji - czy może mamy w planie jakieś bazarki? czy może trzeba pozyskać darczyńców? bo osobiście uważam, że warto poszerzyć samoświadomość Halynki dla dobra ogółu... Ktoś? coś?
-
Nie macie pojęcia, jakie spazmy przyszło mi obserwować, jaką histerię ... Musiałam psiaki wyprowadzić do sąsiadki bo Halynka wrzeszczała jak opętana,,, żadne słowo do niej nie trafiało bo była w jakimś dziwnym transie...dopiero na mój dosadny wrzask, że wezwę Policję i pogotowie, to się raptem uspokoiła...na chwilę... Wykorzystałam moment, założyłam obróżkę feromonową, zapodałam krztę sedalinu, żeby sama sobie krzywdy nie zrobiła i umówiłam na jutro wizytę z Halinką u lekarza od duszy i też u behawiorysty bo, niestety, czuję się lekko bezradna wobec Halynkowego amoku... Zobaczymy, co znawcy powiedzą, czy będą w stanie ratować Halynkę przed samą sobą? Naprawdę żal patrzeć na biedną maleńką żyjącą w swoim postrzeganiu świata :(
-
Już, już ... właśnie wróciliśmy ze spaceru z lasu więc teraz mogę zająć się Halynką :) Panno Marple, oto fotka Halynki, gdy na wieść o korespondencji ze Strasburga, wyszła maleńka spod łóżka: Dziękuję serdecznie za dobre wieści, które spowodowały, że Halynka jednak wyszła z ukrycia :) Ale zapowiedziała także, że sobie życzy połączenia z Tobą, Panno Marple, za pomocą skype'a, bo ona kce sama zobaczyć jak otwierasz kopertę i przeczytać korespodencję. Bardzo Ciebie proszę o szybką reakcję, gdyż Halynka wykazuje dużą nadreaktywność, a ta, jeśli długo trwa może mieć negatywne skutki w postaci wrzasków Halynki, których moje psiaki absolutnie nie tolerują... Bła-gam o szybkie połączenie, Panno Marple :)
-
Bardzo Wam wszystkim serdecznie dziękuję za Wasze praktyczne propozycje w kwestii socjalizacji naszej komarzycy Halinki, jednak ona nie mieści się w żadnym, dotychczas mi znanym, podejściu do istoty żywej, albowiem Halynka wykracza poza ramy... wszelakie ... Halynka żyje w swoich własnych realiach, jest święcie przekonana o własnej nieomylności, a każdy osobnik śmiący twierdzić inaczej - z automatu staje się śmiertelnym wrogiem, którego należy kąsać do ostatniej kropli krwi, nawet grzebiąc mu w życiorysie, a i w drzewie genealogicznym takoż... Troszkę Halynkę ucywilizowałam ostatnio, pokazując jej, na przykładzie równie zacietrzewionej jednostki, jak to można w tyłek dostać, gdy się manipuluje dla własnych potrzeb, a liczy na to, że "ciemny lud wszystko kupi" :) Dzisiaj, zadałam Halynce poważne dwa pytania dotyczące jej działalności wolontariackiej i naruszania przez nią prawa. W odpowiedzi - Halynka schowała się pod łóżkiem i siedzi cicho... znowu... znowu... Zauważyłam, że Halynka w problematycznych sytuacjach, gdy wymaga się od niej odpowiedzi - po prostu - zamiera - zapada w hibernację... nie znam się na tym, bo nie jestem psychologiem, ale jakoś mi to na zwykłą dziecięcą ucieczkę wygląda? (mogę się mylić oczywiście). W każdym razie, lekko nie jest, aczkolwiek już jakieś elementy socjalizacji widać :) Pozdrawiam serdecznie, a tymczasem idę pogadać do Halynki pod łóżkiem, może jednak wyjrzy? Miłego wieczoru życzę :)