Jump to content
Dogomania

cavecanem

Members
  • Posts

    523
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by cavecanem

  1. Próby A_nusiu mają słuzyc ocenie wrodzonych cech, szkolenie maskuje braki, stąd przygotowywanie psa do prób jest oszustwem. To są próby, nie egzaminy i dlatego są wymagane dla psow użytkowych, żeby bubli nie mnożyć. I gdyby rozmnażane były te psy, które bez przygotowania przeszły próby pracy to byłoby nieźle. Ale rozmnaza sie te przygotowane, ciekawe po co? Zakładając, że cechy nabyte będą dziedziczone? Czy może próby pracy są źle przygotowane skoro wymagają szkolenia? Podobnie jest z BH i podobnie ludzie na potęgę szkolą psy do BH, głównie do sparwdzianów socjalizacji. A czemu odzywam się konretnie do ciebie? Bo jakiego by pytania nie zadać, wszedzie znajdzie się odpowiedź: bo moje wyżly.... Odpowiesz na pytanie o pochodzniu ras?
  2. Harley, ale tu jest mało przeciętnych Kowalskich, większość osob chyba wie, ile czasu potrzebuje pies, i nie jest to dla nich obciażeniem, tylko sposobem życia i radością. Jednak poza murami psich forów jest realny świat spacerków koło bloku.
  3. A_nusia ma po prostu najbardziej wymagającą rasę na świecie, wykonującą najtrudniejsze próby pracy, startować w zawodach niegdy nie startowała, ale to wyłącznie z litości dla konkurencji. Ludziom, którzy chcą psa oduczyć zachowań nie tolerowanych w cywilizowanym świecie, czyli gonienia za zwierzyną, może poradzić....no nic nie może poradzić, ale wytłumaczy, że jej pies respektuje zwierzynę bo on jest genialny i do tego stworzony z natury. Nie przeszkadza jej to w kolejnym zdaniu zaznaczyć, że jej psy są jakie są bo to ona je tak wyszkoliła. Gordon jest w ogóle naj, psychicznie żelbeton, fizycznie stal, i żaden pies nie jest bardziej psem niż gordon. I nikt o gordonach nie wie więcej niż A_nusia bo miała trzy, albo cztery i dwa z nich zdały......próby pracy. No i ma jeszcze gwizdek. Jak go zgubi to straci czarodziejską moc, jej psy ogłuchną, osiwieją i z obłedem w oczach znikną za horyzontem. Albo i nie, przecież ona nad nimi doskonale panuje ( to co z tym gwizdkiem?) Ps. A_nusiu, ilu wspólnych przodków ma wyżel niemiecki i gordon?
  4. Szkoda tylko, że to pogląd niepopularny. Na razie ludziska szukają psa łączącego sprzeczności. Ma spokojnie siedzieć w domu 10 godzin, ale po przyjściu pana ma być empatycznym przytulakiem, po wyjściu na spacer współpracującym i wpatrzonym w pana psem, lub w drugiej wersji nie zawracającym głowy, niech się z pieskami wygoni, pan postoi, pogada w spokoju. Zeby włos byl efektowny, ale bez potrzeby pielęgnacji, żeby błota nie nanosił, dzieci niańczył i domu bronił. Jakby jeszcze zupę ugotował to też byłoby fajnie.
  5. Latanie za zającami dało jej tyle, że już wie, że na świecie jest fajna zabawa, zarąbista wręcz. A ty jesteś nudna i w zabawie najwyzej przeszkadzasz. Podobnie ma sie z zabawami z psami, tyle ze mocje mniejsze.
  6. Bo graniczy. Przecietny Kowalski 8 godzin pracuje, dwie poswieca na dojazd i powrot z pracy, ok 6-7 spi. Poza tym jest tak wykonczony, ze wiecej mu sie nie chce. Jak poswieci na aktywnosc z psem 2 godziny dZiennie codziennie, co wcale dla psa jakims wypasem wielkim nie jest, to z trudem ten Kowalski ogarnie wlasna fizjologie, kontakty towarzyskie, rodzinne i problemy biezace.
  7. Napisz o średniej wieku wyścigowych psów, o ilości kontuzji, o ich problemamch ze zdrowiem po wyścigach. Inaczej wyjdzie na to, że wyścigi chartów to świetna zabawa dla psów i tylko na dobre im wychodzi. Tak, podobnie jest w świecie koni, nie tylko wyścigowych, w Anglii też z hunterami. Co nie daje rady idzie na przemiał. Dosłownie.
  8. Fenomen wyjasniała Sowa, większość greyhoundów nie dożywa wieku, w którym powiększone serce moze być problemem. Do tego jak sam Sjette napisałaś, ostra selekcja i proszę, mamy zdrowe psy. Co oznacza ostra selekcja tez wiadomo, kto by trzymał w domu setki psow? Do jakiego wieku greyhoundy biegają?
  9. Dlatego Sjette nie nazywa tego sportem, a biznesem. Rzadko który biznes opiera się na ulepszaniu świata, raczej służy zarabianiu. Nikt tez nie nazwie walk psów sportem. Tzn nikt normalny.
  10. Sprobuj poszukac w sasiedztwie kogos, kto by psa wyprowadzal w polowie dnia.
  11. Podobnie jest z wyścigami konnymi. Nie są traktowane jako sport, a konie biegające częściej określa sie jako wyścigowe a nie sportowe. Z punktu widzenia hodowli wyścigi są próbą hodowlaną.
  12. To, że jest się samemu na parkurze, placu, boisku to nie znaczy, że nie porownujemy wyników i nie oceniamy startu ( pod względem stylu, techniku, czasu itp). Wyścigowy koń ściga się równolegle z innymi końmi, ale inne konkurencje jeździeckie to porównywanie wyników, czystości przejazdu ( błedy techniczne) i czasu. To też jest rywalizacja, co z tego że bez przepychania sie łokciami? W ludzkim sporcie jest nieco inaczej, mamy pojęcie sportowca zawodowego, kogos, kto żyje tylko z tego. Z psami aż tak jeszcze nie jest, powoli zaczyna się. Już widać w jaką stronę zmierza dogtrekking, który w zamyśle miał być właśnie amatorską formą sportu z psem, a zaczęli startować zawodowi biegacze z psami ras typowo zaprzęgowych. Sport to zawody, zawody to rywalizacja, ocena, wynik, miejsca. Pozostałe to sportowa forma życia, to że jeżdże na rowerze po syna do przedszkola nie robi ze mnie kolarza, prawda? To trudno zdefiniować, zwłaszcza te pochodzenie sportowe, "ipowskie", itp. Nie ma chyba twardej definicji, pozostaje rozum. No i jeszcze jest kwestia skrótów myślowych, łatwiej powiedzieć, że pies ma ratownicze czy ipowskie pochodzenie, zamiast opisywać rodziców i dziadków, stopień i rodzaj wyszkolenia.
  13. Sowo, ale ty mowisz o predyspozycjach psa, a ja przewodnika. Przeciez zawody sa glownie testem dla przewodnika. Nie sa czysta proba hodowlana, a podejmowanie decyzji hodowlanych na podstawie jednego czy dwoch wynikow z jedynych dwoch zawodow jest niezbyt trafne. Nie podjelabym decyzji o kryciu tylko i wylacznie na podstawie tabeli wynikow. Bo sredni pies z bardzo dobrym przewodnikiem moze wypasc lepiej niz doskonaly pies z fatalnym przewodnikiem. Jak ktos wierzy w reklame i nie drazy tematu to potem ma co chcial :) taki wstepny test na hodowce- odpornosc na marketing. W ogole nie odnosze sie do poziomu, wylacznie do faktu startow. Na pewno zdarza sie, ze poziom sportowej pary jest duzo nizszy niz amatorskiej. Na pewno nie jeden amatorski pies jest lepszej konstrukcji psychicznej niz niejeden sportowy. Ale zawody to test kompetencji pary pies-czlowiek, sport to ocena i porownanie. Tych elementow nie ma w amatorkiej pracy na wlasnym boisku. Podobnie w temacie miotow "sportowych", dla mnie to czysta reklama, nawet obustronne pochodzenie po psach sportowych, po dziadkach sportowych i sportowych pradziadkach nie daje tytulu "sportowego" noworodkowi. Jak bedzie startowal to bedzie sportowy. Dlaczego nie kazdy folblut jest wyscigowy skoro wiadomo, ze dla folblutow proba hodowlana sa wyscigi i kazda folblutka na torach musiala byc? No matka byla, ojciec tez, ale zrebak jeszcze nie. Jak pojedzie to bedzie wyscigowy, na razie jest sobie koniem rasy przeznaczonej do wyscigow. O koniach pochodzacych od pary swietnych skoczkow mowi sie " ma papier co skacze". No papier moze skakac, ale lezy w szufladzie, a kon stoi w stajni. Kon zacznie skakac to bedzie skoczkiem, na razie jest koniem.
  14. A nie wiem, jeszcze nie jadłam.
  15. O swoim własnym uwielbieniu dla waszego środowiska. Chyba zna wlasne uczucia?
  16. Sowo, odnosiłam się wyłącznie do różnic w dysponowaniu zespołów. Storat bierze te, które są pewne, OSP te z papierami. Sam certyfikat wcale nie gwarantuje przydatności zespołu w akcji. W straży ochotniczej ostatnio widoczna jest maniera ćwiczeń gruzowych, z elementami wysokościówki. Po jakiego grzyba to nie wiem. Większość nigdy nie wykorzysta tych umiejętności, do nielicznych akcji gruzowych w kraju w pierwszej kolejności jedzie PSP, a dalsza kolejność nie istnieje. Na szczeście rozmiar katastrof budowlanych spokojnie można opędzić dwoma psami. Zupelnie inaczej niż w terenie, gdzie i 10 psów miałoby co robić. Co do finansowego wkładu i "straconego" czasu oczywiście przewodnicy z różnych grup nie różnią się wcale. Zazwyczaj są to zapaleńcy, dla których jest to pasja i sposób życia. Jedynie przewodnicy PSP mają dodatek na utrzymanie psa, leczenie i dodatek za swoja z psem pracę a będąc na akcji są w pracy, a nie jadą na nią po pracy, przed pracą lub zamiast. Beatrx, tak właśnie, sądzę, że pies, który na zawodach nie był bo się przygotowuje x lat na ten wielki dzień psem sportowym nie jest. Wyjdzie na płytę, stanie na starcie - to będzie. Moja matematyczka miała takie powiedzenie " w domu to ja mam karocę ze zlota i szóstkę siwych koni”. W domu to sobie można mieć wszytsko. Ja nie zawężałam sportu do IPO czy Obedience. Jest wiele sportów, ale łączy je to, że maja regulamin, arbitrów i są rywalizacją zespołów. Cudne i dopracowane psy na własnej łące za domem są cudnymi i dopracowanymi psami. Sportowymi będą jak wystartują.
  17. Furie, nie ma w czym wybierać. Psów ratowniczych w ogóle jest bardzo mało. Gruzowych źe trzydzieści, terenowych troche wiecej. Chcialabym trudniejszych egzaminow, ale prawda taka, ze zdawalnosc od lat to 30-40%. Ja pisze o OSP, Sowa bardziej o Storacie, roznia sie mocno. W OSP na akcje jedzie zazwyczaj ten, kto moze. Strazacy ochotnicy to ochotnicy, moga byc w pracy, chorzy, samochod sie im zepsuje. Jak grupa ma 4 psy z papierami, to wybor jest ograniczony. Ja mam teraz tylko dwa psy z papierem i gotowe do pracy w grupie. I bywa, ze nie da sie wyslac wiecej niz jeden zespol! Szkolenie psa ratownika jest dlugie, trudne i ...kosztowne, a koszt ponosi w duzej czesci przewodnik. U nas calkowicie przewodnik.
  18. Tesla zdawał (a) zerówke (egzamin wstepny, określajacy przydatność do szkolenia na psa ratowniczego)w Gdańsku, w zeszłym tygdoniu, ale nie wiem, czy zaliczyła.I nie wiem czy to pies JRS bo wpisany jest jako OSP Gdańsk.Sama obecność psa na szkoleniu nie świadczy o jego swietnych predyspozycjach. Z ciekawostek, na zdjęciu jest półbrat mojej suki, tez młody i bez licencji. Cattle dogów juz kilka w Polsce w ratownictwie mamy (konkretnie trzy z papierami, dwa w szkoleniu), na zachodzie sporo więcej, w Czechach tez, w USA sporo, ale nie odważyłabym się na wniosek, że to pies do tego stworzony. Szczeniaka brał ode mnie Holender, dla którego to jest piaty cattle dog, a czwarty w ratownictwie, ale określił to tak: "jakbym chciał łatwo i przyjemnie to wziąłbym malinois, ale ja się lubie pomęczyć". Z tym, że jego grupa to wyłącznie sport i IRO. Nie sadzę, żeby po obecności jednego czy dwóch przedstawicieli rasy w jakiejś dziedzinie dało się powiedzieć, że to psy dobre do tego. Znam briarda, miał papiery, był psem z PSP, nawet na duże akcje jeździł, osttania na Haiti. Jakos nikt wiecej nie porwał się na ponowny zakup briarda do PSP. Ani żadnej inej jednostki
  19. nie znam takiego psa z certyfikatem, tu jest wykaz psów terenowych i gruzowych http://wssgr.sapsp.pl/, większość z nich znam, żaden nie jest chodski. Za to znam mnóstwo ludzi, ktorzy byli trzy razy z psem na treningu i uznają go za ratowniczego. Psy GOPR i TOPR certyfikowane sa wg wewnetrznych egzaminów, co w zasadzie mija sie z prawem, ale burdel mamy nie od dzis w tym temacie. W ogóle mamy bajzel na poziomie kompetencji, szkoleń i egzaminów. AKcje poszukiwawcze w PL to kompetecje policji, psy szkoli i egzaminuje PSP, ale PSP nie jest ustwowo zobwiązana do udziału w akcjach poszukiwawczych w terenie. GOPR i TOPR to w ogóle inna bajka, a tak naprawdę, to brac udział w poszukiwaniach z własnym psem może każdy, kogo policja dopuści. Certyfikaty terenowe muszą mieć tylko psy z grup OSP, grupy cywilne działaja w oparciu o porozumienia z policją. Bajzel.
  20. certyfikaty ratownicze dość łatwo zrobić, zwłaszcza terenowy. Podstawowe posłuszeństwo: chodzenie przy nodze na smyczy i bez smyczy na 50 m prostej, siad z marszu, waruj z marszu, przywołanie. aport dowolnego przedmiotu, wysyłanie kierunkowe. Przeszkody: drabina skośna, pozioma, ruchoma kładka na łańcuchach, wiszaca (zwykle bywa najtrudniejsza), równoważnia. Można mieć przy sobie zabawkę, żarcie (!). Teren to ok 4 ha i dwóch pozorantów zazwyczaj przy dobrym wietrze mozna to zrobić w 3-4 minuty plus rewirowanie na terenie 100 m dł, 100m szeroki z jednym pozorantem. 40 minut czasu. Gruzowy trudniejszy, trwa 24h, tryb akcji, nie znane sa godziny wejścia do pracy ani kolejność pracy zespołó, nieznana ilość pozorantów (6-7), co najmniej jedna akcja w nocy. Egzaminy sa zaplanowane, terminy znane. W Szwecji podobno egzaminy odbywaja sie w trybie akcyjnym, wezwanie przychodzi niespodziewanie, sam egzamin. trwa wiele godzin, do dwóch dni. Pisze podobno, bo znam to tylko z opowieści Szwedki poznanej na manewrach, z która rozmawiałam po włosku, cos mogłam przekręcić :) Certyfikowanie psów dogoterapeutów i asystujących to fikcja, wymagania minimalne. Każda organizacja ma własne zasady, a poziom jak widać hmmm różny. praca a sport to dwie rzeczy, jedna się robi wg regulaminu, wiedząć co bedzie, nic nie jest na serio. praca to praca, nieprzewidywalna, prawdziwa, z konsekwencjami. Pies ratowniczy ma być zrównoważony między samodzielnością a współpracą. Przewodnik musi wiedzieć, że psu w pracy się nie przeszkadza, ale też wiedzieć, kiedy i jak psu pomóc. W realu wygląda to tak, że wysyła psa w teren i on powinien iść we wskazanym kierunku, wiedziec po co tam poszedł, a tam radzic sobie samemu. Znam swojego psa, wiem jak dalekie ma wyjśćia, jaki czas jego nieobecności moze niepokoić. Unika sie odwoływania psa, nadmiernego sterowania. Pies wie lepiej co czuje, a jest podatny na wymuszanie i sugestie przewodnika. Im ich mniej, tym lepiej. IRO to sport, ratowniczy, ale sport. Gdybym chciała odnosic sukcesy duże w IRO inaczej prowadziłabym psy. TAm czas pracy to do 30 minut. Psy moga pracowac nakręcone, znaja scenariusz, wiemy ilu pozorantów mamy do znalezienia, wiemy tez, że oni tam są. Przeszukujac teren w czasie prawdziwej akcji nigdy nie wiemy czy w naszym sektorze ktos jest czy nie. Po kilku godzinach pracy bez sukcesu łatwo przychodzi zwątpienie. W sporcie sukces mamy gwarantowany w 15 minut. O ile pies potrafi szukac i oznaczać.
  21. która grupa ma chodskiego?
  22. Każdy pies będzie brudził, oprócz pluszowego. Może lepiej poczekać na samodzielne mieszkanie i wtedy kupować psa?
  23. Ćwiczę do momentu najlepszego, kiedy pies jest bardzo zadowolony lub kiedy zaplanowane ćwiczenie wyszło dobrze. Jeżeli nie umiem wyczuć ile jeszcze wytrzyma, lepiej skończyć wcześniej niz poźniej. Po momencie kiedy jest świetnie może być już tylko gorzej. Rodzaj ćwiczenia uzależniony od psa, potrzeby, możliwości itd. Czasem uznaje ze jest do d... I zazwyczaj wina leży po mojej stronie to przerywam i idę do domu pograć w tetrisa.
  24. Pies musi mieć wyłacznik. I hierarchie waznosci. Na pierwszym miejscu wspolpraca z czlowiekiem, na drugim swobodne eksplorowanie. "Tylko" tyle wystarcza, zeby pies byl ńormalny, potrafil odpoczywac, nie spalal sie niepotrzebnie.
×
×
  • Create New...